Try. Pokusa. Tom 1 - Frank Ella - ebook

Try. Pokusa. Tom 1 ebook

Frank Ella

4,2

27 osób interesuje się tą książką

Opis

Niespodziewana pokusa, która może przerodzić się w głębokie uczucie. Pierwszy tom gorącej serii romansów MM!

Tate Morrison jest w trakcie rozwodu ze swoją żoną z piekła rodem. Pracuje jako barman i nie narzeka na brak zainteresowania wśród kobiet. Nie jest jednak zainteresowany przelotnymi romansami.

Logan Mitchell zawsze dostaje to, czego chce – zarówno od kobiet, jak i mężczyzn. Podczas wizyty w barze przystojniak stojący po drugiej stronie lady od razu przykuwa jego uwagę. Już wie, że w tej knajpie będzie częstszym gościem.

Logan nie szuka dłuższej relacji. Tate nigdy nie był z mężczyzną. Czy magnetyzm, który ich przyciąga, sprawi, że skuszą się na nowe doznania?

Ebooka przeczytasz w aplikacjach Legimi na:

Androidzie
iOS
czytnikach certyfikowanych
przez Legimi
czytnikach Kindle™
(dla wybranych pakietów)
Windows
10
Windows
Phone

Liczba stron: 482

Odsłuch ebooka (TTS) dostepny w abonamencie „ebooki+audiobooki bez limitu” w aplikacjach Legimi na:

Androidzie
iOS
Sortuj według:
azutodragon

Z braku laku…

EREKCJA no tylko tyle powiem.
00

Popularność




To proste. Dla Logana i Tate’a.

prolog

Samoloty… Logan nie był ich fanem.

Chociaż ciepła cipka, w której właśnie tkwił kutasem po same jaja, była zdecydowaną poprawą wobec zimnej skóry siedzenia 1D w klasie biznesowej, które wcześniej samotnie zajmował. Na szczęście dla niego tuż przed tym, jak samolot miał wyjechać na pas, wolne miejsce, które – jak oczekiwał – pozostanie puste, zapełniło się.

I chociaż to zaburzyło mój plan, żeby się przespać…

– Ciii, słonko. Nie jęcz tak, bo będę musiał cię uciszyć. – Logan uniósł prawą dłoń, by zasłonić jej różowe usta.

Najpierw zakładał, że to będzie kolejny nudny lot z Los Angeles do Chicago. Rozsiadł się w fotelu ze swoim klasycznym ginem z tonikiem, rozpiął marynarkę i skrzyżował nogi w kostkach, z niecierpliwością czekając na rozpoczęcie podróży. Pomyślał, że przy odrobinie szczęścia zdąży wypić jeszcze kilka drinków i przespać połowę podróży.

Jaki ze mnie fartowny sukinsyn.

Kiedy opróżniał swój plastikowy kubeczek, usłyszał głos kobiety zbliżającej się do drzwi, która wołała:

– Zaczekajcie! Zaczekajcie! Jeszcze ja!

I właśnie wtedy zobaczył…

O tak, kurwa. Jeszcze…

Jessica.

Długonoga blondynka w minispódniczce, która przeszła przez próg i przyciągnęła jego uwagę.

Stewardesa rzuciła jej szybki uśmiech.

– Ma pani szczęście. Właśnie mieliśmy zamykać główne drzwi.

Jessica się roześmiała.

Właśnie na to zareagował jego kutas.

– Cóż, w takim razie cieszę się, że biegłam.

– Znajdźmy pani miejsce. Jaki ma pani numer?

– Wygląda na to, że 1C.

I to, jak to mówią, byłoby na tyle.

W tej chwili goły tyłek Jessiki spoczywał na minimalistycznym zlewie w tylnej toalecie samolotu Virgin America, lot 201, i… cóż, nie było nic dziewiczego w tym, jak wysoko zadartą na biodra miała spódnicę. W gruncie rzeczy Logan był zdania, że nie powinna nawet pamiętać, co znaczy słowo „dziewica”, szczególnie biorąc pod uwagę, jak szeroko rozkładała swoje kremowe uda, gdy jego kutas wsuwał się i wysuwał z jej mokrej cipki. Co całkowicie mu odpowiadało.

Kiedy na początku stanęła niedaleko jego miejsca, przesunął spojrzeniem od jej czarnych szpilek w górę po jej długich nogach. Za nic nie przepraszał ani nie wymyślał wymówek za pieprzenie jej wzrokiem i ocenianie jako potencjalnej – a teraz faktycznej – laski na numerek.

To jednak zdawało się jej nie przeszkadzać – najwyraźniej – ponieważ kiedy napotkał zalotne spojrzenie jej zielonych oczu, uśmiechnęła się szeroko, wskazując na miejsce obok.

– Wygląda na to, że pan ze mną utknął.

– Owszem, na to wygląda – przyznał.

Umieściła bagaż podręczny w schowku nad głowami, po czym powoli usiadła na fotelu i obróciła się do niego, wyciągając dłoń.

Ta sama mała dłoń ściska właśnie klapę mojej marynarki, pomyślał, napierając biodrami i wbijając się w nią na tyle, na ile pozwalała na to ciasnota i niewygodna pozycja.

– Jestem Jessica – powiedziała mu ze śmiałym i oceniającym spojrzeniem, tak bardzo podobnym do jego własnego.

Spojrzał na drobne palce zakończone pomalowanymi na różowo paznokciami i nagle lot wydał mu się o wiele bardziej interesujący.

Ujmując jej dłoń, puścił do niej oczko.

– A ja Logan.

– Mocniej, Logan! – jęknęła, teraz odpowiednio używając jego imienia.

Tego z pewnością nie odmówię, pomyślał i rozstawił szerzej stopy, co było trudne do zrobienia, kiedy czubkami butów opierał się o plastikową szafkę pod umywalką zajmującą większość miejsca w tym pieprzonym pomieszczeniu. Ale, niczym żołnierz, stanął stabilniej, lewą ręką chwytając za lewy pośladek Jessiki, a prawą za krawędź zlewu, po czym zaczął się wbijać w kobietę dokładnie tak, jak sobie tego życzyła. Przybliżał ich do tego ulotnego momentu, zmierzając do niebiańskiego miejsca.

