Zagubieni w miłości - Katarzyna Lemiesz - ebook + książka
NOWOŚĆ

Zagubieni w miłości ebook

Lemiesz Katarzyna

3,0

167 osób interesuje się tą książką

Opis

Malownicza wyspa na Szeszelach, gorący romans i tajemnica, którą skrywa czas.

 

Esme, piękna i ambitna studentka zarządzania, wraz z przyjaciółkami spędza wakacje w rajskim kurorcie. Tam, pośród turkusowych wód i złocistych plaż, poznaje Kurta – skromnego, uczciwego chłopaka, który dopiero co ukończył studia. Przypadkowe spotkanie staje się początkiem niezapomnianych dwóch tygodni pełnych namiętności i emocji, które zapisują się w ich sercach na zawsze.

 

Jednak wakacyjny romans ma swój kres. Pozostają jedynie wspomnienia – aż do chwili, gdy los ponownie stawia ich na swojej drodze. Po pięciu latach Kurt pojawia się w rodzinnej firmie, nieświadomy, że Esme jest świetną pracownicą jego ojca.

 

Przypadek? A może przeznaczenie?

 

Czy uczucie, które kiedyś rozpaliło ich serca, przetrwa próbę czasu? A może przeszłość skrywa tajemnice, które nigdy nie miały ujrzeć światła dziennego?

 

Pełna napięcia i emocji historia, w której bohaterowie walczą z przeciwnościami losu, a serce musi podjąć decyzję, czy warto dać szansę temu, co zostało utracone.

Ebooka przeczytasz w aplikacjach Legimi na:

Androidzie
iOS
czytnikach certyfikowanych
przez Legimi
czytnikach Kindle™
(dla wybranych pakietów)
Windows
10
Windows
Phone

Liczba stron: 272

Rok wydania: 2026

Odsłuch ebooka (TTS) dostepny w abonamencie „ebooki+audiobooki bez limitu” w aplikacjach Legimi na:

Androidzie
iOS
Oceny
3,0 (6 ocen)
3
0
0
0
3
Więcej informacji
Więcej informacji
Legimi nie weryfikuje, czy opinie pochodzą od konsumentów, którzy nabyli lub czytali/słuchali daną pozycję, ale usuwa fałszywe opinie, jeśli je wykryje.
Sortuj według:
Tina88

Nie polecam

Najgorsza książka jaką czytałam. Masakra!!!
00
Antiochia1

Nie oderwiesz się od lektury

fajna
00
Baskle
(edytowany)

Nie polecam

Masakra co to za dyrdymały. Dawno nie czytałam tak banalnej i sztucznej książki… nic tu się nie klei, co chwile jedynie przewracałam oczami. Podsumowując szkoda czasu.
00



Tej autorki w Wydawnictwie WasPos

Umowa na miłość

Układ małżeński

Historia wielkiej miłości

Odwaga serca

Zagubieni w miłości

W PRZYGOTOWANIU

Jego obsesja

Wszystkie pozycje dostępne również w formie e-booka

Copyright © by Katarzyna LemieszCopyright © by Wydawnictwo WasPos, 2026All rights reservedWszystkie prawa zastrzeżone, zabrania się kopiowania oraz udostępniania publicznie bez zgody Autora oraz Wydawnictwa pod groźbą odpowiedzialności karnej.

Redakcja: Kinga Szelest

Korekta: Magdalena Czmochowska

Projekt okładki: Magdalena Czmochowska

Ilustracje wewnątrz książki: pngtree.com

Skład i łamanie oraz wersja elektroniczna: Adam Buzek/[email protected]

Wydanie I – elektroniczne

Wyrażamy zgodę na udostępnianie okładki książki w internecie

ISBN 978-83-8290-920-3

Wydawnictwo WasPosWarszawaWydawca: Agnieszka Przył[email protected]

ROZDZIAŁ 1

ESME

– Esme, nie możesz nam odmówić. Zwłaszcza że udało ci się ze studiami – przekonywała mnie Britney, moja najlepsza przyjaciółka, którą znałam od małego.

Stała przede mną, uśmiechając się szeroko, i właśnie próbowała namówić mnie na małe wakacje. Jej zachwyt nad tym, że dostałam się na wymarzone studia, był wzruszający.

Britney, wysoka szatynka o piwnych oczach i ciemnych, długich włosach, emanowała naturalnym pięknem. Skórę miała ciemniejszą od mojej, co zawdzięczała matce, która była mulatką. To zestawienie kolorów dodawało jej wyjątkowego uroku. Wyróżniała się również swoim stylem ubierania się, zawsze modnie, ale z umiarem. Nie była typową silikonową lalką, która decydowała się na liczne operacje plastyczne. Jej wygląd był autentyczny, a to było rzadkością w świecie młodych bogatych dziewcząt, które często eksperymentowały z chirurgią plastyczną.

Pochodziła z zamożnej rodziny, a jej ojciec, Danny, był właścicielem wytwórni płytowej. Dzięki niemu, my, młode dziewczyny, miałyśmy dostęp do największych gwiazd i początkujących artystów muzycznych. To pozwalało nam poznać świat show biznesu od środka.

Życie osobiste Britney było jednak skomplikowane. Co miesiąc miała nowego chłopaka. Mężczyźni często zbliżali się do niej, by czerpać korzyści ze znajomości z jej ojcem. Czułam jej smutek, gdyż relacje te były często oparte na interesach. Wiele razy wypłakiwała mi się w ramię, a ja starałam się ją pocieszyć. Często jednak nasze rozmowy kończyły się śmiechem i żartami, które pozwalały zapomnieć o problemach.

Traktowałyśmy siebie jak siostry. Przyjaźń była dla nas niezwykle istotna, a wyjątkowa więź, która nas łączyła, przetrwała wiele trudności życiowych.

