Filiżanka ze słodkimi snami - Park Cho-eun - ebook + audiobook
NOWOŚĆ

Filiżanka ze słodkimi snami ebook i audiobook

Park Cho-eun

5,0

Ten tytuł dostępny jest jako synchrobook® (połączenie ebooka i audiobooka). Dzięki temu możesz naprzemiennie czytać i słuchać, kontynuując wciągającą lekturę niezależnie od okoliczności!

38 osób interesuje się tą książką

Opis

A gdyby tak wyruszyć w uzdrawiającą podróż do krainy snów?

Istnieje sklep, do którego powinien trafić każdy cierpiący na bezsenność. To właśnie tam można znaleźć ukojenie i odzyskać upragniony spokój. Jego właściciel Oslo ma niezwykły dar – potrafi zasnąć wszędzie i o każdej porze. Postanawia wykorzystać swój talent, aby pomagać innym. Towarzyszy mu wierna sowa Zaza, swobodnie przemierzająca krainę marzeń sennych.

Każdy, kto przekroczy próg Sklepiku ze Słodkimi Snami, rozsiada się w miękkim fotelu, wypija filiżankę magicznej herbaty i po chwili spokojnie zasypia. Wtedy właśnie wydarza się coś niezwykłego. Zaza i Oslo przenikają do świata jego snów i uważnie analizują wszystko, co się w nich znajduje – ukryte lęki, niewypowiedziane troski i zmartwienia uniemożliwiające prawdziwy wypoczynek.

Oslo odkrywa, że pocieszanie innych prowadzi do uzdrowienia własnego serca.

Książka, dzięki której poczujesz się błogo.

 

Koreański bestseller

 

W chwili gdy zaczniesz czytać tę książkę, staniesz się gościem Sklepiku ze Słodkimi Snami i wyruszysz w wyjątkową podróż, która pomoże ci złagodzić bezsenność.

Joo Eun-yeon, profesor neurologii w Samsung Medical Center w Seulu

 

Odkąd pamiętam, spanie było dla mnie źródłem największego szczęścia. Mógłbym nawet powiedzieć, że to rzecz, którą lubię i potrafię robić najlepiej. Jednak ze smutkiem odkryłem, że zaskakująco dużo ludzi ma z tym ogromny problem. Sam też w końcu doświadczyłem nocy, kiedy sen nie nadchodził, i zrozumiałem, jak wielkie to cierpienie. Wtedy obiecałem sobie, że stworzę miejsce, które przyniesie ulgę tym wszystkim udręczonym duszom.

(fragment książki)

Ebooka przeczytasz w aplikacjach Legimi na:

Androidzie
iOS
czytnikach certyfikowanych
przez Legimi
czytnikach Kindle™
(dla wybranych pakietów)
Windows
lub macOS

Liczba stron: 142

Rok wydania: 2026

Audiobooka posłuchasz w abonamencie „ebooki+audiobooki bez limitu” w aplikacjach Legimi na:

Androidzie
iOS

Czas: 4 godz. 3 min

Rok wydania: 2026

Lektor: Jan Marczewski

Oceny
5,0 (1 ocena)
1
0
0
0
0
Więcej informacji
Więcej informacji
Legimi nie weryfikuje, czy opinie pochodzą od konsumentów, którzy nabyli lub czytali/słuchali daną pozycję, ale usuwa fałszywe opinie, jeśli je wykryje.



Park Cho-eun

Filiżanka ze słodkimi snami

Z języka koreańskiego przełożył Łukasz Janik

Prolog

Ilekroć zajrzy się do wnętrza Sklepiku ze Słodkimi Snami, jego właściciel Oslo zawsze śpi. Czasem we własnym łóżku, innym razem ucina sobie drzemkę, siedząc na kanapie. Jednego dnia śpi w opasce na oczach, drugiego z kolei wtulony w pluszowego misia. Aż się człowiek martwi, czy go czasem kiedyś nie okradną. Budzi go dopiero dźwięk dzwonka wiszącego przy drzwiach, gdy do sklepiku wchodzi jakiś klient. Zrywa się wtedy na równe nogi i udaje, że nic się nie stało, ale nikt się na to nie nabierze. Każdy, kto wchodzi do sklepiku, widzi, że jego właściciel jeszcze przed chwilą spał w najlepsze. Na szczęście większość klientów tego właśnie się spodziewa.

