Uzyskaj dostęp do tej i ponad 250000 książek od 14,99 zł miesięcznie
325 osób interesuje się tą książką
Ebooka przeczytasz w aplikacjach Legimi na:
Liczba stron: 369
Rok wydania: 2026
Odsłuch ebooka (TTS) dostepny w abonamencie „ebooki+audiobooki bez limitu” w aplikacjach Legimi na:
Tytuł oryginału: Passenger Princess
Copyright © 2024 by Morgan Elizabeth
Copyright © Wydawnictwo Poznańskie sp. z o.o., 2026
Copyright © for the Polish translation by Małgorzata Hayles, 2026
Redaktorka inicjująca: Joanna Jeziorna-Kramarz
Redaktorka prowadząca: Joanna Zalewska
Marketing i promocja: Aleksandra Wróblewska
Redakcja: Mirosław Ruszkiewicz
Korekta: Agnieszka Pawlikowska, Mirosław Krzyszkowski
Projekt okładki i strony tytułowe: Martyna Wilner
Zezwalamy na udostępnianie okładki książki w internecie.
ISBN 978-83-68692-18-1
CZWARTA STRONA
Grupa Wydawnictwa Poznańskiego sp. z o.o.
ul. Fredry 8, 61-701 Poznań
tel.: 61 853-99-10
www.czwartastrona.pl
Playlista
Notka od Morgan
Rozdział pierwszy. Ava
Rozdział drugi. Ava
Rozdział trzeci. Jaime
Rozdział czwarty. Jaime
Rozdział piąty. Ava
Rozdział szósty. Ava
Rozdział siódmy. Ava
Rozdział ósmy. Ava
Rozdział dziewiąty. Jaime
Rozdział dziesiąty. Ava
Rozdział jedenasty. Jaime
Rozdział dwunasty. Ava
Rozdział trzynasty. Jaime
Rozdział czternasty. Jaime
Rozdział piętnasty. Ava
Rozdział szesnasty. Ava
Rozdział siedemnasty. Jaime
Rozdział osiemnasty. Jaime
Rozdział dziewiętnasty. Ava
Rozdział dwudziesty. Ava
Rozdział dwudziesty pierwszy. Jaime
Rozdział dwudziesty drugi. Ava
Rozdział dwudziesty trzeci. Ava
Rozdział dwudziesty czwarty. Jaime
Rozdział dwudziesty piąty. Ava
Rozdział dwudziesty szósty. Ava
Rozdział dwudziesty siódmy. Jaime
Rozdział dwudziesty ósmy. Jaime
Rozdział dwudziesty dziewiąty. Ava
Rozdział trzydziesty. Jaime
Rozdział trzydziesty pierwszy. Ava
Rozdział trzydziesty drugi. Ava
Rozdział trzydziesty trzeci. Ava
Rozdział trzydziesty czwarty. Jaime
Rozdział trzydziesty piąty. Ava
Rozdział trzydziesty szósty. Ava
Rozdział trzydziesty siódmy. Jaime
Rozdział trzydziesty ósmy. Ava
Rozdział trzydziesty dziewiąty. Jaime
Rozdział czterdziesty. Ava
Rozdział czterdziesty pierwszy. Ava
Rozdział czterdziesty drugi. Jaime
Rozdział czterdziesty trzeci. Ava
Rozdział czterdziesty czwarty. Jaime
Rozdział czterdziesty piąty. Ava
Rozdział czterdziesty szósty. Ava
Rozdział czterdziesty siódmy. Jaime
Rozdział czterdziesty ósmy. Ava
Rozdział czterdziesty dziewiąty. Jaime
Epilog. Ava
Rok później
Podziękowania
O autorce
Pozostałe rozdziały dostępne w pełnej wersji e-booka.
Wszystkim dziewczynom, którym kiedykolwiek powiedziano, że gdzieś nie pasują.
Mam nadzieję, że dobrze się bawicie, udowadniając wszystkim, jak bardzo się mylili.
Espresso – Sabrina Carpenter
Guy on a Horse – Maisie Peters
Guilty as Sin? – Taylor Swift
Hot to Go! – Chappell Roan
Who Says – Selena Gomez
Gorgeous – Taylor Swift
Sue Me – Sabrina Carpenter
Bodyguard – Beyoncé
Quarter Life Crisis – Taylor Bickett
thanK you aIMee – Taylor Swift
All-American Bitch – Olivia Rodrigo
After Midnight – Chappell Roan
Mean Girls – Charli XCX
Crazier – Taylor Swift
You Look Like You Love Me – Ella Langley
Fearless – Taylor Swift
Drodzy Czytelnicy,
ta książka nie miała być kolejną, którą napiszę. W rzeczywistości ta książka była głupią notatką głosową, którą nagrałam, a potem sobie o niej przypomniałam w idealnym momencie. Miałam napisać drugi tom innej serii, ale kiedy usiadłam do pisania… nic nie przychodziło.
