Oferta wyłącznie dla osób z aktywnym abonamentem Legimi. Uzyskujesz dostęp do książki na czas opłacania subskrypcji.
14,99 zł
Duchy przeszłości, rodzinne sekrety i miłość, która zjawia się po cichu, kiedy wcale na nią nie czekasz.
Dodająca otuchy opowieść o dwóch pokoleniach kobiet, które szukają swojej drogi w życiu. I gdy czują, że kompletnie się pogubiły, z pomocą przychodzi im głos Patsy Cline.
Effie Baker, niepracująca matka trójki dzieci, próbuje otrząsnąć się po tym, jak mąż zostawił ją dla kobiety niewiele starszej od ich córki. Mommy makeover to jej pierwszy krok w nowe życie. Oczekuje, że po operacji plastycznej obudzi się pełna energii i pewniejsza siebie. Tymczasem doświadcza dziwnej świetlistej wizji z udziałem ikony muzyki country Patsy Cline i słyszy, że „czas zrobić to, co trzeba”. Wiadomość jest zagadkowa i z pewnością ma coś wspólnego z Lolą, babcią Effie, która w młodości pisała listy do sławnej piosenkarki. Czy przeszłość Loli może być kluczem do zrozumienia tego, co przytrafiło się Effie? Z cierpiącą na demencję staruszką nie ma już kontaktu, więc w wirze nowej pracy, spotkań z tajemniczym nieznajomym oraz codziennych wzlotów i upadków Effie musi odkryć sama, co kryje się za tymi słowami.
Tysiące czytelników na Goodreads i Amazon nie mogą się mylić – ta szczera i radująca serce powieść zasługuje na co najmniej cztery gwiazdki. Najbardziej pokochają ją fanki Lekcji chemii Bonnie Garmus i Daisy Jones & The Six Taylor Jenkins Reid – za cudowny klimat retro, balladowe rytmy i humor, który osuszy każdą łzę.
„Ta książka jest jak spotkanie z najlepszą przyjaciółką, która cię zna i rozumie jak nikt inny. Podczas lektury będziesz się śmiać do łez i ocierać łzy wzruszenia. Odłożysz ją z żalem, że to już koniec, a bohaterowie przypomną ci, że czasem trzeba zgubić drogę, by móc odnaleźć siebie”.
Magdalena Kordel, autorka powieści obyczajowych
„Jeśli choć raz spojrzałaś na swoje życie i pomyślałaś: Serio? To naprawdę wszystko?, ta książka jest dla ciebie. Wspaniała opowieść o marzeniach, które cierpliwie czekają, aż wreszcie zrobisz im miejsce”.
Natasza Socha, autorka powieści obyczajowych
„Powieść, która wstrząsnęła moim światem! Absolutnie niekonwencjonalna historia o nieustannie zmieniających się ścieżkach życia, stracie, a także mierzeniu się ze strachem przed nowym i nieznanym, by w rezultacie wyjść z traumatycznego doświadczenia jako silniejszy człowiek. Ogromnie polecam!”
Małgorzata Tinc, ladymargot.pl
Ebooka przeczytasz w aplikacjach Legimi na:
Liczba stron: 451
Tytuł oryginału: If We Ever Get There
Opieka redakcyjna: DOMINIKA WRESIŁO
Redakcja: MARIA ROLA
Korekta: EMILIA KOLINKO, SARA PIESZKA, ANETA TKACZYK
Projekt okładki i stron tytułowych: ALEKSANDER CZYŻ
Redaktor techniczny: ROBERT GĘBUŚ
Text copyright © 2024 by Laura Barrow All rights reserved. This edition is made possible under a license agreement originating with Amazon Publishing (www.apub.com), in collaboration with Graal sp. z o.o. © Copyright for the Polish translation by Joanna Sugiero © Copyright for this edition by Wydawnictwo Literackie, 2026
Wydanie pierwsze
ISBN 978-83-08-09377-1
Wydawnictwo Literackie Sp. z o.o. ul. Długa 1, 31-147 Kraków bezpłatna linia telefoniczna: 800 42 10 40 księgarnia internetowa: www.wydawnictwoliterackie.pl e-mail: [email protected] tel. (+48 12) 619 27 70
Konwersja do formatu ePub 3: eLitera s.c.
Ten e-book jest zgodny z wymogami Europejskiego Aktu o Dostępności (EAA).
