Wydawca: Wydawnictwo Literackie Kategoria: Kryminał Język: polski

Uzyskaj dostęp do tej
i ponad 20000 książek
od 6,99 zł miesięcznie.

Wypróbuj przez
7 dni za darmo

Ebooka przeczytasz w aplikacjach Legimi na:

e-czytniku (w tym Kindle) kup za 1 zł
tablecie  
smartfonie  
komputerze  
Czytaj w chmurze®
w aplikacjach Legimi.
Dlaczego warto?
Czytaj i słuchaj w chmurze®
w aplikacjach Legimi.
Dlaczego warto?
Liczba stron: 288 Przeczytaj fragment ebooka

Odsłuch ebooka (TTS) dostępny w abonamencie „ebooki+audiobooki bez limitu” w aplikacji Legimi na:

Androida
iOS
Czytaj i słuchaj w chmurze®
w aplikacjach Legimi.
Dlaczego warto?

Ebooka przeczytasz na:

Kindlu MOBI
e-czytniku EPUB kup za 1 zł
tablecie EPUB
smartfonie EPUB
komputerze EPUB
Czytaj w chmurze®
w aplikacjach Legimi.
Dlaczego warto?
Czytaj i słuchaj w chmurze®
w aplikacjach Legimi.
Dlaczego warto?
Zabezpieczenie: watermark Przeczytaj fragment ebooka

Opis ebooka Z chirurgiczną precyzją - Błażej Przygodzki

Błażej Przygodzki

Z chirurgiczną precyzją. PIERWSZY POLSKI THRILLER MEDYCZNY

Thriller medyczny mocno osadzony w polskiej popkulturze

Zbrodnia i Medycyna – tego lubimy się bać!

Historia zaczyna się jak najlepszy thriller Hitchcocka: biznesmen wychodzi z biura i w biały dzień, w centrum miasta zostaje napadnięty i tak pobity, że staje się warzywem. Jego żona, jak się później okaże, nie podejmie decyzji, by odłączyć go od aparatury, która sztucznie podtrzymuje go przy życiu. Dlaczego? Niemal w tym samym czasie na wrocławskim basenie umiera na udar młody mężczyzna. Nigdy wcześniej na nic nie chorował, był wysportowany, uprawiał boks. Czy napad na biznesmena i śmierć boksera coś łączy? Tak, obaj byli pacjentami sympatycznego Huberta Kłosowskiego, którego policja zacznie podejrzewać, że typował swoich pacjentów, by ich zabić, pobrać od nich organy i sprzedać je ludziom gotowym zapłacić za nie każdą cenę. Wokół Kłosowskiego powoli zaciska się pętla podejrzeń i lekarz trafi w końcu za kratki. Czy rzeczywiście był Doktorem Śmiercią, jak nazwano go w mediach? Inspektor będzie miał twardy orzech do zgryzienia, tym bardziej, że w dochodzeniu wspomaga go aspirant narkoman, zamieszany z gangsterskie porachunki.

Horror we wrocławskim szpitalu. Tajemnicze zgony pacjentów doktora S. Podejrzany o handel organami?

Kto rozwikła zagadkę "łowców organów", oczyści lekarza z zarzutów i zdemaskuje policjanta-narkomana?

Wrocław 2012 seria podejrzanych zgonów. Dlaczego umierają młodzi i zdrowi mężczyźni?

Już dwie ofiary upiornego kardiologa! Kto następny?

Błażej Przygodzki (ur. 1975) – scenarzysta (autor m.in. scenariusza do kilku odcinków serialu Licencja na wychowanie, TVP), dziennikarz, pisarz (zadebiutował powieścią obyczajową pt. Dzienniki samobójców, Świat Książki, 2012). Pochodzi z Wrocławia.