Po kilku dniach paniki zeszłam po schodach do mojego męża i przeżyłam moment Kim Kardashian, no wiecie, ten w stylu „nic mi nie jest, ale możemy o tym pogadać?”. Doradził mi wtedy, żebym po prostu napisała coś innego.
Jestem osobą, która chce zawsze wszystkich zadowolić, więc pomyślałam, że tak nie można, ale oczywiście miał rację. Zaczęłam planować tę książkę, mając niewiele więcej niż tytuł, który pojawił się pierwszy, jeśli chcecie wiedzieć. Wślizgnęłam się do tego nowego świata z jego nowymi postaciami i zwyczajnie się w nim zakochałam.
Piszę o tym wszystkim, aby Wam podziękować za wybranie tej powieści, bo jestem przekonana, że macie długą listę tytułów, które czekają na swoją kolej, a ja nie byłam pewna, jakie będą reakcje na ot taką tam, głupiutką komedię romantyczną.
Chociaż Passenger Princess jest komedią romantyczną (i szczerze mówiąc, chyba zostanie jedną z moich ulubionych), porusza kilka ważnych tematów, takich jak stalking czy niechciany dotyk. Zawiera też mocne sceny erotyczne, wulgarny język i opis bójki z użyciem narzędzi fryzjerskich.
Jak zawsze przede wszystkim zadbajcie o swoje zdrowie psychiczne!
Kocham Was aż po Księżyc i Saturn,
Morgan
Chyba zaraz zwymiotuję.
To jedyna myśl, jaka chodzi mi po głowie, gdy stoję pod jasnym światłem w sukience uszytej przez moją najlepszą przyjaciółkę, w makijażu grubym na centymetr, ze stopami zdrętwiałymi od wysokich obcasów i włosami spryskanymi gęsto lakierem.
Zaraz zwymiotuję, choć dawno się tak dobrze nie bawiłam.
– Trzecią wicemiss zostaje… Miss Oklahomy!
Kristie McGee jest słodka, ale jąkała się podczas wywiadu, a z tego, co szeptały mi dziewczyny w garderobie, był to wyrok śmierci. Sztuczny uśmiech nie schodzi jej z twarzy, gdy spogląda w kamerę, po czym światło padające na nią gaśnie, a oświetlone na scenie pozostają tylko trzy kobiety.
Moje ręce poruszają się automatycznie w małych, subtelnych oklaskach i jest to jedyny akceptowalny rodzaj klaśnięć na tej scenie. Są na tyle małe, że nie wydają żadnego dźwięku, ale jak wszystko inne na tej scenie jest to tylko na pokaz. Po to, żeby ludzie mówili: „Popatrz, jak ładnie sobie radzą z przegraną!”.
I chociaż w ciągu ostatnich czterech miesięcy byłam prezentowana na wiele sposobów, od pionierki po zhańbioną i upokorzoną w świętoszkowatym świecie konkursów piękności, nikt nie może powiedzieć, że nie radzę sobie z przegraną.
Oddycham ostrożnie, starając się nie rozerwać sukienki, którą Harper uszyła dosłownie na mnie, i nie pokazać zdenerwowania na twarzy. Co najmniej trzy kamery w różnych miejscach są skierowane na poszczególne uczestniczki, a z każdą drobną zmianą na mojej twarzy mają szansę rozebrać mnie na części i zrobić z tego klip lub mem.
Czy może być coś gorszego od niezdobycia tytułu Miss Americana?
Zostanie memem i niezdobycie tytułu Miss Americana.
Cała jestem sztywna, a mój uśmiech jest szeroki i przyklejony do twarzy.
– Drugą wicemiss zostaje… – Trzecie miejsce nie jest złe, przysługuje za nie nagroda pieniężna, choć nie tak wysoka jak w przypadku drugiego lub pierwszego miejsca, i nie ma się później takich samych możliwości.
I nie jedzie się w trasę.
– MISS Nowego Jorku!
