Biblia opowiedziana. Opowieść wszech czasów -  - ebook
Opis

Jeden z najbardziej oryginalnych wydawniczych pomysłów oparty o najprostszą, pierwotną formę przekazu, która pozwala czytelnikowi poznać Pismo Święte. Autorzy postanowili – ni mniej, ni więcej – opowiedzieć swoimi słowami, przyjaznym, współczesnym, zrozumiałym językiem całą Biblię, od Księgi Rodzaju do Apokalipsy. Wybierają przy tym i cytują obficie najważniejsze fragmenty Pisma Świętego.

Ta niezwykła książka nie jest zatem dla biblistów, teologów czy osób naukowo zajmujących się egzegezą pism natchnionych, ale dla czytelnika, który dopiero zaczyna przygodę z Pismem Świętym, bo może nigdy nie zdobył się na przeczytanie całej Biblii lub zniechęcił się przy czytaniu trudnych tekstów ze Starego Testamentu. Lektura Biblii opowiedzianej sprawi, że nareszcie będzie wiedział, o czym od początku do końca jest najważniejsza księga w dziejach, co – jesteśmy o tym przekonani – stanie się wstępem do sięgnięcia świadomie po lekturę pełnego tekstu Pisma Świętego.

Formuła książki świetnie trafiła w oczekiwania czytelników w innych krajach i sprawiła, że Biblia opowiedziana stała się wielkim światowym bestsellerem.

Jeśli chcesz poznać najbardziej fascynującą historię wszech czasów; jeśli chcesz poznać opowieść o Bogu i człowieku; jeśli chcesz wejść w świat Biblii, ale boisz się po nią sięgnąć – to ta książka jest dla Ciebie.

Ebooka przeczytasz w aplikacjach Legimi na:

Androidzie
iOS
czytnikach certyfikowanych
przez Legimi
czytnikach Kindle™
(dla wybranych pakietów)
Windows
10
Windows
Phone

Liczba stron: 573

Odsłuch ebooka (TTS) dostepny w abonamencie „ebooki+audiobooki bez limitu” w aplikacjach Legimi na:

Androidzie
iOS

Popularność


PRZEDMOWA

Zapraszamy do historii zbawienia – do Bożej historii

Książka, którą trzymasz w ręce, przedstawia najwspanialszą i najbardziej fascynującą historię wszech czasów, opowiadającą o Bogu prawdziwym, który kocha swe dzieci, przygotował dla nich drogę zbawienia i wytyczył szlak prowadzący do wieczności. Każde z opowiadań zawartych w poniższych trzydziestu jeden rozdziałach ukazuje Boga pełnego łaskawości, który przemawia, działa i słucha. Ukoronowaniem miłości Boga do człowieka było poświęcenie w ofierze własnego Syna, Jezusa, który dokonał przebłagania za grzechy ludzkości i pojednał z Nim świat.

Na tym nie koniec – ten sam Bóg żyje i działa także dzisiaj. Nadal słucha, działa i obdarza nas swoją łaską, która obejmuje „wszystkie nasze dzienne sprawy”: nasze wzloty, upadki, rozterki, chwile zwątpienia i lęki, a co najważniejsze – naszą odpowiedź na Jego wezwanie. Jest to ten sam Bóg, który przebaczył Dawidowi jego występek, a Jonasza uratował z wnętrzności wielkiej ryby. Jest to ten sam Ojciec w niebie, który jak kiedyś troszczył się o Izraelitów w czasie ich wędrówki przez pustynię, tak teraz pragnie być z nami podczas naszej drogi przez życie. Podaje rękę, żebyśmy podnieśli się z naszych upadków. Zależy Mu, by doprowadzić nas do wieczności.

Modlimy się o to, żeby poniższe teksty zachęciły Cię do usłyszenia wezwania, które Bóg do Ciebie kieruje, bo chce Ci pomóc napisać Twoje własne opowiadanie życia.

Max Lucado i Randy Frazee

WSTĘP

Prezentowana Historia zbawienia otwiera drzwi do Bożej prawdy. Każdy człowiek świadomie lub nieświadomie ich szuka: prowadzą bowiem do wolności, nadziei i do samego Boga! Biblia zawiera mnóstwo fascynujących opowiadań o miłości, walce, narodzinach, śmierci i cudach. Jest w niej poezja, kultura, historia i teologia. Prezentuje wydarzenia, które do końca trzymają czytelnika w napięciu, uczy historii, zahacza o socjologię. A to wszystko kręci się wokół jednego odwiecznego konfliktu: walki dobra ze złem. Choć opowiadania biblijne przedstawiają ludzi żyjących w odległych okresach historycznych i w różnych środowiskach, wszyscy jesteśmy do nich bardzo podobni.

Gdy będziesz czytać poniższąpublikację, usłyszysz nie tylko o innych ludziach, ale dowiesz się też, jaki jest Bóg i co dla nas uczynił – także dla Ciebie. Przez te wszystkie opowiadania przewija się jedna zasadnicza myśl: Bóg Cię szukał i wyznaczył Ci drogę zbawienia – drogę, na której możesz wejść z Nim w bezpośredni kontakt.

Na poniższą książkę składają się natchnione przez Boga słowa Pisma Świętego. W  trzydziestu jeden rozdziałach znajdują się teksty biblijne, które zostały starannie wybrane i chronologicznie uporządkowane. Fragmenty zapisane kursywą zawierają streszczenia części pominiętych, dzięki czemu łatwiej śledzi się fabułę. Wszystkie teksty zostały tak dobrane, by zachować główny bieg narracji. Taka metoda pozwoli uzyskać spójny obraz całej Biblii. Większe odstępy między akapitami sygnalizują, że jakiś tekst został pominięty.

W Indeksie na końcu książki wymienione są miejsca biblijne, które zostały w niej uwzględnione. Kolejnym cennym dodatkiem jest Epilog, będący krótkim podsumowaniem, ukazującym, jaki był wpływ historii zbawienia na losy świata. Pod koniec książki Czytelnik znajdzie również propozycje tematów, nad którymi warto się zastanowić samemu lub omówić w grupie. Prezentację zamyka spis bohaterów biblijnych z krótkim objaśnieniem, kto jest kim.

Wykorzystane w książce teksty z Pisma Świętego pochodzą z Biblii Tysiąclecia (Pallottinum, wyd. IV). Zależało nam na tym, by Pismo Święte można było czytać łatwo i płynnie, tak jak czyta się opowiadanie. Jednak Historia nie jest zwykłym opowiadaniem, ponieważ ma moc Cię przemienić: to, kim jesteś, co myślisz i jaki masz pomysł na swe życie. Czytając je, wchodzisz w kontakt z głęboką i przemieniającą prawdą.

Usiądź więc wygodnie i przewracaj kolejne strony tej historii – najprawdziwszej i najwspanialszej, jaką kiedykolwiek napisano.

ZARYS HISTORYCZNY1

1 Podane daty mają charakter orientacyjny i zależne są od różnych teorii interpretacyjnych.

1Stworzenie:początek życia, jakie znamy

Na początku Bóg stworzył niebo i ziemię. Ziemia zaś była bezładem i pustkowiem: ciemność była nad bezmiarem wód, a Duch Boży unosił się nad wodami.

Wtedy Bóg rzekł: „Niechaj się stanie światłość!” I stała się światłość. Bóg widząc, że światłość jest dobra, oddzielił ją od ciemności. I nazwał Bóg światłość dniem, a ciemność nazwał nocą.

I tak upłynął wieczór i poranek – dzień pierwszy.

A potem Bóg rzekł: „Niechaj powstanie sklepienie w środku wód i niechaj ono oddzieli jedne wody od drugich!” Uczyniwszy to sklepienie, Bóg oddzielił wody pod sklepieniem od wód ponad sklepieniem; a gdy tak się stało, Bóg nazwał to sklepienie niebem.

I tak upłynął wieczór i poranek – dzień drugi.

A potem Bóg rzekł: „Niechaj zbiorą się wody spod nieba w jedno miejsce i niech się ukaże powierzchnia sucha!” A gdy tak się stało, Bóg nazwał tę suchą powierzchnię ziemią, a zbiorowisko wód nazwał morzem. Bóg widząc, że były dobre, rzekł: „Niechaj ziemia wyda rośliny zielone: trawy dające nasiona, drzewa owocowe rodzące na ziemi według swego gatunku owoce, w których są nasiona”. I stało się tak. Ziemia wydała rośliny zielone: trawę dającą nasienie według swego gatunku i drzewa rodzące owoce, w których było nasienie według ich gatunków. A Bóg widział, że były dobre.

I tak upłynął wieczór i poranek – dzień trzeci.

A potem Bóg rzekł: „Niechaj powstaną ciała niebieskie, świecące na sklepieniu nieba, aby oddzielały dzień od nocy, aby wyznaczały pory roku, dni i lata; aby były ciałami jaśniejącymi na sklepieniu nieba i aby świeciły nad ziemią”. I stało się tak. Bóg uczynił dwa duże ciała jaśniejące: większe, aby rządziło dniem, i mniejsze, aby rządziło nocą, oraz gwiazdy. I umieścił je Bóg na sklepieniu nieba, aby świeciły nad ziemią; aby rządziły dniem i nocą i oddzielały światłość od ciemności. A widział Bóg, że były dobre.

I tak upłynął wieczór i poranek – dzień czwarty.

Potem Bóg rzekł: „Niechaj się zaroją wody od roju istot żywych, a ptactwo niechaj lata nad ziemią, pod sklepieniem nieba!” Tak stworzył Bóg wielkie potwory morskie i wszelkiego rodzaju pływające istoty żywe, którymi zaroiły się wody, oraz wszelkie ptactwo skrzydlate różnego rodzaju. Bóg widząc, że były dobre, pobłogosławił je tymi słowami: „Bądźcie płodne i mnóżcie się, abyście zapełniały wody morskie, a ptactwo niechaj się rozmnaża na ziemi”.

I tak upłynął wieczór i poranek – dzień piąty.

Potem Bóg rzekł: „Niechaj ziemia wyda istoty żywe różnego rodzaju: bydło, zwierzęta pełzające i dzikie zwierzęta według ich rodzajów!” I stało się tak. Bóg uczynił różne rodzaje dzikich zwierząt, bydła i wszelkich zwierząt pełzających po ziemi. I widział Bóg, że były dobre. A wreszcie rzekł Bóg: „Uczyńmy człowieka na Nasz obraz, podobnego Nam. Niech panuje nad rybami morskimi, nad ptactwem powietrznym, nad bydłem, nad ziemią i nad wszystkimi zwierzętami pełzającymi po ziemi!”

Stworzył więc Bóg człowieka na swój obraz, na obraz Boży go stworzył: stworzył mężczyznę i niewiastę.

