39,00 zł
Niezwykłe relacje uczestniczek tajnego oddziału dywersji (DYSK) Komendy Głównej Armii Krajowej, zebrane na przełomie lat 60. i 70. XX wieku. To historia wspaniałych kobiet, na czele których stała legendarna major Wanda Gertz, organizujących najsłynniejsze zamachy, niszczących tory kolejowe i wysadzających mosty.
Ebooka przeczytasz w aplikacjach Legimi lub dowolnej aplikacji obsługującej format:
Liczba stron: 231
Redakcja i korekta Andrzej Ryba
Projekt okładki Piotr M. Rogalski
Skład oraz przygotowanie do druku Piotr M. Rogalski
Fotografie Archiwum Akt Nowych, Warszawa; zbiory B. Bednarczyka, depozyt Muzeum Pamięci Powstania Warszawskiego
Dofinansowano ze środków Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego pochodzących z Funduszu Promocji Kultury
All rights reserved / Wszelkie prawa zastrzeżone Copyright © by Fundacja historia.pl
ISBN DRUK 978-83-65678-37-9 ISBN E-PUB 978-83-65678-48-5
Wydanie I Gdańsk 2019
Wydawca Fundacja historia.pl 80-855 Gdańsk Wały Piastowskie 1/1508 tel.: (+48) 509 750 116
Partner wydania Archiwum Akt Nowych
KOBIETY-ŻOŁNIERZE walczące w sabotażu i dywersji w ramach Kedywu Komendy Głównej Armii Krajowej po zakończeniu II wojny światowej przez wiele lat nie mogły doczekać się opracowania historii ich walki i działalności konspiracyjnej. Z jednej strony komunistyczna rzeczywistość w PRL, a z drugiej emigracja wielu z nich, w tym zmarłej w Londynie w 1958 r. Wandy Gertz uniemożliwiała i utrudniała podjęcie takich badań. taka możliwość pojawiła się dopiero w II połowie lat 60-tych, kiedy środowisko byłych kobiet-żołnierzy Wojskowej Służby Kobiet, w tym DySK-u skupionych w Warszawie wokół gen. Marii Wittek rozpoczęło prace dokumentacyjne opisujące ich walkę w okresie II wojny światowej. Właśnie efektem tej działalności jest to na pewno wyjątkowe dwutomowe wydawnictwo źródłowe opracowane przez same uczestniczki walk. RELACJE były zbierane od kilkunastu kobiet-żołnierzy z DySK-u między jesienią 1969 r. i wiosną 1970 r. Były spisywane przez autorki, ale również notowane ze spotkań z udziałem kilku relacjonujących. Do nielicznych wykorzystano także te sporządzone jeszcze w okresie wojny. Uzupełniono je tekstami opisowymi, które przedstawiały niektóre fragmenty historii DySK-u. Publikacja zawiera relacje zarówno z okresu konspiracji, z Powstania Warszawskiego, jak i z pobytu w niewoli. Główny ciężar zredagowania relacji spoczął na barkach Ewy Płoskiej1, zaś pomagały jej również Maria Jankowska i Janina Stępińska. W tomie I poniżej znajdują się niepodpisany przez autora biogram Wandy Gertz, sama relacja złożona przez autorkę po wojnie Wandy Gertz, spisana z rękopisu, a przekazana redaktorkom publikacji w październiku 1969 r., następnie biogram Władysławy Macieszyny, relacja Marii Jankowskiej ps. Margerita z 12 grudnia 1969 r. z pracy w DySK-u oraz jej raport z wyjazdu na akcję przecięcia kabla na linii Łuków-Brześć w dniu 30 kwietnia 1944 r., relacja Anny Gajowniczek ps. Halszka oparta o pamiętnik okupacyjny z dnia 28 października 1969 r., relacje Janiny Stępińskiej ps. Janka, oddana dnia 25 lutego 1970 r., relacja o wysadzeniu toru w Jedlni pod Radomiem – wspólna relacja „Margerity” i „Janki” oddana dnia 27 października 1969 r., relacje Melanii Aniołowskiej ps. Mela oddane dnia 7 lutego 1970 r., relacje Ewy Płoskiej ps. Ewa, dotycząca prac związanych z realizacją akcji dywersyjnych w okolicach Warszawy i dotycząca struktury organizacyjnej DySK-u, relacja zbiorowa członków DySK-u zebrana dnia 25 listopada 1969 r. i 27 listopada 1969 r. dotycząca organizacji oddziału, a także teksty o charakterze historycznym to jest spis odznaczeń przyznanych w okresie konspiracji, zestawienie akcji DySK-u w czasie konspiracji, spis i działalność członkiń DySK-u, zestawienie – ilość osób znanych relacjonującym oraz wykazy członkiń oddziału. W tomie II, który zostanie opublikowanym w następnej kolejności znajdują się następujące teksty: relacja Jadwigi Podrygałło z 26 października 1969 r. na temat Dysku i Zgrupowania „Kryska” wraz z uwagami Ewy Płoskiej, relacja Hanny Szarzyńskiej-Rewskiej z sekcji minerek „Moniki” z roku 1970 o przebiegu jej pracy konspiracyjnej, relacja Wandy Broniewskiej z 13 października 1969 r., notatki „Henryki” o Irenie Fedorowicz ps. Anda z 7 grudnia 1969 r., relacja Haliny Sejko-Degórskiej z 7 września 1970 r. z