Uzyskaj dostęp do tej i ponad 250000 książek od 14,99 zł miesięcznie
Ludzi da się kupić. Niektórych – dosłownie.
Komisarz Adam Halski zostaje wciągnięty w jedno z najbardziej przerażających śledztw w swojej karierze. Wspólnie z genialnym hakerem i byłym inspektorem próbuje rozbić organizację, która za zamkniętymi drzwiami urządza makabryczne aukcje ludzi.
Anna Kaczanowska – córka wpływowego prawnika – niemal podzieliła los ofiar. Miała zostać zlicytowana. Palec po palcu. Udało jej się jednak uciec, a jej zeznania dają policji nadzieję na schwytanie zwyrodnialców.
Niestety, w tej sprawie nic nie jest oczywiste, a z każdym dniem śledczy zatracają się coraz bardziej w labiryncie pełnym bólu, kłamstw i wypartych pragnień.
W takich miejscach granica między ofiarą a katem niebezpiecznie się zaciera…
„Licytacja” to brutalna i przerażająco realistyczna powieść, która obnaża najciemniejsze zakamarki ludzkiej psychiki.
Ebooka przeczytasz w aplikacjach Legimi na:
Liczba stron: 552
Rok wydania: 2026
Odsłuch ebooka (TTS) dostepny w abonamencie „ebooki+audiobooki bez limitu” w aplikacjach Legimi na:
„Cicho, cicho, dzieci. To nie demony, nie diabły…
Gorzej. To ludzie”
Andrzej Sapkowski
„Albowiem korzeniem wszelkiego zła
jest chciwość pieniędzy”
Święty Paweł z Tarsu
„Są granice, których przekroczenie jest niebezpieczne:
przekroczywszy je bowiem, wrócić już niepodobna”
Fiodor Dostojewski
Małżeństwo Doroty i Sebastiana trwało już kilkanaście lat, co powodowało, że wiedzieli o sobie praktycznie wszystko. Poznali się na studiach prawniczych, na trzecim roku zamieszkali razem w wynajętym mieszkaniu na obrzeżach Krakowa. Cieszyli się sobą i zgadzali się w zasadzie we wszystkich aspektach życia. Mieli wspólne fascynacje, radośnie spędzali razem czas. Pasjonował ich seks, wręcz byli nakręceni na jego punkcie. Nie zdradzali się, rajcowali się swoimi ciałami i wspólnymi przeżyciami. Było im wspaniale.
Po ślubie nic się nie zmieniło. Stanowili zgraną parę, która znała już większość pozycji kamasutry. Z czasem postanowili zwiększyć swoje doznania. Zaczęli oglądać filmy porno. Na początku, jak nazywała je Dorota, kobiece. Później oprócz softowych produkcji pojawiły się obrazy z wytwórni tworzących ostrzejsze materiały. Kochając się w salonie przed wielkim telewizorem, na którym nagie ciała wyginały się spazmatycznie, doznawali wielu chwil rozkoszy. Stopniowo przywykli do takich uniesień i oswoili się z seksem przed ekranem.
Z biegiem tygodni zapragnęli czegoś więcej. Trzydziestodwuletnia Dorota, młodsza od męża o trzy lata, wpadła na pewien pomysł. Biorąc prysznic z Sebastianem, jak zwykle stanowiący grę wstępną przed ostrzejszą zabawą, niby żartem wspomniała o chęci spróbowania czegoś zupełnie nowego. Zaproponowała spotkanie z inną parą, najlepiej małżeństwem, z którym mogliby przeżyć zniewalające momenty. Sebastian na początku bał się takiego scenariusza – obcy mężczyzna kochający się z Dorotą w jego obecności wzbudzał zazdrość – jednak po czasie taka perspektywa wydała mu się ogromnie kusząca. Szukali odpowiednich osób na różnych forach, portalach randkowych i czatach, ale nikt nie spełniał ich oczekiwań.
Dopiero po miesiącu od pojawienia się tej koncepcji zaczęli dłużej korespondować z parą podającą się za małżeństwo z długoletnim stażem. Zosia i Romek twierdzili, że mają spore doświadczenie w tego typu mityngach i chętnie spotkają się z niedoświadczonym małżeństwem i wprowadzą je w tajniki niepospolitych rozrywek.
Sebastian i Dorota zaaranżowali spotkanie, przezwyciężając swoje obawy. Zaprosili do siebie nieznajomych, którzy wydali im się miłymi ludźmi. Zosia i Romek okazali się starsi od nich o kilka lat. Zdjęcia, które otrzymali od nowych przyjaciół kilka dni przed spotkaniem, nie kłamały. Zosia, podobnie jak Dorota, była wysoką kobietą. Farbowała długie włosy na ciemny kolor. Romka, identycznie jak Sebastiana, wyróżniała sportowa sylwetka i z całą pewnością wyglądał na zadbanego.
Noc okazała się wspaniała. Swingowanie sprawiło im więcej radości, niż zakładali na początku. Dorocie i Sebastianowi nie przeszkadzała bliskość siebie, wprost przeciwnie. Czuli, że spełnili swoje marzenie, a nowe doświadczenie przyniosło wiele dobrego. Z Romkiem i Zosią zaczęli spotykać się regularnie. Starsze od nich małżeństwo mieszkało w tej samej miejscowości, więc logistyka nie stanowiła większych problemów.
Po kilku miesiącach ponownie zaczęło im czegoś brakować. Marzyli o udziale w imprezie, na której uprawia ze sobą seks wielu ludzi. Uczestnictwo w orgii stało się kolejnym wyzwaniem. Pomogli przyjaciele, Romek i Zosia, którzy mieli już doświadczenie w tym zakresie. Po dwóch tygodniach od pojawienia się pomysłu udało się zrealizować nową fantazję. Doznania, które wówczas ogarnęły Dorotę i Sebastiana, sprawiły, że wpadli w nałóg. Upodobali sobie jeden z większych klubów w mieście i pojawiali się tam regularnie, tak często, jak tylko pozwalał im na to czas.
Sebastian cieszył się, że żona ma ogromny apetyt na seks. Jeden partner przestał jej wystarczać, co nie budziło w mężczyźnie gniewu. Sam doszedł do wniosku, że seks z kilkoma partnerkami naraz również jest fascynujący. Zresztą Dorota nigdy nie kryła swojego temperamentu i nie uważała za zdradę czerpania przyjemności od innych mężczyzn. Imprezy, na których każdy uprawia seks z każdym, wzbudzały w nich same pozytywne odczucia.
Mijały kolejne miesiące. Dorota i Sebastian nie mieli prawa się nudzić. Poznawali ciągle nowych ludzi, którzy również traktowali seks jako formę doskonałej zabawy. Chwile pełne uniesień i rozkoszy towarzyszyły im w większości weekendów. Nie rezygnowali z oglądania filmów porno, nadal je uwielbiali.
Pewnego dnia Sebastian ściągnął z Internetu specyficzny film. Piękna domina w czarnym lateksowym stroju znęcała się nad młodą parą. Scenariusz nie był zbyt rozbudowany, ale wyczyny kobiety rozbudziły Dorotę. Mimo wielu eksperymentów, doświadczeń i niezliczonej ilości erotycznych spotkań żona Sebastiana nie miała jeszcze okazji poddać się roli posłusznej, pasywnej dziewczyny tresowanej przez wyuzdaną dominę, której sam ubiór rozpalał zmysły. Włodarski codziennie słyszał od żony zachęty do spotkania się z kimś, kto wprowadzi ich w świat BDSM.
Zaczęli szukać doświadczonej osoby, gotowej się z nimi zabawić. Dorocie marzyło się, aby zaproszono ich do studia BDSM. Liczyli, że zostaną zaopiekowani przez konkretną dominę, która pozwoliłaby im przeżyć cudowną przygodę. Nie mogli jednak znaleźć kobiety, która przypadłaby im do gustu. Nawet Zosia i Romek nie byli w stanie pomóc – ten nietuzinkowy rodzaj zabawy zupełnie im nie odpowiadał. Natomiast Dorota coraz bardziej pragnęła spróbować właśnie takiej dystynktywnej zabawy.
Po kilku tygodniach intensywnych poszukiwań udało im się znaleźć osobę, która ogłaszała się na jednym z portali dla dorosłych. Kobieta jasno deklarowała, że jest doświadczoną dominą, praktykującą sadomasochistyczną przemoc. Informowała, że uprawia BDSM od softu po mocny hard. Jednoznacznie kreowała się na kogoś, kto wprowadza niedoświadczonych adeptów tej dziedziny rozpusty w jej tajniki.
Wszystko zaczęło się od wymiany kilku zdań pomiędzy Dorotą a nieznajomą. Kobieta przedstawiła się jako Domina Sawa i przez prawie dwa tygodnie korespondowała mailowo z żoną Sebastiana. Małżeństwo dowiedziało się od ewentualnej mentorki, że stopniowo muszą się przygotować na takie spotkanie. Na początku mieli nauczyć się używać nowych akcesoriów, próbować tego, co najbardziej im się podoba. Domina Sawa obiecała, że ich wizja BDSM zostanie zrealizowana w każdym calu, tak jak sobie tego zażyczą. Powinni tylko poznać swoje granice. Ustalą wcześniej zasady bezpieczeństwa, aby każda ze stron czuła satysfakcję ze spotkania.
Pięć dni przed zaplanowanym spotkaniem znali wstępny, luźny scenariusz tego, co się wydarzy. Umówili się na bezpieczne słowa, których użycie będzie miało wpływ na rozwój akcji. Gdy domina usłyszy „czerwone”, natychmiast zaprzestanie dalszych działań, „żółte” ma spowodować zwolnienie, a „zielone” utwierdzi kobietę w przekonaniu, że oboje dobrze się bawią.
Dorota otrzymała numer telefonu do Dominy Sawy dwa dni przed spotkaniem. To żona kontaktowała się w imieniu małżeństwa z kobietą, która miała wprowadzić ich w świat sadomasochizmu. Sebastian usłyszał, że domina, mimo iż potrafi zdominować pasywnych uczestników igraszek, ma melodyjny, bardzo zmysłowy głos. Kobiety rozmawiały ze sobą godzinami, a Włodarski czuł, że między nimi zaiskrzyło.
W piątkowy wieczór dwudziestego siódmego kwietnia dwa tysiące osiemnastego roku, nim wyszli z domu, by udać się do Dominy Sawy, zdobyli już sporo teoretycznej wiedzy na temat tej specyficznej odmiany seksu. Wiedzieli na przykład, że skóra i metal to niejedyne gadżety wykorzystywane w zabawach BDSM. Dużą rolę odgrywają też kajdanki, opaski na oczy i różne rodzaje wibratorów.
Małżonkowie nie otrzymali od dominy szczegółowego scenariusza. Sawa stwierdziła, że byłoby nudno, gdyby z góry znali każdy jej ruch. Pierwsze spotkanie miało charakteryzować się tajemniczością i zmysłowością. Miało również obfitować w dużą liczbę niespodzianek. Wiedzieli, że będą krępowani, wiązani oraz poniżani. Wszystko z umiarem, zgodnie z ich granicą, którą sobie wyznaczą. Wiązanie stóp czy nadgarstków miało stać się dla nich czymś normalnym, czymś, do czego się przyzwyczają. Szalenie kręciła ich ta perspektywa, nie mogli doczekać się spotkania z mentorką.
