Umowa na miłość - Lemiesz Katarzyna - ebook + książka

Umowa na miłość ebook

Lemiesz Katarzyna

3,9

Opis

Młoda kobieta jest zmuszona zapłacić byłem partnerowi, który porwał ich synka. Jeśli tego nie uczyni, ojciec sprzeda malca. Do czego będzie zdolna matka, by odzyskać swoje ukochane dziecko?

Poważny i kiedyś bardzo szanowany człowiek biznesu zostaje zatrzymany za zabójstwo swojej narzeczonej. Policja nie mając dowodów, wypuszcza go na wolność. Ten jednak i tak zostaje aresztowany oraz skazany za oszustwa podatkowe. Po wyjściu z więzienia poznaje dziewczynę, która pracuje w klubie nocnym jako kelnerka. Mężczyzna jest nią zainteresowany i składa jej propozycję – trzy tygodnie spotkań za wysoką stawkę.

Co połączy Sophie i Avana? Czy będą mieli szansę na uczucie?

Ebooka przeczytasz w aplikacjach Legimi na:

Androidzie
iOS
czytnikach certyfikowanych
przez Legimi
czytnikach Kindle™
(dla wybranych pakietów)
Windows
10
Windows
Phone

Liczba stron: 253

Odsłuch ebooka (TTS) dostepny w abonamencie „ebooki+audiobooki bez limitu” w aplikacjach Legimi na:

Androidzie
iOS
Oceny
3,9 (39 ocen)
19
6
7
5
2
Sortuj według:
Ewelina2611

Dobrze spędzony czas

"Umowa na miłość" Katarzyna Lemiesz - strona autorska Wydawnictwo WasPos wciąga czytelnika już od samego początku. Akcja, która toczy się już od pierwszych stron, wzbudza wiele emocji i szokuje. "... - Kiedy cię zobaczyłem, wiedziałem, że masz tak samo zranioną duszę jak ja. Potrzebujesz mnie tak, jak ja potrzebuję ciebie.." Sophie Elwood musi zdobyć ogromną sumę pieniędzy, żeby uratować synka z rąk byłego partnera. Jedynym rozwiązaniem jest układ, który proponuje jej Avan Miller. Poważny, kiedyś szanowany biznesmen budzi w dziewczynie strach. W końcu został oskarżony o śmierć partnerki i oszustwa finansowe. Propozycja Avana może pomóc Sophie,dziewczyna pomimo obaw godzi się na trzytygodniowy układ. Miało być strasznie, ale to właśnie chłopak pokazał dziewczynie czym jest prawdziwa rozkosz i opiekuńczość. Obydwoje zranieni w przeszłości, mogą odzyskać spokój i zaznać szczęścia. "Ciągle płynęłyśmy pod prąd. Czemu ani ja, ani Sophie nie mogliśmy szczęśliwie dopłynąć do brzegu. Dlac...
10
Basiaaaa123

Nie oderwiesz się od lektury

Bardzo piękna historia która skradła moje serce czyta się ją bardzo przyjemnie gorąco polecam 🔥😘❤️
10
leszczyk76

Nie oderwiesz się od lektury

lekko się czyta i wciągająca
10
Sikuikupa

Z braku laku…

Dawno nie czytałam takiego gniotu.
11
za_czy_ta_na

Dobrze spędzony czas

Matka dla dziecka gotowa jest zrobić wszystko. Znakomitym tego przykładem jest Sophie, bohaterka powieści Katarzyny Lemiesz "Umowa na miłość". Były partner Sophie to kryminalista, który nie cofnie się przed niczym, by zdobyć to czego chce. Porywa własne dziecko, żądając za nie od jego matki wysokiego okupu. Sophie, by zdobyć pieniądze decyduje się na pewien układ. Na trzy tygodnie ma stać się kobietą do towarzystwa Avana, mężczyzny podejrzanego o zabójstwo żony. Początkowy strach Sphie do Avana przeradza się stopniowo w sympatię ale czy jest szansa, by między tą dwójką rozkwitło większe uczucie? Bardzo podoba mi się fabuła książki. Wciągnęłam się w nią od pierwszej strony. Historia dwojga skrzywdzonych ludzi, którzy próbują zaznać w życiu jeszcze trochę radości. Ludzi, którzy szukają miłości, którzy pragną być kochani. Autorka porusza tematy chwytające za serce. Sophie nie miała łatwego życia. Uwolniła się z rąk znęcającego się nad nią fizycznie i psychicznie partnera, ale trauma ...
00

Popularność




Copyright © by Katarzyna Lemiesz, 2021Copyright © by Wydawnictwo WasPos, 2022 All rights reserved

Wszystkie prawa zastrzeżone, zabrania się kopiowania oraz udostępniania publicznie bez zgody Autora oraz Wydawnictwa pod groźbą odpowiedzialności karnej.