Pozwalam, by przez moją maskę przedarła się nuta rozczarowania, co prawdopodobnie może kogoś zirytować. Nic nowego, biorąc pod uwagę, że prawie każdy ruch, jaki wykonuję, odkąd dostałam się do konkursu Miss Americana, jest wbrew tradycji. Ale ponieważ wszyscy wiedzą, że Lily i ja jesteśmy przyjaciółkami, uważam, że warto okazać trochę emocji.
Znalezienie przyjaciółek w takim miejscu kompletnie mnie zaskoczyło. Raczej się spodziewałam, że wszystkie te kobiety będą mnie nienawidzić – idiotyczną amatorkę, której w jakiś sposób się udało, a która dołączyła tylko po to, by spróbować coś załatwić dla swoich przyjaciółek. Owszem, garstka z nich dokładnie tak się czuła, ale więcej było tych, które nazwałabym teraz prawdziwymi przyjaciółkami.
Lily jest jedną z nich, a jej trzecie miejsce mnie zasmuca. Jeśli ktoś miał mnie pokonać, to chciałam, żeby to była ona. Chciałabym ją przytulić, powiedzieć jej, że świetnie sobie poradziła, a później razem się upić i pogadać o jakichś pierdołach. Zamiast tego szybuję (królowe piękności rzecz jasna nie chodzą) na sam środek sceny, a tam chwytam dłoń Anne i uśmiecham się do niej szeroko.
To oczywiście fałszywy uśmiech, bo ona jest najgorsza. To ten rodzaj królowej piękności, która jest banalną wersją samej siebie. Niemiła dla wszystkich za zamkniętymi drzwiami, a zupełnie inna przed publicznością.
Jej odpowiedzi zawsze krążyły wokół dziewczęcości, ducha drużyny i dopingowania siebie nawzajem, ale gdy tylko kamery były wyłączone, podstępnie żartowała pod nosem na temat nadwagi innych lub tego, jak ktoś był ubrany.
Jest toksyczna.
Jest też jednym z powodów, dla których postanowiłam potraktować ten konkurs poważnie.
Kiedy jakimś cudem udało mi się przebrnąć przez casting do Miss Americana New Jersey i tym samym wziąć udział w wyborach na szczeblu krajowym, zamierzałam po prostu dobrze się bawić. Ot, kolejne szalone doświadczenie, o którym mogłabym kiedyś opowiadać wnukom, a do tego okazja, by wypromować biznesy moich przyjaciółek.
Podczas pierwszej wspólnej konferencji prasowej, gdy przedstawiono oficjalne uczestniczki konkursu Miss Americana na ten rok, Anne obrzuciła mnie drwiącym spojrzeniem:
– Zdaje się, że w dzisiejszych czasach byle kto może wziąć udział.
Jeśli jest jedna rzecz, którą powinniście o mnie wiedzieć, to to, że uwielbiam udowadniać ludziom, że się mylą. Z powodu tej jednej chwili zaczęłam niesamowicie ciężko pracować i spędziłam trzy miesiące od zakwalifikowania się do konkursu aż po finał, ucząc się wszystkiego, co mogłam, o tej branży i o tym, jak ją pokonać. Miałam w nosie wynik. Mogłabym być przedostatnia, pod warunkiem że Anne byłaby ostatnia, bo po prostu chciałam ją pokonać.
Oczywiście nie była to jednostronna walka. Od tego momentu Anne robiła wszystko, co w jej mocy, by mnie skompromitować. Publicznie obgadywała mnie w podstępny, wredny sposób, który doprowadziła do perfekcji, a prywatnie po prostu mnie ignorowała, zachowując się tak, jakbym była niewidzialna i niewarta jej uwagi.
Ale teraz jej oczy błyszczą pełne nadziei, a ona uśmiecha się do mnie szeroko, jakbyśmy były siostrami, co znajduje odbicie również na mojej twarzy.
Kolejna rzecz, której oczekuje się od uczestniczek. Jeśli w ogóle istnieje coś, co konkurs Miss Americana szanuje, to jest to tradycja, a wszystkie musiałyśmy podpisać niesamowicie długą umowę grożącą podjęciem kroków prawnych, jeśli nie będziemy się odpowiednio zachowywać.
Zasady i wytyczne dotyczą tego, w jaki sposób powinnyśmy odnosić się do gorących tematów w prasie (czyli odwracać uwagę i ignorować), ale też obietnicy, że panująca Miss Americana pozostanie singielką przez całą kadencję, ponieważ okazuje się, że randkująca lub, o zgrozo, zamężna Miss Americana jest po prostu nie do przyjęcia.