Ja byłam jasną blondynką o zielonych oczach, szczupłą i całkiem ładną – tak przynajmniej oceniali mnie znajomi. Starałam się być naturalna i nie przekształcać siebie w wymalowaną lalkę. Mój makijaż ograniczał się jedynie do podkreślenia rzęs, by wydobyć głębię spojrzenia oraz delikatnego błyszczyku na ustach. Wierzyłam, że prawdziwa uroda kryje się w naturalności, i zawsze preferowałam subtelny wygląd.

– Brit, ja nie mam tyle kasy, by jechać z tobą i z Jesse na Seszele – powiedziałam, czując lekki niepokój.

Britney, zawsze pewna siebie i przekonana do swojego pomysłu, odpowiedziała:

– Ile razy mam ci powtarzać, że moi rodzice wykupili nam bilety i opłacili dwutygodniowy pobyt w jednym z najpiękniejszych kurortów, jakim jest Constance Ephelia? Zobaczysz, będziemy się bawiły znakomicie i do tego poznamy przystojnych chłopaków – dodała z uroczym uśmiechem, jak mały szczeniaczek.

Nie potrafiłam jej odmawiać, choć zawsze źle się czułam, kiedy jej rodzice wydawali na mnie pieniądze.

– Esme, zgódź się, do cholery.

– Dobrze, ale ten ostatni raz – powiedziałam z lekkim westchnieniem.

Pisk mojej przyjaciółki był tak donośny, że zatykało mi uszy. Szybko podeszła do mnie i złapała za dłonie.

– Bez ciebie wakacje byłyby nudne. – Zaczęła podskakiwać, a ja razem z nią. Zachowywałyśmy się jak wariatki. – Zobaczysz, będzie cudownie. Czuję, że poznasz tam kogoś wyjątkowego.

Tak naprawdę to nigdy nie miałam szczęścia w miłości. Mężczyźni wykorzystywali mnie, by zbliżyć się do Britney, by dotrzeć do jej ojca i podrzucić mu swoje demo. To sprawiało, że traciłam wiarę w uczciwość ludzi.

Dlatego dałam sobie spokój z chłopakami i skupiłam się na nauce. Dzięki mojemu zaangażowaniu udało mi się dostać na najlepszą uczelnię w Wielkiej Brytanii, ESCP Europe. Nie były to tanie studia, ale na moje szczęście, za sprawą wysokiej średniej, uzyskałam stypendium, które na pewien czas odciążyło mnie finansowo.

Mój tata prowadził warsztat stolarski, a mama salon kosmetyczny. Chociaż byli pracowici i przedsiębiorczy, w domu nigdy nie było za dużo pieniędzy. Kiedy rodzice dowiedzieli się, że wyjeżdżam na studia, powiedzieli, że odkąd się urodziłam, odkładali mi pieniądze. Byłam zdziwiona, gdy dowiedziałam się, ile udało im się zgromadzić. Kwota była ogromna i na pewno pozwoliłaby im na zakup nowego domu. Nie chciałam jej przyjąć, ale tata nie słuchał moich protestów i przelał całą kwotę na moje konto. Byłam jedynaczką, i choć pieniądze były ważne, to nigdy nie brakowało mi miłości ze strony rodziców. Kochali mnie tak bardzo, jak ja ich, i ten gest był dowodem na ich troskę o moją przyszłość.

– Mam nadzieję, że zabrałaś to bikini, które kupiłam ci na osiemnaste urodziny? – zapytała Britney, gdy opuszczałyśmy lotnisko, idąc w stronę wynajętego samochodu. Jej długie włosy opadały na ramiona, a uśmiech rozświetlał twarz.

Obok nas zachichotała Jesse, którą w skrócie nazywałyśmy JJ. Miała na sobie luźną letnią sukienkę i wydawała się gotowa na plażowe przygody.

– Przecież jakbym go nie wzięła, tobyś nie dała mi żyć – odpowiedziałam z uśmiechem, ciesząc się na myśl o nadchodzących wakacjach.

– A ty swój wzięłaś? – zwróciła się do Jess.

– Dziewczyno, ty jesteś jak nasz szef, więc żeby uniknąć twojego gadania, to tak, wzięłam, i nawet te krótkie jaskrawe spodenki wrzuciłam do walizki – odpowiedziała z humorem JJ, a jej długie, falowane włosy błyszczały w słońcu.

– No wiesz co? Uraziłaś moją przyjacielską duszę. – Britney nadąsała się i wsiadła do samochodu na miejsce kierowcy. Jej pewność siebie była zaraźliwa. – Może wielmożne panienki wsiądą? Pora ruszać! – wydarła się przez okno, trąbiąc na nas.

Wspólny śmiech towarzyszył nam, gdy wsiadłyśmy do samochodu i ruszyłyśmy w stronę przygód na Seszelach.

Widoki zapierały mi dech w piersiach. Nigdy wcześniej nie miałam okazji podziwiać tak pięknych krajobrazów. Morze rozciągało się na horyzoncie, błyszcząc w odcieniach niebieskiego, które sprawiały, że trudno było oderwać wzrok od jego piękna. Plaże były wyjątkowo piaskowe i białe, a ich brzegi obsadzone zielenią palm, która dodawała im uroku.

Różnokolorowe ptaki krążyły na niebie, tworząc swoiste widowisko. Ich egzotyczne pióra lśniły w słońcu jak klejnoty w koronach. Tutejsi mieszkańcy, serdeczni i gościnni, kiwali nam głowami lub do nas machali, uśmiechając się przy tym. To miejsce wydawało się pełne ciepła i życzliwości.

Seszelskie plaże i lasy tropikalne sprawiły, że poczułam się jak w raju. To wszystko było jak bajka, która mogłaby trwać wiecznie, lecz brakowało w niej królewicza na białym rumaku, pędzącego po plaży. Seszele były dla nas niezapomnianym miejscem, gdzie natura prezentowała swoją najpiękniejszą stronę.

– Jesteśmy na miejscu – odezwała się uradowana Britney. – Lecimy do naszego domu. Kto ostatni przy basenie, ten zgniłe jajo! – dodała z uśmiechem.

Nie mogłam wytrzymać i wybuchnęłam śmiechem. Widok Seszeli był naprawdę oszałamiający, a przyjaciółka była w swoim żywiole.

