For Whom the Belle Tolls. Z piękna rodem - Lynn Jaysea - ebook + książka
NOWOŚĆ

For Whom the Belle Tolls. Z piękna rodem ebook

Lynn Jaysea

3,0

34 osoby interesują się tą książką

Opis

Śmierć to dopiero początek — zwłaszcza jeśli w piekle spotkasz demona, który rozumie cię lepiej niż ktokolwiek za życia.

Lily nie planowała umierać, ale kiedy właśnie to ją spotkało, nie przypuszczała, że trafi do miejsca, w którym bóstwa ustawiają się w kolejce po latte, Fae przelatują między wymiarami, a dusze traktują śmierć jak drugą szansę. Witamy w Zaświatach!

Lily, która przez całe życie słyszała, że na pewno pójdzie do piekła, postanawia udać się tam na własnych zasadach. Kiedy trafia do piekielnej bramy wejściowej i odkrywa, że demony potrzebują przy niej pomocy, rusza do akcji, uzbrojona w lata doświadczenia w obsłudze klienta i ogromne pokłady sarkazmu.

A potem poznaje Bela – demonicznego generała o nieprzyzwoicie seksownym głosie. Natychmiast nawiązuje się między nimi nić prawdziwej, głęboko uzdrawiającej przyjaźni, która szybko staje się czymś więcej, bo napięcie między nimi jest wręcz namacalne.

Ale w Zaświatach czai się coś groźniejszego niż piekielne kolejki i zagubione dusze. Coś, co może zniszczyć dom i rodzinę, które Lily dopiero co odnalazła. Jeśli ich Uniwersum ma przetrwać, będą musieli walczyć… jak diabli.

Ebooka przeczytasz w aplikacjach Legimi na:

Androidzie
iOS
czytnikach certyfikowanych
przez Legimi
czytnikach Kindle™
(dla wybranych pakietów)
Windows
10
Windows
Phone

Liczba stron: 967

Rok wydania: 2026

Odsłuch ebooka (TTS) dostepny w abonamencie „ebooki+audiobooki bez limitu” w aplikacjach Legimi na:

Androidzie
iOS
Oceny
3,0 (1 ocena)
0
0
1
0
0
Więcej informacji
Więcej informacji
Legimi nie weryfikuje, czy opinie pochodzą od konsumentów, którzy nabyli lub czytali/słuchali daną pozycję, ale usuwa fałszywe opinie, jeśli je wykryje.
Sortuj według:
Ewakr1

Całkiem niezła

długa i nudna
00



Droga Osobo Czytająca!

Kiedy pracowałam w Joann Fabrics i pewna kobieta nawrzeszczała na mnie na niedzielnej zmianie za to, że nie mogła użyć kuponu na już przeceniony produkt, nie miałam pojęcia, że ta sytuacja da początek pewnemu projektowi, który zmieni moje życie i poruszy tak wiele innych osób. Ale tak właśnie się stało. Chciałabym zatem wspomnieć o wkładzie tej kobiety (ale nie będę jej tu dziękować).

Pisanie i praca kreatywna zawsze były dla mnie niezwykle ważne, ale przez długi czas godziłam się na to, by paraliżowało mnie moje dążenie do akceptacji i perfekcji. Seria filmików Hell’s Belles pozwoliła mi zrobić pierwszy krok w walce z tym lękiem. Chciałabym móc powiedzieć, że w momencie, gdy skończyłam pierwszy rozdział tego, co miało stać się książką For Whom the Belle Tolls. Z piękna rodem, byłam na tyle pewna siebie, by na spokojnie kliknąć „publikuj”, ale tak naprawdę musiałam pójść na trzykilometrowy spacer, żeby się uspokoić. Po drodze zdałam sobie sprawę, że konieczniemuszę pisać tę historię dalej; czułam, że wyrządziłabym sobie krzywdę, gdybym przestała. Kiedy wróciłam do domu i odkryłam, że większość reakcji na ten pierwszy rozdział była bardzo pozytywna, rozpłakałam się. Utwierdziłam się w moim pragnieniu, by podzielić się tą historią do końca. Dlatego pisałam dalej.