– Wicemiss zostaje… – mówi Regina, prowadząca konkurs, ściskając w palcach grubą białą kopertę. Zeszłoroczna Miss Americana stoi obok niej, szeroko uśmiechnięta, trzymając niemal komicznie dużą koronę na poduszce dla zdobywczyni pierwszego miejsca.
Należy tu zauważyć, że Regina Miller również mnie nienawidzi.
Z nią było inaczej niż z Anne, która nienawidziła mnie od samego początku. Nie, sądzę, że ona myślała, że będę fajnym sposobem na spopularyzowanie konkursu, taką zwyczajną dziewczyną, którą można promować w stylu: „Hej, nawet ty możesz zostać Miss Americana!”. Byłam kimś nowym, nowicjuszką, którą fajnie oglądać, ale nigdy nie powinnam mieć szans na wygraną.
Tak było, zanim publiczność mnie pokochała.
Za lwią część punktów w finałowej dziesiątce konkursu odpowiadają głosy publiczności, stanowiące nieco ponad jedną trzecią całkowitego wyniku. Uczestniczka z największą liczbą głosów otrzymuje aż trzydzieści pięć punktów, drugie miejsce dwadzieścia pięć i tak dalej. Kiedy media społecznościowe i telewizja dowiedziały się o odświeżająco autentycznej (ich słowa, nie moje) uczestniczce, ludzie zainteresowali się konkursem, którego popularność spadała od początku 2000 roku. Według jednego z artykułów koszty reklamy podczas tego finału mogły się równać z pieprzonym Super Bowl.
Tak więc, chociaż Regina uważa, że kpię sobie z konkursu i sprzeciwiam się wszystkiemu, za czym stoją dziesięciolecia jego tradycji, wzbudziłam zainteresowanie tą umierającą branżą, więc musiała nauczyć się ze mną dogadywać.
Niechętnie.
Regina łamie złotą woskową pieczęć na kopercie, uśmiechając się szeroko. Wyciąga kartę i wpatruje się w litery.
Przez ułamek sekundy dostrzegam coś w jej rysach.
Maleńka skaza na tej dobrze wyćwiczonej twarzy ujawnia prawdę: rozczarowanie i irytację.
Robię się nerwowa.
Poruszenie na twarzy Reginy znika tak szybko, jak się pojawiło, a ona odwraca się w stronę głównej kamery, uśmiecha się szeroko i mówi:
– Miss Utah!
Tym razem nie muszę maskować wyrazu mojej twarzy, która wiotczeje, a szczęka opada mi na podłogę.
Uśmiech Anne zanika, gdy mówi bezgłośnie: „Co jest, kurwa”, ale ledwo mogę się na tym skupić, zamiast tego zapisuję sobie ten moment na później, gdy będę potrzebowała się trochę pośmiać.
Bo jeśli Miss Utah zajęła drugie miejsce, to oznacza…
– A oto nasza zwyciężczyni wyborów Miss Americana: Ava Bordeaux!
Drżenie moich rąk trzymanych w dłoniach Miss Utah nie jest udawane. Jest nieznośnie prawdziwe, gdy nagle to do mnie dociera. Właśnie wyruszasz na najbardziej szaloną przygodę swojego życia. Będziesz podróżować, odkrywać i poznawać tak wielu niesamowitych ludzi, a wszystko to dlatego, że zaryzykowałaś i chciałaś, aby twoje najlepsze przyjaciółki odniosły sukces.
Moje ciało przechodzi w tryb autopilota, gdy uginam nieco kolana, by ktoś, nie mogę się skupić na tyle długo, aby zarejestrować kto, przepasał mnie olśniewającą szarfą, podczas gdy zeszłoroczna Miss Americana kładzie koronę na mojej głowie, a ktoś inny wręcza mi bukiet kwiatów.
Staram się sobie przypomnieć, co powinnam robić i jak się zachowywać. Nie planowałam tego. W trakcie pilnego przygotowywania się do konkursu ani razu nie pomyślałam, że faktycznie wygram.
Wkrada się panika, bo co ja tu właściwie robię? Jak się tu dostałam? Jak mam im powiedzieć, że właśnie popełnili kolosalny błąd?
Ale wtedy mój wzrok przyciągają moje najlepsze przyjaciółki, które zajmują pierwszy rząd i wiwatują jak absolutne psychopatki. Jules szlocha, a Harper skacze podekscytowana.