– To brzmi jak świetny plan! – odpowiedziałam, biorąc głęboki oddech.

Czasami moja przyjaciółka zachowywała się jak mała dziewczynka z dwoma kiteczkami, z którą bawiłam się w piaskownicy. To wspomnienie wywołało u mnie szeroki uśmiech.

Kiedy zrozumiałam, że zostałam sama na podjeździe, ruszyłam biegiem w stronę ogrodzenia, po czym wgramoliłam się na nie. W momencie gdy zeskoczyłam, upadłam na kolana przed przystojnym mężczyzną. Stał tam w szortach w kolorze khaki, bez koszulki, z papierosem w ustach. Jego piękne, brązowe oczy skupiły się na mnie, a w nich można było dostrzec zainteresowanie. Ciemne i gęste blond włosy tworzyły coś w rodzaju dzikiej fryzury, a kilkudniowy zarost zdobił jego twarz, nadając wyrazistego charakteru.

Nagle poczułam ochotę, by zatopić dłoń w gęstwinie jego włosów i zachwycać się ich miękkością. Na samą myśl o tym zrobiło mi się gorąco, a moje policzki zapłonęły. Chociaż mężczyzna oderwał ode mnie wzrok i ukucnął, to ta chwila pozostawiła niezapomniane wrażenie.

– Dziewczyno, nic ci się nie stało? – Jego twarz ukazywała troskę, a spojrzenie brązowych oczu wyrażało autentyczne zmartwienie.

– Nie… Chyba nie. – Niezgrabnie podniosłam się z trawy i poczułam, jak coś ciepłego spływa mi po łydce.

– Ty krwawisz! – powiedział głośno, zwracając uwagę na skaleczenie. – Zaraz opatrzę ci ranę, ale najpierw usiądź i poczekaj. – Podprowadził mnie do leżaka i posadził na nim.

Obserwowałam zachodzące słońce, które w połowie zatopiło się w wodzie i wyglądało tak, jakby wszystko wokół niego płonęło. Widok był przepiękny.

– Czy ty zawsze napadasz tak na chłopaków w ich własnym domu?

Lekko się uśmiechnęłam i głośno jęknęłam, gdy przystojniak polał skórę wodą utlenioną. Rana pieniła się jak wzburzone morze.

– Wybacz, ale przez chwilę będzie szczypało. – Podniósł moją nogę wyżej i zaczął dmuchać, co zmniejszało pieczenie.

– Przepraszam – wydukałam pod nosem. – Myślałam, że to ogrodzenie prowadzi do naszej rezydencji.

Spojrzałam na skaleczenie, które w rzeczywistości nie wyglądało tak tragicznie.

– Czyli nie jesteś tu sama? Mam nadzieję, że twój chłopak nie dostanie nerwicy, że wpadłaś do mnie. – Jego usta wykrzywiły się w uśmiechu.

– Nie mam chłopaka. – Nie wiem, czemu powiedziałam mu prawdę, przecież nie wiedziałam, kim jest. – Jestem tu ze swoimi przyjaciółkami.

– Na długo przyjechałyście?

Wydawał się słodki i z pewnością tak samo smakował. Jego lekko rozchylone usta kusiły mnie i namawiały do grzechu.

– Dobrze się czujesz? Bo jesteś jakaś nieobecna.

Poliki zapłonęły mi ponownie. Odgoniłam swoje fantazje i spróbowałam wrócić do normalnych myśli.

– Przepraszam cię…

– Zawsze tak często przepraszasz? Jeszcze nie spotkałem dziewczyny, która w kółko przeprasza.

– Nie…

Kolejny raz chciałam przeprosić, ale ugryzłam się w język.

– To dobrze. Więc pani nieznajoma, na długo przyjechałaś ze swoimi przyjaciółkami?

– Na dwa tygodnie.

– Super. Mam nadzieję, że dasz się zaprosić na drinka lub wyskoczymy coś zjeść?

Ucieszyłam się na jego propozycję, ale musiałam odmówić.

– Nawet nie wiem, jak masz na imię i czy przypadkiem nie jesteś jakimś napalonym zboczeńcem.

Chłopak spojrzał na mnie i widziałam, jak walczy ze sobą, by się nie roześmiać.

– Jesteś bardzo błyskotliwa, mądra i urocza, kiedy czujesz się zakłopotana.

Cholera, jak on mógł w tak krótkim czasie mnie rozszyfrować?

– Esme, gdzie ty jesteś?! – Usłyszałam krzyk Britney, który przecinał spokojny szum fal.

Spojrzałam na mojego przystojnego rozmówcę i odpowiedziałam głośniej.

– Już idę! Wybacz, ale muszę uciekać. Dziękuję za fachową opiekę i jeszcze raz przepraszam za to całe zamieszanie.

Wstałam z leżaka, delikatnie poklepałam chłopaka po ramieniu i pokuśtykałam w stronę wyjścia.

– Przestań przepraszać – zwrócił mi uwagę, uśmiechając się do mnie. – Nie zapomnij o rewanżowym drinku, Esme.

Ostatnie spojrzenie, jakie mi rzucił, było jak ciepły promień słońca na mojej skórze. Musiałam przyznać, że zaczęłam czuć do niego pewien pociąg. Uśmiech, którym mnie obdarzył, dosłownie zwalił mnie z nóg. Potknęłam się o jakiś wystający kabelek i upadłam na trawnik. Chłopak szybkim krokiem podszedł do mnie, sprawdzając, czy nic mi się nie stało.

– Czy ty lubisz się przewracać? Czuję się jak twój osobisty ratownik.

Uśmiechnął się szeroko, ukazując rząd równych i białych zębów. Ja znowu zrobiłam się czerwona jak burak.

– Muszę ci powiedzieć, że lubię, kiedy się tak rumienisz.

Nie wiem, co się w danym momencie między nami zadziało, ale nasze usta złączyły się i zaczęły wzajemnie pieścić.