Od tamtego dnia pisanie For Whom the Belle Tolls. Z piękna rodem stało się moją pasją. Nie miałam żadnych oczekiwań wobec tego projektu, a zaczynając, nie liczyłam nawet na oficjalne wydanie. Nadal nie mam szczególnych oczekiwań, ale teraz mam nadzieję. Nadzieję, że spodoba Ci się podróż Lily, Bela i Rekiniczki, podczas której nauczą się ufać sobie samym i sobie nawzajem. Mam nadzieję, że na stronach tej książki znajdziesz parę gier słownych i żartów, które sprawią, że się uśmiechniesz. Mam nadzieję, że ta historia zainspiruje Cię do myślenia, do zadawania pytań, do rozważań, do cieszenia się tym, co przyjemne.

Przede wszystkim zaś mam nadzieję, że uznasz tę książkę za wartościową lekturę.

Dziękuję, że jesteś częścią tej przygody, i życzę miłego czytania!

Na mały palec…

Jaysea Lynn

Dla każdego, kto kiedykolwiek poczuł się ulotny.

I jeszcze dla nerdów.

Nota od Autorki

For whom the belle tolls. Z piękna rodem jest humorystycznym romansem fantasy z fabułą osadzoną w Zaświatach i porusza kwestie śmierci w najżywszy możliwy sposób. Mimo to w tych lekkich wątkach pojawią się też rzeczy, które mogą nie być odpowiednie lub strawne dla niektórych czytelników. Są to: krew, przemoc, wojna, poważne obrażenia, trauma religijna i śmiertelna choroba, a także liczne sceny erotyczne. Ponadto poruszane lub omawiane są motywy dotyczące tortur, przemocy wobec dzieci, wykorzystywania seksualnego, samookaleczania i samobójstwa. Proszę, by Czytelnicy, którzy czują się niekomfortowo, czytając o powyższych problemach, pamiętali o moim ostrzeżeniu.

1

DIAGNOZA

Lily

Lily wiedziała, że rak ją zabije, od momentu, kiedy jej samochód nie chciał ruszyć.

Zdezelowana, ale zwykle godna zaufania corolla zawarczała kilka razy, ale nie odpaliła, więc Lily siedziała tępo na siedzeniu kierowcy i czuła, jak krew dudni jej w uszach.

Serce waliło jej przez cały dzień. Odkąd się obudziła, wtedy, kiedy sączyła kawę w niepokojącej ciszy, a także kiedy dojechała do lekarza i usiadła na fotelu obitym tym drapiącym, niebieskim materiałem. Waliło dalej, kiedy lekarz wszedł do pomieszczenia ze współczuciem w oczach i podkładką do pisania w rękach.

Antyseptyczny zapach kliniki nagle stał się zbyt ostry, chłodne powietrze gryzło Lily w płuca, a szorstkie obicie na fotelu drapało jej skórę niczym papier ścierny. Zbyt spokojny, cichy ton lekarza też brzmiał jakoś miażdżąco głośno, gdy przedstawiał jej wszystkie fakty.

Serce przyspieszyło jej jeszcze bardziej. Pompowało krew i adrenalinę przez organizm, przygotowując ją do walki, która miała nigdy nie nadejść. Walki, którą i tak już przegrała.

Lily siedziała bezradna i samotna, ściskając kierownicę i wpatrując się w swoje dłonie. Tatuaże wijące się na jej lewej ręce rozmazały się dziwnie. Oczy ją piekły. Niezliczoną ilość razy słyszała, że robienie sobie tatuaży jest jak naklejanie naklejki na zderzak bentleya, ale Lily za każdym razem śmiała się z tych komentarzy i żartowała, że ona sama i tak jest w najlepszym razie corollą. Cóż to była za samospełniająca się przepowiednia. Pojedynczy jęk pozbawionego tchu i humoru śmiechu wyrwał się jej z gardła, gdy próbowała powstrzymać łzy mruganiem. Zakryła usta dłonią, chociaż nie było nikogo, kto mógłby ją usłyszeć.

Była w szoku. Wiedziała o tym. Czy panikowała? Prawdopodobnie. Czemu by nie dodać jeszcze histerii do tej mieszanki?

Śmiech wzbierał jej w gardle i wymykał się spomiędzy dłoni, aż w końcu zrezygnowała z udawania i opuściła rękę. Śmiała się i śmiała okropnym, rozpaczliwym śmiechem, śmiała się ze swojej diagnozy, ze swojego samochodu, który nie chciał zapalić, z całego swojego śmiesznego życia. Nagle zaczęło ją dławić w gardle. Ścisnęła kierownicę obiema rękami, aż pobielały jej kostki, a jej śmiech zaczął brzmieć podejrzanie podobnie do szlochu.