No właśnie! – myślą sobie. – Jeśli właściciel tak smacznie śpi, to na pewno i dla mnie znajdzie coś, co zapewni mi słodkie sny.

Nie było wcale tak, że Oslo pewnego dnia zaczął się robić bardziej senny. On od dziecka dużo spał. Już jako mały bobas nie płakał, nie krzyczał, że jest głodny, tylko spokojnie spał. Rodzice pochylali się nad nim i nasłuchiwali, czy oddycha. A on spał w najlepsze, jego malutka pierś unosiła się i opadała miarowo.

Niewiele się zmieniło, kiedy poszedł do szkoły. Oslo zasypiał przy byle okazji. W autobusie do szkoły zdarzyło mu się kilka razy przespać przystanek (na szczęście, odkąd poznał kolegów, którzy jeździli tą samą trasą, spóźniał się znacznie rzadziej), zasypiał nawet w trakcie lekcji. Oczywiście nikogo nie dziwiło, że odpływał na koreańskim, angielskim czy matematyce, ale też na lekcjach WF-u potrafił pogrążyć się we śnie tuż po rzuceniu piłki. Co tu dużo mówić, zasypiał również podczas rozmów z kolegami!

Lubił spać i to się nigdy nie zmieniało, ale nagłe zasypianie w przypadkowych miejscach stało się kłopotliwe. Postanowił dokładniej przyjrzeć się sprawie i sprawdzić, w jakich okolicznościach robił się najbardziej śpiący. Po długich badaniach (ponieważ zawsze, kiedy się skupiał i analizował, od razu zapadał w sen) odkrył istotną prawidłowość: Och! Za każdym razem, kiedy nic nie robię, zasypiam w ciągu pięciu sekund!

Gdy tyle już wiedział, zaczął szukać sposobów na niezasypianie. Nawijał sobie włosy na palce, szczypał się w uszy, bez przerwy poruszał palcami stóp. Najlepsze okazało się stukanie co cztery sekundy kciukiem i palcem wskazującym lewej ręki, której poza tym i tak nie używał zbyt często. Odkrycie tej tajemnej metody pozwalało mu nie zasypiać w najważniejszych momentach. Mógł teraz uważać na lekcjach, a klasówki pisać bez obawy o nagłą senność. Nie oznacza to jednak, że zaczął, jak wszyscy inni, sypiać wyłącznie w nocy. Gdy zapominał się chociaż na chwilę i przestawał stukać palcami, z miejsca ponownie odpływał.

Oslo nie miał w szkole najłatwiej, ale wcale nie było też tak, że przez cały czas miał pod górkę. Wszyscy wokół niego okazywali zrozumienie wobec jego nagłych zaśnięć. Prawdziwe trudności nadeszły dopiero po skończeniu szkoły. Jako młody dorosły musiał zdecydować, co też będzie w życiu robił. Wybór był trudny, Oslo musiał liczyć się z tym, że w pracy niejednokrotnie dopadnie go senność. Nie chciał narażać siebie lub innych na niebezpieczeństwo. Musiał mieć pewność, że gdy zaśnie, nikomu nic się nie stanie.

Tak jak inni szukał stałej pracy oraz podejmował się rozmaitych zleceń, które zupełnie go nie interesowały. Po jakimś czasie ze wszystkich rezygnował. Zdawał sobie sprawę, że były to zajęcia, które do niego w ogóle nie pasowały. Przypomniał sobie wtedy historię, jaką opowiedział mu wychowawca w szkole średniej. Mężczyzna postanowił zostać nauczycielem, ponieważ kochał uczyć i lubił dzieci. Z wielką radością przekuł swoją pasję w zawód. Ta opowieść rozbrzmiewała głosem dawnego nauczyciela w głowie Oslo w trudnym dla niego czasie. To było też wielkie szczęście, że nie zasnął, kiedy nauczyciel mu tę historię opowiadał.

