Zapłacisz mi za to - N G Dentchev - ebook

Zapłacisz mi za to ebook

N G Dentchev

4,6

Opis

„Zapłacisz mi za to” to thriller psychologiczny o traumie, która nie znika – ona czeka.

Layla uczęszcza na terapię. Spokojna. Opanowana. Poukładana kobieta.
Przynajmniej tak wygląda w teraźniejszości.

Przeszłość wraca fragmentami. Dzieciństwo naznaczone milczeniem. Wspomnienia, które bolą bardziej, gdy próbuje się je wymazać. A potem Ronnie – i jego nagła, niewyjaśniona śmierć.

Policja w Edinburgh’u wciąż szuka sprawcy. Media nie przestają mówić o sprawie. Każdy detal jest analizowany, każde nowe doniesienie podsyca napięcie.

Layla słucha tych wiadomości uważnie.
Jest absolutnie pewna, że nikt nie zapuka do jej drzwi.

W tej historii granica między ofiarą a sprawcą zaciera się powoli – jak makijaż zmywany po długiej nocy.

 

A Ty ile jesteś w stanie zrobić, by sięgnąć sprawiedliwości?

Ebooka przeczytasz w aplikacjach Legimi na:

Androidzie
iOS
czytnikach certyfikowanych
przez Legimi
czytnikach Kindle™
(dla wybranych pakietów)
Windows

Liczba stron: 42

Rok wydania: 2026

Odsłuch ebooka (TTS) dostepny w abonamencie „ebooki+audiobooki bez limitu” w aplikacjach Legimi na:

Androidzie
iOS
Oceny
4,6 (9 ocen)
6
2
1
0
0
Więcej informacji
Więcej informacji
Legimi nie weryfikuje, czy opinie pochodzą od konsumentów, którzy nabyli lub czytali/słuchali daną pozycję, ale usuwa fałszywe opinie, jeśli je wykryje.
Sortuj według:
Bezcenzuryzkacprem

Nie oderwiesz się od lektury

Polecam 😍
10
Zaczytana_mama_40_

Nie oderwiesz się od lektury

Bardzo świetne opowiadanie trzyma w napięciu .Szybko się czyta . Polecam 💗 Zaczytana_mama_40_
00
OliwiaBlachut

Całkiem niezła

chyba opowiadania to nie moj typ ale jesli lubicie to bedziecie sie swietnie bawic 🤭
00
maniamisia2024

Dobrze spędzony czas

Bardzo fajna historia, która mimo że jest krótka przekazuje nam wiele informacji i pozostawia otwarte karty na kontynuację. Jeśli ktoś nie ma za dużo czasu na czytanie, a ma ochotę na nową historię to polecam zec szczerego serducha .
00
swiatzaokladka

Nie oderwiesz się od lektury

„Zapłacisz mi za to” autorstwa @ngdentchev.autorka to thriller psychologiczny mówiący o tym jak człowiek potrafi pod wpływem doświadczeń, bóu i cierpienia sam zdobyć się na odwagę by wymierzyć sprawiedliwość. Sprawiedliwość której nie potrafił wymierzyć nikt inny. Główną bohaterka stara się wieść normalne życie. Poprzez udział w terapii ma nadzieję uporać się z demonami swojej przeszłości. Ma młodszego brata który stara się ją wspierać i zachęca do walki o siebie. Niemniej jednak przeszłość odbiła już swoje piętno. Okres nastoletni, czas dorastania był dla bohaterki koszmarem. Toksyczna sytuacja w domu, napastowanie ojca, bezczynność matki. Zniszczyło ją doszczętnie. Niestety życie jej nie oszczędzało. Opowiadanie jest warte każdej minuty poświęconej na przeczytanie. Zgłębia bardzo wiele wątków. Jak wygląda relacja sprawca - ofiara. Jak skonstruowana potrafi być ludzka psychika. To jak ludzie mogą w różnorodny sposób przepracowywać własne traumy oraz to jak blisko są granicy która...
00

