Uzyskaj dostęp do tej i ponad 250000 książek od 14,99 zł miesięcznie
94 osoby interesują się tą książką
Osiemnastoletnia Noemi Walker zdecydowanie nie określiłaby się jako osoby pewnej siebie i przebojowej. Na co dzień stara się nie zwracać niczyjej uwagi, jest cicha i poukładana, dokładnie taka, jak się wydaje, że jej rodzice, by sobie życzyli.
Z kolei jej brat Oscar stanowi przeciwieństwo siostry. Chłopak prowadzi imprezowy tryb życia, obraca się w kręgu popularnych ludzi, robiąc wszystko to, co dla Noemi pozostaje zupełnie obce.
Pewnego dnia dziewczyna poznaje najlepszego przyjaciela Oscara – Harry’ego Williamsa. Dostrzega w nim coś, co ją bardzo przyciąga. Wydaje się, że mają ze sobą wiele wspólnego. Oscar jednak zrobi wszystko, żeby ta dwójka nie zbliżyła się do siebie. Wie o kumplu coś, czego jego siostra nigdy nie powinna się dowiedzieć.
Książka zawiera treści nieodpowiednie dla osób poniżej osiemnastego roku życia. Opis pochodzi od Wydawcy.
Ebooka przeczytasz w aplikacjach Legimi na:
Liczba stron: 260
Rok wydania: 2026
Odsłuch ebooka (TTS) dostepny w abonamencie „ebooki+audiobooki bez limitu” w aplikacjach Legimi na:
Copyright © for the text by Samanta Duda
Copyright © for this edition by Wydawnictwo NieZwykłe, Oświęcim 2026
All rights reserved • Wszystkie prawa zastrzeżone
Redakcja: Anna Strączyńska
Korekta: Aleksandra Krasińska, Iwona Wieczorek-Bartkowiak, Kamila Grotowska
Oprawa graficzna książki: Paulina Klimek
ISBN 978-83-8418-577-3 • Wydawnictwo NieZwykłe • Oświęcim 2026
Grupa Wydawnicza Dariusz Marszałek
Ostrzeżenie
Rozdział 1
Rozdział 2
Rozdział 3
Rozdział 4
Rozdział 5
Rozdział 6
Rozdział 7
Rozdział 8
Rozdział 9
Rozdział 10
Rozdział 11
Rozdział 12
Rozdział 13
Rozdział 14
Rozdział 15
Rozdział 16
Rozdział 17
Rozdział 18
Rozdział 19
Rozdział 20
Rozdział 21
Rozdział 22
Rozdział 23
Rozdział 24
Rozdział 25
Rozdział 26
Rozdział 27
Rozdział 28
Rozdział 29
Rozdział 30
Rozdział 31
Rozdział 32
Rozdział 33
Rozdział 34
Rozdział 35
Rozdział 36
Rozdział 37
Rozdział 38
Rozdział 39
Rozdział 40
Rozdział 41
Epilog
Pozostałe rozdziały dostępne w pełnej wersji e-booka.
Dla pożegnań, które zostawiają w nas pustkę, i dla tych, którzy wiedzą, że najmocniej kocha się wtedy, gdy trzeba odejść.
Książka zawiera sceny z opisem przemocy fizycznej i psychicznej oraz wątki dotyczące toksycznych zachowań, których pod żadnym pozorem nie należy romantyzować.
Wykreowany w historii świat przedstawiony jest fikcją. Pewne wątki i zasady obowiązujące w realnym świecie zostały świadomie zmienione przez autorkę na potrzeby fabuły.
Jeśli w którymkolwiek momencie poczujesz się niekomfortowo, przerwij lekturę i sięgnij po pomoc.
Życie Noemi Walker
Noemi
Nazywam się Noemi i jestem zupełnie zwyczajną nastolatką. Nie mogę pochwalić się wieloma znajomymi, interesuję się zwierzętami, lubię biologię, a moje życie jest dosyć nudne. Na dodatek nie mam żadnych ciekawych pasji, więc ktoś mógłby pomyśleć, że jestem zupełnie żałosna. Cóż, pewnie w jakimś stopniu miałby rację.
