Wydawca: Powergraph Kategoria: Fantastyka i sci-fi Język: polski

Uzyskaj dostęp do tej
i ponad 20000 książek
od 6,99 zł miesięcznie.

Wypróbuj przez
7 dni za darmo

Ebooka przeczytasz w aplikacjach Legimi na:

e-czytniku kup za 1 zł
tablecie  
smartfonie  
komputerze  
Czytaj w chmurze®
w aplikacjach Legimi.
Dlaczego warto?
Czytaj i słuchaj w chmurze®
w aplikacjach Legimi.
Dlaczego warto?
Liczba stron: 563 Przeczytaj fragment ebooka

Odsłuch ebooka (TTS) dostępny w abonamencie „ebooki+audiobooki bez limitu” w aplikacji Legimi na:

Androida
iOS
Czytaj i słuchaj w chmurze®
w aplikacjach Legimi.
Dlaczego warto?

Ebooka przeczytasz na:

Kindlu MOBI
e-czytniku EPUB
tablecie EPUB
smartfonie EPUB
komputerze EPUB
Czytaj w chmurze®
w aplikacjach Legimi.
Dlaczego warto?
Czytaj i słuchaj w chmurze®
w aplikacjach Legimi.
Dlaczego warto?
Zabezpieczenie: watermark Przeczytaj fragment ebooka

Opis ebooka Rok po końcu świata -

Rok po końcu świata”

Gdyby ten zbiór ukazał się dwa lata temu, włączyłby się w prekatastroficzny nurt, który przetoczył się przez zachodnią kulturę w związku z końcem kalendarza Majów. Jednak nasz świat nie skończył się wtedy, trwa nadal, co najmniej przez czas, gdy czytacie te słowa.

Kończy się za to jedenaście światów stworzonych na potrzeby tej antologii, choć próbują się przed tym bronić swymi – cyberpunkowymi lub steampunkowymi – zabawkami. Nie przetrwają ani dzięki cyberprzestrzeni, ani dzięki technologii Wieku Pary. Jedynym ich ratunkiem są ludzie, ale czy znajdą się tacy, dla których warto je ratować?

Opinie o ebooku Rok po końcu świata -

Fragment ebooka Rok po końcu świata -

CO­PY­RI­GHT© 2013 Mi­chał Cet­na­row­ski, Pa­weł Cie­ćwierz, An­na Kań­toch, Pa­weł Maj­ka, Ja­kub No­wak, Mi­chał Pro­ta­siuk, Jo­an­na Skal­ska, Emil Strze­szew­ski, Woj­ciech Szy­da, Sta­ni­sław Tru­chan, Mi­le­na Wój­to­wiczCO­PY­RI­GHT© 2013 by Po­wer­graph CO­PY­RI­GHT© 2013 for the co­ver by Ra­fał Ko­sik

WY­DA­NIE I

ISBN 978-83-61187-98-1

Wszel­kie pra­wa za­strze­żo­ne All ri­ghts re­se­rved

RE­DAK­CJA Sła­wo­mir Spa­sie­wicz RE­DAK­TOR PRO­WA­DZĄ­CA SE­RII Ka­sia Sien­kie­wicz-Ko­sikKO­REK­TA Jo­an­na Mi­ka-Orzą­da­łaILU­STRA­CJA NA I OKŁAD­CE Rafał Kosik, iStock Photo  PROJEKT GRAFICZNY SERII I OPRACOWANIE Rafał Kosik SKŁAD Powergraph

WY­ŁĄCZ­NY DYS­TRY­BU­TOR

Fir­ma Księ­gar­ska Ole­sie­juk sp. z o.o. s.k.a. 05-850 Oża­rów Ma­zo­wiec­ki, ul. Po­znań­ska 91 tel./faks: 22 721 30 00www.ole­sie­juk.pl, e-ma­il: fk@ole­sie­juk.pl

WY­DAW­CA Po­wer­graph sp. z o.o. Ce­głow­ska 16/2, 01-803 War­sza­wa tel./faks: 22 834 18 25www.po­wer­graph.pl, sklep.po­wer­graph.pl, e-ma­il: po­wer­graph@po­wer­graph.pl

Spis tre­ści
Stro­na ty­tu­ło­wa
Stro­na re­dak­cyj­na
Mi­chał Cet­na­row­ski - ( ¥ b 3 r p µ n |{ !
Emil Strzeszewski - Iskry w wodzie
Paweł Ciećwierz - Pasażerowie
Milena Wójtowicz - Post mortem
Joanna Skalska - Dwa do dwóch
Anna Kańtoch - Okno Myszogrodu
Wojciech Szyda - Popiołun
Paweł Majka - Koniec / początek wieku
Michał Protasiuk - Prawie
Stanisław Truchan - Miotlarka
Jakub Nowak - Retro (fantazja alternatywna)

Mi­chał Cet­na­row­ski

( ¥ b 3 r p µ n |{ !

„Po­zy­cja spo­łecz­na mi­ni­stra czy dy­rek­to­ra ban­ku wy­da­je mu się czymś po­waż­nym i god­nym za­zdro­ści, a po­sia­da­nie znacz­nej ilo­ści pie­nię­dzy gwa­ran­cją spo­ko­ju i bez­pie­czeń­stwa. Nie wie­rzy, że na do­brze mu zna­nej uli­cy, na któ­rej śpią ko­ty i ba­wią się dzie­ci, mo­że po­ja­wić się jeź­dziec z las­sem, któ­ry bę­dzie ła­pał prze­chod­niów i wlókł ich dorzeź­ni”.
Cze­sław Mi­łosz, Znie­wo­lo­ny umysł
 „Ale, obacz, jak ty mógł­być wy­kfa­li­czyć je­go zde­frau­do­wa­ne na­dzie­nie i za­to­pić ząb po­przez ten py­to o cie­le­bia­łej mą­ki przy­trzy­maw­szy go jak be­he­motć­mę ja­ko że on jest no­eco­moe. Fi­ni­sche!”.
Ja­mes Joy­ce, Fin­ne­gans Wa­ke

Bu­dzi ją Snaj­per™, 13 mi­nut przed cza­sem.

Kom­bajn na je­go po­le­ce­nie za­czy­na pom­po­wać w krew za­pro­gra­mo­wa­ne daw­ki neu­tra­li­za­to­rów me­la­to­ni­ny i kok­tajl izo­to­nicz­ny na ba­zie glu­ko­zy oraz do­pusz­czo­nych do ob­ro­tu nie­uza­leż­nia­ją­cych syn­te­ty­ków ko­fe­iny. Jo­wi­ta ła­god­nie od­zy­sku­je przy­tom­ność, od ra­zu trzeź­wa i skon­cen­tro­wa­na, wy­cie­ra z ką­ci­ków oczu po­zo­sta­ło­ści snu i nie ogni­sku­jąc wzro­ku po otwar­ciu po­wiek, za­kła­da go­gle. So­czew­ki de­li­kat­nie przy­le­ga­ją do błysz­czą­cej po­wierzch­ni gał­ki ocznej, po­ran­ne na­wil­ża­nie jest usta­wio­ne w me­na­dże­rze kom­baj­nu ja­ko ope­ra­cja au­to­no­micz­na. Pod po­wie­ka­mi wy­świe­tla­ją się pół­prze­zro­czy­ste da­ne z pro­ce­so­ra za­im­plan­to­wa­ne­go w wy­drą­żo­ną kość jarz­mo­wą. Ktoś ma­nu­al­nie prze­bił jej ofer­tę po­nad usta­wie­nia pro­gra­mu.

Spraw­dza, kto to, cze­mu nie sko­rzy­stał ze Snaj­pe­ra™ i czy wy­gra­na z nim mo­że jej za­szko­dzić w jej gru­pie ro­dzin­nej. Ga­eta­no Bon­si­gno­re li­cy­tu­je w tej au­kcji ja­ko bot Ma®io­la­89©, na­ło­żo­ny na je­go e-bay­owe kon­to przez Ke­osMa­ke­ra™. Jest wdow­cem z dwój­ką do­ro­słych sy­nów, był urzęd­ni­kiem, te­raz jest na utrzy­ma­niu dzie­ci w pro­gra­mie unij­nym „Au­tumn of Li­fe”, ma 79 lat, być mo­że dla­te­go opła­ca naj­tań­szą wer­sję szy­fra­to­ra i dla­te­go ze­bra­nie pod­sta­wo­wych da­nych zaj­mu­je Jo­wi­cie tak ma­ło cza­su.

Przy­wo­ła­ny mi­kro­ru­cha­mi ga­łek ocznych ze­gar po­ka­zu­je 6 mi­nut i 37 se­kund do za­koń­cze­nia li­cy­ta­cji. Jo­wi­ta za­pusz­cza szpe­ru­sy na prze­szu­ki­wa­nie baz spo­łecz­no­ścio­wych swo­ich zna­jo­mych, udo­stęp­nio­nych pod pro­fil jej kon­ta, i znaj­du­je re­kor­dy męż­czy­zny do­pie­ro w 24% wę­złach trze­cie­go i 46% wę­złach czwar­te­go stop­nia. Dla świę­te­go spo­ko­ju spraw­dza jesz­cze sy­nów, ale ża­den z nich nie po­ja­wia się tam tak­że z du­żo więk­szą czę­sto­tli­wo­ścią ani nie jest SB-kiem czy na­wet di­ving dump­ste­rem, co mo­gło­by być groź­ne.

Kal­ku­lu­je, ile mo­że wy­dać, za­nim prze­le­ją jej ho­no­ra­ria za ko­men­to­wa­nie su­shi-ra­ju.com© i pro­fi­ne­to­we­go Gold­Mi­ne­ra©, i pod­no­si do­pusz­czal­ny li­mit na ocze­ku­ją­cym na jej de­cy­zję Snaj­pe­rze™. Za nie­ca­łe trzy mi­nu­ty do­wie się, czy ko­muś z lep­szym oby­ciem w i-ne­cie też po­do­ba się ten ne­fry­to­wy kie­lich na mo­sięż­nym trój­no­gu, cien­ki, sza­fi­ro­wo­zie­lo­ny, z wy­tło­czo­ny­mi po­sta­cia­mi żół­wi i smo­ków, za­pro­jek­to­wa­ny w pra­cow­ni mi­strzy­ni Ra­chel Lee™.