Powstania Warszawskiego, wspomnienia Jadwigi Podrygałło o Irenie Neumann z 8 listopada 1969 r., relacja Bożeny Wierzbickiej-Zagórskiej z 18 lutego 1970 r. o sanitariacie we wrześniu 1939 r. i DySK-u w 1943 r., relacja Heleny Konopackiej z 12 listopada 1969 r. o pracy w DySK-u i Wachlarzu, relacja Jadwigi Narożnej z 26 października 1969 r. o pracy w DySK-u, relacja Jadwigi Czarnockiej z 9 września 1969 r. w sprawie DySK-u, relacja Anny Borkiewicz-Celińskiej z marca 1970 r., relacja o skrzynce sabotażu, relacja Bolesławy Ferencowicz z 7 listopada 1969 r. z komórki więziennej, relacja Alicji Zacharewicz z 10 października 1969 r. o pracy w DySK-u, relacja pt. Spotkanie w lesie spisana w listopadzie 1943 r., a zredagowana i skrócona w 1970 r. oraz relacje Ewy Płoskiej. Wszystkie relacje przepisano na maszynie i oprawiono w dwóch tomach, w tekście umieszczając jednocześnie skromną ikonografię. opatrzono je w niektórych miejscach poprawkami redakcyjnymi najczęściej autorstwa Ewy Płoskiej. Było to więc dzieło gotowe do wydania już w roku 1970. trudno jednak powiedzieć dlaczego do jego edycji wówczas jak i później nie doszło. W 1973 r. opracowanie przeglądała szefowa Wojskowej Służby Kobiet gen. Maria Wittek, która pozostawiła nawet swoje luźne notatki z uwagami. Warto zwrócić uwagę, że przez kilkadziesiąt lat całość powyższego opracowania pozostawała praktycznie nieznana. Brak było jego kopii w zbiorach Komisji Historii Kobiet w Walce o Niepodległość oraz innych zbiorach publicznych. Nawet same żołnierki DySK w tym przede wszystkim Jadwiga Podrygałło nie wykorzystała tych relacji w sowim opracowaniu zawierającym przecież właśnie relacje. Egzemplarz, który został oddany do druku odnalazłem w zbiorach Fundacji Archiwum Polski Podziemnej 1939–1956 prowadzonej przez Andrzeja K. Kunerta. trudno jednak powiedzieć kiedy dokładnie egzemplarz ten został do niej przekazany. Relacje z tych tomów zostały jedynie w niewielkim fragmencie wykorzystane w artykule Anny Gajowniczek i prof. tomasza Strzembosza z 1979 r.2 Strzembosz opracował w nim historię utworzenia oddziału, jego organizację oraz działanie łączności, natomiast działalność oddziału opisała Gajowniczek.3 Z kolei w wydawnictwie źródłowym wspomnianej Jadwigi Podrygałło z 1996 r.4 autorka na kanwie historii całości oddziału przedstawiła w zasadzie jedynie swoje wspomnienia. Lukę wydawniczą dotyczącą DySK-u wypełniają na pewno ciekawe opracowania biograficzne, w tym przede wszystkim biografia samej Wandy Gertz autorstwa dr Anny Nowakowskiej5, biografia Zofii Franio pióra Katarzyny Wysoczyńskiej6 obie wydane w kręgu Komisji Historii Kobiet w Walce o Niepodległość7, a także książka biograficzna Marii Weber o Władysławie Macieszynie8. Biogramy kobiet-żołnierzy z DySK-u pojawiają się w szeregu słowników biograficznych, z których przede wszystkim trzeba wymienić ten przygotowany przez Komisję Historii Kobiet w Walce o Niepodległość9, ale również inne przygotowane m.in. przez Fundację generał Elżbiety Zawackiej. tematyka działalności DySK-u pojawiała się także w szeregu innych publikacji i to wydanych zarówno w Polsce jak i za granicą.10
Są to jednak prace tylko powierzchownie lub przy okazji szerszych zagadnień wspominające działalność DySK-u. Niemniej brak do dzisiaj monografii DySK-u, podobnie jak nie ukazało się monograficzne opracowanie historii samego Kedywu KG AK. obecnie jest to o tyle łatwiejsze niż w momencie gromadzenia relacji przez Ewę Płoską i współpracowniczki, że posiadamy już dostęp do głównych zbiorów archiwalnych zgromadzonych w Wojskowym Biurze Historycznym im. K. Sosnkowskiego, Archiwum Akt Nowych, Instytucie Pamięci Narodowej, Studium Polski Podziemnej w Londynie, Komisji Historii Kobiet w Walce o Niepodległość, Fundacji gen. E. Zawackiej w toruniu. Warto podkreślić, że po zakończeniu działalności przez Komisję Historii Kobiet w Walce o Niepodległość, tradycję DySK-u kontynuuje działająca od 2008 r. Sekcja DySK Grupy Historycznej Zgrupowania „Radosław”, która uczestniczy ze sztandarem DySK w uroczystościach patriotycznych i państwowych, opiekowała się jeszcze żyjącymi żołnierzami tego oddziału, a także prowadzi obecnie prace dokumentacyjne. W zbiorach Muzeum Pamięci Powstania Warszawskiego zdeponowane jest archiwum Jadwigi Podrygałło ostatniego żyjącego żołnierza DySK-u.
Mariusz Olczak maj 2019 r.
