Uzyskaj dostęp do tej i ponad 250000 książek od 14,99 zł miesięcznie
11 osób interesuje się tą książką
Śmierć bywa ciszą. Ale są zbrodnie, które krzyczą tak głośno, że słyszą je nawet bogowie.
Lar, bóg podniebnych zaświatów, przybywa na miejsce tragedii, gdzie dusze odmawiają odejścia dalej, sparaliżowane bólem, strachem i niesprawiedliwością. Gdy poznaje przyczynę ich cierpienia, coś w nim pęka. Po raz pierwszy w swojej boskiej egzystencji rodzi się w nim pragnienie zemsty.
Dla Nashiry ten dzień miał być początkiem nowego życia. Stał się końcem wszystkiego. Nie waha się nawet chwili, gdy sam Lar oferuje jej drugą szansę, a tym samym możliwość wymierzenia sprawiedliwości. Wie jednak, że nie podoła sama, potrzebuje przewodnika groźniejszego niż ci, przeciw którym stanie. Tak w jej życiu pojawia się Corvus, demon o oczach jak noc, ucieleśnienie wszystkiego, czego powinna się obawiać.
On ma ją szkolić. Ona ma wypełnić wolę boga. Jeśli każde z nich odegra swoją rolę, oboje otrzymają to, co im obiecano.
Mentor i adeptka.
Mrok i ogień.
Droga zemsty będzie krwawa, bezlitosna i pełna prób. Ale szybko okaże się, że największym zagrożeniem wcale nie są ci, którym muszą stawić czoła, lecz uczucia, które się pomiędzy nimi rodzą.
Bo czasami najniebezpieczniejszą walką jest ta, którą toczymy z własnym sercem.
Nowelka z Kolekcji romantasy Inanny
Ebooka przeczytasz w aplikacjach Legimi na:
Liczba stron: 135
Rok wydania: 2026
Odsłuch ebooka (TTS) dostepny w abonamencie „ebooki+audiobooki bez limitu” w aplikacjach Legimi na:
Dopóki śmierć nas nie połączy
Agata Franczak
Wydawnictwo Inanna
Prolog
Rozdział 1
Rozdział 2
NOTA COPYRIGHT
📖 Informacja o wersji demo
Strona 1
Strona 2
Strona 3
Strona 4
Strona 5
Strona 6
Strona 7
– Tak – oznajmiła Nashira pewnym siebie głosem. Czuła tak wielką radość, takie szczęście.
Kapłan spojrzał na nią i stojącego przed nią Ranmera, uśmiechnął się szeroko i powiedział uroczystym tonem:
– Zatem przed obliczem bogów ogłaszam was mężem i żoną.
Nashira popatrzyła na swojego właśnie zaślubionego męża i serce zatrzepotało jej w piersi. Uśmiechnęła się do niego, a on odpowiedział jej tym samym. Po czym uniósł dłoń, w której trzymał sztylet, i wbił ostrze prosto w to jej wciąż drżące serce.
Lar, bóg podniebnych zaświatów i patron medyków, pojawił się w świątyni przyciągany przez duszę, która go wzywała. Która zginęła nagłą śmiercią, przedwcześnie. Wszedł do pachnącego kadzidłem i kwiatami wnętrza i powiódł po nim spojrzeniem. Piękne girlandy z polnych maków wisiały pod sufitem, świece paliły się na ołtarzu, ławki, teraz puste, posypane były płatkami kwiatów, jakby wciąż czekały na gości. Przez witrażowe okna wpadały promienie ciepłego, wczesnojesiennego słońca. W świątyni panowała jednak ciężka cisza, a przez aromat kwiatów przebijał się jeszcze jeden, nieprzyjemny, metaliczny zapach. Krew.
Lar podszedł do ołtarza i popatrzył na usłaną dzikim rumiankiem podłogę. Na której leżały dwa ciała. Jedno należało do pięknej, młodej kobiety, nie starszej niż dwadzieścia zim, drugie do kapłana.
Kobieta miała ranę w piersi, z której wysączyła się krew. Sądząc po wielkości czerwonej kałuży, morderca musiał wbić ostrze prosto w serce. Śmierć nadeszła szybko.