I przypominam sobie o tym, co mówiłam przez ostatnie trzy miesiące: chcę inspirować osoby, które zaczęły mnie obserwować przypadkowo, i wykorzystać tę popularność, zachęcając kobiety i dziewczyny, aby postawiły na siebie, zaryzykowały i zrobiły każdego dnia tę jedną rzecz, która je przeraża.
Ściągnij łopatki, klatka piersiowa do przodu.
Urodziłaś się, aby osiągnąć wielkie rzeczy.
Po godzinach wywiadów, zdrowej dawce łez i szybkiej zmianie stroju jestem w ekskluzywnym klubie w Atlantic City, świętując wygraną z moimi przyjaciółkami i masą nieznajomych, w olbrzymiej koronie. (Zdjęłam szarfę, bo to była już przesada, ale zasłużyłam na tę koronę i nie będę kłamać, dobrze w niej wyglądam).
W czwartek mam zacząć oficjalne panowanie jako Miss Americana i wtedy będę musiała zacząć grać zgodnie z zasadami, aby być idealną wersją królowej piękności odbywającej podróż życia.
Ale dzisiaj? Dzisiaj jest moment na świętowanie.
Oznacza to, że jestem lekko wstawiona, stopy mnie bolą od zbyt intensywnych szaleństw na parkiecie i czuję, że stoję na szczycie świata.
– Słyszałyście, że są tu Atlas Oaks? – krzyczy Jules, gdy popijamy wodę w przerwie między tańcami.
– Co? – odkrzykuje Harper, podrywając się z krzesła. Jules kiwa głową i wskazuje podbródkiem sekcję VIP.
– Atlas Oaks, ten zespół, który lubi Jeremy. Są właśnie tutaj.
– Nie wierzę! Mówiłam mu, że powinien przyjść – rzuca Harper, wyjmując telefon, by wysłać wiadomość do swojego dupkowatego chłopaka.
– Powinnyśmy sprawdzić, czy uda mi się wam załatwić spotkanie! – krzyczę, chwytając ją za rękę, po czym wstaję, by ruszyć w ich kierunku.
– To nie jest…
Potrząsam głową, a na twarzy mam uśmiech, który one nazywają moim uśmiechem „Ava ma plan”.
– Robimy to. Chodziłam do liceum ze Stellą Greene. Była o kilka lat starsza, ale to małe miasto i spotkałyśmy się też w drużynie cheerleaderek. Założę się, że przynajmniej pomogłaby ci zrobić sobie z nimi zdjęcie. – Spoglądam na Harper, która się ociąga. – Możesz wysłać je do Jeremy’ego i go wkurzyć.
Przenoszę wzrok z Harper na Jules i przewracamy oczami. Harper spotyka się z najbardziej nieznośnym dupkiem, który, gdybym nie wiedziała lepiej (a szczerze mówiąc, tak naprawdę nie wiedziałam, moja wiedza ograniczała się do tego, co ona nam opowiadała), pomyślałabym, że niczego w niej nie lubi. Ma za to dziwną obsesję na punkcie zespołu Atlas Oaks, jak na kogoś, kto nie ma absolutnie żadnej osobowości.
– Ava… – zaczyna Harper, a w jej słowach słychać wyczerpanie.
Podnoszę ręce w geście kapitulacji.
– Tak tylko mówię! Nie chciał dziś przyjść, bo jest pieprzonym frajerem… – kwituję, ale ona przerywa mi westchnieniem.
– Jutro musi wcześnie wstać…
– Tak, tak, tak, ma bardzo ważną pracę, którą musi wykonać w pieprzony niedzielny poranek. Rozumiem. – Przewracam oczami, ale kontynuuję: – Teraz możemy poznać jego ulubiony zespół i sprawić, że poczuje się głupio, bo zawsze myślał, że jest zbyt dobry, by spędzać czas z Jules i ze mną.
– On nie…
– Może dostaniesz autograf – mówię, ponieważ teraz niesamowicie spodobał mi się ten pomysł i wiem, że to może być jedyna szansa, by ją przekonać. – Niech podpiszą serwetkę lub coś podobnego i mu ją daj.
– Naprawdę by to docenił – stwierdza, przygryzając wargę, teraz nieco mniej niezdecydowana, co pozwala mi ją popchnąć w odpowiednim kierunku.
– Doskonale, chodźmy – odpowiadam, chwytając drinka i kierując się w stronę sekcji VIP.
– Ava, nie. Ava, ja… – krzyczy Harper, podążając za mną, gdy zdeterminowana ruszam do przodu. Jules idzie za mną z uśmiechem, lekko potrząsając głową, bo wie, że nic nie jest w stanie mnie powstrzymać, gdy wpadnę na jakiś pomysł.
