Tam, gdzie pozwoliłam się odnaleźć - Joanna Barbara Postój - ebook
NOWOŚĆ

Tam, gdzie pozwoliłam się odnaleźć ebook

Joanna Barbara Postój

5,0

157 osób interesuje się tą książką

Opis

Rimini miało być tylko chwilowym schronieniem. Miejscem, w którym Weronika odzyska spokój i zostawi za sobą wszystko, co ją zraniło. Nie spodziewała się jednak, że spotka tam kogoś, kto obudzi w niej głęboko skrywane dotąd uczucia.

Gdy mur wybudowany przez lara zaczyna pękać, serce kobiety niespodziewanie zaczyna bić szybciej. Pojawienie się mężczyzny u progu domu jej przyjaciół zwiastuje znajomość, która nie do końca jest tak przypadkowa, jak myślała Weronika.

Bo czasem odnalezienie siebie zaczyna się od pozwolenia, by odnalazł nas ktoś inny.

Ebooka przeczytasz w aplikacjach Legimi na:

Androidzie
iOS
czytnikach certyfikowanych
przez Legimi
czytnikach Kindle™
(dla wybranych pakietów)
Windows
lub macOS

Liczba stron: 83

Rok wydania: 2026

Odsłuch ebooka (TTS) dostepny w abonamencie „ebooki+audiobooki bez limitu” w aplikacjach Legimi na:

Androidzie
iOS
Oceny
5,0 (4 oceny)
4
0
0
0
0
Więcej informacji
Więcej informacji
Legimi nie weryfikuje, czy opinie pochodzą od konsumentów, którzy nabyli lub czytali/słuchali daną pozycję, ale usuwa fałszywe opinie, jeśli je wykryje.
Sortuj według:
Mirka33124

Nie oderwiesz się od lektury

polecam
00
rendzia

Nie oderwiesz się od lektury

Wow! Świetnie poprowadzona kontynuacja 👏 Polecam!
00
WitFormela

Nie oderwiesz się od lektury

Przspiekna historia. Zaskakujące zakończenie. Aż chce się wrócić do Włoch. Zdecydowanie polecam i czekam na ostatnią część.
00
Heske

Nie oderwiesz się od lektury

Zdecydowanie za krótkie ... mam nadzieję na szybki dalszy ciąg ... polecam
00



Tam, gdzie pozwoliłam się odnaleźć

Tam, gdzie… #2

Joanna Postój

Tam, gdzie pozwoliłam się odnaleźć

Cykl: Tam, gdzie… #2

Copyright © Joanna Postój

Redakcja i korekta: Katarzyna Rzeczkowska (IG: @kwestiaznaku)

Skład i korekta po składzie: Joanna Postój

Projekt okładki: Kamila Polańska

(IG: @design_your_cover_with_me, @ksiazka.sercem.w.dloni)

Fotografia na okładce: ©adobestock.com

ISBN 9788397565333

Marketing: Joanna Postój

Wydanie pierwsze

Kraków 2026

Wszelkie prawa zastrzeżone. Kopiowanie oznacza naruszenie praw autorskich.

Uwaga!

Zanim sięgniesz po „Tam, gdzie pozwoliłam się odnaleźć”, upewnij się, że znasz treść pierwszej części cyklu. Nieznajomość „Tam, gdzie mnie nie znajdziesz” może sprawić, że niektóre wydarzenia i relacje między bohaterami będą niezrozumiałe.

Każda podróż niesie za sobą ryzyko,

ale tylko Ty ostatecznie decydujesz,

czy warto w nią wyruszyć.

Rozdział 1

Kobieca intuicja jest czymś, czego same czasami nie rozumiemy. Pojawia się znienacka, jest jakby olśnieniem, a jednocześnie sprawia, że nie możemy pozbyć się tego nieokreślonego, dziwnego przeczucia. Jakby cała energia zebrana w ciele próbowała przekazać nam, co się wydarzy w naszym życiu.