Ciało kapłana wyglądało… źle. Widocznie walczył albo starał się walczyć. Miał poderżnięte gardło, rozpruty brzuch, wnętrzności wylały się na zewnątrz. Jeden cienki sztylet miał wbity w oko i tam pozostawiony. Jego śmierć musiała być brutalna i bolesna. Lar pochylił się nad kapłanem, położył dłoń na jego piersi, gdzie kiedyś biło jego serce i przymknął powieki. Wyczuł jego esencję, jego duszę. I była to dobra dusza, kapłan był dobrym człowiekiem, dbającym o wiernych, pomagającym im. Lar zmarszczył brwi, gdy poczuł drgania duszy kapłana. O tak, było coś więcej. Jakaś obawa, jakiś strach o to, co pozostawił, coś, co nie pozwalało duszy odejść w spokoju. Bóg wziął głęboki oddech i przeniósł dłoń na czoło kapłana obryzgane krwią. Położył ją płasko i niebieski blask otoczył jego palce, a on nagle zobaczył. Mała, schludna chata, kilka izb, w każdej po parę prostych, drewnianych łóżek. A na nich dzieci, kilkulatki, trochę starsze, wszystkie ubrane w czyste, choć wysłużone ubrania, uśmiechnięte. Wpatrzone w kapłana, który czyta im z trzymanej na kolanach księgi. Lar zrozumiał, co widzi – kapłan prowadził ochronkę dla sierot. Znów przeniósł dłoń na pierś mężczyzny i pchnął odrobinę mocy. Wyczuł duszę i odezwał się cicho:
– Nie martw się, zadbam, aby dzieciom nie stała się krzywda. Możesz pójść ze mną. – Jego głos był miękki, łagodny. Ciepło wokół jego dłoni się nasiliło i wstał, uniósłszy je ze sobą. Po chwili wypowiedział słowa w języku bogów i dusza odeszła w zaświaty. Lar odwrócił się do leżącej w krwi kobiety i dopiero teraz dostrzegł, że na głowie ma wianek, a ubrana była w jasną, delikatną suknię. Ślubny strój. Co do wszelkich demonów tu się stało?
Kucnął przy ciele i przyłożył dłoń do jej czoła, aby zobaczyć, co się wydarzyło, ale chyba po raz pierwszy w jego istnieniu uderzyła w niego taka fala chaotycznych myśli, obrazów, uczuć, rozpaczy i furii, że cofnął się wstrząśnięty i zabrał dłoń. Musiał ochłonąć, więc rozejrzał się dokładnie dookoła, szukając jeszcze jednego ciała. Skoro byli kapłan i panna młoda, musiał być również pan młody. Przecież musiał walczyć o swoją ukochaną, bronić jej, a skoro nie żyła, to pewnie zginął i on. Lar obszedł ołtarz, ale nikogo więcej nie było w świątyni. Bóg zmarszczył brwi, bo naszła go bardzo niepokojąca myśl. Niepokojąca i straszna. Wrócił do kobiety i uklęknął przy ciele, tym razem położył jedną dłoń na jej piersi, drugą na czole. Wypowiedział słowa mocy, a niebieski blask otoczył jego palce. Poczuł, jak esencja kobiety burzy się niczym sztormowa fala, a dusza drży w ciele. Lar nakreślił palcem runę na jej czole, która zabłysła takim samym blaskiem co jego moc, drugą na jej piersi, a gdy skończył, obie zalśniły jasno. I kobieta otworzyła oczy.
***
Zimno. Było jej tak bardzo zimno. I bolało. Na otchłań Nora, jak bardzo bolało. Czy po śmierci nie powinno przestać boleć? Czuła, jak życie z niej ulatuje wraz z krwią z jej przebitego serca. Jej mąż wycelował idealnie. Jej mąż. Ta myśl sprawiła, że całe jej ciało zapłonęło w ogniu wściekłości. Zabił ją. Bez wahania. Ostatnie, co zobaczyła, to jego uśmiech, gdy wbijał sztylet w jej ciało. Kochała go, była pewna, że i on ją kochał. Zabiegał o nią wbrew woli jej ojca, obiecywał rzucić jej do stóp cały świat, zorganizował potajemny ślub, wyznawał miłość. Mówił, że ich życie będzie inne, ich małżeństwo będzie inne niż ich rodziców, pełne szacunku, miłości i wsparcia. Że obroni ją przed Namiestnikiem ich królestwa, który bezlitośnie pozbywał się kobiet. Kobiet mających władzę, majątki i tytuły, dziedziczek, które według starego prawa dzierżyły władzę, takich jak ona. Obiecał ją chronić. A tymczasem ożenił się z nią, a potem ją zabił.