– Kurwa no – wykrztusiła. Ponury humor ulotnił się w jednej chwili, zastąpiony znajomym uczuciem gniewu. Furii. – Kurwa! KURWA! – Trzasnęła rękami o kierownicę, a wstrząs od uderzenia przeszył jej dłonie i pomknął w górę ramion. – KURWA! – krzyknęła tak głośno, że kobieta wsiadająca do SUV-a cztery miejsca dalej przestraszyła się i upuściła kluczyki.

Lily osunęła się i przycisnęła czoło do kierownicy. Jej długie kasztanowe włosy opadły do przodu, by osłonić ją przed światem. Przycisnęła dłonie z tyłu głowy i wzięła głęboki, drżący oddech. Serce waliło jej tak mocno, że słyszała dudnienie nawet w uszach, jakby próbowało zapewnić ją, że jeszcze żyje – i ona też.

Lekarz oczywiście przedstawił jej różne opcje. Opcje przedłużenia życia. Ulgi. Ale to były opcje dla ludzi z pieniędzmi.

Ludzi, których samochody odpalają.

Wzięła długi, powolny wdech, skupiając się na słodkim powietrzu w płucach, lekko pachnącym bursztynem i drzewem sandałowym dzięki odświeżaczowi powietrza. Wiedziała, że umrze, już w gabinecie lekarskim, gdy lekarz powiedział jej, że nie tylko ma raka, ale że przerzuty są wszędzie. Rozważyła jeszcze raz każdą opcję i każdą zmienną, a potem jeszcze raz, tak na wszelki wypadek, i doszła do tego samego wniosku.

Miała umrzeć.

Ta wiedza zapadła się jej w duszę jak kamień. Lily chciała panikować, całkowicie stracić kontrolę, pozwolić sobie w końcu rozpaść się na kawałki. Pozwolić sobie płakać, krzyczeć, błagać i się wściekać. Roztrzaskać się na kawałki tak małe, że nie widziałaby już siebie w żadnym z nich. Ale, cholera, po prostu nie była takim typem człowieka. Nie potrafiła się załamać, bez względu na to, jak bardzo by tego chciała. Cicho i bez przekonania przeklinała tę cholerną część siebie, która nie pozwalała jej – nie umiała pozwolić – stać się taką bezbronną, nawet gdy była sama.

Lily przycisnęła palce do oczu tak mocno, że zobaczyła gwiazdy. Umrze bez leczenia w ciągu niecałego roku. Dzięki agresywnej chemioterapii mogłaby kupić sobie trochę więcej czasu… okropnego, bolesnego czasu. I długu.

Dlaczego zawsze wszystko sprowadzało się do cholernych pieniędzy? Miała całkiem niezłą pracę i dostawała co roku tydzień płatnego urlopu – który oczywiście nie kumulował się z roku na rok. Ale benefity? Były zbyt kosztowne dla firmy, w której zarząd skupia się na nabijaniu własnych kieszeni. Lily przeglądała oferty w każdej wolnej chwili w czasie pracy i praktycznie żadna z firm nie oferowała bonusów. Większość z tych, które je zapewniały, wydawała się okropna i wysysająca duszę, ale mimo to złożyła podania do tych nielicznych, które nie brzmiały zupełnie nieznośnie.

Zawsze uważała na swoje wydatki, starając się balansować na tej cienkiej linii pomiędzy odpowiedzialnością finansową a cieszeniem się życiem, ale jej oszczędności nie pokryłyby nawet pierwszego cyklu chemioterapii. Mogła sobie pozwolić na włożenie szpitalnej piżamy i przybicie piątki z przepracowaną pielęgniarką, ale to nie powstrzymałoby raka przed zabiciem jej.

Nic go przed tym nie powstrzyma.

Jej telefon zawibrował na kokpicie, a ona zacisnęła powieki, czując tak silny ból serca, że aż zaparło jej dech w piersi. Nawet bez patrzenia wiedziała, od kogo jest wiadomość. Nagły lęk o rodzinę ścisnął jej gardło. Rak może ją zabić, ale jej śmierć mogła zabić jej rodziców. O cholera, a jej bracia…

Gorąca łza spłynęła jej po policzku.

Drżącą dłonią sięgnęła po telefon, ale odblokowanie go i otwarcie wiadomości od mamy zajęło jej dwa razy więcej czasu, niż powinno.

Macierz: I co?

Serce Lily podskoczyło.