Wydawca zakazuje eksploatacji tekstów i danych (TDM), szkolenia technologii lub systemów sztucznej inteligencji w odniesieniu do wszelkich materiałów znajdujących się w niniejszej publikacji, w całości i w częściach, niezależnie od formy jej udostępnienia (art. 26 [3] ust. 1 i 2 ustawy z dnia 4 lutego 1994 r. o prawie autorskim i prawach pokrewnych [tj. Dz.U. z 2025 r. poz. 24 z późn. zm.]).
Moim córkom i siostrom.
Każda dziewczyna potrzebuje siostry.
Człowiek nie docenia domu, dopóki go nie opuści;
i tak samo nie jesteś w stanie docenić życia,
dopóki nie dobiegnie ono końca!
Niektórzy nigdy nie tracą nadziei i umierają z piosenką,
która wciąż w nich gra.
PATSY CLINE
Styczeń 2024
Rankiem w dniu operacji plastycznej Effie przez miasteczko Tilly w Teksasie przeszła zabłąkana śnieżyca, która na czystych zazwyczaj ulicach pozostawiła połamane gałęzie dębów i grusz odmiany Bradford. Ta scena miała na zawsze wyryć się w pamięci Effie. Przyglądała się zniszczeniom z okna w sali pooperacyjnej w Centrum Chirurgii Plastycznej w Rosehaven, mierząc się z przedwczesnym kryzysem wieku średniego. Sen zahaczał o krawędzie jej świadomości niczym powoli rozpraszająca się mgła. Światło. Muzyka. Kobieta w zwiewnej sukni ślubnej. Co to mogło oznaczać?
Zanim Effie zdołała doszukać się w tym jakiegokolwiek sensu, z zamyślenia wyrwał ją Daniel, który nagle pojawił się w drzwiach sali. Zatrzymał się i uniósł brew, przyglądając się badawczo sterylnemu pomieszczeniu, jakby podejrzewał, że jest nawiedzone. Kiedy jednak jego wzrok padł na Effie, mięśnie na jego nieogolonej brodzie lekko się napięły, a Effie poczuła się upokorzona, jak gdyby jej wnętrzności ktoś wykręcał niczym mokry ręcznik. Znała to spojrzenie. Miał dokładnie taką samą minę, gdy ich minivan zgasł na autostradzie w kłębach dymu, bo Effie nie zauważyła palącej się kontrolki silnika.
Effie poczuła, że pieką ją policzki. Siedziała oparta o stos poduszek i przyciskała kubek galaretki truskawkowej do szpitalnej koszuli. Mrugnęła kilka razy, żeby się upewnić, czy nie ma halucynacji. Po dzisiejszym zabiegu nie było to całkiem wykluczone.
– Co ty tu robisz? – zapytała w końcu, a z jej rozchylonych ust wypłynęła słodka czerwona strużka, która skapnęła na brodę.
Szybko wytarła ją grzbietem dłoni i wyprostowała się najbardziej, jak tylko mogła. Leki przeciwbólowe powoli przestawały działać, dlatego przy każdym ruchu mimowolnie wydawała z siebie ciche, krótkie westchnienie.
– Co ja tutaj robię? – Daniel przeciągnął dłonią po policzku, zniekształcając na sekundę rysy twarzy. – Boże, Effie. Myślałem, że miałaś wypadek.
W jej sercu zagościła maleńka iskierka nadziei, ale starała się tego nie okazać. Czy Daniel wpadłby w złość, gdyby się okazało, że ktoś ją potrącił, a potem uciekł z miejsca wypadku? Czy ruszyłby za sprawcą, żeby się na nim zemścić? Lecz gdy odezwał się ponownie, irytacja w jego głosie była silniejsza niż troska, którą być może również odczuwał.
– Zadzwoniła do mnie recepcjonistka – kontynuował. – Powiedziała, żebym porozmawiał z doktorem Parkerem o operacji mojej żony. Podała mi ten adres, więc...
Zmarszczył brwi i spojrzał z ukosa na wiszące na ścianie zdjęcia – wyretuszowane reklamy botoksu i implantów pośladków oraz liposukcji. Dotknął brody i prychnął z pogardą, a w Effie wszystko się zagotowało. Na pewno już się nie mógł doczekać, aż opowie o wszystkim Amber; sama wizja ich dwojga rozmawiających na jej temat sprawiła, że miała ochotę zapaść się pod materac.