To wspomnienie sprawiło, że łzy pociekły jej z oczu, łzy żalu, złamanego serca i wściekłości. Kochała go. Ufała mu, oddałaby za niego życie. „I w sumie oddałam” – pomyślała i załkała.
– No już, nie płacz. Powiedz mi, co tu się stało. – Głos był miękki, otulał jej obolałe serce, łagodził najgorszy ból. Nashira przekręciła głowę i dopiero wtedy dostrzegła klęczącego obok niej wysokiego, jasnowłosego mężczyznę z błyszczącymi zielonymi oczami i łagodnym uśmiechem.
– Kim jesteś? – zapytała, nagle zdjęta lękiem, którego nie potrafiła wytłumaczyć. Oderwała wzrok od oczu nieznajomego i rozejrzała się szybko dookoła. Leżała na posadzce w świątyni. Czy była martwa?
– W zasadzie nie jesteś ani martwa, ani żywa. To taki stan pomiędzy – powiedział mężczyzna, jakby czytał jej w myślach. O bogowie, czy ten człowiek czytał jej w myślach?
Obcy uśmiechnął się przepraszająco i pokiwał głową.
– Ale jak to możliwe? Umarłam, czułam, jak umieram i… kim jesteś? – W jej głosie pojawiły się pierwsze spanikowane nuty.
– Jestem Lar – powiedział obcy, a oczy Nashiry zrobiły się wielkie jak spodki. – A ty faktycznie umarłaś. Ale stało się tu coś złego, bardzo, bardzo złego, a ja chcę się dowiedzieć co konkretnie. Możesz mi o tym opowiedzieć?
Lar mówił cicho i widział, jak ton jego słów uspokaja esencję kobiety. Nashira przełknęła ciężko i kiwnęła głową, a następnie wzięła głęboki oddech i opowiedziała bogu o wszystkim.
– Jesteś bogiem. – W głosie Nashiry wciąż brzmiało niedowierzanie. – Jesteś bogiem, Larem.
– Tak, Nashiro. A to, co się tu wydarzyło, jest straszne. Straszne i potworne. Twój mąż – zobaczył, jak kobieta się krzywi na dźwięk tego słowa – zrobił rzecz niedopuszczalną. Już samo morderstwo jest złem absolutnym. A on zabił nie tylko ciebie, ale i kapłana, dobrego człowieka, który poświęcił życie dla innych i miał cel, miał misję do wykonania. A ty miałaś żyć długo, to nie był twój czas. Odebrał ci życie, zniszczył serce, skalał cię złem.
– Nienawidzę go. Nienawidzę – powiedziała cicho, ale z mocą. – Kochałam go tak bardzo, zrobiłabym dla niego wszystko, oddałabym mu tytuły, majątek, władzę. Nie chciałam tego, chciałam tylko jego. A on mnie zabił. Gdybym mogła, zemściłabym się, odebrała mu wszystko, tak jak on mnie. Tak jak on odebrał wszystko kapłanowi. Pewnie teraz jest już w domu mego ojca i odbiera należne mu prawa.
Lar popatrzył na kobietę i zmrużył oczy. Na świecie pełno było zła, ludzie krzywdzili, zabijali, kradli, oszukiwali. W królestwie Sawus źle się działo, odkąd wybuchła rebelia. Zabito królową, a kobiety pozbawia się władzy, tytułów i życia. Wszystko w imię potęgi, według mężczyzn należnej właśnie im. Od wieków w Sawus dziedziczyły kobiety. Rządy sprawowała królowa, nie król, a następcą była dziewczynka, nie chłopiec. Aż w końcu chciwość i nienawiść niektórych szlachetnie urodzonych mężczyzn stały się zbyt wielkie, a wtedy sięgnęli po władzę. I udało się. Przez dekadę panowały rządy terroru, zamykania kobiet w kopalniach i zmuszania do wyniszczającej pracy, sprzedawania na targach do burdeli, mordowania. Wszystko za przyzwoleniem Namiestnika i jego doradców. Lar poczuł, jak złość i sprzeciw rozkwitają w jego sercu. Zbyt długo byli bierni, on i jego rodzeństwo, bogini Gara i bóg Nor. A zwłaszcza ich ojciec, bóg-kreator, Mithos. Pragnienie zemsty było mu obce, domena ta należała do jego brata Nora, boga podziemnych zaświatów. Ale teraz czuł palącą niezgodę na tę krzywdę i wszystko, co się działo w Sawus. Nie mógł dłużej stać z boku. Wiedział również, że nie jest w stanie sam naprawić wszystkich krzywd, do tego potrzebował wsparcia swojego rodzeństwa. Jednak mógł coś zrobić już teraz, jeden mały krok do pokonania zła, które właśnie się dokonało. Obrzucił kobietę oceniającym spojrzeniem. Była niewysoka, smukła, ale wyglądała na silną. Miała brązowe włosy z długą grzywką opadającą jej na brwi i ciemne, piwne oczy. Jej nos pokrywały piegi. A w jej spojrzeniu płonął ogień i czasem to wystarczyło. Lar kiwnął głową, jakby sam sobie odpowiedział na zadane w myślach pytanie i w końcu przemówił:
– Mogę dać ci twoją zemstę, Nashiro. Będziesz mogła ukarać tego, kto zrobił to tobie i kapłanowi. Ale mam swój warunek. Czy chcesz go usłyszeć?
