Narzeczona Boga Podziemi - Katarzyna Michalewicz - ebook
NOWOŚĆ

Narzeczona Boga Podziemi ebook

Katarzyna Michalewicz

4,5

57 osób interesuje się tą książką

Opis

Fantastyczna wyprawa do baśniowej krainy inspirowanej Azją Wschodnią, w której magia oraz fantastyczne istoty mieszają się z intrygami dworskimi.

Jadeitowa Peonia zostaje przyrzeczona na kolejną żonę cesarza Xin. Kobieta nie ma ochoty wychodzić za mąż za znacznie starszego od siebie władcę, tym bardziej że nie cieszy się on szacunkiem ludu. Od niechcianych zaręczyn ratuje ją niespodziewana informacja, że o jej rękę ubiega się także Bóg Podziemi zwany Górskim Smokiem. Peonia wyrusza w podróż do siedziby Górskiego Smoka, upatrując w niej okazji do ucieczki i rozpoczęcia życia na nowo. Problem w tym, że przez całą drogę towarzyszy jej Nefrytowy Kamień, potomek wrogiego jej rodu, którego celem jest dopilnowanie, by bezpiecznie dotarła do celu.

Tak oto rozpoczyna się długa, pełna niebezpieczeństw wyprawa, w trakcie której Jadeitowa Peonia i Nefrytowy Kamień będą musieli nauczyć się współpracować, by przetrwać.

Ebooka przeczytasz w aplikacjach Legimi na:

Androidzie
iOS
czytnikach certyfikowanych
przez Legimi
czytnikach Kindle™
(dla wybranych pakietów)
Windows

Liczba stron: 295

Rok wydania: 2026

Odsłuch ebooka (TTS) dostepny w abonamencie „ebooki+audiobooki bez limitu” w aplikacjach Legimi na:

Androidzie
iOS
Oceny
4,5 (2 oceny)
1
1
0
0
0
Więcej informacji
Więcej informacji
Legimi nie weryfikuje, czy opinie pochodzą od konsumentów, którzy nabyli lub czytali/słuchali daną pozycję, ale usuwa fałszywe opinie, jeśli je wykryje.
Sortuj według:
Marlena151793

Nie oderwiesz się od lektury

To moje pierwsze spotkanie twórczością Pani Katarzyny i zaliczam je do bardzo udanych. Historia jest wciągająca od pierwszych stron,akcja dozowana w sposób wyważony. Czekam na kolejny tom. A.
00



Narzeczona Boga Podziemi

Katarzyna Michalewicz

Yumeka

Kroniki Dworu Żaru i Kamieni tom 1. Narzeczona Boga Podziemi

Copyright © by Wydawnictwo Yumeka, 2026

Copyright © by Katarzyna Michalewicz, 2026

Redakcja: Karolina Przybył

Korekta: Klaudia Golon, Magdalena Kłodowska

Skład i opracowanie graficzne: Klaudia Szary

Projekt okładki: Klaudia Hansel

Grafika na otwarcie rozdziałów: © Freepik.com

Druk i oprawa: Drukarnia Lega / Wojewódzki Zakład Doskonalenia Zawodowego w Opolu

ISBN: 978-83-976643-4-0 (oprawa miękka), 978-83-976643-5-7 (e-book)

Wydawnictwo Yumeka

ul. Ziołowa 43A/155, 40-635 Katowice

www.yumeka.pl

www.instagram.com/wydawnictwo.yumeka

www.facebook.com/wydawnictwo.yumeka

Bohaterowie powieści

Dwór Szkarłatnego Feniksa

Czerwona Nitka – ukochana kotka Jadeitowej Peonii.

Jadeitowa Peonia – jedyna córka Złotego Liścia i Złocistej Azalii.

Kwiecista Jabłoń – główna żona Złotego Liścia, matka Niebieskiego Obłoku, pochodzi z rodu Złotego Qilina.

Medyk Czysty Potok – lekarz rodu Szkarłatnego Feniksa.

Niebieski Obłok – jedyny syn Złotego Liścia i Kwiecistej Jabłoni, dziedzic rodu Szkarłatnego Feniksa, cesarski doradca i absolwent Akademii Lasu Stu Pędzli.

Wiotki Bambus – najstarsza siostra Złotego Liścia, ciotka Jadeitowej Peonii i Niebieskiego Obłoku, przyjaciółka Kwiecistej Jabłoni.

Złocista Azalia – ukochana konkubina Złotego Liścia, matka Jadeitowej Peonii, zmarła na gorączkę.

Złoty Liść – przywódca rodu Szkarłatnego Feniksa, cesarski doradca, mąż Kwiecistej Jabłoni, konkubent Złocistej Azalii, ojciec Jadeitowej Peonii i Niebieskiego Obłoku.

Dwór Błękitnego Smoka

Biała Peonia – duch młodej dziewczyny.

Łagodny Zefirek – wierzchowiec Nefrytowego Kamienia.

Mały Koral – służąca.

Nefrytowy Kamień – najmłodszy syn Srebrnego Klejnotu.

Przyjaciel Wiatru – wierzchowiec Jadeitowej Peonii.

Srebrny Klejnot – nestor rodu Błękitnego Smoka, ojciec Nefrytowego Kamienia, cesarski doradca.

Śnieżnobiała Perła – najstarsza bratanica pana Srebrnego Klejnotu i kuzynka Nefrytowego Kamienia, narzeczona Zielonego Tygrysa.

Wielki Generał Strategii – protoplasta rodu Błękitnego Smoka, znany z przebiegłości generał cesarskiej armii, który zasłynął pisaniem traktatów o strategii.

Dwór Złotego Smoka

Cesarz Wielka Cnota – władca Cesarstwa Xin, słynący z mądrości i długowieczności, nestor cesarskiego rodu Złotego Smoka, przyjaciel Złotego Liścia.

Cesarzowa Śmiejąca się Gwiazda – zmarła żona cesarza Wielkiej Cnoty.

Dama Srebrzysta Kometa – cesarska medyczka.

Dwór Białego Tygrysa

Duży Kocioł – złodziej, pracownik Gospody pod Białym Tygrysem, wielki miłośnik kotów, członek tajnego Stowarzyszenia Białego Tygrysa, kuzyn Seledynowej Czarki.

Dymny Kryształ – wierzchowiec Dużego Kotła.

Sążnisty Sagan – złodziej, pracownik Gospody pod Białym Tygrysem, członek tajnego Stowarzyszenia Białego Tygrysa.

Seledynowa Czarka – Zmiennokształtna, członkini i przywódczyni tajnego Stowarzyszenia Białego Tygrysa, kuzynka Dużego Kotła.

Złota Nitka – szylkretowa kotka z Dworu Białego Tygrysa, ulubienica Dużego Kotła.

Dwór Cynobrowego Ptaka

Mateczka Zielony Las – szamanka i uzdrowicielka.

Dwór Czarnego Żółwia

Cioteczka Zwinna Wiewiórka – duch starszej geomantki, poprzednia właścicielka talizmanu yin-yang.

Geomanta Sędziwy Żuraw – geomanta, dysponuje darem odprowadzania dusz.