Delikatność jego warg i gorący język sprawiły, że odleciałam gdzieś wysoko, ponad białe obłoki. Nasz pocałunek stawał się bardziej zachłanny. Dłonie chłopaka zaczęły wędrować po moim obojczyku, a moje ręce zatapiały się w gęstwinie jego włosów. Tak jak myślałam, były miękkie i cudowne w dotyku. Poczułam przyjemny skurcz w podbrzuszu. Chwila ta była niczym magia, a czas zdawał się zwalniać.

– Esme, do cholery! Gdzie ty jesteś? Bo jak zaraz się nie pokażesz, to wezwę policję.

Oderwałam się niechętnie od chłopaka.

Nasze oddechy były przyśpieszone, pożeraliśmy się spojrzeniami pełnymi pożądania. Jeszcze nigdy nie przeżyłam tak przyjemnego i rozkosznego pocałunku.

– Już wychodzę, Brit.

Powoli wstałam i ręką przetarłam jeszcze mokre wargi.

– Wybacz, ale nie mogłem się oprzeć twoim ustom. – Jego wzrok był bardzo krępujący.

– Było przyjemnie, chociaż nadal nie wiem, jak masz na imię.

Otworzyłam ponownie bramę i wyszłam, nie oglądając się za siebie.

– Kurt, na imię mam Kurt, Esme!

Usłyszałam jego głos, ale nie miałam odwagi ponownie na niego spojrzeć.

– Gdzie ty byłaś!?

Britney i Jesse stały przed domem i podpierały ręce na biodrach.

Wyglądały jak stare kwoki pilnujące swoich piskląt. Obie spojrzały na moje poranione nogi.

– Co ci się, do cholery, stało? – zapytała JJ.

– Nic się nie stało. Jak widzicie, jestem cała i zdrowa, tylko lekko skaleczona. Po prostu pomyliły mi się domy.

Dziwnie mi się przyglądały.

– No co? Każdemu może się pomylić.

Chciałam ruszyć do domu, ale usłyszałam męski głos.

– Esme, zostawiłaś u mnie swój telefon!

Musiał mi wylecieć, kiedy zaliczyłam pierwszy lub drugi upadek. Oby nie pomyślał, że specjalnie go upuściłam.

– Dziękuję, Kurt.

Podeszłam do niego i odebrałam moją własność. Nasze spojrzenia się spotkały. Ujrzałam iskrę pożądania w jego bursztynowych oczach. Ponownie poczułam ten przyjemny skurcz w podbrzuszu.

– Cześć. Jestem Britney, a to Jesse, przyjaciółki Esme.

Wyciągnęła rękę w jego stronę. Chłopak, nie patrząc na dziewczyny, przywitał się z nimi.

– Miło mi, jestem Kurt, wasz sąsiad.

Ciągle patrzyliśmy na siebie.

– A teraz mi wybaczcie, ale muszę lecieć. – Odszedł kilka kroków, ale przystanął i odwrócił się do nas. – Może będziecie miały ochotę na imprezę plażową, organizowaną przez moich przyjaciół?

Podszedł do mnie, zabrał mi telefon i wpisał adres oraz nazwę klubu plażowego, w którym miała odbyć się impreza.

– Nie wiem, bo dopiero co przyjechałyśmy, ale dziękujemy za propozycję – wydukałam pierwsze bzdury, jakie przyszły mi do głowy.

Odniosłam wrażenie, że go rozczarowałam.

– Oj tam, mówisz bez sensu – zaczęła Brit. – Z miłą chęcią przyjdziemy, Kurt.

Chłopak się uśmiechnął i pomachał nam na pożegnanie.

– Nie wiem, co się z tobą dzieje, ale widzę, że ten przystojniak nie może oderwać od ciebie wzroku, tak samo, jak ty od niego. Więc trzeba pomóc twojemu szczęściu i nie marnować żadnej okazji. Zaraz zrobimy z ciebie bóstwo, byś powaliła na kolana Kurta i posiadła go fizycznie, i to jeszcze na różne dzikie sposoby.

Uwielbiałam Britney, ale czasami seks ją zaślepiał.

ROZDZIAŁ 2

ESME

Stałam przed ogromnym lustrem, które wisiało w holu, i przyglądałam się sobie. Musiałam pochwalić swoje przyjaciółki, gdyż wykonały prawdziwe arcydzieło. Miałam delikatny makijaż, który podkreślał moje zielone oczy i długie rzęsy, a czarne kreski na górnych powiekach dodawały mi tajemniczości. To był taki makijaż, jaki lubiłam – naturalny, ale uwypuklający moje atuty.

Moje jasne blond włosy opadały kaskadą na ramiona, lekko falując na końcach. Były miękkie w dotyku, a ich naturalny blask tylko podkreślał moją urodę.

Strój wybrała dla mnie Britney. Delikatnie opalona skóra na brzuchu i ramionach prezentowała się bardzo dobrze w kusej bluzeczce z krótkimi rękawami. Bluzeczka ta podkreślała także mój dość spory biust. Do tego włożyłam szorty, które eksponowały krągłe biodra i zgrabne nogi. Była to stylizacja, w jakiej nigdy wcześniej się nie pojawiłam, ale w obliczu planowanej imprezy postanowiłam zaakceptować wybór Brit.

Britney, ubrana w małą czarną bez ramiączek i złote japonki, prezentowała się jak prawdziwa femme fatale. To ona była królową wieczoru. JJ, zawsze swobodna i niezależna, włożyła zwykłe krótkie spodenki dżinsowe i bluzkę odkrywającą plecy. Jej nonszalancja kontrastowała z naszymi bardziej eleganckimi stylizacjami, ale to właśnie w tym tkwiła jej uroda. Różnorodne stroje odzwierciedlały różnice między nami. Byłyśmy gotowe na niezapomnianą noc na Seszelach.

– Zobaczysz, że rzucisz Kurta na kolana – wyszczebiotała Brit, a ja jedynie pokazałam, żeby puknęła się w głowę.