Wsta­je, b-to­othem włą­cza czaj­nik i usta­wia tem­pe­ra­tu­rę wo­dy pod prysz­ni­cem, o czte­ry stop­nie niż­szą niż za­zwy­czaj. Kie­dy chłod­ne stru­mie­nie spły­wa­ją po jej pięć­dzie­się­cio­dwu­let­nim cie­le, twa­rzy i po czar­nych, krót­ko ścię­tych wło­sach, spłu­ku­je my­dli­ny spo­mię­dzy drob­nych pier­si i prze­glą­da naj­śwież­sze no­to­wa­nia giełd w Pe­ki­nie, To­kio, Mo­skwie, No­wym Jor­ku i, dla przy­zwo­ito­ści, w War­sza­wie. Spraw­dza RSS-y i new­slet­te­ry, od­zna­cza na póź­niej ar­ty­kuł z „Glo­bal Ti­me­sa”, w któ­rym z per­spek­ty­wy Pe­ki­nu ko­men­to­wa­ny jest trze­ci kry­zys ga­bi­ne­to­wy w Bruk­se­li, spór praw­ny wo­kół Dru­gie­go Ga­zo­cią­gu Pół­noc­ne­go i pro­ble­my z po­wstrzy­ma­niem ofen­sy­wy pi­ra­tów na wo­dach je­meń­skiej So­ko­try, w któ­rej znów pro­po­nu­je się NA­TO chiń­sko-in­dyj­ską me­dia­cję w roz­mo­wach z przy­wód­ca­mi Od­ro­dze­nia Afry­ki©.

Za­krę­ca wo­dę, owi­ja się gru­bym, mięk­kim ręcz­ni­kiem i wcho­dzi do use­ne­tu. Do­sta­je po­twier­dze­nie od Snaj­pe­ra™, ku­pi­ła. I-men przy­po­mi­na jej o zbli­ża­ją­cej się opła­cie za ad­blo­ke­ra, po­twier­dza ze­zwo­le­nie na do­ko­na­nie prze­le­wu. Me­na­dżer py­ta, czy za­in­sta­lo­wać naj­now­szą wer­sję pro­gra­mu. Jo­wi­ta po­twier­dza, choć jest za­do­wo­lo­na z te­go, jak obec­na wer­sja blo­ku­je na­wet naja­gre­syw­niej spro­fi­lo­wa­ne re­kla­my, zwłasz­cza te za­chę­ca­ją­ce do wy­ku­pie­nia abo­na­men­tów w pro­fi­ne­cie. Ale naj­le­piej być ze wszyst­kim na bie­żą­co, już się te­go na­uczy­ła. Do pro­fi­ne­tu zresz­tą nie trze­ba jej prze­ko­ny­wać.

Pierw­szą in­for­ma­cją wy­róż­nio­ną na ogól­no­do­stęp­nych ser­wi­sach jest ar­ty­kuł o koń­cu świa­ta. Uśmie­cha się i przez b-to­otha kom­po­nu­je w blen­de­rze skład­ni­ki na śnia­da­nie.

Jo­wi­ta ma dziś ocho­tę na rze­żu­chę, kieł­ki so­jo­we, 150 gra­mów sło­necz­ni­ka, szpi­nak, dwie łyż­ki mio­du (stan­dar­do­we, 14 gra­mów) i pra­żo­ną psze­ni­cę. Cze­ka, aż urzą­dze­nie zmik­su­je skład­ni­ki, za­le­wa prze­stu­dzo­ną au­to­ma­tycz­nie wo­dą zwi­nię­te list­ki her­ba­ty na dnie ka­mion­ko­wej czar­ki w sty­lu mi­noy­aki i sia­da przy ku­chen­nym bla­cie. Spraw­dza na do­mo­wym me­na­dże­rze, czy mąż jest w do­mu i czy cór­ka wy­szła już do szko­ły. Ja­rek jesz­cze pra­cu­je, pew­nie bę­dzie się kładł do­pie­ro za go­dzi­nę lub dwie, w Bris­ba­ne jest do­pie­ro 17:00, a je­go gru­pa cza­so­wa ni­g­dy nie koń­czy o tej po­rze. Chip Clau­dii zo­stał wy­lo­go­wa­ny o 7:17. Jo­wi­ta jest za­do­wo­lo­na.

Prze­bie­ga wzro­kiem na­głów­ki use­ne­to­we i du­że, krzy­kli­we ani­ma­cje, i wresz­cie pod wy­bol­do­wa­nym „A czy Ty zdą­żysz zo­ba­czyć 10 naj­go­ręt­szych scen z Mir­ja­ną Jo­ko­vić, za­nim po­chło­nie nas za­gła­da??!” od­naj­du­je prze­kie­ro­wa­nie do te­go sa­me­go tek­stu o ar­ma­ged­do­nie, tyl­ko w wer­sji dla pro­fi­ne­tu.

Prze­cho­dzi pod wska­za­ny ad­res, spro­fi­lo­wa­ne przez jej i-me­na pat­che płyn­nie śle­dzą zmia­ny pro­to­ko­łu. U do­łu po­ja­wia się zna­czek ak­tu­al­ne­go abo­na­men­tu i po­ka­zu­je, za ile dni trze­ba bę­dzie od­no­wić płat­no­ści. Nie­po­trzeb­nie, Jo­wi­ta już daw­no usta­wi­ła od­po­wied­nie prze­le­wy sta­łe na jed­nym z kont. Oglą­da jesz­cze trzy prze­pi­so­we re­kla­my: ubez­pie­czeń me­dycz­nych, no­we­go fil­mu z Mir­ja­ną Jo­ko­vić i pry­wat­nej fir­my po­li­cyj­nej, pro­gram do sczy­ty­wa­nia mi­kro­ru­chów ga­łek ocznych uważ­nie śle­dzi, czy ogni­sku­je wzrok tam, gdzie na­le­ży, i już jest w środ­ku. Czy­ta.

… naj­bar­dziej in­te­re­su­ją­ce są te ko­me­ty i pla­ne­to­idy, któ­re po­ru­sza­ją się po tra­jek­to­riach umoż­li­wia­ją­cych im zbli­że­nie się do Zie­mi (NEO – Ne­ar-Earth Ob­jects). Z wy­kry­tych 6200, oko­ło 900 ma śred­ni­cę prze­kra­cza­ją­cą 1 km. Naj­nie­bez­piecz­niej­sze z nich są PHAs – Po­ten­tial­ly Ha­zar­do­us Aste­ro­ids – któ­re za­gra­ża­ją bez­po­śred­nio pla­ne­cie. Kwa­li­fi­ku­je się do nich cia­ła prze­kra­cza­ją­ce 150 m śred­ni­cy, któ­re zbli­ża­ją się do or­bi­ty Zie­mi na od­le­głość 0,05 j.a., czy­li 7,5 mln ki­lo­me­trów. Obec­nie zna­my już po­nad 1200 PHAs.

Jo­wi­ta omi­ja prze­kie­ro­wa­nie do li­sty aste­ro­idów i ani­ma­cji z ich praw­do­po­dob­ny­mi tra­jek­to­ria­mi.

… Apo­phis, pla­ne­to­ida od­kry­ta w 2004 ro­ku, jest jed­ną z nich.

Prze­ska­ku­je na pod­świe­tlo­ny ad­res Apo­phi­sa. Czy­ta.

… Apo­phis w mi­to­lo­gii sta­ro­żyt­ne­go Egip­tu był de­mo­nem ciem­no­ści i cha­osu, prze­ci­wień­stwem bo­ga słoń­ca Ra. Przed­sta­wia­ny w po­sta­ci ol­brzy­mie­go wę­ża lub kro­ko­dy­la no­sił imię ozna­cza­ją­ce „Te­go, któ­ry zo­stał wy­plu­ty”. Je­go prze­zna­cze­niem jest zga­sić Słoń­ce.

Wra­ca pod wcze­śniej­szy ad­res.

… ta ma­ją­ca 273 m śred­ni­cy w naj­szer­szym miej­scu aste­ro­ida zbli­ży się dziś do Zie­mi. Czy 13 kwiet­nia bie­żą­ce­go ro­ku bę­dzie ostat­nim dniem na­szej cy­wi­li­za­cji?

Jo­wi­ta oglą­da zdję­cia de­mo­na ciem­no­ści i po­pi­ja wy­so­ko­wi­ta­mi­ni­zo­wa­ny kok­tajl z wą­skiej szklan­ki z gru­be­go szkła, rżnię­tej w li­ście lo­to­su. Prze­ciw­u­tle­nia­cze ze zmo­dy­fi­ko­wa­ne­go ge­ne­tycz­nie szpi­na­ku za­czy­na­ją wy­szu­ki­wać i li­kwi­do­wać wol­ne rod­ni­ki w jej cie­le.

… pla­ne­to­ida, je­śli nie ude­rzy, prze­le­ci nad po­wierzch­nią pla­ne­ty bli­żej, niż znaj­du­ją się geo­sta­cjo­nar­ne sa­te­li­ty te­le­wi­zyj­ne i na­wi­ga­cyj­ne, za­bu­rza­jąc ich tra­jek­to­rie i pra­cę. Wy­li­cze­nia na­ukow­ców uspo­ka­ja­ją, ale… Je­śli nie­bo nie spad­nie nam na gło­wy, w naj­bliż­szych dniach za­le­ca się nie za­wie­rzać pry­wat­nym GPS-om. Obiekt bę­dzie moż­na ob­ser­wo­wać go­łym okiem, tak­że w War­sza­wie, ja­ko punkt o ja­sno­ści po­rów­ny­wal­nej do obiek­tów o trze­ciej ja­sno­ści gwiaz­do­wej.

… zde­rze­nie z ta­kim obiek­tem co­raz czę­ściej bie­rze się pod uwa­gę pod­czas pro­jek­to­wa­nia przy­szłych lo­sów ludz­ko­ści. Do naj­więk­szej ko­li­zji na­szej pla­ne­ty do­szło ok. 4 mld lat te­mu. Wte­dy to więk­sza niż obec­nie Zie­mia zde­rzy­ła się z cia­łem o wy­mia­rach Mar­sa, a z jej zdar­tej po­wierzch­ni ufor­mo­wał się Księ­życ. Czy wte­dy po­wsta­ło ży­cie? Przez ostat­nie 600 mln lat do zde­rzeń o mniej­szej ska­li, z obiek­ta­mi o śred­ni­cy po­wy­żej 5 km, z któ­rych naj­mniej­szy utwo­rzył kra­ter o śred­ni­cy 95 km, do­cho­dzi­ło ok. 60 ra­zy. Zde­rze­nia z pla­ne­to­ida­mi o ki­lo­me­tro­wej śred­ni­cy zda­rza­ją się raz na 1 mln lat. Cia­ła 50-me­tro­we ko­li­du­ją z Zie­mią raz na kil­ka ty­się­cy lat.