Wystarczy mi, że mieszkam pod jednym dachem z moim starszym bratem. Oscar jest popularny w szkole i w naszym mieście. Każdy go zna, a ja…? Mnie kojarzą tylko niektórzy, niestety z bycia tą „sztywną” siostrą.
Brat jest totalnym przeciwieństwem mnie. Rodzice często komentują to, jak mocno się różnimy w kwestii charakteru. Oscar robi, co chce, nie przejmuje się nikim i niczym, jest po prostu wolny.
Ja natomiast nie przykładam takiej wagi do zabawy, nie chodzę na imprezy i nie robię nic, co osoby w moim wieku mogłyby uważać za ciekawe.
Oboje uczymy się w tym samym liceum, ale brat po prostu mnie unika, jakbym była powietrzem. Mam wrażenie, że największą karą dla Oscara jest to, kiedy musi zawieźć mnie do szkoły, a przy wysiadaniu z auta wszyscy widzą go z jego żałosną siostrą.
Przytłacza mnie świadomość, jak postrzegają mnie inni, jednak wiem, że nie mam na to większego wpływu.
Pewnie ci, którzy pierwszy raz o mnie słyszą, wyobrażają sobie, że noszę okulary i ubieram się w swetry i kozaki do kolan. Nic bardziej mylnego, potrafię się dobrze ubrać, ale nie mam dla kogo się niepotrzebnie stroić.
Dzisiaj włożyłam czarny crop top pod dosyć szeroką bluzę Nike od ojca – daje vibe starych ciuchów, dlatego mu ją zabrałam. Do tego szerokie, czarne spodnie z wysokim stanem i zwyczajne, klasyczne buty, które ma każdy.
Przed chwilą skończyłam sprzeczkę z bratem po tym, jak znów musiał odwieźć mnie do szkoły. Nie chcę się narzucać i wiele razy mówiłam, że jestem w stanie trafić sama, ale rodzice się nie zgadzali. Przywiązują dużą wagę do bezpieczeństwa, dlatego nie chcą mnie puszczać samej, choć przecież mieszkamy dość blisko. Brat nigdy nie miał podobnych problemów – może robić co chce i kiedy chce.
Kiedy już dotarliśmy na miejsce, zamierzałam uciec niezauważona, lecz tym razem mi się nie udało. Do niebieskiego BMW brata podeszli jego koledzy.
Widziałam ich wiele razy, ale nigdy nas sobie jakoś specjalnie nie przedstawiał. Jakby się wstydził, że ma siostrę, i nie chciał, by mnie bliżej poznali.
To jeden z najbardziej niezręcznych momentów. Z natury jestem dosyć cicha i nie rozmawiam z wieloma ludźmi, a tutaj podeszło do nas aż sześciu praktycznie obcych dla mnie chłopaków. Lekko spuściłam głowę i przygryzłam wargę.
Oscar przywitał się z każdym, przybijając z nimi piątki. Brat to dość wysoki, przystojny blondyn. Zresztą każdy w naszej rodzinie ma jasne, proste włosy i niebieskie oczy.
– Siema, młoda – powiedział któryś z nieznajomych.
Chłopak, który się odezwał, był zupełnym przeciwieństwem Oscara. Miał brązowe, kręcone włosy i ciemne, piwne oczy. Spod jego T-shirtu wystawał tatuaż, ale nie byłam w stanie dokładniej się przyjrzeć, bo nie chciałam nawiązać kontaktu wzrokowego.
Nie odpowiedziałam, czułam się osaczona przez spojrzenia, które wylądowały na mnie po tych słowach. Miałam ochotę zapaść się pod ziemię.
Niedawno rozpoczął się rok szkolny, a ja nie kojarzyłam wszystkich tych popularnych chłopaków, bo się nimi nie interesowałam. Pewnie była to typowa elita, do której każdy chciałby choć przez chwilę należeć.
Wszyscy śmierdzieli papierosami, a gdy tylko zaczęli między sobą szeptać, postanowiłam wykorzystać moment i zwiać. Uśmiechnęłam się nieśmiało i uciekłam szybkim krokiem, zostawiając grupkę chłopaków na parkingu.
W klasie miałam tylko jedną koleżankę, Mię. Poznałyśmy się na początku roku szkolnego i od razu złapałyśmy wspólny język.