Po czym Bóg im błogosławił, mówiąc do nich: „Bądźcie płodni i rozmnażajcie się, abyście zaludnili ziemię i uczynili ją sobie poddaną; abyście panowali nad rybami morskimi, nad ptactwem powietrznym i nad wszystkimi zwierzętami pełzającymi po ziemi”. I rzekł Bóg: „Oto wam daję wszelką roślinę przynoszącą ziarno po całej ziemi i wszelkie drzewo, którego owoc ma w sobie nasienie: dla was będą one pokarmem. A dla wszelkiego zwierzęcia polnego i dla wszelkiego ptactwa w powietrzu, i dla wszystkiego, co się porusza po ziemi i ma w sobie pierwiastek życia, będzie pokarmem wszelka trawa zielona”. I stało się tak. A Bóg widział, że wszystko, co uczynił, było bardzo dobre.

I tak upłynął wieczór i poranek – dzień szósty.

W ten sposób zostały ukończone niebo i ziemia oraz wszystkie jej zastępy [stworzeń].

A gdy Bóg ukończył w dniu szóstym swe dzieło, nad którym pracował, odpoczął dnia siódmego po całym swym trudzie, jaki podjął. Wtedy Bóg pobłogosławił ów siódmy dzień i uczynił go świętym; w tym bowiem dniu odpoczął po całej swej pracy, którą wykonał, stwarzając.

Oto są dzieje początków po stworzeniu nieba i ziemi.

Gdy Pan Bóg uczynił ziemię i niebo, nie było jeszcze żadnego krzewu polnego na ziemi, ani żadna trawa polna jeszcze nie wzeszła – bo Pan Bóg nie zsyłał deszczu na ziemię i nie było człowieka, który by uprawiał ziemię i rów kopał w ziemi, aby w ten sposób nawadniać całą powierzchnię gleby – wtedy to Pan Bóg ulepił człowieka z prochu ziemi i tchnął w jego nozdrza tchnienie życia, wskutek czego stał się człowiek istotą żywą.

A zasadziwszy ogród w Edenie na wschodzie, Pan Bóg umieścił tam człowieka, którego ulepił. Na rozkaz Pana Boga wyrosły z gleby wszelkie drzewa miłe z wyglądu i smaczny owoc rodzące oraz drzewo życia w środku tego ogrodu i drzewo poznania dobra i zła.

Pan Bóg wziął zatem człowieka i umieścił go w ogrodzie Eden, aby uprawiał go i doglądał. A przy tym Pan Bóg dał człowiekowi taki rozkaz: „Z wszelkiego drzewa tego ogrodu możesz spożywać według upodobania; ale z drzewa poznania dobra i zła nie wolno ci jeść, bo gdy z niego spożyjesz, niechybnie umrzesz”.

Potem Pan Bóg rzekł: „Nie jest dobrze, żeby mężczyzna był sam, uczynię mu zatem odpowiednią dla niego pomoc”. Ulepiwszy z gleby wszelkie zwierzęta lądowe i wszelkie ptaki powietrzne, Pan Bóg przyprowadził je do mężczyzny, aby przekonać się, jaką on da im nazwę. Każde jednak zwierzę, które określił mężczyzna, otrzymało nazwę „istota żywa”. I tak mężczyzna dał nazwy wszelkiemu bydłu, ptakom powietrznym i wszelkiemu zwierzęciu polnemu, ale nie znalazła się pomoc odpowiednia dla mężczyzny.

Wtedy to Pan sprawił, że mężczyzna pogrążył się w głębokim śnie, i gdy spał wyjął jedno z jego żeber, a miejsce to zapełnił ciałem. Po czym Pan Bóg z żebra, które wyjął z mężczyzny, zbudował niewiastę. A gdy ją przyprowadził do mężczyzny, mężczyzna powiedział:

„Ta dopiero jest kością z moich kości i ciałem z mego ciała! Ta będzie się zwała niewiastą, bo ta z mężczyzny została wzięta”.

Dlatego to mężczyzna opuszcza ojca swego i matkę swoją i łączy się ze swą żoną tak ściśle, że stają się jednym ciałem.

Chociaż mężczyzna i jego żona byli nadzy, nie odczuwali wobec siebie wstydu.

Bóg stworzył piękny świat i zapełnił go różnymi wspaniałymi stworzeniami. Spośród wszystkich stworzeń wyróżnił dwoje ludzi: Adama i Ewę, by mogli wejść z Nim w osobistą relację. Bóg im błogosławił, a oni rajską szczęśliwością dzielili się z Nim i ze sobą nawzajem. Dlaczego więc zapragnęli czegoś innego?

A wąż był bardziej przebiegły niż wszystkie zwierzęta lądowe, które Pan Bóg stworzył. On to rzekł do niewiasty: „Czy rzeczywiście Bóg powiedział: Nie jedzcie owoców ze wszystkich drzew tego ogrodu?” Niewiasta odpowiedziała wężowi: „Owoce z drzew tego ogrodu jeść możemy, tylko o owocach z drzewa, które jest w środku ogrodu, Bóg powiedział: »Nie wolno wam jeść z niego, a nawet go dotykać, abyście nie pomarli«”. Wtedy rzekł wąż do niewiasty: „Na pewno nie umrzecie! Ale wie Bóg, że gdy spożyjecie owoc z tego drzewa, otworzą się wam oczy i tak jak Bóg będziecie znali dobro i zło”.

Wtedy niewiasta spostrzegła, że drzewo to ma owoce dobre do jedzenia, że jest ono rozkoszą dla oczu i że owoce tego drzewa nadają się do zdobycia wiedzy. Zerwała zatem z niego owoc, skosztowała i dała swemu mężowi, który był z nią: a on zjadł. A wtedy otworzyły się im obojgu oczy i poznali, że są nadzy; spletli więc gałązki figowe i zrobili sobie przepaski.

Gdy zaś mężczyzna i jego żona usłyszeli kroki Pana Boga przechadzającego się po ogrodzie, w porze kiedy był powiew wiatru, skryli się przed Panem Bogiem wśród drzew ogrodu. Pan Bóg zawołał na mężczyznę i zapytał go: „Gdzie jesteś?” On odpowiedział: „Usłyszałem Twój głos w ogrodzie, przestraszyłem się, bo jestem nagi, i ukryłem się”. Rzekł Bóg: „Któż ci powiedział, że jesteś nagi? Czy może zjadłeś z drzewa, z którego ci zakazałem jeść?” Mężczyzna odpowiedział: „Niewiasta, którą postawiłeś przy mnie, dała mi owoc z tego drzewa i zjadłem”. Wtedy Pan Bóg rzekł do niewiasty: „Dlaczego to uczyniłaś?” Niewiasta odpowiedziała: „Wąż mnie zwiódł i zjadłam”.

Wtedy Pan Bóg rzekł do węża: „Ponieważ to uczyniłeś, bądź przeklęty wśród wszystkich zwierząt domowych i polnych; na brzuchu będziesz się czołgał i proch będziesz jadł po wszystkie dni twego istnienia. Wprowadzam nieprzyjaźń między ciebie i niewiastę, pomiędzy potomstwo twoje a potomstwo jej: ono zmiażdży ci głowę, a ty zmiażdżysz mu piętę”.

Do niewiasty powiedział: „Obarczę cię niezmiernie wielkim trudem twej brzemienności, w bólu będziesz rodziła dzieci, ku twemu mężowi będziesz kierowała swe pragnienia, on zaś będzie panował nad tobą”.

Do mężczyzny zaś [Bóg] rzekł: „Ponieważ posłuchałeś swej żony i zjadłeś z drzewa, co do którego dałem ci rozkaz w słowach: »Nie będziesz z niego jeść«, przeklęta niech będzie ziemia z twego powodu: w trudzie będziesz zdobywał od niej pożywienie dla siebie po wszystkie dni twego życia. Cierń i oset będzie ci ona rodziła, a przecież pokarmem twym są płody roli. W pocie więc oblicza twego będziesz musiał zdobywać pożywienie, póki nie wrócisz do ziemi, z której zostałeś wzięty; bo prochem jesteś i w proch się obrócisz!”

Mężczyzna dał swej żonie imię Ewa, bo ona stała się matką wszystkich żyjących.

Pan Bóg sporządził dla mężczyzny i dla jego żony odzienie ze skór i przyodział ich. Po czym Pan Bóg rzekł: „Oto człowiek stał się taki jak My: zna dobro i zło; niechaj teraz nie wyciągnie przypadkiem ręki, aby zerwać owoc także z drzewa życia, zjeść go i żyć na wieki”. Dlatego Pan Bóg wydalił go z ogrodu Eden, aby uprawiał tę ziemię, z której został wzięty. Wygnawszy zaś człowieka, Bóg postawił przed ogrodem Eden cherubów i połyskujące ostrze miecza, aby strzec drogi do drzewa życia.

Mężczyzna zbliżył się do swej żony Ewy. A ona poczęła i urodziła Kaina, i rzekła: „Otrzymałam mężczyznę od Pana”. A potem urodziła jeszcze Abla, jego brata.

Abel był pasterzem trzód, a Kain uprawiał rolę. Gdy po niejakim czasie Kain składał dla Pana w ofierze1 płody roli, zaś Abel składał również pierwociny ze swej trzody i z ich tłuszczu, Pan wejrzał na Abla i na jego ofiarę; na Kaina zaś i na jego ofiarę nie chciał patrzeć. Smuciło to Kaina bardzo i chodził z ponurą twarzą.

Pan zapytał Kaina: „Dlaczego jesteś smutny i dlaczego twarz twoja jest ponura? Przecież gdybyś postępował dobrze, miałbyś twarz pogodną; jeżeli zaś nie będziesz dobrze postępował, grzech2 leży u wrót i czyha na ciebie, a przecież ty masz nad nim panować”.

Rzekł Kain do Abla, brata swego: „Chodźmy na pole”. A gdy byli na polu, Kain rzucił się na swego brata Abla i zabił go.

Opowiadania o tragicznych pomyłkach i błędnych wyborach Adama i Ewy oraz Kaina, ich pierworodnego syna, odbijają się echem w późniejszych relacjach o problemach i dramatach ich dzieci i kolejnych potomków. Po wygnaniu z ogrodu Eden ludzie zaczęli stopniowo zaludniać ziemię, idąc, gdzie ich nogi i oczy poniosą. Lecz im bardziej zaniedbywali relację z Bogiem, tym bardziej wzrastała ich nienawiść i gniew, tym bardziej też mnożyły się morderstwa i oszustwa. W końcu doszło do tego, że prawie każdy zapomniał o Stworzycielu i o tym, co się w życiu tak naprawdę liczy. Dla ludzi życie stało się jedną wielką zabawą, bez odrobiny refleksji o konsekwencjach takiej postawy... Dla wszystkich – z wyjątkiem jednego człowieka.