Nobliwa Sowa – Zmiennokształtna, nestorka dworu Czarnego Żółwia.

Srebrna Lisica – szamanka i protoplastka rodu Czarnego Żółwia; jak głosiły legendy potrafiła kontaktować się z duchami i zamieniać się w srebrnego lisa o dziewięciu ogonach.

Zielony Tygrys – najmłodszy wnuk pani Nobliwej Sowy, narzeczony Śnieżnobiałej Perły.

Dwór Żaru i Kamienia

Górski Smok – Groźny Władca Podziemi, pan na Dworze Żaru i Kamienia, bóg podziemnego świata zmarłych, osądza dusze i wyznacza im nowe inkarnacje, posiada Zwierciadło Prawdy.

Jedwabny Motyl – ochmistrzyni na Dworze Żaru i Kamienia.

Złoty Mnich – duch zmarłego mnicha, który za życia poznał Rzeczywistą Prawdę i na Dworze Żaru i Kamienia oczekiwał na połączenie się z Jednością.

Postacie z Panteonu

Biały Tygrys – Król Kotów, jeden z czterech Strażników Nieba, patron rodu Białego Tygrysa, a później członków tajnego Stowarzyszenia Białego Tygrysa.

Boski Pustelnik – jeden z Przedwiecznych, mistrz sztuk walki oraz wytwórca win. Zjadłszy pigułkę nieśmiertelności od Jednonogiego Mistrza, sam stał się Przedwiecznym. Posiadał cudownego osła, który potrafił przemierzyć jednego dnia dziesięć tysięcy li.

Cynobrowy Ptak – ognisty ptak przypominający bażanta, jeden z czterech Strażników Nieba, patron szamanek. Jego kształt przybiera duchowa emanacja mocy mateczki Zielony Las, która za jej pomocą potrafi wykryć intencje osoby oraz spopielić wrogów.

Czarny Żółw – potężny, trójnogi magiczny żółw, którego skorupa była odzwierciedleniem nieba i ziemi, jeden z czterech Strażników Nieba, patron rodu Czarnego Żółwia. Według legend, miał strzec Północy, a jego ulubioną porą była zima. Pierwszy szaman, wróżbita, odprowadzacz dusz i łącznik pomiędzy światem żywych i zmarłych.

Dzierżca Miecza na Demony – jeden z Przedwiecznych, szaman i wojownik, patron szamanów, mąż Przedwiecznej Lekarki.

Jednonogi Mistrz – jeden z Przedwiecznych, mistyk i nauczyciel Harmonii, mistrz ziołolecznictwa. Stworzył pigułkę nieśmiertelności, która czyniła daną osobę Przedwiecznym. Był chromy na prawą nogę.

Król Demonów – władca wszystkich demonów. Odpowiedzialny za zło w ludzkim świecie. Przeciwnik Górskiego Smoka.

Miłosierna Bogini – jedna z najważniejszych bogiń, emanacja dobroci.

Mistrz Rytuałów – starożytny filozof, nauczał o stosunkach pomiędzy ludźmi, nakazywał kobietom poddaństwo najpierw wobec ojca, później męża, następnie syna.

Oświecony – legendarny nauczyciel i mistyk, którego nauki o miłosierdziu i współczuciu wieki temu dotarły do Cesarstwa Xin.

Przedwieczna Lekarka – jedna z Przedwiecznych słynąca ze zdolności medycznych, patronka lekarzy, żona Dzierżcy Miecza na Demony.

Stary Mistrz – półlegendarny filozof, nauczał o Harmonii oraz naturze yin i yang. Według legend miał dożyć tysiąca lat.

Złoty Chłopak – przybrany syn mateczki Zielony Las słynący z nadzwyczajnej siły i umiejętności rozmawiania w języku zwierząt. Po pokonaniu przywódcy leśnych demonów, wstąpił na służbę władcy wyspiarskiego kraju.

Złoty Smok – Król Smoków, według legend miał dziewięciu smoczych synów, w tym Górskiego Smoka, patron rodziny cesarskiej.

Część I

Dwór Szkarłatnego Feniksa

Smutne czasy nastały dla Dworu Szkarłatnego Feniksa. Otóż niespodziewana, tajemnicza choroba zabrała Złocistą Azalię – ukochaną konkubinę cesarskiego doradcy pana Złotego Liścia. Dama Złocista Azalia nie cierpiała długo, gdyż gorączka trawiła ją zaledwie trzy dni. Nie zmieniło to jednak faktu, że pozostawiła pogrążonego w nieutulonej żałobie nie tylko swojego partnera, lecz także swoją jedyną, umiłowaną córkę – Jadeitową Peonię, która niedawno skończyła drugi dwunastoletni cykl, co oznaczało, że zgodnie z prawem wchodziła właśnie w dorosłość.

Jedynie główna żona Złotego Liścia, Kwiecista Jabłoń, przyjęła ostatnie wydarzenia ze stoickim spokojem, a nawet z trudną do ukrycia radością. Nigdy nie zaakceptowała drugiej wybranki swojego męża, która, jak uważała, zabrała jej należne uczucie pana Dworu Szkarłatnego Feniksa. Owszem, Złoty Liść oczywiście okazywał jej szacunek i wdzięczność za to, że urodziła mu syna i zarazem następcę – Niebieski Obłok. Kiedy jednak okazało się, że z powodu komplikacji po trudnym porodzie jego główna żona nie mogła już mieć więcej dzieci, w życiu pana Złotego Liścia pojawiła się następna kobieta i szybko zapomniał on o Kwiecistej Jabłoni. I to pomimo tego, że jego nowa wybranka, z powodu podobnych trudności przy porodzie, obdarzyła go tylko jednym dzieckiem i w dodatku nie synem a córką – a przecież ta po wyjściu za mąż miała przynależeć do innej rodziny. Tak więc to na Niebieskim Obłoku, który za kilka miesięcy podchodził do Cesarskich Egzaminów, spoczywał obowiązek nie tylko przedłużenia rodu, ale i czczenia ojca po jego śmierci. Główna żona dobrze wiedziała, że dzięki temu dusza pana Złotego Liścia po śmierci będzie mogła wieść drugie, nowe życie w zaświatach na Dworze Żaru i Kamienia, którym władał Górski Smok, znany również jako Groźny Władca Podziemi.

– Nareszcie mam spokój! – powiedziała Kwiecista Jabłoń z wyraźnym zadowoleniem do najstarszej siostry pana Złotego Liścia i zarazem swojej przyjaciółki. Jej rozmówczyni widocznie również podzielała to zdanie, gdyż jedynie znacząco się uśmiechnęła. – Nareszcie to ja będę prawdziwą panią Dworu Szkarłatnego Feniksa, a nie Złocista Azalia, która nigdy nie znała swojego miejsca. Tak samo zresztą jak jej krnąbrna córeczka! – mruknęła, mając na myśli Jadeitową Peonię.

– Czyli teraz to ty będziesz ją wychowywać? – zauważyła praktycznie Wiotki Bambus, zastanawiając się, jak jej powinowata poradzi sobie z tym niełatwym zadaniem.

