Śmierć to dopiero początek - Agata Franczak - ebook
NOWOŚĆ

Śmierć to dopiero początek ebook

Agata Franczak

4,7

45 osób interesuje się tą książką

Opis

Na świecie podobno pewne są tylko dwie rzeczy: śmierć i podatki.

A jeśli śmierć nagle przestaje być jednym z tych pewników?

A jeśli śmierć to właściwie Śmierć, który odstawia swoją kostuchę do kąta, odwiesza czarny płaszcz na wieszak i stwierdza, że robi sobie przerwę?

Teoretycznie w takich okolicznościach nikt nie powinien umrzeć, można by to nawet uznać za wspaniałą wiadomość. Chyba że akurat ty masz pecha i właśnie wtedy umierasz.

Dokładnie tak dzieje się z Avaliną, a nikt nie jest tym faktem bardziej zaskoczony niż sam Śmierć.

Co gorsza, gdy tylko widzi jej ducha, w jego od wieków chłodnym sercu pojawia się ciepło, którego nie spodziewał się doświadczyć w swoim istnieniu.

Mimo tej nagłej, niepokojąco przyjemnej fascynacji trzeba natychmiast wyjaśnić, co właściwie poszło nie tak. Do pomocy włącza się Maurycy, ironiczny i arogancki kot, który zawsze wie lepiej.

Niezwykłe trio – Śmierć, Avalina i Maurycy – musi rozwikłać zagadkę nietypowego zgonu dziewczyny. I odkryć, kto zdołał pozbawić ją życia w chwili, kiedy Śmierć wziął urlop.

Krótka, zabawna, chwilami wzruszająca, opowieść o Śmierci, kocie i pewnej wyjątkowej dziewczynie, która została duchem.

 

Ebooka przeczytasz w aplikacjach Legimi na:

Androidzie
iOS
czytnikach certyfikowanych
przez Legimi
Windows

Liczba stron: 56

Rok wydania: 2026

Odsłuch ebooka (TTS) dostepny w abonamencie „ebooki+audiobooki bez limitu” w aplikacjach Legimi na:

Androidzie
iOS
Oceny
4,7 (3 oceny)
2
1
0
0
0
Więcej informacji
Więcej informacji
Legimi nie weryfikuje, czy opinie pochodzą od konsumentów, którzy nabyli lub czytali/słuchali daną pozycję, ale usuwa fałszywe opinie, jeśli je wykryje.
Sortuj według:
maltal

Dobrze spędzony czas

Krótkie opowiadanie. Ciekawy pomysł, jednak za każdym razem mam wrażenie, że historie autorki kończą się urwane, niedokończone. Może nic dziwnego, przy tak krotkiej formie, jednak brakuje mi klamry, nie lubię otwartych zakończeń. Sama historia ciekawa, a uczucie bohaterów bardzo słodkie.
20
Marlena151793

Nie oderwiesz się od lektury

Wspaniała ❤️ Więcej na ig :maniek_czyta☺️
11



ŚMIERĆ TO DOPIERO POCZĄTEK

Agata Franczak

Rozdział 1

Od pewnego czasu nikt nie umierał.

Maurycy pomyślał o tym, siedząc na barze, w pulsującym głośną muzyką i stroboskopowymi światłami klubie. Była to myśl nagła, choć przecież ludzie nie umierali już od dość dawna, skoro to zauważył. I doskonale zdawał sobie sprawę z tego, czyja to wina. Zmrużył swoje intensywnie zielone oczy i wbił spojrzenie w ubranego w podarte jeansy i obcisłą koszulkę młodego mężczyznę, z burzą wielokolorowych włosów na głowie. Ten oczywiście nie zwracał na niego uwagi, choć musiał czuć wzrok Maurycego wwiercający mu się w plecy. Kot już chciał syknąć pod nosem jakieś paskudne zaklęcie, gdy w lokalu ciśnienie gwałtownie się podniosło, a rozchodząca się dookoła energia uniosła mu jego piękne, zadbane wibrysy. Otrząsnął się, jakby przeklęty deszcz spadł na jego lśniące, czarne futro i rozejrzał z ciekawością podszytą ostrożnością. Mężczyzna nadal stał niedaleko, rozmawiał z kimś. Gdyby Maurycy mógł przewrócić oczami, zrobiłby to. Prychnął i znów wbił wzrok w plecy chłopaka, aż nagle…