Redakcja: Kinga Szelest

Korekta: Aneta Krajewska

Zdjęcia na okładce: © by Vojtech Vlk/dreamstime

Projekt okładki: Adam Buzek

Skład i łamanie oraz wersja elektroniczna: Adam Buzek/[email protected]

Ilustracje w książce © by pngtree.com

Wydanie I - elektroniczne

ISBN 978-83-8290-097-2

Wydawnictwo WasPosWarszawaWydawca: Agnieszka Przył[email protected]

Spis treści

Rozdział 1

Rozdział 2

Rozdział 3

Rozdział 4

Rozdział 5

Rozdział 6

Rozdział 7

Rozdział 8

Rozdział 9

Rozdział 10

Rozdział 11

Rozdział 12

Rozdział 13

Rozdział 14

Rozdział 15

Rozdział 16

Rozdział 17

Rozdział 18

Rozdział 19

Rozdział 20

Rozdział 21

Rozdział 22

Rozdział 23

Rozdział 24

Rozdział 25

Rozdział 26

Rozdział 27

Rozdział 28

Rozdział 29

Rozdział 30

Rozdział 31

Rozdział 32

Epilog

Rozdział 1

SOPHIE

Jechałam na rowerze przez gęstwinę lasu. Na dworze zapadał zmrok, a ptaki zlatywały się do swoich domów. Miałam dziesięć minut, by dotrzeć na czas. Bałam się mężczyzny, który mi płacił, ale nie miałam innego wyjścia. Musiałam zebrać sporą sumę, od tego zależało życie mojego dziecka. Straciłam do siebie cały szacunek, brzydziłam się sobą, ale jako matka musiałam bronić mojego synka. Nie mogłam pozwolić, by drań, który dał mu życie, zniszczył go tak, jak mnie. Zmarnował mi trzy lata życia, z których tylko miesiąc był piękny. Reszta związku była horrorem, o którym chciałamzapomnieć.

Ciągłe wyzwiska, bicie i traktowanie jak śmiecia, to był mój chleb powszedni. Nigdy nie było wiadomo, w jakim humorze przyjdzie do domu. Kiedy dowiedziałam się, że jestem w ciąży, świat mi się zawalił. Bałam się, że mógł zrobić naszemu dziecku krzywdę, zanim się urodziło. Nie akceptował mojego stanu i za każdym razem, kiedy źle się czułam, dostawałam w twarz. Któregoś dnia tak mnie pobił, że straciłam przytomność i zaczęłam krwawić. Przestraszył się, że mnie zabił, i wezwał pogotowie. Zabrali mnie, a jego aresztowali i zamknęli. Dostał pięć lat. Mnie na szczęście nic poważnego nie dolegało, ale gorzej było z maluszkiem. Lekarze starali się, żebym jak najdłużej utrzymała ciążę. Udało się i urodziłam zdrowego chłopca w trzydziestym czwartymtygodniu.

Kolejny horror zaczął się, kiedy mój były facet uciekł z więzienia. Wpadł do mojego mieszkania i odebrał mi synka, mierząc do mnie z broni. W zamian za dziecko zażądał stu tysięcy dolarów. Nie miałam takiej sumy. Ledwo wiązałam koniec z końcem. Nie otrzymywałam znikąd pomocy. Pracowałam w klubie nocnym za barem. Na szczęście moja przyjaciółka zostawała z Maksem. Byłam jej bardzo wdzięczna. Inaczej nie dałabym rady utrzymać synka isiebie.

Brad dał mi trzy tygodnie na zebranie pieniędzy. Nie mogłam zgłosić sprawy na policję, bo nigdy nie odzyskałabym Maksa. Powiedział, że jeżeli nie dotrzymam terminu, to on sprzeda naszego syna do bezdzietnej rodziny w Niemczech. Nie mogłam na to pozwolić. Głowiłam się, skąd miałam wziąć taką sumę. Nie miałam od kogo pożyczyć, a kredytu na taką kwotę żaden bank nie chciał mi udzielić. Traf chciał, że w pracy – od jednego klienta, którego nie znałam – dostałam propozycję zarobienia tyle, ile było mi potrzeba. W pierwszym momencie odmówiłam, ale dał mi czas do wieczora następnego dnia. Propozycja polegała na spotykaniu się za pieniądze. Stwierdził, że wrócił z długiej podróży i potrzebuje kobiecego towarzystwa. Mieliśmy spędzać czas w jego domu. Spotkania miały odbywać się co dwa, trzy dni przez trzy tygodnie. Pierwszego dnia miałam dostać połowę kasy, a ostatniegoresztę.

Mężczyzna był wysoki i dobrze zbudowany. Miał czarne, krótkie włosy i kilkudniowy zarost. Jego oczy były koloru piwa, które okalały ciemne i długie rzęsy. Facet był nieziemsko przystojny. Nie poznałam jego imienia i nie wiedziałam, kim tak naprawdębył.

Wróciłam do domu nad ranem i zasnęłam z myślą o pieniądzach i moim synku. Kiedy wstałam, stwierdziłam, że musiałam zostać dziwką na ten pieprzone trzy tygodnie. Nie zależało mi na moim ciele, bo liczył się tylko mój trzyletni syn. To dla niego musiałam się poświęcić, by ten bydlak nie zrobił mukrzywdy.

