Perdition. Temptation - Hope S. Ward - ebook
BESTSELLER

Perdition. Temptation ebook

Hope S. Ward

4,2

58 osób interesuje się tą książką

Opis

Noah Grayson miał poukładane życie i jasno sprecyzowane plany na przyszłość. Nie przypuszczał, że odnowienie kontaktów ze starym przyjacielem ze studiów i otwarcie oddziału firmy w słonecznym Miami zburzy jego misternie zbudowany domek z kart.

Na jego drodze niespodziewanie pojawia się Rose. Dziewiętnastoletnia córka przyjaciela, która niepostrzeżenie zapada mężczyźnie w pamięć. Noah stara się skupić na pracy i wieloletniej partnerce, lecz tym razem nie wszystko pójdzie zgodnie z jego planem.

Kiedy przekracza się pewne granice, nie ma już odwrotu, a ta historia pokazuje, że to nie miłość buduje związek, a odpowiednio dobrane kłamstwa. Trzeba tylko pilnować, aby samemu się w nich nie zatracić.

 

ROMANS BIUROWY

RÓŻNICA WIEKU

ZAKAZANY ZWIĄZEK

Ebooka przeczytasz w aplikacjach Legimi na:

Androidzie
iOS
czytnikach certyfikowanych
przez Legimi
czytnikach Kindle™
(dla wybranych pakietów)
Windows
10
Windows
Phone

Liczba stron: 285

Odsłuch ebooka (TTS) dostepny w abonamencie „ebooki+audiobooki bez limitu” w aplikacjach Legimi na:

Androidzie
iOS
Oceny
4,2 (613 oceny)
339
143
61
52
18
Więcej informacji
Więcej informacji
Legimi nie weryfikuje, czy opinie pochodzą od konsumentów, którzy nabyli lub czytali/słuchali daną pozycję, ale usuwa fałszywe opinie, jeśli je wykryje.
Sortuj według:
Blue_heaven33

Dobrze spędzony czas

Mam nadzieję że Rose nie wybaczy temu gnojowi w II Tomie🤨
kupiecka24

Nie oderwiesz się od lektury

Wow! Mam nadzieje, ze w drugim tomie go zniszczy, bo tylko na to zasłużył!
60
ftstrtmoh

Z braku laku…

Jeśli znacie i lubicie ten moment, w którym po raz kolejny czytacie tę samą pozycję, tylko napisaną piórem innej autorki, to ta książka jest idealnie dla was! Nieelokwentnie, acz dosadnie pisząc - odgrzewany kotlet i to jeszcze z tymi samymi, nudnymi ziemniaczkami i mizerią. W tej historii nie ma absolutnie nic oryginalnego, a wręcz z pamięci jestem w stanie przywołać trzy, identyczne pozycje, tylko wydane kilka lat temu. Książka sama w sobie nie jest źle napisana (choć moralnie dla wielu może być wątpliwa), natomiast dosłownie jest definicją zadania domowego, które koleżanka dała Ci odpisać, ale kazała pozmieniać szczegóły, żeby nauczycielka się nie domyśliła. No i autorka przepisała kilka konkretnych książek, od siebie nie dodała niczego nowego, ale pozmieniała imiona i miejsca, aby czasem ktoś nie zauważył podobieństw. Po przeczytaniu tej lektury oczywiście można zadać sobie pytanie co wydarzy się w kolejnym tomie, ponieważ na ten moment opcji widzę kilka i każda z nich zdaje się by...
Wasilewska83

Całkiem niezła

Bardzo denerwowały mnie słowa: blondynka, brunet, brunetka. Było ich bardzo dużo. Ogólnie całkiem nieźla.
Czarnulek12333

Nie oderwiesz się od lektury

Ta książka była cholernie dobra
41

Popularność




Hope S. Ward

Per

dit

ion

STRONA REDAKCYJNA:

© Wydawnictwo Spark, 2023

© Hope S. Ward, 2023

Redaktor prowadzący: Marcin Bławat

Redakcja: Anna Adamczyk

Korekta: Monika Fabiszak

Projekt okładki: Charlotte Mils

Konwersja do wersji eBook: Charlotte Mils

Zdjęcie na okładce: Shutterstock/ Ekaterina_Klishevnik

Grafiki w środku: Pixabay

ISBN: 978-83-67200-30-1

Wszelkie prawa zastrzeżone.