Udając, że nie zauważa jego krytycznego spojrzenia, odłożyła kubek z galaretką na stoliczek przymocowany do ramy łóżka.
– Nie musiałeś się fatygować – odpowiedziała nonszalancko, jak gdyby nie leżała w tej chwili bez bielizny na szpitalnym łóżku.
Zaplanowała tę operację przed kilkoma miesiącami, tuż po tym, jak postanowili dać sobie jeszcze jedną szansę, zanim on się spakował i wyprowadził, zabierając ze sobą porządny zestaw blach kuchennych. To chyba najbardziej ją zaskoczyło, ponieważ w ciągu dziewiętnastu lat ich małżeństwa Daniel użył piekarnika zaledwie kilka razy. Szczerze mówiąc, nie była pewna, czy w ogóle potrafił go obsługiwać. Nieświadoma tego, że planuje zniknąć z jej życia, razem z naczyniami Farberware oraz jej godnością, Effie mechanicznie wypełniła szpitalne formularze, zapisując w rubrykach znajome litery jego imienia, tak jak robiła to niezliczoną ilość razy wcześniej. Nie sądziła, że klinika może w ogóle próbować się z nim skontaktować, tak samo jak nie wiedziała, że Daniel woli sypiać z Amber ani że przez ich miasteczko przejdzie wichura dokładnie w tym czasie, gdy ona będzie leżała na stole operacyjnym z rozciętym brzuchem.
– Zejdź na dół, jak będziesz gotowa – burknął.
Wyszedł na korytarz, nadal kręcąc z niedowierzaniem głową i prawdopodobnie przeklinając w myślach, że przez nią musiał przerwać pracę. Zastanawiała się, jak wiele mu wyjawił doktor Parker i czy otrzymał jakieś informacje, których być może jej nie udzielono. Podejrzewała, że musiało stać się coś poważnego, skoro zadzwonili do niego ze szpitala, ale doktor Parker użył jedynie określenia „niewielkie nieprzewidziane komplikacje”, a potem wypisał długą jak lista zakupów receptę na leki. Usilne próby unikania jej wzroku tylko utwierdziły ją w przekonaniu, że nie powiedział jej wszystkiego.
Korpulentna pielęgniarka pomogła Effie wstać z łóżka i przebrać się w luźną koszulę oraz parę spodni dresowych. Potem posadziła ją na wózku inwalidzkim, zjechała z nią windą i wyprowadziła przez automatyczne drzwi wejściowe dokładnie w momencie, gdy Daniel podjechał swoim białym pick-upem, żeby ją odebrać. Tył auta był zawalony belkami z drewna cedrowego i płytami gipsowo-kartonowymi. Effie zaczęła się zastanawiać, czy Daniel nadal pracuje nad wykończeniem modelowego domu dla Lakewood Landing. Kiedy namawiała go, żeby złożył ofertę na ten projekt, zakładała, że to ona zajmie się wszystkimi szczegółami wykończenia wnętrz, łącznie z doborem płytek. Ale teraz Daniel może konsultuje się w tych sprawach z Amber.
Effie uniosła się na drżących nogach i przeniosła ciężar ciała na siedzenie pasażera. Daniel nie odezwał się ani słowem, chociaż widać było, że w środku gotuje się ze złości. Chwycił kierownicę tak mocno, że skóra na jego knykciach zrobiła się biała, gwałtownie skręcił i włączył się w popołudniowy ruch uliczny.
– Postanowiłaś zrobić sobie operację plastyczną akurat teraz, kiedy świat się wali?
Effie patrzyła tępym wzrokiem na połamane konary drzew za oknem i słuchała jego marudzenia jednym uchem. Ponownie przywołała ostatnie przeżycia, rozpaczliwie próbując utrwalić wszystkie szczegóły zdarzeń z dzisiejszego ranka, zamrozić je, tak aby rozszyfrować ich znaczenie, gdy już nie będzie się znajdować pod wpływem leków przeciwbólowych.
Daniel nie lubił odkładać kłótni na później, jeśli czuł, że ma moralną przewagę.
– Czyli na to poszły moje pieniądze? – Pokazał gestem jej świeżo wymodelowane ciało, obolałe i mrowiące w miejscach, których nigdy wcześniej nie czuła, dopóki nie zostały rozcięte, a potem ponownie zszyte.