– Hej – przywitała się zwyczajnie.
– Cześć – odpowiedziałam z przyjaznym uśmiechem.
Wiele bym dała, żeby już przejść przez to wszystko: przez to całe liceum i ogólnie całe życie.
Odkąd pamiętam, ciążyło mi, że moje nazwisko jest znane w mieście przez interesy moich rodziców. David i Nancy Walkerowie należą do najbardziej wpływowych osób w tutejszych kręgach biznesowych. Dzięki temu nigdy niczego nam nie brakowało. Oscar również jest bardzo rozpoznawalny i lubiany, tyle że wśród młodzieży. Jest znany z tego, że jest znany.
Do tego jestem ja, nieznacząca nic dla nikogo. Całe dnie spędzam przy książkach, przeżywając historie głównych bohaterów bardziej niż swoje życie.
Za dużo myślę i męczę się sama ze sobą.
***
Po ostatnich tego dnia zajęciach ruszyłam powolnym spacerem do domu. Na szczęście Oscar kończył trochę później, więc nie mógł mnie odwieźć. W takich sytuacjach miałam do wyboru taksówkę lub… taksówkę, bo rodzice nie chcieli, żebym jeździła autobusami. Dzisiaj wiedziałam, że będą w pracy, przez co mnie nie skontrolują, więc wybrałam zwyczajny spacer. Tego właśnie brakowało mi w życiu. Normalności.
Słuchając muzyki, mijałam ludzi i rozmyślałam o tym, czy też mają takie nudne i żałosne życie jak ja.
Mieszkam około piętnastu minut od szkoły, gdy idzie się dość szybkim tempem. Dzisiaj jednak spacer do domu zajął mi pół godziny. Weszłam do środka i odstawiłam plecak na bok.
Nasz dom jest dosyć spory. Przed budynkiem znajduje się parking – ojciec ma bzika na punkcie samochodów. Natomiast po wejściu ukazuje się ogromny hol z szafami dla gości i legowiskiem naszego psa. Milka to słodki maltańczyk, który jest z nami już od trzech lat. To kochany psiak.
Po wyjściu z holu po lewej stronie rozciąga się otwarta przestrzeń kuchni, po prawej zaś jest ogromny stół i kilka szafek. Idąc w lewo od drzwi wejściowych, można dojść do części domu z sypialnią rodziców, ich łazienką i biurami. Między łazienką rodziców a jadalnią i salonem są schody prowadzące na piętro. Tam są pokoje, mój i brata.
Cisza w domu jest codziennością, chyba że przebywa tu akurat Oscar.
Zanim skierowałam się ku schodom, zwróciłam uwagę na karteczkę wiszącą na lodówce.
Kochanie, wrócimy za tydzień, praca wzywa. Oscar ma pieniądze na wasze wyżywienie. Przepraszam, że informuję cię przez karteczkę, ale nie było kiedy ci powiedzieć.
~ Mama
– Aha – mruknęłam sama do siebie.
Brat jest dorosły, a ja prawie, więc takie wypady rodziców nie robią na nas większego wrażenia, lecz gdy myślę o tym, że Oscar na pewno wykorzysta ich nieobecność, by wyprawić imprezę, czuję mdłości.
Zawsze, kiedy urządza imprezy, jest tak głośno, że nie słyszę własnych myśli. Poza tym boję się wtedy wyjść z pokoju, bo nie chcę zostać wyśmiana przez jego gości.
Jeśli ktoś spojrzałby na mnie obiektywnie, nie jestem brzydka. Czasami uważam nawet, że jestem dosyć atrakcyjna. Ale tylko czasami. Zwykle myślę, że jestem po prostu przeciętna. We wszystkim. Problem nie tkwi w moim wyglądzie, problem jest w środku – jestem zepsuta od środka.
Zrozumiałam, że znowu za dużo myślę, machnęłam więc ręką i zabrałam plecak, który wcześniej niedbale rzuciłam przy drzwiach.
Raz jeszcze pogłaskałam ciągle krążącego wokół mnie psa, upewniłam się, że ma dostęp do wody i jedzenia, po czym ociężałym krokiem wspięłam się schodami. Poszłam na prawo, gdzie znajduje się moja sypialnia. Lewa strona należy do Oscara, dlatego raczej rzadko się tam zapuszczam. Oboje mamy własne łazienki i garderoby w pokojach, więc mijamy się tylko w kuchni.