Na pierwszym spotkaniu mieli ukształtować swoje preferencje. Nie wiedzieli przecież, na przykład jakie klapsy przypadną im do gustu. Sebastian spodziewał się, że będzie miał inne upodobania od żony. Z pewnością polubi mocniejsze uderzenia. Domina obiecała również, że zapozna ich ze wszystkimi gadżetami, które zostaną użyte zgodnie z ich potrzebami. Dorocie marzyła się obroża ze smyczą. Pragnęła, aby kobieta, którą osobiście pozna wieczorem, poprowadziła ją jak psa po podłodze lub nią podduszała. Oczami wyobraźni już widziała taką scenę i bardzo ją to podniecało. Kręciła ją również perspektywa założenia przez Dominę Sawę profesjonalnych zacisków na gołe sutki. Ból połączony z przyjemnością pozwoliłby przeżyć wiele nowych doznań.
Sebastiana podniecały pejcze i packi. Pragnął, aby domina użyła ich na nim, chciał poczuć się jak jeden z bohaterów filmu, który wspólnie z żoną oglądali trzy dni temu. Sam fakt, że zostaną skrępowani i przywiązani do krzeseł, wydawał mu się idealnym pomysłem. Z minuty na minutę coraz bardziej narastała w nim chęć spotkania się z nieznajomą kobietą.
Domina Sawa zaprosiła ich do siebie. Podkreśliła, że nie ma mowy o żadnym sponsoringu przez żadną ze stron. Chodziło wyłącznie o rozrywkę i wspólną zabawę. Wyznała, że podniecają ją pary, które nigdy wcześniej nie próbowały tej odmiany spółkowania.
Kobieta, która planowała ich tresować, poniżać oraz wprowadzać w świat BDSM, postawiła dwa warunki. Nie mogli nikomu wspominać, że ją poznali, ani ujawniać szczegółów ich znajomości. Dominie zależało na dyskrecji i tylko pod tym warunkiem zgodziła się z nimi spotkać i wprowadzić w zupełnie inny wymiar odczuć rozkoszy połączony z delikatnym bólem. Drugi, ostatni warunek stanowił wyraźne życzenie, aby zostawili telefony w domu. Nie podała żadnego uzasadnienia, ale Sebastian przypuszczał, że zależy jej na tym, aby żadne ewentualne zdjęcia nie mogły jej skompromitować w oczach osób, które znała. Zgodzili się na te warunki bez wahania.
Od nowo poznanej kobiety nie otrzymali adresu. Domina Sawa zapewniła ich, że to ona odpowiada za cały wieczór, od początku do końca. To oni zobowiązali się podać swoją lokalizację, aby wysłane przez Sawę auto mogło zawieźć ich do krainy BDSM.
Czarna limuzyna przyjechała pod ich dom punktualnie o dziewiętnastej. Z samochodu wysiadł wysoki, czterdziestokilkuletni mężczyzna w nieskazitelnym, równie ciemnym jak Mercedes garniturze. Otworzył przed nimi tylne drzwi i uprzejmie zaprosił do środka.
Dorota, w wieczorowej sukni, pierwsza weszła do auta. Sebastian był dumny z żony. W czarnej kreacji od znanego projektanta wyglądała olśniewająco. Uwielbiał, gdy ubierała się w ten sposób. Długa suknia z hiszpańskim dekoltem z zakładkami prezentowała się na niej wspaniale. Usztywniony gorset podkreślał zgrabną sylwetkę, a delikatnie prześwitująca tkanina pobudzała wyobraźnię. Długie rozcięcie podczas chodzenia odkrywało nogi. Buty na wysokim obcasie dopełniały perfekcyjnego wyglądu.
Sebastian założył białą koszulkę polo, letnią marynarkę i niebieskie jeansy. Prezentował się równie elegancko. Usiadł obok żony, a szofer zamknął za nim drzwi.
Gdy kierowca zajął swoje miejsce, ku ich zdziwieniu podał im dwie czarne, jedwabne opaski i grzecznie poprosił o założenie ich na oczy.
– Zdejmiecie je państwo, gdy będziemy na miejscu – powiedział uprzejmie.
W głośnikach rozbrzmiała cicha, spokojna muzyka klasyczna. Spełnili prośbę kierowcy. Oboje zauważyli, że opaski są wykonane z wysokiej jakości jedwabiu – nie przepuszczały światła i nie były cienkie jak te chińskie. Sebastian przytulił żonę. Nie odzywali się do siebie, kierowca również nie był rozmowny. Ich wyobraźnia zaczęła działać.
Sebastian wyobrażał sobie Dorotę w nieokreślonym pomieszczeniu, gdy ta półnaga klęczy na czworakach, a nowo poznana domina, stojąc nad nią, prezentuje żele i lubrykanty do seksu analnego. Ta wizja w jakiś sposób bardzo drążyła jego myśli.
Jechali, rozmyślając o spotkaniu. Zastanawiali się, jaki będzie miało przebieg, czy ten charakter zabawy faktycznie im się spodoba i czy nowe doznania okażą się aż tak wspaniałe, jak oczekiwali. Pytania mnożyły się w ich głowach. Sebastian, czując zmysłowe perfumy Doroty, wyobrażał sobie różne warianty przebiegu wieczoru. Był bardziej podekscytowany niż w dniu, w którym pierwszy raz rozebrał się przed obcymi ludźmi. Mniejszą adrenalinę czuł nawet wtedy, gdy Zosia i Romek zaprowadzili ich do klubu dla swingersów, gdzie do rana uczestniczyli w niepohamowanej orgii bez żadnych ograniczeń. BDSM wydawało się czymś, co doprowadzi ich do przekroczenia kolejnych granic. Bycie poniżanym i zdominowanym przez nieznaną kobietę z pewnością okaże się nieprzeciętnym przeżyciem.
Dorota myślała podobnie. Od dawna chciała posłusznie wykonywać polecenia innej kobiety i być karana za ich złe wykonanie. Pragnęła tego wieczoru bardziej niż spotkania, w którym zadowalało ją kilku mężczyzn naraz.
Zapowiadał się piękny, podniecający wieczór.
Nie mieli pojęcia, jak długo jechali. W pewnym momencie auto się zatrzymało. Od dłuższego czasu przemieszczali się płynnie bez żadnych postojów, więc wnioskowali, że są już na miejscu. Dorota miała wrażenie, że podróż trwała około godziny, Sebastianowi wydała się znacznie krótsza.
– Możecie państwo zdjąć opaski. – Usłyszeli miły głos szofera i z radością odsłonili oczy.
Limuzyna stała na podjeździe przed sporym domem. Sebastian domyślił się, że chwilę temu minęli bramę wjazdową na czyjąś posesję. Samochód zatrzymał się tuż przed schodami prowadzącymi do głównego wejścia nieruchomości.
Dorota od razu zauważyła, że zajechali pod wspaniałą rezydencję. Zabytkowy duży pałac wyglądał imponująco. Centralną część stanowiły zewnętrzne schody prowadzące na pierwszą kondygnację. Cztery kolumny, dwie z każdej strony, nad którymi znajdował się balkon, oddzielały jedną część nieruchomości od drugiej. Dwupiętrowy budynek wyglądał okazale, zapewne był po niedawnym remoncie generalnym. Jasna elewacja powodowała, że nieruchomość sprawiała wrażenie nowej. Spora liczba ogromnych okien oznaczała, że w pałacu znajduje się wiele pomieszczeń.
Wokół rezydencji skoszono wiosenną trawę, rosły tu krzewy i drzewa. Dalej rozciągał się las otaczający zadbany teren. Wyglądało na to, że właściciel posesji ma grubszy portfel niż klasa średnia, do której małżeństwo się zaliczało. Nie mieli jednak pojęcia, czy to posiadłość Dominy Sawy, czy tylko wynajmuje ją od kogoś innego. A może mieściło się tu dyskretne studio BDSM? Nie dano im czasu na dłuższe analizy. Kierowca otworzył drzwi Mercedesa i kulturalnie zaprosił ich do środka budynku, życząc wspaniałej zabawy.
Gdy znajdowali się w połowie schodów, limuzyna odjechała i zniknęła za rogiem willi. Odprowadzili ją wzrokiem, trzymając się za ręce. Potężne metalowe drzwi rezydencji otworzyły się, a z budynku wyszły dwie uśmiechające się dziewczyny. Były podobnymi do siebie blondynkami z długimi włosami. Nie mogły mieć więcej niż dwadzieścia pięć lat. Sebastian zastanawiał się, czy są bliźniaczkami. Założyły na siebie identyczne stroje pielęgniarek. Na pasach do pończoch zaczepione miały czerwone kokardki. Ich biusty zasłaniały cienkie, białe paski podtrzymywane przez czerwone sznurki. W białych czapkach z białym krzyżykiem na czerwonym tle wyglądały bardzo seksownie. Jedna z nich trzymała w ręce srebrną tacę, na której stały dwa kieliszki prosecco.
– Witamy u Dominy Sawy – powiedziała ta, która miała wolne ręce. – Państwa zdrowie.
Małżonkowie sięgnęli po musujące wino i wypili je, nim doszli na szczyt schodów. Sebastian napawał się widokiem uroczych dziewczyn. Dorota, mimo zaciekawienia kobietami, rozejrzała się wokół. Nie dostrzegła w pobliżu żadnych innych zabudowań. Przed nimi rozciągał się zielony krajobraz złożony z krzewów i drzew. W powietrzu unosił się śpiew ptaków wracających na nocny odpoczynek i szelest liści poruszanych przez łagodny wiosenny wiatr. Odległy ryk jelenia przeplatał się z subtelnym szumem, a widok zachodzącego słońca zapowiadał dobrą zabawę.
Po chwili zwrócili puste kieliszki i podziękowali za miłe przywitanie.
– Polecamy się, w razie gdybyście zasłabli – powiedziała pielęgniarka trzymająca tacę i puściła do nich oko.
Na szczycie schodów pojawił się siwy, elegancki starszy pan w ciemnym smokingu. Wyglądał jak typowy kamerdyner, służący latami zacnemu rodowi.
– Zapraszam do środka. – Uśmiechnął się i gestem dał do zrozumienia, aby ruszyli w jego stronę.
Sebastian i Dorota podeszli do niego, zostawiając dwie młode dziewczyny za sobą. Starszy pan przepuścił małżeństwo przodem przez frontowe drzwi, a następnie powiedział:
– Zaprowadzę was do pokoju, w którym będziecie się bawić. Proszę za mną.
Ruszył przodem. Małżonkowie poszli za nim. Dorota i Sebastian nie odzywali się do siebie, ale podobała im się oprawa przywitania. Nie spodziewali się aż tak wyszukanego klimatu. Domina Sawa miło ich zaskoczyła.
Jak na swój wiek kamerdyner poruszał się szybko i sprawnie. Przeszli przez wielki hol w stylu loftowym, którego głównymi zaletami był ogromnej wielkości żyrandol i piękne marmurowe schody ciągnące się na górną kondygnację. Skręcili w lewo i weszli w głąb korytarza. Minęli kilkoro drzwi. Prowadzący ich mężczyzna szedł jednolitym tempem, nie przyspieszając ani nie zwalniając. Podążali za nim, trzymając się za ręce, pełni uznania dla przywitania, jakie im zgotowano.
Betonowe ściany korytarza, w którym panował mrok, wyglądały bardzo naturalnie. Ich powierzchnia była równa i gładka. Nad każdymi drzwiami dostrzegli małe lampy, dające słabe światło, które pozwalało jednak przemieszczać się bez żadnych problemów. Starszy mężczyzna zatrzymał się przed przedostatnim pomieszczeniem po lewej stronie. Chwycił za klamkę i otworzył metalowe drzwi na tyle szeroko, aby Dorota i Sebastian mogli wejść do środka.