Opinie o ebooku Z chirurgiczną precyzją - Błażej Przygodzki

Fragment ebooka Z chirurgiczną precyzją - Błażej Przygodzki

Wydawnictwo Literackie
Kraków 2013
Opieka redakcyjna: WALDEMAR POPEK
Redakcja: ANNA MILEWSKA
Korekta: JUSTYNA CHMIELEWSKA, ANETA TKACZYK, DOROTA TRZCINKA
Projekt okładki i stron tytułowych: WITOLD SIEMASZKIEWICZ
Skład i łamanie: Infomarket
Redaktor techniczny: BOŻENA KORBUT
© Copyright by Błażej Przygodzki © Copyright for this edition by Wydawnictwo Literackie, 2013
ISBN 978-83-08-05073-6
Wydawnictwo Literackie Sp. z o.o. ul. Długa 1, 31-147 Kraków tel. (+48 12) 430 00 96 e-mail: ksiegarnia@wydawnictwoliterackie.pl Księgarnia internetowa: www.wydawnictwoliterackie.pl
Konwersja: eLitera s.c.

Wszelkie podobieństwo bohaterów powieści do osób rzeczywistych jest przypadkowe.

Oli, za pomoc i cierpliwość

12 maja Wrocław plac Powstańców Śląskich

Adam Drucki z przyjemnością zaciągnął się papierosem. To był dobry dzień. Bank podpisał ten cholerny kontrakt i wreszcie firma stanie na nogi. Produkcja aluminiowych standów reklamowych ruszy pełną parą. Jeśli dobrze pójdzie, za rok będą mieli około dziesięciu procent udziału w rynku, a za dwa... Nie, na razie nie ma potrzeby tak daleko wybiegać w przyszłość.

Odkleił plaster z czujnika dymu i wrzucił dymiący niedopałek do muszli klozetowej. Cholerna moda na niepalenie sprawiła, że trzydziestoośmioletni facet w garniturze od Bossa musi robić z siebie idiotę, paląc fajki jak uczniak w szkolnej ubikacji. Wyszedł w buntowniczym nastroju, trzaskając drzwiami. Może gdy pokaże wyniki, wtedy chociaż żona przestanie mu suszyć głowę. Jest zdrów jak ryba. Bóle w klatce piersiowej były wynikiem stresu i przepracowania. W dzisiejszych czasach chyba tylko pacjenci szpitali psychiatrycznych mogą pozwolić sobie na odrobinę luzu. Spojrzał na zegarek. Nakręcany atlantic model 1970 wskazywał piętnastą trzydzieści. W normalnych okolicznościach miałby przed sobą jeszcze kilka godzin pracy. Dziś jednak postanowił wyjść wcześniej i uczcić sukces. Kupi synowi wymarzony strój piłkarski w barwach Barcelony, a wieczorem zabierze Aśkę na dobrą kolację. Czas wynagrodzić rodzinie wieczną nieobecność i gadanie o interesach nawet w łóżku.

Wziął leżący na wielkim biurku telefon i nacisnął guzik.

– Pani Halino?

– Tak, szefie? – Drucki usłyszał w słuchawce ciepły głos sekretarki.

– Dlaczego mówi się: zdrów jak ryba?

– Nie mam pojęcia, szefie – zaśmiała się kobieta – ale myślę, że nie chodzi o wigilijnego karpia.

– Idę do domu i nie będzie mnie do poniedziałku. Po weekendzie ruszamy pełną parą. Do tego czasu proszę porządnie odpocząć, to polecenie służbowe.

Miał wiele szczęścia, że zignorował stereotypy i docinki kolegów. Halina Oborska wyglądała bardziej jak niania niż sekretarka, ale miała wszystko, czego nie posiadają młode piękne kobiety: cierpliwość, pokorę wobec życia, olbrzymie doświadczenie zawodowe i – mimo sześćdziesięciu lat na karku – pamięć rosyjskiego szachisty. Przypomniał sobie słowa dziadka, który był dyrektorem dużego kombinatu w Poznaniu i nieustającym w trudach poszukiwaczem idealnej sekretarki.

„Jako siła fachowa to dupa, ale jako dupa to siła fachowa” – mawiał, gorsząc babcię, po czym zwalniał kolejną pracownicę. Kiedy Adam był dzieckiem, nie rozumiał jeszcze tych słów i może dlatego zapamiętał je wyjątkowo dobrze.