– Dziewczyny, czy wy tak zawsze musicie zachowywać się przed imprezą? – Rozradowana Jesse chwyciła małą torebeczkę i wyszła na zewnątrz. – Cholera, bo przecież my nawet o północy się nie zjawimy, paniusie.

– Odezwała się ta, co najdłużej układała włosy w łazience – powiedziałam, zbiegając po schodach.

– Czepliwe z was baby. – Brit przekroczyła próg domu krokiem modelki, zarzucając włosy na prawy bok.

Rozejrzałyśmy się po przestronnym holu, który już teraz było widać, że stanie się sercem tej nocy. Impreza plażowa trwała w najlepsze, a muzyka wypełniała powietrze rytmicznymi dźwiękami.

– Czas zacząć to szaleństwo! – Jesse podniosła butelkę szampana i kieliszki, a my za nią.

– Za Seszele i za naszą niezapomnianą noc! – krzyknęła Brit i pomachała swoją butelką, co skończyło się lekkim rozlaniem szampana na podłogę, ale to tylko dodatkowo nas rozśmieszyło.

Pojawiłyśmy się na imprezie z uśmiechami na twarzach i gotowe na przygody, które ta magiczna noc na

Seszelach miała nam przynieść.

Uwielbiałam je i tak naprawdę nie wyobrażałam sobie, by mogło ich ze mną nie być.

Na plażę nie miałyśmy daleko, więc postanowiłyśmy się przejść. Księżyc pięknie rozświetlał nam drogę, a gwiazdy dodawały niebu większego uroku.

Muzykę dało się słyszeć z daleka. JJ, kołysząc biodrami, szła w jej rytm i przy okazji wymachiwała rękoma, śpiewając coś pod nosem. Brit, zbyt długo nie wytrzymała i dołączyła do dziewczyny. Teraz razem kroczyły asfaltem, kołysząc się na lewo i prawo. Każdy przyjeżdżający samochód trąbił lub mężczyźni pogwizdywali i czasami coś krzyczeli z uśmiechami na ustach.

Po półgodzinie dotarłyśmy na miejsce. Plaża na Seszelach wydawała się kolejnym rajem, który już nie raz na tej wyspie widziałam. Delikatny biały piasek rozciągał się jak wspaniałe marzenie. Po przeciwnej stronie plaży rósł bujny las tropikalny, z soczyście zielonymi drzewami i egzotycznymi kwiatami. To miejsce emanowało dziką urodą i spokojem.

Nawet w nocy widok był niezwykły. Jasny księżyc odbijał się od spokojnej powierzchni morza, sprawiając, że fale migotały srebrzystym blaskiem. Gwiazdy na niebie były tak jasne, że wydawało się, iż można dotknąć ich palcami. To magiczne otoczenie dodawało plaży niebiańskiego uroku.

Palmy, jak milczący strażnicy, zdawały się strzec tajemniczego raju Seszeli. Ich wysokie klony z liśćmi, oświetlone blaskiem delikatnych żarówek, rzucały długie cienie, które malowały na białym piasku wzory przypominające zapomniane znaki z dawnych opowieści.

Słodki zapach kwiatów podobnych do lilii unosił się w powietrzu, tworząc aurę egzotycznego czaru. Te misternie udekorowane paliki z latarniami dodawały całości niepowtarzalnego uroku. Światło, wydobywające się z tych małych latarni było delikatne i ciepłe.

Wszystko to razem tworzyło scenerię jak z bajki, która sprawiała, że każdy, kto miał przywilej znaleźć się na tej rajskiej plaży, czuł się jak bohater romantycznego filmu. To miejsce emanowało magią i romantyzmem, które zapadało głęboko w serca gości, pozostawiając niezapomniane wspomnienia.

Muzyka była głośna i wprowadzała wszystkich w wyśmienity nastrój. Z głośników wydobywała się melodia, która zachęcała do tańca.

Na plaży nie brakowało tancerzy tworzących wirujące figury. Ich ciała migotały w blasku ognia, dodając magii temu cudownemu wieczorowi.

Barmani pracowali niestrudzenie, przygotowując kolorowe drinki. Ich stoiska były oświetlone, a światła przyciągały spojrzenia jak małe klejnoty w nocnym niebie. Drinki nie tylko były smaczne, lecz także przepięknie wyglądały, zdobione owocami i parasolkami.

Wszystko to razem sprawiało, że miejsce tętniło życiem i energią, pozwalając każdemu gościowi poczuć się częścią tego niezwykłego wieczoru.

– To jest niesamowite miejsce! – krzyknęłam, unosząc ręce w geście zachwytu.

Plaża prezentowała się tak oszałamiająco, że trudno było powściągnąć emocje.

– I nie mogłyśmy wybrać lepszego momentu na nasze wakacje. – Jej twarz promieniała radością.

– Jejku, normalnie jak z taniego romansidła – powiedziała sarkastycznie JJ, spoglądając na ozdobione latarniami palmy.

– No co ty mówisz? Przecież tu jest pięknie. – Nie mogłam się powstrzymać od riposty.

Czułam się pełna entuzjazmu, przemawiała przeze mnie magia tego miejsca.

– Kiedyś miałabym podobny entuzjazm, Es, ale teraz to jest tani chwyt na podlotki, by je poderwać i zaciągnąć w ustronne miejsce. – Jesse zachowywała się inaczej niż kiedyś, jej słowa brzmiały nieco cynicznie.

– Co ci się stało, JJ? Przecież uwielbiałaś romantyczne chwile, lizaki w kształcie serduszek z wyznaniami miłości – powiedziałam.

Britney oderwała się od nas i poszła szybkim krokiem w stronę baru z drinkami.

– Esme, to życie. Życie potrafi zmienić człowieka o sto osiemdziesiąt stopni. – Jesse ruszyła za Britney, zostawiając mnie samą na pięknej plaży.

