43,99 zł
Wielki powrót autoraWtorków z Morriem
Co byś zrobił, gdybyś mógł przeżyć tę chwilę ponownie?
Większość z tych rzeczy zrobiłem, żeby zobaczyć, jak to jest poczuć oddech Boga, diabła lub czegokolwiek, co czeka mnie po zakończeniu tego życia.
Alfie ma niezwykły dar – może przeżyć każdą chwilę jeszcze raz. Ale tylko jeden raz – tego, co wówczas się wydarzy, nie da się już cofnąć. Przez lata doskonali tę wyjątkową umiejętność, aby stać się mistrzem drugiej szansy. Wszystko ma jednak swoją cenę.
Pewnego dnia Alfie wygrywa w kasynie olbrzymią sumę i zostaje aresztowany pod zarzutem oszustwa. Podczas przesłuchania zaprzyjaźnia się z dociekliwym detektywem i opowiada mu niezwykłą historię swojego życia. Wyznaje, że nie każda druga szansa była udana, a dar cofania się w czasie wykorzystywał nie tylko do naprawienia błędów. Pragnął nowych doznań, fascynowało go przekraczanie granic. W końcu zrobił coś, czego najbardziej żałuje – położył na szali prawdziwą miłość.
Mitch Albom w wirtuozerski sposób wciąga nas w tę magiczną, poruszającą i zaskakującą opowieść o miłości, pożądaniu, stracie i ludzkiej naturze. I po raz kolejny przypomina o tym, co w życiu jest najważniejsze.
Prawdziwą miłość można przeżyć tylko raz. Tylko jeszcze jeden raz…
Wróciłem myślami do tej wizyty u babci, kiedy trzymała album ze zdjęciami i popłakała się na widok fotografii dawnej miłości. – Ta kobieta. Gianna. Czy to prawdziwa miłość? – Myślę, że tak. – W takim razie martwię się, Alfie. – O co? – Że zrobisz coś głupiego. Czy naprawdę to zrobiłem? Czy rozgniewałem siłę, która obdarzyła mnie tą mocą? Nawet gdy to piszę, brzmi to tak, jakbym był ofiarą, podczas gdy prawda jest taka, że cokolwiek zrobiłem, zawiniłem sam. Za sprawą nawyku naprawiania różnych rzeczy myślałem jednak, że i tym razem dam radę. – fragment książki
Mitch Albom– autor wielu powieści oraz książek non fiction, które sprzedały się łącznie w 42 milionach egzemplarzy i zostały przetłumaczone na 48 języków. Ma na swoim koncie 8 bestsellerów „New York Timesa”. Czytelnicy w Polsce pamiętają jegoWtorki z MorriemczyPięć osób, które spotykamy w niebie. Współtworzył także nagradzane filmy telewizyjne, pisał sztuki teatralne, scenariusze filmowe, felietony prasowe oraz napisał musical. Otrzymał Red Smith Award 2010 za całokształt twórczości. Założył organizację non profit SAY Detroit, która pomaga mieszkańcom tego miasta w sprawach dotyczących zdrowia, mieszkalnictwa i edukacji. Otworzył również cukiernię i zaczął produkować popcorn, by sfinansować działalność tego stowarzyszenia. Mitch Albom prowadzi Have Faith Haiti, dom i szkołę dla ubogich dzieci i sierot w Port-au-Prince, które odwiedza co miesiąc. Mieszka z żoną Janine w Michigan.
Ebooka przeczytasz w aplikacjach Legimi lub dowolnej aplikacji obsługującej format:
Dla Janine,
za życie pełne miłości, które nam dała
Nie możesz się cofnąć i zmienić początku,
ale możesz zacząć tam, gdzie jesteś, i zmienić zakończenie.
C.S. LEWIS
Nazywali to „burzą roku”. Na całej długości Market Street w Filadelfii deszcz zacinał ukośnymi strugami, a wiatr szalał z siłą huraganu. Autobusy pokonywały ogromne kałuże, a niebo rozbrzmiewało dudnieniem piorunów.