Właściwie nie myślał o seksie w samolocie, kiedy maszyna ruszyła po asfalcie i zaczęła kołować po pasie, przygotowując się do startu. Jednak po tym, jak Jessica zrobiła przedstawienie, krzyżując nogi i pokazując o wiele więcej niż tylko górną partię nóg, nie potrafił myśleć o niczym innym.

– Cóż, Loganie, mam poczucie, że ta podróż właśnie stała się o wiele bardziej interesująca. Dziękuję.

Rzucił jej pełne zadowolenia spojrzenie, które było tak samo zdeprawowane, jak myśli krążące mu po głowie.

Gdy samolot wystrzelił po pasie siłą dwóch odrzutowych silników, Logan zapiął pas, przygotowując się do wzlotu. Kiedy nos samolotu poderwał się do góry, podobnie jak jego fiut, w końcu odpowiedział:

– Staram się. To jak? Wraca pani do domu, do męża i dzieci?

Kiedy Jessica oblizała swoje pełne usta, Logan natychmiast wyobraził sobie, jak w ten sam sposób liże go między nogami.

– Nie mam dzieci, nie mam męża.

Po tych słowach Logan już wiedział, że dołączy do ekskluzywnego klubu, który nie miał nic wspólnego z dziewicami.

– Tak – syknął, gdy jego jaja skurczyły się, a pośladki zacisnęły.

Mocno otaczając go nogami w pasie, Jessica przyciągała go do siebie, a jej oczy rozszerzyły się ponad jego dłonią. W następnej chwili jej słodkie, soczyste mięśnie zacisnęły się na nim niczym pieprzone imadło i oboje doszli.

Za cenę pięciuset czterdziestu trzech dolarów i dziewięćdziesięciu centów zostali włączeni do elitarnego klubu „Wysoka Mila”.

A było to warte każdych pieniędzy.

1

Poniedziałek wieczorem, dziewiąta piętnaście, a ja – czego można się było spodziewać – ciągle jestem w pracy.

Siedząc w fotelu, Logan podniósł okulary i potarł grzbiet nosa. W biurze panowała teraz cisza i wiedział, że na całym piętrze pozostał tylko on.

To była najlepsza część dnia. To była jego część dnia. To był czas, kiedy mógł się odprężyć, odrzucić od siebie wszelkie tytuły, rekwizyty i pozory i po prostu być.

Wstał i przechylając głowę to na jedną, to na drugą stronę, poluzował doskonały węzeł swojego błękitnego krawata. Nadeszła pora, by przed powrotem do domu wpaść do ulubionej knajpy na szybkiego drinka. Podniósł aktówkę, po czym podszedł do drzwi, zgasił światło i ruszył do windy. Czekając, aż nadjedzie na jego piętro, przy Mitchell & Madison, rozejrzał się po siedzibie swojej firmy.

Ha, kto by pomyślał!

On i Cole naprawdę daleko zaszli. Był to raczej szok, biorąc pod uwagę dzikie czasy college’u, lecz jeśli o niego chodziło, college służył mu właśnie po to, by spróbować wszystkiego i każdego, a później… cóż, on, Logan dopilnował, by wszystkiego spróbować.

Cole zawsze naciskał, żeby się z kimś ustatkował. To pewnie byłby kurewsko dobry pomysł, lecz on nie był jak Cole, żonaty od dobrych trzech lat.

Logan nie miał pragnienia, by się z kimkolwiek związać, kobietą czy mężczyzną, szczególnie że ekscytowało go branie tego, co dają. Tak wielkie miasto oferowało zbyt duży wybór i dopóki jego kutas nie stawał dla tylko jednej osoby, miał zamiar w pełni go wykorzystywać.

Kiedy otworzyły się drzwi windy, Logan wsiadł do niej z tylko jedną myślą krążącą mu po głowie: napić się.

Gin z tonikiem i świat będzie wesolutki.

Miał udaną pracę, mieszkanie w centrum miasta i biuro tuż obok swojej ulubionej knajpy.

Gdyby był arogancki…

No, no. Kogo chcę oszukać? Fartowny ze mnie sukinsyn.

Otwierając drzwi After Hours, Logan zostawił za sobą chłodne powietrze i zanurzył się w cieple ulubionego baru. Kiedy znajome, oświetlone przytłumionym blaskiem wnętrze zapraszało go dalej, przypomniał sobie, dlaczego lubił tu przychodzić. Było to idealne miejsce, by siedzieć, obserwować i polować, jeśli tylko tego chciał. Wszystko to mógł osiągnąć bez typowego nagabywania, jakie można było oglądać w takich bzykalniach.

Zachowaj te konkretne na weekend, pomyślał.

Po pracy pragnął spokoju i może…

O tak, pomyślał, kiedy hojnie obdarzona przez naturę brunetka otarła się o niego, piersiami trącając go w ramię. Tego może trochę też.

Pogrążone w ciemności, odosobnione loże kusiły go, lecz w ostatniej chwili minął je wszystkie, torując sobie drogę do baru i siadając na wolnym krześle. Położył na ladzie swój brzęczący telefon i zignorował wiadomość od… No tak, Jessica z lotu do Chicago.

Postawił aktówkę na podłodze, po czym usiadł i stopą przesunął ją sobie między nogi, czekając na barmana. Rozglądając się po twarzach obecnych tam ludzi, zauważył atrakcyjną kobietę stojącą dalej przy barze. Oceniał ją na trzydzieści kilka lat. Była drobna i rudowłosa, ubrana w dopasowany żakiet i spódniczkę, która opinała jej krągły tyłeczek równie ciasno, jak robiłyby to jego dłonie.

Kiedy skłoniła głowę w jego stronę, Logan dostrzegł w jej dłoni drinka i zdecydował, że pośle jej kolejnego, kiedy tylko pojawi się ten cholerny barman. Potem być może zabierze ją do biura i przedstawi jej twarz blatowi swojego biurka, a jędrny tyłek jego…

– Co dla pana?

W końcu.

Logan odwrócił głowę w stronę głębokiego barytonu, który właśnie się do niego zwrócił, a po sposobie, w jaki zareagowało jego ciało, poczuł wdzięczność, że siedzi. Facet, który wpatrywał się w niego, czekając na odpowiedź, był kurewsko gorący.

Logan odchrząknął, upominając się, by odezwać się przyjaźnie.