Słuchając jego oskarżeń, czuła się jak dziecko karcone przez dorosłego. Zapadła się ciężko w fotelu. Ale czy na tym etapie ich życia miał jakiekolwiek prawo ją osądzać? Wciąż otumaniona lekami, podniosła brodę i odważnie odwzajemniła jego spojrzenie.
– Zaplanowałam to, zanim postanowiłeś pobawić się w dom z Megan Fox – zażartowała z miną, która wyrażała: „Tak, doskonale wiem, co powiedziałam”. – Poza tym to mama za wszystko zapłaciła. Oddam jej, jak zacznę zarabiać.
Margie wyszła z pomysłem tej operacji plastycznej i z wielką radością pomogła swojej niezbyt urodziwej córce pokryć koszty w ramach prezentu z okazji czterdziestych urodzin. Rodzice Effie nigdy nie byli zamożni, ale niedawno weszli w posiadanie znacznej kwoty, gdy na ich pięciusetakrowej farmie sorgo odkryto złoża ropy. Niespodziewany zastrzyk pieniędzy sprawił, że jej mama wreszcie zaczęła żyć tak, jak marzyła – mogła sobie pozwolić na masaże, zabiegi microbladingu i co jakiś czas zastrzyki z botoksu. Effie zawsze była dla niej źródłem rozczarowania: brakowało jej gracji i nie kwalifikowała się do tych żenujących konkursów piękności dla dziewczynek, na które uparcie zabierała ją Margie. Podobno miało to jakiś związek z tym, że źle machała rękami na scenie. Effie nie miała pojęcia, że istnieje tyle niewłaściwych sposobów chodzenia. „Nie ma nic złego w tym, żeby raz po raz zainwestować trochę w swój wygląd”, powtarzała jej matka bez odrobiny skrępowania. „Dolly też tak robi, a to mnie całkowicie przekonuje”. Pomysł pójścia pod nóż nigdy nie wydawał się Effie kuszący – aż do czasu, gdy zobaczyła w telefonie męża wiadomości tekstowe i poczuła na mostku ciężar, który nie zamierzał zniknąć.
Kiedy wjeżdżali na podjazd pokrytego białym stiukiem domu, w którym kiedyś razem mieszkali, Daniel wybuchnął śmiechem.
– I jak ty niby planujesz spłacić Margie? Dostałaś nagle pracę, o której nie wiem? – Zatrzymał samochód, po czym obrócił się, żeby na nią spojrzeć. – A może rada rodziców dała ci podwyżkę?
To nie wina Effie, że ich rozwód będzie kosztował go fortunę. Nie powinien się tak na niej wyżywać. Siedziała sztywno w fotelu, lecz każdy atom jej ciała wibrował wściekłością.
– Nie muszę ci się z niczego tłumaczyć, ale złożyłam podanie na stanowisko asystentki administracyjnej – powiedziała, prostując ramiona. – W kancelarii prawniczej.
Podkreśliła słowo „prawniczej”, jakby to było coś, co zasługiwało na szczególny szacunek. W rzeczywistości jednak minęło już kilka tygodni, od kiedy pod wpływem nagłego impulsu złożyła podanie, a szanse na to, że cokolwiek z tego wyjdzie, z każdym kolejnym dniem malały coraz bardziej.
Daniel wyglądał, jak gdyby nie zrobiło to na nim żadnego wrażenia.
– A nie przeszło ci przez myśl, że mogę mieć dzisiaj jakieś plany? Takie jak ścinanie przewróconych drzew albo naprawianie dachów? Nie wszyscy mogą sobie pozwolić na to, żeby siedzieć w domu.
Effie przewróciła oczami, ale się nie odezwała. Zawsze gdy Daniel zarzucał jej, że nie pracuje, najlepiej było po prostu mu nie przerywać, nawet jeśli mijał się z prawdą. Pomagała mu rozkręcić firmę, dopóki nie urodził się Brody; wykonywała rozmaite zadania, za które nigdy nie dostała wynagrodzenia, takie jak zaprojektowanie logo firmy, odbieranie telefonów, planowanie spotkań czy przygotowywanie listy płac. Znacznie lepiej niż Daniel umiała sobie wyobrazić, jak powinien wyglądać dany obiekt po remoncie – instynktownie wiedziała, jakie ściany trzeba wyburzyć, żeby w domu zrobiło się przestronniej, i które oryginalne podłogi warto ocalić. Kiedy jednak na świecie pojawiło się trzecie dziecko, nie była już w stanie połączyć codziennych obowiązków z prowadzeniem firmy w taki sposób, by nie odbiło się to na jej zdrowiu psychicznym. Z czegoś musiała zrezygnować.