Padłam na łóżko i włączyłam YouTube, próbując odgonić natrętne myśli.
***
Nie mam pojęcia, jak długo tak leżałam, ale Oscar zdążył wrócić do domu jakąś godzinę temu. Upewnił się, czy wiem, że rodziców nie będzie przez tydzień, i dopytał, czy zjadłam obiad.
Automatycznie odpowiedziałam, że zjadłam, choć nic takiego nie miało miejsca.
Od dłuższej chwili ktoś dobijał się do drzwi. Wołałam wiele razy, żeby Oscar zszedł otworzyć, ale ten albo nie słyszał, albo robił coś ważnego. Postanowiłam więc ruszyć się z łóżka i wpuścić gościa. Niechętnie przekręciłam zamek i chwyciłam za klamkę, po czym otworzyłam.
Moim oczom ukazał się chłopak, który kilka godzin wcześniej stał z moim bratem na parkingu.
– Um, hej? – rzucił, drapiąc się po głowie. – Widziałaś Oscara?
– Pewnie jest u siebie – prychnęłam cicho, wpuszczając chłopaka do holu.
– Jestem Harry – powiedział, podając mi dłoń, którą uścisnęłam. – Na parkingu nie byłaś zbyt rozmowna, a Oscar coś tam wspominał, że ma siostrę.
Wow, coś tam wspominał. Jestem aż tak mało znacząca w jego życiu.
– Fajnie – odparłam od niechcenia. – Jestem Noemi – przedstawiłam się z grzeczności.
– Ładne imię – szepnął do siebie.
Uśmiechnęłam się delikatnie, bałam się, że nawet zaczęłam się rumienić.
Wtedy do pomieszczenia wparował Oscar. Jak zwykle był bez koszulki i miał mokre włosy, którymi trzepał na wszystkie strony. Już wiedziałam, dlaczego nie otworzył.
– Poznaliście się? – zapytał, spoglądając raz na mnie, raz na kolegę.
– No – odparł zwyczajnie Harry i przybił piątkę z moim bratem.
– To git – parsknął Oscar. – Młoda, jakby co to przyjdzie tu jeszcze dwóch takich debili – zwrócił się do mnie.
– Debili? – prychnął Harry, udając obrażonego.
– No Benjamin i Jacob do normalnych nie należą – stwierdził mój brat, uśmiechając się głupio.
Cóż, tak wygląda życie Noemi Walker.
Najlepszy brat
Noemi
Tak jak przypuszczałam, Oscar i jego kumple zajęli salon, żeby pić piwo i grać w gry. Z tego powodu zostałam uwięziona w swojej sypialni. Kuchnia była dla mnie obecnie niedostępna, ponieważ nie chciałam iść tam bez makijażu i w dresie.
Właśnie dlatego od jakichś dwóch godzin usychałam z pragnienia.
Gdyby nie fakt, że jutro jest sobota, brat pewnie nie zaprosiłby trzech kolegów na wspólne granie. Wiem, że pozostali dwaj to Benjamin i Jacob, ale nie mam pojęcia, który jest którym.
Nie jestem w stanie przypisać imion do twarzy, nawet wracając myślami do sceny sprzed szkoły, bo tam było więcej chłopaków. Nie wiem, czy akurat ci dwaj tam stali.
Zdałam sobie sprawę, że to Harry odezwał się do mnie na parkingu. Miał ten sam tatuaż, teraz bardziej zakryty, bo zmienił koszulkę. Słyszałam o kolegach brata, czasem wspominał o nich w domu, ale przez swoją nieśmiałość i dystans tworzony przez Oscara nie poznałam żadnego z nich.
Od zawsze byłam typem samotnika i nie lubiłam rozmawiać z wieloma osobami naraz, a teraz jeszcze bałam się zejść po wodę we własnym domu! To było takie żałosne.
I pomyśleć, że Jezus oddał za nas życie…
Natrętna myśl o chłopaku, który się ze mną przywitał, nie dawała mi spokoju. Musiałam dowiedzieć się o nim czegoś więcej. Sama nie rozumiałam swojej reakcji.