– Gin z tonikiem. Założysz mi rachunek? Dzięki.

– Pewnie. Już podaję – odparł barman i odwrócił się, by przygotować drinka.

Logan szybkim spojrzeniem obrzucił luźne brązowe loki, szerokie ramiona, wciętą talię i…

Skoro mowa o tyłkach…

Seksowny barman odwrócił się do niego, po czym przesunął szklankę po drewnianym blacie i uśmiechnął się szeroko. W następnej chwili oparł duże dłonie na kontuarze i nachylił się, jakby chciał się podzielić sekretem. Logan poczuł, jak jego kutas reaguje na wesołość kryjącą się w oczach mężczyzny, i mimowolnie przysunął się odrobinę, decydując, że ta opcja jest o wiele bardziej interesująca niż pierwsza.

To znaczy była, dopóki barman nie odwrócił głowy, patrząc na drugi koniec baru.

– To jak z nią?

Logan zerknął w stronę rudzielca, który nadal siedział zwrócony w jego stronę. Wielka szkoda, naprawdę, ponieważ jeszcze dwie minuty temu seks miał dzisiaj wprost zagwarantowany.

Odwrócił wzrok, ponownie patrząc na pełną humoru twarz i zastanawiając się, jak dorwać tego faceta samego i sprawić, by wylądował na kolanach. Ta paradna koszula i krawat, będące częścią uniformu After Hours, wyglądałyby jeszcze lepiej, gdyby patrzył na nie z góry, a opięte eleganckimi spodniami nogi klęczały przed nim.

– A co ma być? – odpowiedział w końcu, biorąc drinka w dłoń i unosząc go do ust.

Kiedy barman się roześmiał, Logan skupił wzrok na jego jabłku Adama, które poruszało się na opalonej szyi.

– Rozumiem, zgrywasz twardziela – zażartował, podnosząc biały ręcznik i przerzucając go sobie przez ramię.

– Rozumiem, że ty nie. – Gdyby tak było, jestem pewien, że odsunąłbyś się dalej.

– Słucham?

– Nie, nic. Po prostu zmieniłem zdanie.

– Jezu, facet, dlaczego? Jest diablo seksowna.

Logan pociągnął ze szklanki szybki łyk, wypijając jej zawartość, a jego ciało napięło się na dźwięk powiedzianego tym głębokim głosem słowa „seksowna”. Miał wrażenie, jakby barman pogładził go dłonią po kroczu.

Zazwyczaj pracownicy After Hours nie należeli do rozmownych, a kiedy już się odzywali, rozmowy zawsze były uprzejme. To miejsce było na poziomie, nie jak miejscowy pub, a fakt, że ten facet stał przed nim, otwarcie przyglądając się klientom, sprawił, że Logan ponownie spojrzał na kobietę.

– Zgoda. Jest gorąca.

– Jeszcze jeden? – Barman wskazał na jego pustą szklankę.

– Pewnie. To… jesteś tu nowy.

Barman skinął głową, a jego brązowe włosy poruszyły się przy tym ruchu, kiedy spojrzał na Logana.

– Ty pewnie nie, skoro o tym wiesz. Zacząłem wczoraj.

– Cóż, można powiedzieć, że jestem stałym klientem. Pracuję obok was.

Nowy drink pojawił się przed nim i Logan podniósł go, nie spuszczając wzroku z mężczyzny. Odbierał od niego jakieś sygnały, ale był pewien, że nie te, na które miał nadzieję.

Pewnie to po prostu nowy pracownik, który stara się zabawić przyzwoitego klienta.

Jednak myśli, które teraz krążyły mu po głowie – a jedna w szczególności – nie były przyzwoite.

Wtedy barman ponownie rzucił mu perłowobiały uśmiech i kiwnął głową w stronę baru.

– Cóż, muszę wracać do moich fanów. Daj mi znać, jak będziesz chciał postawić rudej tego drinka. Wyglądasz, jakbyś potrzebował się odprężyć, jeśli wiesz, co mam na myśli.

Zanim Logan zdołał wydobyć z siebie choć słowo – a co dopiero: Nie, kurwa, nie potrzebuję. O czym ty mówisz? – facet odszedł i teraz flirtował z jakąś blondynką, która bez skrępowania prezentowała mu widok na obfity biust. Pijąc drinka, Logan nie mógł się powstrzymać od obserwowania nowego pracownika After Hours.

Kurwa, sprawy się nieco skomplikowały.

W chwili kiedy pomyślał, że życie będzie łatwe i postawi mu na drodze kobietę, którą będzie mógł położyć na biurku, ono rzuciło mu niezłe, kurwa, ciacho.

Szykuj się! Mam ochotę pobawić się jajami.

Stojąc naprzeciwko krągłej blondynki, Tate skupił się na mieszaniu jej koktajlu. Pracował w After Hours dopiero drugą noc, lecz za barem stał od lat.

To tylko jedna z rzeczy, których nienawidziła Diana.

Bez względu na to, co robił podczas ich małżeństwa, nic nigdy jej nie zadowalało.

Kiedy zaczęli się ze sobą spotykać, byli nierozłączni. Jeśli przebywała z nim w jednym pomieszczeniu, było wielce prawdopodobne, że w niej skończy. Nie byli w stanie oderwać od siebie rąk, a chociaż to ogrzewało im w nocy łóżko, to było pewne jak diabli, że nie zapobiegło lodowatym mackom zazdrości, która zaczęła przebijać się przez pęknięcia w chwiejnej podstawie ich związku.

Ich życie, miłość, czy cokolwiek to tam do cholery było, opierało się na pożądaniu. A kiedy żądza przerodziła się w zielonookiego potwora, ich małżeństwo zmieniło się w toksyczny śmietnik.

Teraz na sam jej widok Tate miał ochotę w coś uderzyć.

Kiedy już skończył przygotowywać owocową miksturę, przelał jaskrawoczerwonego drinka do wysokiej szklanki, po czym dodał kawałek ananasa, słomkę i miniaturową parasolkę i przesunął całość w stronę blondynki.

– To będzie dwanaście. – Mrugnął i rzucił jej seksowny uśmiech, wiedząc, że to zapewni mu napiwek.

Tak samo uśmiechnął się do faceta na końcu baru, tego samego, który – doskonale to czuł – wciąż go obserwował.