Zatrzymuję się przed wielkim mężczyzną przy schodach sekcji VIP, obdarzam go moim najlepszym uśmiechem (który teraz mogę nazywać uśmiechem zwyciężczyni konkursu) i mówię:
– Cześć, przepraszam, że przeszkadzam. Moja przyjaciółka…
– Nie – odpowiada, krzyżując na piersi potężne ramiona. Na nosie ma okulary przeciwsłoneczne, choć jesteśmy w ciemnym klubie nocnym, a w uchu słuchawkę, jakby pilnował prezydenta, a nie zespołu rockowego.
– Co?
– Nie – powtarza podobnie beznamiętnym głosem.
Uśmiecham się szerzej i potrząsam głową.
– Przepraszam, nie miałam szansy wyjaśnić. Ja… – zaczynam, ale on patrzy na mnie, jakbym nie była warta nawet rozmowy, i znowu mi przerywa.
– Nie obchodzi mnie, kim jesteś, nie wejdziesz tam.
– Ja po prostu…
– Nie obchodzi mnie to.
Okej, więc ten człowiek jest naprawdę wkurzający. Jestem pewna, że wiele osób próbuje się tu zakraść, zmyślając szalone historie, ale on nie pozwolił mi nawet powiedzieć, kim jestem, a tym bardziej nie próbował zweryfikować, czy faktycznie znam ten zespół.
Kładę ręce na biodrach, podchodzę krok bliżej i patrzę na niego. Dopiero wtedy zdaję sobie sprawę z tego, jaki jest wysoki, ma z metr dziewięćdziesiąt. Góruje nad moim niecałym metrem sześćdziesiąt na dwunastocentymetrowych obcasach. A do tego jest cholernie przystojny. Jest typem przystojnego mężczyzny, który wie, że tak jest, ale nic sobie z tego nie robi.
Krótko przycięte brązowe włosy i mały diamentowy ćwiek w każdym uchu w jakiś sposób sprawiają, że wygląda, jakby dbał o swój wygląd, a jednocześnie miał to kompletnie gdzieś. Ostra linia szczęki z odrobiną zarostu i pełne, różowe usta, o których wiem, że mogłyby zrobić ze mną niegodziwe rzeczy.
Niestety, jego nastawienie jest beznadziejne.
– Wiesz, może jestem kimś bardzo ważnym, a ty mnie po prostu odsuwasz na bok.
– Nie jesteś – stwierdza, znowu dosadnie i dupkowato, a ja rozszerzam w zdumieniu oczy, otwierając szeroko usta.
– Słucham?
Harper kładzie dłoń na dolnej części moich pleców i mruczy coś o wyjściu stąd, ale nawet tego nie rejestruję, bo wielki mężczyzna znów się odzywa.
– W tym świecie, w moim świecie, nie jesteś ważna. Wybacz, księżniczko, ale blondynek z ładnym ciałem świętujących swoje urodziny w koronie jest pełno. – Jego wzrok na ułamek sekundy przenosi się z tłumu na mnie i nie chcę tego przyznać, ale jego oczy są również niesamowicie przyciągające, gdy mnie skanują. – Nic specjalnego.
Otwieram ponownie usta w szoku i irytacji i już mam się odezwać, ale powstrzymuje mnie Harper, która szarpie mnie za rękę.
– Dalej, kochana. Chodźmy stąd. – Harper oplata mnie ramieniem, by mnie odciągnąć. – To nie jest tego warte.
– Facet jest zadufanym w sobie dupkiem – mówię, machając ręką w jego kierunku, zdecydowana nie wycofywać się.
– Moim zadaniem jest trzymanie nieproszonych osób z dala od tej sekcji. Po prostu wykonuję swoją pracę – odpowiada.
– Czy twoim zadaniem jest traktowanie mnie w ten sposób? – Nie ma szansy odpowiedzieć, bo kiedy otwiera usta, ktoś nam przerywa.
– Ava! – odzywa się głos zza wielkiego faceta, a gdy spoglądam na schodki, pojawia się znajomy uśmiech. – Ava Bordeaux! Czy to ty? – Stella Hart, a obecnie Stella Greene, schodzi po schodach, zaś mężczyzna odsuwa się na bok, kiedy ona wyciąga do mnie ręce.
– Tak, to ja! – Przytulam ją, a ponad jej ramieniem obrzucam wzrokiem wielkiego ochroniarza, lecz on jest niewzruszony i ponownie patrzy na tłum.