Zastanawiałam się, co musiało jej się przydarzyć, że tak szybko się zmieniła. Być może zakończony związek z Felipe miał na nią wpływ, choć to ona go opuściła. On desperacko próbował odzyskać Jess, błagając ją i mówiąc, że nie może żyć bez niej. Wyraźnie było widać, że oddał jej całe swoje serce, lecz Jesse odeszła. Kiedy zapytałyśmy, dlaczego tak postąpiła, z wyraźnym lekceważeniem odparła, że nie zamierza wiązać się z takim łajdakiem. Nie wnikałyśmy wtedy w szczegóły.

Dotarłam do swoich przyjaciółek i usiadłam obok Brit, zamawiając sobie drinka, którego nazwy nie byłam w stanie wypowiedzieć. Barman uśmiechnął się jedynie i puścił mi zalotnie oczko. Po chwili otrzymałam drinka, który emanował intensywnymi kolorami. Dolna część była jaskrawożółta, a górna niebieska, tworzyło to hipnotyzujący gradient. Oczywiście, w szklance była kolorowa parasolka, która dodawała uroku. Postanowiłam nie zwlekać i spróbować tego egzotycznego napoju. Przechyliłam szkło, a łzy stanęły mi w oczach.

Britney spojrzała na mnie z zainteresowaniem.

– Kochanie, co ci jest?

Zaczęłam kaszleć, szukając butelki z wodą.

– O cholera! Jaki mocny! – wydarłam się zbyt głośno po wypiciu wody z butelki, a ludzie, którzy znajdowali się blisko nas, spojrzeli na mnie z głupimi minami.

Zawstydziłam się przez chwilę, ale momentalnie o tym zapomniałam, kiedy spojrzałam na szklaneczkę swojego ostrego alkoholu, która była całkowicie pusta.

– Nikt mi nie powiedział, że to jest taka siekiera.

Barman wytrzeszczył oczy, widząc moją pustą szklankę, i zaczął bić brawo.

– To co ty wzięłaś? – zapytała roześmiana w głos JJ, widząc, jak ludzie klaszczą i klepią mnie po plecach.

Wskazałam palcem na nazwę tej trutki na szczury, a JJ wybuchnęła śmiechem jeszcze bardziej.

Popatrzyłam się na nią jak na opętaną.

– Dziewczyno, zamówiłaś najmocniejszy drink, jaki istnieje na tej wyspie. Niektórzy nie mają odwagi przełknąć nawet łyka, a ty wypiłaś całą szklaneczkę.

Szczęka opadła mi na kolana.

– No, Esme, nigdy bym nie przypuszczała, że jesteś taka dobra w piciu ostrej bryzy.

Do rechoczącej JJ dołączyła Britney, a ja siedziałam jak zaczarowana i nie potrafiłam ruszyć się z miejsca.

Głos, który usłyszałam za plecami, podziałał na mnie jak zimny prysznic. Odwróciłam się.

Stał przede mną chłopak w krótkich spodenkach i w rozpiętej koszulce. Światło lamp pięknie podkreślało każdy mięsień i krzywiznę jego ciała. Bursztynowe oczy były wpatrzone w moje, a w nich z kolei odbijał się błysk plażowych ognisk. Czułam, jak jego spojrzenie głęboko penetruje moją duszę, a jednocześnie co jakiś czas schodzi na moje piersi.

Nie wiedziałam, co się ze mną dzieje, bo przecież nigdy nie rozmyślałam o pieszczotach, a tym bardziej z chłopakiem, którego nie znałam. To jednak było jakieś niewytłumaczalne przyciąganie. Wiedziałam, jak cudownie i rozkosznie całuje. Pragnęłam ponownie zatopić się w jego gęstych włosach i smakować wargi, za którymi tęskniłam. Jeszcze czułam rozchodzące się ciepło między udami, które na samą myśl o nim ścisnęłam zbyt mocno, odczuwając niemożliwe do opanowania pragnienie.

– Kurt, jak miło cię widzieć – odezwała się Brit, ciągnąc JJ w stronę tańczących mężczyzn.

Zostałam z nim sama, nie licząc ludzi wkoło nas, oni jednak przestali istnieć dla mnie.

– A więc się pojawiłaś? – Uśmiechnął się i usiadł koło mnie.

– Dziewczyny nie dałyby mi żyć, gdybym tu nie przyszła.

Odwróciłam się w jego stronę. Nie wiedziałam, czy tę gorączkę wywołał drink mocarz, czy obecność tego przystojniaka.

– Cieszę się, że przyszłaś i muszę powiedzieć, że jestem pod ogromnym wrażeniem twojego wyczynu.

– Jakiego wyczynu? – Przyglądałam się chłopakowi z zaciekawieniem i czekałam na odpowiedź.

– No nie udawaj, Esme. Jeszcze żadnej kobiecie nie udało się wypić koktajlu śmierci za jednym przechyleniem. – Patrzył na mnie jakby z podziwem, ale przecież wypicie alkoholu nie powinno być jakimś wielkim wyczynem.

– Ja nie wiedziałam, co to było. Po prostu usiadłam i zamówiłam sobie coś do picia.

– Zawsze jesteś taka skromna? – Lekko uniósł wargi w uśmiechu. Dłonią dotknął mojej i pociągnął mnie na parkiet, w tłum rozgrzanych i całujących się ludzi.

Nie zdążyłam odpowiedzieć, bo stałam już na środku parkietu i bujałam się w rytm piosenki.

Wszystko wokół nas wirowało, a Kurt prowadził mnie z gracją i pewnością siebie. Byliśmy jak dwa ciała poruszające się w harmonii, a czas zdawał się zwalniać, pozostawiając nam te magiczne chwile, w których istnieliśmy tylko my.

Kurt obejmował mnie mocno, a ja odwzajemniałam jego gest. Nasze ciała ocierały się o siebie, a nasze ruchy stawały się coraz bardziej zmysłowe. To była gra namiętności i pożądania. Tańczyłam tyłem do tego przystojniaka, a moja pupa znajdowała się w okolicy jego dość twardego penisa. Błądziliśmy dłońmi po swoich ciałach. Nie musieliśmy zamienić ani słowa, aby zrozumieć, co się między nami dzieje.