– Życzę rozkosznej zabawy – powiedział, uśmiechając się, i pozwolił, aby małżeństwo przekroczyło próg. – Wasza domina przybędzie za moment. Rozgośćcie się, proszę.
Weszli do pomieszczenia, a starszy pan zostawił ich samych, zamykając za nimi cicho drzwi.
Pokój miał średnie rozmiary. Na jego środku stały dwa duże drewniane krzesła, a nieco dalej znajdował się obszerny stół oraz olbrzymia szafa. Na sporym regale ustawiono wiele erotycznych gadżetów. Obok regału stał kredens, na którym ułożono kolejne wspomagacze. W rogu pomieszczenia umieszczono dwuosobową sofę. Wydawała się wygodna. Naprzeciwko niej stał duży fotel. Białe firanki zasłaniały dwa okna, które nie przepuszczały zbyt dużo światła. Grube, szare zasłony czekały na to, aby je ktoś zasłonił, odcinając małżonków od reszty świata. Ściany pomieszczenia wykonane zostały z nieokreślonego materiału. Sebastian nie miał pojęcia, czy były murowane, drewniane, czy obłożono je jakimś rodzajem metalu. W oczy podekscytowanej pary rzuciły się długie półki wypełnione intymnymi gadżetami. Podeszli bliżej, aby przyjrzeć się, co domina dla nich przygotowała.
Nad regałami wisiało kilka pejczy i batów. Małżonkowie dostrzegli pejcz wykonany z trzciny ratanowej o długości około osiemdziesięciu centymetrów, purpurową packę, specyficzny minibacik z błyszczącymi kamykami, dwa skórzane rzemienie – jeden dłuższy, drugi krótszy. Dorota zwróciła uwagę na czerwony, krótki pejcz z wieloma rzemieniami, który wisiał obok czarnego, skórzanego bicza. Inny bat z silikonu również znalazł się na tej półce, obok podobnych zabawek.
Poniżej, już na samym regale, na długich półkach panował idealny porządek, jak gdyby ktoś uporządkował poszczególne gadżety według specjalnego wzorca.
Na samej górze ułożono kajdanki, przeważnie skórzane, w różnych rozmiarach. Po jednej stronie znajdowały się męskie zabawki, po przeciwnej dostrzegli te dla kobiet. Sebastian zauważył obręcze na kostki i nadgarstki.
Na półce niżej znajdowały się zestawy do kneblowania i kagańce. Mężczyzna wypatrzył różnego rodzaju kulkowe kneble, opaski na oczy, małe pejcze, liny do krępowania. Dorota zwróciła uwagę na specyficzny knebel z podwójnym fallusem, który od razu pobudził jej wyobraźnię.
Poniżej oboje zauważyli różnego rodzaju maski – zarówno koronkowe, haftowane w przeróżnych kolorach, jak i te zasłaniające same oczy. Wzrok Sebastiana przyciągnęła maska w kształcie psiej głowy z materiału imitującego skórę. Zachwyciła go też jej damska odmiana w kształcie głowy kota. Obok stały głowy manekinów, na których znajdowały się czarne maski zakrywające całą twarz z wyjątkiem oczu lub ust.
Na niższej półce zobaczyli łyse głowy manekinów. Sebastian skojarzył jedną z nich z Tellym Savalasem z Kojaka. Na ich sztuczne szyje nałożono różnego rodzaju obroże ze smyczami. Skórzane oraz lateksowe. Mężczyźnie spodobała się obroża z dużymi ćwiekami.
Przedostatnia półka mieściła wiele zestawów do krępowania, w tym kolorowe taśmy i liny. Czarny sznur leżał zwinięty obok czerwonego szalu, który najprawdopodobniej służył do zakrywania górnej części głowy kobiety.
Na najniższej półce zauważyli różne rodzaje klipsów do sutków czy waginy na łańcuszkach, uprzęże z zaciskami oraz odważniki na sutki o wadze przeważnie pięciu gramów. Dilatory o różnych średnicach mieszały się z zaciskami na łechtaczkę. Obok na kredensie stały analne silikonowe korki o różnych długościach i kształtach, a także sztuczne penisy. Wybór zabawek był porównywalny z dostępnym w wielu sex shopach.
– Bardzo mi się tutaj podoba – powiedziała Dorota, przytulając się do męża.
Zachwycała się oprawą spotkania od momentu ściągnięcia opaski z oczu. Limuzyna, kulturalny szofer, wino musujące podane przez piękną młodą dziewczynę, kamerdyner i ten wspaniały pokój.
Nie zwrócili uwagi na to, ile czasu spędzili sami w pomieszczeniu przepełnionym erotyką i zmysłowością, gdy nagle drzwi otworzyły się, a do środka weszła kobieta z portalu internetowego. Choć domina nie zamieściła swojego zdjęcia, to strój nieznajomej wiele mówił i sugerował, że mają do czynienia z tą samą osobą, z którą korespondowali od dłuższego czasu.
Zamknęła za sobą metalowe drzwi i zasunęła potężną zasuwę, której wcześniej nie zauważyli. Podeszła do nich pewnym krokiem, emanując zmysłowością, i podała dłoń na przywitanie, uśmiechając się przy tym promieniście.
– Cześć – odezwała się wesoło. – Jestem Domina Sawa. Witajcie w moim świecie.
Zmierzyli wzrokiem kobietę. Musiała mieć ponad metr siedemdziesiąt pięć centymetrów wzrostu. Długie, czarne, kręcone włosy opadały na zgrabne ciało i sięgały poniżej biustu. Ciemny lateksowy strój podkreślał jej urok. Ubranie idealnie przylegało do zgrabnej sylwetki. Opięte spodnie eksponowały smukłe nogi, a wbijający się w biodra materiał akcentował kształtne pośladki. Powyżej pępka kostium rozdzielał się na dwie części i właśnie to rozcięcie pozwalało wyeksponować kształtny, duży biust. Projektant zadbał o każdy centymetr stroju, by podkreślić zmysłowość osoby, która go nosi. Dodawały jej również gołe ramiona i ręce nieznajomej. Do tego wszystkiego buty na bardzo wysokim obcasie sprawiały, że nie mogli oderwać od niej wzroku.
Przywitali się uprzejmie, przedstawili, nie ujawniając prawdziwej tożsamości. Ustalili wcześniej, iż nie będą używać swoich imion i nazwisk. Choć domina znała ich adres, pod który podjechała limuzyna, byli pewni, że spotkanie odbędzie się w pełnej dyskrecji i nie będzie ingerowało w ich prywatne życie.
Domina Sawa zaprosiła ich na sofę, a sama usiadła w fotelu. Zarzuciła jedną nogę na drugą, niczym Elżbieta Jaworowicz w swoim kultowym programie Sprawa dla reportera. Cały czas patrzyła na nich z pogodnym uśmiechem.
– Większość spraw mamy uzgodnionych – powiedziała, a Dorota utwierdziła się w przekonaniu, że głos kobiety z pewnością należy do osoby, z którą wcześniej rozmawiała. – Przypomnę wam najważniejsze zasady, którymi będziemy się kierować. Ale najpierw powiedzcie, czy jesteście na pewno zainteresowani taką zabawą. Jesteście pewni, że chcecie spróbować?
Małżeństwo spojrzało na siebie. Sebastian odezwał się pierwszy.
– Szczerze, jestem lekko spięty. Nigdy wcześniej nie byliśmy w takiej sytuacji…
– Jak już wcześniej wspomniałam, mamy pewne doświadczenia – przerwała mu żona. – Uwielbiamy seks, spotykamy się z ludźmi, którzy mają podobne podejście. Wymieniamy się partnerami, bierzemy udział w orgiach. Jednak BDSM jest dla nas zupełną nowością i dlatego czujemy teraz pewne podekscytowanie.
Domina Sawa kiwała głową, dając do zrozumienia, że doskonale ich rozumie. Cierpliwie poczekała, aż Dorota zakończy swoją wypowiedź, i zwróciła się do małżeństwa cichym, spokojnym głosem.
– Wiem, że nie jesteście nowicjuszami. Cieszy mnie to. Jednak niezrozumiałe jest dla mnie, dlaczego do tej pory nie próbowaliście BDSM. To niesamowite doświadczenie – zapewniła. – Uległość i dominacja są najczęstszymi fantazjami. Najwyższy czas, abyście doświadczyli tego, co wzniesie was na wyższy poziom zmysłowości. Odczujecie rozkosz i ból, które sprawią, że odlecicie. Jesteście gotowi na tę przygodę?
– Oczywiście – odpowiedzieli niemal jednocześnie.
– Doskonale. Rozumiem, że zgodnie z naszymi ustaleniami zostawiliście telefony w domu i nie mówiliście nikomu o dzisiejszym wieczorze?
– Dokładnie tak, jak sobie życzyłaś – potwierdził Sebastian.
– Wspaniale. – Brunetka uśmiechała się, cały czas patrząc na nich brązowymi oczami. – Jestem tutaj dla was, pamiętajcie o tym – kontynuowała. – Zdominuję was, a wy otrzymacie niezapomniane przeżycia. Gwarantuję. – Prawą ręką poprawiła włosy, co wydało się Sebastianowi niezwykle zmysłowym gestem. – Będziemy się świetnie bawić, ale najpierw zrelaksujmy się.
Wstała, podeszła do kredensu i otworzyła go, ukazując jego wnętrze.
– Co pijemy? – spytała wesoło.
– Ja poproszę whisky – odparł Sebastian.
– Ja też – zawtórowała Dorota, która również uwielbiała szkocki trunek.
Kobieta sięgnęła w głąb mebla i wyjęła jedną z wielu butelek. Sebastian zwrócił uwagę na oferowany alkohol. Trzydziestoletni Macallan dojrzewający w beczkach po sherry musiał kosztować przynajmniej dwadzieścia tysięcy. Sawa poprosiła Sebastiana o otwarcie single malta, a sama wróciła do kredensu po trzy kwadratowe szklanki.
Mężczyzna otworzył butelkę i nalał alkohol.
– Na zdrowie – powiedziała gospodyni. – Za nas. Za wspaniały wieczór.
Stuknęli się szkłem. Whisky smakowało wybornie. Sebastianowi bardzo przypadła do gustu woń torfu, mocno zaakcentowany słodkawy charakter, a także świeży miód z nutą słodkiego toffi. Miał nadzieję, że za chwilę całkowicie się zrelaksuje.
Małżonkowie, siedząc wygodnie na sofie, przytulali się, obserwując dominę, która wkrótce miała wprowadzić ich w tajniki tego, czego tak bardzo pragnęli.
Domina Sawa przejęła inicjatywę. Rozpoczęła monolog, przekazując im cenne informacje. Kobieta ponownie podkreśliła, że ta forma zabawy nie jest przeznaczona dla par o krótkim stażu. Na szczęście Sebastian i Dorota byli ze sobą od dłuższego czasu, spełniając tym samym jedno z wielu kryteriów, które umożliwiały wspólne eksplorowanie tego rodzaju wyuzdania. Domina przypomniała im ustalone wcześniej hasła bezpieczeństwa i zapewniła, że nie będzie robić niczego, co ich nie zadowoli.