Kobieta przytaknęła bez słowa, bo naraz głos uwiązł jej w gardle.
– Dostaniesz czas, aby odnaleźć swojego męża i zrobić to, co uznasz za konieczne, aby poniósł karę. Oko za oko będzie tu w moim przekonaniu dobry wyborem – powiedział Lar i nawet nie skrzywił się przy tym stwierdzeniu. – Ale za to masz odszukać ochronkę, którą prowadził kapłan, i zadbać o to, aby ktoś inny, odpowiedzialny i o dobrym sercu zajął się sierotami. Czy możesz to zrobić?
Nashira pomyślała, że chyba się przesłyszała. Możliwość zabicia Ranmera za znalezienie ochronki i zadbanie o sieroty? Nie wahała się ani przez moment.
– Mogę – oznajmiła z przekonaniem. – Zrobię to. Ale co się ze mną stanie, gdy dokonam zemsty i zabezpieczę sieroty?
Lar milczał przez długą chwilę, w jego oczach migotały złote iskry. Wreszcie odezwał się do niej z uśmiechem:
– Dostaniesz drugą szansę, nowe życie. Przeżyjesz je tak, jak miałaś przeżyć – odparł.
– Ja… nie umrę? – zapytała bez tchu. – Ponownie, znaczy się.
– Och, kiedyś umrzesz, wszyscy umieramy. Ale twoja śmierć była przedwczesna, dopełnisz swój los na ziemi, żywa. – Na twarzy boga widniała powaga.
– Akceptuję twoje warunki, zrobię, czego oczekujesz. Ale… – Nagle popatrzyła na siebie, na swoje smukłe ramiona, wąskie biodra i szczupłe nogi. Choć zawsze spędzała dużo czasu w siodle, strzelała z łuku, ćwiczyła z młodszym bratem walkę na drewniane miecze, to jednak wciąż była słabsza od Ranmera.
– Ale co, Nashiro, czego się obawiasz? – zapytał Lar.
– Jeśli ma mi się udać, muszę być silniejsza, w ciele i umyśle. Muszę umieć zabić bez wahania, władać mieczem tak sprawnie, jak poruszać dłonią i stać się bezwzględna – powiedziała i uniosła podbródek.
Lar pokiwał głową.
– Masz rację. I chyba wiem, jak ci pomóc. – Lar wstał, złączył dłonie i wypowiedział słowa w języku, którego nie rozumiała. Przez chwilę nic się nie działo, aż nagle powietrze pociemniało i zafalowało, a tuż nad posadzką pojawiły się cienie, które zaczęły rosnąć coraz wyżej i wyżej. Serce Nashiry wypełnił strach, ale nie potrafiła oderwać od nich spojrzenia. Nagle rozbłysły srebrnymi iskrami i wyszedł z nich wysoki, mocno zbudowany mężczyzna o czarnych jak noc oczach, krótkich, potarganych włosach i z zarostem. Na jego nagich ramionach widniały wytatuowane runy. Otrząsnął się z cieni jak pies z deszczu i obrzucił ją szybkim spojrzeniem, a następnie skupił wzrok na bogu.
– Bracie, co za niespodziewane wezwanie. Nie ukrywam, jestem zaintrygowany. – Szeroki uśmiech pojawił się na twarzy przybysza, było w nim coś drapieżnego.