——
1 Szczegółowy biogram Ewy Płoskiej w: Z. Rylski, Biografie żołnierzy Batalionu „Parasol”, t. 1, Warszawa 2018, s. 306–308.2 A. Gajowniczek, t. Strzembosz, Zarys historii oddziału „Dysk”, „Rocznik Warszawski”, 1979, t. XV, s. 425–479. 3 Ibidem, s. 426. t. Strzembosz DySK-owi poświęcił również część swojego klasycznego już dzieła – Oddziały szturmowe konspiracyjnej Warszawy 1939–1944, Warszawa 1970. 4 J. Podrygałło, Ach, te dziewczęta. „Dysk” we wspomnieniach i relacjach, Warszawa 1996.5 A. Nowakowska, Wanda Gertz. Opowieść o kobiecie żołnierzu, Kraków 2009. 6 K. Wysoczyńska, Zofia Franio, Gdańsk 2018. 7 Do tej grupy należy zaliczyć również pracę A.E. Markert, Polsce wierna. Władysława Piechowska 1900–1987. Żołnierz i twórczyni kobiecych organizacji wojskowych, Pruszków 2003. 8 M. Weber, Agentka dwóch wojen. Władysława Macieszyna „Sława” 1888– 1967, Warszawa 2014. Autorka ma na koncie również biografię Emilii Malessy: M. Weber, Emilia Malessa „Marcysia” 1909–1949 – wybawieniem jest śmierć, Warszawa 2013; 9 Słownik uczestniczek walki o niepodległość Polski 1939–1945. Poległe i zmarłe w okresie okupacji niemieckiej, red. H. Michalska, Warszawa 1988. Przygotowany do druku jest tom 2 tego wydawnictwa pod redakcją A.E. Wasilewskiej i in. 10 M.in. t. Strzembosz, Oddziały szturmowe konspiracyjnej Warszawy 1939– 1944, Warszawa 1970; G. Górski, Służba wojskowa kobiet w ZWZ-AK, Dzieje Najnowsze 1988, nr 1; Łączność, sabotaż, dywersja. Kobiety w Armii Krajowej, pod red. E. Bukowskiej, Londyn 1985 – rozdział poświęcony DySK-owi napisała Halina Martinowa, znalazły się w niej również rozdziały poświęcona Zofii Franio i Wandzie Gertz; M. żuczkowski, Służba kobiet w strukturach wojskowych Polskiego Państwa Podziemnego na przykładzie Dowództwa Głównego Służby Zwycięstwu Polski i Komendy Głównej Armii Krajowej, Pamięć i Sprawiedliwość 26, 2015, nr 2, s. 75–114; Anna Marcinkiewicz-Kaczmarczyk, Żeńskie oddziały sabotażowo-dywersyjne w strukturach armii podziemnej w latach 1940–1944 na podstawie relacji i wspomnień ich członkiń, Pamięć i Sprawiedliwość 26, 2015, nr 2, s. 115–138; M. Morzycki-Markowski, Kobiety w konspiracji, Warszawa 2017; P. Stachiewicz, Parasol. Dzieje oddziału do zadań specjalnych Kierownictwa Dywersji Komendy Głównej Armii Krajowej, Warszawa 1991; B. Nowożycki, Zgrupowanie „Radosław”, Warszawa 2014; Oddział kobiecy warszawskiego Kedywu. Dokumenty z lat 1943–1945, oprac. H. Rybicka, Warszawa 2002.
WANDA Gertz urodziła się 13 kwietnia 1896 r. w Warszawie, gdzie spędziła swoje dzieciństwo, a także całe bez mała życie. Córka uczestnika powstania styczniowego, wychowana została w żywych tradycjach walki o niepodległość Polski. Już we wczesnym dzieciństwie wykazywała zamiłowanie do służby wojskowej, do wszystkiego, co miało związek z wojskiem. „Od najmłodszych lat dziecięcych, nie wiem dlaczego, największe moje zainteresowania i marzenia skupiły się na wojsku i o wojsku. Jako pięcioletnia dziewczynka nie bawiłam się nigdy lalkami, a jedynie żołnierzami, których miałam niezliczoną ilość. Mając rodzeństwo starsze wiekiem, przebywałam w towarzystwie brata starszego o cztery lata. Z nim to i z jego kolegami – rówieśnikami – bawiliśmy się stale w wojsko, a czasem w podróże lub Robinsona. Jako jedyna dziewczynka w towarzystwie samych chłopców byłam wykorzystywana do różnych poślednich ról w zespołowych zabawach. Gdy bawiliśmy się w Robinsona – byłam przeważnie Piętaszkiem, gdy bawiliśmy się w wojsko – rekrutem, gdyż w owym czasie było nie do pomyślenia, aby dziewczynka mogła być żołnierzem”1. Te „marzenia dziecięce” okazały się czymś niezmiernie żywotnym, Wanda Gertz poczęła wcielać je w czyn bardzo wcześnie i realizowała je konsekwentnie do końca swego życia.Ukończywszy w roku 1913 Gimnazjum Kuzienkowej w Warszawie, a następnie kursy buchalteryjne Zgromadzenia Kupców m. st. Warszawy, w latach 1913–1915 bierze udział w pracach tajnego skautingu jako plutonowa 4-ej drużyny Emilii Plater, oraz w pracach Konfederacji Polskiej. Działalność tych instytucji polegała głównie na budzeniu ducha niepodległościowego oraz informowaniu społeczeństwa o pracy strzeleckiej. Jest to okres pierwszej wojny światowej i harcerstwo wkrótce już nie wystarcza, Wanda Gertz chce być żołnierzem. Bierze udział w ekwipowaniu Batalionu Warszawskiego; gdy batalion we wrześniu 1915 r. opuszcza Warszawę, następuje wielki zawód, gdyż rozkaz Komendanta legionów jest wyraźny: kobiet w wojsku nia