… upa­dek Apo­phi­sa wy­zwo­li ener­gię rów­ną 510 Mt tro­ty­lu – nad Hi­ro­szi­mą wy­bu­chła bom­ba o wiel­ko­ści 15 Kt – czy­li kil­ka­dzie­siąt ra­zy więk­szą niż ta, któ­ra zo­sta­ła wy­zwo­lo­na w cza­sie ka­ta­stro­fy tun­gu­skiej.

Jo­wi­ta omi­ja prze­kie­ro­wa­nie na stro­nę ka­ta­stro­fy i po­le­ca i-me­no­wi, że­by przy­po­mniał jej póź­niej link do in­for­ma­cji o grup­ce za­pa­leń­ców, któ­rzy od kil­ku ty­go­dni za­ko­pu­ją ser­we­ry w be­to­no­wych schro­nach w Kar­ko­no­szach, że­by ludz­kość mo­gła prze­trwać choć w sie­ci. Jest za­do­wo­lo­na. Wkła­da brud­ną szklan­kę do zmy­war­ki, ro­bi kil­ka asan roz­luź­nia­ją­cych, włą­cza mu­zy­kę re­lak­sa­cyj­ną, wczo­raj by­ła to ścież­ka Wio­sna w gó­rach™, więc dziś dla od­mia­ny da­je Bu­dzą­cy się las™, i kie­dy drga­nia ko­ści jarz­mo­wej za­czy­na­ją prze­ka­zy­wać dźwię­ki bez­po­śred­nio do ośrod­ków słu­chu, za­bie­ra się do pra­cy.

Sia­da na że­lo­wym fo­te­lu, ukła­da się w nim wy­god­nie, wy­cią­ga old­sku­lo­wą, zmi­nia­tu­ry­zo­wa­ną kla­wia­tu­rę, do któ­rej zdą­ży­ła się już przy­zwy­cza­ić, i lo­gu­je się na swo­ją stro­nę.

In­ne­go nie bę­dzie™ wi­ta ją ani­ma­cją wi­śnio­wej la­wy, wy­le­wa­ją­cej się z tła i fos­fo­ry­zu­ją­cej na tekst. Dziś już nie ro­bi się ta­kich stron. Na­zwa jest oczy­wi­ście wzię­ta z gry.

Jo­wi­ta czy­ta kom­cie pod wpi­sem o az­tec­kich wi­zjach koń­ca świa­ta i ich związ­ku z teo­rią mno­go­ści Bo­ur­ba­kie­go, wy­wie­dzio­ną od dia­gra­mów Vien­ne’a, któ­ry w ra­mach open­so­ur­ce’owe­go Po­ly­ma­tha dla zgry­wy prze­ana­li­zo­wa­li ostat­nio ma­te­ma­ty­cy ze span­giel­skiej gru­py Los Ma­te­máti­cos de la Mu­er­te, dzia­ła­ją­cej na ser­we­rach z Ti­ju­any. Od­po­wia­da i pi­sze no­wą not­kę – o koń­cach świa­ta, któ­re ich nie za­bi­ły od po­cząt­ku ro­ku: bu­dzą­cym się od kil­ku mie­się­cy me­ga­wul­ka­nie pod Yel­low­sto­ne, ewa­ku­acji tam­tej­szej lud­no­ści z He­le­na Ci­ty, Chey­en­ne i Bo­ise, tsu­na­mi w Ka­li­for­nii, trze­cim roz­ru­chu elek­trow­ni ato­mo­wej pod Żar­now­cem, śnię­tych żół­wiach na Golf­sztro­mie, ba­ta­lii są­do­wej w Stras­bur­gu mię­dzy pół­noc­no­eu­ro­pej­ską fi­lią Mi­cro­so­ftu a dziew­czy­na­mi z open­so­ur­ce’owe­go Dål­Jo­oge©, ko­lej­nych po­ża­rach w Bra­zy­lii, chrze­ści­jań­skich fun­da­men­ta­li­stach, któ­rzy od­pa­li­li Ni­xo­na© na ser­we­rach ISRO, dzię­ki cze­mu wy­do­by­wa­nie He­lu-3 w in­dyj­skiej sta­cji przez kil­ka dłu­gich dni sta­ło pod zna­kiem za­py­ta­nia, a Hin­du­si sza­le­li i co chwi­lę zmie­nia­li ce­le swo­ich ra­kiet, ale żad­ne z po­łu­dnio­wo­ame­ry­kań­skich państw roz­trop­nie nie przy­zna­ło się do po­wią­zań z za­ma­chow­ca­mi, o se­rii la­win błot­nych w pro­win­cji Gan­su, w któ­rych zgi­nę­ło pra­wie 2400 osób – i wsta­wia ani­ma­cję Wiel­kie­go Gru­be­go Ko­smicz­ne­go Skur­wy­sy­na, któ­ry ma po­zba­wić ich wszyst­kich ży­cia.

Ca­łość pod­su­mo­wu­je mi­ni­ma­li­stycz­ną pik­to­gra­ficz­ną emot­ką z se­rii ka­oani za­pro­jek­to­wa­nych spe­cjal­nie dla niej przez ma­ją­cą pra­cow­nię w Am­ster­da­mie Wong Siu Fung, za któ­re mu­sia­ła za­pła­cić wie­lo­krot­ność trzech mie­sięcz­nych za­rob­ków, ale do dziś jest z nich za­do­wo­lo­na. Dzię­ki in­fo-mar­ke­rom wbu­do­wa­nym w ich kod od­szu­ka­ła je już na kil­ku­dzie­się­ciu use­ne­to­wych fo­rach, a dzię­ki te­mu cu­dze szpe­ru­sy z pro­fi­ne­tu mu­szą po­zy­cjo­no­wać jej blo­ga wy­żej w pry­wat­nych re­kor­dach. Ani­ma­cja po­ka­zu­je, co bę­dzie się dzia­ło w po­szcze­gól­nych czę­ściach glo­bu, je­śli pla­ne­to­ida ude­rzy w okre­ślo­ną lo­ka­li­za­cję. Je­śli Apo­phis zstą­pił­by za­tem do oce­anu, 2280 ki­lo­me­trów od na­brze­ża Bo­sto­nu, w któ­rym miesz­ka Her­mio­na Ka­sper­chek z web-law.com, ge­ne­ru­ją­ca 16% ko­men­ta­rzy na stro­nie Jo­wi­ty, je­śli pla­ne­to­ida ude­rzy­ła­by w oce­an w od­le­gło­ści, któ­ra w li­nii pro­stej dzie­li War­sza­wę od Ma­dry­tu, po 17 go­dzi­nach Bo­ston za­la­ła­by ścia­na wo­dy roz­pę­dzo­na do 120 ki­lo­me­trów na go­dzi­nę i osią­ga­ją­ca 60 me­trów wy­so­ko­ści w chwi­li do­tar­cia do do­ków.

… btw, a jak wy spę­dzi­cie ostat­ni dzień swo­je­go ży­cia?

… prze­czy­ta­my się ju­tro?

Jo­wi­ta bli­pu­je zdję­cie Apo­phi­sa na nor­dik­ku, skon­wer­to­wa­ną wer­sję wpi­su prze­pusz­czo­ną przez pod­sta­wo­we­go le­et-spe­ake­ra i z do­da­ną więk­szą licz­bą in­te­rak­tyw­nych ilu­stra­cji, mir­ro­ru­je na use­ne­cie i za­czy­na sys­te­ma­tycz­ne prze­glą­da­nie blo­gów ze swo­jej gru­py ro­dzin­nej.

Roz­pa­la trzy (je­den za mie­sięcz­ny abo­na­ment) i ga­si dwa flej­my (za sła­wę). Je­den z ga­szo­nych roz­wi­ja się pod dys­ku­sją o spa­ce­adver­ti­sin­gu i ga­zo­wym bil­bo­ar­dzie Piz­zy Hut™ wy­nie­sio­nym na 140-ki­lo­me­tro­wą or­bi­tę przez Ro­syj­ską Agen­cję Ko­smicz­ną. Kom­cie o naj­now­szych pró­bach rzu­to­wa­nia ho­lo­gra­ficz­ne­go na syn­te­tycz­ne, bio­de­gra­do­wal­ne krysz­ta­ły roz­py­la­ne w stra­tos­fe­rze by­ły jesz­cze igno­ro­wa­ne przez jej gru­pę ro­dzin­ną, ale link po­de­sła­ny przez ro­ze lu­xem­bo­org© o spo­cie re­kla­mu­ją­cym Zie­mię ko­smi­tom, któ­ry wy­sła­no w kie­run­ku ukła­du sło­necz­ne­go 47 UMa, le­żą­ce­go 42 la­ta świetl­ne od Słoń­ca w gwiaz­do­zbio­rze Wiel­kiej Niedź­wie­dzi­cy, wy­wo­łu­je ofen­sy­wę.

ro­za­_lu­xem­bo­org© pod oso­bo­wo­ścią Ara­bel­li© na­le­ża­ła kie­dyś do wro­gie­go alian­su w Apo­ka­lip­ti­ce™, jesz­cze w cza­sach Wo’co­ol­skie­go©, ale w tym nie by­ło­by nic dziw­ne­go. Alian­se po­wsta­ją i roz­pa­da­ją się, wro­go­ści i przy­jaź­nie na pri­vach two­rzą i roz­pa­da­ją się, nie jest to nic, cze­go praw­do­po­do­bień­stwa nie moż­na ob­li­czyć w sy­mu­la­cjach na po­pu­lar­nych azja­tyc­kich pat­chach do gry, dzia­ła­ją­cych w opar­ciu o eks­tra­po­la­cję praw eko­no­mii, teo­rię gier i miod­ność roz­gryw­ki. Naj­bar­dziej zna­ni play­erzy po­tra­fi­li zresz­tą za­ma­sko­wać swo­je oso­bo­wo­ści tak, że­by ven­det­ta w Re­al­Li­fie nie szła przez pro­to­ko­ły pro­fi­ne­tu. Ale kie­dy ro­za­_lu­xem­bo­org© zdra­dzi­ła na­wet swo­ich i za­czę­ła nin­ja lo­oto­wać wszyst­kich bez wy­jąt­ku, za du­ka­ty i pre­stiż, Wol­na Gru­pa Mag­da­len­ka mu­sia­ła za­cho­wać się zgod­nie z za­sa­da­mi i za­re­ago­wać. Prze­cież to gra.