Odstawiłam rower przy domku gościnnym i weszłam do środka. Zawsze się tak umawialiśmy, że zanim się z nim spotkam, musiałam się przygotować, by być świeża i pachnąca. Na łóżku były przygotowane pończochy, bielizna i czerwone szpilki. Dziś miało być nasze trzecie spotkanie, na którym mieliśmy się po raz pierwszy kochać. Serce waliło mi ze strachu, a dłonie się pociły. Bałam się tego mężczyzny, ale lęk musiałam wsadzić w kieszeń. Po dwóch dniach poznałam jego nazwisko, na którego dźwięk zdębiałam. Kilka lat temu było o nim głośno w telewizji. Prawdopodobnie zabił swoją dziewczynę, ale nie udowodniono mu zabójstwa. Skazali go jednak za przekręty podatkowe w swojej firmie. Gorzej trafić nie mogłam. Zostałam dziwką mordercy. Przy bliższym spotkaniu okazywał się miłym mężczyzną, a zarazem twardym i obojętnym na innych. Byłam pewna, że to była tylko jego maska, a za nią krył się zranionyczłowiek.

Włożyłam to, co naszykował, a następnie swoją sukienkę i ruszyłam do domu mojegosponsora.

Nacisnęłam guzik dzwonka i po chwili otworzyły się drzwi, w których stanął Avan Miller. Miał na sobie białą bokserkę, która odkrywała jego muskularne ramiona oraz tatuaże. Był jakiś dziwny. Z jego oczu emanowała złość. Wciągnął mnie do środka i przycisnął do ściany. Ujął mnie za nadgarstki i uniósł moje ręce. Poczułam strach, który objął całe mojeciało.

Przełknęłam głośno ślinę, co nie uszło jegouwadze.

– Dziś będziesz krzyczała moje imię, Sophie. Sprawię, że twoje problemy odejdą. Pokażę ci świat namiętności, jakiego do tej pory nie znałaś – szeptał mi do ucha, delikatnie je muskając. – Nauczysz się pragnąć tak, jak jeszcze nigdy nie pragnęłaś. Każda pieszczota będzie rajem, którego zaznasz przy mnie. Daj się ponieść fantazji i przyjmij wszystko, co moje ciało zaoferujetwojemu.

Nogi mi zmiękły i poczułam, jak gorąca fala rozpalała mnie od środka. Spojrzał mi w oczy tak głęboko, jakby chciał się przebić doumysłu.

– Pozwól, że pokażę ci świat seksualnej bliskości. Pozwól się doprowadzić do bram raju, gdzie zaznasz rozkoszy, o której tak pięknie piszą w książkach. – Jego usta dotknęłymoich.

Przez słowa Avana zapomniałam ostrachu.

Nigdy nie czułam się tak zrelaksowana i odprężona. Moje ciało dało się ponieść do krainy namiętności, do której zaprosił mnieMiller.

Jego wargi były doskonale miękkie i zmysłowe. Całował mnie z takim oddaniem, że czułam się, jakbym unosiła się nad ziemią. Jego język cudownie pieścił wnętrze, próbując zdobyć nade mną przewagę. Rozpływałam się jak lód ogrzewany przez słońce. Dłonie mężczyzny delikatnie muskały rozpalone ciało. Było mi gorąco, aż dostawałam drgawek, które spowodowane były jego tanecznym dotykiem. Sprawiał, że zwykły pocałunek był jak taniec dwojga ludzi, którzy pragnęli czuć siebie blisko. Oderwał się od moich warg i wziął mnie na ręce. Szedł ze mną do swojej sypialni, nie spuszczając ze mnie wzroku. Sam widok jego rozpalonych pożądaniem oczu sprawiał, że zapomniałam o bożym świecie. W tym momencie istnieliśmy tylko mydwoje.

Położył mnie na ogromnym łożu, na błękitnej i pachnącej pościeli, na której były rozsypane płatki róż. Myślałam, że tacy mężczyźni istnieli wyłącznie w bajkach, ale on istniał naprawdę. Trzymał mnie w ramionach, zdejmując ze mnie sukienkę. Po chwili leżałam w samej bieliźnie i pończochach, które zostawił w domku. Czy czułam się zażenowana? Nie. Czułam się jak wyjątkowa kobieta, której pragnął najprzystojniejszy mężczyzna na świecie. Nie interesowało mnie, czy był mordercą i zabił swoją dziewczynę, interesowało mnie tylko to, co pragnął ze mnązrobić.

– Sophie, jesteś najpiękniejszą i najseksowniejszą kobietą, jaką kiedykolwiek miałem włóżku.

Poczułam się przyjemnie, a zarówno upokorzona. Byłam jego dziwką, płacił mi za to, co pragnął ze mną robić. Przez niego zapomniałam na moment, dlaczego chciałam oddać musiebie.

– Czemu mówisz mi te wszystkie słowa? Przecież płacisz mi za seks, więc nie musisz zdobywać mnie tymi pięknymi wyznaniami. – Chciał mnie pocałować, ale odchyliłamgłowę.

– Sophie, masz zranioną duszę. Nie pozwalasz samej sobie otworzyć się na mężczyznę, który pragnie, wręcz pożąda twojego idealnego ciała. W tym przypadku pieniądze nie mają znaczenia. Za tę jedną noc z tobą jestem w stanie oddać ci wszystko, co mam. Sprawiłaś, że od tak dawna zacząłem pragnąć kochać się z kobietą, dlatego ciesz się chwilą i zacznij czerpać z tegoprzyjemność.