– Nor, bracie. Potrzebuję twojej pomocy – powiedział Lar i uścisnął ramię przybysza, a Nashirze nagle zaschło w ustach. – Szukam kogoś, kto wyszkoli tę oto kobietę, aby mogła dokonać swojej zemsty, z moim błogosławieństwem. Kogoś bezwzględnego, kto ją nauczy, jak walczyć, jak zmierzyć się z wrogiem wiele razy silniejszym od niej i jak tego wroga pokonać.
Nor uśmiechnął się jak kot na widok niepilnowanej śmietany.
– Och, bracie, nie wiem, co tu się stało, że wzbudziło w tobie tak wielki gniew, ale po raz pierwszy wyczuwam w tobie pragnienie wendety… Niesamowite. – Bóg podziemnych zaświatów pokiwał głową zadowolony. – Pomogę ci. Oczywiście, że ci pomogę. I nawet wiem, kto się nada do tej roli idealnie. O tak, mam kogoś stworzonego do tego zadania.
– Dobrze. Bardzo dobrze, ale pamiętaj, ten… – Lar zawahał się – ktoś nie może skrzywdzić tej kobiety. Ma jej bronić, gdyby zaszła taka potrzeba.
– O to się nie martw, zrobi wszystko, co mu nakażę. Jego nagroda będzie tego warta – odparł Nor. – A co do reszty, jestem ciekaw, co tu się stało i skąd w tobie takie wzburzenie i niepokój, bracie.
– Opowiem ci wszystko, ale najpierw… – wskazał ręką na Nashirę, a ta cofnęła się w stronę ołtarza, rozmazując po podłodze swoją krew.
– Nasz obrońca, zgadza się. Dajcie mi sekundę, niedługo będę tu z powrotem. – To powiedziawszy, uniósł dłonie, a cienie otoczyły całą jego sylwetkę. Po chwili już go nie było.
Nashira wpatrzyła się w miejsce, gdzie zniknął Nor i wypuściła wstrzymywane nieświadomie powietrze.
– Czy to był…? – Nie potrafiła wypowiedzieć jego imienia. Lar spojrzał na nią i uśmiechnął się ze zrozumieniem. Bóg podziemnych zaświatów zazwyczaj wywoływał wśród ludzi trwogę, nie bez przyczyny zresztą.
– Tak, to był Nor, bóg podziemi i zaświatów, patron nekromantów – doprecyzował. – Ale nie lękaj się, nie przybył po ciebie, tylko aby nam pomóc.
– Dlaczego właśnie on? Nie ma nikogo innego, kto by znalazł, uhm, kogoś do wyszkolenia mnie? – zapytała lekko drżącym głosem.
– To, co ci zaoferowałem, to dopiero początek. Potrzebuję jego pomocy. A jeśli jest ktoś, kto ma w swoim – zawahał się, szukając odpowiedniego słowa – arsenale kandydata najbardziej nadającego się do tego zadania, to właśnie Nor.
– Ale czemu, przecież on… – urwała nagle i zakryła usta dłonią, gdy uświadomiła sobie, kim może być jej potencjalny nauczyciel i obrońca.
Nie dane jej było jednak dokończyć, bo cienie pojawiły się ponownie, tym razem większe i wyższe. Wyszedł z nich Nor, a za nim drugi mężczyzna.
Nashira sapnęła na jego widok i w duchu pomodliła się do wszystkich bogów o siłę. Zaraz jednak złajała się za to, bo przecież dwoje z trojga boskiego rodzeństwa stało właśnie przed nią.
Towarzysz Nora był wysoki, umięśniony, ubrany jedynie w spodnie, dzięki czemu mogła dostrzec, że jego klatkę piersiową znaczą liczne blizny. Miał miodowy kolor skóry i sięgające ramion blond włosy, częściowo związane w niedbały kucyk. Ale najbardziej niezwykłe i przerażające były jego oczy. Jedno błyszczało głęboką jak otchłań czernią, a drugie lśniło złotem. I właśnie teraz te oczy wpatrywały się w nią w napięciu.
– Bracie, oto jeden z demonów, które mają szansę na odkupienie win. Będzie szkolił kobietę, nauczy ją wszystkiego, czego będzie potrzebować, aby dokonać swojej zemsty. Zadba o nią, będzie ją chronił. Nawet za cenę swej egzystencji. Prawda, Corvusie? – Głos Nora był spokojny, ale brzmiała w nim stalowa nuta.
Demon wziął głęboki oddech, skrzydełka jego nosa zadrgały nagle, jakby poczuł jakiś niespodziewany zapach, a źrenice rozszerzyły mu się nieznacznie. W końcu oderwał spojrzenie od Nashiry i popatrzył na Nora, po czym pokiwał głową.