Ja – grzeczna dziewczyna, z dobrego domu, która dostała bardzo dobre wychowanie – próbowałam właśnie uwodzić w tańcu nieznajomego chłopaka. Nie wiedziałam, czy to Kurt tak na mnie działa, czy też zawartość tego przeklętego drinka. Moje ciało ogarnął cudowny skurcz, który miał swoje źródło między udami. Byłam tak podniecona, że nie panowałam nad tym, co robię.

DJ puścił Shape of You w wykonaniu Eda Sheerana i nasze ciała przywarły do siebie jeszcze bardziej. Nasze usta dzieliły jedynie centymetry. Czułam to samo, co Kurt. To było jak niewidzialne połączenie, które popychało do tego niesamowitego tańca pośród tłumu ludzi, a jedyną rzeczą, którą czuliśmy, była wzajemna fascynacja i pożądanie.

– Esme, nie wiem, co ty ze mną wyprawiasz, ale odkąd wpadłaś do mnie przez płot, pragnę tylko jednego. Właśnie tego. – Zwilżył swoje usta językiem i wbił się w moje wargi.

Na początku całował bardzo zachłannie, nie delikatnie.

Zaskoczył mnie swoją wypowiedzią i tym brutalnym, pełnym pożądania pocałunkiem. Otworzyłam się na niego i przyjęłam jego język z wielką radością i z takim samym pragnieniem.

Cholera, co się ze mną dzieje? – zapytałam siebie w myślach, kiedy trochę oprzytomniałam.

Nie możesz na to pozwolić – odpowiedziała moja podświadomość.

Wiedziałam, że nie mogę posunąć się za daleko. Odepchnęłam zszokowanego chłopaka, przerywając nasz gorący pocałunek. Kurt stał i rozpalał mnie wzrokiem przepełnionym seksualną dzikością. Przestraszyłam się tego wszystkiego, co się między nami działo. Nigdy tak nie miałam. To było jak burza, która niespodziewanie przyszła i ogarnęła mnie swoim szaleństwem, zostawiając chaos i dezorientację. Moje serce waliło jak młotem, a w głowie krążyły myśli o tym, co się właśnie wydarzyło.

– Przepraszam – wydukałam i uciekłam.

Wybiegłam na asfalt i nie zatrzymałam się, póki nie brakło mi tchu. Oparłam się plecami o jakieś drzewo, a wokół mnie szumiały liście i cykady śpiewały swój letni koncert. Z trudem opanowałam oddech i zaczęłam płakać, łzy spływały mi po twarzy, rozmywając wrażenia i emocje, które wcześniej ogarnęły mnie w tańcu z Kurtem.

Dlaczego tak reagowałam na tego chłopaka? Przecież nie znałam go, a kiedy tylko go widziałam, pragnęłam, by mnie pieprzył na kilkadziesiąt sposobów. Nie panowałam nad żądzą. To było przerażające i niepokojące, nie mogłam powstrzymać się od pragnienia jego dotyku. Postanowiłam go unikać. Moje serce wciąż biło gwałtownie, a myśli snuły się w labiryncie pożądania i zdezorientowania. Coś we mnie zostało złamane i przekształcone przez ten gorący, przypadkowy pocałunek.

– Dlaczego uciekałaś? – zapytał Kurt, siedząc w jeepie bez dachu.

Jego spojrzenie było intensywne, a ja czułam je w każdej komórce swojego ciała.

Wstałam, ale nie odpowiedziałam na jego pytanie. Zamiast tego ruszyłam w stronę domu, nie oglądając się za siebie. Myśli mąciły mi w głowie, gdy próbowałam zrozumieć, co właśnie się stało.

Dlaczego tak się na mnie uparł? – zapytałam siebie w myślach, ale odpowiedź nie przyszła.

W mojej głowie narastał chaos emocji i sprzecznych uczuć. Nie mogłam pojąć, co takiego mnie do niego przyciąga.

Bo pragnie się z tobą kochać, pragnie, byś krzyczała jego imię, osiągając najlepszy orgazm w życiu. – Moja podświadomość chyba robiła sobie ze mnie żarty.

Zamiast mnie cały czas odciągać od tego niebezpiecznego i seksownego kolesia, to jeszcze bardziej nakręcała. To uczucie było jak walka z silnym prądem, który popychał mnie w niebezpieczne odmęty pożądania.

Mój oddech był przyśpieszony, a serce biło mi tak mocno, że czułam je w każdym zakamarku ciała. W oddali słyszałam szum fal uderzających o brzeg plaży.

Wzrok Kurta wbił się we mnie i choć próbowałam się opierać temu magnesowi pożądania, wiedziałam, że to tylko kwestia czasu, zanim znów stracę kontrolę.

– Esme, do cholery! Porozmawiajmy w końcu. – Wysiadł z samochodu i złapał mnie za nadgarstek, odwracając w swoją stronę.

– Zostaw mnie, Kurt. Lepiej będzie, jeśli więcej się nie spotkamy. – Wyrwałam rękę i ruszyłam dalej.

– Nie mówisz tego poważnie, prawda?

Nie odpowiedziałam, tylko przyśpieszyłam kroku.

– Przecież pragniesz mnie tak samo, jak ja ciebie.

Podniosłam dłoń i wystawiłam mu środkowy palec.

– Dziewczyno, doprowadzasz mnie do szału.

Nie wiem nawet kiedy, podbiegł i przewrócił mnie na dość wysoką trawę. Leżałam na plecach, a on na mnie. Nasze nosy się stykały, a jego oddech czułam na swoich spuchniętych od ostatniego pocałunku ustach.

– Kurt, przestań! – krzyknęłam, próbując uwolnić się spod niego.

Jego ciało było jednak zbyt silne, zbyt mocno przywierało do mojego. Jego oczy wciąż błyszczały pożądaniem, a to tylko pogłębiało mój niepokój.

– Proszę cię.

– O co mnie prosisz, maleńka? – Jego język zwilżył moje wargi.

Przez tę małą czułość przeszły mnie ciarki.

– Kochaj się ze mną.