Obie dobrze zdawały sobie sprawę, że Jadeitowa Peonia odziedziczyła po swojej matce nie tylko wręcz niebiańską urodę, ale również wojowniczy charakter.

– Zobaczysz, że jeszcze dzięki mnie zajdzie wyżej niż my wszystkie i sięgnie po samo Niebo! – zawyrokowała główna żona pana Złotego Liścia, wprawiając w lekką konsternację Wiotki Bambus, która uznała, że jej rozmówczyni jednak przeceniała swoje umiejętności.

Owszem, Jadeitowa Peonia była piękna, ale Mistrz Rytuałów podkreślał, że hardy charakter u kobiety uniemożliwi jej znalezienie odpowiedniego życiowego partnera.

– I nareszcie na coś się przyda! – ciągnęła Kwiecista Jabłoń. – Dzięki niej mój syn zapisze się złotymi znakami w annałach Cesarstwa Xin! – dodała z przekonaniem.

– To się jeszcze okaże, ty stara wiedźmo! – mruknęła pod nosem Jadeitowa Peonia, która, stojąc pod drzwiami komnaty swojej macochy, wszystko dobrze słyszała.

Następnego dnia wieczorem przed wystawnym Dworem Szkarłatnego Feniksa zaczęli zbierać się żałobnicy, aby odprowadzić Złocistą Azalię na miejsce ostatniego spoczynku. Aczkolwiek nie pojawiło się ich wielu, chociaż ród Szkarłatnego Feniksa, obok rodu Błękitnego Smoka, był najpotężniejszym rodem w Cesarstwie Xin, a pan Złoty Liść doradzał samemu Synowi Niebios – cesarzowi Wielkiej Cnocie, który podobno był tak samo mądry, jak i stary. Obawiano się bowiem, że tajemnicza choroba mogła być spowodowana zemstą mściwego ducha. Plotkowano, że nie była ona czymś ziemskim, a karą z zaświatów. Parę miesięcy wcześniej zmarł ojciec Kwiecistej Jabłoni z rodu Złotego Qilina, który w ten sposób chciał odpłacić się panu Złotemu Liściowi za to, że tamten zbyt mało uwagi poświęcał jego najstarszej córce. A był to poważny afront, zważywszy na to, że ród Złotego Qilina był ściśle powiązany więzami pokrewieństwa i powinowactwa z cesarskim rodem Złotego Smoka. Nic więc dziwnego, że tylko najodważniejsi, a także najbardziej lojalni rodowi Szkarłatnego Feniksa, mieszkańcy Cesarstwa Xin przybyli na ceremonię.

Na przodzie konduktu szło kilku muzyków, uzbrojonych w potężne bębny. Na znak dany przez mistrza ceremonii, zaczęli powoli, miarowo wybijać na nich rytm, aby nie tylko poinformować żywych o procesji, ale także, aby odstraszyć nienawistne duchy, które mogłyby zesłać choroby na żałobników. Sami muzycy nie obawiali się ani duchów, ani demonów, gdyż byli wyposażeni w amulety od opata ze Świątyni Ośmiu Przedwiecznych – miały ich chronić przed wszelkim złem. Wśród uczestników ponurego pochodu nie mogło zabraknąć oczywiście i pana Złotego Liścia, który odziany w długie, białe szaty szedł z nieprzytomnym wzrokiem za wielką hebanową trumną z wielkim lotosem wygrawerowanym na szczycie. Tuż za nim szedł geomanta – Sędziwy Żuraw z rodu Czarnego Żółwia – odziany w czarne szaty, na których złotą nicią wyszyto majestatyczne trójnogie żółwie. Wcześniej jego zadaniem było znalezienie odpowiedniego miejsca na pochówek, a teraz odprowadzenie duszy Złocistej Azalii do zaświatów, tak aby zaznała spokoju i mogła wieść długie życie na Dworze Żaru i Kamienia, a następnie inkarnować się. Z tyłu pochodu, wraz z Kwiecistą Jabłonią i innymi kobietami z rodu Szkarłatnego Feniksa, szła i Jadeitowa Peonia, która – podobnie jak pan Złoty Liść – nie potrafiła powstrzymać łez.

– Niezbadane są wyroki Nieba – westchnęła Kwiecista Jabłoń, przypatrując się swojej pasierbicy.

Smukła sylwetka dziewczyny, gęste czarne włosy, orzechowe oczy i delikatna, przypominająca tarczę księżyca twarz tak bardzo przypominały zmarłą z młodości. Istotnie, Jadeitowa Peonia była nie tylko oddaną córką, ale i jedną z najpiękniejszych kobiet w cesarstwie, a o jej urodę mogłaby być zazdrosna nawet legendarna Jadeitowa Konkubina, która tak zawładnęła sercem wiekowego Nefrytowego Cesarza, że władca zmusił swojego syna, aby ten oddał mu ją za żonę.

– Teraz to ja będę ci matką i zaopiekuję się tobą – zapewniła życzliwie, próbując objąć Jadeitową Peonię.

Dziewczyna odsunęła się jednak, czując, że słowa głównej żony nie są szczere, a w najlepszym przypadku stanowiły jedynie kurtuazyjną uwagę.

– Moja matka jest u Górskiego Smoka! – odpowiedziała ze złością. – To twój ojciec ją tam sprowadził! – dodała, odpychając przy tym dłoń Kwiecistej Jabłoni.

Następnie przyspieszyła kroku, aby nie musieć dalej rozmawiać z główną żoną pana Złotego Liścia. Starsza kobieta tylko fuknęła, ale po chwili jej twarz złagodniała. Wiedziała, że jej pasierbicę czeka świetlana przyszłość, a tym blaskiem ozłoci także swojego przyrodniego brata, a jej syna.

Tymczasem niewielki orszak dotarł do polany u podnóża niedużej skały. Tam już znajdował się niewielki otwór, gdzie Złocista Azalia miała zostać pochowana. Świeża ziemia usypana na jego krawędzi wskazywała, że został on wykopany dosłownie parę godzin wcześniej. Kilku rosłych służących, którzy dotychczas nieśli trumnę na swoich barkach, zaczęło delikatnie opuszczać ją w głąb ziemi. Geomanta Sędziwy Żuraw przystąpił do recytowania jakiejś tajemniczej formuły, po czym wyciągnął grzechotkę w kształcie żółwiej skorupy i delikatnie nią potrząsał.

– Żółw to boskie stworzenie, gdyż na jego grzbiecie wyrysowana jest mapa nieba, a na spodzie mapa ziemi. Przypomina on nam, że nasze marne ludzkie życie jest odbiciem niebiańskich zasad. Czcigodna Złocista Azalia dziś rozpocznie beztroskie życie na Dworze Żaru i Kamienia, aby spokojnie przygotować się do odrodzenia w nowym wcieleniu. A jako że była to kobieta wielce szlachetna, to na pewno jej wcielenie będzie jeszcze godniejsze od tego! Być może odrodzi się nawet jako sama mniszka Zakonu Przebudzenia! – dodał z przekonaniem geomanta, po czym trzykrotnie wykonał przed zebranymi ceremonialny ukłon.