Dobrze! – postanowił. – Zajmę się tym, co wychodzi mi najlepiej i co lubię najbardziej. Najlepiej wychodzi mi spanie. To też coś, co najbardziej lubię, potrzebna mi więc praca, w której będzie chodziło o dobry sen.

Oslo miał zdolności manualne i w szkole często tworzył dla przyjaciół drobne upominki. Wystarczył mu kawałek materiału, trochę nici i powstawały puszyste poduszeczki i mięciutkie opaski na oczy. Liczni przyjaciele żalili mu się, że dużo myślą o przyszłości, martwią się z powodu egzaminów i nie mogą wtedy spać. Oslo chciał choć trochę im pomóc. On był szczęśliwcem, któremu spanie przychodziło bez najmniejszego problemu, ale tych, którym sprawiało to trudności, znajdowało się wokół niego więcej, niż mógłby przypuszczać.

Oslo więc zdecydował – podejmie się pracy, w której ludziom cierpiącym na bezsenność podaruje słodkie sny. Tak oto narodził się jego Sklepik ze Słodkimi Snami, a od chwili otwarcia minęły już ponad trzy lata. Klienci nie ustawiali się wprawdzie w kolejce przed wejściem, ale było to miejsce, do którego raz po raz ktoś zaglądał.

Oslo nie musiał się martwić o to, że zaśnie po otwarciu sklepu. Miał do pomocy zaufaną asystentkę, sowę o imieniu Zaza. Poznał ją kiedyś w tajemniczych okolicznościach i stała się dla niego członkiem rodziny. Dzięki niej za każdym razem, kiedy odpływał do krainy snów, klienci zaglądający do Sklepiku ze Słodkimi Snami mogli liczyć na serdeczne powitanie.

Dziś znów Oslo smacznie śpi w swoim sklepie. Robi dokładnie to, co lubi najbardziej i w czym jest naprawdę dobry.

Zegar na sto lat. Pierwszy klient

Sklepik ze Słodkimi Snami jest ciepły i przytulny. Na jego atmosferę składają się trzaski ognia płonącego w kominku w rogu, masywny fotel Oslo i miękka sofa przeznaczona dla klientów. Na parapecie okna stoją w rządku doniczki z roślinami, o które Oslo pieczołowicie się troszczy. Duże okno przed nimi wpuszcza do wnętrza ciepłe promienie słońca, a kiedy jest otwarte, pozwala się cieszyć rześkimi powiewami wiatru.

Druga strona sklepu jest w całości wykonana ze szkła, dzięki czemu zimą można podziwiać leżący na zewnątrz śnieg. Wiosną i latem zaś cieszą oko kwitnące kwiaty i bujna zieleń. Jesienią z kolei szeleszczą opadłe liście. To prawdziwy atut sklepiku. Tuż za oknem sięgającym sufitu znajduje się ogródek otoczony płotkiem, na którego końcu stoi mały stolik. Wiosną i jesienią Oslo często tam przesiaduje, pijąc herbatę i rozmawiając z klientami.

Przy kolejnej ścianie, obok okazałego fotela, w którym przesiaduje Oslo, mieści się gablota tak duża, że zajmuje całą ścianę. Ciepłe światło przypominające poświatę księżyca otacza stojące w niej przedmioty, dzięki czemu sklep wydaje się jeszcze bardziej tajemniczy. Większe akcesoria wspomagające sen znajdują się nieopodal, w miejscu ukrytym za zasłoną. Za każdym razem, gdy zasłona nieco się odsuwa, sklepik wypełnia się księżycowym blaskiem.

– Zapraszam! – wykrzyknął na powitanie Oslo, który jeszcze przed chwilą drzemał w najlepsze w fotelu i obudził się gwałtownie na dźwięk dzwonka wiszącego przy drzwiach.

Starał się sprawiać wrażenie, że wcale nikt go nie wyrwał ze snu. Jednak pospiesznie zdjęta z oczu opaska, która zaklinowała mu się na czole, wszystko zdradzała. Widząc to, Zaza dyskretnie sfrunęła mu na ramię i używając pazurów, delikatnie odciągnęła opaskę do końca. Obserwując, jak Oslo dzień po dniu jest coraz spokojniejszy i coraz mniej spięty, Zaza miała nadzieję, że jej przyjaciel nie będzie zasypiał przynajmniej wtedy, kiedy w sklepiku są klienci.