Gdy tylko alkoholu ubywało, domina natychmiast go dolewała. Ustalili, gdzie mogą pojawić się siniaki oraz inne ślady po intensywnej zabawie. Sawa uprzedziła Sebastiana, że otrzyma kilka klapsów, a oboje będą mieli zasłonięte oczy. Wyjaśniła również, że najlepiej oddać się jej w pełni. Uświadomiła im, że normalną sytuacją będzie otrzymywanie kar za nieposłuszeństwo czy źle wykonane polecenia. Wskazała na regał z gadżetami, informując, że niektóre z nich zostaną wykorzystane jeszcze dzisiaj.
Kiedy butelka była już w trzech czwartych pusta, domina poprosiła Sebastiana, aby rozebrał się i pozostał jedynie w slipach, podczas gdy Dorota na razie miała nie zdejmować wieczorowej kreacji.
– Siadajcie na krzesłach. – Wskazała siedziska, które znajdowały się na środku pokoju. – Na początek pozbawię was możliwości ruchu. Jesteście gotowi?
– Nigdy bardziej nie byłem. – Sebastian był już tylko w bieliźnie. – Jestem cały twój.
– Możemy zaczynać – potwierdziła również Dorota, ciekawa dalszego przebiegu wydarzeń.
Oboje usiedli naprzeciwko ściany, na solidnych i dużych drewnianych krzesłach, które z pewnością zostały wykonane na specjalne zamówienie. Dorota obserwowała dominę nakładającą Sebastianowi skórzane pasy tuż nad kostki. Zaraz potem zapięła je do nóg siedziska. Mężczyzna poczuł, że nie może podnieść stóp nawet o pół centymetra. Sawa z uśmiechem założyła metalowe obręcze na nadgarstki dominowanego i przymocowała je do podłokietnika. Dorota odnotowała, że mąż sprawdził, czy ma jakąkolwiek możliwość ruchu, a potem kiwnął z uznaniem głową. Nieznajoma wykonała swoją pracę perfekcyjnie. W rękach kobiety oboje zobaczyli kolejną metalową obręcz, którą założyła Sebastianowi na szyję. Krótki łańcuch znajdujący się na środku obroży był połączony z górną częścią oparcia krzesła na wysokości głowy. Domina dała kuksańca w nos mężczyźnie i zmierzwiła dłonią jego czuprynę.
Sebastian czuł już whisky we krwi. Rozluźnił się. Chciał odwrócić głowę w stronę żony, ale zauważył, że obręcz na szyi jest tak przymocowana do siedziska, iż nie może nią poruszać. Mógł patrzeć wyłącznie przed siebie i jedynie kątem oka obserwować boczne krzesło.
– Wyglądasz pięknie w tej sukni. – Domina Sawa wyraziła podziw dla stroju uległej partnerki.
Kiedy brunetka się pochyliła, aby zapiąć klamry i łańcuch przy szyi, Dorota poczuła wspaniały zapach perfum. Uwięziona patrzyła na wystające piersi mentorki i poczuła ochotę, aby wziąć w usta jej brodawki i ssać je, najlepiej jak potrafi. Nie pozwalała na to zapięta obroża, która tak samo jak u Sebastiana trzymała jej głowę nieruchomo.
Nowa sytuacja niebywale ich podniecała. Za chwilę miała zacząć się prawdziwa zabawa. Ta noc przejdzie do historii, pewnie będą ją często wspominać. Oboje napawali się tą myślą, co dodatkowo rozbudzało ich zmysły i potęgowało pobudzenie.
Sawa klasnęła w dłonie. Małżeństwo usłyszało dziwny dźwięk. Nie mogąc ruszać głowami, spojrzeli kątem oka na zasłony, które same zaciągnęły się w dwóch oknach pomieszczenia. W tym samym momencie pokój pogrążył się w ciemności, co stworzyło bardziej nastrojową atmosferę. Po chwili zapaliły się lampy, o których wcześniej nie mieli pojęcia. Słabe światło padające z podłogi sprawiło, że zrobiło się klimatycznie.
Domina stała przy regale z półkami, trzymając w rękach specjalnie dla nich wybrane maski. Sebastian spojrzał na kobietę, która zbliżała się do niego, krocząc jak modelka. Nachyliła się nad nim i założyła mu lateksową maskę w kształcie psiego pyska. Na dole znajdowała się obroża z ćwiekami i metalowym kółkiem, gotowa do założenia smyczy lub łańcucha. Sebastian poczuł, że materiał mocno uciska mu głowę, a maska ma tylko dwa otwory – po jednym na każde oko. Nos i policzki przykrywał lateks, który początkowo wydawał się zimny. Mężczyzna zastanawiał się, jak wygląda w masce ze specyficznymi psimi uszami.
Dorota otrzymała inną maskę – lśniącą i elastyczną, która idealnie przylegała do jej twarzy. Przypominała kominiarkę z dwoma otworami na oczy i jednym na usta. Obszycie wokół szyi zostało zaszyte, przez co domina widziała tylko zielone tęczówki uwięzionej kobiety i czerwone usta między czarnym, błyszczącym materiałem. Sawa nie odeszła. Nałożyła na maskę czarny skórzany knebel. Kula znalazła się w ustach niewolnicy. Dorota zauważyła, że ma otwory umożliwiające swobodne oddychanie, a ciasność zapięcia jej nie przeszkadza.
Domina Sawa cofnęła się kilka kroków i skupiła spojrzenie na małżonkach, którzy pomyśleli, że mentorka podziwia swoje dzieło. Wyglądało na to, że mieli za sobą pierwszy etap. Teraz zapewne pojawią się komendy. Oczekiwali na ten moment z niecierpliwością.
To właśnie wówczas Sebastian pierwszy raz poczuł niepokój. Zastanowił się, jakie polecenia Dominy Sawy będzie mógł wykonać, skoro nie miał najmniejszej możliwości poruszania się. Uznał jednak, iż jako laik w tej zabawie zda się całkowicie na kobietę, która ich uwięziła.
– Showtime! – Sawa klasnęła w dłonie, głośno i wyraźnie artykułując początek zabawy.
Przez kilka sekund nic się nie działo. Domina stała przed nimi, uśmiechając się żarliwie. Obserwowała ich w milczeniu. Dorota uznała, że to pierwszy etap ich zniewolenia.
W końcu podeszła bliżej i nachylając się nad nimi, cicho powiedziała:
– Bawcie się dobrze, kochani. To będzie wspaniały wieczór nie tylko dla was.
Po tych słowach oddaliła się w stronę drzwi znajdujących się za ich plecami. Domyślili się, że kobieta ich opuściła. Potwierdzeniem tego był odgłos zamykanych drzwi. Oboje zastanawiali się, co to oznacza, ale wciąż byli przekonani, że jest to część scenariusza, który mentorka dla nich przygotowała.
Minuty uciekały, jednak nic się nie działo. Nadal przebywali sami w pokoju. Siedzieli na drewnianych krzesłach i wpatrywali się w ścianę.
Nagle usłyszeli muzykę. Nie mieli pojęcia, skąd dokładnie rozbrzmiewa, ale była wyraźna. Saksofon i skrzypce cicho rozpływały się po całym pomieszczeniu.
Małżonkowie pomyśleli, że coś nareszcie zaczęło się dziać. Na dowód tego usłyszeli dodatkowy, narastający szmer. Z początku nie wiedzieli, co oznacza i skąd dobiega, jednak po kilku sekundach zorientowali się, że ściana przed nimi zmienia się na ich oczach. Metalowa konstrukcja przesunęła się w lewą stronę. Ujrzeli wielką szklaną ścianę, za którą siedzieli ludzie. Obcy ludzie. Małżeństwo wybałuszyło oczy. Nie potrafili zrozumieć, co się dzieje. Umówili się z dominą na dyskrecję, kobieta słowem nie wspominała o kimkolwiek, kto miał ich obserwować. A to stało się jasne, gdy dostrzegli widzów siedzących za szkłem niczym w kinie.
Sebastian skonstatował, że wpatruje się w nich dziesięć osób, po pięć w każdym z dwóch rzędów. Wszyscy bardzo eleganccy i podekscytowani.
Małżeństwo kompletnie nie rozumiało, co się przed chwilą wydarzyło. Zastanawiali się, gdzie jest domina i co robią tu nieznajomi. Sebastian i Dorota przyglądali się im uważnie.
W pierwszym rzędzie siedziały dwie pary, a pomiędzy nimi mężczyzna. Nie potrafili stwierdzić, czy znał osoby siedzące obok. Dorota nie miała wątpliwości, kto z publiczności jest w związku. Dwie pary w pierwszym rzędzie trzymały się za ręce. Siedzieli zbyt blisko siebie jak na przypadkowych ludzi. Kolejne dwie pary z tyłu przytulały się do siebie niczym zakochani w kinie. Różnica była taka, że tu samotny mężczyzna siedział na skraju, po prawej stronie.
Rozróżnienie par i singli było też możliwe dzięki oznaczeniom. W pierwszym rzędzie, od lewej strony, trzymająca się za ręce dwójka miała na ubraniach duże kwadratowe identyfikatory z literami „A”. Siedzący między parami mężczyzna otrzymał oznaczenie „B”, a para po jego prawej stronie „C”. W tylnym rzędzie podobnie, mężczyzna miał na sobie plakietkę z literą „D”, a siedzące przy nim dwie pary otrzymały odpowiednio identyfikatory „E” i „F”.
Wszyscy widzowie ubrali się elegancko. Ci z literami „A” od lewej w pierwszym rzędzie wyglądali na najstarszych. Zarówno kobieta, jak i mężczyzna przeżyli z pewnością więcej niż sześćdziesiąt lat. On miał siwe, naturalnie kręcące się włosy. Tak jak pozostali mężczyźni założył czarny garnitur. Siedział z założoną jedną nogą na drugą, dzięki czemu uwięzieni mogli podziwiać czystość skórzanych, zapewne drogich butów, które lśniły niczym w reklamie pasty do obuwia. Jego partnerka o białych, długich włosach spięła kosmyki w kucyk. Sebastian zwrócił uwagę na jej czerwone usta, nad wyraz wyeksponowane.
Mężczyzna siedzący obok był młodszy o około dwadzieścia lat. Został oceniony przez Dorotę na czterdziestokilkulatka. Brunet z kilkoma siwymi włosami siedział z założonymi na piersiach rękami. Niejedna osoba mogłaby uznać, że przybrał pozycję zamkniętą.
Trzymająca się za ręce para oznaczona literką „C” wyglądała bardzo młodo. Oboje mogli mieć około dwudziestu kilku lat. On, blondyn z fryzurą na żel, ona, krótko obcięta, wyglądająca jak chłopak. Gdyby nie ekstrawagancka, wieczorowa suknia, można by się pomylić co do jej płci.
Na oko pięćdziesięciolatek z drugiego rzędu z plakietką „D” był łysy. W przeciwieństwie do pozostałych zdjął marynarkę, którą umieścił na oparciu fotela. Rozpięta pod szyją koszula wyróżniała się nieskazitelną bielą. Dorota zwróciła uwagę, że wpatruje się w nią najbardziej nachalnie ze wszystkich. Mocno niebieskie oczy koncentrowały się tylko na niej. Pary obok niego, „E” i „F”, mogły się znać, gdyż kobiety w wykwintnych kreacjach wymieniały między sobą uwagi. Wyglądali na trzydziestolatków.