– Przez tę cholerną burzę nie nadążamy z robotą – ciągnął Daniel. – W Lakewood Landing uderzył piorun i uszkodził linie energetyczne, dlatego muszę podskoczyć do biura po kilka agregatów. – Spracowaną dłonią przeczesał swoje gęste ciemne włosy, od niedawna przyprószone nitkami siwizny. Wcale go nie postarzały, wręcz odwrotnie, nadawały bardziej dystyngowanego wyglądu. Drażniło ją to.
– Nie miałam pojęcia, że się z tobą skontaktują – próbowała mu wyjaśnić. – Zamierzałam zadzwonić do mamy, gdy będzie już po wszystkim, ale coś... coś się wydarzyło. Ja... – W ostatniej chwili Effie zdecydowała, że nie będzie mu wspominać o świetle ani o tym, że poczuła się jak glina, ciepła, miękka i elastyczna. Zamiast tego odchrząknęła i zapytała: – Czy lekarz... coś ci powiedział? Wyjaśnił, dlaczego do ciebie zadzwonili?
Daniel odpowiedział jej apatycznym wzruszeniem ramion.
– Nie bardzo. Wspomniał tylko o jakimś małym problemie.
„O małym problemie?” Effie się najeżyła.
– A ty nie jesteś ani trochę ciekawy, dlaczego uznał, że należy powiadomić o tym osobę, którą podałam w formularzu? – spytała, wypatrując w jego twarzy jakichkolwiek oznak troski. Ale on tylko spojrzał na nią tępym wzrokiem. Odetchnęła głęboko, żeby zebrać się na odwagę i powiedzieć to, co niewypowiedziane. – Zdaję sobie sprawę, że popsułam ci plany, ale czy ty naprawdę nie rozumiesz, że dziś przeżyłam coś zupełnie niezwykłego? – Effie czuła bolesny ucisk w klatce piersiowej, jakby jej żebra buntowały się podczas każdego urywanego oddechu.
Daniel opuścił wzrok. Kiedyś w spojrzeniu jego brązowych oczu odnajdywała bezpieczeństwo, ale w tej chwili poczuła się obnażona.
– Jeśli masz na myśli to, że twoje piersi są nierówne, to tak, rozumiem.
Zerknęła ukradkiem na koszulę. Na szczęście wszystko było na swoim miejscu, jedynie piersi pod bandażami wydawały się bardziej sterczące. W ciągu ostatnich tygodni kilka razy śnił jej się ten sam koszmar, że lekarz nadmuchał jedną z jej piersi dwa razy bardziej niż drugą, a potem przebił ją igłą, żeby wyrównać. Operacja budziła w niej tak silny lęk, że była krok od tego, by zadzwonić do szpitala i wszystko odwołać. Ale zapłaciła część z góry i nie chciała stracić zaliczki.
Daniel próbował być zabawny, lecz po całym tym piekle, jakie jej zgotował w ciągu ostatnich sześciu miesięcy, nie zasługiwał, żeby usłyszeć jej śmiech. Zacisnęła usta.
– Mówię poważnie. Coś... – Podniosła oczy, jakby szukała właściwego określenia. Na końcu języka miała słowo „okropnego”, ale to nie było to. Nie wydarzyło się nic złego, a ona wcale się nie bała. Tak, to było dziwne, choć na swój sposób także piękne. Wręcz niesamowite. – To było coś... co mnie przemieniło – powiedziała w końcu, szeroko rozkładając ręce, aby podkreślić, co próbowała przekazać. Tak, to było właściwe słowo: „przemiana”. Jedyne, które wydawało się trafnie oddawać jej odczucia.
Daniel uniósł brew.
– No ale... czy nie o to chodziło?
– Jezu! Nie to miałam na myśli. Nie wiem, jak to wyrazić.