Jo­wi­ta ją ro­zu­mie: tak też zdo­by­wa się po­pu­lar­ność i szpry­cu­je szpe­ru­sy re­kor­da­mi. Na ra­zie jed­nak jej i-men w sy­mu­la­cjach od­ra­dza ta­ką stra­te­gię za­cho­wa­nia. Słu­cha go. Jo­wi­ta po­dzi­wia ro­ze­_lu­xem­bo­org© i za­ra­zem jej nie­na­wi­dzi, zgod­nie z po­li­ty­ką gru­py ro­dzin­nej. Jest za­do­wo­lo­na. Cze­ka na ko­men­ta­rze pod jej wpi­sem o Mło­dej Pra­wi­cy na cza­tli­ście otwie­ra­nej au­to­ma­tycz­nie z wy­śmie­wa­ne­go use­ne­to­we­go wo­lo­dy­jow­ski.pl, do któ­re­go prze­kie­ro­wa­ło ją z wpi­su M4nƒr3Ð4©.

Fu­tu­ro­lo­gicz­ne mam­bo dżam­bo Fried­ma­na przy­po­mniał so­bie nie­daw­no use­net, po tym, jak PKB w Tur­cji wy­prze­dził znów o kil­ka punk­tów wska­za­nia z Bra­zy­lii i Fran­cji. Kom­cie pod tym tru­pem są pas­se, ale Jo­wi­ta jest lo­jal­na wo­bec swo­jej gru­py, a na hej­te­rze­niu oszo­ło­mów z MP za­wsze moż­na za­ro­bić kil­ka wpi­sów. Zwłasz­cza kie­dy po raz ko­lej­ny od­grze­wa­ją sta­re prze­po­wied­nie i znów gło­szą Świt No­wej Pol­ski™.

Bli­pu­je na nor­dik­ku lin­ki. Zbli­ża się czas, kie­dy bę­dzie mu­sia­ła ogląd­nąć ko­lej­ne trzy prze­pi­so­we re­kla­my. Roz­ma­so­wu­je po­wie­ki, skła­da kla­wia­tu­rę, po­sta­na­wia od­po­cząć. Oglą­da re­kla­my. War­szaw­ska Szko­ła Pie­lę­gnia­rek Trans­kul­tu­ro­wych ogła­sza na­bór na ko­lej­ny kurs. Agen­cja au­to­cra­ftin­gu Ta­bu­la Ra­sa© prze­ko­nu­je, że­by nie zwle­kać i pod­dać ich tre­nin­go­wi już przed­szko­la­ki, za­nim na do­bre nie za­nu­rzą się w sie­ci; ma­ją­cy naj­lep­sze cer­ty­fi­ka­ty co­acho­wie na­uczą je, jak od naj­młod­szych lat kre­ować use­ne­to­wą praw­dę i kłam­stwo o so­bie, co udo­stęp­niać ofi­cjal­nie, gdzie kształ­to­wać świa­do­me prze­cie­ki, cze­go uni­kać, pod ja­ki­mi ad­re­sa­mi by­wać i gdzie bez­względ­nie się nie za­pusz­czać, je­śli nie chce się w przy­szło­ści paść ofia­rą Po­ła­wia­czy Śmie­ci. Hi­per­tek­sto­wy e-bo­ok Eve­li­ny Wło­dar­czyk o spły­wach sie­cio­wych, za­pro­jek­to­wa­ny na pod­sta­wie jej pra­cy dok­tor­skiej, in­te­re­su­je ją na ty­le, że­by zło­żyć za­mó­wie­nie na Ba­bel™. Pa­kiet da­nych ła­du­je się od ra­zu do do­mo­wej bi­blio­tecz­ki. Wy­da­je po­le­ce­nie i-me­no­wi, że­by przy­po­mniał jej o tym wie­czo­rem. In­ter­fejs miał już wy­star­cza­ją­co du­żo cza­su, że­by po ze­sta­wie­niu ze­ga­ra z mar­ke­ra­mi me­la­to­ni­ny w jej krwi i spad­kiem ak­tyw­no­ści fal mó­zgo­wych zdą­żył zde­fi­nio­wać „wie­czór”.

Ro­bi so­bie wol­ne. Kom­bajn ser­wu­je en­dor­fi­ny. Jo­wi­ta zmie­nia play­li­stę (te­raz gu­zheng i prze­ste­ro­wa­ne elek­tro­nicz­nie smy­ki), prze­cią­ga się jak kot­ka, ni­czym re­wol­we­ro­wiec wy­sy­ła b-to­othem do czaj­ni­ka po­le­ce­nie za­go­to­wa­nia wo­dy i z che­micz­nym uśmie­chem dmu­cha na koń­ców­kę zło­żo­nych jak do strza­łu pal­ców. Zmie­nia okno, ale nie wy­cho­dzi z pro­fi­ne­tu, i z przy­zwy­cza­je­nia prze­glą­da use­ne­to­we fo­ra.

Dwa są o chiń­skich an­ty­kach, je­den o współ­cze­snym azja­tyc­kim pop-art-de­co, oczy­wi­ście za­ha­cza o Apo­ka­lip­ti­ka.com, tro­chę uważ­niej śle­dzi nie­do­czy­ta­ne wąt­ki na Le­gi­sla­to­rze©, zwłasz­cza wpi­sy o ob­ostrze­niach praw­nych spawn cam­pin­gu w MMORPG-ach na ser­we­rach umiesz­czo­nych w Eu­ro­pej­skiej Stre­fie Bot-Ne­to­wej i o zna­nych przy­pad­kach kra­dzie­ży Oso­bo­wo­ści Sie­cio­wej. Jo­wi­ta ma nie­wie­le ro­man­sów w Re­al­Li­fie, te z Apo­ka­lip­ti­ki™ są i tak ogól­no­do­stęp­ne dla wszyst­kich za­lo­go­wa­nych, fre­ewa­re ścią­ga je­dy­nie z pew­nych źró­deł, w któ­rych to na pew­no fre­ewa­re, pil­nu­je się, że­by nie mieć wię­cej niż trzech spraw o se­ar­ching na gra­ni­cy pra­wa w jed­nym cza­sie i nie urzą­dza or­gii z gru­pi­sa­mi, na­wet w ekra­no­wa­nych po­miesz­cze­niach, bo za­wsze znaj­dzie się spo­sób, że­by zro­bić z te­go na­gra­nie, ale i tak ubez­pie­czy­ła swo­ją Jo­wi­tę© za­raz po tym, jak w use­ne­cie wy­pły­nę­ły fik­cyj­ne dzien­ni­ki Jay­de­na S., skom­pi­lo­wa­ne z ob­ser­wa­cji je­go ru­chu sie­cio­we­go przez al­bań­skich ha­ke­rów, a sam J.S. przez trzy ty­go­dnie dzia­łał ja­ko bot, dys­po­nu­jąc ha­sła­mi, kon­ta­mi i oso­bo­wo­ścią za­pro­jek­to­wa­ną na pod­sta­wie ma­pin­gu sie­cio­wych przy­zwy­cza­jeń ofia­ry. Nikt w je­go gru­pie ro­dzin­nej nie chciał po­tem do­cho­dzić, czy ich ko­dy do­stę­pu sprze­da­wał on, czy zbo­to­wa­ny ava­tar. Ta­kie­go koń­ca świa­ta Jo­wi­ta boi się naj­bar­dziej.

Znaj­du­je ją use­ne­to­wy news o bru­tal­nych za­bój­stwach w War­sza­wie. Krew w ani­ma­cji spły­wa frak­ta­lem pik­se­li. Ke­osMa­ker™ mo­de­lu­je jej w cza­sie rze­czy­wi­stym no­we oso­bo­wo­ści, do któ­rych z sza­blo­nów two­rzy fik­cyj­ne ad­re­sy i blo­gi, przy­po­rząd­ko­wu­je im gru­py sie­cio­we i naj­czę­ściej od­wie­dza­ne miej­sca. To nie­zbyt wy­ra­fi­no­wa­ny ka­mu­flaż, ale na use­net naj­czę­ściej wy­star­czy, po­za tym dziew­czy­ny z Ke­osMa­ke­ra™ ma­ją bar­dzo do­bre staw­ki abo­na­men­to­we i ro­bią nie­złe apli­ka­cje do pat­chów na szpe­ru­sy, kie­dy sa­me­mu po­trze­bu­jesz prze­ła­mać za­bez­pie­cze­nia Fog­Mi­sta™, Ca­mo­ufla­ge’a™ czy Pop-Mi­xa™, kreu­ją­ce­go na­kład­ki oso­bo­wo­ści na zna­nych ce­le­bry­tów pro­fi­ne­tu, czy in­ne­go pro­gra­mu do ge­ne­ro­wa­nia sie­cio­we­go dru­go­ży­cia. Czy­ta.

… ofia­ry, Jo­lan­ta i Alo­sza K., Jo­wi­ta wcho­dzi na prze­kie­ro­wu­ją­ce do ne­kro­lo­gów ad­re­sy, spraw­dza ich ze­sta­wy nic­ków, po­wią­za­nia ro­dzin­ne i to, jak bli­skich ma­ją wspól­nych zna­jo­mych, zo­sta­ły zna­le­zio­ne w swo­im apar­ta­men­cie w pod­war­szaw­skim Gre­en­Par­ku. Oglą­da zdję­cia z eg­ze­ku­cji, śla­dy kul na se­le­dy­no­wej ścia­nie i mo­no­chro­ma­tycz­ną ani­ma­cję z wi­zji lo­kal­nej, sto­no­wa­ną i nie­re­ali­stycz­ną, że­by wy­grać ewen­tu­al­ne pro­ce­sy wy­to­czo­ne przez krew­nych. Alo­sza K. był sza­no­wa­nym w swo­jej gru­pie kon­su­menc­kiej Bit­Su­pe­rvi­so­rem, po­pu­lar­nym SB-kiem, od­po­wie­dzial­nym w pół­noc­no­afry­kań­skiej fi­lii Chi­na Exim Ban­ku© za wdra­ża­nie no­wych za­bez­pie­czeń apli­ka­cji płat­ni­czych. Cia­ła sy­na za­mor­do­wa­nych, czter­na­sto­let­nie­go Mar­cu­sa K., do tej po­ry nie od­na­le­zio­no.

Jo­wi­ta pi­sze pri­va do mę­ża, któ­ry znał Alo­szę K. w pierw­szym węź­le.

(2¥74£3ś  70  jµż  m0ż3?