Kobieta przesunęła dwudziestkę po gładkiej powierzchni i bez skruchy obrzuciła jego ciało wzrokiem. Kiedy ponownie spojrzała mu w oczy, wysunęła lekko język i zaczęła bawić się słomką tak, jakby lizała jego kutasa.

– Reszta dla ciebie – powiedziała prowokującym tonem.

Tate wziął banknot i sięgnął po małą czarną serwetkę. Kiedy nachyliła się bliżej, wyraźnie przyjrzał się jej piersiom, po czym położył przed nią papierową podkładkę pod szklankę.

– Dziękuję – powiedział.

Kobieta bez namysłu nakryła jego dłoń swoją.

– Przyjemność po mojej stronie.

Tate wiedział, że to część jego obowiązków. Flirtuj z kobietami, zaprzyjaźniaj się z facetami i nigdy – to jasne – nie przekraczaj granic. Wiedział również, że większość mężczyzn i kobiet w okolicy zazwyczaj wstępowała do baru w drodze do domu… a może po to, by uniknąć tego powrotu. Kto wie i kogo to obchodzi. W każdym razie robota polegała na tym, żeby być przyjaznym słuchaczem, dawać im to, czego chcą, i sprawić, żeby wrócili. I właśnie to robił. Jeśli dorzucał do tej mieszanki trochę flirtu, to tylko dlatego, że stał się mistrzem w tej dziedzinie. No i dzięki temu dostawał też wyższe napiwki.

– Niestety muszę wracać do pozostałych klientów. – Łagodnie zabrał dłoń i się wyprostował.

– O której dzisiaj kończysz?

Tate przeciągnął dłonią po kamizelce.

– Późno. O której zaczynasz jutro pracę?

– Wcześnie – odparła blondynka, przeciągając słowo. Czerwonymi, lśniącymi wargami chwyciła końcówkę słomki.

– Ach, wielka szkoda, prawda? – powiedział współczująco, a gdy jego kutas po raz pierwszy okazał oznaki zainteresowania, poczuł, że naprawdę tak sądzi. – Zdaje się, że jesteśmy jak dwa statki na morzu.

Ponownie śmiałym spojrzeniem przesunęła po jego ciele.

– Będziesz tu jutro wieczorem?

Tate skinął głową i ściągnął ręcznik z ramienia.

– Jestem tu od wtorku do soboty. Nie słyszałaś? Jestem tu nową rozrywką – stwierdził i ruszył do faceta po drugiej stronie baru.

Opierając się o kontuar, Tate spojrzał na pana Gin z Tonikiem i dostrzegł, że jego szklanka znów jest pusta.

– Kolejnego?

– Nie.

Tate przeniósł wzrok ze szklanki na niebieskie oczy wpatrujące się w niego zza czarnych hipsterskich oprawek. Cała postać faceta aż krzyczała wyrafinowaniem, od wystylizowanych czarnych włosów, gładko ułożonych na lewą stronę aż po idealną długość jednodniowego zarostu. Ewidentnie poważnie traktował swój wygląd. Kiedyś słyszał, jak Diana określiła takich gości maniakami szyku.

Facet na takiego właśnie wyglądał, za wyjątkiem oczu. Tate nie potrafił do końca stwierdzić, na czym polegała ta różnica, lecz przez zapadłe między nimi milczenie i intensywne spojrzenie poczuł się nieco nieswojo. Zauważył też, że zainteresowanie, jakie blondynka wzbudziła w jego fiucie, wcale nie znikało, jednak szybko odsunął od siebie tę myśl.

– Podać coś jeszcze? – zapytał.

– Dlaczego nie wziąłeś od niej numeru?

Całkowicie zaskoczony tak nagłą zmianą tematu, Tate odpowiedział:

– Słucham?

– Jej numer – powtórzył pan Gin z Tonikiem, przez długość baru zerkając na blondynkę. – Dlaczego go od niej nie wziąłeś? Była wyraźnie zainteresowana.

Nadal trzymając w dłoniach niewielki ręcznik, Tate zaczął wycierać blat. Kontuar był już czysty, ale potrzebował skupić się na czymś innym.

– Nie wolno nam spoufalać się z klientami.

Tate wzruszył ramionami i podniósł wzrok, i nie przestając wycierać blatu, spojrzał na mężczyznę z – jak miał nadzieję – swobodnym uśmiechem.

Facet go nie odwzajemnił.

– Wielka szkoda.

Tate przestał przesuwać ręcznikiem po barze i tylko trzymał go w dłoniach.

Co to, do diabła, ma znaczyć?

Rozejrzał się. Amelii i Stacy, jego współpracownic, nigdzie nie było, nie wiedział więc, do kogo mężczyzna pije. Kiedy odwrócił się do niego, spokojne oczy za okularami teraz patrzyły z rozbawieniem… na niego.

– Wielka szkoda, bo babka jest… jak to określiłeś wcześniej? Diablo seksowna?

Tate milczał zszokowany. Nie przychodziło mu do głowy nic, co mógłby powiedzieć. Przez krótką chwilę wyciągał niewłaściwy wniosek i myślał, że gość żałował, że nie mógł spoufalić się z nim. Zamiast odpowiedzieć, Tate milczał, przyglądając się facetowi za barem.

Gin z Tonikiem wstał i podniósł aktówkę z podłogi, po czym sięgnął po telefon na kontuarze i zerknął na wyświetlacz. Najwyraźniej decydując, że to nic ważnego, ponownie spojrzał na Tate’a i wyjął portfel. Wyciągnął gotówkę i przesunął banknoty po blacie.

Z jakiegoś dziwnego powodu Tate poczuł, że nie może ustąpić, i nie spojrzał na pieniądze. Zamiast tego rzucił swoim bezpiecznym, wyluzowanym uśmiechem, dzięki któremu zazwyczaj wszystko uchodziło mu na sucho.

– Powinieneś wziąć od niej ten numer. Wydajesz się nieco spięty, jakbyś to ty potrzebował się rozluźnić, jeśli wiesz, co ja mam na myśli.

Po jego własnych słowach rzuconych mu w twarz Tate patrzył, jak mężczyzna odbiera telefon, po czym odwraca się i wychodzi. Dopiero kiedy Stacy podeszła do niego i zwróciła się do niego po imieniu, uświadomił sobie, że przez kilka minut stał tak bez ruchu, a jego erekcja do końca nie zniknęła.

