Uzyskaj dostęp do tej i ponad 250000 książek od 14,99 zł miesięcznie
Książka przeznaczona jest wyłącznie dla osób pełnoletnich. Występujące w niej wydarzenia i osoby są fikcyjne, ich opisów nie należy więc traktować w kategoriach poradnika czy reportażu, lecz jako rozrywkę. Autor nie ma na celu bulwersować czytelników, lojalnie przestrzega więc przed treściami, które mogłyby ewentualnie okazać się triggerujące - wątki społeczno-polityczne i obyczajowe rozgrywają się na tle erotyki (także heteronienormatywnej) i używek, a także w oparciu o luźną interpretację tematów historycznych czy mitologicznych.
Książka przedstawia drogę jaką główny bohater musi przejść, aby stać się osobą, którą chciał zostać. W trakcie swojej drogi bohater napotyka przeciwności losu i uczy się w jaki sposób je pokonywać. Próbuje zmienić swoje przeznaczenie, ale jego starania są daremne. Mimo wielu porażek, nie rezygnuje i konsekwentnie zmierza do realizacji swoich marzeń.
Ebooka przeczytasz w aplikacjach Legimi na:
Liczba stron: 64
Rok wydania: 2026
Odsłuch ebooka (TTS) dostepny w abonamencie „ebooki+audiobooki bez limitu” w aplikacjach Legimi na:
Warszawa 2026
Przygotowanie publikacji:
Ef Ef Usługi Wydawnicze | ef-ef.pl
Redakcja: Agnieszka Maceluch
Korekta: Paulina Siewart
Skład i projekt layoutu, projekt okładki: Ef Ef Usługi Wydawnicze
Copyright © Damian Durlak, 2026
ISBN 978-83-979150-5-3
Wszelkie prawa zastrzeżone. Kopiowanie, publikowanie i rozpowszechnianie utworu bądź jego fragmentów bez zgody autora zabronione.
Książkę zacząłem pisać 14.02.2026 roku, a skończyłem 18.02.2026 roku. Przepraszam za brak szczegółowych opisów lub rozbudowanych postaci, ale w związku ze studiami medycznymi miałem mało czasu, by je bardziej dopracować. W przerwie świątecznej tworzyłem książkę między semestrami. Pisałem ją po czternaście godzin dziennie. Dziękuję za to, że zajrzałeś do środka i zainteresowała Cię moja historia. Czy powstaną nowe książki? Może, zobaczę, co przyniesie przeznaczenie. Opisując historię w moich książkach przedstawiam Wam świat oczami mojej wyobraźni – jak widzę pewne wydarzenia i jak bym zmienił rzeczywistość. Miłego czytania.
Książka przeznaczona jest wyłącznie dla osób pełnoletnich. Występujące w niej wydarzenia i osoby są fikcyjne, ich opisów nie należy więc traktować w kategorii poradnika czy reportażu, lecz jako rozrywkę. Autor nie ma na celu bulwersować czytelników, lojalnie przestrzega więc przed treściami, które mogłyby ewentualnie okazać się triggerujące – wątki społeczno-polityczne i obyczajowe rozgrywają się na tle erotyki (także heteronienormatywnej) i używek (alkoholu, narkotyków), a także opierają się na luźnej interpretacji tematów historycznych czy mitologicznych.
Jeżeli podoba Ci się ta książka, serdecznie zapraszam do podzielenia się ze mną swoją opinią.
Rozdział 1
Rok 1976, Radom
Ula wraz ze swoimi dwiema koleżankami wracała ze szkoły długą betonową drogą, po jej obu stronach rozciągały się pola dziko rosnącej pszenicy i gdzieniegdzie rosło pojedyncze owocowe drzewo. Dzień był upalny, był to czerwiec. Szkoła prawie dobiegała końca, zostały jeszcze pojedyncze lekcje, lecz i tak już nikt o nich nie myślał. Odległość między domem a szkołą wynosiła kilka kilometrów, autobus jeździł rzadko jeździł, jeśli w ogóle przyjechał. Spacer był jedynym sensownym pomysłem na powrót ze szkoły do domu. Często, idąc drogą, opowiadały sobie różne rzeczy – raz śmieszne, raz poważne, zależało to od dnia i humoru, lecz ten dzień (dokładnie 24 czerwca) zostanie zapamiętany przez Ulę i jej koleżanki. Ten dzień zmienił ich życie. Otworzyły drzwi, których nie powinny nigdy otwierać. Odpowiedziało im coś, co nigdy nie powinno było odpowiedzieć. Niewinna zabawa przerodziła się w coś strasznego, poznały swoją przyszłość, o którą nigdy nie powinny pytać.
– Jest bardzo gorąco, zaraz się rozpuszczę, ledwo idę – powiedziała Dorota.
– No, jest ciepło, to prawda, jeszcze ten plecak nie jest lekki, po co nam każą tyle książek dźwigać? – odpowiedziała Ula.
– Wiele rzeczy jest nielogicznych. Jak to, że nasza przyszłość jest niepewna i nie mamy poczucia bezpieczeństwa. Szkoda, że nie mamy jakiegoś teleskopu, aby zobaczyć naszą przyszłość, czy zawsze tak będzie, czy może coś się zmieni naszym życiu. – Uśmiechnęła się Ania.
– O czym mówisz? Co dokładnie chodzi ci po głowie? – Zatrzymała się Dorota.
– Chciałabym po prostu wiedzieć, czy w naszym życiu coś się zmieni, czy zawsze tak będzie, jak teraz. Chciałabym wiedzieć, znać przyszłość, chciałabym wyjechać, przenieść się w czasie w przyszłość, opuścić to miejsce.