I pod­sy­ła prze­kie­ro­wa­nie pod ad­res z ma­te­ria­łem. Nie wy­łą­cza hard­ko­ro­we­go le­et-spe­eke­ra, przez któ­ry ko­mu­ni­ku­ją się od ich pierw­szej wspól­nej gru­py dys­ku­syj­nej wo­kół szwaj­car­skie­go Le Lo­isirs Trust©, któ­ry ja­ko pierw­szy za­czął eu­ro­pej­ską kam­pa­nię na rzecz fre­ewa­re’u i roz­po­wszech­nie­nia New Ne­twork Eco­no­my w opar­ciu o abo­na­men­to­wa­ne cre­ati­ve com­mons 2.0. Jo­wi­ta świet­nie pa­mię­ta, jak Ja­rek wte­dy te­go nie lu­bił. Pod­czas ich pierw­szej wspól­nej ko­la­cji, w Re­al­Li­fie, jesz­cze nie w re­alu, na­pi­sał na swo­je­go i-me­na pro­ste­go pat­cha de­szy­fru­ją­ce­go, któ­re­go nie sfor­ma­to­wał do dzi­siaj, choć nie mu­siał już go od­pa­lać.

pr2¥|{r0  m1,  J4r3|{.  ƒ4|{|{,  Ð0|{ąÐ  73n  św147  2m13r24,  $|{0r0  n4w37  w  h3r­m37¥(2n¥m  9r33n­P4r|{µ  Ð0(h0Ð21  Ð0  74|{1390  $¥ƒµ????  |{00rv4  m(.  pr2¥|{r0  m1,  |{0(h4n13

Do­pie­ro po chwi­li Jo­wi­ta spraw­dza go­dzi­nę. Ja­rek już pew­nie śpi. Wy­sy­ła mu pri­vem swo­je na­gie zdję­cie i ży­czy do­brych snów.

Ð0br¥(h  $nów,  |{0w­b0jµ

Za­go­to­wu­je jesz­cze raz wo­dę w czaj­ni­ku i tym ra­zem wsta­je, że­by za­pa­rzyć so­bie her­ba­tę. Kom­bajn w tle ser­wu­je syn­te­ty­ki ko­fe­iny. Na­le­wa­jąc wo­dę do czar­ki, Jo­wi­ta spraw­dza jesz­cze dłu­gość abo­na­men­tu w Spar­tak­ku­sie©, pry­wat­nej fir­mie po­li­cyj­nej od dwóch se­zo­nów naj­po­pu­lar­niej­szej w le­wo­brzeż­nej War­sza­wie.

Wy­sy­ła pri­va do Clau­dii Jak w szko­le? EMML i na szkol­nym kon­cie ro­dzi­ca spraw­dza, o któ­rej cór­ka za­lo­go­wa­ła się w bu­dyn­ku. We­dle wska­zań po­win­na mieć te­raz pol­ski. Jo­wi­ta pi­je go­rą­cy na­par o słom­ko­wej bar­wie, prze­kie­ro­wu­je się i dzię­ki klu­czo­wi zha­ko­wa­ne­mu przez M@riol­kę©, zna­jo­mą z gru­py ro­dzin­nej, któ­ra na­pi­sa­ła spe­cjal­ny al­go­rytm pod­pi­na­ją­cy ją pod cu­dze kon­to, wcho­dzi na za­mknię­te pro­fi­ne­to­we fo­rum Blu­dLu­stu©.

Clau­dia po­stu­je tam i tyl­ko tam pod nic­kiem Ro­qu­elau­re, a Jo­wi­ta ja­ko mat­ka za­mie­rza po­znać ją dzię­ki te­mu bli­żej, tak jak nie moż­na ni­ko­go prze­nik­nąć tyl­ko dzię­ki szyb­kim kom­ciom na use­ne­cie i prze­my­śla­nym wpi­som w pro­fis­fe­rze. Mar­twi się o cór­kę, przy naj­bliż­szej oka­zji mu­si z nią de­li­kat­nie po­roz­ma­wiać, że­by za­wsze, na­wet na szy­fro­wa­nym fo­rum, ubez­pie­cza­ła nic­ka. Patch M@riol­ki© ma­sku­je ją ja­ko bo­ta jed­ne­go z le­gal­nych człon­ków gru­py ro­dzin­nej użyt­kow­ni­ków fo­rum. Jo­wi­ta ko­cha swo­je dziec­ko i jest do­brą mat­ką.

Prze­glą­da no­we po­sty, wra­ca do sta­rych wąt­ków. Sta­ra się zro­zu­mieć. Prze­wi­ja od­po­wie­dzi, prze­ska­ku­je wpi­sy, śle­dzi drzew­ka ko­men­ta­rzy. Czy­ta.

… der­wi­sze mu­zuł­mań­scy, na­zy­wa­ni „za­bój­ca­mi wam­pi­rów”, po­sia­da­li moc za­bi­ja­nia wam­pi­rów mniej­szych. No­si­li me­ta­lo­wy pręt za­koń­czo­ny ostrym kol­cem (shish). Jak wie­rzą mu­sli­my, oso­ba uro­dzo­na w so­bo­tę po­sia­da dar wi­dze­nia du­chów, zjaw i roz­po­zna­wa­nia wam­pi­rów.

… Ger­ma­nie ob­sy­py­wa­li gro­by ma­kiem, Szko­ci za­bi­ja­li wam­pi­ry su­ro­wym że­la­zem, jesz­cze nie prze­to­pio­nym, al­bo, ko­orva, wkła­da­li mię­dzy zę­by tru­pa… cy­try­nę.

… chiń­ska od­mia­na wam­pi­rów to Jiang Shi (w pi­ny­inie „ji­āng­shī”). Od wam­pi­rów eu­ro­pej­skich róż­nią się wy­glą­dem, ale nie upodo­ba­nia­mi: do prze­ży­cia i uzy­ska­nia nie­śmier­tel­no­ści też po­trze­bu­ją esen­cji znaj­du­ją­cej się w ludz­kiej krwi.

… tho­snek ru­les! :[

… Top Ten Vam­pi­re Mo­vies.

… wi­dzie­li­ście Mr Vam­pi­re 2?? Ching-Ying Lam ja­ko ka­płan upier­da­la do­op­sko! :[[[[ Be­ka, ko­orva, i strah, ale prze­cież dla san­ga to nor­ma, don’t you?

… hip­ster bul­l­shit!

… fak­king qu­si­ba

… well

… naj­lep­szy jest „Mar­tin”, od te­go się za­czę­ło. Za­pra­szam do mnie, mam to wszyst­ko zar­chi­wi­zo­wa­ne pod Scho­olU­se­rem, moż­na oglą­dać do wo­li.

Jo­wi­ta nie prze­kie­ro­wu­je ad­re­su. Czy­ta da­lej.

… tyl­ko w ce­lach edo­oka­cyj­nych, ko­orva, sie wie ;[

… Ro­me­ro, ko­orva, kick ass!

… pier­do­lish jak wą­sa­ty wam­pir :{[.

Ale nikt nie da­je się zła­pać na fla­me rol­le­ra rzu­ca­ne­go z au­to­ma­tu przez za­błą­ka­ne­go co­nver­sa­to­ra. Jo­wi­ta zmie­nia wą­tek. Her­me­tycz­ne fo­rum po­win­no mieć jed­nak lep­sze wal­le na ta­kie pro­ste spe­ak-bo­ty.

… Dra­gon­fly™ we Wro­cła­wiu, jes, jes, jes! Daw­no u nas nie gra­li!

Jo­wi­ta omi­ja ani­ma­cję i za­wę­ża nie­prze­czy­ta­ne tyl­ko do te­ma­tów, któ­re naj­czę­ściej śle­dzi Ro­qu­elau­re.

… Związ­ki.

… czy prze­zna­cze­niem san­ga jest sa­mot­ność? Czy ma­cie part­ner­ki / part­ne­rów tej sa­mej ran­gi / ra­sy? Czy wam­pir mo­że też zwią­zać się ze zwy­kłym śmier­tel­ni­kiem? Ja­kie są wa­sze do­świad­cze­nia?

… jak się wy­rze­ka mi­ło­ści, to się ni­cze­go nie ża­łu­je i nic ci po­tem nie bra­ku­je. To za­bo­bo­ny i prze­są­dy zwie­rząt. Przy chrzcie umie­ra daw­ne ty, któ­re pra­gnie bli­sko­ści dru­giej oso­by i mi­ło­ści, a ro­dzi się sang. Wy­zwól swo­ją nie­na­wiść.

… mo­im zda­niem wszyst­ko za­le­ży od przy­szłe­go part­ne­ra. Mu­sisz po pro­stu zna­leźć te­go ko­goś. Jak sa­ma wiesz, bez pro­ble­mów uwie­dziesz tę oso­bę.

… wam­pir po­gar­dza ludź­mi, któ­rzy go ota­cza­ją. Spo­łe­czeń­stwo i je­go za­sa­dy są mu ob­ce.

… pier­do­lish :[ a świe­żyn­ki rh byś nie po­chłep­tał?

… sty­li­za­cja na alie­na­cję jest chuj-pas­se. To prze­sta­rza­ła baj­ka z go­tik ani­me.

… a nie wiem, nie wiem, szcze­rze mó­wiąc... Jak jest z emo­cja­mi wam­pi­ra? Na­stę­pu­je wzmoc­nie­nie czy osła­bie­nie uczuć?

… uczu­cia, ko­orva, są do­pie­ro chuj-pas­se :[[[[[[[[

… wam­pir mo­że być z kim­kol­wiek, je­śli ten ktoś za­ak­cep­tu­je go ta­kim, ja­ki jest. Bez tej wie­dzy o so­bie związ­ki szyb­ko się koń­czą. Chy­ba się nie wsty­dzisz te­go, kim je­steś?? Po­zdra­wiam.

… fakk, ale szit. Po­słu­chaj­cie sie­bie. Chcesz brać, bierz. Chcesz da­wać, da­waj. Ale ko­mu? Zwie­rzę­tom, ro­ba­kom, lu­dziom? Pan nie mo­że jeść mię­sa z dło­ni chło­pa, pies nie do­stą­pi za­szczy­tu wy­słu­cha­nia grze­chów pa­na. To, ko­orva, ko­niec świa­ta. Sang to zwień­cze­nie ewo­lu­cji, no­wy ga­tu­nek czło­wie­ka – nie ava­ta­ry, nie spe­ak-bo­ty, nie krysz­ta­ło­we bra­in­sy­my ma­ją­ce prze­ko­pio­wać czło­wie­ka w Re­al­Li­fe, na wiecz­ne wsie­ciow­stą­pie­nie, na­wet nie człon­ko­wie two­jej web fa­mi­ly. Ty sam je­steś swo­ją gru­pą ro­dzin­ną. Ty, ty, ty. JA. Ko­orva. Resz­ta to kurz na wie­trze i krwa­wy ochłap do za­ba­wy. Że­byś mógł ich oma­mić. Że­byś mógł ich opę­tać. Że­byś się mógł na­pić.

… Blo­ooood!!!!!!!!!