Nie wiedziałam czemu, ale jego słowa podziałały na mnie jak zaklęcie, jak przepięknamagia.

Oddałam się mężczyźnie, którego się bałam i zarazem pragnęłam. Uczynił naszą noc wyjątkową. Była magia i był raj, któryobiecywał.

Nie kochałam się z nim dla pieniędzy, a z chęci bycia jego przez tę czarodziejskąnoc.

Zawisnął nade mną, by spoglądać na moje ciało. Zdjął z siebie koszulkę i rzucił ją w kąt. Ukazał mi się piękny i idealnie umięśniony mężczyzna. Jego ciało zdobiły tatuaże, które przedstawiały różnorodne postacie. Dotknęłam jednego z nich na lewym ramieniu. Przedstawiał twarz mężczyzny w masce. Wyczuł mojąciekawość.

– To jest moja ukryta twarz, której lepiej, żebyś nigdy niepoznała.

Nie miałam zamiaru o nic pytać. Chociaż ciekawość mniezżerała.

Avan rozpiął sprawnie zapięcie biustonosza i rzucił go za siebie. Jego usta przywarły do gołych piersi. Obchodził się z nimi, jakby były wyjątkowe. Mała przyjemność, którą mi sprawiał, rozpalała moją kobiecość. Pojedyncze jęki wydobywały się ze mnie, gdy ssał brodawki. Nasycony nimi, zaczął językiem sunąć w dół i zatrzymał się przed materiałem majtek. Wziął je w zęby i rozerwał materiał. Na trzask rozrywanej bielizny wydałam odgłos jęku. Pozbył się resztek, które pozostały na moich biodrach, i zanurzył się między udami. Momentalnie ścisnęłam w dłoniach materiał pościeli, wyginając się w łuk, pragnąc mocniej jego ust. Językiem zanurzał się w szczelinie i pieścił łapczywiełechtaczkę.

– Doprowadzę cię do ostrego orgazmu, Sophie.

Włożył jeden palec w mokrą cipkę i penetrował ją z szybkością światła. Jęki i krzyki wydobywały się z moich ust. Czułam ogromną falę, która zbliżała się z wielką siłą. Złapałam Avana za ramiona i wybuchnęłam z krzykiem, wylewając rozkosz, którą dał mi mężczyzna, którego siębałam.

Czy jego ukryta druga twarz, mogła być dla mnie groźna? Nie mogłam być tego pewna. Nie znałam go, a on nie znał mnie. Nie wiedział o mojej tragedii, którą przed nim skrywałam. Byłam w stanie zrobić wszystko, by ocalić mojego ukochanego synka. Potrzebowałam go tak samo, jak on mnie. Moje życie, moje szczęście i moja miłość – to wszystko było ukryte w Maksie. Tylko on się dla mnieliczył.

Rozdział 2

SOPHIE

– Czym ty do mnie przyjeżdżasz? – zapytał, kiedy szykowałam się nad ranem, by wrócić dodomu.

– Rowerem – odpowiedziałam, zapinającbiustonosz.

Dobrze, że resztę bielizny zostawiłam w domku gościnnym, bo inaczej wracałabym bez majtek. Avan usiadł na łóżku i zaczął się ubierać. Pomyśleć, że przed kilkoma minutami te silne ramiona trzymały mnie pod prysznicem. Na samą myśl robiło mi się gorąco. Seks z Millerem był wspaniały, wyjątkowy i jedyny w swoim rodzaju. W nocy kochaliśmy się dwa razy plus szybki numerek pod prysznicem. Każde zbliżenie z nim było inne. Inne pozycje, inna technika pieszczot i zawsze pozostawiał po sobie niedosyt. Czułam się wykończona. Głupio mi było się przyznać, ale ja tak właśnie pragnęłam sięczuć.

– Rowerem? Dziewczyno, sama na rowerze jechałaś przez las? Nie maszsamochodu?

Pokręciłam głową. Nie było mnie stać na taki luksus. Ogólnie rzecz biorąc, nie było mnie stać nanic.

– Tak nie możebyć.

– Nie przesadzaj, Avan, rower jest przyjemnym środkiem transportu i daje możliwość zrzucenia kalorii. – Uśmiechnęłam się doniego.

– Przestań gadaćgłupoty.

Naciągnął na siebie spodnie i wyjął z komody koszulkę z napisem „Jestemnajlepszy”.

Nadruk wywołał u mnie uśmiech. Spojrzał na T-shirt izapytał:

– Czyżbyś Sophie nie podzielała tego zdania? – Podszedł do mnie, włożył dłoń w moje włosy i przyciągnął do siebie. Czułam jego przyśpieszony oddech oraz twardego penisa, który wbijał mi się w udo. – Nie uważasz tak? – Przygryzł mi dolnąwargę.

Nabrałam głęboko powietrza i oblizałamusta.

– Przecież ja nic niepowiedziałam.

Przylgnął wargami do moich i całował z lekkąbrutalnością.

– Chcesz, żebym raz jeszcze ci pokazał, że jestemnajlepszy?