Kiedy zaś Pan widział, że wielka jest niegodziwość ludzi na ziemi i że usposobienie ich jest wciąż złe, żałował, że stworzył ludzi na ziemi, i zasmucił się. Wreszcie Pan rzekł: „Zgładzę ludzi, których stworzyłem, z powierzchni ziemi: ludzi, bydło, zwierzęta pełzające i ptaki powietrzne, bo żal mi, że ich stworzyłem”. [Tylko] Noego Pan darzył życzliwością.

Oto dzieje Noego.

Noe, człowiek prawy3, wyróżniał się nieskazitelnością wśród współczesnych sobie ludzi; w przyjaźni z Bogiem żył Noe. A Noe był ojcem trzech synów: Sema, Chama i Jafeta.

Ziemia została skażona w oczach Boga. Gdy Bóg widział, iż ziemia jest skażona, że wszyscy ludzie postępują na ziemi niegodziwie, rzekł do Noego: „Postanowiłem położyć kres istnieniu wszystkich ludzi, bo ziemia jest pełna wykroczeń przeciw mnie; zatem zniszczę ich wraz z ziemią. Ty zaś zbuduj sobie arkę z drzewa żywicznego, uczyń w arce przegrody i powlecz ją smołą wewnątrz i zewnątrz. A oto, jak masz ją wykonać: długość arki – trzysta łokci, pięćdziesiąt łokci – jej szerokość i wysokość jej – trzydzieści łokci. Nakrycie arki, przepuszczające światło, sporządzisz na łokieć wysokie i zrobisz wejście do arki w jej bocznej ścianie; uczyń przegrody: dolną, drugą i trzecią. Ja zaś sprowadzę na ziemię potop, aby zniszczyć wszelką istotę pod niebem, w której jest tchnienie życia; wszystko, co istnieje na ziemi, wyginie, ale z tobą zawrę przymierze4. Wejdź przeto do arki z synami twymi, z żoną i z żonami twych synów. Spośród wszystkich istot żyjących wprowadź do arki po parze, samca i samicę, aby ocalały wraz z tobą od zagłady. Z każdego gatunku ptactwa, bydła i zwierząt pełzających po ziemi po parze; niechaj wejdą do ciebie, aby nie wyginęły. A ty nabierz sobie wszelkiej żywności – wszystkiego, co nadaje się do jedzenia – i zgromadź u siebie, aby była na pokarm dla ciebie i na paszę dla zwierząt”.

I Noe wykonał wszystko tak, jak Bóg polecił mu uczynić.

A potem Pan rzekł do Noego: „Wejdź wraz z całą twą rodziną do arki, bo przekonałem się, że tylko ty jesteś wobec mnie prawy wśród tego pokolenia. (...) Bo za siedem dni spuszczę na ziemię deszcz, który będzie padał czterdzieści dni i czterdzieści nocy, aby wyniszczyć wszystko, co istnieje na powierzchni ziemi – cokolwiek stworzyłem”.

Noe miał sześćset lat, gdy nastał potop na ziemi.

Noe wszedł z synami, z żoną i z żonami swych synów do arki, aby schronić się przed wodami potopu. Ze zwierząt czystych i nieczystych, z ptactwa i ze wszystkiego, co pełza po ziemi, po dwie sztuki, samiec i samica, weszły do Noego, do arki, tak jak mu Bóg rozkazał.

A gdy upłynęło siedem dni, wody potopu spadły na ziemię.

I właśnie owego dnia Noe oraz jego synowie, Sem, Cham, Jafet, żona Noego i trzy żony jego synów weszli do arki, a wraz z nimi wszelkie gatunki zwierząt, bydła, zwierząt pełzających po ziemi, wszelkiego ptactwa [i istot ze skrzydłami]. Wszelkie istoty, w których było tchnienie życia, weszły po parze do Noego do arki. Gdy już weszły do arki samiec i samica każdej istoty żywej, jak Bóg rozkazał Noemu, Pan zamknął za nim [drzwi].

A potop trwał na ziemi czterdzieści dni i wody wezbrały, i podniosły arkę ponad ziemię. Kiedy przybywało coraz więcej wody i poziom jej podniósł się wysoko ponad ziemią, arka płynęła po powierzchni wód. Wody bowiem podnosiły się coraz bardziej nad ziemię, tak że zakryły wszystkie góry wysokie, które były pod niebem. Wody się więc podniosły na piętnaście łokci ponad góry i zakryły je. Wszystkie istoty poruszające się na ziemi z ptactwa, bydła i innych zwierząt i z wszelkich jestestw, których było wielkie mnóstwo na ziemi, wyginęły wraz ze wszystkimi ludźmi. Wszystkie istoty, w których nozdrzach było ożywiające tchnienie życia, wszystkie, które żyły na lądzie, zginęły. I tak Bóg wygubił doszczętnie wszystko, co istniało na ziemi, od człowieka do bydła, zwierząt pełzających i ptactwa powietrznego; wszystko zostało doszczętnie wytępione z ziemi. Pozostał tylko Noe i to, co z nim było w arce. A wody stale się podnosiły na ziemi przez sto pięćdziesiąt dni.

Ale Bóg, pamiętając o Noem, o wszystkich istotach żywych i o wszystkich zwierzętach, które z nim były w arce, sprawił, że powiał wiatr nad całą ziemią i wody zaczęły opadać. Zamknęły się bowiem zbiorniki Wielkiej Otchłani tak, że deszcz przestał padać z nieba. Wody ustępowały z ziemi powoli, lecz nieustannie, i po upływie stu pięćdziesięciu dni się obniżyły. Miesiąca siódmego, siedemnastego dnia miesiąca arka osiadła na górach Ararat. Woda wciąż opadała aż do miesiąca dziesiątego. W pierwszym dniu miesiąca dziesiątego ukazały się szczyty gór.

W sześćset pierwszym roku, w miesiącu pierwszym, w pierwszym dniu miesiąca wody wyschły na ziemi, i Noe, zdjąwszy dach arki, zobaczył, że powierzchnia ziemi jest już prawie sucha.

A kiedy w miesiącu drugim, w dniu dwudziestym siódmym ziemia wyschła, Bóg przemówił do Noego tymi słowami: „Wyjdź z arki wraz z żoną, synami i z żonami twych synów. Wyprowadź też z sobą wszystkie istoty żywe: z ptactwa, bydła i zwierząt pełzających po ziemi; niechaj rozejdą się po ziemi, niech będą płodne i niech się rozmnażają”.

Noe wyszedł więc z arki wraz z synami, żoną i z żonami swych synów. Wyszły też z arki wszelkie zwierzęta: różne gatunki zwierząt pełzających po ziemi i ptactwa, wszystko, co się porusza na ziemi.

Noe zbudował ołtarz dla Pana i wziąwszy ze wszystkich zwierząt czystych i z ptaków czystych złożył je w ofierze całopalnej na tym ołtarzu. Gdy Pan poczuł miłą woń, rzekł do siebie: „Nie będę już więcej złorzeczył ziemi ze względu na ludzi, bo usposobienie człowieka jest złe już od młodości. Przeto już nigdy nie zgładzę wszystkiego, co żyje, jak to uczyniłem”.

Po czym Bóg pobłogosławił Noego i jego synów, mówiąc do nich: „Bądźcie płodni i mnóżcie się, abyście zaludnili ziemię. Wszelkie zaś zwierzę na ziemi i wszelkie ptactwo powietrzne niechaj się was boi i lęka. Wszystko, co się porusza na ziemi, i wszystkie ryby morskie zostały oddane wam we władanie”.

Potem Bóg tak rzekł do Noego i do jego synów: „Ja, Ja zawieram przymierze z wami i z waszym potomstwem, które po was będzie; z wszelką istotą żywą, która jest z wami: z ptactwem, ze zwierzętami domowymi i polnymi, jakie są przy was, ze wszystkimi, które wyszły z arki, z wszelkim zwierzęciem na ziemi. Zawieram z wami przymierze, tak iż nigdy już nie zostanie zgładzona wodami potopu żadna istota żywa i już nigdy nie będzie potopu niszczącego ziemię”.

Po czym Bóg dodał: „A to jest znak przymierza, które ja zawieram z wami i każdą istotą żywą, jaka jest z wami, na wieczne czasy: Łuk mój kładę na obłoki, aby był znakiem przymierza między Mną a ziemią. (...) Gdy zatem będzie ten łuk na obłokach, patrząc na niego, wspomnę na przymierze wieczne między mną a wszelką istotą żyjącą w każdym ciele, które jest na ziemi”.

Po potopie ziemia wróciła do stanu pierwotnego. Odrodziło się życie roślin i zwierząt, a potomkowie Noego zaludnili ziemię. Cykl życia toczył się dalej, ludzie zaś pamiętali o Bogu. Zajmowali się tym, co poprzednio, i podejmowali nowe zajęcia. Powiększali pola uprawne, liczba zwierząt w ich stadach wzrastała. Wymiana handlowa przynosiła zyski, szlaki komunikacyjne ułatwiały przemieszczanie się z miejsca na miejsce. Nadszedł czas, że Bóg zechciał wykonać następny ruch i utworzyć naród w kraju, który miał się stać kulturowym i etnicznym domem dla... Cóż, o tym przyjdzie opowiedzieć później.

Abram (Bóg zmienił potem jego imię na Abraham) nie miał żadnych predyspozycji, które czyniłyby go odpowiednim kandydatem na założyciela ludu Bożego. Jego krewni oddawali cześć bożkom w kraju leżącym bardzo daleko od krainy, która miała stać się ziemią obiecaną. Abraham i jego żona Saraj (Bóg zmienił potem jej imię na Sara) dawno mieli za sobą lata, w których wydaje się potomstwo na świat. Sara była bezpłodna – gdyby nie mieli dzieci, lud Boży nie mógłby powstać. Dla Boga nie był to jednak problem i obiecał Abrahamowi rzecz niemożliwą. Na oczach Abrahama niemożliwe stało się faktem. A oto, jak do tego doszło.

1 Ofiara – to, co składane jest Bogu w akcie dziękczynienia, czci lub zadośćuczynienia za nieposłuszeństwo. W Starym Testamencie istniało pięć rodzajów ofiar: całopalne, pokarmowe, biesiadne, przebłagalne i zadośćuczynienia. Śmierć Jezusa była ofiarą ostateczną i doskonałą, która w pełni wynagrodziła za grzechy ludzkości (terminy „oddanie”, „poświęcenie” są synonimami słowa „ofiara”).

2 Grzech – zło, wada moralna, wykroczenie, nieposłuszeństwo. Termin ten odnosi się do każdego uczynku, myśli lub postawy, które nie odpowiadają zasadom ustanowionym przez Boga.

3 Prawy – żyjący zgodnie z zasadami ustanowionymi przez Boga. „Prawość Boga” wskazuje na Jego sprawiedliwość i doskonałość.

4 Przymierze – porozumienie, umowa lub obietnica między dwiema stronami. Przymierze miało być paktem, którego nie wolno było złamać.