Stoję przed mężczyzną i nie potrafię się poruszyć. Niespodziewany gość bada mnie spojrzeniem, które przeszywa moje wnętrze. Gdy spogląda prosto w moje oczy, dopiero wtedy dostrzegam unikalny kolor tęczówek. Są szare, a ja pierwszy raz mam okazję widzieć oczy o takiej barwie, dlatego wpatruję się w nie zbyt długo. Uświadamiam to sobie w momencie, gdy z łagodnością wymalowaną na szczupłej twarzy mężczyzna odwraca ode mnie spojrzenie. Otrząsam się i głośno chrząkam.

Czuję, jak moje policzki stają się purpurowe. Chciałabym to zrzucić na wypite procenty i gorące popołudnie, jednak obydwoje bez słów zdajemy sobie sprawę, co jest tego przyczyną.

Cholera, jeszcze trochę i pomyśli, że jestem stuknięta…

Serce próbuje wyrwać się z mojej klatki piersiowej, gdy nieznajomy wykonuje krok w moim kierunku. Zatrzymuje się blisko, nawet za blisko. Mam wrażenie, że czas zwolnił, a uśmiech mężczyzny mnie dekoncentruje.

Nie wiem, kim on jest.

Nie wiem, dlaczego tak na mnie działa.

Jednocześnie w głębi serca wiem, że to spotkanie nie jest przypadkowe.

– Cześć, czy Amelia i Matteo są w domu? – wypowiada lekko zachrypniętym głosem.

Jego pytanie wybija mnie z zamyślenia.

– Tak, są w domu. A ty to…? – Mrużę oczy, bo nie wspominali nic o dodatkowym gościu na dzisiejszej imprezie.

– A tak, nie przedstawiłem się. – Krzywi się lekko, gdy zdaje sobie z tego sprawę. Po chwili jednak obdarza mnie ciepłym uśmiechem. – Jestem Bartek, przyjaciel Matteo.

– Ciekawe – wymyka mi się. Zostaję obrzucona zaintrygowanym spojrzeniem.

– Co takiego? – Gość robi ponownie krok do przodu. Instynktownie cofam się i opieram dłoń na biodrze, starając się wyglądać poważniej.

– Zaczynam myśleć, że Matteo ma samych przyjaciół Polaków.

Mężczyzna wysoko unosi brwi.

– Chodzi że do tej pory nie poznałam prawie nikogo z włoskiego towarzystwa – mówię zakłopotana. – Nieważne, jestem Weronika.

– Miło mi cię poznać, Weroniko – oznajmia, po czym chwyta moją dłoń i podnosi ją na wysokość swoich ust. Zostawia na niej lekkie muśnięcie, a mnie dopadają tak zwane motyle w podbrzuszu.

Dżentelmen z prawdziwego zdarzenia.

– Ooo, Bartek! – wykrzykuje Matteo i przepycha się przede mnie. – Cześć, stary! Nie mówiłeś, że przyjedziesz!

Mężczyźni witają się uściskiem oraz klepnięciem po plecach.

Mąż mojej przyjaciółki zgarnia swojego kolegę do środka i udają się w stronę ogrodu. Zamykam za nami furtkę i ruszam w tym samym kierunku.

– Bartek! – Słyszę pisk Amelii. – Ale niespodzianka! – ekscytuje się, przytulając go mocno. – Nie wiedziałam, że postanowisz nas odwiedzić.

– Już myślałem, że nigdy nie skorzystasz z naszego zaproszenia. – Mąż mojej przyjaciółki zaczyna się śmiać.

– Powiedzmy, że chciałem was zaskoczyć. – Bartek spogląda w moim kierunku, po czym szybko przenosi spojrzenie na przyjaciela. – Dostałem w pracy kilka dni wolnego, więc w końcu postanowiłem skorzystać z zaproszenia.

– I udało ci się nas zaskoczyć – potwierdza Matteo. – Przyjechałeś w najlepszym momencie. – Kładzie mu rękę na karku i prowadzi w głąb ogrodu. – Właśnie urządzamy sobie grilla. Czego się napijesz?

Dalszej wymiany zdań między nimi już nie słucham. Postanawiam poszukać Liliany, co nie jest trudne. Siedzi na kolanach Karoliny i wspólnie coś rysują. Dziewczynka wygląda na zadowoloną, a z jej twarzy nie schodzi uśmiech, gdy zawzięcie o czymś dyskutują. Będę zdziwiona, jeśli postanowiła rysować coś innego niż Hortona w sukience księżniczki.