Musiało mi coś dolegać, bo miałam trudność zoddychaniem.

– Avan, jesteś najlepszy i zawsze takibędziesz.

Chciałam się trochę odsunąć, ale mi niepozwolił.

– W końcu, to powiedziałaś. – Uniósł mnie, chwyciwszy za pośladki. Automatycznie oplotłam go nogami w pasie. – Jesteś podobna do mnie. Ciągle ci mało pieprzenia. Dlatego zostaniesz u mnie do końca naszej trzytygodniowej znajomości. Muszę mieć cię u swojego boku. – Podciągnął mi sukienkę i wbił się we mnie swoim grubym i długim penisem. Przyparł mnie do ściany i ostro nadawał rytm naszym oddechom. – Jesteś taka mokra i otwarta na mnie. – Pieprzył mnie szybko, obijając plecami o twardą i zimną powierzchnię. – Bierzesztabletki?

Wcześniej się o to nie zapytał, bo używałprezerwatyw.

– Biorę – wydyszałam do jegoucha.

Poczułam nektar Avana, który połączył się z moim. Mężczyzna postawił mnie na podłodze, a ja ledwo co utrzymywałam się nanogach.

– Umyj się, a ja poczekam na dole. – Zapiął spodnie i ruszył dodrzwi.

– Avan, ja nie mogę zostać w twoimdomu.

Zwrócił się w mojąstronę.

– Płacę i wymagam. Dzieci ci chyba w domu nie płaczą? – zapytał nerwowo, wychodząc zsypialni.

– Właśnie, że płacze, mój syn – wyznałam płaczliwym i cichym głosem, siadając nałóżku.

Nie potrafiłam żyć bez mojego dziecka. Nie mogłam zabawiać się z facetem, nie wiedząc, co się działo z Maksem. Ten skurwiel nawet nie pozwalał mi z nim porozmawiać. Odizolował mnie od mojego skarbu. Jak on mógł zrobić coś tak okrutnego – odebrać mi synka, mojego ukochanego i najwspanialszego maluszka, który był moimżyciem.

Otarłam spływające z policzków łzy i poszłam pod prysznic, by zmyć z siebie pot. Ubrałam się i zeszłam na dół, gdzie Avan siedział na sofie. Rozmawiał z kimś przez telefon, a kiedy mnie zobaczył, zakończyłrozmowę.

– Wieczorem dostaniesz samochód. Nie będziesz jeździła rowerem. – Wstał i ruszył dokuchni.

– Nie chcę żadnegoauta.

Nie podobało mi się jegopostępowanie.

– Nie przeciwstawiaj mi się, Sophie.

– Nasza umowa polega tylko na spotkaniach. Ja nie chcę od ciebie prezentów, i to drogich prezentów. Jeśli ci, Avanie, nie odpowiadam, to zrezygnujmy z dalszychspotkań.

Mężczyzna wziął do ręki kubek z kawą i rzucił nim o ścianę. Podskoczyłam. Ja zaczynałam się gobać.

– Przez te cholerne trzy tygodnie należysz do mnie. Za to, do kurwy, ci płacę i wymagamposłuszeństwa!

Bolesne wspomnienia powróciły jakbumerang.

– Ty suko! Wszystko robisz, żeby mi się przeciwstawiać! – Podszedł do mnie i złapał za włosy. – Naucz się, kurwa, wykonywać moje polecenia. – Ciągnął mnie za włosy do pokoju. Rzucił mnie na łóżko i uderzył wtwarz.

– Brad, przestań, proszę cię – błagałam go, płacząc z przerażenia. – Więcej nie zrobię nic przeciwko twoimpoleceniom.

– Tak? To na kolana, dziwko! – rozkazał, odpinając spodnie i wyciągając penisa. – Opędzluj mi fiuta, ale do samegokońca.

Za każdym razem byłam przez niego upokorzona. Traktował mnie jakśmiecia.

– Słyszysz, co do ciebie mówię? – Stanął tak blisko, że czułam jego bicieserca.

– Nie – odpowiedziałam i ruszyłam dowyjścia.

– Dokąd tyidziesz?

– Wracam do domu, Avanie, na moim pięknym rowerze. – Otworzyłam drzwi i udałam się do domkugościnnego.

– Nie będziemy w taki sposób rozmawiać. – Szedł zamną.

– Ja nie jestem twojąwłasnością.

– Wiem.

Weszliśmy dośrodka.

– Sophie, przepraszam cię za moje zachowanie. Jestem trudnym człowiekiem z niełatwymcharakterem.

– Avan, ja mam swoje życie i swoje pieprzone problemy. Świat nie kręci się wokół ciebie. – Włożyłam czyste majtki i swoje staretenisówki.

– To opowiedz mi o swoich problemach. Pomogę ci z nich wyjść. – Usiadł na łóżku i przyglądał mi siębadawczo.

– Nie mogę. Ty i tak mi bardzo pomogłeś. – Postawiłam szpilki na szafcenocnej.