Wyszedł z gabinetu i wsiadł do nowoczesnej cichobieżnej windy, której przednią ścianę pokrywało olbrzymie kryształowe lustro. Popatrzył w nie krytycznie. Zrobiły mu się pierwsze kurze łapki, a zęby dawno straciły biel. Aśka twierdzi, że zmarszczki wokół oczu dodają męskości, ale zęby musi koniecznie wybielić. W tym interesie trzeba się dużo uśmiechać.

Wyszedł na parking od strony Powstańców Śląskich. Spojrzał na nowoczesny przeszklony budynek, w którym jego agencja reklamowa wynajmowała najwyższe piętro. Kryzys sprawił, że ostatnio nie było go stać na taki luksus. Nie chciał jednak rezygnować z dobrej lokalizacji – byłby to sygnał dla kontrahentów, że ma kłopoty. Teraz, po podpisaniu kontraktu, brak płynności finansowej przejdzie do historii jak czarny czwartek na giełdzie w Nowym Jorku.

Podszedł do samochodu. Niebieskie bmw X5 miało już swoje lata, ale nadal prezentowało się nieźle. Niedługo dostanie je Aśka, a on kupi sobie nowy model. Nacisnął pilota. Nie działał.

– Pewnie znów bateria – warknął i spróbował otworzyć drzwi kluczykiem. Centralny zamek zareagował prawidłowo.

– Portfel!

Skulił ramiona i odwrócił się instynktownie. Przed nim stał człowiek ubrany w kominiarkę. Jeśli to żart któregoś z pracowników, to wyjątkowo kiepski.

– Dawaj portfel i kluczyki, śmieciu!

Bandyta był od niego niższy, drobniejszy, ale w ręku miał kij do golfa. Drucki zrozumiał, dlaczego w Polsce sprzedaż akcesoriów golfowych to taki świetny interes. Ciężki, zakończony metalową stopką drąg jest bardziej poręczny niż zwykły bejsbol i nie budzi podejrzeń policjantów rewidujących samochody.

– Spokojnie. – Wyjął z kieszeni spodni skórzany portfel. Na studiach był wicemistrzem Dolnego Śląska w judo, ale nikt nie nauczył go, jak walczyć z tak uzbrojonym przeciwnikiem.

– Teraz zegarek.

– To pamiątka rodzinna. Nie dostaniesz za niego wiele.

– Nie pierdol!

Napastnik musiał być zdesperowany. Ryzykował napad na środku parkingu pełnego ludzi. Kilka osób przystanęło, ale bało się zareagować. Niektórzy chwytali za komórki i wybierali 997. Co mu z tego przyjdzie, do cholery? Zanim przyjedzie policja, bandyta zdąży uciec na drugi koniec miasta. Jeśli to ćpun na głodzie, lepiej spełnić wszystkie polecenia i nie dyskutować. Drżącymi rękami zaczął odpinać pasek, ale sprzączka nie chciała ustąpić.

– Szybciej!

– Nie mogę! – krzyknął błagalnie. Strach zmienił się w przerażenie. Serce przetaczało nieprzebrane ilości krwi. Na wargach poczuł słony smak potu. Chciał się rzucić do ucieczki, ale zdrętwiałe nogi przyrosły do ziemi.

– Zerwij pasek!

Posłusznie chwycił za kopertę i szarpnął. Połamane teleskopy wraz z zegarkiem spadły na ziemię.

– Podnieś natychmiast!

Schylając się, stracił na chwilę kontakt wzrokowy z napastnikiem. To wystarczyło. Poczuł okrutny ból w plecach i trzask łamanej łopatki. Chwilę później ciepło gęstej krwi rozlewające się pod wełnianą marynarką. Charcząc, upadł na ziemię. Spróbował jeszcze otworzyć oczy i obrócić głowę. Zobaczył, jak metalowa główka kija szybuje w kierunku jego twarzy.

Zapraszamy do zakupu pełnej wersji książki