ma. Wobec tego przebrana za chłopca zgłasza się jako Kazimierz żuchowicz do legionów, gdzie przydzielona 8 lutego 1916 r. do 1 Pułku Artylerii Lekkiej I Brygady, pełni służbę kanoniera w linii bojowej. trzeba było nie lada pomysłowości, forteli, a także wielkiego taktu, by w warunkach wojennych życia żołnierskiego zachować „incognito”. tylko niektórzy przełożeni wiedzieli, że „Kazik” to Wanda Gertzówna, i jak mogli, tak ochraniali młodą dziewczynę. A przecież służba w artylerii to praca ciężka i twarda, nieraz ponad siły; jednak pełni ją bez zarzutu2. Bierze udział w walkach legionów w czasie ofensywy gen. Brusiłowa, w wyniku której wiosną 1916 r. nastąpił odwrót wojsk austriackich, a wraz z nimi i legionów znad rzeki Styr aż po rzekę Stochód. Jesienią tegoż roku Wanda Gertz dostaje urlop i wraca do Warszawy; tu pozostaje do czasu wyjaśnienia, czy I Brygada zostanie na froncie i organizuje oddział żeński P.o.W. 8 grudnia 1917 r. zostaje aresztowana przez okupacyjne władze niemieckie za udział w demonstracji na Placu Zbawiciela. Skazana wyrokiem Kriegs Gericht na 6 miesięcy więzienia, po paru tygodniach zostaje zwolniona za kaucją, a 6 miesięcy zamieniono na karę pieniężną. W grudniu 1918 roku jest przydzielona z częścią żandarmerii P.o.W. do Milicji Ludowej na stanowisko zastępcy zbrojmistrza Komendy Głównej Milicji Ludowej, które pełni do marca 1919 r. Z rozpoczęciem wojny polsko-radzieckiej Wanda Gertz wraca znowu do służby liniowej. od marca do września 1919 r. pracuje w Przyfrontowym Referacie Werbunkowo-Zaciągowym Dywizji Litewsko-Białoruskiej. W końcu 1919 r. zostaje mianowana komendantką IX ochotniczej Legii Kobiet w Wilnie. W lipcu 1920 r. po przeorganizowaniu II o.L.K. na Wileński Baon o.L.K., bierze udział z baonem w walkach o Wilno, Grodno i Białystok, początkowo jako podporucznik (mianowana dekretem Naczelnego Wodza Dz. Pers. 20)20), a we wrześniu 1920 r. mianowana porucznikiem o.L.K. W czasie walk o Wilno „II Baon o.L.K. wykazał wiele zimnej krwi i męstwa” – oto wypis z rozkazu dziennego dowódcy. W sierpniu 1920 r. jest komendantką baonu liniowego o.L.K., który został zorganizowany z Baonu Warszawskiego i kompanii Baonu Wileńskiego, w bitwie o Warszawę walczy na odcinku Praga-Grochów. W maju 1922 r. zostaje zdemobilizowana i przeniesiona do rezerwy 79 Pułku Piechoty w stopniu porucznika. Następnie, wobec braku podstawy prawnej w odniesieniu do służby kobiet w Wojsku Polskim, odebrano jej stopień porucznika rezerwy (wniesiona w tym czasie nowela do Sejmu o służbie kobiet w wojsku nie została przegłosowana). W tej sytuacji Wanda Gertz staje się jedną z gorących propagatorek pomocniczej służby wojskowej kobiet. od r.1923 bierze udział w organizowaniu obozów przeszkolenia wojskowego kobiet, a w r. 1924 jest jedną z założycielek organizacji „Przysposobienie Wojskowe Kobiet do obrony Kraju” (komendantką główną tejże organizacji była Maria Wittek). organizacja ta bardzo szybko rozrosła się, obejmując prawie wszystkie gimnazja żeńskie, gdzie zostały utworzone hufce szkolne, wkraczając także na tereny uczelni uniwersyteckich (hufce akademickie).Ważnym momentem w życiu Wandy Gertz był rok 1926, bowiem od września tego roku zaczyna pracować w Biurze Samodzielnego Referatu Personalnego w GISZ’u, mieszczącym się w Belwederze. Szefem tego biura był Aleksander Prystor i w pracy tej darzono ją niezwykłym zaufaniem ze względu na wielką prawość charakteru, lojalność oraz dyskrecję. Wyrazem tego zaufania był fakt, iż marszałek Piłsudski nieraz osobiście dyktował jej na maszynę swoje rozważania czy projekty oraz akty państwowe szczególnej wagi3. Po śmierci Józefa Piłsudskiego, gdy w pałacu belwederskim zostało zorganizowane muzeum jemu poświęcone, Wanda Gertz zostaje tamże kierownikiem sekretariatu, biorąc też czynny udział w kompletowaniu i porządkowaniu zbiorów, będąc bardzo oddanym i cenionym współpracownikiem dyrektora muzeum, płk. Adama Borkiewicza. Jednocześnie nie przerywa swojej pracy wojskowo – społecznej, jest instruktorką w organizacji Przysposobienia Wojskowego Kobiet. Pracy tej wraz z gronem dawnych koleżanek – byłych uczestniczek P.o.W. – poświęca się z wielkim oddaniem skupiając swój wysiłek w kierunku przygotowania kadr instruktorskich. Gdy w r. 1938 Sejm uchwalił ustawę o powszechnym obowiązku wojskowym, uwzględniała ona także ochotniczą służbę pomocniczą kobiet. tak więc idea, której Wanda Gertz służyła przez cały okres dwudziestolecia, z