4,99 zł
José Ortega y Gasset pisał, że „tłumaczenie nie jest kopią, lecz aktem twórczym”. Od niedawna w polskiej debacie publicznej dyskusja o roli i znaczenia tłumaczy i tłumaczek w kształtowaniu jakości kultury, ich wpływu na rozwój naszych relacji z innymi kulturami, cywilizacjami, ludźmi zamieszkującymi inne obszary językowe. Tłumacze i tłumaczki pozwalają znaleźć nam wspólny język w coraz wyżej Wieży Babel. Czy jednak tłumacz / tłumaczka to już zawód? Kiedy zaczyna się dobry przekład? Dlaczego twórcy / twórczynie przekładów pozostają jeszcze w cieniu autora lub tłumaczonego tekstu? W jaki sposób stać się twórcą równorzędnym z autorem? Czy to w ogóle możliwe?
Ebooka przeczytasz w aplikacjach Legimi lub dowolnej aplikacji obsługującej format:
Liczba stron: 31
ZAWÓD: tłumacz
Plik opracował i przygotował Woblink
woblink.com
Prawa autorskie do tekstów zamieszczonych w minibooku przysługują ich autorom lub spadkobiercom.
Dołożyliśmy wszelkich starań, by odszukać i skontaktować się ze wszystkimi właścicielami praw autorskich wykorzystanych tekstów. W przypadku ewentualnych niejasności zapewniamy, że prawa wszystkich właścicieli będą respektowane. Jednocześnie informujemy, że projekt minibooków „Znaku” nie jest komercyjny. Wykorzystane przychody przeznaczymy na dalszą działalność miesięcznika „Znak”.
Wstęp: Redakcja miesięcznika „Znak”
Projekt okładki: Piotr Cebo
Opracowanie techniczne i konwersja: Woblink
José Ortega y Gasset pisał, że „tłumaczenie nie jest kopią, lecz aktem twórczym”. Od niedawna w polskiej debacie publicznej dyskusja o roli i znaczenia tłumaczy i tłumaczek w kształtowaniu jakości kultury, ich wpływu na rozwój naszych relacji z innymi kulturami, cywilizacjami, ludźmi zamieszkującymi inne obszary językowe. Tłumacze i tłumaczki pozwalają znaleźć nam wspólny język w coraz wyżej Wieży Babel. Czy jednak tłumacz / tłumaczka to już zawód? Kiedy zaczyna się dobry przekład? Dlaczego twórcy / twórczynie przekładów pozostają jeszcze w cieniu autora lub tłumaczonego tekstu? W jaki sposób stać się twórcą równorzędnym z autorem? Czy to w ogóle możliwe?
W niniejszym minibooku zamieściliśmy trzy teksty autorów, którzy w różny (a jednak zbieżny) sposób patrzą na przekłady, tłumaczenia, wykonywaną pracę. Przypominamy niezwykłą postać – Teresę Chłapowską, zapomnianą tłumaczkę literatury szwedzkojęzycznej, (nie)znanej z przekładów m.in. kilku części Muminków. Prezentujemy także rozmowę z Billem Johnstonem, tłumaczem współczesnej literatury polskiej na język angielski, który opowiada o swojej roli jako pośrednika między naszą rodzimą literaturą a rynkiem amerykańskim. Chcieliśmy także zwrócić uwagę na rolę tłumacza w kształtowaniu się tzw. tożsamości europejskiej – Magdalena Czech w tekście Do you speak European? zwraca przede wszystkim uwagę na dialogiczną funkcję tłumaczy i tłumaczek, którzy pogłębiają integrację europejską na bardzo wysokim poziomie.
Życzymy przyjemnej lektury!
Redakcja miesięcznika „Znak”
Ps. Wszystkim autorom i spadkobiercom praw autorskich serdecznie dziękujemy za udostępnienie tekstów do minibooków. Jednocześnie informujemy, że dołożyliśmy wszelkich starań, by odnaleźć ich spadkobierców i właścicieli. Przychody ze sprzedaży minibooków nieposiadających ambicji komercyjnych, zostaną przeznaczone na kontynuowanie działalności miesięcznika „Znak”.
Dostępne w wersji pełnej
Z Billem Johnstonem rozmawia Agnieszka Rzonca
Stosunkowo łatwo można napisać piękny akapit, opowiedzieć ciekawą historię, ale niezwykle rzadko się zdarza, żeby była w tym prawdziwa mądrość. Myślę, że także dlatego czytelnicy w Ameryce czy w Anglii tak żywo przyjęli Kamień na kamieniu. To powieść niezwykle bogata w metafory, bardzo konkretne obrazy wzięte z prostego, wiejskiego życia. Jest w niej jakaś niesamowita jedność
Przyjmując ważną nagrodę słuchaczy Programu Drugiego Polskiego Radia, Wiesław Myśliwski powiedział, że wersji książki jest tyle, ilu jej czytelników. Jacy są jego czytelnicy w Stanach?
Początkowo nie wiedziałem, jak twórczość Myśliwskiego zostanie w Stanach przyjęta, nie miałem nawet pewności, czy znajdę wydawcę. Kamień na kamieniu to długa, przeszło pięciusetstronicowa powieść, akcja toczy się na polskiej wsi… Na szczęście Jill Schoolman, szefowa Archipelago Books – wydawnictwa, z którym od dawna współpracuję – bardzo się zainteresowała twórczością Myśliwskiego. Reakcja czytelników była entuzjastyczna, ukazało się wiele recenzji (m.in. w „The Times Literary Supplement” czy „Publishers Weekly” – przyp. red.), a każda z nich naświetlała inny aspekt książki.
Ta powieść jest tak niezwykle bogata, że bardzo wielu czytelników znajdzie w niej coś dla siebie. Moja 23-letnia znajoma uważa Kamień na kamieniu za jedną z najważniejszych książek, jakie w swoim życiu przeczytała. Największe zaskoczenie spotkało mnie w Marfa, małym miasteczku w Teksasie, pośrodku pustyni. Przebywałem tam przez dwa miesiące na stypendium Fundacji Lannan, i nigdzie indziej nie spotkałem tylu miłośników tej powieści. Zatrzymywali mnie na ulicy i dzielili się swoimi wrażeniami z lektury. Znam wiele osób, które czytały Kamień na kamieniu jednym tchem. Myślę, że w dużej mierze to zasługa języka tej książki – co w zasadzie jest równoznaczne z głosem narratora – to dlatego tak bardzo wciąga do swojego świata.
Dalsza część dostępna w wersji pełnej
Dostępne w wersji pełnej