Postanowiłam wejść na profil brata na Facebooku i w jego znajomych wpisałam frazę „Harry”. Pojawił się tylko jeden – Harry Williams. Na profilówce rozpoznałam tego chłopaka. Zdjęcie przedstawiało go na motocyklu w jakimś przyciemnionym świetle, był w zwyczajnej koszulce i dało się lepiej dostrzec jego tatuaż. Zauważyłam, że przedstawia jakiś krajobraz, ale nie taki z naszego otoczenia. Na jego skórze widniały drzewa o przeróżnych kształtach i wodospad.
Uznałam to za dziwne, niepasujące do jego wizerunku. W bio miał wpisaną nazwę szkoły, do której uczęszczał, status: wolny i kilka zainteresowań – motoryzacja, sztuki walki i krajobrazy.
Miał dziewięćset sześćdziesięciu czterech znajomych, czyli mniej więcej tylu, co mój brat. Czy oni naprawdę znali aż tyle osób? Trudno było mi to pojąć, szczególnie że liczba moich znajomych ograniczała się do czterdziestu sześciu.
Odłożyłam telefon, bo głód i pragnienie zaczęły mi mocniej doskwierać. Bałam się jednak zejść do kuchni. Próbowałam się przełamać, ale za bardzo się wstydziłam, więc postanowiłam usychać z pragnienia przez całą noc.
***
Jak zwykle wstałam wcześniej od brata, który musiał odespać noc. On i jego kumple zachowywali się głośno, przekrzykiwali się przy grze, ciągle wybuchali śmiechem, ale mimo wszystko udało mi się zasnąć.
Postanowiłam, że dzisiaj zajmę się sobą. Zeszłam na parter powolnym krokiem, ubrana w dres, z rozczochranymi włosami. Gdy tylko napotkałam kochaną Milkę, pogłaskałam ją i natychmiast się uśmiechnęłam.
Podeszłam do lodówki i od razu napiłam się wody, która przyjemnie schłodziła moje wyschnięte gardło. Kiedy wreszcie zaspokoiłam pragnienie, zaczęłam się zastanawiać, co zjeść. Wkrótce miałam wybrać zawód, zaplanować swoją przyszłość, a nie potrafiłam nawet zdecydować o jedzeniu.
Ostatecznie wybrałam zwyczajne tosty z serem. Zaparzyłam do tego herbatę i zasiadłam do stołu, zajadając się jakże wykwintnym śniadaniem.
Ciągle towarzyszył mi piesek. Nie mogłam odmówić temu błagalnemu spojrzeniu, więc dałam jej kawałek sera.
Po posiłku postanowiłam wrócić do pokoju i zająć się czytaniem. Pobiegłam do sypialni, z regału zgarnęłam jedną ze swoich ulubionych książek i rzuciłam się na łóżko. Odkąd pamiętam, uwielbiałam to uczucie, które towarzyszyło mi zawsze, gdy mogłam odpłynąć do innego świata. Już po kilku stronach tak mocno pogrążyłam się w historii, że zapomniałam o problemach.
***
– Noemi! – Usłyszałam wołanie z dołu.
Westchnęłam z niechęcią i przewróciłam oczami, bo doskonale wiedziałam, kto mnie woła. Po kilku sekundach wstałam z łóżka i z żalem ostrożnie odłożyłam książkę na półkę, nie chcąc jej przypadkiem zniszczyć.
Wsunęłam na stopy kapcie ze SpongeBobem i niespiesznym krokiem skierowałam się na parter.
– Rusz to dupsko – warknął agresywnie Oscar, zirytowany moim tempem.
– Czego? – burknęłam wkurzona.
– Gdzie są płatki? – Założył ręce na klatce piersiowej. – Nigdzie ich nie ma, pożarłaś wszystkie?!
– Ty naprawdę jesteś jakiś inny – bąknęłam, po czym wyminęłam brata, idąc w stronę kuchni, a on tylko prychnął. Pochyliłam się do jednej z dolnych szafek, skąd wyciągnęłam trzy opakowania płatków. – Masz, idioto – syknęłam zwycięsko. – Men. – Samo nasunęło mi się na język. Oscar był tak nieporadny, jak większość mężczyzn mówiących, że są dorośli i nie potrzebują kobiet.