– Poznałaś Bartka – stwierdza bardziej niż pyta Amelia.

– Tak. – Kiwam głową, instynktownie przenosząc wzrok na nowego znajomego.

Dopiero teraz mam możliwość dobrze mu się przyjrzeć. Dostrzegam jego proporcjonalną sylwetkę, obcisłą czarną koszulkę i spodnie w tym samym kolorze. Kruczoczarne włosy wiatr rozwiewa na różne strony świata. Bartek próbuje przeczesać niesforne kosmyki dłonią, przez co dostrzegam na jego ramieniu skrawek tatuażu.

Zaintrygowana unoszę brew. Mam wrażenie, że rysunek przedstawia kółko przerwane drobną plamą w jakimś nieokreślonym kształcie. Nie jestem w stanie zauważyć więcej, bo po kilku sekundach Bartek opuszcza rękę i odbiera od Matteo butelkę z odkapslowanym piwem.

– Będziesz miała coś przeciwko, jeśli się u nas zatrzyma na kilka dni? – Słyszę głos przyjaciółki. Czuję, jak momentalnie spinam całe ciało. Przenoszę wzrok na Amelię. – Jeśli ci to nie odpowiada, śmiało powiedz. Nie wiedzieliśmy, że może przyjechać, tym bardziej że ciągle nie miał czasu. Jednocześnie wiem, że nie chcesz, aby ktoś się kręcił wokół Liliany. – Ciężko wzdycha i wypija szota limoncello, lekko się krzywiąc. Odnoszę wrażenie, że denerwuje się zaistniałą sytuacją.

– Jest w porządku – odpowiadam po chwili ciszy. – Nie wiem, dlaczego, ale podświadomie czuję, że będzie bezpieczna.

– To prawda – mówi, po czym zerka w kierunku mężczyzny, o którym rozmawiamy. – Znam go od wielu lat i przez ten czas nie zawiódł naszego zaufania.

Sebastian też tego nie robił, do czasu. Chociaż zdaję sobie sprawę, że nie mogę wiecznie wszystkich mężczyzn porównywać do mojego byłego męża.

– Macie duży dom, pomieścimy się – mówię z uśmiechem.

– Będzie spał w gabinecie na parterze i dam mu zakaz wchodzenia na górę – oznajmia stanowczo Amelia.

– Nie przesadzaj – śmieję się i przewracam oczami. – Jest tak samo waszym gościem jak i my.

– Ty z Lilą jesteście dla nas jak rodzina. – Czuję rozlewające się uczucie ciepła w moim wnętrzu. – Niezależnie, zakaz i tak dostanie, niech się nas boi.

– Tryb rozkazującej Amelii włączony – droczę się z nią. – Proponuję takie zabawy, jak już z Matteo zamkniecie drzwi od sypialni. Tylko pamiętaj, że dwa pokoje dalej śpię z Lilianą.

– O nas to się nie martw, poradzimy sobie w każdej sytuacji.

– I scenerii – wypominam jej, zanim ugryzę się w język.

– Od tamtej pory unikam opuszczonych uliczek – odpowiada z zażenowaniem. – Wybacz, muszę cię zostawić na chwilę. Zapomniałam o przygotowanym deserze!

– Może ci pomogę?

– Weeerka, błagam. – Przyjaciółka obrusza się po wypowiedzianym przeze mnie pytaniu, odkłada z hukiem kieliszek po wypitym alkoholu i szybkim krokiem rusza z miejsca. – Nie trzeba, poradzę sobie! – odkrzykuje już z daleka.

– Zosia samosia – dodaję już pod nosem i wzdycham ciężko, po czym rozglądam się po ogrodzie. Wszyscy obecni są zajęci, a mój wzrok zatrzymuje się na tajemniczym gościu moich przyjaciół.

Bartek… Czemu ja dotąd nic o tobie nie słyszałam?