Jadeitowa Peonia zajęła miejsce obok swojego ojca, dobrze więc widziała całą ceremonię. Nagle jej uwagę przykuła tajemnicza postać kobiety odzianej w bogato zdobioną czerwoną suknię, która stała tuż obok trumny. Dziewczyna zaczęła się jej przyglądać, ale twarz nieznajomej była zasłonięta czerwonym welonem, takim samym jakie nosiły kobiety w dniu swojego zamążpójścia. Od całej jej postaci biła złocista poświata.

– Ojcze, widzisz ją?! – zapytała zdumiona, wskazując kobietę palcem.

Pan Złoty Liść ze smutkiem spojrzał na córkę. Pogładził ją po głowie, a następnie przytulił.

– Coś musiało ci się przywidzieć, moja Peonio! Tam stoi tylko czcigodny geomanta Sędziwy Żuraw… – westchnął, spoglądając na starszego, ale nadal pełnego sił mężczyznę, który po raz dziewiąty obchodził trumnę, ponownie grzechocząc skorupą żółwia.

Jadeitowa Peonia raz jeszcze spojrzała w tamto miejsce, ale i ona widziała teraz jedynie szacownego przedstawiciela rodu Czarnego Żółwia, który właśnie zakończył odprowadzanie duszy Złocistej Azalii.

Kiedy służący zasypali trumnę ziemią, żałobnicy zaczęli powoli zbierać się do powrotu. Czekała ich długa podróż, mimo że nie opuścili ziem należących do Dworu Szkarłatnego Feniksa. Polana znajdowała się bowiem na najdalszych obrzeżach ziem przynależnych do rodu pana Złotego Liścia.

W całym zamieszaniu nikt nie zauważył, że Jadeitowa Peonia odłączyła się od reszty. Była pewna, że widziała tajemniczą kobietę, która musiała być jej zmarłą matką. Któż inny mógł się jej objawić na tym pogrzebie. Córka pana Złotego Liścia uklękła przed grobem i zaczęła rozpaczać. Cóż innego mogła robić? Została na świecie praktycznie sama. Ojciec był prawie zawsze nieobecny w domu, gdyż tego wymagała służba u samego cesarza, a jej kochająca matka, która zawsze się nią opiekowała i ją chroniła, tak niespodziewanie odeszła. Nagle dotarło do niej, że od teraz była zdana na łaskę podłej głównej żony oraz jej ukochanego i rozpieszczonego syna. Otuchy dodawało jej jedynie to, że nie było go w domu, gdyż nadal pobierał nauki w innej prowincji w Akademii Lasu Stu Pędzli – najsłynniejszej akademii w całym cesarstwie. To jednak miało się już niedługo skończyć – za parę miesięcy czekały go pierwsze cesarskie egzaminy urzędnicze.

– Jeśli tak ma teraz wyglądać moje życie, to lepiej weź mnie ze sobą! – wyszeptała Jadeitowa Peonia.

Nagle usłyszała dziwny szelest, a także czyjeś kroki. Odwróciła się z nadzieją, że zobaczy swoją matkę, żywą bądź umarłą. To było teraz dla niej nieważne. Liczyło się tylko, aby mogła znowu być z nią, na Dworze Szkarłatnego Feniksa lub Dworze Żaru i Kamienia. Jednak z pewnością to nie była ona.

– Nie zostawaj za długo, moje dziecko – mruknął geomanta Sędziwy Żuraw. – Zmarłym trzeba pozwolić odejść, nieważne jak to jest bolesne, a nawet trudne do wyobrażenia – dodał ze współczuciem.

Jako jedyny zauważył jej zniknięcie i domyślał się, gdzie mogła przebywać. Jadeitowa Peonia, słysząc jego słowa, skinęła tylko głową. Akurat teraz pragnęła zostać sama i nie potrzebowała niczyjego towarzystwa, nawet tak szacownego. Staruszek nic już nie powiedział, a jedynie lekko się ukłonił i zaczął powoli iść w stronę dworu.

Dziewczyna nie zamierzała słuchać jego rady i nadal czuwała. Nagle ogarnęło ją wielkie zmęczenie i zasnęła. Dopiero następnego ranka znalazła ją jedna ze służących. Kiedy Peonia ją zobaczyła, poczuła dziwną słabość i przeszywający ból w całym ciele. Po dotarciu do Dworu Szkarłatnego Feniksa od razu położyła się spać i zasnęła kamiennym, acz niespokojnym snem. Pan Złoty Liść, pomimo żałoby i choroby córki, był nieobecny, gdyż cesarz pilnie go wezwał. W domu panowanie przejęła Kwiecista Jabłoń, którą przeraziła wiadomość o zaskakującej chorobie pasierbicy.

– Oby tylko ta sama gorączka jej nie zabrała! – powiedziała zlękniona do medyka, który jak najszybciej przybył na wezwanie głównej żony.

Starszy lekarz popatrzył na nią z niepokojem.

– To nie ta choroba, aczkolwiek… – zawahał się na chwilę – zbadałem puls i język. Ewidentnie w płucach czcigodnej Jadeitowej Peonii jest zbyt wiele wilgoci i żaru. Nic dziwnego, spędziła bowiem całą chłodną noc na zewnątrz. A żałoba dobitnie osłabia przepływ życiodajnej energii Qi, która chroni przed chorobami. Niech pije dużo ciepłych naparów i zażywa przepisane przeze mnie medykamenty. A i wy, czcigodna pani, odpocznijcie trochę. Czuwacie przy niej cały czas. Jadeitowa Peonia ma szczęście, że odnalazła w was tak dobrą matkę – dodał z uznaniem medyk, wnikliwie przypatrując się swojej rozmówczyni. Niemłoda już dama emanowała według niego niezwykłą energią i siłą ducha, która mogła pomóc pokonać wszelkie niebezpieczeństwa. Czuł, że jeśli odda ona swojej pasierbicy choć trochę tej energii, to dziewczyna pokona chorobę.

– Może i nie jest to moja córka z krwi, ale jest mi tak samo droga – westchnęła ciężko Kwiecista Jabłoń. – Pozostają mi jeszcze tylko modły do Miłosiernej Bogini i Przedwiecznej Lekarki. Niech ona ubłaga swojego męża o ratunek dla niej.

*

Tymczasem Jadeitowa Peonia się ocknęła. Zaskoczona zauważyła, że nie znajduje się w swojej komnacie. Nie zgadzały się ani meble, ani jedwabne zwoje na ścianach. Te u niej przedstawiały cztery pory roku, a te, na które teraz patrzyła, ukazywały walkę Górskiego Smoka z różnymi demonami. Malowidła trochę ją zaniepokoiły, ale nie było jej dane długo nad tym rozmyślać. Nagle bowiem do komnaty weszła nieznajoma kobieta, której skromny strój wskazywał, że najprawdopodobniej była służką.

– Witaj na Dworze Żaru i Kamienia, czcigodna Jadeitowa Peonio. – Ukłoniła się dworsko. Po chwili jednak szybko dodała: – Nie mamy wiele czasu, gdyż gospodarz pani oczekuje.