– Sophie, może negatywnie mnie odbierasz, ale życie dało mi w kość. Jest mi trudno i czasami nie daję rady, dlatego jesteś mi potrzebna. Kiedy cię zobaczyłem, wiedziałem, że masz tak samo zranioną duszę jak ja. Potrzebujesz mnie tak, jak ja potrzebuję ciebie. Możemy pomóc sobie w odnalezieniu rozwiązania swoich problemów. Nie odtrącaj tego, co daje nam przeznaczenie. Zamieszkaj ze mną na czas trwania umowy. Obiecuję, że pomogę ci z twoimi kłopotami, ale musisz mi o nich opowiedzieć. Nie bądź uparta i zawzięta. – Podszedł i złapał mnie w pasie. – Nie udowodniłem ci, Sophie, znaczenia moich słów? Dałem ci kawałek raju, a kiedy będziesz grzeczna, poznasz resztę. – Jego usta zbliżyły się do moich. – Poddaj się i przystań na moją propozycję. Nie będziesz żałowała, obiecuję. – Wbił się w moje usta i językiem penetrowałwnętrze.

Kim był Avan? Na mordercę mi nie pasował, ale na uwodziciela już tak. Jego słowa brzmiały jak magia. Szczypta tej magii sprawiała, że przestawałam myślećracjonalnie.

Zarzuciłam mu ręce na szyję i przybliżyłam się do niego. Potrzebowałam bliskości mężczyzny, tak jak on mojej. Nie miałam wyjścia, bo i tak bym się poddała, i musiałam przyjąć jego propozycję wspólnegozamieszkania.

Czy mogłam mu na tyle zaufać, by powiedzieć o moim porwanym synku? Czy pomógłby mi go odzyskać? Miałam dylemat, jaką decyzję podjąć. Jeśli on dowiedziałby się, że byłam matką, to mógłby zrezygnować z naszego układu i nie zapłaciłby mi drugiej połowy pieniędzy. Z drugiej strony możliwe, że wyznanie mu prawdy pomogłoby w uzyskaniu szybciej kasy. Przecież mi serce pękało z bezradności. Nie miałam pojęcia, co działo się z moim synkiem. Miałam nadzieję, że Brad nie zrobił mukrzywdy.

– Sophie, co się stało? Dlaczego płaczesz? – Odsunął się na kilka centymetrów. – Zrobiłem cośniestosownego?

– Przepraszam cię, Avan, ale moje życie jest zbyt pogmatwane. – Otworzyłam drzwi i wybiegłam z domku, po czym wsiadłam narower.

AVAN

Patrzyłem, jak Sophie znika w lesie. Co takiego się stało w jej życiu, że nie chciała mi o tym opowiedzieć. Może byłem potworem, złym człowiekiem z przeszłością, ale ja chciałem jej pomóc. Pragnąłem jej szczęścia i dobroci. Wszedłem do domu i zadzwoniłem doprzyjaciela.

– Dzień dobry, Mark.

– Jeśli dzwonisz, to znaczy, że znowu maszkłopoty.

Ostatnio to on zbierał dowody na mojąniewinność.

– Nic z tych rzeczy. Znajdź mi wszystko na temat SophieElwood.

– Twoja nowa dziwka? Nie tracisz czasu. – Zaśmiałsię.

– Nie, i nie mów tak o niej. Kiedy coś będzieszmiał?

– Daj mi dwadni.

Ta kobieta miała w sobie coś, co przyciągało moją uwagę. Była piękna, delikatna i krucha, chociaż w łóżku była odważna i potrafiła doprowadzić mnie do szału. Jej ciało było dla mnie stworzone. Była taka idealna, ale nie mogłem pozwolić, by narodziły się w niej uczucia domnie.

– Kurwa! Zaprzeczam sam sobie – rzuciłem do pustychścian.

Sam jej zaproponowałem, by na czas umowy się do mnie przeprowadziła. Może nie był to najlepszy pomysł. Jak mogłem nie pozwolić Sophie na uczucia, skoro ja sam starałem się ją na nie otworzyć. Byłem pojebany i pozbawiony racjonalnego myślenia. Więzienie mnie zmieniło, a to wszystko przez tego skurwiela. Ja mu tak ufałem, pozwoliłem na mieszkanie pod moim dachem, a on mnie zdradził. Któregoś dnia zapłaci mi za wszystko. Zniszczę go i nie pozwolę mu się podnieść. Odpokutuje za wszystkie grzechy tego świata. Pozna moją drugą twarz, którą próbowałem ukrywać przed ludźmi. Nie mogłem pozwolić, by Sophie poznała mnie od tej strony. Ona nie zasługiwała na taką prawdę o mnie. Ja tylko chciałem wprowadzić ją w świat magii i spróbować otworzyć na inny wymiar. Potrafiłem pięknie mówić, to był mój atut, dzięki któremu górowałem nad kobietami. Zawsze dawały się nabierać, ale z Sophie było inaczej. Ona mnie potrzebowała, a ja potrzebowałem jej. Mogliśmy oboje przez te trzy tygodnie się zmienić i spojrzeć zupełnie innym okiem na zło tego świata. Ona jednak była zamknięta w sobie. Musiałem coś uczynić, by mi zaufała i powiedziała o problemach, które tak bardzo ją przytłaczały. Byłem w stanie jej pomóc. Miałem pieniądze i znajomości tam, gdzie trzeba, ale to ona musiała sięotworzyć.