Obserwuję, gdy rozmawia o czymś zawzięcie z Matteo. Obydwaj są skupieni na rozmowie. Mam wrażenie, że każdy jego ruch jest przemyślany i pełen spokoju, co jednocześnie nie pozwala mi oderwać od niego wzroku. Coś w tym mężczyźnie sprawia, że czuję się bezpieczna i jednocześnie niepokojąco zaintrygowana jego osobą.

Nie tak wyobrażałam sobie te wakacje.

Rozdział 2

W nocy nie mogę zmrużyć oka. Mój organizm wszedł w tryb czuwania – czuję niepokój związany z pojawieniem się nieoczekiwanego gościa. Mimo zapewnień mojej przyjaciółki nie potrafię, przynajmniej na razie, mu zaufać. W końcu przez tyle lat nie dopuszczałam do otoczenia mojej córki obcego mężczyzny. Życie potrafi zaskoczyć, bo właśnie jeden z nich śpi piętro niżej.

Zrezygnowana postanawiam zejść do kuchni, aby napić się wody. Od tego ciągłego przewracania z boku na bok aż zaschło mi w gardle.

Opuszczam łóżko najciszej jak potrafię. Gdy upewniam się, że Liliana śpi, łapię za satynowy szlafrok i narzucam go na siebie. Noce we Włoszech o tej porze roku wcale nie są jeszcze takie ciepłe.

Wychodzę z pokoju, modląc się, aby nie natrafić na Bartka. Przymykam drzwi i schodzę po schodach. Dzięki bosym stopom nie wydaję zbędnych dźwięków. Nie mam ochoty nikogo budzić przez moją bezsenność.

Kuchnia jest pusta, dzięki czemu oddycham z ulgą. W uszach aż mi dźwięczy od tej ciszy w całym domu. Jedynie przez lekko uchylone okno słyszę cykady.

Szybko odnajduję szklankę i wypełniam ją chłodną wodą. Podchodzę do okna, z którego rozciąga się widok na oświetlone centrum Rimini. Stoję tak przez chwilę, delektując się tym, co widzę, gdy nagle słyszę męski głos.

– Też nie możesz spać, Weroniko? – Gdy wymawia moje imię, momentalnie czuję dreszcze wzdłuż kręgosłupa.

Zaskoczona podskakuję w miejscu i odwracam się w jego kierunku. To sprawia, że momentalnie żałuję swojej decyzji. Moje oczy, przyzwyczajone już do ciemności, dostrzegają, że ma na sobie jedynie ciemne dresowe spodnie. Przełykam ślinę, skanując go spojrzeniem.

– Powiedzmy – odpowiadam i wracam wzrokiem na panoramę miasta.

– Robi wrażenie – komentuje Bartek, gdy staje obok mnie. – Szczególnie nocą.

– To prawda. – Kiwam powoli głową. – Mają szczęście mieć to na co dzień.

– Myślę, że są tak przyzwyczajeni do tego widoku, że już nie zwracają na niego uwagi. – Zaciekawiona przenoszę spojrzenie na mężczyznę. Dostrzegam, że upija łyk soku, którym w międzyczasie napełnił sobie szklankę. – Ludzie często nie doceniają tego, co mają.

Trafia w mój czuły punkt tym ostatnim zdaniem.

– Nawet jak stracą, to nie potrafią tego docenić – wyznaję i czuję, że muszę zmienić temat, bo robi się zbyt refleksyjnie. – Czy mogę ci zadać pytanie?

– Jeśli obiecujesz, że Amelia się nie dowie o naszej rozmowie. – Unosi brwi i upija kolejny łyk. Kątem oka dostrzegam, jak jego grdyka się porusza i nie wiedzieć czemu, zawsze mnie to na swój sposób pociągało u mężczyzn. – Bardzo dosadnie powiedziała, że mi skopie tyłek, jeśli w godzinach nocnych choćby się do ciebie zbliżę.

– Cała ona. – Kręcę głową i lekko parskam śmiechem. – Praktycznie się nie znamy i już będziemy mieć przed nią tajemnicę.

Mój rozmówca lekko unosi kącik ust.

– To co to za pytanie?

– Dlaczego wcześniej o tobie nie słyszałam? – pytam, czym zaskakuję samą siebie.