– To Sklepik ze Słodkimi Snami, prawda? – padło pytanie.

– Tak, zgadza się – odpowiedział Oslo. – Proszę tutaj. – Już zupełnie wybudzony, wskazał klientowi miękkie, wygodne miejsce do siedzenia.

Oslo zapanował nad sytuacją. Miał przed sobą pierwszego tego dnia klienta.

Za grubymi oprawkami okularów chowały się zmęczone, niespokojne oczy. Klient miał krótkie włosy, nosił czapkę nasuniętą na czoło, szarą bluzę z kapturem zapinaną na suwak i czarne spodnie. Wyglądało na to, że tę bluzę z kapturem nosił regularnie, ponieważ tu i ówdzie była poplamiona. Spojrzał zaintrygowany na sowę, która przysiadła w pobliżu właściciela sklepu, po czym rozejrzał się dokoła z mieszaniną ciekawości i napięcia. Usiadł na sofie, którą wskazał mu Oslo, na jego twarzy malował się jednak delikatnie podejrzliwy wyraz.

– Jest pan u nas po raz pierwszy, prawda? – zapytał Oslo.

– Tak – odparł klient. – Przyjaciele mówili, że dobrze sobie radzicie z bezsennością.

– Zgadza się. Zajmujemy się wytwarzaniem i sprzedażą talizmanów gwarantujących słodkie sny. Wygląda pan na zmęczonego, mogę zaproponować filiżankę pysznej herbaty z miodem? Dodaję do niej nieco magicznego pyłu, który sprowadza sen. Napije się pan, potem sobie porozmawiamy i ani się pan obejrzy, a zrobi się panu lepiej i poczuje się pan senny.

Oslo zawsze czuł ukłucie w sercu, ilekroć okłamywał klientów, ale tłumaczył się tym, że jeśli od tego kłamstwa komuś uda się zasnąć, to wszystko w porządku. W rzeczywistości w herbacie z miodem nie było żadnej magii, ale, co zaskakujące, większość klientów zasypiała po jej wypiciu.

Zasypiają najpewniej dlatego, że robi im się dobrze… to musi być efekt placebo – myślała sobie Zaza, obserwując jednocześnie klienta, który wciąż był wyraźnie spięty.

Wkrótce przyniosła mu poduszkę z pierza i filiżankę gorącej herbaty. Miała bardzo zwinne pazury, mogła nimi podawać herbatę, nie rozlewając ani kropli. Była z tego bardzo dumna.

Sowa przynosi mi herbatę – pomyślał klient. – To doprawdy niesamowite miejsce.

Podniósł filiżankę do ust, lecz zawahał się, zanim upił pierwszy łyk.

– Czy może się tak zdarzyć, że się nie obudzę? – zapytał. – Przyszedłem tu zupełnie w ciemno. Mam serdecznie dość bezsenności, ale z drugiej strony…

Na te słowa Oslo i Zaza wymienili spojrzenia. W ten sposób dawali sobie znak, że trzeba uspokoić klienta i sprawić, żeby poczuł się bezpiecznie.

– Ostatnio coraz więcej osób wie, w jaki sposób działamy, dlatego nie wyjaśniliśmy panu tego od razu. Przepraszam za to niedopatrzenie. Kiedy zaśnie pan po wypiciu naszej herbaty – tłumaczył Oslo – moja asystentka sowa Zaza wybierze się do pańskiego snu. Rozejrzy się dokładnie i poszuka powodów, dla których nie może pan spać, przyjrzy się pańskim emocjom, sprawdzi, co pana martwi, czego pan żałuje. Po to właśnie jest nasza magiczna herbata, żeby pan mógł zasnąć, a my byśmy mogli przyjrzeć się temu, co się dzieje w pana snach.

– Ach, więc ona nazywa się Zaza! I zajrzy do mojego snu… to fascynujące. Ale nie ukrywam, że mam pewne obawy. Co będzie, jeśli sowa dojrzy moje najgłębiej skrywane tajemnice? – Klient był wyraźnie podenerwowany.