pasją, energią i dużym talentem organizacyjnym, zyskała wreszcie podstawę prawną. Gdy we wrześniu 1939 r. rozpoczęła się druga wojna światowa, Wanda Gertz zgłasza się do służby wojskowej; w mundurze Pomocniczej Służby Wojskowej Kobiet uczestniczy w obronie Warszawy. Po przegranej kampanii wrześniowej widzimy ją jako jedną z pierwszych w organizującej się konspiracji „Służba Zwycięstwu Polsce”4. Początkowo pełni różne funkcje w Warszawie, głównie w zakresie organizowania sieci łączności konspiracyjnej. W kwietniu 1940 r. wyjeżdża do nadleśnictwa Kleszcze pod Piotrkowem, gdzie przez blisko dwa lata, do wiosny 1942 r., jest sekretarką komendanta Rejonu ZWZ „Las” – Aleksandra” (Stanisława Kozarskiego). W 1942 r. dowództwo Armii Krajowej postanowiło wzmóc nasilenie akcji dywersyjnej. W tym celu jesienią tegoż roku powołało do życia Kierownictwo Dywersji, tzw. „Kedyw”, którego głównym celem było prowadzenie akcji sabotażowo-dywersyjnej, stosowanie aktów terroru i odwetu wobec Niemców oraz likwidowanie własnych zdrajców, skazanych wyrokami sądów podziemnych. W kwietniu 1942 r. Wanda Gertz otrzymuje propozycję zorganizowania kobiecego oddziału dywersyjnego (wcielonego potem do „Kedywu”), wobec czego wraca do Warszawy. Zaczyna się okres wielkiego wysiłku bojowego, wielkiej pracy i wielkiej odpowiedzialności. W szybkim czasie zostaje utworzony oddział kobiecy „Dysk” (skrót nazwy: Dywersja i Sabotaż Kobiet), którego komendantką zostaje Wanda Gertz pod pseudonimem „Lena”. „Dysk” – w liczbie ok. 100 kobiet – składał się z 2 zespołów: oddziału „minerek” oraz oddziału specjalnego i służb pomocniczych. Pierwszy zespół w liczbie ok. 40 kobiet (6 sekcji po 6 kobiet), był w całym tego słowa znaczeniu oddziałem wojskowym, którego zadania: zakładanie min, wysadzanie mostów, rozpoznania terenowe, sabotaż kolejowy, nie różniły się od pracy męskich oddziałów „Kedywu”. Natomiast zespół drugi, w liczbie ok. 60 kobiet, pełnił funkcje w zakresie małego sabotażu, sanitariatu, łączności, udzielania lokalów, laboratorium chemicznego, przechowywania osób „spalonych”. Zespół minerek przeszkolony został na kursie tajnej podchorążówki, niektóre z uczestniczek ukończyły także kursy szoferskie. Szkolenie było przeprowadzane przez instruktorki, które poprzednio ukończyły kurs dywersji w Warszawie. Wśród ważniejszych akcji dywersyjnych „Dysku” należałoby wymienić wysadzenie dwóch torów kolejowych w listopadzie 1942 r.: jednego pod Radomiem (w akcji tej uczestniczy osobiście komendantka „Lena”), drugiego pod Dęblinem. W obu wypadkach wojskowe transporty niemieckie idące na front sowiecki uległy zniszczeniu. Uprawiano różne formy sabotażu, jak np. zanieczyszczanie cukrem benzyny samochodów niemieckich, wsadzenie tzw. „cygar” (zapalników opóźniających) do baków z benzyną. „Dysk” miał trzy własne fachowe chemiczki, które m.in. produkowały „pomidory”, czyli ampułki z gazem łzawiąco-duszącym przeznaczone do rzucania w kinach niemieckich. Do stałych prac oddziału należało przeprowadzanie rozpoznań obiektów niemieckich przed akcjami oddziałów męskich poza Warszawą. Poszczególne sekcje „Dysku” współdziałały także w ważniejszych akcjach batalionów „Zośka” czy „Parasol” oraz innych oddziałów „Kedywu”, m.in. w słynnym zamachu na Kutscherę, likwidacji posterunku policji niemieckiej pod Wilanowem (wrzesień 1943 r.), a także w spaleniu kartoteki w niemieckim urzędzie pracy na Placu Małachowskiego, dzięki czemu uratowano masy ludzi od wywiezienia na roboty do Niemiec. Do swego rodzaju „specjalności” „Dysku” należało niszczenie kabli podziemnych, przecinanie drutów telegraficznych i telefonicznych5. Komendantka „Lena”, surowa, wymagająca i przestrzegająca dyscypliny w ciężkiej i odpowiedzialnej służbie dywersyjnej, umiała cechy te połączyć z niezwykłą dobrocią i dbałością o swoje podkomendne. Dbałość ta wyrażała się w bezustannym czuwaniu, by nie szafowano niepotrzebnie życiem. Dlatego też zapewne styl życia „Dysku” pod względem przestrzegania zasad konspiracyjnych wyróżniał się na korzyść na tle metod pracy innych oddziałów. „Nie brawura, nie błyskotka żołnierska stanowi najistotniejszą naszą cechę, lecz ten przedziwny spokój i równowaga w pracy bez względu na przeciwności”6 – oto słowa, które mogłyby najistotniej chyba oddawać stosunek Wandy Gertz do służby. Jako dowódca była twarda i bezkompromisowa, jako człowiek niezwykle skromna, szczera i prostolinijna. Umiała sobie zaskarbić nie tylko szacunek lecz