– Rozumiem już, chcesz wiedzieć, czy coś cię spotka dobrego w życiu i czy wyjedziesz z Radomia.
– Dokładnie tak. A ty nie myślisz o takich rzeczach?
– Myślę, też chciałabym to wiedzieć. A ty, Ulu, jakie masz zdanie na ten temat?
– Myślę, że każdej z nas coś jest pisane, że gdzieś jest zapisane nasze życie, nasze przeznaczenie, co nas będzie czekało w życiu. Pytanie jednak trzeba zadać inaczej – czy zaakceptujemy nasze życie, nasz los? Czy będziemy chcieli go zmienić? No bo po co mamy poznać nasze przeznaczenie, jeśli nie mamy na nie wpływu, co z związku z tym, że się o tym dowiemy?
– Masz rację, ale wiesz, ja bym chciała wiedzieć, czy kiedyś, może gdzieś za rogiem, przyjedzie po mnie przystojny królewicz i zabierze mnie stąd. – Dorota z Anią zaczęły się śmiać.
– No tak, wasze marzenia, a wiecie, co ja chcę?
– Co takiego? – Zatrzymała się Dorota.
– Czy w Polsce będzie lepiej? Czy, jak będziemy miały dzieci, będą żyły lepiej od nas za te dwadzieścia czy trzydzieści lat?
– Nawet o tym nie pomyślałam – odpowiedziała Ania. – Skąd mamy to wiedzieć, nie wiem, z kuli do wróżenia, czy może z kart?
– Mam pewien pomysł, moja babcia kiedyś mi o tym opowiedziała, co można zrobić, ale nie wiem, czy to się uda, dokładnie jej nie słuchałam. Jak chcecie, możemy spróbować, co wy na to? – Dorota spojrzała w oczy Ani, a potem Uli.
– Chyba to nie jest zły pomysł, można to potraktować jak zabawę, nieważne co to by było, to będzie tylko zabawa – powiedziała Ania. Następnie dodała: – Co o tym myślisz, Ula?
– Nic i tak nam nie zostało, możemy spróbować. A co to dokładnie jest, Dorota, co ci babcia opowiadała?
– Pokażę wam, nie będę wam opowiadała. Niedaleko mam taki domek drewniany, kiedyś tam mieszkał mój dziadek z babcią. Teraz jest już pusty, możemy tam pójść, nie jest to daleko, w sumie po drodze jest działka, na której on stoi.
– No to co, w drogę – odpowiedziały razem dziewczyny. – Na przygodę.
Przeszły kilka kilometrów, aż zobaczyły działkę porośniętą trawą i drzewami owocowymi, a na jej środku mały drewniany domek. Widać było, że ten domek i działka były opuszczone, że nikt tu nie mieszkał od kilku lat. Słońce świeciło bardzo mocno, drzewa dawały cień, pod którym można było się schować. Dziewczyny weszły w głąb działki, trawa sięgała im do kolan, delikatnie muskając ich skórę. Gdy doszły do domku, weszły po drewnianych schodach. Ania wyjęła z plecaka klucze i otworzyła drzwi, które zaczęły trzeszczeć. W środku było pusto, nie licząc starej kanapy, stołu, kilku drewnianych krzeseł i szafy. Z okna wpadały do środka promienie słońca, co dawało wrażenie, że było jeszcze cieplej niż na zewnątrz. Domek był cały w kurzu, utrudniając oddychanie. Położyły plecaki koło drzwi i zaczęły chodzić po całym domku, dokładnie go oglądając.
– No, niezły masz ten domek, Dorota. Długo tu nie będziemy, mam alergię na kurz – powiedziała Ania, a następnie dodała: – A jak ty to widzisz, Ula?
– Co dokładnie chcesz nam pokazać, Dorota? – zapytała, nie odpowiadając na zadane jej pytanie.
– Już wszystko mówię, usiądźcie w kręgu, ja wezmę z szafki świece i okrągłą tablicę z literami oraz małym talerzykiem. Następnie położymy wszystkie ręce na tym talerzyku, zadamy pytanie w przestrzeń i poczekamy na odpowiedź, która będzie widoczna na tej tablicy.
– Chyba posikam się ze śmiechu. – Zaczęła się śmiać Ania. – Przecież to fikcja, to nierealne, jak to może działać. Ula, stań w mojej obronie, co wymyśla ta Dorota? Ja wiem, że ona wpada na super pomysły i jest kreatywna, temu nie zaprzeczam, ale wszystko ma swoje granice, nawet moja głowa.
– Nie wiem, co mam powiedzieć, zastanawiam się, czy to dobry pomysł. – Głowa Uli była skierowana w stronę wyjścia z domku, gdy to mówiła.
– Przecież to tylko zabawa, same do tego doszłyśmy. Co może nam się stać? Najwyżej będzie śmiesznie. To tylko zabawa, nic wielkiego się nie stanie. – Dorota spojrzała z powagą na Ulę i Anię.
– No dobra, to tylko zabawa – powiedziała Ania. – Czy dla ciebie też, Ula?
– Wyłącznie zabawa, nie bierzemy tego na poważnie.
Usiadły w kręgu, obok nich były zapalone świece, a pośrodku okrągła plansza z literami i talerzyk. Wszystkie położyły ręce na talerzyku.
– Moje drogie, co chciałybyście wiedzieć? Zadajcie pytania. – Uśmiechnęła się Dorota.
W jej uśmiechu było coś, co trudno nazwać szaleństwem, to było coś dziwnego, coś, czego wcześniej Ula nie widziała. Natomiast wiedziała, że to nie jest zabawa, kiedyś mama jej o tym opowiadała. Lepiej, aby niektóre drzwi były zamknięte i nigdy nieotwierane.
Rozdział 2
Rok 2015, medycyna sądowa