– Nie ma powodów do niepokoju – mówił Oslo ciepłym, niskim głosem. – Zaza skupia się tylko na tym, co związane ze snem, i widzi jedynie powody, dla których dręczy pana bezsenność. Ona wlatuje w pański sen, żeby odnaleźć ukryte problemy, które pana prześladują. Nie jest w stanie zobaczyć wszystkiego, co skrywa pan w swoim wnętrzu.

Klienci ufali mu, kiedy mówił do nich tym niskim, mocnym głosem. Siedząca obok niego Zaza elegancko zamknęła dziób i mrugnęła przyjaźnie jednym okiem. Oslo pogłaskał ją lekko po głowie, po czym mówił dalej:

– Zaza wejrzy na krótko w pański sen. Pewnie zabrzmi to niewiarygodnie, ale kiedy założę tę moją opaskę na oczy z motywem sowich oczu, będę widzieć to samo co ona. Dowiem się dzięki temu, co powoduje pańską bezsenność, i potem dobiorę panu któryś z naszych talizmanów. Wszystkie bez wyjątku to moja robota!

Oslo uśmiechnął się i pokazał palcem opaskę do spania na swojej głowie. Klient skinął głową ze zdziwieniem i upił łyk ciepłej herbaty z miodem.

– Przyjechał pan do nas z daleka?

– No, kawałek miałem. Nie mogłem spać, byłem na nogach całą noc i wyszedłem, gdy tylko wzeszło słońce. Czeka mnie niedługo ważny egzamin, może dlatego mam problemy ze snem. – Westchnął ciężko, po czym zdjął czapkę z głowy i zmierzwił sobie ręką włosy.

Do sklepiku całkiem często przychodzili ludzie, którzy niechętnie opowiadali o sobie. Zamęt w sercu trudno jest ubrać w słowa. Oslo widział wyraźnie, że i tym razem troski klienta były tak głębokie, że z trudem o tym mówił.

– Musi pan być wykończony. Dziękuję, że mimo wszystko zadał pan sobie trud, żeby tu przyjść.

Klient na te słowa odwrócił wzrok i spojrzał w okno. Na zewnątrz ludzie spacerowali ścieżką. Jakieś uczennice, trzymając się za ręce, śmiały się z czegoś, co bardzo je bawiło. W oddali widać było kogoś, kto wyprowadzał psa. Uderzyło go, że już dawno nie przyglądał się takiemu zwykłemu życiu. Tak dawno nie siedział przy oknie, gdzie poczułby na twarzy powiew wiatru i ciepłe promienie słońca… Zorientował się, że te drobne przyjemności zupełnie go omijały. Wspomnienia minionych dni rozkwitły w jego pamięci niczym piękne kwiaty i zupełnie nie wiadomo kiedy zapadł w kojący sen.

Gdy klient spał w najlepsze, Oslo wydał z siebie głębokie westchnienie. Chciał w ten sposób zabrać ciężar z jego serca i wypełnić je ciepłem spokojnego snu.

Zaza przygotowała się do swojego zadania, gdy tylko mężczyzna przymknął powieki. Pracowała w sklepiku od niedawna, wcześniej nawet nie zdawała sobie sprawy, jak wyjątkowymi zdolnościami dysponuje. Wystarczyło, że przytknęła głowę do czoła kogoś, kto spał, i od razu przenosiła się w jego sny!

– Owocnej wyprawy, Zaza! – powiedział Oslo, głaszcząc skrzydła sowy.

– Dziękuję! Wrócę, zanim zdążysz pozmywać po herbacie – powiedziała Zaza nonszalancko i z pewnością siebie.

Była w końcu profesjonalistką, co potwierdzały wszystkie jej dotychczasowe dokonania w sklepiku. Jedynie Oslo potrafił z nią rozmawiać. Tylko on rozumiał, co mówi sowa, z którą spędzał codziennie tyle czasu.

Zaza podfrunęła do śpiącego klienta, z którego wyraźnie zeszło już całe napięcie, i przyłożyła lekko głowę do jego czoła.

– No to zobaczmy, co my tam mamy – powiedziała i wleciała w sam środek plątaniny marzeń sennych.