– Umarłam?! – Jadeitowa Peonia się przestraszyła.

Po chwili przypomniała sobie, że nawet jeśli to prawda, niedługo spotka się z matką. Jej lęk powoli zaczął ustępować wszechogarniającej radości. Mogła zamieszkać ze Złocistą Azalią na Dworze Żaru i Kamienia, a skoro jej rodzicielka miała wielkie zasługi w życiu doczesnym, to i tutaj dane jej będzie wieść radosny żywot. Górski Smok – władca dworu, a zarazem całego podziemnego świata – był znany ze swojej sprawiedliwości i zawsze sowicie wynagradzał dobro.

– Nie bój się, jesteś nadal wśród żywych. Ale czasu zostało niewiele. Przygotowałam ci gorącą kąpiel w leczniczych ziołach. – Kobieta wskazała na balię, z której unosiła się para.

Jadeitowa Peonia dopiero teraz ją zauważyła, a może pojawiła się ona nagle. Skoro znajdowała się w zaświatach, to wszystko się mogło wy­da­rzyć.

– Chcę zobaczyć mamę! – zaprotestowała.

Służka widocznie posmutniała i wyglądała na lekko zakłopotaną.

– Czcigodnej Złocistej Azalii już tutaj nie ma. Kiedy tylko przekroczyła próg, dostąpiła zaszczytu nowej inkarnacji. Obiecuję, że jeszcze się spotkacie i to w twoim obecnym życiu. Ale teraz masz inne zadanie do wykonania! – dodała z naciskiem, wskazując na balię.

Jadeitowa Peonia skinęła głową, licząc, że być może, kiedy spotka się z gospodarzem, zmieni on zdanie i albo sprowadzi jej matkę na Dwór Żaru i Kamienia, albo pozwoli jej inkarnować się w tej samej rodzinie.

Służąca, która przedstawiła się jako Jedwabny Motyl, pomogła dziewczynie wstać z łóżka, rozebrać się i wejść do bali. Jadeitowa Peonia poczuła, jak woda – pomimo że była gorąca – zaczyna ją jakimś dziwnym sposobem chłodzić. Domyślała się, że sprawiły to tajemnicze liście pływające na jej powierzchni. Jedwabny Motyl potwierdziła to, wyjawiając, że mają one moc zabijania żaru. Następnie wyciągnęła niewielkie puzderko, na którego wieczku widniał srebrny lis z dziewięcioma ogonami, i podała je Jadeitowej Peonii. W środku znajdowała się mała kulka przypominająca grudkę błota.

– To lekarstwo od Przedwiecznej Lekarki i jej męża Dzierżcy Miecza na Demony – wyjaśniła. – Zażyj je! – powiedziała tonem nieznoszącym sprzeciwu.

Jadeitowa Peonia po chwili wahania szybko włożyła grudkę do ust i ją rozgryzła. Rzeczywiście poczuła błotnisty smak, ale widząc wzrok Jedwabnego Motyla, nie odważyła się wypluć, tylko posłusznie przełknęła. Już po chwili wiedziała, że nie będzie żałować decyzji. Nieznośny ból mięśni oraz ucisk w klatce piersiowej zniknął. Także gorączka spadła, a słabość uleciała. Naprawdę musiał to być lek od obydwojga Przedwiecznych.

– A teraz przygotuję cię na spotkanie z gospodarzem – powiedziała wesołym głosem służka i wzięła do ręki wielką gąbkę do szorowania.

Kilkanaście minut później Jadeitowa Peonia doszła do wniosku, że to była najdziwniejsza kąpiel w jej życiu. Całe jej ciało zaczęło bić dziwnym złocistym blaskiem. Przez chwilę pomyślała, że podobny blask bił od ciał Przedwiecznych, a przynajmniej tak na malunkach przedstawiali ich artyści. Szybko jednak zganiła się za tę myśl, uznając ją za zbyt obrazoburczą. Ona była bowiem człowiekiem – śmiertelniczką, a nie boginią.

Stroju, który otrzymała, nie powstydziłaby się jednak żadna z bogiń. Jedwabna szata składała się z kilkunastu warstw, a każda z nich była misternie haftowana. Na wierzchniej części odzienia zauważyła tańczące złote feniksy bawiące się perłą. Ich zabawie przyglądał się wielki, wysadzany drogimi kamieniami, wijący się złocisty smok. Do tego Jedwabny Motyl nałożyła jej na głowę czepiec utkany z tysiąca pereł. Część z nich została nanizana na sznury, które teraz swobodnie zwisały Jadeitowej Peonii przed twarzą.

– Nawet cesarzowa nie ma takiego stroju! – Służka dumna ze swojego dzieła klasnęła w ręce.

Poprawiła jeszcze długi, wystający spod nakrycia głowy, czarny warkocz dziewczyny. Po chwili wyciągnęła ukrytą w fałdach szaty niewielką kasetkę. Kiedy ją otworzyła, Jadeitowa Peonia zauważyła niewielki pędzel i buteleczkę z czerwonym barwnikiem. Jedwabny Motyl dobrze wiedziała, że musi jeszcze dokonać jednej poprawki w wyglądzie swojej podopiecznej. I tak za moment na czole Jadeitowej Peonii pomiędzy brwiami ukazał się huadian – ozdobny czerwony ornament, w tym przypadku ukazujący niewielką peonię.

– Teraz jesteś gotowa podejmować choćby samego cesarza – zaśmiała się beztrosko.

Dziewczyna poczuła jednak złość. Nie miała najmniejszej ochoty na całe to strojenie się. Zgodziła się tylko dlatego, że chciała móc nareszcie porozmawiać z Górskim Smokiem o swojej mamie. Aczkolwiek obawiała się, czy pan na Dworze Żaru i Kamienia w ogóle zechce jej wysłuchać.

Po chwili Jedwabny Motyl prowadziła już Jadeitową Peonię przez korytarz. Rodowa siedziba ojca, chociaż była jedną z największych w Cesarstwie Xin, w porównaniu do włości Górskiego Smoka wyglądała jak uboga chatynka. Dziewczynie wydawało się, że korytarze nie mają końca, a całość stanowi swoisty labirynt. Ale jakiż labirynt! Tylu bezcennych dzieł sztuki w swoim skarbcu nie miał nawet cesarz Wielka Cnota. Było tam wszystko, poczynając od potężnych, mosiężnych trójnogów, poprzez jedwabne zwoje malowane rękami mistrzów, po filigranowe monochromatyczne wazy. Chwilami czuła, że to bogactwo musi przytłaczać nawet samego gospodarza.

– Górski Smok gości u siebie naraz tysiące osób! – zaśmiała się Jedwabny Motyl, jakby odczytując jej myśli. – Wśród dobrych ludzi było również wielu artystów i osób rozmiłowanych w sztuce, tak więc to nie lada wyczyn, aby wszystkich godnie przyjąć – dodała. – Te liczne dary od swoich wyznawców też musi gdzieś trzymać!