– Co ty tu robisz? – pyta Stella, przypatrując mi się.
– Świętujemy! – mówię, wskazując na koronę.
– O mój Boże, to prawda! Słyszałam! Gratulacje! Musisz przyjść na górę. – Odwraca się do dużego faceta, klepiąc go po ramieniu. – One są w porządku. – A potem chwyta
moją rękę, ciągnąc mnie i kolejno Jules oraz Harper po kilku schodkach do małego pomieszczenia, gdzie ludzie siedzą na niskich kanapach i odwracają się do nas.
– Chłopaki, to jest Ava Bordeaux, chodziła ze mną do Ashford High i przez jakiś czas byłyśmy razem cheerleaderkami. – Mężczyzna, którego rozpoznaję jako jej męża, Riggins Greene, uśmiecha się ironicznie, a ona obrzuca go spojrzeniem.
– Nie przestaje mnie bawić, że byłaś cheerleaderką – rzuca Reed, gitarzysta z kręconymi, brązowymi włosami i słodkim uśmiechem.
– Wygrała wybory Miss Americana – zwraca się Stella do Rigginsa, który wstaje i obejmuje ją w talii, przyciągając mocno do siebie, jakby nie chciał jej na długo wypuszczać z rąk.
– Wow, co ty nie powiesz – mówi i wygląda, jakby był pod wrażeniem, ale tylko dlatego, że jego żona jest pod wrażeniem.
– Tak, ale jeśli mam być szczera, przyszłyśmy tu tylko po to, by przywitać się ze Stellą, ponieważ chłopak Harper jest nudnym nieudacznikiem i nie przyszedł, by świętować z nami. – Stella marszczy nos, a ja szeroko otwieram oczy i kiwam głową, przekazując dokładnie to, co czuję na temat Jeremy’ego. – Ale jesteście jego ulubionym zespołem i pomyślałam, że byłoby zabawnie wysłać mu zdjęcie, na którym wszyscy jesteśmy razem.
– Cóż za diabelski plan – stwierdza ze śmiechem Stella. – Tak, tak, zróbmy to! Chłopaki, zdjęcie! – krzyczy, machając rękami do chłopaków, a ja w połowie spodziewam się, że wszyscy spojrzą na siebie i powiedzą „żadnych takich”, bo zanim przyszłyśmy, każdy z nich był zaangażowany we własną rozmowę. Zamiast tego od razu wstają,
podczas gdy ja wręczam jednemu z kelnerów mój telefon, aby zrobił zdjęcie.
Stella Greene jest naprawdę przekonująca, więc nie powinnam być zaskoczona. Zdjęcie zostaje zrobione i odzyskuję telefon.
– O mój Boże, jest idealne – mówię, patrząc na ujęcie z Harper w centrum, Wesem, Reedem i Jules po jednej stronie oraz Rigginsem, Beckettem i mną po drugiej. Jeremy narobi w gatki.
– Sprawiliście, że to naprawdę udany wieczór.
– Nie ma problemu. Uwielbiamy takie akcje – zapewnia Wes z uśmiechem i mruga do mnie.
– Zgadzam się – odpowiadam, uśmiechając się bezczelnie, po czym odwracam się z powrotem do Stelli. – A tak na poważnie, to chciałyśmy tylko wpaść i się przywitać, absolutnie nie zamierzamy przeszkadzać. Miło było się z tobą zobaczyć!
– O mój Boże. Nie ma mowy, wcale nie przeszkadzacie! Proszę, zostańcie! Chłopaki zaczynają mnie nudzić.
– Hej! – odzywa się Riggins zza jej pleców.
Stella spogląda na niego przez ramię i przewraca oczami.
– Tylko tyle mogę z nimi wytrzymać. Czasami potrzebuję babskiej rozmowy.
– O mój Boże, racja – mówię, mimo że absolutnie nie mam podobnego doświadczenia. Od lat nie miałam prawdziwego chłopaka, a tym bardziej takiego, z którego przyjaciółmi spotykałam się tak często, że się nimi znudziłam.
Z wyboru byłam singielką. Poszłam na jedną lub dwie randki i zdecydowałam, że to nie dla mnie. Czasami udawało mi się zatrzymać faceta na kilka tygodni, ale nigdy nie było to nic poważnego.
Życie jest zbyt krótkie, by spędzać je z kimś, kto nie wzbudza naszego zainteresowania.