Rozdział 3

SOPHIE

Kolejny nowy dzień i kolejny dzień strachu o synka. Tak chciałam, żeby ten koszmar się zakończył. Siedziałam w pokoju Maksa i płakałam, ściskając w ramionach jego ulubionego pieska. Jakim trzeba było być skurwielem, by porywać własnego syna dla pieniędzy. Doskonale wiedział, że nie miałam takiej możliwości, by je zebrać. Nie miałam pojęcia, co bym zrobiła, gdyby nie pojawił się Avan. Ze smutku wyciągnął mnie dzwonek do drzwi. Otarłam twarz dłońmi i poszłam otworzyć. Byłam pewna, że to moja przyjaciółka. Jakie było moje zdziwienie, kiedy za drzwiami stał nie kto inny, jak Avan. Nie podawałam mu swojego adresu, więc skąd wiedział, gdziemieszkałam?

– Co ty tutaj robisz? – Stanęłam w drzwiach, opierając się onie.

– Przywiozłem twój nowy samochód. – Wyciągnął rękę i pomachał mikluczykami.

– A ja ci powiedziałam, że nie chcę od ciebie żadnychprezentów.

Nie potrzebowałam auta, tylko pieniędzy na uratowaniesyna.

– Może wpuścisz mnie dośrodka?

Nie mogłam tego zrobić. On nie mógł dowiedzieć się o Maksie. Jeszcze nieteraz.

– Niemogę.

Uniósł brwi wzaskoczeniu.

– Mam okropnybałagan.

Było mi tak cholerniegłupio.

– Bałagan, powiadasz? To cipomogę.

Rozdziawiłam buzię w szoku, a on wbił się w moje usta, pchając nas dośrodka.

– Jakoś nie widzę bałaganu – rzucił, gdy oderwał się odemnie.

– Avan! – krzyknęłam na niego. – Nie możesz tak robić. – Byłam oburzona jegozachowaniem.

– Co ty, do kurwy, przede mną ukrywasz?! – Nie zachowywał sięspokojnie.

– Moje życie i moje tajemnice, a tobie nic do tego. Wynoś się z mojego mieszkania, i tonatychmiast!

Moje słowa nie zrobiły na Avanie żadnego wrażenia. Rozsiadł się wygodnie nakanapie.

– Czyli masz przede mną tajemnicę? – Rozłożył ręce na długości oparcia kanapy i zarzucił nogę na nogę. – Bardzo jestem zainteresowany poznaniem tej tajemnicy. – Poklepał miejsce obok siebie, bym i jausiadła.

– Nic ci nie powiem. Nie możesz tego żądać ode mnie. Nie na tym polegała nasza umowa. Ty mi płacisz za seks, a ja się na tozgadzam.

Widocznie moje słowa na niego podziałały, bo podniósł się i zbliżył do mnie. Dłonie z nerwów zaczęły mi się pocić, a serce walić jak dzwon w kościelnejdzwonnicy.

– Sophie, myślisz, że mi chodzi tylko o seks? – Wpatrywał się intensywnie, jakby czytał we mnie jak w otwartejksiędze.

– A nie jest tak? Spójrz na mnie i na siebie. Zobacz, jak mieszkam i gdzie pracuję. W porównaniu do ciebie jestem jak wyliniały szczur szwendający się wściekach.

Wybałuszył na mnie bursztynoweoczy.

– Czy ty w ogóle słyszysz siebie? Dziewczyno, nie chciałabyś mieć takiej przeszłości, jaką ja mam. Nie chciałabyś przeżyć tego, co ja przeżyłem. Więc przestań pierdolić takie bzdury. – Dotknął dłonią mojego policzka i przejechał kciukiem po dolnej wardze. – Zobacz, jaka jesteś piękna, jaka pociągająca i zmysłowa. Sprawiasz, że widząc ciebie, pragnę cię całować – delikatnie musnął moje usta – dotykać – położył swoją dużą, ciepłą dłoń na moim nagim ramieniu – zatracać się w tobie i smakować każdy zakamarek twojego cudownegociała.

Przełknęłam głośnoślinę.

– Nie widzisz tego, jak działasz na mężczyzn, Sophie?

– Avan, proszę cię, przestań.

Nie chciałam dłużej słuchać tych wszystkich pięknych słów. Nie byłam przyzwyczajona do takichwyznań.

– Dlaczego mam przestać? – Jego usta delektowały się skórą mojej szyi, wywołując u mnie dreszczerozkoszy.

– Przestań.

Starałam się zapanować nad moim pożądaniem. Nie mogłam się z nim kochać w moim domu. Nie chciałam, żeby odkrył mojątajemnicę.

– Nie potrafię przy tobie racjonalnie myśleć. Dotknij mojego serca. – Przyłożył moją dłoń do swojej piersi. – Czujesz, jak bije? Otwórz się przede mną, uczynię wszystko, by ci pomóc. Mnie możesz zaufać tak, jak ja ufamtobie.

– Ufam ci, ale moje życie to moja sprawa. – Oderwałam się od niego i przeszłam na drugi koniec pokoju. – Jeśli możesz, to wyjdź, bo…

– Bo co? Tego chcesz, żebym zostawił cię w spokoju? Chcesz się wycofać z naszegoukładu?