i miłość swoich podkomendnych. Przyszła wreszcie tak długo oczekiwana i wymarzona chwila walki jawnej – wybuch Powstania Warszawskiego. „Dysk”, jako jeden z członów oddziału „Broda 53” (skrót nazwy: Brygada Dywersyjna), którego dowódcą jest mjr „Jan” (Jan Kajus Andrzejewski), wchodzi w skład zgrupowania płk. „Radosława”. Bierze udział w kolejnych walkach na Woli, gdzie m.in. zadaniem oddziału była osłona pola zrzutów na Cmentarzu żydowskim, potem na Starówce. Gdy w końcowej fazie walk na Starym Mieście nastąpił szturm niemieckiej grupy bojowej Reinefartha na Państwową Wytwórnię Papierów Wartościowych zajętą przez oddziały polskie, który to szturm trwający kilka dni był jednym z najcięższych bojów na Starówce, komendantkę „Lenę” widziano ciągle na linii. W czasie morderczego nalotu bombowców na kwaterę powstańczą na ul. Franciszkańskiej 12 w dniu 28 sierpnia „Lena” zachowuje jak zawsze zimną krew i zdolność do błyskawicznej decyzji. Dzięki jej rozkazom straty „Dysku” były wtedy minimalne, a warto pamiętać, że był to dzień, kiedy straty na kwaterze przewyższały straty na linii. Starówka upada. W ramach ogólnego planu przebicia oddziały „Brody” ściągnięto początkowo na Franciszkańską i Koźlą, by utworzyć kolumnę szturmową mającą nacierać w nocy z 30 na 31 sierpnia do Śródmieścia w kierunku żelaznej Bramy. Przebicie to załamało się wskutek przewagi ognia nieprzyjaciela, którego czujność została przy tym pobudzona hałasem wywołanym przez zbieranie się jednoczesne kolumn rannych i ludności cywilnej, które miały przejść za kolumnami szturmowymi. Podczas tej tragicznej i krytycznej nocy, podczas której wśród wielu żołnierzy poległ także dowódca „Brody”, mjr „Jan”, komendantka „Lena” wykazuje jak zawsze wielką dbałość o swoje podkomendne. Ze względu na chaos i utrudnioną łączność między oddziałami, osobiście porozumiewa się z dowódcami innych odcinków natarcia; krążąc po całym terenie, obserwuje bacznie rozwijającą się sytuację, narażając przy tym bez przerwy swe życie. Nie chce bowiem popełnić błędu takiego, jak brak koordynacji w działaniach, gdyż mogłoby to pociągnąć stratę całego oddziału. Po załamaniu się drugiego rzutu natarcia, „Dysk” wraz z niedobitkami „Brody” wycofuje się na ul. Bielańską, następnie zaś w nocy z 31 sierpnia na 1 września wraz z innymi oddziałami przechodzi kanałami do Śródmieścia. Ciężkie to było przejście. Niemcy, zorientowawszy się, zaczęli wsypywać do kanałów karbid, wlewać płonącą benzynę, a nawet zasypali częściowo kanał główny. oddziały musiały wskutek tego zbaczać do bocznych kanałów, część ich – wśród nich „Dysk” – zabłądziła na skutek przerwania łączności z przewodnikiem, zamiast w kierunku Śródmieścia, poszła w kierunku żoliborza. Komendantka „Lena”, zorientowawszy się w sytuacji, zarządza odwrót na Pl. Krasińskich i wejście do innego kanału. W tej sytuacji oddział kobiecy wychodzi z kanałów dopiero po kilkunastu godzinach, w stanie skrajnego wyczerpania7. „Lena” ciężko chora, nie może już brać udziału w dalszych walkach, pozostaje wraz z częścią swoich podkomendnych (rannych bądź chorych) w Śródmieściu. Powstanie upada, następuje kapitulacja. 5 października 1944 r. w szary, jesienny poranek 2000 kobiet – żołnierzy Armii Krajowej – wychodzi wraz z innymi oddziałami do niewoli. Prowadzi je Wanda Gertz, awansowana do stopnia majora 24.IX.1944 r., wyznaczona przez mjr Marię Wittek (pseud. „Mira”), szefa Wojskowej Służby Kobiet przy Komendzie Głównej AK, na zakonspirowaną komendantkę wszystkich kobiet, które po Powstaniu znalazły się w niewoli. Funkcję tę Wanda Gertz pełni z całym oddaniem. Przechodząc kolejno obozy jenieckie: Lamsdorf, Muhlberg, Altenburg, Mohlsdorf, Blankenheim, na każdym kroku dopomina się u Niemców o stosowanie wobec kobiet praw należnych jeńcom, tj. przestrzegania konwencji haskiej. W życiu codziennym podtrzymuje na duchu koleżanki. Nie chcąc dopuścić do załamania się psychicznego słabszych w ciężkich i monotonnych warunkach niewoli, kładzie nacisk na rozwój życia intelektualnego. Z jej inicjatywy organizuje się odczyty, urządza imprezy i przedstawienia amatorskie. Gdy jednego razu zwiedził obóz w Mohlsdorfie delegat Czerwonego Krzyża ze Szwajcarii, był zdumiony i zachwycony zarazem; stwierdził, że w swych inspekcjach w latach 1939–1944 nie widział obozu jenieckiego, który by był w gorszych warunkach bytowych (położony na torfowiskach, źle zaopatrzony, o zniszczonych barakach), i gdzie jednocześnie byłby