W samym środku tego chaosu nagle pojawiła się kobieta, młoda, niemająca jeszcze dwudziestu lat. Jej gęste, czarne jak węgiel włosy rozwiewały się dziko wokół twarzy, zakrywając jej oczy. Wyglądała na zdezorientowaną, jakby burza ją zaskoczyła.
Przytrzymała torebkę i ją otworzyła, podczas gdy deszcz zdążył już przemoczyć jej dżinsy i przykleić je do nóg. Wyjęła jakiś mały przedmiot, spojrzała na niego, a następnie powoli schowała go z powrotem.
Podniosła wzrok i dostrzegła wejście do domu towarowego Gimbels. Zmrużyła oczy na widok obrotowych drzwi oraz młodego mężczyzny za szybą, który machał rękami.
Wciągnęła gwałtownie powietrze. Zadrżała lekko, po czym ruszyła w jego kierunku spokojnym, pewnym krokiem, jakby już kiedyś tu była.
Detektyw cmoknął z niezadowoleniem. Wpatrywał się w siwowłosego mężczyznę po drugiej stronie stołu.
– No dalej, przyjacielu. Jak to zrobiłeś?
Cisza.
– Możemy tak tu siedzieć cały dzień, jeśli tego chcesz. Tego właśnie chcesz? Siedzieć tu cały dzień?
Niewielkie, duszne pomieszczenie na komisariacie prosiło się o remont. Znajdowały się w nim jedynie drewniany stół i dwa krzesła, teraz zajęte. Detektyw Vincent LaPorta otworzył paczkę cukierków, wyjął z niej jeden, o smaku wiśniowym, i włożył go do ust.
– Poczęstujesz się?
Mężczyzna parsknął śmiechem.
– Co cię tak bawi?
– Nazwa.
– Life Savers?
– Tak.
– „Ratownicy”? Pewnie byś chciał, żeby i ciebie ktoś teraz uratował?
– Już i tak za często byłem ratowany.
LaPorta czekał na dalszy ciąg, ale podejrzany splótł dłonie i spuścił wzrok, jakby się modlił. Miał ogorzałą, nieogoloną twarz, wyraźnie zarysowane szczękę i kości policzkowe, może nawet zbyt wyraźnie, jak u kogoś, kto schudł z powodu choroby. Koszula w kolorze musztardy i granatowe spodnie były mocno pogniecione, jakby mężczyzna w nich spał.
– Przejdźmy do zarzutów przeciwko tobie – powiedział LaPorta. – Może to odświeży ci pamięć.
Przesunął zdjęcie w poprzek stołu.
– Podczas jednej wizyty w największym kasynie na wyspie trafnie obstawiłeś trzy kolejne numery w ruletce, wygrywając ponad dwa miliony dolarów. Potem wyszedłeś.
– Czy to przestępstwo?
– Nie, ale tylko dlatego, że nie udało nam się ustalić, jak to zrobiłeś.
– Więc to nie przestępstwo?
– Posłuchaj no, przyjacielu. Moja praca polega na łapaniu oszustów w kasynach. Robię to od dawna. W Vegas. W Atlantic City. A teraz tutaj, na Bahamach. Tego, co zrobiłeś, nie da się dokonać bez łamania prawa.
– Rozumiem. – Mężczyzna skinął głową z namysłem. – Mogę zadać panu pytanie, detektywie?
– Bardzo proszę.
– Dlaczego wybrał pan właśnie taką pracę?
– A ty co, psycholog?
– Pytam ze zwykłej ciekawości.
LaPorta uśmiechnął się kpiąco.
– Powiedzmy, że nie lubię ludzi, którzy naginają zasady.
– Ach. W takim razie nie przypadłbym panu do gustu.