– Żałosna jesteś – odciął się, a potem chwycił jedno opakowanie.
– Ale przynajmniej radzę sobie z przygotowaniem prostego śniadania. – Mimowolnie się zaśmiałam, obserwując, jak mój brat próbuje znaleźć mleko.
– Mleko jest w spiżarni – dodałam, powstrzymując chichot.
– Dobra, zamknij się już – odpowiedział i powędrował w stronę pomieszczenia.
Z kim ja, do cholery, żyję.
Chciałam wrócić do przerwanego czytania, niestety brat popsuł mi plany.
– Ej, młoda. – Jego spokojny głos zatrzymał mnie przy schodach. Nagle był miły. Interesujące.
Od razu zrozumiałam, że ten ton nie wróży niczego dobrego. Oscar na sto procent będzie czegoś ode mnie chciał.
– Hm? – odpowiedziałam, podirytowana świadomością, że będzie próbował mnie wykorzystać. Nigdy nie okazywał mi życzliwości bez ukrytego powodu.
– No bo wiesz… – Wolną ręką podrapał się po głowie. – Jest impreza u Benjamina i fajnie by było, gdybyś nie wspominała o tym mamie. – Odstawił karton mleka na półkę i wlepił we mnie błagalne spojrzenie.
– Jesteś dorosły – parsknęłam. – Radź sobie.
– Gdybyś ty, kurwa, nie była dzieckiem i gdyby nasza matka nie była tak przewrażliwiona na twoim punkcie, to nie musiałbym się prosić. – Maska uprzejmości szybko opadła.
– Życie. – Wzruszyłam obojętnie ramionami. – Mam cię kryć przed mamą, jak znowu wrócisz pijany albo naćpany, albo jeszcze gorzej… nie wiadomo, kiedy wrócisz?!
– Jesteś moją siostrą, do cholery! – warknął i przeszedł tak blisko, że prawie trącił mnie ramieniem.
– Fajnie, że przypominasz sobie o siostrze, dopiero kiedy czegoś chcesz. – Przewróciłam oczami.
To była bolesna prawda i doskonale zdawałam sobie z tego sprawę. Nie podobało mi się to, jak traktuje mnie Oscar, ale zawsze tak było. Nigdy nie miałam nic do powiedzenia, w jego świecie byłam nikim. Zazdrościłam ludziom, którzy mieli kochające i wspierające ich rodzeństwo.
– Chociaż ten jeden jedyny raz nie mów o tym nikomu – prosił, kompletnie ignorując moje słowa.
– Spieprzaj – Machnęłam na niego ręką i wyminęłam miejsce, w którym stał.
– Odzywaj się! – krzyknął. – To, że rodziców nie ma, nie znaczy, że możesz mówić do mnie w ten sposób, gówniaro!
Resztką samokontroli powstrzymałam się przed reakcją i poszłam na górę.
On mi będzie słownictwo wypominał, śmieszne.
Czasami się kłóciliśmy, jak każde rodzeństwo, a Oscar nigdy nie rozumiał tego, że bardzo boli mnie jego zachowanie. Próbowałam jednak nie dawać mu satysfakcji i nie chciałam się przy nim rozklejać. Udawałam, że jest mi wszystko jedno albo mu odpyskowywałam.
Zastanawiało mnie, jak skończy się dzisiejsza impreza. Żadne z naszych rodziców nie popiera jego podejścia do zabawy. Mama uważa, że Oscar pokazywaniem się na mieście w takim stanie psuje reputację rodziny.
Przez kilka kolejnych godzin nie widziałam ani nie słyszałam brata. W domu panowała niezakłócana niczym cisza. W końcu rozległo się pukanie do drzwi, ale nawet nie oderwałam wzroku od książki, gdy do mojego pokoju wszedł Oscar.
– Wychodzę, nie rób głupot – oznajmił suchym tonem.
Nie odpowiedziałam, bo to i tak nie miało sensu.
Mój najlepszy i niepowtarzalny brat przypomina sobie o mnie tylko wtedy, kiedy potrzebuje mojej pomocy.