Nie wiem, dlaczego to powiedziałam, ale nie żałowałam wypowiedzianych słów. Było w nim coś, co mnie przyciągało, co sprawiało, że nie mogłam się oprzeć.

– Z tobą, maleńka, zawsze i wszędzie. – Nasze usta złączyły się w delikatnym i namiętnym pocałunku, który przerwał chłopak. – Nie będę się kochał z tobą na trawie, i to przy ulicy. Pragnę cię mieć w swoim łóżku i w swojej sypialni.

Wziął mnie na ręce, a moje serce biło jak oszalałe, gdy zanurzyłam się w jego bursztynowych oczach.

Kurt odpalił silnik, a ulica znikała za nami. Nasze ciała przywarły do siebie jak magnesy. Nie myślałam o konsekwencjach, nie myślałam o tym, co przyniesie przyszłość. W tamtym momencie była tylko ta chwila pełna pożądania i tajemniczości, która nas ogarnęła i nie chciała puścić.

ROZDZIAŁ 3

ESME

Szybko podjechaliśmy pod dom Kurta, a widok rezydencji sprawił, że zaparło mi dech w piersiach. Ta niesamowita posiadłość emanowała luksusem i wyrafinowaniem, którego nigdy wcześniej nie miałam okazji doświadczyć. Znaleźliśmy się w zupełnie innym świecie, w którym wszystko wydawało się doskonale dopracowane i przesiąknięte bogactwem.

Stałam w miejscu, nie wiedząc, jak mam się zachować. Moje myśli były rozdarte. Z jednej strony nieopisane pragnienie tego przystojnego mężczyzny kusiło mnie jak nigdy dotąd, a z drugiej strony obawiałam się, że to uczucie może sprowadzić mnie na drogę, którą nie chciałam podążać. Kurt był dla mnie tajemnicą, nie znałam go, a w głowie pojawiły się pytania. Co, jeśli on co wieczór zabierał inną kobietę do swojej sypialni? To sprawiło, że poczułam się niepewnie.

Zapełniłam swoją głowę dziwnymi wizjami i niepotrzebnymi obawami, przez co straciłam trochę zimnej krwi i zdolności racjonalnego myślenia. Wiedziałam, że muszę podjąć decyzję, ale nie byłam pewna, czy jestem gotowa na to, co może się wydarzyć. Przecież od dawna nie byłam z żadnym mężczyzną, a teraz po kilku godzinach znajomości miałabym pójść z nim do łóżka.

Kurt zachowywał się jak prawdziwy dżentelmen, podając mi swoją dłoń. Ujęłam ją, czując jego silny chwyt i ciepło, które przenikało przez moją skórę. Te proste gesty sprawiały, że czułam się wyjątkowa i doceniana.

Podczas całej podróży zachowaliśmy milczenie, ale kiedy spojrzałam w jego oczy, dostrzegłam iskrzący się podnieceniem płomień. Kurt pożerał mnie wzrokiem, a ja czułam, jak ślini się na widok moich okazałych piersi. Nie mogłam zaprzeczyć, ten mężczyzna potrafiłby rzucić niejedną kobietę na kolana swoim wyglądem i charyzmą. Przyznałam w duchu, że już raz udało mu się to ze mną, kiedy przeskoczyłam przez płot, a moje kolana osłabły pod wpływem jego uroku.

Człowiek czasami bywał jak ta łamaga i potrafił narobić sobie wstydu przed przystojnym mężczyzną, ale tym razem miałam zamiar być bardziej pewna siebie.

Kurt prowadził mnie za rękę w stronę swojego imponującego domu, a ja czułam, jak nogi mi się trzęsą. Adrenalina wciąż buzowała we mnie, a w gardle mi zaschło.

Kiedy przekroczyliśmy próg, a moje oczy prześlizgiwały się po luksusowych detalach i wyrafinowanym wystroju wnętrza, zaniemówiłam. To miejsce było przepełnione bogactwem i przepychem, jakiego nigdy wcześniej nie widziałam na oczy. Nawet ogromny dom Brit nie dorównywał temu, co miałam okazję zobaczyć. Wszystko tutaj emanowało luksusem, od pięknych dzieł sztuki na ścianach po nowoczesne systemy zabezpieczeń, w tym dyskretnie rozmieszczone kamery, które śledziły każdy ruch. Poczułam się jak w bajce, która właśnie stała się rzeczywistością. To był zupełnie inny świat, którym się zachwycałam, jednocześnie czując się jak gość na królewskim przyjęciu. Nie mogłam uwierzyć, że znalazłam się w takim miejscu.

– Tu jest pięknie – wydusiłam, rozglądając się po okolicy z zachwytem.

– Mnie też się podoba. Chcesz coś do picia? – zapytał Kurt, uśmiechając się do mnie.

Kiwnęłam głową, akceptując jego propozycję. Nie mogłam się doczekać, aby zobaczyć, co jeszcze skrywa ta niesamowita rezydencja.

Kurt zniknął w małym korytarzu, pozostawiając mnie samą w salonie. Usiadłam na kanapie, wpatrując się w ogromne okno, które z pewnością prowadziło na taras. Po chwili z głośników rozbrzmiała piosenka Boyz II Men – I’ll Make Love to You. Ta romantyczna ballada wywołała we mnie mieszaninę uczuć. Była to jednocześnie urokliwa i zmysłowa melodia, która dodatkowo podgrzewała atmosferę.

Kiedy Kurt wrócił z dwiema butelkami zimnego piwa, miałam nadzieję, że alkohol może złagodzić napięcie między nami. Otworzył jedną i podał mi z uśmiechem, a potem drugą dla siebie i usiadł obok mnie na kanapie. W miarę jak delektowaliśmy się piwem, słuchając muzyki, czułam, że atmosfera między nami staje się coraz bardziej namiętna.

Nie zastanawiając się zbyt długo, przechyliłam butelkę i wypiłam połowę zawartości.

– Ktoś tu bardzo jest spragniony – rzucił, uśmiechając się do mnie.

Jego uwaga sprawiła, że poczułam się lekko niezręcznie.