2Bóg tworzy naród

Pan rzekł do Abrama: „Wyjdź z twojej ziemi rodzinnej i z domu twego ojca do kraju, który ci ukażę. Uczynię bowiem z ciebie wielki naród, będę ci błogosławił i twoje imię rozsławię: staniesz się błogosławieństwem. Będę błogosławił tym, którzy ciebie błogosławić będą, a tym, którzy tobie będą złorzeczyli, i ja będę złorzeczył. Przez ciebie będą otrzymywały błogosławieństwo ludy całej ziemi”.

Abram udał się w drogę, jak mu Pan rozkazał, a z nim poszedł i Lot. Abram miał siedemdziesiąt pięć lat, gdy wyszedł z Charanu. I zabrał Abram z sobą swoją żonę Saraj, swego bratanka Lota i cały dobytek, jaki obaj posiadali, oraz służbę, którą nabyli w Charanie, i wyruszyli, aby się udać do Kanaanu. (...) Przez wiarę1 ten, którego nazwano Abrahamem, usłuchał wezwania Bożego, by wyruszyć do ziemi, którą miał objąć w posiadanie. Wyszedł, nie wiedząc, dokąd idzie.

Gdy zaś przybyli do Kanaanu, Abram przeszedł przez ten kraj aż do pewnej miejscowości koło Sychem, do dębu More. A w kraju tym mieszkali wówczas Kananejczycy. Pan, ukazawszy się Abramowi, rzekł: „Twojemu potomstwu oddaję właśnie tę ziemię”. Abram zbudował tam ołtarz dla Pana, który mu się ukazał.

Lot, który szedł z Abramem, miał również owce, woły i namioty. Kraj nie mógł utrzymać ich obu, bo zbyt liczne mieli trzody; musieli więc się rozłączyć.

Po odejściu Lota Pan rzekł do Abrama: „Spójrz przed siebie i rozejrzyj się z tego miejsca, na którym stoisz, na północ i na południe, na wschód i ku morzu; cały ten kraj, który widzisz, daję tobie i twemu potomstwu na zawsze. Twoje zaś potomstwo uczynię liczne jak ziarnka pyłu ziemi; jeśli kto może policzyć ziarnka pyłu ziemi, policzone też będzie twoje potomstwo. Wstań i przejdź ten kraj wzdłuż i wszerz: tobie go oddaję”.

Abram zwinął swe namioty i przybył pod Hebron, gdzie były dęby Mamre. Osiedliwszy się tam, zbudował ołtarz dla Pana.

Przez wiarę przywędrował do Ziemi Obiecanej, jako ziemi obcej, pod namiotami mieszkając z Izaakiem i Jakubem, współdziedzicami tej samej obietnicy. Oczekiwał bowiem miasta zbudowanego na silnych fundamentach, którego architektem i budowniczym jest sam Bóg.

Przez złą decyzję Lot wpędził się w poważne tarapaty. Na miejsce zamieszkania wybrał bowiem okolice Sodomy. Czas pokazał, że wybór ten był zupełnie nietrafiony. Niedługo potem królowie Sodomy, Gomory, Admy, Seboim i Zohar sprzymierzyli się do walki z wojskiem nieprzyjaciela. Koalicja pięciu królów przegrała, a ich miasta zostały splądrowane. Cała rodzina Lota, łącznie z nim samym, dostała się do niewoli.

Gdy Abraham się o tym dowiedział, zebrał trzystu osiemnastu zaufanych ludzi i bez wahania wyruszył z odsieczą swemu bratankowi. Przeprowadził nocny atak, którym zaskoczył najeźdźców. Ludzi wziętych do niewoli uwolnił, a rzeczy zabrane jako łupy odzyskał. Gdy w drodze powrotnej wyszedł mu naprzeciw kapłan Melchizedek, Abraham podzielił się z nim dziesiątą częścią zabranego mienia, a królowi Sodomy oddał to, co było jego własnością.

Choć w miarę upływu czasu Abraham nabierał coraz większego przekonania o Bożej potędze, miał jeden problem, z którym – jak mu się wydawało – nawet Wszechmogący nie będzie w stanie sobie poradzić. Sprawa ta była jego największym zmartwieniem, a jednocześnie głównym tematem rozmów, które prowadził z Bogiem.

Po tych wydarzeniach Pan tak powiedział do Abrama podczas widzenia: „Nie obawiaj się, Abramie, bo Ja jestem twoim obrońcą; nagroda twoja będzie sowita”.

Abram rzekł: „O Panie, mój Boże, na cóż mi ona, skoro zbliżam się do kresu mego życia, nie mając potomka; przyszłym zaś spadkobiercą mojej majętności jest Damasceńczyk Eliezer”. I mówił: „Ponieważ nie dałeś mi potomka, ten właśnie zrodzony u mnie sługa mój, zostanie moim spadkobiercą”. Ale oto usłyszał słowa: „Nie on będzie twoim spadkobiercą, lecz ten po tobie dziedziczyć będzie, który od ciebie będzie pochodził”. I poleciwszy Abramowi wyjść z namiotu, rzekł: „Spójrz na niebo i policz gwiazdy, jeśli zdołasz to uczynić”; potem dodał: „Tak liczne będzie twoje potomstwo”.

Abram uwierzył i Pan poczytał mu to za zasługę.

On to wbrew nadziei uwierzył nadziei, że stanie się ojcem wielu narodów zgodnie z tym, co było powiedziane: takie będzie twoje potomstwo. I nie zachwiał się w wierze, choć stwierdził, że ciało jego jest już obumarłe – miał już prawie sto lat – i że obumarłe jest łono Sary. I nie okazał wahania ani niedowierzania co do obietnicy Bożej, ale się wzmocnił w wierze. Oddał przez to chwałę Bogu i był przekonany, że mocen jest On również wypełnić, co obiecał. Dlatego też poczytano mu to za sprawiedliwość.

Abraham uwierzył, że stanie się ojcem obiecanego dziecka. Na ile jednak przypominał sobie on sam i jego żona, Sara, Bóg nie sprecyzował, czy to właśnie ona będzie matką tego dziecka. Zgodnie ze zwyczajami panującymi w tamtych czasach postanowili więc, że matką zastępczą obiecanego potomka zostanie niewolnica Sary o imieniu Hagar. Kiedy Hagar była w ciąży, między nią a Sarą często dochodziło do kłótni. Ostatecznie za namową Sary Abraham odesłał niewolnicę, bezradną i spodziewającą się dziecka, na pustynię. W momencie gdy Hagar utraciła wszelką nadzieję i chciała już umrzeć, przemówił do niej Bóg.

Wtedy Anioł Pański rzekł do niej: „Wróć do twej pani i pokornie poddaj się pod jej władzę”. Po czym Anioł Pański oznajmił: „Rozmnożę twoje potomstwo tak bardzo, że nie będzie można go policzyć”. I mówił: „Jesteś brzemienna i urodzisz syna, któremu dasz imię Izmael, bo słyszał Pan, gdy byłaś upokorzona. A będzie to człowiek dziki jak onager: będzie on walczył przeciwko wszystkim i wszyscy – przeciwko niemu; będzie on utrapieniem swych pobratymców”.

Hagar nazwała Pana przemawiającego do niej: „Tyś Bóg widzialny”, bo mówiła: „Wszak tu widziałam Widzącego mnie, a jestem żywa”. Dlatego tę studnię nazwano „Studnią Lachaj-Roj”. Jest to ta, która znajduje się pomiędzy Kadesz i Bered.

Hagar urodziła Abramowi syna. I Abram nazwał zrodzonego mu przez Hagar syna imieniem Izmael.

Abram miał lat osiemdziesiąt sześć, gdy mu Hagar urodziła Izmaela.

A gdy Abram miał dziewięćdziesiąt dziewięć lat, ukazał mu się Pan i rzekł do niego: „Jam jest Bóg Wszechmogący. Służ Mi i bądź nieskazitelny, chcę bowiem zawrzeć moje przymierze pomiędzy Mną a tobą i dać ci niezmiernie liczne potomstwo”.

Abram padł na oblicze, a Bóg tak do niego mówił: „Oto moje przymierze z tobą: staniesz się ojcem mnóstwa narodów. Nie będziesz więc odtąd nazywał się Abram, lecz imię twoje będzie Abraham, bo uczynię ciebie ojcem mnóstwa narodów. Sprawię, że będziesz niezmiernie płodny, tak że staniesz się ojcem narodów i pochodzić będą od ciebie królowie. Przymierze moje, które zawieram pomiędzy Mną a tobą oraz twoim potomstwem, będzie trwało z pokolenia w pokolenie jako przymierze wieczne, abym był Bogiem twoim, a potem twego potomstwa. I oddaję tobie i twym przyszłym potomkom kraj, w którym przebywasz, cały kraj Kanaan, jako własność na wieki, i będę ich Bogiem”.

Potem Bóg rzekł do Abrahama: „Ty zaś, a po tobie twoje potomstwo przez wszystkie pokolenia, zachowujcie przymierze ze Mną. Przymierze, które będziecie zachowywali między Mną a wami, czyli twoim przyszłym potomstwem, polega na tym: wszyscy wasi mężczyźni mają być obrzezani2; będziecie obrzezywali ciało napletka na znak przymierza waszego ze Mną.

Nieobrzezany, czyli mężczyzna, któremu nie obrzezano ciała jego napletka, taki człowiek niechaj będzie usunięty ze społeczności twojej; zerwał on bowiem przymierze ze Mną”.

I mówił Bóg do Abrahama: „Żony twej nie będziesz nazywał imieniem Saraj, lecz imię jej będzie Sara. Błogosławiąc jej, dam ci i z niej syna, i będę jej nadal błogosławił, tak że stanie się ona matką ludów i królowie będą jej potomkami”.

Wreszcie Pan okazał Sarze łaskawość, jak to obiecał, i uczynił jej to, co zapowiedział. Sara stała się brzemienną i urodziła sędziwemu Abrahamowi syna w tym właśnie czasie, jaki Bóg wyznaczył.

Przez wiarę także i sama Sara, mimo podeszłego wieku, otrzymała moc poczęcia. Uznała bowiem za godnego wiary Tego, który udzielił obietnicy. Przeto z człowieka jednego, i to już niemal obumarłego, powstało potomstwo tak liczne, jak gwiazdy niebieskie, jak niezliczony piasek, który jest nad brzegiem morskim.

Abraham dał swemu synowi, którego mu Sara urodziła, imię Izaak3. Abraham obrzezał Izaaka, gdy ten miał osiem dni, tak jak to Bóg mu przykazał. Abraham miał sto lat, gdy mu się urodził syn jego Izaak.

Sara mówiła: „Powód do śmiechu dał mi Bóg. Każdy, kto się o tym dowie, śmiać się będzie z mej przyczyny”. I dodawała: „Któż by się ośmielił rzec Abrahamowi: »Sara będzie karmiła piersią dzieci«, a jednak urodziłam syna mimo podeszłego wieku mego męża”.