Nagle stanęły przed masywnymi, hebanowymi drzwiami. Jedwabny Motyl delikatnie zastukała w nie wachlarzem, który również miała ukryty w fałdach skromnej, ale – jak dało się zauważyć – wyjątkowo przepastnej szaty. Kiedy usłyszała odpowiedź, lekko je uchyliła i nakazała Jadeitowej Peonii wejść do komnaty samej.

Dziewczyna niepewnie wsunęła się do środka. W pomieszczeniu panował swoisty półmrok. Dopiero po chwili zauważyła, że w środku znajdują się liczne lampiony, które na rozkaz gospodarza zaczęły powoli się zapalać. Na tronie pokrytym czerwoną laką spostrzegła go we własnej osobie. Ku jej zaskoczeniu wyglądał na mężczyznę w średnim wieku, starszego od niej o około jeden dwunastoletni cykl. Myśląc o Górskim Smoku – jako Groźnym Władcy Podziemi – wyobrażała sobie zawsze wiekowego mężczyznę z długą siwą brodą. A Górski Smok nie przypominał kogoś, kto miałby już większość życia za sobą. Wręcz przeciwnie, emanowała z niego energia, życzliwość i spokój. Obok niego, co również niezmiernie ją zdziwiło, znajdowało się potężne, drewniane i pokryte czarną laką pudło. Wyglądało ono na niezbyt poręczne, ale po chwili zauważyła przyczepione do niego uchwyty umożliwiające noszenie go na plecach.

– Co w nim jest? – wyrwało się nagle Jadeitowej Peonii, która przez chwilę zapomniała, że ma przed sobą tak szacownego rozmówcę. Gospodarz spojrzał na nią mocno zdzwiony.

– Tego nie wolno ci jeszcze wiedzieć – odpowiedział krótko, a nawet nieco stanowczo. Po chwili jednak jego twarz złagodniała. – Wybacz, nie przedstawiłem ci się, choć pewnie Jedwabny Motyl o mnie wspominała. Jestem Górski Smok z Dworu Żaru i Kamienia. Witaj w moich progach! – dodał życzliwe, wstając przy tym z tronu. – Usiądź, proszę.

Wskazał na niewielkie, ale równie bogato zdobione siedzenie przy niziutkim stoliku. Jadeitowa Peonia ostrożnie do niego podeszła. Zauważyła, że na blacie postawiono żeliwny czajniczek oraz dwie seledynowe filiżanki, a także talerzyk z okrągłymi ciasteczkami, na których widniały znaki szczęścia – słodkości takie same, jak wypiekane w Cesarstwie Xin z okazji nadejścia nowego roku.

Górski Smok, po dłuższej chwili milczenia, zagaił:

– Mam nadzieję, że już lepiej się czujesz…

W końcu usiadł naprzeciwko Jadeitowej Peonii. Mogła ona teraz jeszcze dokładniej mu się przyjrzeć. Nie wyglądał na tak groźnego, jak głosiły legendy. Jego owalna twarz z jednej strony emanowała łagodnością, ale z drugiej wielkim smutkiem i zmęczeniem. Był wyjątkowo postawnym, a do tego przystojnym mężczyzną w sile wieku. Każdy, kto na niego spojrzał, miał prawo przypuszczać, że mógłby on udźwignąć bardzo wiele – i to nie tylko w sensie fizycznym, ale przede wszystkim duchowym.

– A jak mam się czuć? – odpowiedziała z żalem Jadeitowa Peonia. Pytanie Górskiego Smoka w jej sytuacji wydawało się wyjątkowo nie na miejscu. Po chwili przypomniała sobie, że powinna odpowiedzieć grzeczniej, zwłaszcza jeśli zależało jej na spotkaniu ze Złocistą Azalią. – Wybacz, ale bardzo tęsknię za mamą. Jedwabny Motyl wspominała, że od razu się reinkarnowała, ale może mógłbyś ją tutaj sprowadzić chociaż na chwilę. – Złączyła ręce w geście prośby.

– Przykro mi, ale nawet ja nie mam takiej mocy – odparł nieco strapiony, uważnie przyglądając się dziewczynie. Wydawała mu się jeszcze bardziej niezwykła i pociągająca, niż gdy widział ją przez Zwierciadło Prawdy, artefakt pozwalający w zaświatach obserwować życie na ziemi.

– To po co mnie tu wezwałeś, panie? – zapytała, patrząc na niego ze złością.

Górski Smok, widząc jej wzrok, poczuł, że się kuli. O wiele bardziej wolałby mieć teraz do czynienia z potężnym demonem, z którym miałby stoczyć bój na śmierć i życie.

– Przecież sama chciałaś tutaj przybyć. – Szczerze zdziwiony jej reakcją ni to zapytał, ni to oznajmił.

Jadeitowa Peonia spojrzała na niego zaskoczona i od razu przypomniały jej się słowa wypowiedziane nad grobem. Teraz zdała sobie sprawę, jak wielką miały moc, skoro sam Władca Podziemi je usłyszał i postanowił spełnić jej prośbę.

– To mnie też inkarnuj! – zażądała.

Górski Smok spojrzał na nią jeszcze bardziej zdziwiony. Wszyscy obawiali się spotkania ze śmiercią, a także z nim jako jej władcą. Przynajmniej do tej pory. Determinacja Jadeitowej Peonii mogłaby spopielić Dwór Żaru i Kamienia, tak że rzeczywiście pozostałyby po nim tylko żar i kamienie.

– Nie mogę ot tak odbierać komuś życia i dawać nowego – obruszył się lekko. – Mnie też obowiązują zasady Harmonii. A poza tym masz jeszcze całe życie przed sobą i wiele dobrego do zdziałania! – zapewnił łagodniejszym głosem. – Bliscy bardzo cię potrzebują! – dodał ze szczerym przekonaniem.

– Tak, pewnie – powiedziała ze złością Jadeitowa Peonia. – Szczególnie ta obłudna wiedźma Kwiecista Jabłoń i jej paskudny synalek, Niebieski Obłok! – dodała z goryczą, przypominając sobie doznane za ich sprawą krzywdy.

Kwiecista Jabłoń zawsze traktowała ją jak służącą, a Niebieski Obłok wywyższał się, twierdząc przy tym, że jako kobieta, zgodnie z zasadami Mistrza Rytuałów, ma być mu we wszystkim posłuszna. Nierzadko przy tym dodawał, że przez swoją płeć jest mniej inteligentna, podczas gdy on jest wciąż chwalony za swoją mądrość przez nauczycieli. Pomijał jednak fakt, że o ile on mógł swobodnie zgłębiać wiedzę, to jej, podobnie jak wielu innym kobietom w Cesarstwie Xin, uniemożliwiano pobieranie nauk.

– Zapomniałaś o ojcu! – zauważył, przypominając o starszym mandarynie, którego obserwował, gdy ten wielokrotnie przemykał korytarzami cesarskiego pałacu, aby następnie zaszyć się w cesarskich archiwach, gdzie starał się odnaleźć odpowiedź na nurtujące Syna Niebios pytanie.

– On może i mnie kocha… Ale bardziej swoje księgi! Nawet teraz po śmierci matki nie opuszcza cesarza. Na jego miłość mogę liczyć, ale na pewno nie na wsparcie – skwitowała, spoglądając na niewielki spodeczek.