Naprawdę nie wiedziała. Nie miała pojęcia, jak mu wyjaśnić ogrom tego... czegoś, co jej się przydarzyło. Oczywiście nieraz słyszała o doświadczeniach z pogranicza śmierci, o ludziach, którzy opuszczali swoje ciało i podróżowali do odmiennej rzeczywistości, gdzie byli witani przez uśmiechniętych bliskich wśród śpiewu niebiańskiego chóru. Ale nigdy nie sądziła, że jej również przydarzy się coś takiego. Jej, Effie Baker. Niepracującej matce trojga dzieci, która aktywnie działała w radzie rodziców i była opiekunką drużyny skautów swojego jedenastoletniego syna.
– Posłuchaj. – Effie postanowiła podjąć kolejną próbę i użyć najprostszych możliwych słów. – Ja chyba... umarłam? – Usłyszała pytanie we własnym głosie. Kiedy te słowa padły z jej ust, z całą siłą poczuła, jak nierealnie to zabrzmiało. Nie miała jednak żadnych wątpliwości, że to właśnie jej się przytrafiło.
Daniel spojrzał na nią kątem oka. Sprawiał wrażenie, że przetwarza tę informację przy dźwiękach mruczącego silnika.
– Jak to „umarłaś”? – zapytał wreszcie, a w jego głosie słychać było niedowierzanie. – Przecież siedzisz tu obok mnie. – Wskazał ją gestem, jakby uważał, że z jakiegoś powodu jest nieświadoma tego faktu.
Effie nabrała głęboko powietrza.
– Wiem, że to wydaje się niemożliwe, ale gdy spytałam doktora Parkera, czy podczas operacji zdarzyło się coś dziwnego, odpowiedział mi wymijająco i unikał mojego wzroku. Nie sądzisz, że to dziwne?
Tak naprawdę zapytała doktora Parkera: „Czy ja umarłam?”, a wtedy on łagodnie jej wyjaśnił, że wybudzenie trwało nieco dłużej, niż życzyłby sobie anestezjolog, ale każdy organizm reaguje inaczej. Nic się nie stało, Effie miała się świetnie i nie było powodów do zmartwień. Ale ona była pewna, że przydarzyło jej się coś niezwykłego.
Gdyby ktoś opowiedział jej o podobnym doświadczeniu, pewnie zasugerowałaby mu, że to był tylko sen, przyjemny efekt uboczny solidnej dawki leków, które wciąż płynęły w jego żyłach. Ale tamto? To było coś więcej niż sen. Więcej niż cokolwiek, czego doświadczyła w swoim życiu. Bardziej rzeczywiste niż poród. Właściwie mogłaby to nazwać swoistym porodem, bo nagle świat stał się o wiele większy, o wiele bardziej niezrozumiały. Poczuła się jak Horton, który usłyszał Ktosia i uświadomił sobie, że jest tylko drobinką pyłu na większej drobince pyłu w nieskończonym morzu drobinek pyłu. Jak, u licha, miała to wyjaśnić Danielowi, skoro sama nie mogła tego pojąć?
Ludzie opowiadają, że zobaczyli tunel, u niej wszakże było inaczej. Opowiadają też o świetle, ale to słowo nie jest w stanie oddać tej niewyobrażalnej jasności. Na początku była cieniutka wiązka, mały punkcik w oddali, który powoli się powiększał, gdy jej dusza swobodnie płynęła w jego stronę. Im bardziej się do niego zbliżała, tym bardziej rosło światło, stąd prawdopodobnie to wrażenie tunelu u mniej uważnych obserwatorów. Effie instynktownie poczuła, że całe dobro, jakiego kiedykolwiek doświadczyła lub jeszcze doświadczy, czekało tam na nią, owinięte w ciepło i wspomnienia, emanujące serdecznością, której ani trochę nie chciała się opierać. I nie zrobiła tego. Kiedy tak dryfowała w stronę światła, usłyszała nucenie, początkowo ciche, potem głośniejsze, aż wreszcie nuty ułożyły się we wzór, a ona lekko uniosła się na falach melodii, której nie potrafiła do końca rozpoznać. Nie miała natomiast żadnych wątpliwości co do głosu. Gdy zbliżała się do źródła dźwięku, przed nią zaczęła wyłaniać się postać, niewyraźna, jak niewywołane do końca zdjęcie. Powoli jej rysy zaczęły się wyostrzać, a Effie ogarnął niewytłumaczalny spokój.