Wszystkim dziewczynom ze złamanym sercem.

Zawsze walczcie najpierw o siebie!

Prawdziwa miłość przyjdzie z czasem…

PROLOG

Rose

Sparaliżowana, patrzyłam w szmaragdowe tęczówki mężczyzny, nie potrafiąc opanować przyśpieszonego oddechu. Przesunęłam wzrokiem po jego napiętych mięśniach i fragmencie tatuażu, który ledwie wystawał spod koszuli przylegającej do wyrzeźbionegociała.

Krótki, przerywany oddech palił moje płuca żywym ogniem. Wiedziałam, że nigdy nie powinnam poczuć do niego tego, co poczułam. Byłam za młoda. Za młoda, by to właśnie on stał się obiektem moich westchnień, a mimo tej świadomości nie potrafiłam zapanować nad własnym sercem. Nie umiałam i nie chciałam dłużej tegopowstrzymywać.

Miałam wrażenie, że z każdym kolejnym spotkaniem, każdym przypadkowym dotykiem, spojrzeniem czy uśmiechem on również się we mnie zatracał. Mury, które dotychczas broniły jego serca, powoli opadały. Rozrzucone na ziemi stawały się jedynie ruiną i kawałkami zasad, których tak zawzięcie starał się przestrzegać. Staliśmy otoczeni szczątkami własnej przeszłości, nie mając pewności, czy zdołamy to kiedykolwiek odbudować. Czy damy radę zaplanować przyszłość oddzielnie? Może powinniśmy zaryzykować i wbrew wszystkiemu spróbować zbudować jąrazem?

Nie wiedziałam, kiedy nasza moralność zeszła na dalszy plan. Opinia ludzi coraz bardziej wydawała się odchodzić w zapomnienie i nawet osoby, które stały pomiędzy nami, nie miałyznaczenia.

Było tak, jakbyśmy liczyli się tylkomy.

Jednak dłonie, które w tym momencie obejmowały moją talię i lekko kołysały moim ciałem w rytm spokojnej melodii, nie były jegodłońmi.

A usta, które sunęły po jego szyi, nie były moimiustami.

Ta noc nie była nasza, a jednak właśnie wtedy wszystko do mniedotarło.

To nie prawdziwa miłość buduje związki, a odpowiednio dobranekłamstwa.

ROZDZIAŁ 1

Rose

Gdy miałam dwanaście lat, moi rodzice chcieli się rozwieść przez zdradę ojca. Pamiętałam krzyki i płacz mamy oraz obietnice taty, że już nigdy więcej tego nie zrobi. Żałował popełnionego błędu. Jednak nie pamiętałam dokładnie momentu, w którym mama dała mu drugą szansę. To wspomnienie wydawało się ukryte w mojej podświadomości, jakbym chciała całkowicie wymazać je z pamięci. Od tamtego okresu minęło siedem lat, a małżeństwo moich rodziców, pomimo ciężkich chwil, zdawało się rozkwitać, a oni sami przeżywali swoją drugą młodość.

– Rose, jak twoje studia? – usłyszałam damski głos po swojej prawej stronie, przez co oderwałam wzrok od roześmianej twarzy mamy, która próbowała nieudolnie odpierać zaloty swojego męża.

– Studia? – zapytałam, marszcząc czoło. – W sumie to mam jeszcze wakacje. Nie rozmawiajmy o studiach – odpowiedziałam z uśmiechem.