Podejrzany był wysoki i szczupły, w lewym uchu miał mały kolczyk, na gołych stopach znoszone mokasyny. LaPorta ocenił, że facet musiał dobiegać sześćdziesiątki i nie był zbyt zamożny. Pod tym względem nie różnił się od wielu innych gości kasyna na wyspie. Podczas przesłuchania zachowywał się jednak dość dziwnie. Najczęściej zatrzymani wiercili się nerwowo, pocili i odpowiadali zbyt szybko lub zbyt wolno. Ten wydawał się niemal znudzony.
– No dalej. Powiedz mi, jak to zrobiłeś. Masz kogoś w środku?
– Nie popełniłem żadnego przestępstwa.
– Trzy kolejne numery w ruletce? Nie uważasz, że to podejrzane?
– Podejrzenia i wiara nie idą w parze.
– Co to niby ma znaczyć?
– To znaczy, że gdybym powiedział panu prawdę, musiałby pan uwierzyć w coś, w co nie może pan wierzyć.
– Przekonajmy się. Dawaj.
Mężczyzna zmrużył oczy.
– Nie.
– Zdajesz sobie sprawę, że za oszustwo w kasynie możesz trafić do więzienia?
– Tak.
– Na dłuższy czas.
– Czas nie ma dla mnie większego znaczenia.
– Dlaczego?
– To skomplikowane.
LaPorta rozgryzł twardy cukierek.
– Opowiedz mi o kobiecie, która nazywa się Gianna Rule.
Twarz mężczyzny zmieniła wyraz. LaPorta się ożywił. Wreszcie! Czyli idziemy w dobrym kierunku.
– Po wygranej poszedłeś do banku i całą kwotę przelałeś na konto niejakiej Gianny Rule. Możemy ją znaleźć i tu sprowadzić. Być może oskarżyć o współudział. Czy tego właśnie chcesz?
Mężczyzna zamrugał. LaPorta pochylił się nad stołem.
– Jak już powiedziałem: dawaj.
– No dobrze – odparł podejrzany, po czym głośno wypuścił powietrze. – Kiedy mnie aresztowaliście, miałem przy sobie torbę.
– I co z tego?
– Będę jej potrzebował.
LaPorta zastanawiał się przez chwilę.
– Nie ruszaj się stąd.
Wstał, zamknął za sobą drzwi i poszedł do swojego biura po wytartą skórzaną torbę. Wrócił do pokoju przesłuchań i wręczył ją mężczyźnie, a ten sięgnął do środka i wyciągnął zeszyt w czarnej marmurkowej okładce. Na etykiecie widniało siedem napisanych odręcznie słów: „Dla Szefowej, do przeczytania po mojej śmierci”.
Podejrzany przesunął zeszyt w stronę detektywa.
– Co? – zapytał LaPorta. – Mam to przeczytać?
– Tylko jeśli chce pan uzyskać odpowiedź.
Detektyw przejrzał ręcznie zapisane strony.
– Co to takiego? – mruknął.
Mężczyzna niemal się uśmiechnął.
– Historia miłosna – odparł.
Zapraszamy do zakupu pełnej wersji książki
Tytuł oryginałuTWICE
Projekt okładkiKarolina Żelazińska-Sobiech
Redaktor prowadzącaMonika Koch
RedakcjaMaria Fredro-Smoleńska
KorektaMonika Pruska, Teresa Zielińska
Copyright © 2025 by ASOP, Inc. All rights reserved. Copyright © for the Polish translation by Kaja Gucio, 2026 Copyright © by Wielka Litera Sp. z o.o., Warszawa 2026
Żaden fragment tej książki nie może być wykorzystywany do szkolenia systemów sztucznej inteligencji.
ISBN 978-83-8360-396-4
Wielka Litera Sp. z o.o. ul. Wiertnicza 36 02-952 Warszawa
Konwersja do formatu ePub 3: eLitera s.c.