Eleganckie towarzystwo wydawało się rozluźnione, ale dało się zauważyć, że wszyscy są podekscytowani i ewidentnie na coś czekają. Dorota i Sebastian poczuli się oszukani. Choć nie pytali wcześniej dominy, czy będą wśród innych ludzi, dla obojga było oczywiste, że pierwszy raz będzie specyficzny i spędzą go sami. Mężczyzna zdecydował, że jak tylko Sawa wróci, wypowie jedno ze słów bezpieczeństwa i zażąda wyjaśnień. Oczywiście mieli na twarzy maski i nikt z widowni nie domyślał się, kim są, jednak nie tak miał się zacząć upragniony wieczór, na który długo czekali.
Domina Sawa nie wróciła, za to po drugiej stronie szyby pojawił się mężczyzna w średnim wieku. Miał na sobie elegancki smoking z charakterystyczną muchą pod szyją. W niczym nie przypominał jednak Korwin-Mikkego. Ciemne włosy zaczesał do tyłu, a kilkudniowy zarost dodawał mu powagi. Trzymał w ręce mikrofon bezprzewodowy. Podszedł do drewnianej trybuny aukcyjnej, której uwięzieni nie zauważyli, skupieni na obserwacji publiczności, i stanął na niej, a następnie umieścił urządzenie na uchwycie. Gdy wyregulował wysokość mikrofonu, spojrzał na ludzi siedzących w fotelach. Następnie przeniósł wzrok na małżeństwo po drugiej stronie szyby.
Dorota i Sebastian pomyśleli, że nowo przybyły mężczyzna wygląda jak aukcjoner prowadzący licytację drogich obrazów i innych dzieł sztuki. Patrzyli przed siebie i nie potrafili znaleźć wytłumaczenia na to, co się dzieje.
Nagle wielki ekran wyłonił się z sufitu, zjechał wolno i zatrzymał się w połowie ściany. Był tak ustawiony, że zarówno osoby na widowni, jak i pozbawione wolności małżeństwo mogli go obserwować.
– Raz jeszcze witam państwa serdecznie – przemówił aukcjoner, nazwany tak w myślach przez Sebastiana. Jego głos dało się słyszeć po obu stronach szyby. – Zasady są każdemu znane, proszę o ich respektowanie.
Małżonkowie nie mieli pojęcia, o jakich zasadach mówi mężczyzna. Sytuacja podobała im się coraz mniej. Kobieta, która umieściła ich na drewnianych krzesłach, nie uzgadniała z nimi żadnych reguł współdziałania z nieznaną grupą.
– Czerwone – powiedział Sebastian, ale zamiast tego usłyszał swój bełkot. Maska zbyt mocno wbijała się w jego usta, uniemożliwiając wyraźne mówienie.
– Myślę, że możemy zaczynać – kontynuował mężczyzna w smokingu. – Otrzymałem potwierdzenie, że wszystko jest gotowe. Zatem, zgodnie z harmonogramem, drodzy państwo, decydujcie, od kogo zaczynamy. Pozwolę sobie zaproponować kwotę dwóch tysięcy złotych za kobietę. Oczekuję propozycji.
Zapanowała cisza.
Pierwszy rękę podniósł mężczyzna z plakietką „D”. W tym samym czasie na wielkim ekranie pojawił się napis: „KOBIETA – 2000 zł”. Zarówno Sebastian, jak i Dorota oniemieli. Działo się coś, co wyraźnie przekraczało umowę z dominą. Kobieta, podobnie jak wcześniej jej mąż, próbowała zaprotestować, ale knebel w jej ustach uniemożliwiał wypowiedzenie choćby jednego słowa. Sebastian krzyknął, aby przestali, ale spod maski w kształcie psa jego głos był ledwo słyszalny. Materiał wciskał mu się w twarz tak mocno, że w rzeczywistości wydawało mu się, iż nie potrafi mówić.
Kobieta około trzydziestki z drugiego rzędu podniosła rękę, a napis na ekranie zmienił się na: „MĘŻCZYZNA – 4000 zł”.
– Mężczyzna za cztery tysiące złotych od pani „F” – dało się słyszeć prowadzącego.
Dorota i Sebastian nie mieli pojęcia, o co chodzi, a brunet z pierwszego rzędu musiał to doskonale wiedzieć. Podniósł rękę z dużą pewnością siebie.
– Kobieta za sześć tysięcy złotych od pana „B” – powiedział aukcjoner.
Sebastian czuł ogromną złość. Co się tutaj, do diabła, dzieje? Gdzie jest Domina Sawa? Kim są ci ludzie? Co to wszystko oznacza? Zamiast odpowiedzi na te pytania zobaczył żelusia z pierwszego rzędu, podnoszącego rękę, a mężczyzna w smokingu powiedział:
– Mężczyzna za osiem tysięcy złotych od pana „C”.
Nastąpiła chwila ciszy, nikt nie podnosił ręki.
– Mężczyzna za osiem tysięcy złotych po raz pierwszy – zaczął wyliczać prowadzący. – Mężczyzna za osiem tysięcy złotych po raz drugi…
Mężczyzna z plakietką „D” wciąż wpatrywał się w Dorotę i podniósł rękę. Konferansjer wypowiedział swoje, a na monitorze pojawił się tekst: „KOBIETA – 10 000 zł”.
Nikt nie przebijał mężczyzny bez marynarki.
– Kobieta za dziesięć tysięcy po raz pierwszy – dało się słyszeć znów prowadzącego. – Kobieta za dziesięć tysięcy po raz drugi, kobieta za dziesięć tysięcy po raz trzeci.
Nastąpiła cisza.
– Wygrywa pan „D”, który zaoferował dziesięć tysięcy złotych, aby rozpocząć od kobiety. Gratuluję, tak się właśnie stanie – podsumował prowadzący.
Co się tu odpierdala?! – zastanawiał się Sebastian. Próbował poruszyć rękami, ale nie drgnęły nawet o pół centymetra. Obręcze na nadgarstkach, przymocowane do drewnianego krzesła, nie pozwalały na jakiekolwiek ruchy. To samo dotyczyło nóg. Najgorsze, że nie mógł poruszyć nawet głową. Widział żonę kątem oka i wyczuwał, że jest bardzo zdenerwowana. Wpatrujący się w nią łysy mężczyzna zapłacił aż dziesięć tysięcy, aby to, na co wszyscy czekali, rozpoczęło się od niej. Przecież facet nie wiedział nawet, kim ona jest! Dlaczego więc akurat na nią się uparł?
Osoby za szybą zachowywały się dziwnie. Nikt z nich nie mówił, tylko wpatrywali się w Dorotę. Słysząc słowa mężczyzny prowadzącego licytację, nadal starała się przekonywać, że obecność obcych ludzi jest specjalną modyfikacją ich scenariusza. Chciała myśleć, że niebawem Domina Sawa rozpocznie zabawę właśnie od niej. Nie miała jednak pojęcia, co ci obserwatorzy tutaj robią i dlaczego wszyscy na nich patrzą. Opanowała ją wściekłość. Niebawem Sawa użyje gadżetów, a Dorota pragnęła celebrować tę chwilę tylko z mężem. Teraz, patrząc na jedenastkę osób po drugiej stronie szyby, całkowicie straciła ochotę na jakąkolwiek kontynuację tego rozkosznego wieczoru. Postanowiła w jakiś sposób dać znać Dominie, że zabawa przestała przypadać jej do gustu. Nie wiedziała, jak wypowie słowo bezpieczeństwa, mając zakneblowane usta, ale spróbuje mrugać oczami jak szalona. To powinno dać do myślenia kobiecie, której jednak wciąż w pokoju nie było.
Sebastian uzmysłowił sobie, że coś jest bardzo nie w porządku. Wszystkie zapewnienia mentorki mogły być fałszywe. Jak wytłumaczyć brak możliwości mówienia? Jak w tej sytuacji użyć słów bezpieczeństwa?
Sekundy mijały, różne myśli przelatywały przez głowy małżonków. Zostały jednak zagłuszone słowami prowadzącego:
– Drodzy państwo, teraz wybierzecie, od czego zaczniemy. – Mężczyzna w smokingu mówił płynnie, akcentując każde słowo. – Mamy kilka opcji do wyboru. Przedstawię warianty po kolei, proszę zdecydować. Oto wybór, który macie przed sobą. – Na ekranie pojawiły się opcje oznaczone odpowiednimi cyframi. – Proszę spojrzeć na monitor.
Sebastian i Dorota wpatrywali się w niezrozumiałe dla nich napisy, nie mając pojęcia, co to widowisko oznacza. Publiczność zerkała na ekran, który aktualnie wyświetlał tekst:
MAŁY PALEC DŁONI – 1
PALUCH STOPY – 2
PRAWA DŁOŃ – 3
LEWA RĘKA – 4
PRAWA NOGA – 5
UCHO – 6
OKO – 7
NOS – 8
BRODAWKA – 9
LEWA PIERŚ – 10
Dorota była wciąż przekonana, że ludzie, na których patrzy, zdecydują, od jakiej części jej ciała Domina Sawa zacznie zabawę. Wprawdzie nie wyobrażała sobie, co można zrobić z okiem w kontekście BDSM, jednak nie ta zagwozdka stanowiła jej zmartwienie. Bardziej martwiła ją myśl, że obserwatorzy będą się na nich gapić, rozkoszując się ich widokiem. Nie mogła się doczekać, kiedy wróci mentorka i zda sobie sprawę, że posunęła się za daleko, zapraszając tutaj grupę dziesięciu osób i konferansjera.
– Licytujemy, jak zwykle, co jeden tysiąc złotych do trzech podejść – kontynuował mężczyzna stojący za trybuną aukcyjną. – Tradycyjnie rozpoczynamy od liczby dziesięć. Jeżeli nie będzie innych propozycji, zaczniemy od lewej piersi kobiety. Zatem: czy są inne opcje?
Pierwszy plakietkę z cyfrą jeden podniósł łysy mężczyzna z drugiego rzędu.
– Mały palec za dwa tysiące – powiedział prowadzący.
Siedzący na środku w pierwszym rzędzie podniósł plastikową plakietkę z cyfrą dziewięć, umocowaną na wąskim patyku.
– Brodawka za trzy tysiące – dało się słyszeć w pomieszczeniu.
Dorota ujrzała kobietę siedzącą obok mężczyzny, który obstawił brodawkę, podnosząc cyfrę cztery.
– Lewa ręka za cztery tysiące.
Zaraz potem ponownie aktywny okazał się łysy facet z drugiego rzędu.
– Mały palec za pięć tysięcy.
Nikt już nie podnosił małych tabliczek z cyframi i Sebastian nabrał przekonania, że widownia zdecydowała, co wybrała.
– Mały palec za pięć tysięcy po raz drugi od pana „D”.
Kobieta z pierwszego rzędu oznaczona symbolem „A” podniosła cyfrę pięć.
– Prawa noga za sześć tysięcy po raz pierwszy…
Ręka mężczyzny z symbolem „D” wyskoczyła w górę niczym kosmiczna rakieta startująca w kosmos.
– Brawo, mały palec ponownie, tym razem za siedem tysięcy. – W głosie prowadzącego czuło się euforię. – Mały palec po raz drugi, mały palec po raz trzeci.
Nikt nie reagował, więc prowadzący uderzył drewnianym młotkiem aukcyjnym w trybunę i oznajmił:
– Zatem zdecydował pan „D”, oferując kwotę siedmiu tysięcy złotych. Zaczniemy od małego palca dłoni. Wybornie.
Dorota odwiedziła wcześniej kilka klubów dla swingersów, gdzie organizowano różnego rodzaju imprezy, ale nigdy nie spotkała się tam z żadną licytacją. Zastanawiała się, czy pieniądze oferowane przez ludzi z widowni są realne i jeżeli tak, to kto na tym zarabia. Podejrzewała, że tysiące złotych mogą zasilać miejsce, w którym się znajdowali, lub trafić do jakiejś fundacji. Choć pomysł licytacji był ciekawy, wysokie stawki przyprawiały ją o zawrót głowy. Najwyraźniej widzowie byli majętni.
