36,90 zł
Kradzież, fałszerstwo, porwanie - a do czego ciebie popchnie desperacja?
Po śmierci przyjaciółki i współlokatorki zarazem 76-letnia Kiriko Hitotsubashi zostaje sama na świecie, a jej emerytura okazuje się zbyt niska, by mogła żyć dalej w pojedynkę. Kobieta postanawia popełnić jakieś przestępstwo - wówczas przecież niechybnie trafi do więzienia, gdzie będzie miała zapewniony dach nad głową, opiekę medyczną, regularne posiłki i towarzystwo. Jednak co innego opracować plan, a co innego go zrealizować... Perypetie sympatycznej staruszki, która popada w coraz większą desperację, by wreszcie dokonać jakiejkolwiek zbrodni, są ciepłą i ujmującą historią, za którą jednak kryje się ponura rzeczywistość kulejącego japońskiego systemu opieki społecznej.
Tłumaczenie z języka japońskiego: Magdalena Rokita
Ebooka przeczytasz w aplikacjach Legimi lub dowolnej aplikacji obsługującej format:
Liczba stron: 286
Rok wydania: 2025
Tytuł oryginału:
Hitotsubashi Kiriko (76) no hanzai nikki [一橋桐子(76)の犯罪日記]
Przekład z języka japońskiego:
Magdalena Rokita
Redakcja:
Adrianna Wosińska
Korekta:
Karolina Janicka
Opracowanie graficzne i elektroniczne:
Krzysztof Wosiński
Ilustracja na okładce i str. 3:
© ArtMari / shutterstock.com & © Fer Gregory / shutterstock.com
HITOTSUBASHI KIRIKO (76) NO HANZAINIKKI (Kiriko’s Crime Diary)
© Hika Harada 2020
Originally published in Japan in 2020
by TOKUMA SHOTEN PUBLISHING CO., LTD.
Polish translation rights arranged
with TOKUMA SHOTEN PUBLISHING CO., LTD.
through TOHAN CORPORATION, TOKYO.
Wydawca, sprzedaż hurtowa i wysyłkowa:
Wydawnictwo Kirin
tel. 51 636-78-55
www.kirin.pl
e-mail: [email protected]
Księgarnia internetowa:
www.ksiegarniajaponska.pl
Wydanie I elektroniczne
Bydgoszcz 2025
ISBN 978-83-66627-73-4
Rozdział 5: Porwanie
Kiriko jak zawsze chodziła do pracy, ale od kiedy się dowiedziała, że będzie musiała z niej zrezygnować, wykonywanie obowiązków w ogóle nie sprawiało jej radości.
Mikasa został tymczasowo przeniesiony ze szpitala do domu starców, a decyzja w sprawie jego dalszych losów jeszcze nie zapadła. Jego syn na Okinawie w ogóle nie chciał współpracować, więc wszyscy łamali sobie nad tym głowy.
Kiriko nie chciałaby, aby na stare lata tak po prostu ją sobie przekazywano z rąk do rąk, jak jego. W tym momencie naprawdę wolała już iść do więzienia. Trudna sytuacja Mikasy tylko utwierdziła ją w tym przekonaniu.
Mimo że miała wkrótce odejść z pracy, myśl o zaplanowanym porwaniu sprawiała, że jakoś dawała radę dalej tam chodzić.
W umówionym dniu Yuna prosto po szkole udała się do domu Kiriko, która czekała na nią z kolacją.
„Całkiem możliwe, że to ostatni posiłek, jaki przygotowuję w życiu”, myślała.
To było jej jedyne zmartwienie. Czuła się po prostu dziwnie, lecz się nie bała.
Zastanawiała się, jaki posiłek najbardziej ucieszyłby dziecko, i ostatecznie zdecydowała się na kotlety mielone.
– Już nie pamiętam, kiedy ostatnio jadłam domowe mielone! – ucieszyła się Yuna na widok potrawy.
– Nie jestem pewna, czy będzie ci smakować. To mój autorski przepis.
Kiriko dodawała do mięsa posiekaną cebulę i chleb umoczony w mleku, a następnie mieszała to z jajkiem i po zagnieceniu wszystkiego razem smażyła.
– No przecież, że mi smakuje. To, co jadłam w domu, to zawsze były tylko produkty zamówione przez internet z jakichś sławnych restauracji.
– Ojej… – Ta informacja tym bardziej podkopała pewność siebie Kiriko, lecz dziewczyna opróżniła talerz, powtarzając, jakie to było pyszne.
Potem wspólnie opracowały list z pogróżkami.