***

Muzyka pulsowała w ciele Neva, a poziom decybeli zagłuszał wszystkie myśli. Wodził wzrokiem po tłumie poruszających się w jednym rytmie ludzi, pełnych pasji, namiętności i sporej ilości prochów, dzięki którym czuli się wyluzowani i chętni, żeby żyć. Poczuł na plecach kłujący wzrok i już wiedział, że to Maurycy chce przyciągnąć jego uwagę. Zignorował próby tego dziwnego kota i popatrzył na idącego w jego stronę mężczyznę. Wysoki blondyn ubrany w żółty, lekko prześwitujący podkoszulek i luźne spodnie. W oczach miał wyzwanie i zaproszenie, a na ustach błąkał mu się arogancki uśmiech. Nev odpowiedział zachęcającym spojrzeniem. Mężczyzna zatrzymał się kilka centymetrów od niego.

– Nie widziałem cię tu wcześniej, a na pewno nie zapomniałbym kogoś wyglądającego tak jak ty – odezwał się nieznajomy.

Nev uśmiechnął się krzywo.

– Już widzisz. I co z tym zamierzasz zrobić? – zapytał zaczepnie.

– Hmm, mam kilka pomysłów… – Nachylił się nad uchem Neva i szepnął: – A wszystkie rozgrywają się w zdecydowanie bardziej ustronnym miejscu. Co ty na to?

Nev odsunął się odrobinę i popatrzył obcemu w oczy. Dostrzegł w jego spojrzeniu zachętę, otwartą, nieskrępowaną, ale i jakiś błysk ostrożności. Przyjemny dreszcz zniknął, ciekawość wyparowała, ale Nev chciał zobaczyć, dlaczego obcy skierował się wprost do niego, więc zamierzał przyjąć zaproszenie. Nachylił się w jego stronę, gdy to poczuł. W lokalu rozeszła się energia, taka sama jak ta towarzysząca zbieraniu. Tyle że od dłuższego czasu tego nie robił, więc to nie mogło być to. Już chciał dać odpowiedź, gdy ujrzał kątem oka stojącą kilka kroków od niego, pośród falującego tłumu, dziewczynę. Nikt inny jej nie zauważył, ale każdy odruchowo omijał ją szerokim łukiem, do tego stopnia, że dookoła niej powstało sporo wolnej przestrzeni. Nikt inny jej nie dostrzegał, bo nikt nie mógł, dziewczyna bowiem była martwa, a pośrodku klubu stał jej duch i wpatrywał się w niego oszołomionym spojrzeniem. Dziewczyna była piękna. Nev widział setki tysięcy pięknych kobiet. Każdą z nich zbierał, gdy nadchodził jej czas. Ale urody takiej jak ta jeszcze nigdy dotąd nie spotkał. Miała sięgające bioder, lekko falujące rude włosy, pociągłą, bladą twarz, a w niej największe oczy koloru mięty, jakie kiedykolwiek widział. Okalały je długie rzęsy, które – mógłby przysiąc – rzucały cień na jej policzki. Pięknie wykrojone, pełne usta teraz wykrzywione smutkiem. Wysoka i smukła jak trzcina, zwiewna, eteryczna. I nie chodziło tylko o to, że była duchem, w końcu dusze zachowywały wygląd, jaki miały za życia. Po prostu dziewczyna wyglądała, jakby nie należała do tego świata, gdzie delikatność nie była w cenie. Z tego zawieszenia wyrwało go głośne kaszlnięcie. Uniósł głowę i zobaczył wbijające się w niego spojrzenie nieznajomego.

– To na co czekamy? – zapytał obcy pozornie lekkim tonem, ale Nev dosłyszał w nim fałszywą nutę, jakieś napięcie.

– Wiesz co? Nie tym razem, choć jeśli jutro znów tu będę i ty tu będziesz… – Nie dokończył, tylko odsunął się od obcego, wyminął go i ruszył do tkwiącej w miejscu dziewczyny. Podszedł do niej, a wtedy dotarło do niego delikatne ciepło. Nigdy nie rozumiał, dlaczego w tych wszystkich filmach i serialach duchy kojarzone są z zimnem. Przecież duch to czysta energia, a ta jest czasami wręcz gorąca.

