Pstryk! - Agata Cieplik - ebook + audiobook

Pstryk! ebook i audiobook

Agata Cieplik

3,3

Ten tytuł dostępny jest jako synchrobook® (połączenie ebooka i audiobooka). Dzięki temu możesz naprzemiennie czytać i słuchać, kontynuując wciągającą lekturę niezależnie od okoliczności!
Opis

Iza przyjechała do Nowego Jorku ze swoim chłopakiem, Przemkiem, jako wsparcie podczas biegu w maratonie. W trakcie kibicowania zwraca uwagę fotografa, który jest pod wrażeniem jej urody. Wkrótce potem, Iza znika bez śladu.

Ebooka przeczytasz w aplikacjach Legimi na:

Androidzie
iOS
czytnikach certyfikowanych
przez Legimi
czytnikach Kindle™
(dla wybranych pakietów)
Windows

Liczba stron: 13

Rok wydania: 2023

Audiobooka posłuchasz w abonamencie „ebooki+audiobooki bez limitu” w aplikacjach Legimi na:

Androidzie
iOS

Czas: 0 godz. 23 min

Rok wydania: 2023

Lektor: Mikołaj Krawczyk

Oceny
3,3 (4 oceny)
2
0
0
1
1
Więcej informacji
Więcej informacji
Legimi nie weryfikuje, czy opinie pochodzą od konsumentów, którzy nabyli lub czytali/słuchali daną pozycję, ale usuwa fałszywe opinie, jeśli je wykryje.
Sortuj według:
bleblata

Z braku laku…

Pstryk
00
Mike781

Nie oderwiesz się od lektury

Niczym Edgar Allan Poe.
00



Pstryk!

– Łooo! Dawaj, dawaj, dawaj!

– Dasz radę!

– To już półmetek!

Okrzyki i oklaski dźwięczały Izie w uszach od dwóch godzin. To pierwszy raz, kiedy przyszła kibicować Przemkowi w jakimkolwiek biegu, i to od razu tak prestiżowym jak nowojorski maraton. Poza biegaczami w Central Parku zebrały się też setki, jeśli nie tysiące kibiców z kolorowymi transparentami i trąbkami. Wybrała sobie miejsce na uboczu, z którego wciąż był dobry widok na alejkę. Przemek biegł w jaskrawoczerwonym T-shircie i kolorowej czapce, miała więc nadzieję, że nie umknie jej w tłumie. Promienie słoneczne przedzierały się między jesiennymi liśćmi – mimo że bieg odbywał się w listopadzie i wcześniej zapowiadano lekki deszcz, pogoda jak dotąd dopisywała. Iza nawet zdjęła kurtkę i teraz stała w rozpiętej bluzie z kapturem oraz w czapce z daszkiem zakrywającej rude włosy.

Wydawało jej się, że widzi Przemka, i już miała się przesunąć, by mieć jeszcze lepszy widok, gdy nagle tuż obok siebie zauważyła mężczyznę. Wyglądający na około trzydziestu lat, ubrany w wojskowe spodnie i flanelową koszulę, nie zwracał na nią uwagi. Stał nieco pochylony do przodu z aparatem przy twarzy i dużą torbą fotograficzną przewieszoną przez ramię. Wyglądał na zupełnie pogrążonego w procesie fotografowania. Musiał jednak wyczuć na sobie zdziwione spojrzenie Izy, bo już po chwili odwrócił się w jej stronę.

– Och, przepraszam. Mam nadzieję, że ci nie przeszkadzam? – zagadnął życzliwie.

– Nie, nie.

Mężczyzna uśmiechnął się i już miał wrócić do fotografowania biegaczy, jednak zawahał się i ponownie spojrzał na Izę.

– Mogę zrobić ci zdjęcie? – zapytał.

– Mnie? – Otworzyła szeroko oczy. – Ale przecież ja nie biegam ani nawet nie mam transparentu.

– To… do mojego innego projektu – powiedział i wskazał na swoją lustrzankę. – To projekt o… pięknie i przemijaniu.