Sebastian zdawał sobie sprawę, że już kilka dobrych minut temu przekroczono granicę tego, co uznałby za akceptowalne. Chociaż mieli się podporządkować sugestiom i woli dominy, scenariusz, w którym obcy ludzie decydują o tym, co się z nimi stanie, był przerażający. Dodatkowo dziwna licytacja przyprawiała go o dreszcze. Miał wrażenie, że ludzie po drugiej stronie szyby nie są do nich przyjaźnie nastawieni.
– Operatorem kobiety będzie dzisiaj Antoni, którego dobrze państwo znacie. – Prowadzący cały czas zwracał się do ludzi siedzących w fotelach. Ani raz nie wypowiedział słowa w stronę małżeństwa. – Pojawi się już za chwilę, aby rozpocząć spektakl, na który przybyliście. Moi drodzy, życzę wspaniałej zabawy. Delektujcie się każdym ruchem Antoniego i jego obiektu. Powrócę do was po pierwszym akcie. Miłego oglądania.
Skłonił się nisko publiczności i oddalił. Po kilku sekundach małżonkowie przestali go widzieć. Nie wiedzieli, czy opuścił pokój, w którym siedziała widownia, czy tylko odsunął się na bok. Stracili go z oczu i to był jedyny pewnik. Zastanawiali się, kim jest Antoni. Co miało znaczyć nazywanie Doroty obiektem? Czym operował będzie nieznany im mężczyzna? Gdzie, do cholery, jest domina?
Sebastian chciał natychmiast uzyskać odpowiedzi na te pytania. Dorota również siedziała zaniepokojona, jednak wyczekiwała rozwoju sytuacji z większym opanowaniem. To przerodziło się jednak w strach, gdy obcy mężczyzna pojawił się w pokoju.
Z początku usłyszeli za sobą dźwięk zamka, a następnie odgłos uchylanych drzwi i wyczuli, że ktoś wszedł do pomieszczenia. Kątem oka dojrzeli zbliżający się cień, który przeobraził się w realną postać. Mężczyzna przeszedł obok nich, skręcając w stronę wielkiej szafy.
Sebastian chciał zaprotestować. Dorota poczuła dreszcze przechodzące po ciele. Zamiast Dominy Sawy w pomieszczeniu razem z nimi przebywał nieznany im olbrzym, który z pewnością mierzył ponad metr dziewięćdziesiąt. Potężnie zbudowany, najwyraźniej spędzał na siłowni więcej czasu niż statystyczny Kowalski. Nie miał na sobie koszuli. Ujrzeli fantastycznie rozbudowaną klatkę piersiową i umięśnione plecy. Potężne bicepsy wyrzeźbione przez lata ćwiczeń imponowały Dorocie, jednak sytuacja nie pozwalała cieszyć się widokiem obcego. Mimo nagiego torsu mężczyzna zadbał o resztę garderoby. Zatroszczył się nawet ponad standard, bo jego twarz w całości zakrywała czarna maska. W skórzanym materiale dało się zauważyć tylko małe otwory na oczy i usta. Kulturystycznie zbudowany wielkolud nosił czarne skórzane spodnie, zbyt opięte, jednak potwierdzały, że nogi są równie umięśnione co reszta ciała. Czarne trapery dopełniały całości jego stroju, na dłonie założył ciemne lateksowe rękawiczki.
W momencie gdy podszedł do szafy i ją otworzył, po drugiej stronie szyby pojawiły się pielęgniarki, które witały wcześniej małżonków przy wejściu do rezydencji. Trzymały srebrne tace, na których ułożono szklanki pełne alkoholu. Przechadzając się pomiędzy ludźmi z widowni, z promienistymi uśmiechami rozdawały dwunastoletnią whisky z destylarni Glenfiddich. Elegancko ubrani uczestnicy spotkania ochoczo sięgali po trunki i uprzejmie dziękowali ślicznym hostessom za kulturalną i miłą obsługę.
Gdy kulturysta odwrócił się w stronę Sebastiana i Doroty, uwięzieni na krzesłach małżonkowie poczuli ogarniające ich przerażenie. Chwilę temu liczyli na to, że po prostu zastąpi dominę, jednak przedmiot, który trzymał w opuszczonej ręce, spowodował, że ich zmroziło.
Saksofon połączony ze skrzypcami grał nadal, równie cicho co na początku. Nastrój mógłby faktycznie ujmować, zważywszy że w pokoju panował klimatyczny półmrok. Jednak sekator w dłoni mężczyzny nie pozwalał na delektowanie się muzyką.
Mężczyzna z gołym torsem ruszył do przodu. Szedł normalnie, ani szybko, ani wolno. Zbliżał się do Doroty, która nie wiedziała, co ją czeka. Konsternacja, w jaką popadła, nie pozwalała jej uzmysłowić sobie tego, co się za chwilę stanie.
Sebastian widział kątem oka potężnego mężczyznę, który zatrzymał się obok jego żony. Dorota musiała zdawać sobie już sprawę z intencji Antoniego, gdyż zacisnęła obie dłonie w pięści. Kolos stanął bokiem, nie chcąc zasłaniać swoją posturą widoku publiczności, która wpatrywała się z zainteresowaniem przed siebie. Uwięziony, siedzący bez możliwości ruchu trzydziestopięciolatek krzyczał w maskę, aby wielkolud zostawił Dorotę w spokoju. Szamotał się przy tym, niestety bez żadnych rezultatów.
Tymczasem mężczyzna wybrał dłoń kobiety, którą miał się za chwilę zająć, stukając w nią jednym ze swoim dużych palców umieszczonych w rękawiczce. Ruch ten ewidentnie dawał do zrozumienia zakneblowanej kobiecie, aby rozluźniła rękę i pokazała mu palce. Dorota natomiast zachowała się odwrotnie do oczekiwań operatora. Zacisnęła jeszcze mocnej pięść i próbowała krzyczeć w knebel. Żadne słowo nie mogło wydobyć się z jej ust i zostać zrozumiane. Nie potrafiła pojąć, co się dzieje. Dlaczego wielki mężczyzna stoi obok ze złowieszczo wyglądającym sekatorem w dłoniach? Była pewna zamiaru nieznajomego, miała dość przebywania w tym pomieszczeniu. Chciała zakończyć pokaz, pragnęła, aby ustalenia, które wypracowali z Dominą Sawą, były respektowane. Tyle że dominy nigdzie w pobliżu nie było.
Mężczyzna nie poprosił Doroty drugi raz o rozluźnienie wybranej przez siebie dłoni. Nie odezwał się, nie stuknął również ponownie palcem w zaciśniętą pięść. Zamachnął się za to mocno i uderzył ją otwartą dłonią w twarz. Siła uderzenia okazała się spora, widownia ujrzała, jak jej głowa zadrżała, a dłoń automatycznie się rozluźniła. Kobieta poczuła dwie rzeczy jednocześnie – krew pod materiałem maski, prawdopodobnie na wargach, oraz mocny uścisk mężczyzny, który chwycił jedną ręką jej dłoń i wyprostował palce. Obręcz trzymająca nadgarstek Doroty przy podłokietniku nie pozwalała na podniesienie dłoni wyżej, ale najwyraźniej mężczyźnie to nie przeszkadzało. Drugą ręką sprawnie włożył ostrza sekatora pomiędzy najmniejszy palec i zbliżył do siebie rączki narzędzia.
Sebastian kątem oka ujrzał żonę, która wydawała z siebie jakieś niezrozumiałe dźwięki, rzucając się na krześle. Patrzył na mężczyznę nazwanego przez prowadzącego Antonim. Facet podniósł odcięty palec, a ludzie na widowni zaczęli bić brawo.
To nie mogła być prawda! To nie mogło dziać się naprawdę! Serce Sebastiana podskoczyło do gardła, przyspieszając bicie do maksymalnej prędkości. Podobnie jak Dorota wyginał spazmatycznie ciało. Wrzeszczał pod psią maską. W końcu przerażenie go sparaliżowało. Mózg podpowiadał dalsze koszmarne scenariusze.
Dorota pierwsza usłyszała, że ktoś wszedł do pokoju. Sebastiana ogarnął większy szok, choć to ona straciła właśnie mały palec dłoni. Zdała sobie sprawę z obecności pielęgniarek. Dziewczyny stanęły obok okaleczonej kobiety. Jedna z nich odebrała od sadysty odcięty palec i schowała go do małego, eleganckiego pudełka z kokardką. Druga kucnęła przy Dorocie i zaczęła zakładać opatrunek na zranioną dłoń.
Dorota nie wiedziała, czy szok i wściekłość spowodowały, że przestała koncentrować się na bólu, który natychmiast pojawił się po amputacji palca. Poczuła łzę w oku, chciałaby zerwać z siebie lateksową maskę i zejść z tego przeklętego krzesła. Zaskoczenie, gwałtowna zmiana scenariusza i pulsujący ból przeszkadzały jej w logicznym myśleniu. Nie chciała uwierzyć, że to wydarzyło się naprawdę. Szok i gwałtowny skok ciśnienia sprawiły, że jej ciało szarpały skurcze.
Pielęgniarki i sadysta opuścili pomieszczenie. Kiedy Dorota ponownie zobaczyła konferansjera zbliżającego się do trybuny aukcyjnej, nie dopuszczała do siebie myśli, że w ciągu kilku minut wydarzy się coś jeszcze bardziej przerażającego. Odepchnęła od siebie słowa mężczyzny w smokingu, który mówił o poszczególnych częściach ciała jej męża. Kiedy na ekranie pojawiło się potwierdzenie, nie była w stanie wyraźnie przeczytać cyfr. Nie pozwalały na to łzy, gromadzące się w oczach pod maską. Dopiero gdy prowadzący rozpoczął licytację, dotarło do niej, że zwyrodnialcy planują teraz zrobić krzywdę Sebastianowi.
– Trzy tysiące od pana „B” dla ucha po raz drugi. – Usłyszała spokojny głos aukcjonera, po czym dostrzegła ruch kogoś, kto podniósł tabliczkę z inną cyfrą.
Sebastian nie słuchał licytacji. Widział tylko poszczególne osoby podnoszące tabliczki, a w tle prowadzący podbijał stawkę. Wrzeszczał na całe gardło, wołając pomocy, ale psia maska nie pozwalała wyraźnie artykułować słów. Zamiast tego wydobywało się buczenie, które zagłuszała cicho grająca muzyka oraz głos licytatora.
Dorota oddychała szybko. Nie ogarniała umysłem wszystkiego, jednak zmysły przetworzyły ostatnie słowa mężczyzny w smokingu, szczególnie końcówkę wypowiadanego przez niego zdania:
– Ucho po raz trzeci za dziewięć tysięcy złotych od pana „B”. Gratuluję wyboru. Dzisiaj operatorem obiektu będzie Nikola, która jest z nami od niedawna, ale niektórzy z państwa mieli już okazję ją oglądać w akcji. Gwarantuję dobrą zabawę, delektujcie się każdym jej ruchem. Do zobaczenia po kolejnym akcie.
Prowadzący ponownie zniknął z pola widzenia uwięzionych małżonków, a siedzący przodem do nich zobaczyli osobę, która weszła do pokoju i stanęła obok krzeseł. Małżeństwo zwróciło na nią uwagę, gdy kobieta, patrząc na publiczność, skłoniła się uprzejmie jak aktorka po zakończonym spektaklu w teatrze.