Odwracam się do swoich najlepszych przyjaciółek, patrząc na nie znacząco. W tym momencie znacząco oznacza pytanie: „Chcemy zostać na chwilę czy powinnyśmy wymyślić jakąś wymówkę?”. Jules wymienia spojrzenia z Harper, kiwa głową i siada. Dokonuję formalnych przedstawień. Chwilę rozmawiamy, a czas nam upływa na tańcu, drinkach i śmiechu.
Gdy wieczór dobiega końca, Stella patrzy na mnie zaintrygowana.
– A więc znasz Jaimego – mówi, delikatnie popychając moje ramię.
– Kogo?
– Jaime, znasz go? Ciągle spogląda w tę stronę. – Wskazuje podbródkiem wejście do strefy VIP, a kiedy odwracam wzrok, jedyną osobą, którą widzę, jest potężny mężczyzna. Śmieję się głośno i potrząsam głową.
– Boże, nie. Myślał, że jestem jakąś szaloną fanką i chyba mnie nienawidzi.
– Z całą pewnością cię nie nienawidzi – stwierdza, patrząc to na mnie, to na Jaimego. – Wciąż ogląda się przez ramię, ukradkiem zerkając na ciebie.
– Jestem pewna, że wykonuje tylko swoją pracę, zapewniając ci bezpieczeństwo.
Stella kręci głową, nie zgadzając się, ale zanim zdąży odpowiedzieć, podchodzi Wes, staje za nią i kładzie ręce na jej ramionach.
– Czyżbyśmy rozmawiali o tym, że nasz wielki stary Jaime ma ochotę na księżniczkę?
– Królową – mówię z mrugnięciem i poprawiam koronę na głowie. – On nie może mnie znieść.
– Jaime na nikogo tak nie spogląda. Coś między wami jest. – Wes robi krok do tyłu i obrzuca mnie wzrokiem, a na jego ustach pojawia się złośliwy uśmiech. – Chociaż każdy chętnie rzuciłby ci drugie spojrzenie. Albo trzecie.
Podnoszę rękę i klepię go w policzek.
– Gwiazdy rocka to nie mój typ, ale dzięki za propozycję.
– No dobra – mówi Jules ze śmiechem. – Chyba przekroczyłaś swój punkt graniczny. Za chwilę możesz zrobić coś, czego będziesz się wstydzić.
Patrzę na nią i się uśmiecham, bo nawet w stanie upojenia alkoholowego wiem, że ma rację.
– A co? Boisz się, że zatańczę na stole? – pytam. – Znowu?
Jest to odniesienie do sytuacji sprzed dwóch lat w barze kowbojskim, do którego je zaciągnęłam, gdy zobaczyłam reklamę i wyglądało to na dobrą zabawę. Po jakichś trzech minutach, zanim jeszcze wypiłyśmy drinka, ktoś zagrał piosenkę, która pociągnęła stałych bywalców do tańca na barze.
Nigdy wcześniej tego nie robiłam, ale zawsze chciałam, więc zanim Jules lub Harper zdążyły mnie powstrzymać, stuknęłam kogoś w ramię i dwóch nieznajomych mężczyzn pomogło mi stanąć na barze.
Życie jest zbyt krótkie, by umawiać się z mężczyznami, którzy nie potrafią cię zainteresować, ale jest zdecydowanie za krótkie, by nie zatańczyć na barze, jeśli nadarzy się okazja.
– Tak, dokładnie – odpowiada.
– W porządku, w porządku – mówię, wstając z miejsca, i czuję, że kręci mi się w głowie, więc chichoczę.
– My też za chwilę wychodzimy – rzuca Stella, ziewając, i wtula się w klatkę piersiową męża. – Ale musimy koniecznie wymienić się numerami! Spotkajmy się następnym razem, gdy będziesz w mieście.
Kiwam głową, a następnie podaję Stelli swój numer, obiecując, że wpadnę do niej na koniec mojej wycieczki, po czym schodzę po schodach i opuszczam sekcję VIP.
– Do zobaczenia, wielkoludzie – mówię, stając przed nim na wysokich obcasach i klepiąc go po klacie. – Wiesz, byłbyś o wiele bardziej atrakcyjny, gdybyś był tylko odrobinę… – Podnoszę palec wskazujący i kciuk, ściskając je tak, by została mała przerwa. – Mniej zrzędliwy.
– Przyjąłem do wiadomości – odpowiada i chociaż z tym walczy, dostrzegam cień uśmiechu na krawędzi jego ust. – Wracaj bezpiecznie do domu, księżniczko.