Seledynowy kolor tak bardzo przypominał taflę jeziora w ich rozległym ogrodzie, gdzie tyle czasu spędzała ze swoją matką. Po chwili spojrzała na Górskiego Smoka, który wyglądał na mocno stropionego.

– Jeśli chcesz, możesz zamieszkać u mnie, ale… – dodał surowo, unosząc palec – najpierw musisz wrócić do świata żywych. Nie bój się, ja poczekam – ciągnął już znacznie łagodniej, nalewając herbatę do filiżanek. Oboje poczuli jaśminowy, kojący aromat, który powoli zaczął rozchodzić się po komnacie.

– Dobrze! – zgodziła się bez namysłu Jadeitowa Peonia, upijając trochę napoju.

Ugryzła ciastko, a jego słodkawy, migdałowo-miodowy smak bardzo różnił się od błotnistej kulki, którą zjadła dwie godziny wcześniej.

*

Zaczęła się krztusić. Poczuła cierpki smak w ustach. Zamiast twarzy Górskiego Smoka zobaczyła twarz Kwiecistej Jabłoni. Przez chwilę myślała, że tamta chce ją otruć, ale po chwili dostrzegła jeszcze medyka. Czysty Potok – który był cesarskim lekarzem i, od kiedy pamiętała, opiekował się ich rodziną – widząc ją, aż pokraśniał z radości, podobnie jak główna żona jej ojca.

– Miłosierna Bogini mnie wysłuchała! – powiedziała z autentyczną radością kobieta. Następnie przytknęła dłoń do czoła Jadeitowej Peonii.

Dziewczyna czuła się teraz o wiele lepiej, jakby wstąpiły w nią nowe siły. Przez chwilę próbowała sobie przypomnieć dziwny sen, ale jego szczegóły zacierały się w jej pamięci. Uznała, że w gorączce nawiedziły ją majaki.

– Teraz będzie już tylko lepiej! – Medyk się uśmiechnął. – Widać, że Przedwieczna Lekarka wyrwała ją z rąk bezdusznego Górskiego Smoka! – dodał z przekonaniem, po czym zaczął chować swoje rzeczy.

Jadeitowa Peonia patrzyła, jak w czeluściach torby lekarskiej znikały przyniesione przez medyka przedmioty – charakterystyczna figurka z kości słoniowej przedstawiająca nagą kobietę, na której to pacjentki bez rozbierania się mogły wskazywać bolące miejsca, zestaw igieł do akupunktury, a także specjalna jedwabna nić do badania pulsu.

*

Powoli mijały kolejne dni i tygodnie. Ku wielkiemu zaskoczeniu Jadeitowej Peonii Kwiecista Jabłoń zamieniła się w najtroskliwszą macochę w całym Cesarstwie Xin. Przez pierwsze tygodnie rekonwalescencji pasierbicy głównej żony pana Złotego Liścia na jej wyraźne polecenie kucharka codziennie przygotowywała dziewczynie zupę mocy, która miała wzmacniać siły, a także szereg innych potraw, w tym te zawierające wyjątkowo drogi korzeń żeń-szenia. Następnie, ku zdumieniu Jadeitowej Peonii, pewnego razu służąca przyniosła także piękną lakowaną skrzynię z inkrustowanymi masą perłową qilinami – mitycznymi zwierzętami przypominającymi jednorożce. Jadeitowej Peonii od razu skojarzyły się one z rodowym herbem rodziny jej macochy. I było to słuszne spostrzeżenie, gdyż służka wyjaśniła, że wspomniana skrzynia należała do posagu głównej żony. W środku znajdowały się przecudne jedwabne szaty, które – jak później wyjaśniła garderobiana Kwiecistej Jabłoni – zostały specjalnie uszyte dla Jadeitowej Peonii.

– Tak się bałam, że cię stracę, dziecko! – wyjawiła jej pewnego wieczora Kwiecista Jabłoń, kiedy Jadeitowa Peonia zaczęła przeglądać suknie. – Wiem, że nie chciałaś ich przyjąć, ale proszę, pozwól mi chociaż w ten sposób wynagrodzić wszystkie krzywdy, które ci wyrządziłam – dodała wyraźnie skruszona.

Dziewczyna popatrzyła na nią podejrzliwie, ale zajrzała do skrzyni. Wcześniej bowiem rozmawiała ze swoim ojcem, który zapewnił ją o czystych intencjach swojej głównej żony, a także zaznaczył, że jej matka na pewno nie chciałaby, aby jej córka żywiła niechęć do Kwiecistej Jabłoni. Jadeitowa Peonia nie była do końca przekonana, ale uznała, że może spróbować zagrać w tę grę i zobaczyć, jak sytuacja się rozwinie.

– A, zapomniałabym. Jutro przychodzi do ciebie dostojny medyk Czysty Potok. Jesteś już zdrowa, ale warto, aby cię jeszcze raz zbadał. Żar płuc to poważna choroba. Tak się modliłam do Nieśmiertelnej – powiedziała z lekką emfazą Kwiecista Jabłoń.

– Dziękuję, ciociu – przerwała jej Jadeitowa Peonia, która nie miała zamiaru słuchać dalszych wywodów o tym, jak główna żona zamartwiała się o córkę zmarłej, znienawidzonej konkubiny swojego męża. O takich cudach nie opowiadały nawet baśnie, które w dzieciństwie czytała jej matka.

Następnego dnia przybył Czysty Potok. Po zbadaniu języka i pulsu Jadeitowej Peonii uroczyście oświadczył, że ostatecznie pokonała chorobę, a zdrowia mógłby pozazdrościć jej sam Przedwieczny Dzierżca Miecza na Demony. Okazało się, że jednak nie był on jedynym gościem, gdyż towarzyszyła mu starsza medyczka, która również służyła na dworze cesarza i dbała o zdrowie córek władcy. Kobieta życzliwie uśmiechnęła się do zaskoczonej Jadeitowej Peonii, dodając jej otuchy.

– Dama Srebrzysta Kometa zaopiekuje się tobą – zwrócił się do Jadeitowej Peonii medyk, po czym raźnym krokiem wyszedł z komnaty. Widać było, że od wielu lat ćwiczy starożytną gimnastykę udrażniającą energię Qi, gdyż jego ruchy były pewne i płynne.

– Nie bój się dziecko. Twój ojciec, dostojny pan Złoty Liść, i dama Kwiecista Jabłoń bardzo się o ciebie martwią i chcą mieć pewność, że na pewno nic ci już nie dolega. A teraz rozbierz się, proszę. Muszę cię dokładnie obejrzeć – dodała łagodnym głosem.

Jadeitowa Peonia szczerze się zdziwiła.

– Ale przecież medyk Czysty Potok wspominał, że jestem już całkowicie zdrowa.

Zastanawiała się, dlaczego Kwiecistej Jabłoni tak nagle zaczęło zależeć na jej zdrowiu. Zwłaszcza że zawsze wierzyła we wszystkie diagnozy postawione przez nobliwego medyka i stosowała się do jego wszelkich porad. Nie pamiętała też, aby kiedykolwiek Czysty Potok się pomylił, wręcz przeciwnie – słusznie zyskał on miano duchowego syna Przedwiecznej Lekarki.