Mam Yunę. Jeśli chcecie, by bezpiecznie do Was wróciła, włóżcie 30 milionów jenów do torby foliowej z domu towarowego Isetan i dzisiaj o godz. 16 połóżcie ją na ławce w parku centralnym.
Następnie zrobiły zdjęcie Yuny z rękami związanymi za plecami, które Kiriko wydrukowała w sklepie. Uznały, że najlepiej będzie, jak z dokładnie tego samego miejsca nazajutrz wyśle faks.
– Wiesz, Kiri…
– Co?
Tego wieczoru Yuna położyła się spać na posłaniu Kiriko, która zawinęła się w kołdrę pod stolikiem kotatsu. Tłumaczyła swój wybór tym, że jest drobniejsza i potrzebuje mniej miejsca.
– Obiecuję, że przyjdę cię odwiedzić w więzieniu.
– Nie możesz. Przecież wtedy wszyscy się dowiedzą, że razem to ukartowałyśmy.
– Spokojnie. Minie rok i nikt już o tym nie będzie pamiętał. Wtedy przyjdę, dobrze? Naprawdę. Obiecuję, że cię odwiedzę, więc nawet jeśli przez jakiś czas nie będę się pokazywać, to nie zapominaj o mnie. Bo ja na pewno przyjdę. Na sto procent. Więc nie smuć się tam, tylko czekaj na mnie. Jesteśmy przyjaciółkami.
Łzy popłynęły z oczu Kiriko i pomknęły po jej policzku w stronę ucha.
– No to dobranoc! – rzuciła Yuna i zasnęła, nie doczekawszy się odpowiedzi.
Kiriko nie mogła spać. Leżała, wpatrując się pustym wzrokiem w sufit. Nie czuła ani niepokoju, ani ulgi.
***
Dzień zaczął się normalniej, niż się spodziewała.
Rodziców Yuny i tak miało nie być w domu aż do popołudnia, więc obie mogły spokojnie pospać. Mimo to obudziły się już o szóstej.
Podczas śniadania Yuna wyłączyła telefon.
– Nie wydaje mi się, żeby już zauważyli, że mnie nie ma, ale to tak na wszelki wypadek – powiedziała.
Jadła ryż, zupę miso, makrelę i marynowane warzywa, które przygotowała dla niej Kiriko. Ta odłożyła pałeczki i jeszcze raz zapytała:
– Yuna… Jesteś absolutnie pewna, że chcesz to zrobić?
– Oczywiście. Przecież nie mam nic do stracenia. – Dziewczyna odpowiedziała tymi samymi słowami, co wcześniej Kiriko. Podniosła do ust marynowanego ogórka. – Szkoda, że nie będę mogła już jeść twoich pikli.
– Co ci w ogóle w takiej sytuacji chodzi po głowie? – Kiriko się roześmiała.
– Mówię poważnie!
– No to zostawię ci ich trochę za domem. Przyjdź i weź, kiedy cała sprawa przycichnie. Wczesną wiosną spokojnie wytrzymają dwa, trzy dni.
– Czad!
Yuna chyba mówiła poważnie, bo zawinęły marynowane warzywa porządnie w foliowy worek i schowały za budynkiem. Kiedy wróciły do domu, tym razem to ona spytała:
– A ty jesteś pewna?
– Oczywiście. – Teraz Kiriko odpowiedziała słowami dziewczyny. – To ja tu nie mam niczego do stracenia.
W południe Kiriko przebrała się w sukienkę i poszła do sklepu. Był to strój, który zawsze wkładała, gdy chodziła z Tomo na słodkie bufety. Zdawała sobie sprawę z tego, że w takiej chwili nie ma przecież sensu się odstawiać, ale w końcu i tak wybrała właśnie to.
Po tym, jak już ustaliły plan, w innym sklepie Yuna nauczyła Kiriko wysyłać faks. Przećwiczyły wszystko, dlatego udało jej się to z łatwością, ale i tak zawahała się z palcem nad przyciskiem „start”.
Odkąd wróciła do domu, rozmowa z Yuną się nie kleiła. Jak w transie czekały przy stoliku kotatsu. Czas mijał zaskakująco spokojnie, zwłaszcza wziąwszy pod uwagę, że to przecież było porwanie. Około piętnastej trzydzieści Yuna nagle zerwała się z miejsca.
– O nie! Zapomniałam, że muszę koniecznie zadzwonić w jedno miejsce. Za chwilę wrócę.
– Chcesz skorzystać z mojego telefonu?
– Nie, nie trzeba. To potrwa tylko sekundę – powiedziała i ruszyła w stronę przedpokoju.
– Wszystko w porządku? – zapytała z niepokojem Kiriko, lecz Yuna odpowiedziała tylko, że nic się nie dzieje i uśmiechnęła się.