Bóg dał Abrahamowi dziecko obietnicy. Jednakże Abraham miał już syna – Izmaela, którego urodziła mu Hagar. A co będzie z nim?

Dziecko podrosło i zostało odłączone od piersi. Abraham wyprawił wielką ucztę w tym dniu, w którym Izaak został odłączony od piersi. Sara widząc, że syn Egipcjanki Hagar, którego ta urodziła Abrahamowi, naśmiewa się z Izaaka, rzekła do Abrahama: „Wypędź tę niewolnicę wraz z jej synem, bo syn tej niewolnicy nie będzie współdziedzicem z synem moim Izaakiem”.

To powiedzenie Abraham uznał za bardzo złe – ze względu na swego syna. A wtedy Bóg rzekł do Abrahama: „Niechaj ci się nie wydaje złe to, co Sara powiedziała o tym chłopcu i o twojej niewolnicy. Posłuchaj jej, gdyż tylko od Izaaka będzie nazwane twoje potomstwo. Syna zaś tej niewolnicy uczynię również wielkim narodem, bo jest on twoim potomkiem”.

Nazajutrz rano wziął Abraham chleb oraz bukłak z wodą i dał Hagar, wkładając jej na barki, i wydalił ją wraz z dzieckiem. Ona zaś poszła i błąkała się po pustyni Beer-Szeby.

A gdy zabrakło wody w bukłaku, ułożyła dziecko pod jednym krzewem, po czym odeszła i usiadła opodal tak daleko, jak łuk doniesie, mówiąc: „Nie będę patrzała na śmierć dziecka”. I tak siedząc opodal, zaczęła głośno płakać.

Ale Bóg usłyszał jęk chłopca i Anioł Boży zawołał na Hagar z nieba: „Cóż ci to, Hagar? Nie lękaj się, bo usłyszał Bóg jęk chłopca tam leżącego. Wstań, podnieś chłopca i weź go za rękę, bo uczynię go wielkim narodem”.

Po czym Bóg otworzył jej oczy i ujrzała studnię z wodą; a ona poszła, napełniła bukłak wodą i dała chłopcu pić.

Bóg otaczał chłopca opieką, gdy dorósł. Mieszkał on na pustyni i stał się łucznikiem.

A po tych wydarzeniach Bóg wystawił Abrahama na próbę. Rzekł do niego: „Abrahamie!”

A gdy on odpowiedział: „Oto jestem”, powiedział: „Weź twego syna jedynego, którego miłujesz, Izaaka, idź do kraju Moria i tam złóż go w ofierze na jednym z pagórków, jakie ci wskażę”.

Nazajutrz rano Abraham osiodłał swego osła, zabrał z sobą dwóch swych ludzi i syna Izaaka, narąbał drzewa do spalenia ofiary i ruszył w drogę do miejscowości, o której mu Bóg powiedział. Na trzeci dzień Abraham, spojrzawszy, dostrzegł z daleka ową miejscowość. I wtedy rzekł do swych sług: „Zostańcie tu z osłem, ja zaś i chłopiec pójdziemy tam, aby oddać pokłon Bogu, a potem wrócimy do was”.

Abraham, zabrawszy drwa do spalenia ofiary, włożył je na syna swego Izaaka, wziął do ręki ogień i nóż, po czym obaj się oddalili. Izaak odezwał się do swego ojca Abrahama: „Ojcze mój!”

A gdy ten rzekł: „Oto jestem, mój synu”, zapytał: „Oto ogień i drwa, a gdzież jest jagnię na całopalenie?” 

Abraham odpowiedział: „Bóg upatrzy sobie jagnię na całopalenie, synu mój”. I szli obydwaj dalej.

A gdy przyszli na to miejsce, które Bóg wskazał, Abraham zbudował tam ołtarz, ułożył na nim drwa i związawszy syna swego Izaaka położył go na tych drwach na ołtarzu. Potem Abraham sięgnął ręką po nóż, aby zabić swego syna. Ale wtedy Anioł Pański zawołał na niego z nieba i rzekł: „Abrahamie, Abrahamie!”

A on rzekł: „Oto jestem”.

[Anioł] powiedział mu: „Nie podnoś ręki na chłopca i nie czyń mu nic złego! Teraz poznałem, że boisz się Boga, bo nie odmówiłeś Mi nawet twego jedynego syna”.

Abraham, obejrzawszy się poza siebie, spostrzegł barana uwikłanego rogami w zaroślach. Poszedł więc, wziął barana i złożył w ofierze całopalnej zamiast swego syna.

Przez wiarę Abraham, wystawiony na próbę, ofiarował Izaaka, i to jedynego syna składał na ofiarę, on, który otrzymał obietnicę, któremu powiedziane było: „Z Izaaka będzie dla ciebie potomstwo”. Pomyślał bowiem, iż Bóg mocen wskrzesić także umarłych, i dlatego odzyskał go jako podobieństwo [śmierci i zmartwychwstania Chrystusa].

I dał Abraham miejscu temu nazwę „Pan widzi”. Stąd to mówi się dzisiaj: „Na wzgórzu Pan się ukazuje”.

Po czym Anioł Pański przemówił głośno z nieba do Abrahama po raz drugi: „Przysięgam na siebie, wyrocznia Pana, że ponieważ uczyniłeś to, a nie oszczędziłeś syna twego jedynego, będę ci błogosławił i dam ci potomstwo tak liczne jak gwiazdy na niebie i jak ziarnka piasku na wybrzeżu morza; potomkowie twoi zdobędą warownie swych nieprzyjaciół. Wszystkie ludy ziemi będą sobie życzyć szczęścia [takiego, jakie jest udziałem] twego potomstwa, dlatego że usłuchałeś mego rozkazu”.

Kiedy Sara umarła, Abraham zakupił pole i pochował ją na nim. Cały czas zastanawiał się, co będzie z nim, Izaakiem i Bożą obietnicą. Wziął sobie za żonę kobietę o imieniu Ketura i miał więcej dzieci. Wszystko, co posiadał, przeszło na własność syna obietnicy, Izaaka. Abraham zmarł, mając sto siedemdziesiąt pięć lat, i spoczął obok swej żony Sary. Na tym historia się jednak nie zakończyła.

Izaak poślubił Rebekę. Jak to było wówczas w zwyczaju, ktoś inny wybrał mu ją za żonę, mimo to szczerze ją miłował. Od zawarcia małżeństwa minęło dwadzieścia lat, lecz oni wciąż nie mieli dzieci. Bóg wysłuchał ich modlitw i Rebeka urodziła bliźnięta: starszego Ezawa i młodszego Jakuba. Kiedy Ezaw podrósł, całymi dniami nie było go w domu – przebywał w okolicy, polując na zwierzynę. Tak stał się ulubieńcem ojca. Jakub odwrotnie – był człowiekiem cichym i spokojnym, bardziej odpowiadało mu zacisze domowe. On z kolei był oczkiem w głowie matki. Obaj rywalizowali o prawo do dziedziczenia, ale to Jakub okazał się mistrzem manipulacji i intrygi.

Pewnego dnia Ezaw wrócił do domu głodny jak wilk. Zwrócił się do Jakuba, by ten podzielił się z nim strawą, którą akurat gotował. Widząc, że nadarza się sprzyjająca okazja, Jakub odstąpił posiłek bratu w zamian za prawo pierworództwa, czyli za podwójną część spadku, która należała się Ezawowi jako starszemu.

Po upływie pewnego czasu, gdy Izaak leżał w łóżku, podeszły wiekiem, słaby i niedowidzący, poprosił swego starszego syna o przygotowanie smacznej potrawy z mięsa upolowanego przez niego zwierzęcia. Po wieczerzy Izaak miał mu przekazać błogosławieństwo, a jednocześnie łaskę od Boga. Na ten dzień, na tę chwilę Ezaw czekał od dawna.

Rebeka podsłuchała, co Izaak powiedział Ezawowi, i uknuła własny plan. Jakuba, którego faworyzowała, przebrała w szaty jego starszego brata, a do rąk i karku przymocowała mu skóry zwierzęce, które miały upodabniać jego ciało do owłosionego ciała Ezawa. Szybko przygotowała jedzenie i wysłała Jakuba, by udając Ezawa, zaniósł je do pomieszczenia, w którym leżał Izaak. Mrużąc oczy i dotykając Jakuba, Izaak próbował rozpoznać, czy to rzeczywiście jego syn-myśliwy. Jakub szedł w zaparte i kłamliwie twierdził, że jest Ezawem. Izaak zjadł posiłek. Gdy ucałował syna i poczuł jego zapach, nabrał przekonania, że faktycznie ma przed sobą Ezawa. Udzielił Jakubowi błogosławieństwa i w ten sposób nieodwołalnie potwierdził jego prawo do podwójnej części spadku.

Niedługo potem wrócił Ezaw i przyniósł przyrządzone przez siebie danie z pieczonego mięsa. Wystarczyło parę słów, by oszustwo wyszło na jaw. Ezaw uzmysłowił sobie, że matka i brat okradli go z tego, co mu się słusznie należało, i zniweczyli jego plany na przyszłość. Opanował go gniew i w furii postanowił zabić Jakuba. Do akcji ponownie jednak wkroczyła Rebeka i wysłała młodszego syna do swych krewnych, by zamieszkał u nich, póki gniew Ezawa się nie uśmierzy.

Przymusowe wakacje mogą czasem przynieść całkiem miłe niespodzianki. Przebywając u swych krewnych, Jakub zakochał się w Racheli, córce swego szefa i jednocześnie wujka. Zgodził się pracować dla tej rodziny do czasu, gdy dziewczyna zostanie jego żoną. W ramach umowy dotyczącej poślubienia Racheli musiał jednak wpierw wziąć sobie za żonę jej starszą siostrę, Leę. Przez dwadzieścia lat Jakub doglądał stad i upraw. Po tym okresie zabrał swą liczną rodzinę i wybrał się w drogę powrotną do rodzinnego Kanaanu, gdzie mieszkał Ezaw. Jakub pilnował się, by podczas spotkania z bratem okazać mu szacunek i pokorę. Mimo upływu czasu rany mogły się jeszcze nie zagoić – Ezaw mógł nadal żywić w sercu pragnienie wyrównania doznanych krzywd. Zbliżając się do brata, Jakub nie wiedział, czy ma przed sobą przyjaciela czy wroga.

Jakub wyprawił przed sobą posłów do swego brata Ezawa, do kraju Seir, czyli do Edomu, dając im takie polecenie: „Powiedzcie panu memu Ezawowi tak: To mówi sługa twój, Jakub. Przebywałem u Labana i aż do tego czasu byłem nieobecny. Nabyłem sobie woły, osły, trzodę, sługi i niewolnice. Pragnę więc przez posłów oznajmić o tym tobie, panie mój, abyś mnie darzył życzliwością”.