podobnie wysoki hart ducha i morale. Zaimponowało mu przedstawienie teatralne połączone z tańcami i pieśniami, zorganizowane specjalnie dla niego. Zbliżał się koniec wojny. Na skutek postępującego frontu Niemcy nakazali ewakuację obozu. Nocą 2 kwietnia 1945 r. kobiety – żołnierze AK wymaszerowały dwoma oddziałami w kierunku Weimaru. Jeden z oddziałów prowadziła major Wanda Gertz. Droga była ciężka, mjr Gertz dopomina się bezustannie i bezskutecznie o podwody dla starszych i słabszych koleżanek. W końcu oddziały doszły do Blankenheim i tam zostały zakwaterowane. Ostatni okres niewoli trwał już niewiele dni. Znów nastąpił ruch cofających się wojsk niemieckich i znowu przyszedł rozkaz ewakuacji obozu. tym razem jednak mjr Gertz oświadcza stanowczo komendantowi, że nie ruszy się z miejsca, o ile nie zostaną dostarczone podwody dla bardziej wycieńczonych8. tymczasem nad obozem rozgrywały się już walki powietrzne, wobec czego kobiety rozłożyły na trawniku płachtę sygnalizacyjną, biało-czerwoną. Rozpoczęło się wkrótce natarcie czołgów amerykańskich, które jednakże poszło bokiem. W tej sytuacji mjr Gertz wysyła trzy ochotniczki władające językiem angielskim, które biegnąc na przełaj, dogoniły odchodzące czołgi. Dzięki ich interwencji obiecano, iż najbliższa jednostka amerykańska idąca w drugim rzucie oswobodzi obóz. tak się też stało, zdobycie obozu poprzedziła jednakże ciężka walka. I tylko dzięki rozkazowi mjr Gertz, która surowo zabroniła wychodzić z baraków, pilnując spokojnie i zarazem nieugięcie zachowania dyscypliny, żadna z kobiet – jeńców nie została wtedy ranna.Gdy 13 kwietnia 1945 r. Amerykanie wjechali w bramę, mjr Wanda Gertz w towarzystwie adiutantki – tłumaczki zdała obóz kobiet – żołnierzy AK dowódcy amerykańskiemu. teraz los komendy niemieckiej obozu zależał od jej opinii. Sprawiedliwa i rzeczowa to była opinia. Dzięki niej komendant obozu, człowiek w gruncie rzeczy uczciwy, odjechał do niewoli z honorami, natomiast Zahlmeister i jedna z Niemek zarządzających zostali wywiezieni nieopodal i rozstrzelani, na co zasłużyli w zupełności swym nieludzkim i brutalnym postępowaniem w stosunku do kobiet – jeńców wojennych. Dla obozu kobiecego rozpoczął się teraz barwny okres. Został on zaopatrzony obficie w prowiant, co było nawet w pewien sposób niebezpieczne, gdyż objadanie się po długim okresie głodu groziło poważnymi chorobami. Lekarki wprowadziły zatem surowe przepisy. Rozdano kobietom broń, zaciągnięto warty. Major Wanda Gertz była w swoim żywiole. Z rewolwerem u pasa, z karabinkiem zarzuconym przez ramię nadała w krótkim czasie obozowi charakter ściśle wojskowy. Codzienna musztra, warty, patrole, a cóż za radość, gdy udało się schwycić do niewoli jakichś niemieckich maruderów i odstawić amerykańskim żołnierzom do dowództwa! Czas ten jednak się skończył, strefę tę oddano wojskom rosyjskim, obóz kobiecy zostaje przeniesiony do Burgu. tu mjr Gertz mianuje swoją zastępczynią Marię Szymkiewicz, a sama wyjeżdża do Londynu, by walczyć o prawa wojskowe dla kobiet – żołnierzy AK. Sprawy te zabierają jej dużo czasu i energii. Jeździ kilkakrotnie do Anglii, a także do dowództwa II Korpusu we Włoszech. obóz kobiecy przeniesiono do Darmstadt, a stamtąd do Weinheim. Mjr Gertz z wielką wytrwałością zabiega o to, by kobiety uzyskały prawa żołnierzy Polskich Sił Zbrojnych, bądź w ramach II Korpusu we Włoszech, bądź I Dywizji w Londynie, a poprzez polskie dowództwo u władz brytyjskich. Starania te odnoszą w końcu skutek: przy I Dywizji Pancernej stacjonującej w Niemczech zostaje utworzony 2-gi batalion PWSK, złożony z kobiet – żołnierzy, niektóre zaś z nich przydzielono do Samodzielnej Brygady Spadochronowej. Pozostałe mają wejść w skład II Korpusu. W ten sposób kobiety – żołnierze AK uzyskują pełne prawa wojskowe pod dowództwem brytyjskim. Na rozkaz Sztabu Generalnego P.S.Z. w Londynie zostaje utworzony w Niemczech specjalny oddział Komisji Weryfikacyjnej dla kobiet, któremu przewodniczy mjr Wanda Gertz. Komisja ta urzęduje początkowo w Hange, niedaleko Meppen, a następnie w Papenburgu. Praca jej trwa od października 1946 r. do maja 1947 r., kiedy to 2-gi batalion PWSK wraz z Dywizją Pancerną zostaje przewieziony do Anglii i zakwaterowany w Surrey. Mjr Wanda Gertz jeszcze wcześniej wyjeżdża do Londynu i wita 2-gi batalion na ziemi angielskiej, mając satysfakcję, iż zdobyła chociaż te prawa, które się kobietom – żołnierzom słusznie należały. Rozpoczyna się