– No wiem, kochana, ale chyba w końcu wybrałaś jakiś kierunek? Musisz mieć plan na przyszłość – oznajmiła ciocia Dalia, przeżuwając powoli grillowane mięso, które jej brat, a mój ojciec, przyniósł przed kilkoma minutami. – Ja i tak w dalszym ciągu jestem pod wrażeniem, że rodzice pozwolili ci zrobić sobie przerwę od nauki. Rok to szmat czasu.

– Zdecydowałam, że idę na miejscowy uniwerek – odparłam, zerkając na chichoczącą blondynkę, która odpisywała na kolejnego SMS-a, ukrywając telefon pod stołem. – A ta przerwa była mi potrzebna, bo nie wiedziałam tak właściwie, co chcę robić w życiu. Rozmawiałyśmy już o tym, ciociu.

– Nie chciałaś wyjechać nigdzie dalej? Życie studenckie w akademiku… – westchnęła z rozmarzeniem. – To całkiem fajne wspomnienia.

Ciotka uniosła wzrok na błękitne niebo, a na jej ustach pojawił się słaby, nostalgiczny uśmiech. Przypomniałam sobie wieczory, kiedy godzinami przesiadywałyśmy razem przy kominku w czasie rodzinnych wyjazdów na święta. Po kilku kieliszkach ajerkoniaku kobieta zaczynała rozwodzić się nad swoją młodością. Wspominała lata, gdy jej największy problem stanowiło ukrywanie jednego chłopaka przed drugim. Takich historii było wiele, a większości z nich zapewne nigdy nie powinnam usłyszeć, jednak ciotka nie miała mocnej głowy. Wystarczyło naprawdę niewiele, aby rozwiązać jej język i skłonić do opowiedzenia nawet tych najbardziej żenujących i krępujących opowieści.

– Ciociu, fajne wspomnienia mogę mieć też tutaj. – Wywróciłam oczami. – Gdzie indziej, jak nie na Florydzie, można spotkać krokodyla spacerującego jedną z najbardziej ruchliwych ulic Miami? – zapytałam, sięgając po butelkę piwa korzennego.

– A tam, krokodyle. – Machnęła ręką i również przewróciła oczami. – Jak ja byłam w twoim wieku…

Widziałam, że chciała powiedzieć coś jeszcze, ale przerwał jej męski głos dochodzący zza moich pleców, który wywołał gęsią skórę na moim ciele.

– To po ziemi chodziły dinozaury – rzucił żartobliwie. – Daj dziewczynie żyć po swojemu, a wspomnienia zachowaj na wieczór, kiedy wszyscy będziemy już po kilku drinkach.

Zerknęłam na nieco naburmuszoną minę kobiety, a następnie przeniosłam wzrok na swoją siostrę. Leah w końcu oderwała się od telefonu. Tym razem patrzyła z lekko rozdziawionymi ustami na mężczyznę, którego dostrzegałam kątem oka. Odwróciłam nieco głowę, bezwiednie zlustrowałam atletyczną sylwetkę nowo przybyłego gościa i uniosłam w rozbawieniu brew, skupiając się na nieoczekiwanej reakcji blondynki na widok nieznajomego.

– Grayson! – krzyknął tata, po czym rzucił na stolik metalowe przyrządy do obracania mięsa i ruszył w stronę szatyna, który do nas dołączył.

Podszedł do mężczyzny i objął go w przyjacielskim uścisku, poklepując po plecach. Następnie odsunął się, by stanąć u jego boku i zarzucił rękę na ramiona swojego znajomego.

– Moją piękną żonę, siostrę i szwagra już znasz. – Odchrząknął, od niechcenia na nich wskazując. – A to moje córki. Leah – dodał, uśmiechając się do dziewczyny obok mnie. – I Rose.

– Cześć, Noah Grayson – przedstawił się mojej siostrze, posyłając jej słaby, grzecznościowy uśmiech.

