4,99 zł
Złożoność konfliktu izraelsko-palestyńskiego nie może zamykać nam oczu na codzienność zwykłych Palestyńczyków. Jak próbują im pomóc izraelskie i międzynarodowe organizacje praw człowieka? Z jakich powodów i jakie sprawy prowadzi przed izraelskim sądem prawnik, wnuk Zygmunta Baumana, Michael Sfard? Jak postrzegają swoje doświadczenie Palestyńczycy? O trudnej przeszłości swojego narodu i o pragnieniu innej przyszłości opowiada Raja Shehadeh, autor Palestyńskich wędrówek. Zapisków o znikającym krajobrazie. Jak wygląda miłość izraelsko-palestyńska? – opowiada Marta Zdzieborska.
Ebooka przeczytasz w aplikacjach Legimi lub dowolnej aplikacji obsługującej format:
Liczba stron: 48
Palestyna
Plik opracował i przygotował Woblink
woblink.com
Dostępne w wersji pełnej
Z Michaelem Sfardem, prawnikiem, jednym z założycieli organizacji praw człowieka Jesz Din, wnukiem Zygmunta Baumana, rozmawiają Dominika Blachnicka-Ciacek i Konrad Pędziwiatr
Obecnie toczy się kolejna runda izraelsko-palestyńskich negocjacji pokojowych. Tymczasem na Zachodnim Brzegu i we Wschodniej Jerozolimie nie widać przejawów trwania procesu pokojowego. Postępuje rozbudowa osiedli izraelskich, kontynuowane są nakazy eksmisji i wyburzenia palestyńskich budynków.
Nie zgadzam się, że proces pokojowy nie jest odczuwany na miejscu. To potężne narzędzie, które wykorzystywane jest przez Izrael do coraz szerzej zakrojonej konfiskaty palestyńskiej ziemi. Jeśli spojrzymy na historię ostatnich 23 lat i tzw. procesu pokojowego (od czasu negocjacji w Madrycie i Oslo – przyp. tłum.), to zobaczymy, że kiedy toczą się rozmowy pokojowe, społeczność międzynarodowa w dużo większym stopniu przymyka oko na politykę faktów dokonanych i ekspansji na terenach okupowanych prowadzoną przez Izrael. Kiedy nie toczą się negocjacje pokojowe, społeczność międzynarodowa jest w stosunku do Izraela dużo bardziej krytyczna.
To nie jest tak, że jestem przeciwko procesowi pokojowemu. Oczywiście w moim przekonaniu jedynym sposobem na rozwiązanie tego konfliktu bez przelewu krwi są negocjacje. Ale myślę również, że Izrael czasami nie negocjuje bona fide. W tym samym momencie, kiedy trwają rozmowy, Izrael zaangażowany jest w ustanawianie na terenach palestyńskich faktów dokonanych. Duża część tej ekspansji terytorialnej odbywa się z cichym lub otwartym poparciem rządu. Społeczność międzynarodowa, która jest bardzo zainteresowana procesem pokojowym, poświęca dużo energii na to, żeby ich nie zakłócać. Kiedy więc trwają negocjacje pokojowe, Izrael jest w dużo mniejszym stopniu krytykowany za swoje działania na miejscu.
Dla przykładu, kiedy przeanalizujemy okres poprzedniego rządu Netanjahu, który nie był zaangażowany w proces pokojowy, zobaczymy, że za każdym razem, kiedy budowa nowych osiedli na Zachodnim Brzegu była ogłaszana lub kiedy skala przemocy ze strony osadników na ludności palestyńskiej wzrastała, Izrael poddawany był silnej międzynarodowej presji. Tymczasem poprzedni rząd Netanjahu nie ma zbyt dużych osiągnięć jeśli idzie o ekspansję osiedli izraelskich na palestyńskich terenach okupowanych. Natomiast rządy izraelskie, które były postrzegane przez społeczność międzynarodową jako najbardziej propokojowe – rząd Rabina czy rząd Baraka – intensywnie budowały osiedla i konfiskowały palestyńską ziemię, pozwalały na odmowę dostępu do upraw palestyńskim farmerom. A to przecież rozbudowa osiedli doprowadziła nas do sytuacji, w której rozwiązanie konfliktu w oparciu o powstanie dwóch państw jest prawie niemożliwe. Od 1993 r. liczba osadników na Zachodnim Brzegu się potroiła. Znacznie zwiększył się obszar całkowitej dominacji osiedli izraelskich na ziemi palestyńskiej.
Proces pokojowy jest więc fundamentalnie ważny, ale zawsze powtarzam, że równolegle do toczących się negocjacji pokojowych społeczność międzynarodowa ma obowiązek stania na straży praw człowieka i sprawdzania, czy w czasie, kiedy trwa proces pokojowy, nie są łamane prawa Palestyńczyków.
Dalsza część książki dostępna w wersji pełnej
Dostępne w wersji pełnej
Dostępne w wersji pełnej
Prawa autorskie do tekstów zamieszczonych w minibooku przysługują ich autorom lub spadkobiercom.
Dołożyliśmy wszelkich starań, by odszukać i skontaktować się ze wszystkimi właścicielami praw autorskich wykorzystanych tekstów. W przypadku ewentualnych niejasności zapewniamy, że prawa wszystkich właścicieli będą respektowane. Jednocześnie informujemy, że projekt minibooków „Znaku” nie jest komercyjny. Wykorzystane przychody przeznaczymy na dalszą działalność miesięcznika „Znak”.
Wstęp: Redakcja miesięcznika „Znak”
Projekt okładki: Piotr Cebo
Zdjęcie okładkowe: Amir616, The wall of the old city of Jerusalem, 30.12.14 r.
Licencja: Creative Commons Attribution-Share Alike 4.0 International
Opracowanie techniczne i konwersja: Woblink