– Tak, Norze. Wypełnię swoje zadanie, a gdy tego dokonam, zwolnisz mnie ze służby i oddasz wolną wolę. – Głos demona był niski, chrapliwy, jakby od dawna nieużywany. Jego dźwięk poruszył jakąś nutę w sercu Nashiry, ale nie chciała się zastanawiać, co to było. Dlaczego poczuła to mrowiące ukłucie w piersi, gdy się odezwał? Nieważne, teraz liczyła się tylko zemsta. A on był środkiem do osiągnięcia jej celu.
– Wyśmienicie. Gdy kobieta wykona swoją misję, zwrócę ci wolną wolę i zwolnię ze służby. Masz moje słowo – Obiecał Nor i odwrócił się do Lara. – Czy teraz, kiedy masz, czego chciałeś, możemy porozmawiać… w bardziej dogodnym miejscu?
– Tak, daj mi chwilę – odparł Lar i zwrócił się do Nashiry. – Od tej pory wszystko zależy od ciebie, Nashiro. Twoja przyszłość i życie są w twoich rękach. Odszukaj ochronkę, dokonaj zemsty. I doceń dar, który dostałaś.
– Ja… dziękuję. Dziękuję. Nie zawiodę cię, przysięgam – zapewniła drżącym głosem.
– Wiem, że nie zawiedziesz. Pamiętaj jednak, że teraz jesteś zdana tylko na siebie i… Corvusa. Działaj mądrze, w swojej wendecie używaj umysłu, a sierotom okaż serce. – Lar podszedł do niej i kucnął, po czym dotknął dłonią jej piersi, w miejscu, gdzie ziała dziura po ostrzu, które ją zabiło. Niebieska poświata otuliła jego place i rana na jej oczach się zasklepiła, pozostawiła po siebie jedynie cienką, czerwoną bliznę. Gdy Lar cofnął dłoń, Nashira poczuła, jak przez jej całe ciało przechodzi fala ciepła. Bóg wyprostował się i podszedł do Nora.
– Będę czekał na wieści, Nashiro, wezwij mnie, gdy dokonasz zemsty. – Cienie podniosły się dookoła niego i Nora, po czym zawirowały. Uderzenie serca później już ich nie było, a świątynia stała się nagle przytłaczająco pusta.
Nashira przeniosła spojrzenie na stojącego w milczeniu demona i otworzyła usta, żeby coś powiedzieć, cokolwiek, co przełamałoby tę ciężką ciszę. Ale demon odezwał się pierwszy, tym niskim głosem, w którym brzmiały teraz po części rozbawienie, a po części mroczna obietnica.
– Gdy z tobą skończę, żaden mężczyzna nie będzie w stanie cię pokonać. A wtedy ty dokonasz zemsty, a ja odzyskam wolność. I nic na tym świecie i w zaświatach mnie nie powstrzyma, więc lepiej się przygotuj, bo nie będę znał litości.
Dopóki śmierć nas nie połączy
Copyright © Agata Franczak
Copyright © Wydawnictwo Inanna
Copyright © MORGANA Katarzyna Wolszczak
Wszelkie prawa zastrzeżone. All rights reserved.
Wydanie pierwsze, Bydgoszcz 2026 r.
ebook ISBN 978-83-7995-880-1
Redaktor prowadzący: Marcin A. Dobkowski
Redakcja: Paulina Kalinowska | proAutor.pl
Korekta: Agata Nowak | proAutor.pl
Projekt i adiustacja autorska wydania: Marcin A. Dobkowski
Projekt okładki: Ewelina Nawara | proAutor.pl
Skład i typografia: Bookiatryk.pl
Przygotowanie ebooka: Bookiatryk.pl
Książka ani żadna jej część nie może być przedrukowywana ani w jakikolwiek inny sposób reprodukowana czy powielana mechanicznie, fotooptycznie, zapisywana elektronicznie lub magnetycznie, ani odczytywana w środkach publicznego przekazu bez pisemnej zgody wydawcy.
MORGANA Katarzyna Wolszczak
ul. Kormoranów 126/31
85-432 Bydgoszcz
www.inanna.pl
Najtaniej kupisz na www.madbooks.pl
To jest wersja demonstracyjna zawierająca 10% treści książki.
Aby przeczytać pełną treść, skorzystaj z pełnej wersji EPUB.
Konwersja i przygotowanie ebooka Bookiatryk.pl