W tej samej chwili wielkie oczy sowy pociemniały niczym nocne niebo, a w głębi jej źrenic rozbłysła tajemnicza zorza. Gdy oczy Zazy spowiła ciemność, z cichym trzepotem ukazała się jej dusza, ubrana w pelerynę, by po chwili zwinnie wlecieć do snu drzemiącego spokojnie mężczyzny. Oslo w milczeniu przyglądał się tej scenie, po czym zanurzył się w swoim wygodnym fotelu i nałożył opaskę do spania z sowimi oczami. Zrobił to, żeby zobaczyć lęki klienta, które zauważy Zaza. Gdy zakładał opaskę do spania, jednoczyły się dusza jego i Zazy. Widział wtedy cały senny świat, w który wlatywała sowa.

We śnie klienta było mroczno i chaotycznie, cały czas coś się w nim działo. Widać tam było niewyraźnie sylwetkę młodzieńca. Stał odwrócony tyłem, a jego ramiona uginały się pod bezlitosnym ciężarem trosk i odpowiedzialności. Mężczyzna cały czas szukał pracy, dlatego codziennie przygotowywał się do egzaminów kwalifikacyjnych. Pił kawę tak, jakby to była woda, przez co całymi nocami nie mógł zasnąć. Zapadał w płytki sen, z którego po chwili się budził. Trapiony lękiem i niepokojem, leżał bezczynnie, aż na horyzoncie czarne niebo zaczynał rozjaśniać brzask poranka. Skoro i tak już nie spał, otwierał podręcznik, by wrócić do nauki, ale zmęczenie okazywało się silniejsze i raz po raz głowa opadała mu na książkę.

Mężczyzna rozmawiał z przyjacielem. Wyrzucał z siebie całą frustrację i żal, które leżały mu na sercu.

– Martwię się, bo ostatnio w ogóle nie mogę spać. Kiedy tylko się kładę, dopadają mnie czarne myśli. Jak długo jeszcze będę tak wegetował? Co, jeśli za kilka lat wciąż będę w tym samym miejscu? Wcale nie mam pewności, czy daję z siebie wszystko. Samotne życie w mieście, te wszystkie opłaty i jednocześnie nauka. To mnie przerasta. Kursy, podręczniki – to wszystko kosztuje majątek…

Przyjaciel położył mu rękę na ramieniu.

– Dajesz z siebie wszystko, naprawdę. Kiedy człowiek się aż tak martwi, wtedy nawet to, co potrafi najlepiej, przestaje mu wychodzić. To przez lęk i niepokój nie możesz spać po nocach.

Na te słowa w oczach mężczyzny pojawiły się łzy.

– A słyszałeś o Sklepiku ze Słodkimi Snami? Mówią, że warto tam zajrzeć, jeśli męczy cię bezsenność. Podobno można się tam dowiedzieć, skąd się wzięły problemy ze snem i jak im zaradzić. Czemu tam nie pójdziesz? Spróbuj!

Zapraszamy do zakupu pełnej wersji

Spis treści

Okładka

Strona tytułowa

Prolog

Zegar na sto lat. Pierwszy klient

Punkty orientacyjne

Okładka

Strona tytułowa

Prawa autorskie

Originally published under the title

Copyright © 2024 by Changbi Publishers, Inc.

All rights reserved.

Originally published in Korea by Changbi Publishers, Inc.

Polish Translation Copyright © Wydawnictwo WAM, 2026

Polish translation edition is published by arrangement with Changbi Publishers, Inc. in association with The Grayhawk Agency Ltd., through Graal Ltd.

Opieka redakcyjna: Agnieszka Ćwieląg-Pieculewicz

Redakcja: Anna Śledzikowska

Korekta: Maria Armata, Katarzyna Onderka

Projekt okładki: Ania Jamróz

Skład: Lucyna Sterczewska

ISBN 978-83-277-5156-0

MANDO

ul. Kopernika 26 • 31-501 Kraków

tel. 12 62 93 200

mando.pl

DZIAŁ HANDLOWY

tel. 12 62 93 254-255

e-mail: [email protected]

KSIĘGARNIA WYSYŁKOWA

tel. 12 629 32 70

e-mail: [email protected]

Opracowanie ebooka: Katarzyna Błaszczyk