Opuścił wzrok na bar i zobaczył leżącą na nim pięćdziesiątkę. Potrząsnął głową.

Niech mnie, cholernie dobry napiwek. Nieważne, jak dziwna to była rozmowa. Skoro to stały klient, będzie mój.

2

Tak, druga noc z rzędu, a znów jestem w barze.

Tym razem jednak Logan przyszedł wcześniej. Zerknął na zegarek. Było dopiero piętnaście po piątej. Nigdy nie wychodził z biura o tej porze, chyba że musiał gdzieś być lub z kimś się spotkać. To zdecydowanie nie był żaden z tych przypadków. W każdym razie cokolwiek poczuł po tym pierwszym spotkaniu, ponownie przygnało go do baru. To coś ciągle tkwiło w jego zboczonej głowie.

W takim razie najlepiej nie pozwolić temu tam tkwić. Lepiej będzie wybrać się tam i ponownie mu przyjrzeć.

Przeciskając się przez gęsty, przybyły po pracy tłum, Logan patrzył w dół. Nie chciał, żeby coś odwróciło jego uwagę, i nie chciał jej do siebie przyciągać. Chciał usiąść na końcu baru i obserwować. Dzisiaj przyszedł, mając przy sobie tylko komórkę i portfel. Specjalnie zostawił aktówkę w biurze. Nie chciał się martwić o coś, co miał między nogami. Cóż, przynajmniej między stopami.

Rozejrzał się za barem, ale nigdzie nie widział faceta z poprzedniej nocy.

Hmm, może dzisiaj nie pracuje.

Był jednak pewien, że słyszał, jak barman mówi „od wtorku do soboty”. Taa, cześć, stalkerze.

Logan zajął miejsce na końcu baru, po czym rozpiął czarną marynarkę i rozluźnił krawat. Stacy, jedna z barmanek, podeszła do niego z uśmiechem.

– To co zawsze? Czy może z czymś zaszalejesz?

Logan miał właśnie odpowiedzieć, lecz zanim zdołał wyartykułować choćby słowo, usłyszał za sobą znajomy baryton.

– Domyślam się, że chce gin z tonikiem. Czemu odbiegać od zwyczaju?

Logan odwrócił się i dostrzegł barmana z poprzedniego wieczoru. Mężczyzna podchodził do przejścia dla personelu, ubrany w ten sam czarny uniform. Nie powinno go dziwić, że natychmiast poczuł ciasnotę w spodniach, szczególnie kiedy zobaczył, że przybysz w jednej ręce trzyma czarną skórzaną kurtkę, a w drugiej kask motocyklowy. Kutas Logana drgnął z ochotą.

Włosy barmana wyglądały, jakby właśnie zdjął kask z głowy, jego brązowe loki sterczały na wszystkie strony. Przeszedł za bar i odwrócił się, by spojrzeć na Logana. Kiedy uśmiechnął się tak samo swobodnie jak poprzedniego wieczoru, erekcja Logana przeszła z łagodnej do twardej, kurwa, jak skała.

Chryste, to już oficjalne. Staje mi do faceta hetero. Po prostu świetnie.

– Tym się trujesz, prawda?

– Prawda – zgodził się Logan.

Stacy szybko mrugnęła do Logana.

Naprawdę muszę się dowiedzieć, jak ma na imię.

– Zostawię was – powiedziała do kolegi, po czym ruszyła na drugą stronę baru, do klienta, który właśnie zajął tam miejsce.

Kiedy gość przed nim sięgnął po ręcznik i zatknął go sobie za pasek spodni, Logan skorzystał z okazji i dokładnie przyjrzał się, jak czarny materiał doskonale opina jego tyłek. Żałując, że nie wypił jeszcze drinka, który ukoiłby jego potrzeby, upewnił się, że zachował opanowany wyraz twarzy, gdy barman ponownie się do niego odwrócił.

– Daj mi chwilę. Muszę zanieść sprzęt na zaplecze i podbić kartę.

Kiedy ruszył na przeciwną stronę baru, Logan zauważył, że kilku klientów nie spuszczało z niego wzroku. Zaczął się zastanawiać, dlaczego przerwał Stacy, zanim jeszcze przygotował się do pracy.

Zainteresowany? Nie, kretynie. To przez wczorajszy napiwek. Wrócił po więcej.

Logan nakazał ciału się uspokoić. Widok był przyjemny, ale na tym koniec. Facet ewidentnie wykonywał tylko swoją pracę, a on, Logan, nakręcał się na niego jak jakiś świr. Przez całą cholerną noc nie mógł przestać o nim myśleć, nie mówiąc już o pracy dzisiaj w biurze.

W końcu nakłonił swoje ciało do współpracy. Kiedy poczuł wibracje komórki, odwrócił ją i zobaczył wiadomość od Jessiki.

Jak tam, jesteś wolny w przyszłym miesiącu?

Pewnie. Czemu nie? Cipka tej laski była ciasna i ciepła i nie miałby nic przeciwko, żeby ponownie się w niej znaleźć. Teraz jednak, w tej właśnie chwili, był zainteresowany ciałem zupełnie odmiennym fizycznie. Podniósł telefon, otworzył wiadomość i odpisał:

Następny miesiąc brzmi świetnie.

Nie mogę się doczekać, by Cię zobaczyć… całą.

Kiedy odłożył telefon, z zaskoczeniem zobaczył stojącego tuż przed nim barmana.

Och, porusza się bezszelestnie.

– Twój drink.

Logan zobaczył, jak brązowe oczy uśmiechają się do niego, kiedy barman czekał, i zaczął się zastanawiać, na co dokładnie czekał.

– Podziękowałbym, ale nie wiem, jak masz na imię.

Facet sięgnął za plecy po wetknięty za pasek ręcznik i zaczął nim przesuwać po kontuarze. Logan był ciekawy, czy taki miał nawyk, czy robił tak tylko wtedy, kiedy był niepewny lub nerwowy.

– Nie możesz podziękować nieznajomemu? Właśnie takiego obsłużyłem.

– Prawda. – Logan podniósł szklaneczkę do ust.

Upijając łyk, nie spuszczał z mężczyzny wzroku i poczuł ciekawość, kiedy barman również nie odwrócił spojrzenia.