Nie prze­ry­wa­jąc czy­ta­nia, Jo­wi­ta wsta­je i z szaf­ki nad nie­uży­wa­ną na­no­dru­kar­ką pro­stych po­traw w kuch­ni, hi­cie jed­ne­go se­zo­nu, wy­cią­ga her­me­tycz­nie za­pa­ko­wa­ną pacz­kę z su­szo­ny­mi so­lo­ny­mi śliw­ka­mi. Roz­ry­wa opa­ko­wa­nie i wcią­ga przy­jem­ny, moc­ny za­pach. Je, czy­ta. Pat­che ko­rek­tor­skie wy­ła­pu­ją naj­więk­sze błę­dy w po­stach i po­pra­wia­ją je w cza­sie rze­czy­wi­stym, tak że­by w ogó­le to zro­zu­mia­ła.

… Daw­ca.

… any­one, mło­dzi? Ktoś chce po­czuć w so­bie praw­dzi­wą py­tę?

… fakk, ko­orva, man. Spier­da­laj.

… szu­kasz mię­sa, wyjdź do klu­bu, na uli­cę, zba­je­ruj ja­kieś w Re­al­Li­fie. To ty ni­mi rzą­dzisz, więc ja­ki pro­blem?

… qu­si­ba. FY­ATHY­RIO

… a ja z chę­cią po­dzie­lę się swo­ją krwią :[[ Ale oczy­wi­ście z wza­jem­no­ścią. Jak sang do san­ga.

… priv?

… ko­orva, ba :[

… przy­po­mi­nam, je­śli ktoś chce do nas do­łą­czyć, kon­tak­tu­je się WY­ŁĄCZ­NIE NA PRI­VA.

… pi­li­ście kie­dyś żół­te­go?

… ja pi­łam. Żół­tą. Do­bry staf.

… po­twier­dzam, do­bry :[ Nie to co afro, ule­głe ba­ra­ny. Bo żół­ci to no­wa ra­sa pa­nów. To stam­tąd po­cho­dzą naj­więk­si z nas. Bez kom­pro­mi­su, bez li­to­ści, liż du­pę al­bo pysk pod mur i ku­la w cza­chę. Jak po ata­ku ra­dy­ka­łów z Fa­lun Gong© na Jing Gu­ang Cen­ter©. Więc jak je­steś mło­dym san­giem, nie ry­zy­kuj z mię­sem od nich. Je­śli jesz­cze nie na­uczy­łaś się roz­po­zna­wać jan­gi­sów. Bo mo­że za­bo­leć.

… pil­ne!!! Szu­kam mię­sa z oko­lic War­sza­wy!!! :[[[[[[[[[[[[

Jo­wi­ta do­sta­je pri­va od cór­ki. BBL, ma. Wi­docz­nie już skoń­czy­ła lek­cję i na czas prze­rwy od­blo­ko­wa­no pu­blicz­ne łą­cza.

Clau­dia koń­czy 30-mi­nu­to­wą lek­cję pol­skie­go, ra­zem z dzwon­kiem, pi­ka­ją­cym elek­tro­nicz­nie ja­ko tło do iko­ny po­ja­wia­ją­cej się na go­glach, wy­łą­cza się sie­cio­wy blac­ko­ut, więc mo­że od­po­wie­dzieć mat­ce i spraw­dzić RSS-y. Ma 14 lat. Chcia­ła­by się za­lo­go­wać na fo­rum Klu­bu, ale pod szkol­nym pro­to­ko­łem to mo­gło­by być nie­moż­li­we, a na pew­no nie­bez­piecz­ne. Wie o tym i ba­wi się my­ślą, co by by­ło, gdy­by to jed­nak zro­bi­ła. Ob­li­zu­je war­gi.

Dziś na za­ję­ciach prze­ra­bia­li, jak wy­sy­łać CV do pra­cy. Clau­dia ar­chi­wi­zu­je zgra­ne na za­ję­ciach pli­ki.

… Opis sta­no­wi­ska: Mię­dzy­na­ro­do­wa fir­ma kon­sul­tin­go­wa z bran­ży IT. Miej­sce pra­cy: Ka­to­wi­ce. Wy­ma­ga­nia:

– bar­dzo do­bra zna­jo­mość ję­zy­ka an­giel­skie­go, ro­syj­skie­go, hisz­pań­skie­go i kan­toń­skie­go

– wy­kształ­ce­nie wyż­sze (in­for­ma­ty­ka, te­le­ko­mu­ni­ka­cja)

– prak­tycz­na zna­jo­mość elek­tro­ni­ki (za­gad­nie­nia wi­re­less, mi­cro­wa­ves, ra­dio­com­mu­ni­ca­tion)

– zna­jo­mość Lo­tus Do­mi­no R10/1/6

– do­świad­cze­nie in­ży­nier­skie w za­kre­sie Ra­dio Fre­qu­en­cy

– wie­dza z za­kre­su tech­no­lo­gii sie­ci mo­bil­nych, ze szcze­gól­nym uwzględ­nie­niem in­ter­fej­su ra­dio­we­go, ar­chi­tek­tu­ry i pro­to­ko­łów sys­te­mów sie­ci mo­bil­nych

– umie­jęt­no­ści przy­go­to­wa­nia i pro­wa­dze­nia pre­zen­ta­cji

– wie­dza na te­mat prze­twa­rza­nia sy­gna­łów cy­fro­wych

– zna­jo­mość pa­kie­tu Ma­tLab™

– zna­jo­mość opro­gra­mo­wa­nia i tech­ni­ki mo­de­lo­wa­nia sys­te­mów (UML, MSC)

– mi­ni­mum trzy­let­nie do­świad­cze­nie na po­dob­nym sta­no­wi­sku

– do­świad­cze­nie w pra­cy z API, pro­to­ko­łem SO­AP oraz ję­zy­kiem WSDL

– kil­ku­let­nie do­świad­cze­nie we wdra­ża­niu sys­te­mu SAP w ob­sza­rze SD i / lub utrzy­my­wa­niu oraz roz­wi­ja­niu sys­te­mów SAP

– do­sko­na­ła zna­jo­mość pro­ce­sów biz­ne­so­wych w ob­sza­rze SD

– umie­jęt­ność ana­li­zo­wa­nia do­ku­men­tów tech­nicz­nych

– prak­tycz­na wie­dza z za­kre­su kryp­to­gra­fii

– do­świad­cze­nie w pra­cy z Orac­le© v16

– do­świad­cze­nie w in­sta­la­cji HACMP i pro­duk­tów Ti­vo­li™ ( Fra­me­work©, Ne­tview©, Omni­bus©, ITM©)

– szcze­gó­ło­wa zna­jo­mość za­gad­nień z za­kre­su ry­zy­ka ryn­ko­we­go, kre­dy­to­we­go i ope­ra­cyj­ne­go

– po­twier­dzo­ny ba­da­nia­mi w au­to­ry­zo­wa­nym ośrod­ku stan zdro­wia

– pra­wo jaz­dy kat. B

Clau­dia spraw­dza, ja­kie ma­ją dziś jesz­cze lek­cje: bez­pie­czeń­stwo sie­cio­we, WOS po­łą­czo­ny z e-pra­wem, ma­te­ma­ty­ka, bio­lo­gia z za­po­wie­dzia­nym te­stem z bio­ety­ki i re­se­ar­ching za­so­bów ar­chi­wal­nych. Od­rzu­ca trzy za­pro­sze­nia do Re­al­Li­fe’u od dwóch dziew­czyn i chłop­ca z kla­sy wy­żej, jed­no przyj­mu­je i pod­pi­na pod ka­len­darz na przy­szły ty­dzień. Czy­ta new­sa o dzi­siej­szym koń­cu świa­ta, oglą­da mix tu­bek z week­en­do­wych im­prez jej gru­py ro­dzin­nej, ze­sta­wio­ny przez i-me­na na pod­sta­wie te­go, co na ta­kich fil­mi­kach lu­bi­ła oglą­dać wcze­śniej, gga­da na ten te­mat chwi­lę w re­al­ti­mie, prze­la­tu­je wzro­kiem po in­for­ma­cji o mor­der­stwie w naj­droż­szym Gre­en­Par­ku w War­sza­wie, strze­pu­je dłoń­mi dla usu­nię­cia z or­ga­ni­zmu ne­ga­tyw­nej ener­gii i wy­lo­go­wu­je się ra­zem ze elek­tro­nicz­nym świer­go­tem dzwon­ka, emot­ką bel­fra na siat­ków­ce i au­to­ma­tycz­nie za­pa­da­ją­cym blac­ko­utem na sie­ci ze­wnętrz­ne.

Wcho­dzi do kla­sy, zie­wa, sia­da na pa­ra­pe­cie i wpa­tru­je się nie­wi­dzą­cym wzro­kiem w wi­dok za oknem, w wy­so­kie siat­ki ogro­dze­nia i wy­ga­szo­ne te­raz, moc­ne ha­lo­ge­no­we lam­py nad bo­iskiem. Ma­gi­ster Lwi­tu Moyo Mu­as­so wi­ta się ze wszyst­ki­mi, nie zwra­ca uwa­gi na od­po­wie­dzi uczniów, ce­lo­wo na­śla­du­ją­cych je­go ak­cent, pa­trzy tyl­ko bez­na­mięt­nie w kąt sa­li, gdzie mi­ga śle­pa dio­da na­gry­wa­ją­cej lek­cję ka­me­ry, i zgod­nie ze wska­za­nia­mi obec­no­ści chi­pów roz­sy­ła im na szkol­ne­go pri­va dzi­siej­sze za­da­nia. Clau­dia dla wy­go­dy wy­świe­tla so­bie kla­wia­tu­rę, gdy­by chcia­ła coś prze­ko­pio­wać do ka­ta­lo­gu pod­ręcz­ne­go al­bo od­zna­czyć ko­men­ta­rzem, za­pusz­cza zha­ko­wa­ne­go so­und­play­era, dzia­ła­ją­ce­go pod pro­to­ko­łem szko­ły ja­ko zwy­czaj­ny e-słow­nik, słu­cha w tle na­uczy­cie­la i za­czy­na czy­tać na­de­sła­ne ma­te­ria­ły.

… sieć IP jest re­la­tyw­nie pro­sta, ale do­da­nie no­wej funk­cjo­nal­no­ści czy­ni ją bar­dzo zło­żo­ną. Wy­ma­ga to tak­że wpro­wa­dze­nia no­wych ar­chi­tek­tur, ta­kich jak Dif­fServ (Dif­fe­ren­tia­ted Se­rvi­ces) oraz NGN (Next Ge­ne­ra­tion Ne­twork). Po­nad­to po­wszech­nie sto­so­wa­na wer­sja pro­to­ko­łu IP mu­si być w nie­da­le­kiej przy­szło­ści za­stą­pio­na no­wą, co z ko­lei wy­ni­ka głów­nie z ko­niecz­no­ści zwięk­sze­nia pu­li ad­re­so­wej.