Popularność




Zapłacisz mi za to

N G Dentchev

Tytuł: Zapłacisz mi za to

Autorka: N G Dentchev

Redakcja: Joanna Borek (IG: @joanna_redaktorka)

Korekta: Joanna Borek (IG: @joanna_redaktorka)

Skład: Joanna Postój (IG: @po.czytanna)

Korekta po składzie: N G Dentchev (IG: @ngdentchev)

Projekt okładki: Kamila Polańska

(IG: @design_your_cover_with_me, @ksiazka.sercem.w.dloni)

Fotografia na okładce: ©adobestock.com

Wydanie pierwsze

Cavan 2026

Wszelkie prawa zastrzeżone. Kopiowanie oznacza naruszenie praw autorskich.

Ostrzeżenie: Tekst zawiera nawiązanie do przemocy psychicznej i fizycznej u dziecka, molestowanie oraz gwałt.

Patroni

Rozdział pierwszy

Kozetka

– Dobrze, Laylo, proszę, byś usiadła tutaj – kobieta przed pięćdziesiątką wskazuje ręką na kanapę naprzeciw jej flanelowego fotela – i oparła wygodnie plecy.

Wykonuję jej polecenie z cieniem zwątpienia. Nie jest to moja pierwsza wizyta u psychologa, chociaż tę kobietę widzę dopiero drugi raz.

– Spróbuj ułożyć się tak, by było ci komfortowo przy zamknięciu oczu.

Zakładam nogę na nogę, posyłając kobiecie niezrozumiałe spojrzenie. Szybko reflektuje się pod intensywnością mojego spojrzenia i dodaje:

– Oczywiście nie musisz tego robić, zaznaczę tylko, że większość moich klientów lepiej powraca do starych wydarzeń właśnie w taki sposób.

Jednak ja nie chcę do nich powracać. To one nękają mnie co noc, przed zaśnięciem i w snach.

Nie kłócę się mimo to tylko robię, o co wcześniej poprosiła, by za moment usłyszeć kolejne słowa z jej ust:

– Wygodnie ci?

Kiwam głową w odpowiedzi, łącząc ze sobą palce obu dłoni, które układam pod piersiami. Tył mojej głowy opieram

o ramię niewygodnej kanapy. Mebel zdaje się zbyt mały na mój wzrost.

– Dobrze, Laylo. W takim razie proszę, powiedz mi, czy coś zmieniło się w twoim nastawieniu od naszej ostatniej rozmowy?

Moje milczenie najwidoczniej robi za odpowiedź, bo nim zdążę, chociażby odwrócić wzrok do Charlotte, ona już wtrąca swoje wymowne sapnięcie:

– Laylo?

Jej wymowny ton zmusza mnie, bym przerzuciła na nią wzrok.

– Pamiętasz, o czym rozmawiałyśmy na poprzedniej wizycie?

– O nauce wybaczania? – Odpowiadam z łatwością.

– Owszem. – Kobieta spuszcza spojrzenie na notes

w twardej oprawie, leżący na jej kolanie, po czym bazgroli na szybko jakąś notatkę. – I naprawdę nie masz żadnych wniosków?

Kątem oka dostrzegam, jak poprawia swoje okulary

o wąskich szkłach i metalowych oprawkach. W pomieszczeniu panuje taka cisza, że niemal słyszę, jak nasze oddechy – mój ciężki, a jej opanowany – mieszają się ze sobą. W tle dudni tykanie zegara, na który normalnie nie zwróciłabym uwagi. Za oknem ktoś coś krzyczy. A może jedynie rozmawia z drugą osobą, a ja odbieram to inaczej. Wbijam nieobecny wzrok

w brudną kropkę na ścianie, tuż nad moją twarzą i moje myśli momentalnie obierają inny tor, zastanawiając się, od czego się tam pojawiła.

– Laylo?