Logan opuścił szklankę i nie wypuszczając jej z dłoni, zaczął zataczać nią kółka.

– Jestem Logan.

Po twarzy barmana przemknął pewny siebie uśmiech. Wyprostował się i wetknął ręcznik za pasek spodni, co natychmiast przyciągnęło uwagę Logana do jego pasa.

– Miło mi cię poznać, Loganie. Wrócę, jak będziesz miał ochotę na drugiego.

Nieźle rozegrane. Logan patrzył na plecy odchodzącego, nadal bezimiennego mężczyzny. Nieźle, kurwa, rozegrane.

Tate poczuł, jak mimowolnie ogarnia go arogancja, gdy oddalał się od Ginu z… Logana.

Zeszłej nocy, kiedy po pracy relaksował się w domu, przyłapał się na odtwarzaniu całej rozmowy z nim, starając się określić, dlaczego była tak nietypowa. W końcu to rozgryzł.

Facet go podrywał. Ten facet, Logan, z nim flirtował.

Wszystko było subtelne, lecz kiedy dokładnie przypomniał sobie wymianę zdań, stwierdził, że były zdecydowanie pełne podtekstów. Wtedy doszedł do ostatecznego wniosku. Logan był gejem. Musiał być.

Tate nie mógł uwierzyć, że wcześniej tego nie zauważył. W jego zawodzie podrywający go mężczyźni i kobiety nie byli mu obcy, lecz z jakiegoś powodu nie dostrzegł tego u tego gościa. Być może umknęło mu to ze względu na spojrzenie, jakie Logan rzucił rudzielcowi. A może miał przywidzenia i totalnie się mylił, a facet był po prostu dziwny.

Ale dlaczego inaczej miałby odmówić rudzielcowi? Chyba że jest żonaty. Ale sposób, w jaki na mnie patrzył… jakby sądził, że jestem… gorący?

Cóż, bez względu na to, co to było, teraz, kiedy miał już swoją teorię, doszedł do wniosku, że nie ma nic złego w tym, żeby odpowiedział flirtem.

Zazwyczaj zachowywał swój urok dla kobiet, lecz jeśli to miało sprawić, że ten cały Logan będzie mu regularnie płacił, nie widział w tym nic złego. Był wystarczająco pewien swojej seksualności.

– Hej, Tate. Wygląda na to, że zwróciłeś uwagę jednego ze stałych klientów.

Tate odwrócił głowę do Stacy, która stała obok niego i wlewała składniki do wypełnionego lodem miksera.

Udając ignorancję, zapytał:

– Tak? A niby kogo?

– Logana, tego faceta na końcu baru. Garnitur, okulary, cudownie błękitne oczy. Flirtuje za każdym razem, kiedy otworzy usta.

Tate obejrzał się przez ramię i dostrzegł, że Logan przygląda się im obojgu. Nie uśmiechał się. Tate spojrzał mu w oczy, celowo zachowując neutralny wyraz twarzy.

Odwracając się, chwycił butelkę wody i upił łyk, po czym spojrzał na Stacy.

– Wiesz coś o nim?

– Poza tym, że ocieka seksem i spał z połową kobiet, które tu pracują? Chociaż właściwie nie można tu mówić o spaniu.

Tate zakrztusił się wodą. Opanował się najszybciej, jak tylko mógł, a Stacy roześmiała się i nałożyła pokrywkę na mikser.

– Zaskoczony? Jestem pewna, że umówiłby się z naszym kierownikiem Pete’em, gdyby tylko ładnie go poprosił. Ten gość ma piekielną reputację.

W porządku, koniec z teorią o geju. Facet musi grać w obu drużynach. Cóż, nadal mi to pasuje.

Stacy i facet, który pochłania całą moją uwagę, zdecydowanie o mnie mówią.

Logan podniósł szklankę do ust, po czym pociągnął łyk i odstawił ją na bar. Kiedy seksowny barman na niego spojrzał, miał ochotę do niego mrugnąć. To leżało w jego naturze, lecz nie wiedział, jak zostanie odebrane, więc się powstrzymał.

Był niemal pewien, że zaledwie chwilę wcześniej facet z nim flirtował.

Może to jakieś pobożne życzenie, bo gość w tej chwili nie okazywał żadnych emocji. Ponownie odwrócił się do koleżanki, przez co Logan uwierzył, że z dużym prawdopodobieństwem coś sobie ubzdurał. Zanim Logan pomyślał coś jeszcze na ten temat, odezwał się jego telefon. Podniósł go i przyjął nadchodzące połączenie.

– Jessica. Niecierpliwa jesteś, co?

Kiedy ze słuchawki doszedł go odprężony śmiech, Logan wyobraził sobie jej nogi rozłożone dla niego tak samo jak zaledwie kilka tygodni wcześniej.

– Cóż, po twojej ostatniej wiadomości chciałam usłyszeć twój głos.

– Czy mam zatem zacząć recytować alfabet? – zapytał, obniżając intymnie głos.

– Mógłbyś. Mógłbyś też powiedzieć, jak bardzo tęsknisz, by we mnie być, i jak umierasz z pragnienia, by na powrót we mnie wejść.

Logan roześmiał się cicho, a jego usta wygięły się w uśmiechu, kiedy dotarły do niego jej słowa. Chociaż musiał czekać jeszcze cały miesiąc, nie mógł się doczekać, aż wsadzi w nią kutasa.

– Cóż, to nie byłoby kłamstwo – powiedział, czując, jak ktoś staje tuż przed nim. Podniósł wzrok i zobaczył obecny obiekt swojego pożądania, i poczuł diabła na ramieniu. Oblizał lekko dolną wargę. – Nie miałbym nic przeciwko zrzuceniu z ciebie ubrań. Kiedy możemy się umówić?

Można było zgadywać, do kogo się zwraca. Logan, słuchając ochrypłego śmiechu Jessiki, dostrzegł, jak barman unosi brew. Wyobraził sobie, jak mężczyzna przed nim mówi: Teraz, po czym zdejmuje z siebie wszystko, zaczynając od tej czarnej kamizelki. To jednak nie trwało długo, gdyż barman przechylił głowę w taki sposób, jakby miał zamiar odejść. Logan jednak nie chciał, żeby gdziekolwiek poszedł.