… urzą­dze­nie RM ma in­for­ma­cję o do­me­nie – jej to­po­lo­gii, ru­tin­gu, do­stęp­nych za­so­bach. In­for­ma­cje te zbie­ra­ne są w ba­zie da­nych. Do re­ali­za­cji war­stwy niż­szej wpro­wa­dzo­no urzą­dze­nie RA (Re­so­ur­ce Al­lo­ca­tor), któ­re­go za­da­niem jest spraw­dze­nie do­stęp­no­ści za­so­bów na po­szcze­gól­nych łą­czach w do­me­nie i na łą­czach mię­dzy­do­me­no­wych. W za­leż­no­ści od uży­tej tech­ni­ki sie­cio­wej, np. Wi­Fi czy też UMTS, roz­wią­za­nia RA są róż­ne. Aby zre­ali­zo­wać sys­tem Eu­QoS, ko­niecz­ne by­ło wy­spe­cy­fi­ko­wa­nie i za­im­ple­men­to­wa­nie roz­sze­rzo­nych wer­sji ta­kich pro­to­ko­łów jak: EQ-SIP, EQ-BGP (En­han­ced Bor­der Ga­te­way Pro­to­col), EQ-NSIS (En­han­ced Next Steps in Si­gna­ling) i COPS (Com­mon Open Po­li­cy Se­rvi­ce Pro­to­col). Pro­to­kół EQ-SIP jest prze­zna­czo­ny do sy­gna­li­za­cji użyt­kow­nik – sieć.

… sys­tem Eu­QoS jest dziś już nie­co prze­sta­rza­łą, ale spraw­dzo­ną im­ple­men­ta­cją ar­chi­tek­tu­ry NGN. Za­pro­po­no­wa­no też róż­ne in­ne ar­chi­tek­tu­ry: bi­blio­te­ki sie­cio­we świa­do­me prze­sy­ła­nej tre­ści (Con­tent Awa­re Ne­tworks), in­ter­fej­sy API (Ap­pli­ca­tion Pro­gram­ming In­ter­fa­ce) czy sie­ci wir­tu­al­ne VN.

To wszyst­ko są in­for­ma­cje ogól­nie do­stęp­ne w do­me­nie pu­blicz­nej, ale Clau­dia i tak ro­bi za­kład­ki. Kie­dyś ary­sto­kra­ci dzie­dzi­czy­li po krwi, dziś zdo­by­wa­ją po­zy­cję po krwi i me­mach. Clau­dia lu­bi wie­dzieć i mieć wię­cej niż in­ni. Lu­bi być lep­sza. Jest lep­sza. Mu­as­so wy­sy­ła im ko­lej­ne pli­ki i pro­si, że­by je ska­ta­lo­go­wa­li, przy­da­dzą się na ko­lej­ne lek­cje. Clau­dia spraw­dza, ile cza­su zo­sta­ło im do koń­ca. Na­uczy­ciel roz­sy­ła pri­va z przy­kła­do­wy­mi pat­cha­mi na do­pa­so­wa­nie bo­tów do róż­nych pro­to­ko­łów. Te­raz bę­dzie o za­gro­że­niach. Clau­dia ko­piu­je da­ne do no­te­bo­oka i wcho­dzi do szkol­nej sie­ci pod wska­za­ny przez pro­wa­dzą­ce­go ad­res. Za oknem zry­wa się gwał­tow­ny deszcz i po kil­ku mi­nu­tach ga­śnie. Zza mgli­stych chmur wy­cho­dzi pa­lą­ce słoń­ce, Clau­dia czy­ta.

… ma­ło kto do­pusz­czał re­al­ną moż­li­wość ist­nie­nia wi­ru­sów kom­pu­te­ro­wych, nad któ­rą spe­ku­lo­wa­no w cza­so­pi­smach na­uko­wych w 1984 ro­ku. Sy­tu­ację zmie­ni­ła pierw­sza in­fek­cja wi­ru­so­wa na wiel­ką ska­lę, któ­ra prze­szła przez Sta­ny Zjed­no­czo­ne dwa la­ta póź­niej. In­fek­cja, spo­wo­do­wa­na przez wi­ru­sa Bra­in, wy­wo­ła­ła sen­sa­cję w środ­kach ma­so­we­go prze­ka­zu, ale nie zo­sta­ła po­trak­to­wa­na ja­ko po­gwał­ce­nie pra­wa. By­ło to jesz­cze na dłu­go przed usta­le­nia­mi II Kon­wen­cji z Oslo.

… jed­nym z pierw­szych sze­ro­ko po­zna­nych ro­ba­ków był Chri­st­mas Tree Worm, któ­ry roz­po­wszech­nił się w na kom­pu­te­rach EARN (Eu­ro­pe­an Aca­de­mic Re­se­arch Ne­twork) i we­wnętrz­nej sie­ci IBM. Zo­stał on wy­pusz­czo­ny 9 grud­nia 1987 ro­ku i za­ata­ko­wał w na­stęp­nych dniach. Chri­st­mas Tree zo­stał na­pi­sa­ny w REXX-ie i mógł roz­prze­strze­niać się na in­sta­la­cjach VM / CMS. Wy­ry­so­wy­wał na ekra­nie cho­in­kę bo­żo­na­ro­dze­nio­wą, roz­sy­łał się do wszyst­kich ko­re­spon­den­tów użyt­kow­ni­ka wy­mie­nio­nych w je­go pli­kach NA­MES i NE­TLOG, a na­stęp­nie ka­so­wał.

Clau­dia prze­cho­dzi pod wska­za­ny ad­res z pro­ściut­ki­mi ko­da­mi Bra­ina i ro­ba­ka świą­tecz­ne­go. Lu­bi hi­sto­rię. Wra­ca i spraw­dza da­lej. Czy­ta wszyst­ko.

… jed­na z moż­li­wo­ści ata­ku bom­bą lo­gicz­ną: je­steś pro­gra­mi­stą ob­słu­gu­ją­cym li­stę płac. Aby za­gwa­ran­to­wać so­bie cią­głość za­trud­nie­nia, w ar­chi­tek­tu­rze sie­ci biu­ro­wej fir­my umiesz­czasz pry­mi­tyw­ne­go se­arch-bo­ta, ma­sku­ją­ce­go się przed fir­mo­wy­mi fi­re­wal­la­mi i spraw­dza­ją­ce­go co mie­siąc, czy two­je na­zwi­sko wy­stę­pu­je w pli­ku li­sty płac. Je­że­li wy­stę­pu­je, nie dzie­je się nic. Jed­nak gdy pro­gram nie od­naj­du­je na­zwi­ska, in­ter­pre­tu­je to ja­ko sku­tek zwol­nie­nia z pra­cy i uru­cha­mia swój kod. Pli­ki na dys­kach twar­dych fir­my ule­ga­ją znisz­cze­niu, a uru­cho­mio­ny wi­rus zo­sta­je ro­ze­sła­ny na pri­va do wszyst­kich człon­ków za­rzą­du fir­my, fi­gu­ru­ją­cych w ba­zach ad­re­so­wych zna­le­zio­nych na ser­we­rach. Za­da­nie: przed­staw spo­so­by prze­ciw­dzia­ła­nia po­dob­ne­mu ata­ko­wi, na­stęp­nie wy­mień sank­cje praw­ne gro­żą­ce po­dob­ne­mu dzia­ła­niu w Pół­noc­nej Stre­fie Eu­ro­pej­skiej w świe­tle usta­leń II Kon­wen­cji z Oslo.

… Ta­be­la 1. Da­ty uak­tyw­nie­nia nie­któ­rych hi­sto­rycz­nych wi­ru­sów

Na­zwa wi­ru­sa Da­ta uak­tyw­nie­nia Efekt ubocz­ny

5120 po 1 czerw­ca 1992 Ob­ci­na za­in­fe­ko­wa­ne pro­gra­my

Ca­si­no 15 stycz­nia, kwiet­nia, sierp­nia Nisz­czy pli­ki FAT

Chri­st­mas Tree 19 grud­nia Wy­świe­tla ko­mu­ni­kat

Da­ta­cri­me 13 paź­dzier­ni­ka For­ma­tu­je dysk

Dur­ban so­bo­ta, 14 Za­pi­su­je ka­su­ją­co pierw­sze 100 sek­to­rów

Faust 13 dzień mie­sią­ca Wy­świe­tla ko­mu­ni­kat, za­wie­sza kom­pu­ter

Je­ru­sa­lem pią­tek, 13 Usu­wa pro­gra­my, gdy są uru­cha­mia­ne

Mal­te­se Amo­eba 1 isto­pa­da, 15 mar­ca Za­pi­su­je ka­su­ją­co 120 sek­to­rów

Ma­trix 31 mar­ca Wy­świe­tla opa­da­ją­ce li­te­ry

… Con­fic­ker, zna­ny tak­że ja­ko Do­wnup lub Ki­do, to je­den z groź­niej­szych wcze­snych ro­ba­ków kom­pu­te­ro­wych. Za­ata­ko­wał w paź­dzier­ni­ku 2008 ro­ku. Wy­ko­rzy­sty­wał zna­ne lu­ki w za­bez­pie­cze­niach plat­for­my sys­te­mo­wej Win­dows Se­rver oraz róż­ne usłu­gi skła­do­we, uży­wa­ne w sys­te­mach Win­dows 2000, Win­dows XP, Win­dows Vi­sta, Win­dows Se­rver 2003 i Win­dows Se­rver 2008. Ro­bak wy­ko­rzy­sty­wał spe­cjal­nie spre­pa­ro­wa­ne żą­da­nia RPC wy­ko­na­nia ko­du na kom­pu­te­rze do­ce­lo­wym. Do cza­su wy­pusz­cze­nia sku­tecz­nych pat­chów za­in­fe­ko­wał ok. 17 mln użyt­kow­ni­ków na ca­łym świe­cie.

… SQL Slam­mer to ro­bak, któ­ry 25 stycz­nia 2003 ro­ku za­in­fe­ko­wał ser­we­ry Mi­cro­soft SQL. Je­go ce­chą szcze­gól­ną by­ła nie­spo­ty­ka­na szyb­kość roz­prze­strze­nia­nia się. Tem­po po­dwa­ja­nia licz­by za­in­fe­ko­wa­nych kom­pu­te­rów wy­no­si­ło ok. 8 i pół se­kun­dy, w po­rów­na­niu z 37 mi­nu­ta­mi w przy­pad­ku Co­de Re­da. Clau­dia nie spraw­dza po­da­ne­go ad­re­su i czy­ta da­lej. Po­nie­waż dziu­ra wy­ko­rzy­sty­wa­ła pa­kie­ty UDP za­miast bar­dziej tra­dy­cyj­nych TCP, po­je­dyn­czy pa­kiet mógł prze­jąć po­dat­ny kom­pu­ter, a po­nad­to ro­bak nie mu­siał śle­dzić lo­su wy­sła­nych pa­kie­tów. Clau­dia spraw­dza szcze­gó­ły. Ten spo­sób dzia­ła­nia umoż­li­wił ro­ba­ko­wi ge­ne­ro­wa­nie gi­gan­tycz­ne­go ru­chu w sie­ci, rzę­du wie­lu gi­ga­baj­tów na se­kun­dę.