Posłowie wrócili z taką wiadomością: „Szliśmy do twego brata Ezawa; ale on też już idzie na twoje spotkanie z czterystu ludźmi”.

Jakub przeraził się tak bardzo, że aż mu się serce ścisnęło. Podzielił więc ludzi, których miał przy sobie, owce, woły i wielbłądy na dwa obozy, myśląc sobie: „Jeśli Ezaw uderzy na jeden obóz i pobije go, drugi przynajmniej obóz ocaleje”.

A potem zaczął się modlić: „Boże Abrahama i Boże ojca mego Izaaka, Panie, który dałeś mi rozkaz: »Wróć do twego kraju rodzinnego, gdzie będę ci świadczył dobro«, nie jestem godzien wszelkiej łaskawości i wszelkiej szczerości, jakie nieustannie okazujesz Twemu słudze. Bo przecież tylko z laską w ręku przeprawiłem się [kiedyś] przez Jordan, a teraz mam dwa obozy. Racz więc ocalić mnie z ręki brata mego Ezawa, gdyż lękam się go, aby gdy przyjdzie, nie zabił mnie i matek z dziećmi. Wszakże Tyś powiedział: »Będę ci świadczył dobro i uczynię twe potomstwo [tak mnogie] jak ziarnka piasku na brzegu morza, których nikt zliczyć nie zdoła«”.

A potem przenocował na tym miejscu i wziął z dobytku swego, jako dar dla brata swego Ezawa, dwieście kóz i dwadzieścia kozłów, dwieście owiec i dwadzieścia baranów, trzydzieści dojnych wielbłądzic wraz z ich źrebiętami, czterdzieści krów, dziesięć wołów, dwadzieścia oślic i dziesięć ośląt. I oddał sługom swoim każde ze stad, mówiąc: „Będziecie szli przede mną w odstępach pomiędzy każdym stadem”.

Pierwszemu zaś słudze dał taki rozkaz: „Gdy cię spotka mój brat Ezaw i zapyta: »Czyim jesteś sługą, dokąd idziesz i czyje jest to stado, które pędzisz?«, odpowiesz: »Sługi twego Jakuba; jest to dar posłany panu memu, Ezawowi, on zaś sam idzie za nami«”.

Taki sam rozkaz dał Jakub drugiemu, trzeciemu i wszystkim sługom, którzy mieli pędzić stada: „To, co wam powiedziałem, będziecie mówili Ezawowi, gdy go spotkacie, dodając: »Sługa twój, Jakub, idzie tuż za nami«”. Myślał bowiem: „Przebłagam go darem, który mnie wyprzedzi; a gdy ja potem go zobaczę, może obejdzie się ze mną łaskawie”. Wysłał więc ów dar przed sobą, a sam postanowił spędzić noc w obozowisku.

Ale tej jeszcze nocy wstał i zabrawszy obie swe żony, dwie ich niewolnice i jedenaścioro dzieci, przeprawił się przez bród potoku Jabbok. A gdy ich przeprawił przez ten potok, przeniósł również [na drugi brzeg] to, co posiadał. Gdy zaś wrócił i został sam jeden, ktoś zmagał się z nim aż do wschodu jutrzenki, a widząc, że nie może go pokonać, dotknął jego stawu biodrowego i wywichnął Jakubowi ten staw podczas zmagania się z nim. A wreszcie rzekł: „Puść mnie, bo już wschodzi zorza!”

Jakub odpowiedział: „Nie puszczę cię, dopóki mi nie pobłogosławisz!”

Wtedy [tamten] go zapytał: „Jakie masz imię?”

On zaś rzekł: „Jakub”.

Powiedział: „Odtąd nie będziesz się zwał Jakub, lecz Izrael, bo walczyłeś z Bogiem i z ludźmi, i zwyciężyłeś”.

Potem Jakub rzekł: „Powiedz mi, proszę, jakie jest Twe imię?”

Ale on odpowiedział: „Czemu pytasz mnie o imię?” i pobłogosławił go na owym miejscu.

Jakub dał temu miejscu nazwę Penuel, mówiąc: „Mimo że widziałem Boga twarzą w twarz, jednak ocaliłem me życie”.

Jakub spojrzał i zobaczył, że Ezaw nadciąga z czterystu ludźmi. Podzieliwszy więc dzieci między Leę, Rachelę i dwie niewolnice, uszykował niewolnice z ich dziećmi na przedzie, Leę z jej dziećmi nieco w tyle, a za nimi Rachelę i Józefa. Sam zaś, idąc przed wszystkimi, siedem razy oddał pokłon swemu bratu, zanim się do niego zbliżył.

Ezaw pospieszył na jego spotkanie i objąwszy go za szyję, ucałował go; i rozpłakali się obaj. Gdy Ezaw spostrzegłszy kobiety i dzieci, zapytał: „A ci kim są dla ciebie?”, Jakub odpowiedział: „To dzieci, którymi Bóg łaskawie obdarzył twego sługę”.

Wtedy zbliżyły się niewolnice ze swymi dziećmi i oddały pokłon. Potem przystąpiła Lea z dziećmi i oddała pokłon, a wreszcie Józef z Rachelą, którzy też oddali pokłon.

Ezaw zapytał: „Dla kogo są te wszystkie stada, które spotkałem?”

Jakub odpowiedział: „Obyś mnie darzył życzliwością, panie mój!”

Na to Ezaw: „Mam ja dużo, bracie mój, niechaj przy tobie zostanie to, co jest twoje”.

Jakub rzekł: „Ależ nie! Jeśli mnie darzysz życzliwością, przyjmij ode mnie ten mój dar. Bo przecież gdym ujrzał twe oblicze, było ono obliczem jakby istoty nadziemskiej i okazałeś mi wielką życzliwość. Przyjmij więc dar mój, który dla ciebie przeznaczyłem; Bóg obdarzył mnie sowicie: mam wszystko!” I tak nalegał na niego, aż wreszcie przyjął.

Po czym Ezaw rzekł: „Ruszajmy w drogę i chodźmy; będę szedł razem z tobą”.

Rzekł Bóg do Jakuba: „Idź do Betel i tam zamieszkaj. Wznieś też tam ołtarz Bogu, który ci się ukazał, gdy uciekałeś przed twym bratem Ezawem”.

Rzekł więc Jakub do swych domowników i do wszystkich, którzy z nim byli: „Usuńcie spośród was [wizerunki] obcych bogów, jakie macie; oczyśćcie się i zmieńcie szaty. Pójdziemy bowiem do Betel i tam zbuduję ołtarz Bogu, który wysłuchał mnie w czasie mej niedoli i wspomagał mnie, gdziekolwiek byłem”. Oddali więc Jakubowi wszystkie [wizerunki] obcych bogów, jakie posiadali, oraz kolczyki, które nosili w uszach, i Jakub zakopał je pod terebintem w pobliżu Sychem. A gdy wyruszyli w drogę, padł wielki strach na okoliczne miasta, tak że nikt nie ścigał synów Jakuba.

Jakub, przybywszy wraz ze wszystkimi swymi ludźmi do Luz w Kanaanie, czyli do Betel, zbudował tam ołtarz i nazwał to miejsce El-Betel. Tu bowiem ukazał mu się Bóg, kiedy uciekał przed swym bratem.

Bóg ukazał się jeszcze Jakubowi po jego powrocie z Paddan-Aram i błogosławiąc mu, powiedział do niego: „Imię twe jest Jakub, ale odtąd nie będą cię zwać Jakubem, lecz będziesz miał imię Izrael”. I tak otrzymał imię Izrael.

Po czym Bóg rzekł do niego: „Ja jestem Bóg wszechmocny. Bądź płodny i rozmnażaj się. Niechaj powstanie z ciebie naród i wiele narodów, i niechaj królowie zrodzą się z ciebie. Kraj, który dałem Abrahamowi i Izaakowi, daję tobie; i twemu przyszłemu potomstwu dam ten kraj”.

A gdy wyruszyli z Betel i mieli jeszcze w drodze przed sobą pewną przestrzeń, aby dojść do Efrata, Rachela zaczęła rodzić; poród jednak był ciężki. I kiedy urodziła w wielkich bólach, rzekła do niej położna: „Już nie lękaj się, bo oto masz syna!” Ona jednak, gdy życie z niej uchodziło, bo konała, nazwała swego syna Benoni; lecz ojciec dał mu imię Beniamin.

A Rachela umarła i została pochowana przy drodze do Efrata, czyli Betlejem.

A gdy Izrael przebywał w tej okolicy, Ruben zbliżył się do Bilhy, drugorzędnej żony ojca swego, i obcował z nią; Izrael dowiedział się o tym.

A potem Jakub przybył do ojca swego, Izaaka, do Mamre, do Kiriat-Arba, czyli do Hebronu, gdzie niegdyś mieszkał Abraham, a potem i Izaak. Izaak miał wtedy sto osiemdziesiąt lat. Izaak, doszedłszy do kresu swego życia, zmarł w późnej starości. I pochowali go jego synowie Ezaw i Jakub.

Synowie Jakuba, którzy urodzili mu się w Paddan-Aram

Synowie Lei: Ruben (pierworodny), Symeon, Lewi, Juda, Issachar i Zabulon.

Synowie Bilhy, niewolnicy Racheli: Dan i Neftali.

Synowi Zilpy, niewolnicy Lei: Gad i Aser.

Synowie Racheli: Józef i Beniamin.

Bohaterem opowiadania o Bożej obietnicy zostaje syn Jakuba, Józef. Wśród dwunastu braci był on wyraźnie faworyzowany przez ojca. Pozostali synowie mieli mu to za złe, a Józefa wręcz nienawidzili. Napięcie w rodzinie jeszcze się wzmogło, gdy Jakub obdarował Józefa pięknym płaszczem. Oliwy do ognia dolał sam Józef, gdy dwukrotnie opowiedział swym braciom o śnie, w którym widział, jak oni oddają mu pokłon. Miarka się przebrała – mając dość aroganckiej postawy Józefa, bracia uknuli spisek. Dla siedemnastoletniego Józefa miał nastać naprawdę bardzo trudny czas.

1 Wiara – pełne zaufanie, które jest czymś znacznie głębszym niż tylko intelektualne przyjęcie faktów. Prawdziwa wiara rzutuje na pragnienia serca człowieka.

2 Obrzezanie – chirurgiczne usunięcie napletka na męskich genitaliach, wykonywane w ósmym dniu po urodzeniu. W Starym Testamencie obrzęd ten symbolizował włączenie dziecka do społeczności Izraelitów. W Biblii termin „obrzezanie” często używany jest metaforycznie i wyraża posłuszeństwo serca.

3 Izaak – imię to oznacza „on się śmieje”.

3Józef:od niewolnika do zarządcy faraona

Kiedy bracia Józefa poszli paść trzody do Sychem, Izrael rzekł do niego: „Wiesz, że bracia twoi pasą trzodę w Sychem. Chcę cię więc posłać do nich”.