I właśnie o tym nie była w stanie opowiedzieć Danielowi, ponieważ uznałby, że straciła kontakt z rzeczywistością. Odwiózłby ją z powrotem do Rosehaven i zapytał, co zażyła. Może nawet stwierdziłby, że Effie nie nadaje się do tego, by zajmować się dziećmi. W obecnej sytuacji chyba nawet nie byłaby zaskoczona, gdyby zrobił coś tak podłego. Nie. Postanowiła, że na razie zachowa to jedno cudowne wspomnienie dla siebie – wspaniałe, otulające i należące tylko do niej. W tej jednej świetlistej chwili Effie Baker zyskała świadomość trzech rzeczy naraz. W świetle była radość. W świetle był dom. I w świetle była Patsy Cline.
Szybkie pytania na rozgrzewkę
Jak podsumowałabyś tę historię jednym zdaniem?
Z którą postacią polubiłaś się najbardziej?
Która scena najmocniej zapadła Ci w pamięć?
Jak oceniasz pomysł podziału na dwie perspektywy – Effie i Loli?
Czy zakończenie było satysfakcjonujące?
Czy tytuł pasuje do treści?
Jakie emocje dominowały podczas czytania?
Jaki kolor najlepiej oddaje klimat tej historii?
Czy jest zdanie, które zaznaczyłaś i chciałabyś przeczytać innym na głos?
Tematy do dyskusji
Effie przeszła długą drogę, próbując odzyskać kontrolę nad własnym życiem. Które sytuacje pomogły jej zrozumieć, że warto zawalczyć o siebie? Jakie wydarzenie nazwałabyś punktem zwrotnym w tej historii?
Co mówi o Effie decyzja o poddaniu się operacji plastycznej? Czy metamorfoza rzeczywiście poprawiła jej pewność siebie?
Jak postrzegasz Effie – jako silną czy raczej słabą kobietę? Czy to wrażenie zmieniło się w trakcie lektury?
Czy Grace dobrze poradziła sobie w roli wsparcia dla przyjaciółki znajdującej się w życiowym dołku? Jak jej charakter i podejście do życia wpływały na Effie?
Historia Loli zawarta w jej listach z lat 60. XX wieku to obraz kobiecej odwagi i niezależności. Jakie lekcje zawiera w nich Lola? Które z nich Effie powinna szczególnie wziąć sobie do serca?
Czym są dla Ciebie duchy widziane przez główną bohaterkę – traktujesz je dosłownie, a może jako metaforę żalu, poczucia winy, niedomkniętych spraw?
Dynamika rodzinnych relacji nie zawsze jest łatwa, ale bywa źródłem siły – przekonały się o tym zarówno Effie, jak i młoda Lola. Które wydarzenia miały największe znaczenie dla bohaterek i przyczyniły się do umocnienia ich więzi z bliskimi?
Zadania
DROGA PATSY...
Każdy ma swoją Patsy. Napisz krótki list do ważnej dla Ciebie postaci (artystki, mentorki, babci, dawnej nauczycielki), która mogłaby dobrze zrozumieć Twoje emocje, dodać Ci odwagi i pomóc wyznaczyć nowy kierunek. Zapisz, co jest dla Ciebie w tym momencie trudne i jaką decyzję chcesz podjąć.
MOMENT PRZEŁOMU
Narysuj schemat drogi, którą przeszła Effie. Zaznacz: punkt startu, pierwszy wstrząs, najgłębszy dołek, moment przełomu, nowy kierunek. Porównaj swoje prace z innymi czytelniczkami – czy każda wybrała ten sam moment przełomu?
BĄDŹ JAK GRACE
Spróbuj się wczuć w rolę przyjaciółki głównej bohaterki. Gdybyś była Grace, jak starałabyś się wspierać Effie? Co powinna usłyszeć od bliskiej osoby? Zapisz rady, których udzieliłabyś jej na różnych etapach życiowego kryzysu.
CIĄG DALSZY NASTĄPI
Jak sądzisz, jak mogłyby się potoczyć dalsze losy Effie? Zapisz w punktach pięć sytuacji, które mogłyby się jej przytrafić w ciągu pięciu lat następujących po zakończeniu powieści. Mogą to być drobne momenty i większe, przełomowe wydarzenia.
W DOBRYM RYTMIE
Muzyka Patsy Cline towarzyszyła głównie Loli, ale czego mogłaby słuchać Effie? Wybierz utwór, który dobrze pasuje do jej charakteru i życiowej sytuacji. Posłuchaj playlisty stworzonej przez autorkę książki – czy klimat wybranego przez Ciebie utworu do niej pasuje?