Podniósł palec i przyglądając się stojącemu przed sobą barmanowi, powiedział do telefonu:

– Teraz nie ma mnie na miejscu, Jess. Myślisz, że moglibyśmy przełożyć tę rozmowę na później?

Seksowny barman lewą ręką sięgnął po wiecznie obecny ręcznik i ponownie zaczął wycierać bar. Jego powtarzalne czynności upewniły Logana w domysłach.

To nerwowy nawyk. Na pewno.

– Tak, dziś wieczorem będzie dobrze. Pogadamy później. Na razie, słonko.

Zakończył rozmowę i położył telefon na barze, czekając, aż mężczyzna przed nim się odezwie. Kiedy jednak to się nie stało, Logan pochylił się i postanowił, że pora przestać być uprzejmym. Co, do kurwy, jest nie tak?

– Wydaje mi się, że bar jest już czysty. Możesz już przestać wycierać.

Ręcznik natychmiast przestał się poruszać, a facet wyprostował się i wetknął go sobie za pas.

– Przykro mi, jeśli przeze mnie poczułeś się niezręcznie – zaczął Logan, lecz szybko mu przerwano.

– Nie, wcale nie jest ci przykro.

Logan uśmiechnął się i zaczął przesuwać palcem po krawędzi szklanki.

– W porządku, masz rację. Nie jest. Pomyślałem, że należy ci się za gadanie o mnie z koleżanką. Czy na to się krzywo nie patrzy? Na plotkowanie o klientach?

Jego barman – tak, właśnie tak będę o nim myślał – oparł dłonie na barze.

– Chyba tak. Na sypianie z klientami również łaskawie nie patrzą, ale ta zasada raczej nie jest dla ciebie przeszkodą – odpowiedział mężczyzna spokojnie.

– Ach – powiedział Logan. Typowe plotki w pracy. – Nowy w końcu się dowiedział.

– Dowiedział o czym?

Logan nie wiedział, co go sprowokowało, ale wieko, pod którym zazwyczaj skrywał swoją osobowość, w końcu się uchyliło.

Odepchnął się lekko od szczebli barowego stołka i położył dłonie na barze, pochylając się nad kontuarem.

– Że lubię się pieprzyć i że spałem z niemal wszystkimi kobietami i kilkoma facetami, z którymi pracujesz. A żebyś się o nich nie martwił: wszyscy mi później dziękowali.

Z powrotem siadając, z zadowoleniem zauważył, że jego małe wyznanie zszokowało barmana. Mężczyzna rozchylił nieco usta i nie odrywał od niego wzroku.

– Czyż nie o tym tak dyskutowałeś ze Stacy? Och, daj spokój, nie jesteśmy już sobie obcy. Znasz już moje imię, pamiętasz? Chociaż ja nadal nie znam twojego. Czy mam myśleć o tobie nadal per barman? Ale może to obraźliwe. Powinieneś powiedzieć mi, jak się nazywasz, żebym nie szufladkował cię tak, jak ty rozpaczliwie starasz się zaszufladkować mnie.

Kim jest ten facet?

Tate stał kompletnie zszokowany słowami, które właśnie wyszły z tych doskonale wykrojonych ust.

Moment. Dlaczego obchodzą mnie jego usta? Cholerna Stacy i jej gadka o tym, jaki jest przystojny.

– Chciałby pan kolejnego drinka? – Koniecznie musiał szybko przywrócić rozmowę na właściwy tor. Przez tego faceta już trzeciego dnia straci pracę.

– Och, zszokowałem i przestraszyłem gościa za barem. To naprawdę niesamowite, biorąc pod uwagę, że… – Zamilkł i zerknął na zegar na ścianie. – …piętnaście minut temu aż biegłeś, by przyjąć moje zamówienie.

Tate, patrząc na faceta przyglądającego mu się zza okularów w ciemnej oprawie, starał się nadążyć za tym, co tu się, do cholery, wyprawiało, lecz nic nie rozumiał.

– Wszystko gra – zapewnił go Logan, porzucając wyraźny sarkazm, i uśmiechnął się na luzie. – Niewłaściwie zachowuję się tylko na trzeźwo.

Na te słowa Tate w końcu się roześmiał. Jakoś w to wątpił.

– A więc wystarczy, że cię upiję, żebyś się zamknął? – zapytał, lecz kiedy tylko te słowa padły z jego ust, zdał sobie sprawę, że biorąc pod uwagę ton obecnej rozmowy, były niewłaściwe.

– Cóż, to jest jakiś sposób, ale przychodzi mi do głowy inny, lepszy, nie mówiąc już o tym, że o wiele bardziej przyjemny – odpowiedział Logan.

Tate rozpoznał u Logana ten sam ton, którego mężczyzna użył w rozmowie z Jess, kiedy powiedział, że chciałby zobaczyć ją nagą.

A może Jess to był on?

– Podrywasz każdego, kogo spotkasz? – Tate usłyszał własny głos i zamarł, dogłębnie zaskoczony swoją perwersyjną ciekawością.

Owszem, przez lata był obiektem zainteresowania, lecz w komentarzach Logana kryło się coś innego. Jego obserwacja była o wiele głębsza niż zwyczajne obrzucenie wzrokiem. Logan patrzył na niego, jakby chciał zobaczyć go bez ubrania, i to jak najszybciej.

– A ty? – odbił piłeczkę Logan, patrząc mu w oczy.

Cóż, ma rację. Tate flirtował z nim wcześniej, kiedy myślał, że facet jest gejem, wystarczająco zainteresowanym, by dać mu duży napiwek. Tak, wyszedłem na głupka. Teraz, kiedy wiedział, że według Logana jest seksowny, pomyślał, że flirt to wcale nie był taki dobry pomysł. Uważał, że niebezpieczne byłoby nadal to ciągnąć.

– To chyba część mojej pracy – starał się wyjaśnić.

Gdy tylko na twarzy Logana pojawiła się mina w stylu „i tak ci nie wierzę”, Tate wiedział, że cokolwiek teraz powie, będzie wielce niestosowne. I dlatego zmienił temat.

– Nalać jeszcze jednego?

Logan skinął głową.

– Ta, poproszę.

Tate’owi ulżyło, że Logan odpuścił i odwrócił się szybko. Zaczął przygotowywać drinka, przez cały czas nakazując sobie zebrać się do kupy.