Kiedy Leah z zapartym tchem wpatrywała się w znajomego naszego taty i zaciskała szczupłe palce na męskiej zadbanej dłoni, jego wzrok skupił się na mnie. Nie wiedziałam, czym była spowodowana nagła zmiana w wyrazie twarzy mężczyzny, ale natychmiast spoważniał. Wyswobadzając rękę z uścisku mojej siostry, znowu cicho odchrząknął.

– Ładne imię – powiedział do mnie, a następnie spojrzał na rękę, którą nieśmiało wyciągnęłam w jego stronę.

– Dziękuję. – Speszyłam się i spuściłam wzrok.

Wtedy poczułam zaciskające się palce pana Graysona wokół mojego śródręcza. Przełknęłam nerwowo ślinę, czując niewytłumaczalne napięcie, gdy tylko nasza skóra się ze sobą zetknęła. Jego opuszki palców lekko musnęły grzbiet mojej dłoni, a ja usilnie starałam się opanować przebiegający po kręgosłupie dreszcz, który wywołał niski głos mężczyzny.

– Miło pana poznać – dodałam cicho, posyłając mu grzecznościowy uśmiech. Gdy odzyskałam opanowanie, wyswobodziłam rękę i nieznacznie się od niego odsunęłam.

– Dziewczynki. – Odchrząknął tata, skupiając na sobie naszą uwagę.  – Noah przeprowadził się do Miami, bo otwiera nowy oddział firmy, ale poznaliśmy się lata temu na studiach.

– Byliście na tym samym roku? – zapytała Leah, nie kryjąc zaciekawienia.

Spojrzałam na nią i uniosłam brew, gdy zauważyłam, jak kokieteryjnie owijała pasmo blond włosów wokół palca, przyglądając się mężczyźnie. Miałam ochotę parsknąć śmiechem, kiedy tak siedziała i pożerała go wzrokiem.

Cicho odchrząknęłam, próbując dyskretnie zwrócić jej uwagę, a gdy to nie pomogło, szturchnęłam dziewczynę w udo. Lekko drgnęła i wyraźnie oburzona spojrzała w moim kierunku, marszcząc przy tym czoło.

– Ten skurczybyk był na pierwszym roku, kiedy ja prawie kończyłem studia – prychnął tata, wskazując przyjacielowi wolne miejsce przy stole.

Zerknęłam w jego kierunku i pośpiesznie spojrzałam na siostrę, bo znałam ją nie od dziś i widziałam, w jaki sposób przyglądała się szatynowi. Co więcej, znałam jej gust, a kokieteryjne gesty, które zdążyła już wykonać, mówiły mi niestety tylko jedno.

Noah Grayson wpadł jej w oko i szczerze mówiąc, nie dziwiło mnie to. Miałam oczy i zauważyłam, że był atrakcyjny. Zapewne podobał się kobietom w różnym wieku i z pewnością przykuwał ich uwagę, pojawiając się w towarzystwie. Leah jednak była za młoda, a jako jej starsza siostra musiałam na nią uważać.

Spojrzałam znacząco na blondynkę i pokręciłam delikatnie głową, dając jej jasny sygnał, żeby odpuściła. Zdawało mi się, że ani ojciec, ani nikt z pozostałych nie zauważył nic dziwnego w nagłym zainteresowaniu mojej siostry nowo przybyłym gościem.

– Potem będę miał do ciebie pewną sprawę biznesową, Grant – wychrypiał pan Grayson, odzywając się do mojego ojca.

Po tym mężczyzna przysunął do ust gwint butelki z piwem i upił niewielką ilość alkoholu. Kiedy uniósł wzrok, nasze spojrzenia na kilka sekund się spotkały. Przełknęłam ślinę, wpatrując się z dziwnym napięciem i niepokojem w jego oczy. Spojrzenie Noaha było elektryzujące, a jego tęczówki przypominały mi nefrytowe morze, które widziałam podczas ostatniego wyjazdu z rodzicami do północnej Kenii.

– Jasne, ale o interesach porozmawiamy później – odpowiedział mój ojciec, poklepując pana Graysona po ramieniu. – Ach, właśnie. Gdzie zgubiłeś Addison? – zapytał, rozglądając się zdezorientowany.

– Pozdrawia was, ale musiała zostać w domu. Dostała ataku silnej migreny – oznajmił, opierając się wygodnie na ogrodowym fotelu.

Upiłam łyk piwa korzennego i zmierzyłam wzrokiem szatyna, o którego istnieniu nigdy wcześniej nie było mi dane słyszeć. Nie potrafiłam sobie przypomnieć, aby tata kiedykolwiek wspominał coś o jakimś Noahu Graysonie. Z drugiej strony nie powinno mnie to dziwić, bo wiedziałam, że w studenckich czasach on i mama nie należeli do najbardziej poukładanych ludzi. Przecież z jakiegoś powodu pojawiłam się na świecie dziewiętnaście lat temu.

Zerknęłam na wibrującą komórkę, która leżała od początku spotkania na stole, a potem zacisnęłam na niej palce.

– Rose, znasz zasady – oznajmił tata. – Żadnych telefonów przy stole.

– Powiedz to jej – mruknęłam i wskazałam ręką na blondynkę, która uniosła zaskoczone spojrzenie i próbowała schować pośpiesznie urządzenie do kieszeni spodni.

– Leah – odezwała się mama, nie kryjąc irytacji zachowaniem młodszej córki.

Wiedziałam, że nie powinnam wydać siostry i zazwyczaj nawzajem się kryłyśmy w takich sytuacjach, ale tym razem musiałam. To był jedyny sposób, aby skutecznie odwrócić od siebie uwagę rodziców.

– Muszę odebrać – oznajmiłam, wstając od stołu. – To Jason – dodałam i ruszyłam w stronę wejścia do domu.

Obchodząc dookoła stół, patrzyłam na podświetlony ekran urządzenia ze zdjęciem uśmiechniętego chłopaka. Zaabsorbowana telefonem, zahaczyłam stopą o krzesło pana Graysona, przez co na kilka sekund straciłam równowagę. W ostatniej chwili uratowałam się przed upadkiem i całkowitym ośmieszeniem, opierając dłoń na ramieniu mężczyzny.

Odetchnęłam z ulgą, a w tej samej chwili dostrzegłam lekkie rozbawienie błąkające się na jego ustach. Przesunęłam wzrokiem po przystojnej twarzy, którą okalał kilkudniowy zarost. Zassałam głośno powietrze i wyprostowałam się, odchodząc szybkim krokiem na bezpieczną odległość.

– Hej – odezwałam się pierwsza, gdy tylko odebrałam połączenie.

– Już myślałem, że nie odbierzesz.

Przekroczyłam próg i spojrzałam bezwiednie przez ramię, napotykając zaciekawiony wzrok znajomego taty. Speszyłam się lekko, kiedy nasze spojrzenia ponownie się ze sobą skrzyżowały i weszłam w głąb domu.

– Przepraszam, ale trwa rodzinny grill, a wiesz, jak moi rodzice reagują na używanie telefonu przy stole – oznajmiłam, wywracając oczami na idiotyczność zasad, jakie u nas panowały.

Oparłam się o wyspę kuchenną, a następnie zaczęłam wpatrywać się bezmyślnie w okno, które dawało mi doskonały widok na rodzinę i gości, zasiadających przy dużym, ogrodowym stole.

– Będę po ciebie za kilka minut. Dasz radę się wyrwać? – zapytał, przekrzykując hałas głośnej muzyki w tle. – Impreza u Scotta się rozkręca i chciałbym, żebyś już tu ze mną była.

– Jasne, przyjeżdżaj – odpowiedziałam, energicznie odsuwając się od blatu.

– Dobra, to już po ciebie ruszam – rzucił entuzjastycznie i zakończył połączenie.

Odłożyłam urządzenie na blat i wyszłam na korytarz, by przejrzeć się w lustrze. Przesunęłam wzrokiem po białej, zwiewnej sukience, którą miałam na sobie. Zgarnęłam niewielką torebkę z szafki i wróciłam do kuchni. Poprawiłam zsuwający się z ramienia skórzany pasek i włożyłam telefon do bocznej przegródki.

Następnie zarzuciłam blond włosy do tyłu i pewnym krokiem wróciłam do ogrodu. Nikt nie zwrócił na mnie uwagi. Byli za bardzo pochłonięci dyskusją na temat giełdy i strat, które w tym roku poniosła firma mojego ojca.

Spojrzałam na rodziców i ciotkę, która za wszelką cenę próbowała wtrącić swoje trzy grosze na ten temat, chociaż tak naprawdę nawet się tym nie interesowała. Obróciłam się w stronę siostry. Podpierała się łokciem o blat stołu i nieznacznie pochylając się do przodu, przysłuchiwała się rozmowie mężczyzn.

Wywróciłam oczami i westchnęłam, gdy zorientowałam się, że jej nagłe zainteresowanie giełdą było spowodowane jedynie obecnością przystojnego szatyna. Całą swoją uwagę skupiła na panu Graysonie, uśmiechając się co jakiś czas, jakby rzeczywiście rozumiała, o czym rozmawiali.

Podeszłam do niej i oparłam dłonie na oparciu jej krzesła. Zerknęłam przy tym na mężczyznę, który tak skutecznie przykuł uwagę mojej siostrzyczki. Domyślałam się, że nie był nawet świadomy tego, jakie myśli mogły krążyć po głowie małolaty. Noah zdawał się w ogóle jej nie zauważać, choć ona nie potrafiła oderwać od niego oczu.

– Ślinisz się – parsknęłam cicho, nachylając się nad uchem dziewczyny. Usiadłam na swoim miejscu i kątem oka zerknęłam na naburmuszoną blondynkę. – Nie obrażaj się – wyszeptałam i lekko kopnęłam ją w kostkę, żeby niepotrzebnie nie przykuwać uwagi pozostałych.

– Zabronili mi przez ciebie jechać na koncert w przyszłym tygodniu – wysyczała, nawet nie spoglądając w moim kierunku.

– Przekonam ich, żeby zmienili zdanie – westchnęłam. – Musiałam odebrać telefon. Jason dzwonił, a byliśmy umówieni.

– Jason to dupek – prychnęła i spojrzała na mnie kpiąco.

Wiedziałam, że częściowo miała rację. Jason bywał skończonym idiotą, ale byliśmy ze sobą już dwa lata. Zazwyczaj dobrze się z nim czułam i pamiętałam nasze początki, gdy naprawdę się starał i dbał o to, abym była szczęśliwa. Niestety po pewnym czasie wszystko uległo zmianie, a najgorzej było, kiedy w grę wchodzili jego kumple z drużyny. Łudziłam się, że w końcu to się zmieni, ale w rzeczywistości bywało tylko gorzej. Mijały miesiące, a ja straciłam już nadzieję na jakąkolwiek poprawę. Chciałam odzyskać chłopaka, w którym się zakochałam, ale coraz częściej docierało do mnie, że jego już nie ma. Niestety przyzwyczajenie okazało się silniejsze i chociaż wiedziałam, że nasz związek nie miał przyszłości, to nie potrafiłam go zakończyć.

– Przynajmniej jest w moim wieku – odgryzłam się, odrzucając myśli na bok.

Ukradkiem przesunęłam wzrokiem po mężczyźnie, który siedział po przeciwnej stronie stołu, i przełknęłam ślinę przez ściśnięte gardło.

Lekki zarost, zielone oczy i wyraźnie zarysowana szczęka.

Wydawało mi się, że to typ faceta, który potrafił się dobrze zestarzeć, i gołym okiem dało się zauważyć, że o siebie dbał. Obserwując przez dłuższą chwilę jego zachowanie, odniosłam wrażenie, że pozostawał zachowawczy w kontaktach towarzyskich. Nawet gdy śmiał się z tego, co opowiadał mój ojciec lub wujek, utrzymywał dystans i patrzył na nich z rezerwą. Zupełnie jakby jego uśmiech był tylko na pokaz, ponieważ oczy mężczyzny wydawały się pozbawione emocji.

– Rose – szepnęła Leah, szturchając mnie. – Pytałam już dwa razy, o co ci chodzi, ale gdzieś odpłynęłaś.

– Dobrze wiesz… – Oderwałam wzrok od znajomego rodziców. – Napalasz się na faceta, który jest w wieku naszego ojca. To tandetne.

Przymykając na chwilę powieki, poczułam przyśpieszony puls na wspomnienie zachrypniętego głosu, odbijającego się echem w mojej głowie. Ciepłe promienie słońca muskały moją opaloną skórę, podobnie jak wzrok mężczyzny, który z niewiadomych przyczyn czułam na ciele. Zacisnęłam dłonie na kolanach, gdy lekki powiew wiatru rozwiał pojedyncze pasma blond włosów, zasłaniając twarz i policzki, które prawdopodobnie okryły się rumieńcami.

– Wcale się nie napalam – pisnęła cicho, próbując kopnąć mnie w kostkę. Zamiast tego poczułam jedynie delikatne trzęsienie stołu, co utwierdziło mnie w przekonaniu, że trafiła w drewnianą nogę. Cicho syknęła z bólu, co dodatkowo mnie rozbawiło.

– Karma – mruknęłam pod nosem, ignorując zaciekawione spojrzenia wszystkich przy stole.

– Wszystko dobrze? – zapytała mama, marszcząc brwi.

– Tak, tylko kopnęłam się przez przypadek – skłamała Leah.

Spuściła głowę, zapewne próbowała ukryć zawstydzenie i rumieńce, jakie pojawiły się tym razem na jej policzkach, gdy tylko Noah na nią spojrzał.

– Mamo – odezwałam się, kiedy zapadło chwilowe milczenie. – Pamiętasz, że umówiłam się dziś z Jasonem? – upewniłam się, na co jedynie przytaknęła.

– Znowu z nim? – jęknął z wyraźnym niezadowoleniem ojciec, słabo kręcąc głową. – Nie możesz znaleźć sobie chłopaka, który ma lepszy cel w życiu, niż upijanie się i imprezowanie? Czy on cokolwiek innego potrafi?

– Wiele różnych rzeczy – prychnęłam pod nosem.

Byłam przekonana, że zrobiłam to wystarczająco cicho i ojciec nie usłyszał mojej odpowiedzi. Jednakże po nerwowym kasłaniu pana Graysona, który zakrztusił się piwem, zorientowałam się, że słyszeli to również pozostali. A co więcej, zrozumieli dwuznaczność moich słów.

– Dobra – wychrypiał tata z wyraźnym zmieszaniem i zażenowaniem.  – Nie chcę tego wiedzieć, słyszeć ani nawet sobie tego wyobrażać  – oznajmił, odwracając się do nas tyłem.

Całkowicie skupił swoją uwagę na grillu i obejmowaniu żony w talii, podczas gdy ja próbowałam ignorować dziwne miny ciotki, która chyba próbowała mnie nieudolnie dopingować.

– On nie jest w wieku naszego ojca – wtrąciła nagle Leah, a ja spojrzałam na nią, nie mając pojęcia, o czym, do diabła, mówiła.

– Co?

– Noah – wyszeptała, niemal piszcząc. – Nie jest w wieku naszego ojca. Kiedy poszłaś do domu, mówili, że jest trochę młodszy od taty i ma trzydzieści osiem lat.

– Leah – jęknęłam. – Nawet jeżeli ma trzydzieści osiem lat, to nadal jest dla ciebie za stary – mruknęłam, pochylając się w jej stronę. – Kocham cię, ale ten facet mógłby być twoim ojcem. Widzisz go pierwszy raz na oczy, a na domiar złego typ ma żonę, narzeczoną albo partnerkę. Odpuść i spróbuj znaleźć chłopaka w swoim wieku – dodałam, po czym ujęłam dłońmi jej twarz, aby patrzyła mi w oczy.

Cmoknęłam ją pośpiesznie w czoło, żegnając się w ten sposób. Wstałam od stołu, kiedy usłyszałam znajomy warkot silnika i głośną muzykę, którą Jason zawsze słuchał podczas jazdy swoim ukochanym samochodem.

Słabo się uśmiechnęłam na wspomnienie wszystkich wspólnych wypadów i spędzonych chwil, które przyprawiłyby moich rodziców o przedwczesny zawał serca.

– To ja uciekam – odezwałam się, a następnie zawiesiłam torebkę na ramieniu.

– Już? – zapytała ciotka, oglądając się za siebie.

– Jason właśnie przyjechał. – Wskazałam ręką w kierunku domu, a wysoki brunet jak na zawołanie wyłonił się zza rogu budynku.

Jego wysportowane ciało opinała biała koszulka, a na ramionach miał zarzuconą bluzę z logiem uniwersyteckiej drużyny sportowej. Zanim zdążyłam odejść od stołu, podszedł do nas, lustrując wszystkich wzrokiem.

– Hej – przywitałam się z uśmiechem, a jego usta lekko musnęły moje wargi. – Właśnie się zbierałam – dodałam, gdy tylko zdołałam nabrać powietrza w płuca.

– Dzień dobry – odezwał się, kiwając głową w kierunku moich rodziców.

– Trzymaj swoje brudne łapska z dala od mojej córki – warknął tata, niezadowolony z przywitania, którego był świadkiem.

– Tato – odezwałam się, po czym zrobiłam krok w stronę mężczyzny. – Daj spokój. – Wyczułam na sobie spojrzenie pana Graysona.

– Przed północą wracasz do domu – burknął, przenosząc wzrok z Jasona na mnie.

– Mam dziewiętnaście lat – przypomniałam, patrząc na tatę z politowaniem.

– Ale nadal mieszkasz pod moim dachem – zauważył, po czym odwrócił się do mnie tyłem.

– Kochanie – westchnęła mama, chcąc zakończyć naszą sprzeczkę.

Kobieta doskonale wiedziała, jak zazwyczaj wyglądały nasze dyskusje i jak kończyły się jego próby trzymania mnie na krótkiej smyczy. Wszyscy ludzie, którzy przyjaźnili się z naszą rodziną, byli już do tego przyzwyczajeni, ale domyślałam się, że mama wolała nie zaznajamiać z całą sytuacją pana Graysona.

– Idę – oznajmiłam, ignorując słowa ojca. – Miło było pana poznać. – Popatrzyłam na Noaha.

– Wzajemnie – odpowiedział, kiwając lekko głową.

Ostatni raz zlustrowałam wzrokiem mężczyznę, głośno przełknęłam ślinę i odwróciłam się na pięcie. Chwyciłam wyciągniętą w moją stronę dłoń Jasona, po czym ruszyliśmy w kierunku zaparkowanego przed domem samochodu.

Byłam niemal pewna, że pan Grayson spoglądał w naszą stronę, gdy powoli się oddalaliśmy. Skąd to wiedziałam? Bo dopóki nie zniknęliśmy za rogiem domu, czułam dreszcz przeszywający moje ciało i szybkie bicie serca. Czułam coś, czego nigdy wcześniej nie doświadczyłam i z pewnością nigdy nie powinnam.