teraz powolny okres przechodzenia z Polskich Sił Zbrojnych do tak zwanego PKPR (Polski Korpus Przysposobienia i Rozmieszczenia), którego celem było „przysposobienie” byłych żołnierzy do życia cywilnego. Major Gertz zostaje w Londynie. A przecież chciała „być na ziemi polskiej, przejść ulicami Warszawy, tej ukochanej Warszawy (...), odetchnąć powietrzem mego rodzinnego miasta” – oto słowa wyjęte z listu do przyjaciół w kraju. Gdy po całym dniu pracy w jej pokoiku w Londynie skupiają się dawni przyjaciele, koleżanki i podkomendne, nikt nie słyszy od niej skargi, przeciwnie, słowa otuchy. Wśród ciężkich moralnie warunków życia na emigracji stara się łagodzić spory, szukać dróg porozumienia między rozbitymi politycznie odłamami Polaków. Wanda Gertz rozchorowuje się i spędza kilka tygodni w szpitalu. Po wyjściu ze szpitala, uznana jako niezdolna do pracy fizycznej, jest na tzw. zasiłku społecznym, dorabiając trochę na życie wyrobami sztucznej biżuterii, torebek z plastiku itp. Stan jej zdrowia się pogarsza, następuje jedna, potem druga operacja. Śmierć ciągle zagląda jej w oczy, Wanda Gertz wychodzi na jej spotkanie opanowana, nie zwierzając się nikomu, że zdaje sobie sprawę ze swojej ciężkiej choroby. Systematycznie porządkuje swe sprawy, by nikomu nie sprawić kłopotu. Rankiem dnia 10 listopada 1958 roku umiera. Pochowana została 15 listopada na cmentarzu South Ealing przy udziale licznych rzesz przyjaciół, koleżanek, podwładnych i znajomych. Kondukt żałobny prowadził do grobu i modły żałobne odprawił ks. biskup Fierla w asyście kilku księży-pastorów9. Wśród obecnych byli: marszałkowa Aleksandra Piłsudska z córkami, generałowie: M. tokarzewski, Bór-Komorowski, K. Sawicki, t. Pełczyński, K. Wiśniewski, K. Zamorski. Złożono ją do grobu w umiłowanym tak bardzo mundurze Wojsk Polskich, z garstką ziemi ojczystej przywiezionej dla niej z kraju. W rok później, spełniając życzenie zmarłej, przyjaciele sprowadzili jej ciało do Polski. Spoczywa obecnie na Cmentarzu Wojskowym (dziś Komunalnym) w Warszawie, na Kwaterze Powstańców, wśród najbliższych kolegów i towarzyszy broni. A więc nie pomyliła się mówiąc przyjaciołom w Anglii: „Będę jeszcze przed wami w Polsce”. Virtuti Militari V klasy, Krzyż Niepodległości z Mieczami, pięciokrotny Krzyż Walecznych, Krzyż PoW, Złoty Krzyż Zasługi z Mieczami, a po śmierci nadany Krzyż Kawalerski Polonia Restituta – oto odznaczenia major Wandy Gertz za jej pracę i walkę o niepodległość ojczyzny. Cóżby można uznać za cechę, która najbardziej rzucała się w oczy ludziom mającym kiedykolwiek z nią kontakt? „Wystarczyło raz uważnie popatrzeć na „Kazika”, aby wiedzieć, co to za człowiek ... i jak można polegać na tym charakterze”. „Była taka prosta, cicha, a pełna głębokiego ludzkiego ciepła” – słowa wyjęte ze wspomnień najbliższych towarzyszek broni. Była rzeczywiście człowiekiem, który nigdy, w żadnych okolicznościach nie sprawił zawodu – żadnym swym czynem, słowem, czy choćby gestem. Była w niej jakaś niezwykła harmonia, która uwidoczniała się w spojrzeniu, ruchach, w zawsze pogodnej twarzy. Przestając z nią człowiek patrzył jaśniej na świat, wyzwalał się z małości własnej i cudzej. Bowiem Wanda Gertz nie tylko w walce była nieustępliwa, była bezkompromisowa także w dziedzinie etyki. W gorącym umiłowaniu ojczyzny pragnęła, by słowo „Polska” zawsze było synonimem prawości, rzetelności, sprawiedliwości wobec wszystkich i wobec wszystkiego.
——
1 Wanda Gertz, Marzenia dziecięce (odpis z rękopisu).2 ten okres swego życia W. Gertz barwnie opisała w swych wspomnieniach, zawartych w opracowaniu zbiorowym pt. „Służba ojczyźnie”.3 „Parę tygodni temu płk Prystor oznajmił mi, że mam przyjść po południu pisać pewne rzeczy. Zdziwiłam się cokolwiek, dlaczego to ja mam przyjść, kiedy najwolniej piszę na maszynie, gdyż mało na ogół jej używam. okazało się, że jestem z rozkazu Dziadka wyznaczona do pisania różnych rzeczy pod jego dyktando...”. (Z listu W. Gertz, Warszawa 25.V.1927). 4 W listopadzie 1939 r. została zaprzysiężona przez „olgierda” (H. Józefskiego). 5 Jedną z ostatnich przed Powstaniem akcji tego typu było zniszczenie kabla podziemnego 27-żyłowego Warszawa – Brześć w rejonie Łukowa 30.IV.1944. Dokładny meldunek o tej akcji zawarty jest w III t. opracowania Polskie Siły Zbrojne, Londyn 1950, s. 469–470. 6 J. Piłsudski, Pisma, mowy, rozkazy, t. IV, Warszawa 1931, s. 23.7 A. Borkiewicz, Powstanie warszawskie, II wydanie, Warszawa 1964, s. 247.