Podobnie jak w przypadku Antoniego trudno było oszacować wiek Nikoli. Dziewczyna miała na sobie czarne skórzane spodnie, które wrzynały się w jej nogi. Musiała mieć około metra siedemdziesięciu pięciu centymetrów, a w butach na obcasie wydawała się jeszcze wyższa. W przeciwieństwie do Antoniego nie miała nagiego torsu, nosiła elegancką białą koszulę, która opadała na jej pośladki. Najbardziej interesująco wyglądała lateksowa maska, którą założyła na twarz. Rozpoczynała się już od szyi, oplatając ją i zachodząc do góry. Czarna jak smoła, a przy dwóch otworach na oczy oraz jednym na usta wydzielono charakterystyczną obwódkę w białym kolorze. Dwa sztuczne blond warkocze uzupełniały całość wyglądu. Włosy opadały na ramiona, a czerwona szminka na pełnych, dużych jak u ciemnoskórej ustach wyraźnie podkreślała jej naturalne kontury.
Małżonkowie nerwowo szamotali się na krzesłach, chcąc je natychmiast opuścić. Nikt jednak się nie kwapił, aby ich oswobodzić. Obserwujących ich ludzi dodatkowo to pobudzało.
Nikola podeszła do szafy i wyciągnęła z niej małą ręczną piłę, co spotęgowało przerażenie obojga małżonków. Przez dłuższy czas przyglądała się narzędziu, jakby oceniała jego funkcjonalność. Być może rozważała, czy będzie odpowiednie do odcinania poszczególnych fragmentów ciała, albo może po prostu chciała teatralnie podnieść napięcie panujące wśród widowni. W pewnym momencie jej uwaga przeniosła się na Sebastiana. Podeszła do niego powoli i gdy zatrzymała się przy nim, pogłaskała go po psiej masce niczym matka, która głaszcze swoje dziecko za dobre zachowanie. W końcu mu ją ściągnęła, a on odczuł ulgę, gdy niewygodny materiał przestał ściskać jego głowę.
W momencie gdy twarz została całkowicie oswobodzona, zaczął krzyczeć.
– Czerwone, kurwa, czerwone! Przestańcie! Kurwa, dość! Zostawcie mnie, jesteście pojebani! – Z jego ust wydobywały się wyzwiska i obelgi, na które nikt nie zwracał uwagi.
Żałował, że nadal miał usztywnioną głowę. Obroża otaczała mu szyję, przytrzymując ją przy oparciu krzesła.
– Głupie chuje! Uwolnijcie nas w tej chwili! Zajebię was, zapłacicie za to! – krzyczał. – Gdzie jest ta kurwa Sawa?! Zawołaj ją, szmato, niech tutaj wróci. Zajebię ją, zdradziecką dziwkę!
Wrzaski i krzyki mężczyzny w ogóle nie przeszkadzały Nikoli. Musiała być do nich przyzwyczajona i ten fakt najbardziej zatrwożył siedzącą obok Dorotę, która powoli zaczynała klarowniej myśleć. Wiedziała, że nikt z publiczności im nie pomoże. Widzowie płacili ogromną kasę, aby na żywo oglądać ich tortury. Zastanawiała się, co może uczynić, aby zapobiec dalszym planom szalonej grupy. Nic jednak sensownego nie przychodziło jej do głowy.
Jej mąż wciąż rzucał obelgami. Kobieta w masce wyjęła z kieszeni spodni białe jak jej koszula rękawiczki i założyła je na dłonie, po czym jedną ręką odchyliła prawe ucho siedzącego, a drugą przyłożyła do niego piłę i zaczęła wykonywać regularne ruchy.
Sebastian przestał rzucać wyzwiskami. Przestał również się odgrażać. Wrzask spowodowany niemiłosiernym bólem zaowocował brawami publiczności. Dorota nie sądziła, że jej mąż jest w stanie tak głośno wyć i skamleć na przemian. Sadystka z uciechą wsłuchiwała się w każdy dźwięk wydobywający się z ust uwięzionego, którego cierpienie stanowiło dla niej źródło nieopisanej przyjemności. W pewnym momencie zaprzestała amputacji. Ucho zostało odciętę do połowy. Opuściła rękę, a drugą dłonią pogładziła włosy Sebastiana, jakby głaskała płaczące dziecko. W pewnym momencie kucnęła przodem do niego, położyła dłoń na nagim kolanie i nic więcej nie robiąc, wpatrywała się w płaczącego.
Odwzajemnił spojrzenie i również zawiesił wzrok na oprawczyni. Ujrzał wielkie niebieskie oczy i czarne jak węgiel długie rzęsy wystające spod lateksu. Nie mówił już nic, nie miał siły na żadne słowa, ból dawał się mu we znaki, wyrażał nienawiść spojrzeniem. Kobieta doskonale odczytała jego emocje. Wiedziała, że spojrzenie rannego nie wyraża błagania o litość, lecz pogardę. Uśmiechnęła się, a on ujrzał zmieniający się kształt czerwonych warg. Nie pojawił się jednak przyjacielski uśmiech, lecz szyderczy, pewny siebie gest mówiący, że przegrał i nie wie, co go jeszcze czeka.
Nagle wstała, pozostawiając zakrwawioną piłę u swych stóp. Palcami dwóch dłoni chwyciła na wpół odcięte ucho i szarpnęła nim z całej siły. Przeraźliwy wrzask znów wydobył się z ust torturowanego mężczyzny. Sebastian poczuł ból rozsadzający czaszkę, największy w okolicy głębokiej rany. Kobieta spowodowała, że narząd słuchu oderwał się bardziej, ale jedno szarpnięcie nie załatwiło sprawy. Nie spotkało się to z entuzjazmem oprawczyni, która liczyła, że naderwane ucho pod wpływem siły jej rąk oderwie się do końca. Nieusatysfakcjonowana ponownie chwyciła piłę i znów odchyliła małżowinę, aby ostrze metalu mogło wbić się dokładniej w naderwany narząd.
Dwa szybkie ruchy spowodowały, że po kilku sekundach trzymała w dłoni oderwane, krwawiące ucho, które po chwili triumfalnie podniosła. Burza oklasków i okrzyki podziwu przetoczyły się wśród publiczności.
Dorota nie słyszała już wrzasków męża. Kątem oka dostrzegła, jak bezwładnie zwiesił głowę. W miejscu, gdzie jeszcze przed chwilą mogła dojrzeć ucho Sebastiana, pojawiła się spora otwarta i krwawiąca rana. Słyszała jego jęki, a pod nosem zauważyła zwisające gluty. Ślina z ust kapała na nagi tors. Ból, który odczuwał siedzący obok niej mężczyzna, doprowadzał ją do załamania nerwowego.
W pokoju ponownie pojawiły się pielęgniarki. Jedna z nich odebrała od Nikoli amputowane ucho i schowała je, podobnie jak w przypadku palca Doroty, do małego pudełka. Druga pielęgniarka, klęcząc obok wyjącego Sebastiana, opatrywała mu świeżą ranę. Po chwili zaaplikowała mężczyźnie zastrzyk przeciwbólowy, który po kilku minutach sprawił, że uwięziony poczuł, jak odchodzi ból, a miejsce, w którym miał niedawno ucho, przestało pulsować, stając się zimne i zdrętwiałe. Nikola ukłoniła się publiczności i zaraz po młodych dziewczynach wyszła z pokoju, pozostawiając małżonków samych.
Dorota modliła się, aby to był już koniec. Pragnęła z całego serca, aby ludzie, którzy płacą za zadawanie cierpienia, poszli w cholerę i zostawili ich w spokoju. Intuicja podpowiadała jej jednak, że to nie koniec koszmaru. Wkrótce nadejdzie jej kolej. Bała się, widząc, co spotkało Sebastiana. Utrata palca wydawała się błahostką. Miała przeczucie, że oprawcy dopiero się rozgrzewają, zostawiając sobie najlepsze na później.
Konferansjer ponownie pojawił się za szybą wśród widowni.
– Nikola ma spontaniczność w sobie, proszę państwa – rozpoczął mowę. – Nie można się przy niej nudzić. Pamiątka w postaci ucha trafi oczywiście do pana „B”, zgodnie z jego wyborem. Ale cóż, czas biegnie, a przed nami… kto wie, co się jeszcze wydarzy. Przechodzimy do aktu numer trzy. Zdecydujecie, moi mili, co Antoni zrobi tym razem z kobietą.
Sebastian nawet nie słuchał tego, o czym mówił prowadzący. Załamał się. Siedział i starał się nie myśleć o niczym. Dorota z kolei myślała intensywnie. Nie wiedziała jednak, w jaki sposób może odwrócić ich los. Wewnętrzny głos mącił jej w głowie, informując ją, że to, co ich teraz spotyka, jest karą za wyuzdane życie, jakie prowadzili. Starała się przekonywać sama siebie, że ten horror nie ma związku z ich erotycznymi przygodami. Uczestnicząc w zorganizowanych orgiach, wymieniając się partnerami, uprawiając seks z innymi ludźmi, nie robili nikomu krzywdy. Nie zasłużyli na takie tortury, na śmierć, która będzie im zadana w tak okrutny sposób. Jednak ten sam głos podpowiadał, aby się nie oszukiwała. Gdyby nie byli zboczeni, gdyby nie próbowali ciągle czegoś nowego, nie przyjęliby zaproszenia od nieznajomej dominy i nie przyjechaliby tutaj. Na ich miejscach siedzieliby inni ludzie. Co ich podkusiło z tym BDSM?
Wygląda na to, że moja fantazja spełni się ponad normę – szyderczo drwiła sama z siebie, czekając na werdykt zwycięzcy, który zapłaci najwięcej za wybrany fragment jej ciała, który muskularny oprawca odetnie.
Zadręczała się myślami przez dłuższą chwilę, nie zwracając uwagi na licytację, która już trwała w najlepsze. Dopiero głos aukcjonera wyrwał ją z zadumy, gdy ten poprawił mikrofon, kończąc zdanie.
– Noga kobiety po raz drugi od pani „F” za dwanaście tysięcy złotych. Nie widzę innych propozycji, zatem noga kobiety po raz trzeci od pani „F” za dwanaście tysięcy złotych kończy tę część spotkania. Gratuluję wyboru, z pewnością będzie na co popatrzeć. Życzę przyjemnych wrażeń.
Dorota na nowo zaczęła się szamotać. Gdy ponownie ujrzała Antoniego, zbladła. Wiedziała, że wszedł tutaj dla niej. Zobaczyła na ekranie duży napis: „NOGA KOBIETY – 12 000 zł” i wiedziała, co to oznacza. Czuła się taka piękna, często uwodzona przez mężczyzn. Bez palca mogłaby nadal przyciągać uwagę Sebastiana i innych partnerów, ale bez nogi stanie się kaleką, z którą nikt nie będzie chciał dzielić się namiętnymi chwilami. Zganiła się za to, że w tak dramatycznej sytuacji myśli o seksie. Uświadomiła sobie, że po wszystkim i tak nie wyjdzie z tego żywa. Licytujący, w przeciwieństwie do okaleczających ich sadystów, nie mieli masek. Nikt nie będzie przecież ryzykował zidentyfikowania. Z pewnością gdy zostaną z Sebastianem wystarczająco okaleczeni, zwyrodnialcy zabiją ich z zimną krwią. Kto wie, może nawet wylicytują, jaką śmiercią mają odejść z tego świata? Ten przerażający wniosek narastał w jej umyśle, a myśli o przyszłości stawały się coraz bardziej mroczne. Czuła, że sytuacja staje się bez wyjścia. Walczyła z poczuciem beznadziei, próbując odnaleźć jakikolwiek sposób na ucieczkę, ale wszystkie drogi wyglądały na stracone. Przyszłość, która kiedyś prezentowała się obiecująco, teraz przysłaniało tylko mroczne widmo śmierci i cierpienia.