– Kurwa, no. – Zakrztusiła się, odchylając głowę do tyłu.

Jej plecak leżał na siedzeniu pasażera. Spakowała się, by spędzić weekend w domu rodziców. Miała nadzieję, że ta wizyta będzie okazją do świętowania. Wściekłość na samą siebie i strach wzbierały w niej jak fala, grożąc utonięciem. W przypływie bezradnej, buntowniczej złości Lily sięgnęła po kluczyk i przekręciła go bezlitośnie mocno. Po chwili ciszy i jęku wysiłku silnik zaskoczył i cicho zamruczał. Przez chwilę zastanawiała się, czy to nie jest jakiś dobry znak, ale szybko odrzuciła ten pomysł i po prostu poczuła wdzięczność za ten drobny sukces.

– Okej – powiedziała cicho. Potem jeszcze raz, z większym przekonaniem, powtórzyła: – Okej.

Usiadła prosto, otarła oczy i wzięła głęboki oddech, by się uspokoić. A potem jeszcze jeden. Spojrzała na siebie w lusterku wstecznym, nienawidząc prawdy, którą dostrzegła w swoich orzechowobrązowych oczach. Miała przed sobą kilka godzin drogi na przemyślenia i będzie potrzebowała każdej sekundy.

Odpisała mamie krótko, bo nie zdobyła się na nic więcej.

Lily: Powiem Ci, jak dojadę. Do zobaczenia niedługo. Kocham Cię.

For Whom the Belle Tolls

Copyright © 2024 by Jaysea Lynn Williams

Copyright © for the Polish edition by Wydawnictwo SQN 2026

Copyright © for the translation by Ewelina Zarembska 2026

Redakcja – Sandra Popławska

Korekta – Kornelia Dąbrowska, Julia Młodzińska, Paulina Stoparek

Projekt typograficzny i skład – Kasia Kotynia

Adaptacja map – Kasia Kotynia

Adaptacja okładki – Paweł Szczepanik / BookOne.pl

Okładka – Simon & Schuster, LLC

Mapy – Jamie Noble Frier / The Noble Artist

All rights reserved. Wszelkie prawa zastrzeżone.

Książka ani żadna jej część nie może być przedrukowywana ani w jakikolwiek

inny sposób reprodukowana czy powielana mechanicznie, fotooptycznie, zapisywana

elektronicznie lub magnetycznie, ani odczytywana w środkach publicznego przekazu

bez pisemnej zgody wydawcy.

Drogi Czytelniku,

niniejsza książka jest owocem pracy m.in. autora, zespołu redakcyjnego i grafików.

Prosimy, abyś uszanował ich zaangażowanie, wysiłek i czas. Nie udostępniaj jej innym, również w postaci e-booka, a cytując fragmenty, nie zmieniaj ich treści. Podawaj źródło ich pochodzenia oraz, w wypadku książek obcych, także nazwisko tłumacza.

Dziękujemy!

Ekipa Wydawnictwa SQN

Wydanie I, Kraków 2026

ISBN epub: 9788384061497

ISBN mobi: 9788384061480

Ten e-book jest zgodny z wymogami Europejskiego Aktu o Dostępności (EAA).

Wydawnictwo SQN pragnie podziękować wszystkim, którzy wnieśli swój czas, energię i zaangażowanie w przygotowanie niniejszej książki:

Produkcja: Kamil Misiek, Joanna Pelc, Joanna Mika, Grzegorz Krzymianowski, Natalia Patorska, Katarzyna Kotynia

Design i grafika: Paweł Szczepanik, Marcin Karaś, Julia Siuda, Zuzanna Pieczyńska

Promocja: Aleksandra Parzyszek, Piotr Stokłosa, Łukasz Szreniawa, Małgorzata Folwarska, Marta Sobczyk-Ziębińska, Natalia Nowak, Magdalena Ignaciuk-Rakowska, Martyna Całusińska, Aleksandra Doligalska

Sprzedaż: Tomasz Nowiński, Małgorzata Pokrywka, Patrycja Talaga

E-commerce i IT: Tomasz Wójcik, Szymon Hagno, Marta Tabiś, Marcin Mendelski, Jan Maślanka, Anna Rasiewicz

Administracja: Monika Czekaj, Anna Bosowiec

Finanse: Karolina Żak

Zarząd: Przemysław Romański, Łukasz Kuśnierz, Michał Rędziak

www.wsqn.pl

www.sqnstore.pl

www.labotiga.pl