Miś Fantazy 12 - Gwiazdozbiór Kota - Ewa Karwan-Jastrzębska - ebook + audiobook
NOWOŚĆ

Miś Fantazy 12 - Gwiazdozbiór Kota ebook i audiobook

Ewa Karwan-Jastrzębska

0,0

Ten tytuł dostępny jest jako synchrobook® (połączenie ebooka i audiobooka). Dzięki temu możesz naprzemiennie czytać i słuchać, kontynuując wciągającą lekturę niezależnie od okoliczności!
Opis

Na niebie pojawia się złowrogi gwiazdozbiór kota, a na wyspę nadciąga wichura. Fantazy i Zagadka budują tratwę i trafiają na znikającą wyspę kotów, gdzie Wielka Kotka chce zatrzymać ich na zawsze. Spryt, odwaga i odrobina chaosu przy misce mleka pozwolą im uciec. 

Ebooka przeczytasz w aplikacjach Legimi na:

Androidzie
iOS
czytnikach certyfikowanych
przez Legimi
czytnikach Kindle™
(dla wybranych pakietów)
Windows
lub macOS

Liczba stron: 22

Rok wydania: 2026

Audiobooka posłuchasz w abonamencie „ebooki+audiobooki bez limitu” w aplikacjach Legimi na:

Androidzie
iOS

Czas: 0 godz. 35 min

Rok wydania: 2026

Lektor: zespół aktorów

Oceny
0,0
0
0
0
0
0
Więcej informacji
Więcej informacji
Legimi nie weryfikuje, czy opinie pochodzą od konsumentów, którzy nabyli lub czytali/słuchali daną pozycję, ale usuwa fałszywe opinie, jeśli je wykryje.



Ewa Karwan-Jastrzębska

Miś FantazyGwiazdozbiór Kota

Kraina Wiecznego Słońca utkana jest ze snu. Leży pośród wód Oceanu Marzeń i każdy, kto tylko mocno tego zapragnie, może ją zawsze odwiedzić.

Na wyspie są tysiące takich niezwykłych miejsc. Poznasz je, gdy będziesz samotnie wędrować po bezdrożach Krainy Wiecznego Słońca. Kiedy jednak zgubisz się na chwilę, nie obawiaj się, usłyszysz wtedy dźwięki czarodziejskiego fletu, a one zaprowadzą cię pod Drzewo Spotkań. Tam znajdziesz wszystkich przyjaciół, a wśród nich niebieskiego Misia. Bez Fantazego, bo tak ma na imię, wyspa nigdy nie byłaby taka cudowna. Dlaczego? Sama nie potrafię odpowiedzieć na to pytanie, może to tajemnica miłości?

W krainie niebieskiego Misia zapadła ciemność. Wyspa zapadła w głęboki sen, podobnie jak jej mieszkańcy. W lesie ptaki kryły się w gałęziach, a małe wiewiórki chrapały, przytulone do siebie w dziuplach starych drzew.

Fantazy kręcił się na posłaniu, śniąc o wyprawie żaglowcem. Zagadka zaś spała w hamaku, niedaleko polany. Wędrowała wielkim labiryntem i szukała bez końca drogi wyjścia – oczywiście tylko we śnie, bo w rzeczywistości zawsze wiedziała, gdzie ono jest.

Tylko Prospero jeszcze nie spał. Siedział w swojej pracowni i badał mapy, pochylony nad obrazem nieba.

– Gwiazdozbiór Żurawia, Węża… – mówił półgłosem, przyglądając się rozświetlonej gwiazdami karcie Księgi Minionych i Nadchodzących Wydarzeń.

– Gwiazdozbiór Żurawia, Węża? To niemożliwe! – zdziwił się Żuczek Wesołek, który wyrwany z drzemki otworzył jedno oko.

Czarodziej uśmiechnął się do przyjaciela, odwrócił się w stronę kamiennego okna i westchnął. Przez chwilę wpatrywał się w połyskujące w ciemnościach nocy wężowe sploty.

– Powinien być tam, Żuczku. Czasem wystarczy tylko dobrze się przyjrzeć niebu. – I znów pogrążył się w lekturze.

Wesołek zeskoczył z poduszki i teraz, podekscytowany, spacerował po mapie, stawiając drobne kroki. Ujrzał na papierze migocące konstelacje gwiazd. Mapa wydawała się żywa.

– Czy to są ryby? – spytał Żuczek i wskazał połyskujące znajome kształty. – Wyglądają jak mieszkańcy Oceanu Marzeń – dodał, przypomniawszy sobie wyprawę żaglowcem i straszliwą rybę, która miała tak wielką paszczę, że połknęłaby za jednym zamachem trzech Wesołków. Płynęła za nimi przez jakiś czas, a potem machnęła ogonem i zniknęła. – Pamiętasz, Prospero, tę okropną barrakudę? – dopytywał się, zaglądając przyjacielowi przez ramię.

Czarodziej doskonale pamiętał tamtą chwilę. Żuczek biegał wtedy jak oszalały po pokładzie i mówił, że ten potwór spogląda na niego, jakby go chciał pożreć.

– To nie ryby, lecz gwiazdozbiór Ryb – poprawił go Prospero. – Jeśli wyjrzysz na zewnątrz, dostrzeżesz go na niebie.

– Ryby na niebie? Nie wiedziałem! – zdziwił się.

– Sam zobacz – powiedział czarodziej i gestem dłoni zachęcił go, by wychylił się przez okno.

Wesołek podfrunął i przysiadł na parapecie. Rozparł się wygodnie, spojrzał w górę i otworzył buzię ze zdziwienia.

– Jakie to wszystko piękne! – westchnął.

Tej nocy niebo było bezchmurne, a światło gwiazd sięgało aż po horyzont.

– Widzę,..! Widzę...! – cieszył się Wesołek. – Ryby, Wieloryb, Żuraw … to ile jest tych gwiazdozbiorów?

– Całe mnóstwo, Żuczku. – Prospero uśmiechnął się znad Księgi.