– To pewnie wina tych braci Winchester z tego ich serialu – mruknął pod nosem i ostrożnie zbliżył się do dziewczyny. Jak na ducha okazała się wyjątkowo „materialna”, choć nie zmieniało to faktu, że nie miała prawa umrzeć, skoro to on był Śmiercią i nikogo od pewnego czasu nie zebrał! A już na pewno nie w tym lokalu, do którego przyszedł się zabawić, a nie pracować. Poczuł niemiły skurcz w brzuchu, odchrząknął i posłał duchowi uspokajający uśmiech.

– Cześć. Jak się nazywasz? – zapytał łagodnie. Jego głos brzmiał ciepło, miękko. Dziewczyna zamrugała kilka razy, jakby zdziwiona, że Nev nie tylko ją zauważył, ale i się do niej odezwał.

– Ja?

– No ty, dokładnie o tobie mówię.

Dziewczyna otworzyła i zamknęła usta, zobaczył, jak drżą jej wargi.

– Hej, nie bój się. Nic ci złego nie zrobię.

– Gorzej niż przed chwilą być już nie może. Tamten drugi zrobił już dość – powiedziała zadziwiająco mocnym głosem, który nijak nie pasował do jej delikatnego wyglądu.

– Co masz na myśli?

– Och, moją śmierć, oczywiście. Najpierw tabletka w drinku. Byłam głupia, że spuściłam szklankę z oka, w sumie kto normalny w takim miejscu kupuje drinka zamiast butelkowanego piwa? Gdy tabletka zaczęła działać, było za późno, koleś zaciągnął mnie do ubikacji, a tam… tam…

Nev nie chciał jej poganiać, ale musiał się dowiedzieć, co się wydarzyło.

– Co tam się stało? – zapytał ledwie szeptem.

– Wepchnął mnie do kabiny z WC, wszedł ze mną i zamknął drzwi. Wzrok mi się zamglił, nie wiedziałam, czy to wszystko dzieje się naprawdę, ale bałam się jak najbardziej realnie. Czułam jego dłonie na ramionach, były gorące. Myśli mi się rwały, byłam pewna, że zaraz mnie zgwałci, ale on wsunął mi ręce pod koszulkę i pociągnął ją do góry. Wtedy dotknął mnie tutaj. – Wskazała dłonią na miejsce, gdzie jeszcze niedawno biło jej serce. – I w tym momencie ogarnął mnie potworny ból, który przegonił mgłę z mojego umysłu i sprawił, że wszystko wewnątrz mnie zapłonęło w agonii. Straciłam przytomność, a ostatnie, co zapamiętałam, to jego żółta koszulka znikająca za drzwiami. Potem otuliła mnie ciemność, miałam wrażenie, że się w nią zapadam, wszystko znikło, a po chwili jakby wypluło mnie z powrotem, do tej śmierdzącej ubikacji. Wyszłam stamtąd, coś mnie tu ciągnęło i wtedy zobaczyłam ciebie.

Umilkła nagle, jej postać zafalowała. Nev westchnął i wyciągnął do niej rękę.

– Nie bój się, nie skrzywdzę cię. Muszę coś sprawdzić, dotknę cię tylko. Mogę?

Kobieta kiwnęła niepewnie głową i przygryzła wargę. Przysunął się i złapał jej dłoń. Jako Śmierć mógł ją wyczuć, jak każdą inną duszę, ale zawsze to było takie muśnięcie, wystarczające, żeby złapać ducha za dłoń i poprowadzić ze sobą. Ale ona… Ona była inna. Nie tak ulotna, a jednocześnie nie do końca materialna. Skojarzyła mu się z kocim futrem. Miękkim, gładkim, delikatnym, a jednak fizycznym.

– Ty nie jesteś martwa – szepnął zaskoczony swoim odkryciem i usłyszał parsknięcie. Podniósł głowę i napotkał szydercze spojrzenie dziewczyny.

– Moje zimne ciało jest tam. – Machnęła ręką w niesprecyzowanym kierunku. – Ja jestem tutaj. Jak to nazwiesz, jeśli nie śmiercią?

– Skąd wiesz, że jest zimne? A poza tym nie jesteś martwa, nie tak do końca.

– A to można być martwym tak nie całkiem? Zaskakujące, ile się człowiek dowiaduje po śmierci.