Zachrypły głos przywołuje mnie myślami do tej przeklętej kozetki, gdzie zgodziłam się przychodzić tylko po to, by Kyle dał mi święty spokój. Charlotte nagle kaszle, a dźwięk z jej zakrytych dłonią ust prawie rozrywa mi bębenki w uszach przez dotychczasową ciszę, do jakiej zdążyłam się przyzwyczaić.

– Przepraszam – mówi wreszcie z trudem, po porządnym napadzie gruźliczego kaszlu.

Akurat nad jego przyczyną nie muszę się nadmiernie zastanawiać, bo od kobiety czuć woń papierosów chyba

z drugiego końca korytarza. I może kiedyś by mnie to brzydziło – taki mechanizm obronny przed przeszłością – ale przecież Ronnie również palił, a ja zdążyłam do tego smrodu przywyknąć.

Ronnie. Największy sukinsyn, jakiego poznałam w moim trzydziestoletnim życiu. No, drugi największy. Ma specjalne miejsce zaraz po moim ojcu. Czy, jak powinnam poprawnie to określić – tatusiu… A przynajmniej to wpajała mi matka przez całe moje dzieciństwo.

Odwracam głowę, po czym zmuszam ciało do tego samego ruchu. Leżę na boku, przodem do Charlotte. Nasz wzrok spotyka się gdzieś w połowie pomieszczenia. Nie wiem, która

z nas wygrywa. Pojedynek jest równy, a kobieta jest godnym przeciwnikiem tej gry.

– Opowiesz mi o tym, co aktualnie czujesz?

Mlaskam językiem o podniebienie, co tworzy charakterystyczny dźwięk przez uchylone usta. Odruchowo trę palcami skroń, a na twarzy pojawia mi się grymas niezadowolenia, wymieszanego ze skupieniem.

– Chyba złość.

– Nie jesteś pewna? Więc może być to coś innego? – dopytuje, przypominając mi tym samym, co sprawiało moją irytację na poprzedniej wizycie.

Gdybym mogła, chętniej spotkałabym się ze Stephanem. Ten młodszy o jakieś dziesięć lat facet jakoś umiejętniej potrafił ze mną rozmawiać… Jednak nie jest to możliwe, bo rozchorowała mu się żona i zapowiedział, iż przez najbliższe miesiące na pewno nie wróci do pracy. Uznałam to za urocze, co dodatkowo zapunktowało Stephana w moich oczach. Opiekuńczość to cecha, której ja nigdy nie zaznałam. Nawet

w związku z Ron…

– Jestem pewna. Tak, to z pewnością jest złość.

Po skupionym na mojej dłoni spojrzeniu Charlotte orientuję się, że ściskam ją na wspomnienia, które nieproszone pchają mi się przed oczy, zasłaniając wizję rzeczywistości.

– Na koniec spotkania zaproponuję ci dwa ćwiczenia. Dobrze by było, gdybyś faktycznie pracowała nad nimi w domu.

Przytakuję ledwo zauważalnym kiwnięciem i wyczuwam dziwną niechęć od strony Charlotte. Jest w jej postawie coś, co coraz mocniej popycha mnie w przekonanie, że ona już się poddała. Że w moim przypadku nie da się nic zrobić. Wpędza mnie w myśli, iż dla mnie nie ma już ratunku.

A to przecież dla Ronniego nie było. To ja wyszłam z tego cało...

Spoglądam znudzona na zegarek. Czas ciągnie się niemiłosiernie, a tykanie wskazówek zaczyna przyprawiać mnie o ból głowy. Przymykam oczy i próbuję wyprzeć ze świadomości ten przeklęty dźwięk. I wtedy ponowie zakłóca go zachrypnięty głos.

– Na co jesteś zła?

Nie spodziewałam się tego pytania, choć może powinnam. Przecież właśnie po to tutaj jestem, by znaleźć sposób na moje problemy. A żeby to osiągnąć, musimy najpierw przez nie przejść.

– Na siebie.