Odpowiedział mu [Józef]: „Jestem gotów”.

Wtedy [Jakub] rzekł do niego: „Idź i zobacz, czy bracia twoi są zdrowi i czy trzodom nic się nie stało, a potem mi opowiesz”. Po czym wyprawił go z doliny Hebronu, a on poszedł do Sychem.

I błąkającego się po polu spotkał go pewien człowiek. Zapytał go więc ów człowiek: „Kogo szukasz?”

Odpowiedział: „Szukam moich braci. Powiedz mi, proszę, gdzie oni pasą trzody”.

A na to ów człowiek: „Odeszli stąd, ale słyszałem, jak mówili: Chodźmy do Dotain”.

Józef udał się więc za swymi braćmi i znalazł ich w Dotain. Oni ujrzeli go z daleka i zanim się do nich zbliżył, postanowili podstępnie go zgładzić, mówiąc między sobą: „Oto nadchodzi ten, który miewa sny! Teraz zabijmy go i wrzućmy do którejkolwiek studni, a potem powiemy: »Dziki zwierz go pożarł«. Zobaczymy, co będzie z jego snów!”

Gdy to usłyszał Ruben, [postanowił] ocalić go z ich rąk; rzekł więc: „Nie zabijajmy go!” I mówił Ruben do nich: „Nie doprowadzajcie do rozlewu krwi. Wrzućcie go do studni, która jest tu na pustkowiu, ale ręki nie podnoście na niego”. Chciał on bowiem ocalić go z ich rąk, a potem zwrócić go ojcu.

Gdy Józef przybył do swych braci, oni zdarli z niego jego odzienie – długą szatę z rękawami, którą miał na sobie. I pochwyciwszy go, wrzucili do studni: studnia ta była pusta, pozbawiona wody.

Kiedy potem zasiedli do posiłku, ujrzeli z dala idących z Gileadu kupców izmaelskich, których wielbłądy niosły wonne korzenie, żywicę i olejki pachnące; szli oni do Egiptu.

Wtedy Juda rzekł do swych braci: „Cóż nam przyjdzie z tego, gdy zabijemy naszego brata i nie ujawnimy naszej zbrodni? Chodźcie, sprzedamy go Izmaelitom! Nie zabijajmy go, wszak jest on naszym bratem!” I usłuchali go bracia.

I gdy kupcy madianiccy ich mijali, wyciągnąwszy spiesznie Józefa ze studni, sprzedali go Izmaelitom za dwadzieścia [sztuk] srebra, a ci zabrali go z sobą do Egiptu.

Gdy Ruben wrócił do owej studni i zobaczył, że nie ma w niej Józefa, rozdarł swoje szaty i przyszedłszy do braci, zawołał: „Chłopca nie ma! A ja, dokąd ja mam iść?”

A oni wzięli szatę Józefa i zabiwszy młodego kozła, umoczyli ją we krwi, po czym tę szatę posłali ojcu. Ci zaś, którzy ją przywieźli, rzekli: „Znaleźliśmy ją. Zobacz, czy to szata twego syna, czy nie”.

[Jakub] rozpoznawszy ją, zawołał: „Szata mego syna! Dziki zwierz go pożarł! Dziki zwierz rozszarpał Józefa!”

I Jakub rozdarł swoje szaty, a potem przepasał biodra worem i opłakiwał syna przez długi czas. Gdy zaś wszyscy jego synowie i córki usiłowali go pocieszać, nie słuchał pociech, mówiąc: „Już w smutku zejdę za synem moim do Szeolu”. I ojciec jego [nadal] go opłakiwał.

Tymczasem Madianici sprzedali Józefa w Egipcie Potifarowi, urzędnikowi faraona, przełożonemu dworzan.

Józef został uprowadzony do Egiptu. I kupił go od Izmaelitów, którzy go tam przyprowadzili, Egipcjanin Potifar, urzędnik faraona, dowódca straży przybocznej.

Pan był z Józefem i dlatego wiodło mu się dobrze i był w domu swego pana, Egipcjanina. Ten jego pan spostrzegł, że Bóg jest z Józefem i sprawia, że mu się dobrze wiedzie, cokolwiek czyni. Darzył więc on Józefa życzliwością, tak iż stał się jego osobistym sługą. Uczynił go zarządcą swego domu, oddawszy mu we władanie cały swój majątek. A odkąd go ustanowił zarządcą swego domu i swojego majątku, Pan błogosławił domowi tego Egipcjanina przez wzgląd na Józefa. I tak spoczęło błogosławieństwo Pana na wszystkim, co [Potifar] posiadał w domu i w polu. A powierzywszy cały majątek Józefowi, nie troszczył się już przy nim o nic, tylko o [to, aby miał takie] pokarmy, jakie zwykł jadać.

Józef miał piękną postać i miłą powierzchowność. Po tych wydarzeniach zwróciła na niego uwagę żona jego pana i rzekła do niego: „Połóż się ze mną”.

On jednak nie zgodził się i odpowiedział żonie swego pana: „Pan mój o nic się nie troszczy, odkąd jestem w jego domu, bo cały swój majątek oddał mi we władanie. On sam nie ma w swym domu większej władzy niż ja i niczego mi nie wzbrania, wyjąwszy ciebie, ponieważ jesteś jego żoną. Jakże więc mógłbym uczynić tak wielką niegodziwość i zgrzeszyć przeciwko Bogu?” I mimo że go namawiała codziennie, nie usłuchał jej i nie chciał położyć się przy niej, aby z nią żyć.

Pewnego dnia, gdy wszedł do domu, aby spełniać swe obowiązki, i nikogo z domowników tam nie było, uchwyciła go ona za płaszcz i powiedziała: „Połóż się ze mną!” Lecz on [wyrwał się], zostawił płaszcz w jej ręku i wybiegł na dwór.

A wtedy ona, widząc, że zostawił swój płaszcz i że wybiegł na dwór, zawołała domowników i powiedziała im tak: „Patrzcie, sprowadzono do nas tego Hebrajczyka, a on chce tu u nas swawolić! Przyszedł do mnie, aby się położyć ze mną, i zaczęłam głośno krzyczeć. A gdy tak krzyczałam głośno, zostawił u mnie swój płaszcz i pospiesznie wybiegł na dwór!”

I zatrzymała jego płaszcz u siebie. A kiedy przyszedł pan Józefa do domu, opowiedziała o tym zajściu tak: „Wszedł do mnie ów sługa, Hebrajczyk, którego do nas sprowadziłeś, aby ze mną swawolić. A gdy zaczęłam krzyczeć, zostawił u mnie swój płaszcz i uciekł z domu”.

Kiedy pan jego usłyszał te słowa swej żony, która mu dodała: „Tak postąpił ze mną twój sługa!”, zapałał wielkim gniewem. Polecił schwytać Józefa i oddać go do więzienia, gdzie znajdowali się więźniowie faraona.

Gdy Józef przebywał w tym więzieniu, Pan był z nim, okazując mu miłosierdzie, tak że zjednał on sobie naczelnika więzienia. Toteż ów naczelnik więzienia dał Józefowi władzę nad wszystkimi znajdującymi się tam więźniami: wszystko, cokolwiek mieli oni spełnić, spełniali tak, jak on zarządził. Naczelnik więzienia nie wglądał już zupełnie w to, co było pod władzą Józefa, ponieważ Pan był z nim i sprawiał, że się mu udawało wszystko, co czynił.

Józef wykazał się zdolnościami administracyjnymi zarówno w domu swego egipskiego pana, jak i w więzieniu. Posiadał jeszcze jeden talent, który ujawnił się dopiero w lochach faraona. Bóg obdarował go bowiem niezwykłą umiejętnością interpretacji snów. Przebywając w więzieniu, Józef pomógł dwom sługom faraona wyjaśnić ich sny. Kiedy dziwne sny zaczął miewać też sam faraon, Józef został wezwany na dwór królewski.

W dwa lata później faraon miał sen.

Rano faraon, zaniepokojony, rozkazał wezwać wszystkich wróżbitów egipskich oraz wszystkich mędrców i opowiedział im, co mu się śniło. Nie było jednak nikogo, kto by umiał wytłumaczyć faraonowi te sny.

Wtedy faraon kazał wezwać Józefa. Wyprowadzono go więc pospiesznie z lochu, a on, ogoliwszy się oraz zmieniwszy szaty, przyszedł do faraona.

Faraon rzekł do Józefa: „Miałem sen, którego nikt nie umie wytłumaczyć. Ja zaś słyszałem, jak mówiono o tobie, że skoro usłyszysz sen, zaraz go wytłumaczysz”.

Józef tak odpowiedział faraonowi: „Nie ja, lecz Bóg da pomyślną odpowiedź tobie, o faraonie”.

Faraon tak opowiedział o swych snach: z Nilu wyszło siedem krów tłustych i dorodnych. Zaraz jednak zostały pożarte przez siedem innych krów, brzydkich i wychudzonych. Potem na łodydze wyrosło siedem obfitych kłosów zboża, które jednak zaraz zostały pochłonięte przez siedem kłosów suchych i bezwartościowych. Faraon zapytał Józefa: „Jak byś to wszystko wyjaśnił?”.

W odpowiedzi Józef zaznaczył, że dar interpretowania snów otrzymał od Boga, a co do snów faraona, to oba oznaczają to samo. Oto nastanie siedem lat wyjątkowo dobrych zbiorów. Po nich przez siedem lat panować będzie susza i głód. Bóg tak to wszystko zaplanował, żeby nie było wątpliwości, że wydarzenia te przyjdą na pewno i spełnią się zapowiedzi Józefa.

Na koniec Józef poradził faraonowi, żeby wyznaczył odpowiednich ludzi, którzy byliby odpowiedzialni za gromadzenie zboża i za przygotowanie kraju na nadchodzącą klęskę głodu.

Słowa te podobały się faraonowi i wszystkim jego dworzanom.

A potem faraon rzekł do Józefa: „Skoro Bóg dał ci poznać to wszystko, nie ma nikogo, kto by ci dorównał rozsądkiem i mądrością! Ty zatem będziesz nad moim dworem i twoim rozkazom będzie posłuszny cały mój naród. Jedynie godnością królewską będę cię przewyższał”.

I powiedział faraon Józefowi: „Oto ustanawiam cię rządcą całego Egiptu!” Po czym faraon zdjął swój pierścień z palca i włożył go na palec Józefa, i kazał go oblec w szatę z najczystszego lnu, a potem zawiesił mu na szyi złoty łańcuch. I kazał go obwozić na drugim swym wozie, a wołano przed nim: „Abrek!”

Faraon ustanawiając Józefa rządcą całego Egiptu, rzekł do niego: „Ja jestem faraonem, ale bez twej zgody nikt nie ośmieli się czegokolwiek przedsięwziąć w całym kraju egipskim”.