Facet był po prostu pewny siebie i sięgał po wszystko, czego zechciał.

Teraz pogrywa ze mną, bo sądzi, że pieprzyłem o nim jakieś głupoty. Nie dam mu się sprowokować. Przynajmniej nie wie, jak się nazywam.

Wrócił do baru i przesunął szklankę po ladzie. Patrzył, jak Logan zatrzymuje ją swoją dużą dłonią, po czym podnosi w udawanym toaście.

– Dzięki za drinka, Tate.

Tate zmrużył oczy na widok wesołego spojrzenia Logana i nie dał rady stłumić fali irytacji, jaka go ogarnęła. Od początku wiedział, jak się nazywam.

– Tak przy okazji, Stacy miała rację, mówiąc, że przyciągnąłeś moją uwagę. Ale kiedy następnym razem będziecie plotkować, róbcie to ciszej.

Tate nie mógł na to odpowiedzieć. Zamiast próbować coś wymyślić, odwrócił się na pięcie i ruszył do innych czekających klientów, odchodząc od Logana tak daleko, jak tylko mógł.

Logan pociągnął kolejny łyk drinka, czując ogromne zadowolenie.

Tate. Znał już imię pasujące do tej aktualnie zdumionej twarzy. Biedny facet. Wiedział, że wysyła więcej niejednoznacznych sygnałów niż popsuta sygnalizacja świetlna, ale kurewsko dobrze się bawił. Przy każdym zagadkowym komentarzu, jaki rzucił, widział pytania przebiegające barmanowi przez głowę.

Cóż, niech się zastanawia. A kiedy będzie myślał, ja sobie pooglądam.

Tate jeszcze mu nie przyłożył, więc to był plus. Nie, on niemal flirtował. Dopiero kiedy zdał sobie sprawę, jak bardzo Logan był interesujący, wszystko się zmieniło. Właśnie wtedy Tate się wycofał.

Logan jednak zawsze podążał za tym, czego pragnął.

To była połowa jego problemu. Nie znał granic. Dzięki, mamo. Przez całe życie matka tak bardzo chciała mu wynagrodzić beznadziejnego dawcę spermy, jakim był jego ojciec, że robił praktycznie wszystko, co chciał.

Ale pragnąć tego faceta? To pod każdym względem był głupi pomysł.

Po pierwsze, nie miał zielonego pojęcia, czy barman był singlem. Po drugie, jak dotąd wszystko wskazywało na to, że Tate był hetero.

W takim razie co ja, do cholery, robię?

Wstał, szykując się do wyjścia, kiedy Tate odwrócił się i ruszył w jego stronę.

Logan zatrzymał się i zaczął podziwiać sposób, w jaki ruszał się mężczyzna. Długie, opięte czarnymi spodniami nogi poruszały się pewnym, męskim krokiem, lecz wyraz twarzy Tate’a nie był nawet w połowie tak pewny. Wydawał się zmartwiony.

Zatrzymał się tuż przed nim.

– Mam nadzieję, że w żaden sposób pana nie uraziłem.

Aj, myśli, że wkurwił klienta.

Szkoda, że nie mógł powiedzieć: Wyluzuj, Tate. Chcę cię zobaczyć nago, a nie bez pracy.

Zamiast tego wyciągnął z kieszeni portfel, z którego wyjął trochę pieniędzy. Położył je na kontuarze i powiedział:

– Jedyną urazą dla mnie było to, że zapomniałeś mojego imienia. Jestem Logan, nie pan. Cóż, przynajmniej w tym miejscu.

Włożył portfel na powrót do kieszeni.

Tate potrząsnął głową.

– A ty znów swoje.

– Przepraszam?

– Zachowujesz się niestosownie.

Logan nawet nie zdawał sobie z tego sprawy.

– Ach, tak. To istne przekleństwo.

– Zauważyłem.

Ta odpowiedź zaintrygowała Logana bardziej, niż chciał.

– A co jeszcze zauważyłeś?

Tate podniósł pustą szklankę.

– Nie wiem, o czym mówisz.

– W porządku. – Logan wziął telefon i wybrał numer. – Dalej tak sobie mów.

Podnosząc telefon do ucha, puścił oczko do Tate’a.

Nie dbam o to, czy będę musiał tu przychodzić codziennie. Będę go miał.

3

Dalsza część książki dostępna w wersji pełnej

Spis treści:
Okładka
Karta tytułowa
Prolog
Część I. Rozpoznanie
Rozdział 1
Rozdział 2
Rozdział 3
Rozdział 4
Rozdział 5
Rozdział 6
Rozdział 7
Rozdział 8
Rozdział 9
Rozdział 10
Rozdział 11
Rozdział 12
Rozdział 13
Rozdział 14
Rozdział 15
Rozdział 16
Część II. Reakcja
Rozdział 17
Rozdział 18
Rozdział 19
Rozdział 20
Rozdział 21
Rozdział 22
Rozdział 23
Rozdział 24

TYTUŁ ORYGINAŁU:

Try

(The Temptation Series 1)

Redaktor prowadząca: Ewelina Sokalska

Wydawca: Agata Garbowska

Redakcja: Justyna Yiğitler

Korekta: Zyszczak.pl Paulina Zyszczak

Projekt okładki: Łukasz Werpachowski

Zdjęcie na okładce: © Nevskii Dmitrii (Shutterstock.com)

Copyright © 2013. TRY by Ella Frank

Copyright © 2020 for the Polish edition by Wydawnictwo Kobiece Łukasz Kierus

Copyright © for the Polish translation by Gabriela Jakubowska, 2020

Wszelkie prawa do polskiego przekładu i publikacji zastrzeżone. Powielanie i rozpowszechnianie z wykorzystaniem jakiejkolwiek techniki całości bądź fragmentów niniejszego dzieła bez uprzedniego uzyskania pisemnej zgody posiadacza tych praw jest zabronione.

Wydanie elektroniczne

Białystok 2020

ISBN 978-83-66520-73-8

Bądź na bieżąco i śledź nasze wydawnictwo na Facebooku:

www.facebook.com/kobiece

Wydawnictwo Kobiece

E-mail: [email protected]

Pełna oferta wydawnictwa jest dostępna na stronie

www.wydawnictwokobiece.pl

Na zlecenie Woblink

woblink.com

plik przygotowała Katarzyna Rek