– Droga Jadeitowa Peonio, wiesz dobrze, że Czysty Potok jako mężczyzna nie może cię w pełni zbadać. A jednak twoja matka zmarła na tajemniczą chorobę i trzeba sprawdzić, czy ty nie zachorowałaś na podobną przypadłość. Zrozum, ojciec i macocha naprawdę martwią się o ciebie! – dodała z przekonaniem. – Nie obawiaj się, zbadam cię jak najszybciej. Jestem pewna, że wszystko będzie dobrze – zapewniła gorliwie.

Pomimo tych słów Jadeitowa Peonia czuła, że oględziny trwają bardzo długo. Dama Srebrzysta Kometa wyjątkowo skrupulatnie przystąpiła do swojego zadania. Dziewczyna uznała, że sam Górski Smok przez swoje Zwierciadło Prawdy nie dostrzegłby tylu szczegółów.

– Mówiłam, że wszystko będzie dobrze. – Srebrzysta Kometa uśmiechnęła się, myjąc ręce w cynowej misce, a następnie wytarła je w niewielki miękki ręcznik. – Czeka cię naprawdę szczęśliwie życie – zawyrokowała wyraźnie zadowolona.

– Długie i w zdrowiu? – dopytała Jadeitowa Peonia.

Odetchnęła z ulgą, że nareszcie może przywdziać swoje szaty, i zaczęła z uwagą przyglądać się swojej czcigodnej rozmówczyni. Z lekką zazdrością pomyślała o tym, że dama Srebrzysta Kometa mogła podjąć edukację i nie była skazana na bycie podległą ojcu, następnie mężowi, a na końcu najstarszemu synowi.

– Nie tylko to miałam na myśli – powiedziała wymijająco. – Wiedz, że urodziłaś się pod szczęśliwą gwiazdą. Nie każdą z nas spotka takie wyróżnienie jak ciebie. Na mnie już czas! – dodała szybko, widząc, że Jadeitowa Peonia chce jeszcze o coś zapytać.

Po kilku miesiącach Jadeitowa Peonia zaczęła zapominać o dziwnej wizycie. Uznała, że być może tym razem jednak niesłusznie podejrzewała Kwiecistą Jabłoń o niecne zamiary. Wręcz przeciwnie, macocha zaczęła traktować ją z szacunkiem, a nawet z troską i swoistą życzliwością. Dodatkowo na nadzwyczaj pogodny nastrój głównej żony pana Złotego Liścia wpłynęła wiadomość, że Niebieski Obłok zdał pierwszy cesarski egzamin urzędniczy – i to nadzwyczaj pozytywnie.

Jedynemu synowi i następcy Złotego Liścia szczególnie dobrze poszło recytowanie klasyków spisanych przez Mistrza Rytuałów, a przede wszystkim, jak pomyślała z ironią Jadeitowa Peonia, ten o posłuszeństwie kobiet wobec ojca, męża i najstarszego syna. Niebieski Obłok, gdy tylko wrócił do Dworu Szkarłatnego Feniksa, z dumą przechadzał się w swoich karmazynowych szatach, na których wyszyte były żurawie oraz qiliny symbolizujące długowieczność i mądrość.

– Ja już przyniosłem chwałę rodowi – powiedział z wyższością do Jadeitowej Peonii. – Teraz kolej na ciebie – dodał z lekką drwiną w głosie, nieprzyjemnie się uśmiechając.

Jadeitowa Peonia dobrze znała ten złośliwy wyraz twarzy i wiedziała, że raczej nie wróży on nic dobrego. Od małego brat zawsze się z nią droczył i zaznaczał, że stoi wyżej w hierarchii, nie tylko ze względu na starszeństwo, ale również na płeć.

– Zobaczysz, że osiągnę więcej. Każdy głupi potrafi nauczyć się paru linijek, które dowartościowują jego jestestwo. Ciekawe, czy matce też byś powiedział, że jesteś mądrzejszy od niej, gdyż jesteś mężczyzną! – Jadeitowa Peonia podparła się pod boki i posłała mu wyzywające spojrzenie.

– No nie! – Przestraszył się nagle.

Niebieski Obłok zdawał sobie sprawę, że jego matka na pewno surowo zganiłaby go za okazanie takiego braku szacunku. Zresztą był święcie przekonany, że ona pośród wszystkich kobiet była wyjątkiem.

– Jadeitowa Peonia ma rację! – wtrąciła się nagle Kwiecista Jabłoń, która podsłuchała fragment rozmowy. – Mistrz Rytuałów surowo nakazywał szanować kobiety i opiekować się nimi. Wy mężczyźni jesteście jak yang, a my kobiety jak yin. Świat składa się z tych dwóch elementów, a kiedy jednego zabraknie, zamiast harmonii i pokoju mamy chaos i wojny! Nie uczyłeś się tego na egzamin? – powiedziała strofującym głosem.

– Wybacz, matko. – Niebieski Obłok się zaczerwienił. Po dłuższej chwili milczenia spojrzał na siostrę. – Wybacz, siostro – dodał niepewnie.

Jadeitowa Peonia z jeszcze większą niepewnością spojrzała na swoją macochę. Nagle wydało jej się, że kobieta zajaśniała jakimś nieziemskim blaskiem. Dziewczyna przez chwilę się zastanawiała, czy może to nie Miłosierna Bogini przybrała jej postać, a prawdziwą Kwiecistą Jabłoń wysłała do Dworu Żaru i Kamienia.

Dziewczyna nie miała jednak wiele czasu na rozmyślania, gdyż rozpoczęto przygotowania do wystawnej uczty. Zdanie pierwszego cesarskiego egzaminu urzędniczego przez dziedzica Dworu Szkarłatnego Feniksa należało odpowiednio uczcić. Zwłaszcza że sam cesarz Wielka Cnota miał być honorowym gościem uroczystości, aby oficjalnie zaproponować godną posadę młodemu paniczowi. W tym celu do najbardziej reprezentacyjnej komnaty wniesiono olbrzymi okrągły stół, przynoszony tylko na wyjątkowe okazje. Wkrótce za sprawą głównej kucharki i jej pomocnic, ale również samej Kwiecistej Jabłoni oraz Jadeitowej Peonii, zapełnił się on licznymi, bogato zdobionymi półmiskami, na których położono wykwintne potrawy.

Wśród nich znalazły się między innymi: pieczona kaczka z Południowej Stolicy, duszony kurczak Denzhou, ponoć ulubiona potrawa legendarnego cesarza Czarnego Smoka, a także wymyślona ongiś przez mnicha Wensi pożywna, o lekko kwaskowatym posmaku rozgrzewająca zupa z tofu, suszonych kwiatów złocistego liliowca i czarnych grzybów, które swoim kształtem kojarzyły się z małymi uszami. Dodatkowymi przysmakami były niewielkie, przypominające perełki ryżowe kulki – jedne ze słodkim nadzieniem z czerwonej fasoli bądź sezamu, orzechów i miodu, a drugie z warzywno-mięsnym farszem.