Oskarżycielska melodia - Ronald Oliphant - ebook + audiobook

Oskarżycielska melodia ebook i audiobook

Ronald Oliphant

0,0

Ten tytuł dostępny jest jako synchrobook® (połączenie ebooka i audiobooka). Dzięki temu możesz naprzemiennie czytać i słuchać, kontynuując wciągającą lekturę niezależnie od okoliczności!
Opis

Klasyczne opowiadanie kryminalne z magazynu „Detective Story” z 1918 roku.

Detektyw Barker pojawia się na premierze operetki „Lurana” zwabiony anonimem, którego autor zapowiada, że podczas spektaklu zostanie zdemaskowany sprawca nierozwiązanego przez policję zabójstwa sprzed roku, którego ofiarą padł wybitny kompozytor Seagram. Barker dostrzega, że na premierze obecnych jest kilka osób, które znajdowały się w kręgu podejrzanych w tamtej sprawie. Podczas spektaklu, w trzecim akcie, na zacienionej scenie w sekwencji snu, zostaje wykonany utwór skrzypcowy…

Ebooka przeczytasz w aplikacjach Legimi na:

Androidzie
iOS
czytnikach certyfikowanych
przez Legimi
czytnikach Kindle™
(dla wybranych pakietów)
Windows

Liczba stron: 13

Rok wydania: 2024

Audiobooka posłuchasz w abonamencie „ebooki+audiobooki bez limitu” w aplikacjach Legimi na:

Androidzie
iOS

Czas: 0 godz. 27 min

Rok wydania: 2024

Lektor: Jacek Rozenek

Oceny
0,0
0
0
0
0
0
Więcej informacji
Więcej informacji
Legimi nie weryfikuje, czy opinie pochodzą od konsumentów, którzy nabyli lub czytali/słuchali daną pozycję, ale usuwa fałszywe opinie, jeśli je wykryje.



Ronald Oliphant

Oskarżycielska melodia

Przełożyła Anna Studniarek

Ze względu na szeroki tors, muskularne ramiona, ogorzałą skórę, niebieski garnitur typowego kroju i duże, starannie wypastowane czarne buty, detektyw z komendy głównej policji czuł się zdecydowanie nie na miejscu wśród rozgadanego modnego tłumu, który wypełniał foyer teatru Apollo w oczekiwaniu na premierę nowej operetki Lurana.

Ominął zwinnie gromadkę kobiet w tęczowych sukniach, oficerów armii i marynarki w mundurach jak spod igły, jak również garstkę mężczyzn w długich surdutach i frakach, aż dotarł do biletera, pokazał kartonik i wszedł na widownię. Nie zjawił się w teatrze dla rozrywki, lecz z powodu skrajnie niejasnej i nieokreślonej poszlaki w sprawie, która przez ostatni rok wprawiała w konsternację jego i jego zwierzchników. W notatniku miał pół kartki papieru listowego z następującą wiadomością:

„Jeśli chcecie odkryć, kto jest winny zabójstwa Seagrama, przyjdźcie na premierę Lurany w przyszły poniedziałek wieczorem”.

Wiadomość była anonimowa. Napisano ją drukowanymi literami na najzwyklejszej papeterii, dostępnej w każdym z setek sklepów papierniczych w mieście. Znaczek nosił pieczątkę poczty w sercu dzielnicy finansowej. Nie dało się wyśledzić nadawcy. Kopertę zaadresowano do „Inspektora kierującego wydziałem śledczym, Komenda Główna Policji, Centrum”.

Mogli zrobić tylko jedno – wysłać kogoś, by wspomnianego wieczora zbadał sprawę. Stąd obecność bezpretensjonalnie odzianego Barkera pośród zgromadzenia tęczowych poszukiwaczy przyjemności.

Lurana była nową operetką, którą skomponował utalentowany Włoch, signor Giuseppe Miro. Na premierach Mira zawsze zjawiały się tłumy podążających za modą. Krytycy wychwalali entuzjastycznie jego partyturę i mamrotali coś o nowym Mozarcie, Offenbachu i Sullivanie. Jednocześnie niepochlebnie wspominali ulubionych broadwayowskich kompozytorów, którzy byli rywalami signora w dziedzinie operetki i komedii muzycznej.

O tym wszystkim Barker wiedział niewiele, a przejmował się tym jeszcze mniej. Wyrafinowanie i delikatność tematu muzycznego, niuanse umiejętnej aranżacji, oryginalność i świeżość pomysłów – to wszystko nie miało szczególnego znaczenia w jego prostym, niewyrafinowanym życiu.