Rzeczywiście, nastało siedem cudownych lat. Rolnicy egipscy nie mogli się nadziwić obfitości plonów. Pola obrodziły zbożem tak bardzo, że ludzie nie tylko jedli do syta, ale zostawała też spora nadwyżka, którą magazynowali w spichlerzach z myślą o zapowiadanych przez Józefa latach suszy. Powodziło się też samemu Józefowi: ożenił się i miał dwóch synów, Manassesa1 i Efraima2. Po siedmiu latach czas urodzajów się skończył. Z egipskiego nieba żar lał się na ziemię, wszystkie pola uschły, a plony zwiędły. Józef dawno przewidział tę sytuację i zmagazynował tyle jedzenia, że spokojnie starczało na zaspokojenie potrzeb Egipcjan.

Kryzysowa sytuacja ożywiła wymianę handlową z innymi krajami. Do realizacji swego dalekosiężnego planu Bóg włączył nawet warunki pogodowe. Susza doskwierała tak bardzo, że szukając możliwości przetrwania, do Egiptu zaczęli ściągać mieszkańcy krajów ościennych. Tylko spójrzcie, kto się tu pojawił!

Gdy Jakub dowiedział się, że jest zboże w Egipcie, rzekł do swoich synów: „Czemu się ociągacie?” I dodał: „Właśnie słyszałem, że w Egipcie jest zboże, idźcie tam i zakupcie dla nas zboża, abyśmy przetrwali i nie pomarli”.

Dziesięciu braci Józefa udało się zatem do Egiptu, aby tam kupić zboża. Beniamina, brata Józefa, Jakub nie posłał wraz z synami; pomyślał bowiem: „Jeszcze go może spotkać jakaś zła przygoda”.

Józef sprawował władzę w kraju i on to sprzedawał zboże wszystkim mieszkańcom tego kraju. Bracia Józefa, przybywszy do niego, oddali mu pokłon twarzą do ziemi. Gdy Józef ujrzał swoich braci, poznał ich; jednak udał, że jest im obcy, i przemówił do nich surowo tymi słowami: „Skąd przyszliście?”

Odpowiedzieli: „Z Kanaanu, aby kupić żywności”.

Józef poznawszy ich, mimo że oni go nie poznali, przypomniał sobie sny, jakie miał niegdyś, i rzekł: „Jesteście szpiegami! Przyszliście, aby obejrzeć miejsca nieobwarowane w tym kraju!”

A oni na to: „Nie, panie! Słudzy twoi przybyli tylko dla zakupienia żywności. Jesteśmy wszyscy synami jednego człowieka. Jesteśmy uczciwi. My, słudzy twoi, nigdy nie byliśmy szpiegami”.

Ale on im rzekł: „Nie. Przyszliście obejrzeć miejsca nieobwarowane tego kraju!”

Wtedy powiedzieli: „Było nas dwunastu braci, sług twoich, synów jednego człowieka w Kanaanie. Najmłodszy jest obecnie przy naszym ojcu, a jednego już nie ma”.

Józef rzekł do nich: „Jest tak, jak wam mówię: jesteście szpiegami! Co do tego zostaniecie wybadani. Na życie faraona! Nie wyjdziecie stąd, chyba że przybędzie tu wasz brat najmłodszy. Wyprawcie jednego z was po waszego brata, wy zaś pozostaniecie w więzieniu, aby można było zbadać, czy to, co powiedzieliście, jest prawdą; jeśli okaże się, że nie – na życie faraona! – jesteście szpiegami”. I oddał ich pod straż na trzy dni.

A trzeciego dnia Józef rzekł do nich: „Jeśli chcecie ocalić życie, uczyńcie to – bo ja czczę Boga. Skoro jesteście uczciwi, niechaj jeden wasz brat pozostanie w więzieniu, w którym was osadzono, wy zaś idźcie, zawieźcie zboże dla wyżywienia waszych rodzin. Potem przyprowadzicie do mnie najmłodszego brata waszego, aby się potwierdziły słowa wasze i nie spotkała was śmierć”. I tak uczynili.

Mówili między sobą: „Ach, zawiniliśmy przeciwko bratu naszemu, patrząc na jego strapienie, kiedy nas błagał o litość, a nie wysłuchaliśmy go! Dlatego przyszło na nas to nieszczęście”.

Ruben zaś tak im wtedy powiedział: „Czyż wam tego nie mówiłem: »Nie dopuszczajcie się wykroczenia względem tego chłopca«; ale nie usłuchaliście mnie. Toteż teraz żąda się odpowiedzialności za jego krew!” Nie wiedzieli zaś, że Józef to rozumie, bo rozmawiał z nimi przez tłumacza.

Odszedłszy więc od nich, rozpłakał się. Potem wrócił do nich i mówiąc do nich, odłączył od nich Symeona i w ich obecności kazał go związać.

Józef miał sprytny plan. Jednego z braci, Symeona, zamknął w więzieniu jako zakładnika do czasu, aż przybędzie najmłodszy z braci, Beniamin. W tajemnicy przed braćmi kazał im włożyć do toreb pieniądze, którymi zapłacili za zboże. Nie wyjawił, kim jest, a w obecności braci posługiwał się innym językiem i rozmawiał z nimi przez tłumacza. Jednocześnie sam słyszał i rozumiał, co mówią jeden do drugiego i jakie mają obawy.

O ile bracia nie wiedzieli, co o tym wszystkim sądzić, ich ojciec nie miał wątpliwości. Kiedy synowie zrelacjonowali mu przebieg wizyty w Egipcie i warunki odzyskania Symeona, nie ustąpił ani na krok. Nie chciał nawet słyszeć o tym, żeby miał pozwolić Beniaminowi pójść na przesłuchanie przed owym urzędnikiem egipskim. Nie wchodziło też w grę, żeby Beniamina oddał pod opiekę swych nieodpowiedzialnych synów – przed wieloma laty już się wykazali, gdy zostawili Józefa na pastwę dzikiego zwierzęcia.

Sytuacja wyglądała patowo. Obie strony upierały się przy swoim i nie miały zamiaru ani ustąpić, ani wyjawić skrywanych przez siebie obaw i lęków. Po pewnym czasie odezwał się jednak głód, który skutecznie pogodził zwaśnione strony i zmusił do kompromisu.

W kraju panował ciężki głód. A kiedy do ostatka spożyli zboże, które sprowadzili z Egiptu, rzekł do nich ojciec: „Idźcie znów kupić dla nas trochę żywności”.

Wtedy Juda powiedział mu: „Ów władca surowo nam przykazał: »Nie pokazujcie mi się na oczy, jeśli brata waszego nie będzie z wami«”.

Izrael rzekł do swych synów: „Jeżeli tak być musi, uczyńcie tak. Zabierzcie jednak w wasze wory to, co w naszym kraju jest najcenniejszego, i zanieście owemu człowiekowi w darze: nieco wonnej żywicy, nieco miodu, wonnych korzeni, olejków, owoców, pistacji i migdałów.

Zabierzcie też waszego brata i ruszajcie w drogę powrotną do owego władcy. A Bóg Wszechmocny niechaj sprawi, aby ów człowiek zlitował się nad wami i puścił wolno waszego brata oraz Beniamina. Skoro mam zostać samotny, to niech tak już będzie!”

Zabrali oni dary, dwukrotną sumę pieniędzy oraz Beniamina i ruszywszy w drogę, przybyli do Egiptu.

Dalsza część książki dostępna w wersji pełnej

1 Manasses – imię to brzmi podobnie jak czasownik hebrajski oznaczający „zapomnieć”, możliwe więc, że pochodzi właśnie od tego słowa.

2 Efraim – imię to brzmi podobnie jak czasownik hebrajski oznaczający „przynosić podwójny plon”.

4Wyzwolenie

Dostępne w wersji pełnej

5Nowe rozporządzenia i nowe przymierze

Dostępne w wersji pełnej

6Wędrówka

Dostępne w wersji pełnej

7Początek walki

Dostępne w wersji pełnej

8Kilkoro dzielnych mężczyzn... i kobiet

Dostępne w wersji pełnej

9Wiara pewnej cudzoziemki

Dostępne w wersji pełnej

10Kto wyżej siedzi, ten boleśniej upada

Dostępne w wersji pełnej

11Od pasterza do króla

Dostępne w wersji pełnej

12Król poddawany próbom

Dostępne w wersji pełnej

13Król, któremu niczego nie brakowało

Dostępne w wersji pełnej

14Królestwo rozdarte na dwie części

Dostępne w wersji pełnej

15Boży posłańcy

Dostępne w wersji pełnej

16Początek końca królestwa północnego

Dostępne w wersji pełnej

17Upadek królestwa

Dostępne w wersji pełnej

18Daniel na wygnaniu

Dostępne w wersji pełnej

19Powrót do domu

Dostępne w wersji pełnej

20Królowa jak piękna tak odważna

Dostępne w wersji pełnej

21Odbudowa murów

Dostępne w wersji pełnej

22Narodziny Króla

Dostępne w wersji pełnej

23Początek posługiwania Jezusa

Dostępne w wersji pełnej

24Człowiek inny niż pozostali

Dostępne w wersji pełnej

25Jezus, Syn Boży

Dostępne w wersji pełnej

26Godzina ciemności

Dostępne w wersji pełnej

27Zmartwychwstanie

Dostępne w wersji pełnej

28Nowe początki

Dostępne w wersji pełnej

29Podróże apostolskie Pawła

Dostępne w wersji pełnej

30Ostatnie dni Pawła

Dostępne w wersji pełnej

31U końca czasów

Dostępne w wersji pełnej

Epilog

Dostępne w wersji pełnej

Pytania do dyskusji

Dostępne w wersji pełnej

Wykaz postaci(w porządku chronologicznym)

Dostępne w wersji pełnej

Indeks miejsc biblijnych

Dostępne w wersji pełnej

TYTUŁ ORYGINAŁUThe Story

Copyright © 2005, 2008, 2011 by Zondervan

Published by arrangement with The Zondervan Corporation L.L.C., a division of HarperCollins Christian Publishing, Inc.

OPRACOWANIEMax Lucado & Randy Frazee

TŁUMACZENIE Z JĘZ. ANGIELSKIEGOSławomir Rajzer

REDAKCJAAndrzej Kosiński

KOREKTAMarek Chadziński Agata Pindel-Witek

PROJEKT OKŁADKIŁukasz Kosek

ZDJĘCIE NA OKŁADCEArchiwum DW Rafael

Za zgodą wydawnictwa Pallottinum w książce wykorzystano: Pismo Święte Starego i Nowego Testamentu, Biblia Tysiąclecia, wyd. IV.

Na zlecenie Woblink

woblink.com

plik przygotowała Katarzyna Ossowska

ISBN 978-83-7569-746-9

© 2018 Dom Wydawniczy „Rafael”

ul. Rękawka 51

30-535 Kraków

tel./fax 12 411 14 52

e-mail: rafael@rafael.pl

www.rafael.pl

E-booki dostępne na: