Uzyskaj dostęp do tej i ponad 240000 książek od 14,99 zł miesięcznie
Szukasz literatury, która nie bierze jeńców i bezlitośnie obnaża absurdy naszej codzienności?
„Ojciec poległ w pomocy społecznej” to książka o wyrazistym charakterze i unikalnym, własnym tonie, który natychmiast hipnotyzuje czytelnika. Autor z genialnym wyczuciem absurdu tropi komizm w sytuacjach urzędowych, społecznych i obyczajowych. Mistrzowsko zderza sztywny, oficjalny język z potoczną rzeczywistością, budując błyskotliwy dowcip na paradoksach i nieporozumieniach. Zachwycą Cię zwłaszcza krótkie formy – proste, piekielnie skuteczne i zwieńczone szybką, celną puentą.
To literatura pisana z prawdziwej potrzeby serca i czystej pasji, całkowicie odporna na chwilowe mody. Autor stawia na absolutną autentyczność i bezkompromisowość. Nie unika tematów kontrowersyjnych i konsekwentnie prowadzi ostrą satyrę bez zbędnego łagodzenia przekazu.
Uwaga: to nie jest grzeczna książka dla każdego! Autor serwuje humor dosadny, odważny i bezwstydnie przekraczający granice. Jeśli cenisz w literaturze silną osobowość, autentyczny głos i potężną dawkę bezkompromisowego śmiechu – ta czarna komedia i genialna obserwacja rzeczywistości jest właśnie dla Ciebie.
Ebooka przeczytasz w aplikacjach Legimi na:
Liczba stron: 176
Rok wydania: 2026
Odsłuch ebooka (TTS) dostepny w abonamencie „ebooki+audiobooki bez limitu” w aplikacjach Legimi na:
OJCIEC POLEGŁ W POMOCY SPOŁECZNEJ
UTWORY SATYRYCZNE
Wszystkich innych czytelników zapraszam do lektury komicznych pamfletów, śmiesznych, żartobliwych, wesołych, pełnych ciętego dowcipu, szczutek, sarkazmu, werwy, fantazji, brewerii, grepsów, mrugania okiem, zabawnych skojarzeń i deformacji rodem z facecji sowizdrzałowych, oraz humoru sytuacyjnego, jak również słownych igraszek, gier i żonglerek werbalnych, wieloznaczności, kawałów, figli, bon motów, prześmiesznych point i esprit dykteryjek wyrosłych z obserwacji codziennego życia. Uśmiechniętym żyje się łatwiej. A poza tym dobry żart tynfa wart.
Oczywiście, wszystkie postaci, nazwiska, zdarzenia oraz miejsca są wytworem mojej wyobraźni. Jakiekolwiek podobieństwo do prawdziwych osób, żywych lub zmarłych, firm, wydarzeń i miejsc jest całkowicie przypadkowe.
P.S.
Jeśli ktoś się poczuł, przypisany do niewłaściwej kategorii to go zmażę, a innych zapiszę.
Autor
Najpotężniejszy człowiek na świecie, Donald Trump, wszedł do Gabinetu Owalnego w Białym Domu, spojrzał na prawie puste biurko i zapytał:
– Nie mam do nałożenia żadnych ceł?
– Dzisiaj nie ma dokumentów do parafowania – odpowiedział doradca.
– Jeśli nie, to zajmę się przywracaniem pokoju na świecie. Tyle konfliktów trzeba zażegnać! Muszę też sprawdzić, jak postępuje budowa wieżowców Trump Tower w Strefie Gazy i Moskwie.
Wzrok prezydenta USA spoczął na przedmiocie leżącym na sekretarzyku.
– Co to jest?!
– Atlas geograficzny, panie prezydencie. Suwenir od przyjaciół. Wszyscy pana lubią.
Przedstawiciel władzy wziął książkę do ręki, przekartkował ją i nagle zatrzymał się na jednej stronie.
– Dlaczego na moim kontynencie jest kreska?!
– To granica z Kanadą – odpowiedział konsultant.
– Inny kraj zajmuje moją część świata?!
– Tak, panie prezydencie.
– Wysłać kawalerię, niech to zlikwidują i przyłączą do Stanów! Nikt nie będzie bazgrał po moim lądzie!
– Tak jest!
– A co to za plama? – polityk kontynuował przeglądanie publikacji.
– Grenlandia. Taka wyspa.
– Moja?
– Jeszcze nie, panie prezydencie.
– To niech marines ją dołączą do USA!
– Tak jest!
– Co to znowu za kropki? – polityk spojrzał na kolejną stronę. – Kto pobrudził mój prezent?!
– Archipelag Svalbard znajduje się w tym miejscu – stwierdził opiniodawca.
– Też nie należy do mnie?
– Niestety nie, panie prezydencie.
– W takim razie moi chłopcy podpłyną tam w drodze na tę, no, Grenlandię i przyłączą go do naszego, najwspanialszego kraju na świecie. Trzeba równoważyć wydatki budżetowe. Ucz się, młody, to może zostaniesz następną głową państwa. Najważniejszy jest budżet. I te, no, cła. Myto jest bardzo ważne.
– Oczywiście.
– A tego, co pobrudził mój tom, niech FBI wsadzi do Alcatraz. Z wyrokiem podwójnego dożywocia.
– Ośmielę się zauważyć, że to więzienie zostało zlikwidowane.
– Przywrócić! I zapuszkować wszystkie pingwiny. Zwłaszcza te z Madagaskaru. Pokaż mi teraz, gdzie są Chiny. Jak już US Navy wypłynie, powiększyć moje wspaniałe państwo, to niech też je inkorporują. I wyłącz tę lampę! Nie mogę przeglądać mojego podarunku, bo mi świeci w oczy.
– To jest księżyc.
– Pewnie też nie jest moją własnością?
– Przykro mi.
– Kto nim zarządza?
– Jeszcze nikt.
– Widzisz, młody. Uczysz się.
– W takim razie Siły Kosmiczne USA tam polecą, pomalują go na czerwono i walną napis Coca-Cola. Trzeba reklamować nasze produkty!
– To ile było tych stanów jak zacząłem rządzić? – zainteresował się dyplomata.
– Raptem 50 i jeden dystrykt – stwierdził biegły urzędnik.
– Moi poprzednicy to kompletne niezguły – gderał urzędnik. – Tyle krajów jeszcze nie zaznało dobrodziejstw amerykańskiej demokracji! Ale ja to zmienię! Jak już żołnierze przyłączą kolejne kraje, trzeba będzie wydać nowy, ten, no, atlas geograficzny. W tym egzemplarzu brak Kanału Amerykańskiego, nie ma pięknego miasta Belgia, Bhutan i Nepal nie należą do jakichś Indii, nie widzę też krajów bałkańskich, takich jak Estonia, Litwa i ta, no, Łotwa. Trzeba też zaznaczyć nowe wieże Trump Tower. Wybuduję je w każdym państwie przyłączonym do Ameryki! Jak już ukaże się poprawione wydanie, wyślę je do wszystkich władców globu, w tym do prezydenta Włoch Mozzarelli. Wszak nasza wspólna historia liczy setki tysięcy lat.
– Z kim na razie sąsiadujemy, młody? – zapytał nagle Trump.
– No, z Meksykiem, jeszcze z Kanadą… – zaczął wyliczać konsultant.
– Nie! – przerwał mu prezydent USA. – Stany graniczą, z kim chcą!