Myśli i szaleńcze ruchy Doroty ustały, gdy Antoni z dużym tasakiem w ręce podszedł do niej i rąbnął ją grzbietem narzędzia w głowę. To już drugi cios, jaki od niego dzisiaj otrzymała, ten jednak naprawdę okazał się mocny. Zamroczyło ją, ale nie na tyle, aby nie zauważyć, że potężne dłonie w czarnych rękawiczkach sięgają w jej stronę. Spostrzegła, że rozdarł materiał wieczorowej sukni od dekoltu po sam dół. Goły biust ukazał się przed publiką w całej okazałości. Oddychała szybko, poczuła dłonie sadysty między udami i zorientowała się, że mężczyzna odsunął jedną nogę od drugiej na maksymalną odległość.
Muskularne ręce uniosły topór nad głowę, po czym ostra stal opadła, wbijając się w jej udo. Wyprężyła ciało na tyle, na ile mogła sobie pozwolić. Przeszył ją gigantyczny ból, kolejne łzy zalały jej oczy i rozmyły obraz. Poczuła, że oprawca wyciąga głownię z rany. Po chwili ujrzała kontury ostrza w górze, zorientowała się, że pierwsze uderzenie nie spowodowało amputacji nogi. Druga fala bólu zaatakowała jej ciało, co spowodowało zamroczenie. Nie wiedziała, czy tym razem wielkolud podołał zadaniu, modliła się, aby nie uderzał ponownie. Gdy ujrzała w podniesionej ręce sadysty nogę, z której kapały krople krwi, rozpłakała się histerycznie.
Sebastian pojął, że żona straciła nogę. Widział tulące się dwie pary, siedzące na skrajach pierwszego rzędu. Oglądali wyczyny Antoniego z otwartymi buziami. Zrozumiał, że przebywa wśród chorych psychicznie ludzi. Widział psychopatów w różnych filmach, jednak nigdy nie spotkał ich osobiście. Obawiał się, że umrze przed rozentuzjazmowaną widownią, podobnie jak Dorota. Pragnął szybkiej śmierci, nie chciał już odczuwać bólu, wiedział, do czego ci ludzie są zdolni. Prosił Boga, aby w kolejnej licytacji ktoś zapłacił za kulę w jego głowie. Przypuszczał jednak, że taka opcja nie pojawi się nawet na ekranie. Psychopaci za dobrze się bawili, aby sami zapłacili za szybszy koniec imprezy.
Noga Doroty została zapakowana do dużego pudła. Jedna z pielęgniarek, która mogła naprawdę mieć medyczne wykształcenie, nałożyła bandaże na ranę na nodze, opatrując ją dokładnie. Zastrzyk, który Dorota otrzymała zaraz potem, spowodował, że wyrwała się ze stanu omdlenia. Ból w cudowny sposób zanikał, co powodowało, że świadomość sytuacji, w jakiej się znajdowali, doprowadzała ją do psychicznego załamania.
Sebastian nie potrafił oszacować, ile czasu minęło od amputacji. Opatrzono ranę, zapakowano odciętą nogę niczym prezent i wyniesiono z pokoju. Potem dziewczyny pojawiły się wśród coraz weselszej publiczności i rozdały kolejne szklanki whisky. Następnie dołączył do nich prowadzący, który zabrał głos.
– Ależ się działo, prawda? Mam nadzieję, że podobało się nie tylko pani „F”, lecz wszystkim zgromadzonym. Przypominam, że jeszcze nie kończymy, chyba że tak zdecydujecie. Sądzę jednak, że warto spełnić swe marzenia i bawić się odpowiednio długo, aby przeżycia, które wam zapewniamy, zostały z wami na zawsze.
Pierdolony mówca – pomyślał Sebastian i zapragnął, aby konferansjer zdechł szybciej, niż Bóg zaplanował to względem tego skurwysyna. Zagryzał wargi do krwi i czekał, co przyniesie los. Czuł, jak kipią w nim złość i bezsilność, a myśli krążą w chaosie.
Prowadzący spokojnym tonem wymienił części ciała, które są w grze, podał ich odpowiedniki w cyfrach i wyświetlił je na monitorze. Niestety nie planowano go teraz zabijać. Życzenie, aby zabrali mu życie, jeszcze się nie spełni. Fala złości ponownie dopadła Sebastiana, powodując paraliż ciała.
Rozpoczęto licytację. Wśród widowni znów zrobiło się aktywnie, każdy pragnął zdecydować, jakim fragmentem ciała zajmie się Nikola. Stawka szła w górę z minuty na minutę.
– Ręka mężczyzny po raz drugi za sześć tysięcy od pana „E”. – Sebastian usłyszał licytatora, próbując choć trochę zapanować nad nerwami. Już myślał, że nikt nie przebije stawki, jednak zaraz potem czterdziestokilkuletni brunet z pierwszego rzędu, oznaczony symbolem „B”, podniósł cyfrę pięć.
– Oko mężczyzny po raz pierwszy od pana „B” za siedem tysięcy złotych. – Usłyszał serdeczny głos prowadzącego i serce zabiło mu jak dzwon na Wawelu.
Nie chciał stracić oka, już lepiej, gdyby mieli odciąć kolejne ucho albo nogę, stopę, dłoń, palec – cokolwiek, tylko nie oko. Czuł, że jest na granicy załamania, ale musiał walczyć o życie.
Kolejne osoby typowały inne części ciała i gdy już myślał, że skończy się na nodze, skurwiel „B” ponownie optował za jego narządem wzroku. Dziewczyna ścięta na chłopaka, oznaczona jako „C”, tuliła się do swojego partnera. Sebastian spostrzegł, że wypiła za dużo whisky. Nie przeszkadzało jej to w wyborze jego nosa. Licytator odczytał formułkę, nikt inny nie podbił stawki, padła informacja, że pani „C” po raz drugi wybrała narząd węchu i wtedy pierdolony „B” z szelmowskim uśmiechem na twarzy podniósł tabliczkę. Sebastian sądził, że lepiej nie mieć nosa niż oka, a wyglądało na to, że tylko te dwa wybory pozostały w dalszej grze.
Młody chłopak, który miał więcej żelu na głowie niż włosów, szeptał do ukochanej, a dziewczyna zaraz potem wystrzeliła rękę w górę. „B” jednak nie odpuszczał, od razu skontrował wybór kobiety i podniósł cyfrę. Wstawiona dziewczyna przeskoczyła na kolana wybranka i patrząc w oczy siedzącemu obok brunetowi, dała do zrozumienia, że nie popuści. Podbiła stawkę. Otrzymała buziaka od swojego partnera, który zaraz potem zaczął ją namiętnie całować. Mężczyźnie, podobnie jak pozostałym, nie przeszkadzał fakt mizdrzenia się publicznie młodych ludzi. Wykorzystał moment i uniósł tabliczkę. Licytator, pełen uznania, skwitował, że stawka jest już znacząca. Wydawało się, że gra toczy się bardziej o prestiż niż o część ciała.
Dziewczyna, widząc, jaki obrót przybrały sprawy, odsunęła twarz od ukochanego i energicznie podniosła tabliczkę. Tym razem na sali rozgrzmiały brawa, wyrażające uznanie dla młodej, nieustępliwej kobiety. Facet spod literki „B” ani myślał przegrywać. Łyknął zawartość whisky, która pozostała mu w szklance, i zaprzeczył palcem przed nosem dumnej dziewczyny.
Tym razem kobieta wstrzymała się z podniesieniem ręki. Mężczyzna trzymający ją na kolanach szepnął jej kilka słów do ucha. Od razu spoważniała.
– Oko mężczyzny za dwadzieścia trzy tysiące od pana „B” po raz pierwszy, oko mężczyzny za dwadzieścia trzy tysiące po raz drugi…
Młoda dziewczyna nie wytrzymała. Podniosła tabliczkę. Jednak jej partner nakazał, aby usiadła na swoim miejscu. Znów szeptał do jej ucha, ściskając ją za kolano. Uśmiechnęła się krzywo, ale nie odpowiedziała. Inni uczestnicy licytacji zauważyli jej naburmuszoną minę. Strapiła się jeszcze bardziej, gdy siedzący obok niej „B” ponownie podniósł tabliczkę. W końcu poddała się sugestii partnera i zrezygnowała. Nikt inny nie przebił stawki. Licytator odliczył do trzech i poinformował, że pan „B” wybrał oko mężczyzny za dwadzieścia pięć tysięcy złotych, po czym pogratulował serdecznie zaciętej rywalizacji i życzył mocy wrażeń. Wkrótce potem zaprosił do sali Nikolę. Dziewczyna pojawiła się chwilę później, kłaniając się siedzącym przed nią osobom.
Sebastian zdawał sobie sprawę, że miał pecha. Nim pozbawią go życia, straci oko. Pierdolona sadystka sprawi mu przy tym mnóstwo bólu i to właśnie świadomość nadchodzącego cierpienia przerażała go najbardziej. Do głowy wpadł mu pomysł, który wprawdzie nie pozwoli mu wygrać życia, lecz sprawi, że zdzira, która ma zamiar go okaleczyć, dostanie za swoje. Mimo że nie mógł ruszać głową, nie założono mu knebla, miał więc wolne usta. Środek przeciwbólowy, który podano mu chwilę temu, działał wyśmienicie. Miał tylko nadzieję, że suka zbliży się do niego na tyle, że będzie w stanie ją ugryźć na tyle mocno, aby zadać jej trochę bólu. Przed kolejnym cierpieniem będzie miał lekką satysfakcję. Musi tylko wyczekać odpowiedniego momentu.
Dziewczyna podeszła do szafy, a po chwili się odwróciła. Trzymała w ręce strzykawkę oraz skalpel, czym zwróciła uwagę zgromadzonej widowni.
Sebastian pocił się intensywnie. Krople spływały po jego czole, a krzyki przerodziły się w płacz i błagania.
Dziewczyna nie przejmowała się jego wrzaskami. Spokojnie przy nim stała, przyglądając się mu z zainteresowaniem.
Enukleacja to trudny zabieg chirurgiczny, jednak Nikola miała już praktykę w usuwaniu gałek ocznych wraz z częścią nerwu wzrokowego. Doskonale pamiętała pierwsze wyłuszczenie, którego dokonała na młodej dziewczynie kilka lat temu. Wówczas, przez przypadek, pocięła powieki i naruszyła tkankę tłuszczową. Jednak z upływem czasu zdobywała coraz większą wprawę, doskonaląc swoje umiejętności. Usuwanie wewnętrznych narządów sprawiało jej wiele radości, znacznie więcej niż amputowanie poszczególnych elementów ludzkiego ciała. Stała się prawdziwą specjalistką w swoim fachu. Organizacja, która zlecała jej zadania, płaciła bardzo przyzwoite pieniądze. Torturowanie ludzi sprawiało kolosalną frajdę, wręcz podnietę. Kochała sadyzm, uwielbiała zadawać ból i krzywdzić innych.
[…]
Pozostało jeszcze 90% treści tej książki.