Muzyka wskaże Ci drogę! Posłuchaj playlisty przygotowanej przez Laurę Barrow specjalnie dla polskich czytelniczek. Pokochasz ją za cudowny klimat retro i balladowe rytmy.
Oto książka, którą pokochałam całym sercem. Inspirująca, podnosząca na duchu, czuła historia o niebywałej sile rodzinnych więzów, o stracie i przebaczeniu. Emocjonująca opowieść o dorastaniu, kruchych siostrzanych relacjach i życiowej podróży, która pozwala odkryć siebie na nowo. Przeczytajcie koniecznie.
MAŁGORZATA TINC, ladymargot.pl
Wciągająca od pierwszych stron fabuła. Świetnie zarysowane postaci. Złożone studium rodziny. Pobudzające wyobraźnię opisy. To tylko niektóre z określeń, które przychodzą mi na myśl, kiedy zastanawiam się, co powiedzieć o Gdy powrócą kanarki. Ta powieść was zaskoczy!
AGATA PRZYBYŁEK, autorka powieści Trzysta kilometrów miłości
O rodzinie, stracie, przebaczeniu i o wielu innych odcieniach miłości. Historia, która płynie sama... Porywa was ze sobą. To najfajniejsze, co może przydarzyć się podczas czytania.
NATASZA SOCHA, autorka powieści Zanim odlecą anioły
Laurze Barrow udało się napisać świetną powieść obyczajową pokazującą, co się dzieje z rodziną, która przeżyła tragedię. O tym, jak ludzie radzą sobie – albo nie – ze stratą. O karaniu siebie za to, że nie upilnowało się dziecka, wnuczki, siostry i że się ocalało. Bestseller Amazona!
AGNIESZKA FREUS, „Angora”
To historia pełna emocji i choć przeważają te trudne, to jednak nie zabrakło momentów, przy których nie da się powstrzymać uśmiechu. Podczas lektury kilka razy się też wzruszyłam i żałuję, że nie miałam czasu przeczytać jej „za jednym zamachem”.
ANNA KOWAL, Gazeta.pl
Powieść, aby stać się świetną, potrzebuje suspensu, humoru oraz fabuły, której korzenie sięgają lata wstecz. I bohaterek z odwagą stawiających czoła nie tylko wrednej sąsiadce, ale i swojej przeszłości, a nawet: przyszłości. Gdy powrócą kanarki ma to wszystko.
ANNA SIERANT, Lubimyczytać
Myślałam, że porównanie do Delii Owens jest na wyrost, ale nie, nie jest! Przed wami zachwycająca książka! (...) Urzeka język, który potrafi uchwycić piękno chwili. Styl ukazujący złożoność luizjańskiej przyrody i gorycz życia utraconego zbyt szybko.
MARTA FICEK-CHMURA, @wartoczytac
To coś dla miłośników literatury pięknej i książek, które wciągają od pierwszej strony! Ta książka zachwyciła tysiące czytelników na całym świecie. Ja również dołączam się do tych zachwytów i namawiam was do lektury – jestem pewna, że mi podziękujecie!
AGNIESZKA JAROSŁAWSKA, @ruda_czyta
Piękna, ale trudna historia. Nie daje prostych odpowiedzi, nie kończy się bajkowo, ale zostawia z poczuciem, że wydarzyło się coś ważnego. Że warto było w nią wejść, choć czasem bolało. Wciągająca, przejmująca, prawdziwa. Jedna z tych książek, do których wraca się myślami długo po lekturze.
MAGDA Jung, @ubookmi
To jeden z tych tytułów, na które bardzo czekałam. Zaintrygowana opisem z przyjemnością zasiadłam do lektury, spodziewając się melancholijnej, rodzinnej, dusznej historii... Czy ją otrzymałam? Zdecydowanie tak!
MARTA JUSZCZAKIEWICZ, @inspiracjeklary
Lubisz, gdy w literaturze przyroda współgra z przeżyciami bohaterów? Tak jest w powieści Laury Barrow. Parne noce, cykady i wilgoć unosząca się nad mokradłami stają się odbiciem emocji, których nie da się już dłużej tłumić.
MONIKA STAROŃSKA-ZYCH, @literackie.espresso
Zapraszamy do zakupu pełnej wersji książki