… Mon­te­zu­ma’s Re­ven­ge po raz pierw­szy ude­rzył 21 grud­nia 2012 ro­ku, że­by po­tem uak­tyw­niać się w każ­dą okrą­głą rocz­ni­cę. Ostat­ni atak zo­stał zmo­dy­fi­ko­wa­ny do ko­dów per­so­nal­nych in­for­ma­tion-me­na­ge­rów. Po za­in­fe­ko­wa­niu sys­te­mu Mon­te­zu­ma wy­łą­cza sze­reg usług sys­te­mo­wych, a póź­niej łą­czy się z ser­we­rem, skąd po­bie­ra da­ne oso­bo­we, na­kła­da re­kla­mo­we pat­che i in­sta­lu­je zło­śli­we opro­gra­mo­wa­nie. Ro­bak ma moż­li­wość pod­cze­pia­nia się pod nie­któ­re pro­ce­sy sys­te­mo­we, ta­kie jak: svchost.exe, explo­rer.exe i se­rvi­ces.exe. Wi­rus ko­rzy­sta z róż­nych ad­re­sów IP, co unie­moż­li­wia je­go za­blo­ko­wa­nie.

… do naj­częst­szych ata­ków sie­cio­wych na­le­żą ata­ki ty­pu Flo­od – jest to wie­lo­krot­ne wy­sła­nie tej sa­mej wia­do­mo­ści lub wie­lu róż­nych wia­do­mo­ści w bar­dzo krót­kich od­stę­pach cza­su. Flo­oding mo­że wy­stę­po­wać w pro­gra­mach ko­mu­ni­ka­cyj­nych uży­wa­nych przez lu­dzi, se­arch-bo­ty, jak i na po­zio­mie pro­to­ko­łów sie­cio­wych.

… ma­so­we wy­sy­ła­nie okre­ślo­nych pa­kie­tów mo­że słu­żyć w pro­to­ko­łach ko­mu­ni­ka­cyj­nych do ata­ków ty­pu DDoS (Di­stri­bu­ted De­nial of Se­rvi­ce). Przy­kła­do­wy­mi ata­ka­mi te­go ty­pu są ping flo­ody oraz SYN flo­ody. Wią­że się to z two­rze­niem spa­mer­skich sie­ci zom­bie, wy­ko­nu­ją­cych za­pro­gra­mo­wa­ne od­gór­nie po­le­ce­nia. Ta­ki wła­śnie atak z sie­ci zom­bie, utwo­rzo­nej z kom­pu­te­rów użyt­kow­ni­ków dzia­ła­ją­cych głów­nie na da­le­ko­wschod­nich ser­we­rach z Me­da­nu i Ma­ni­li, był w ostat­nich trzech la­tach przy­czy­ną li­kwi­da­cji baz Osi­ru­so­ftu©, De­link©, Mon­keys© i Com­pu.net© oraz kło­po­tów SORBS, OpenRBL i Spam­Hau­sa©. Po­dob­ne ata­ki zmu­si­ły tak­że Mi­cro­soft™ do roz­pro­sze­nia ru­chu jed­nej z wi­tryn fir­my za po­mo­cą sys­te­mu ofe­ro­wa­ne­go przez Aka­mai©, co spo­wo­do­wa­ło plot­ki, ja­ko­by MS uży­wał sys­te­mu Li­nux™ na swo­ich ser­we­rach. Do dziś to­czą się w tej spra­wie czte­ry nie­za­leż­ne po­stę­po­wa­nia są­do­we przed try­bu­na­ła­mi Los An­ge­les, Pe­ki­nu, Syd­ney i New Del­hi. Po­dob­ny zom­bie-atak był praw­do­po­dob­nie tak­że przy­czy­ną gi­gan­tycz­nej awa­rii na Ta­mie Trzech Prze­ło­mów i w elek­trow­niach na za­chod­nim wy­brze­żu USA. Dzia­ła­nie to fi­gu­ru­je w opra­co­wa­niach przed­mio­tu pod zwy­cza­jo­wą na­zwą En­dO­fThe­World.

… dziś naj­groź­niej­sze są wi­ru­sy ata­ku­ją­ce gri­dy sie­cio­we (Open Grid Se­rvi­ces Ar­chi­tec­tu­re, Open Grid Sys­tem In­fra­struc­tu­re oraz Web Se­rvi­ces Re­so­ur­ce Fra­me­work) – pod­pię­te pod pry­wat­ne­go i-me­na sys­te­my Me­na­dże­rów Do­mo­wych, lo­dów­ki, pral­ki, prysz­ni­ce, ku­chen­ne uten­sy­lia, sys­te­my ste­ro­wa­nia sa­mo­cho­dów, wresz­cie, naj­groź­niej­sze, pry­wat­ne Me­di­cal Com­bi­nes. Spraw­cą wła­śnie ta­kie­go ata­ku był 28day­sa­fter, któ­ry roz­re­gu­lo­wy­wał za­in­fe­ko­wa­ne „kom­baj­ny”, w wy­ni­ku cze­go ich użyt­kow­ni­cy zmie­nia­li się w osob­ni­ki apa­tycz­ne lub nie­na­tu­ral­nie po­bu­dzo­ne, emo­cjo­nal­nie roz­chwia­ne (od skraj­nej ra­do­ści do cięż­kich przy­pad­ków sa­mo­bójstw z po­wo­du de­pre­sji), w naj­tra­gicz­niej­szych przy­pad­kach za­mie­nia­jąc się w agre­syw­ne, nie­czu­łe na ból „zom­bie”. Naj­groź­niej­szych trze­ba by­ło usy­piać i w naj­dra­stycz­niej­szych przy­pad­kach chi­rur­gicz­nie usu­wać za­in­fe­ko­wa­ne sty­mu­la­to­ry. Zmar­ło wte­dy ok. 6 tys. osób na ca­łym świe­cie – za­rów­no sa­mych za­ra­żo­nych, jak i ich ofiar – a oso­by od­po­wie­dzial­ne za wy­pusz­cze­nie ro­ba­ka do use­ne­tu, mi­mo mło­de­go wie­ku, po dwóch mie­sią­cach pro­ce­su zo­sta­ły w Pe­ki­nie pu­blicz­nie roz­strze­la­ne.

Clau­dia oglą­da zdję­cia z eg­ze­ku­cji. Pan Mu­as­so roz­sy­ła im jesz­cze ad­re­sy z use­ne­tu do prze­gląd­nię­cia w do­mu, że­by wstęp­nie za­zna­jo­mić się na na­stęp­ną lek­cję z te­ma­tem wo­jen in­for­ma­tycz­nych, od ro­syj­sko-es­toń­skiej i ro­syj­sko-gru­ziń­skiej, przez pi­ra­tes gu­eril­lę pro­wa­dzo­ną przez Le Lo­isirs Trust prze­ciw­ko Bruk­se­li, kie­dy bro­nio­no CC i swo­bo­dy po­ru­sza­nia się po sie­ci, i po któ­rej po­czy­nio­no pierw­sze ofi­cjal­ne kro­ki do uru­cho­mie­nia pro­fi­ne­tu, po ter­ro­ry­stycz­ne ata­ki na Izra­el i Du­baj, dwie woj­ny ty­be­tań­skie, trwa­ją­cy gho­stwar ame­ry­kań­sko-chiń­ski i chiń­sko-in­dyj­ski i ich kon­se­kwen­cje praw­ne, zwłasz­cza ostat­nich starć wro­gich zom­bie-ne­tów.

Ga­si kla­wia­tu­rę i ra­zem z sy­gna­łem koń­ca lek­cji wy­cho­dzi z kla­sy, że­by w spo­ko­ju prze­gląd­nąć no­we kom­cie pod do­stęp­ny­mi w szko­le ad­re­sa­mi use­ne­tu. Nikt nie na­pi­sał nic cie­ka­we­go, sia­da za­tem w ką­cie, wy­świe­tla przed ocza­mi kla­wia­tu­rę i za­czy­na pal­ca­mi tań­czyć w po­wie­trzu. Jesz­cze nie wie, czy po­ka­że ko­muś te­go we­bmu­ra­la.

… 

Jo­wi­ta koń­czy me­dy­ta­cję, otwie­ra oczy i prze­sta­je wy­ry­so­wy­wać z pa­mię­ci naj­prost­sze sie­cio­we mu­ra­le. To do­bre ćwi­cze­nie i jest od­prę­żo­na. Wsta­je, wy­łą­cza b-to­othem Og®od­ni­ka i sa­ma pod­le­wa dłu­gie rzę­dy zie­le­nie­ją­cych się bam­bu­sów, sto­ją­ce w ga­bi­ne­cie, sa­lo­nie, kuch­ni i ja­dal­ni. Spraw­dza, któ­ra go­dzi­na jest w Nu­ku’alo­fie i wy­sy­ła pri­va do Hi­ne­ti­ta­my©. Gra­ją­ca tym ra­zem pod tą OS Emi­ly Mu­ta­la­la Ma­hu’in­ga już cze­ka. Czas po­pra­co­wać.

Jo­wi­ta ścią­ga go­gle i uru­cha­mia kap­su­łę, bia­ła po­wierzch­nia owal­ne­go ga­me­ro­omu błysz­czy an­ty­sep­tycz­nie i pa­su­je wy­stro­jem do wnę­trza ga­bi­ne­tu. Jo­wi­ta sia­da wy­god­nie, trzy ekra­ny przed nią roz­ja­rza­ją się lo­go Apo­ka­lip­ti­ki™, bez­sze­lest­nie spusz­cza unie­sio­ne drzwi, jak skrzy­dło pta­ka, i wy­łą­cza świa­tło. Że­lo­wy fo­tel do­pa­so­wu­je się do kształ­tów jej cia­ła, dy­sze w ro­gach za­czy­na­ją pom­po­wać de­li­kat­ną mgieł­kę za­pa­chu. Choć to już ty­le lat, da­lej czu­je dreszcz, kie­dy do­cie­ra do niej eg­zo­tycz­ny za­pach ob­ce­go świa­ta, me­ta­licz­ny po­smak sma­ru mie­sza się z draż­nią­cą noz­drza wo­nią przy­praw.

Koniec fragmentu