Był bardzo zdenerwowany. Nie mogłam spojrzeć mu woczy.

– Avan, nie wycofuję się z umowy, tylko teraz chcę być sama. Uszanuj mojąprośbę.

Odwróciłam się do niego plecami i patrzyłam przez okno na plac zabaw, na którym zwykle bawił się mój synek. Łzy stanęły mi w oczach. Szybko dłonią jeotarłam.

– Typłaczesz?

Nie wiedziałam, kiedy do mnie podszedł. Odwrócił mnie w swoją stronę i uniósł palcem mój podbródek. Zostałam zmuszona do spojrzenia w jego piękneoczy.

– Sophie, nie chcę być wyłącznie twoim kochankiem, chcę być twoim przyjacielem, na którym będziesz mogłapolegać.

– Ja nie potrzebuję przyjaciół! – Nie panowałam nad sobą i dałam się ponieść emocjom. – Wyjdź, jutro się spotkamy uciebie.

– Od jutra u mnie mieszkasz i nie interesuje mnie twoje zdanie. Umowa to umowa. – Odwrócił się na pięcie, ale przy wyjściu się zatrzymał. – Twoje kluczyki. – Rzucił mi je pod nogi. – Do jutra i mam nadzieję, że będziesz w lepszymhumorze.

Na dźwięk trzaśnięcia drzwi aż podskoczyłam. Nie mogłam się dłużej powstrzymywać i wybuchnęłampłaczem.

– Mój kochanysynku!

Nadszedł wieczór, a ja siedziałam skulona i nie miałam siły się ruszyć, by wyszykować się do pracy. Nie chciałam patrzeć na tłumy napalonych mężczyzn, którzy ślinili się na prawie nagie ciała kobiet. Musiałam jednak iść, bo każdy grosz był dla mnie ważny. Nie miałam zbyt dużo czasu, ale gdyby nie prezent od Avana, to z pewnością bym się spóźniła. Miałam już wychodzić, kiedy usłyszałam telefon. Wyjęłam go szybko iodebrałam.

– Dlaczego nie odbierałeś? Chciałam porozmawiać zsynkiem.

Dzwoniłam do niego kilkakrotnie, ale nie był łaskawy ze mnąporozmawiać.

– Zapomnij, Sophie. Słuchaj mała, plany się zmieniły. Muszę do jutra mieć kasę, bo policja siedzi mi nadupie.

– Ja nie mam jeszcze wszystkich pieniędzy. Mampołowę.

Zaczął sięśmiać.

– W takim razie dostaniesz połowę tegogówniarza.

– Nie rób mu krzywdy. Błagam cię. – Zanosiłam siępłaczem.

– Kurwa, jaka matka, taki bachor. Nie interesuje mnie. Jutro do południa widzę kasę, a jak nie, to twój synalek będzie miał nową mamusię. – Rozłączył się, a moje serce pękło na miliardkawałeczków.

Zadzwoniłam do pracy i poprosiłam szefa o jeden wolny wieczór. Bez żadnego problemu się zgodził, co mnie ucieszyło. Chociaż gdyby nie dał mi wolnego, to ja i tak bym nie poszła. Nie mogłam pozwolić, żeby ten skurwiel wywiózł miMaksa.

Usiadłam na kanapie i zaczęłam liczyć raz jeszcze pieniądze. Brakowało mi czterdziestu tysięcy. Od kogo mogłam, to już pożyczyłam. Najwyżej zostanę zmuszona zastawić samochód. Wszystkie potrzebne papiery miałam i nie powinnam mieć żadnego problemu. Jeśli Avan się dowie, a tak będzie, wtedy dopiero będę skłonna wyjawić muprawdę.

Miałam położyć się do łóżka, kiedy rozbrzmiało pukanie. Modliłam się tylko, by nie był to Brad. Ze strachem otworzyłamdrzwi.

– Dlaczego nie przyszłaś do pracy? – Lekceważąc mnie, wszedł do środka. – Odpowieszmi?

Zamknęłam drzwi i patrzyłam na rozglądającego sięAvana.

– Ukrywasz przede mną swojego pierdolonegoBrada?

Momentalnie kolana mi się ugięły. Skąd o nimwiedział?

– Odpowiedz mi, dokurwy!

Nie mogłam wydobyć z siebie głosu. Avan wszedł do pokoju mojegosyna.

– Wyjdź stąd! Nie masz prawa przebywać w pokoju Maksa! – Próbowałam go wypchnąć, wyrzucić za drzwi, ale on był silny, silniejszy niż ja byłabym kiedykolwiek. Nie miałam tyle odwagi, żeby odpowiedzieć na jego pytania. Kolejny raz się przy nimrozpłakałam.

– Kurwa, prosiłem cię, byś była ze mną szczera. Sam musiałem się wszystkiego dowiedzieć o twoim życiu i o twoich skrywanych tajemnicach. Czemu mi nie powiedziałaś, że masz syna ifaceta?

Uniosłam zapłakaną twarz i spojrzałam naAvana.

– To moja sprawa. Mój syn nie powinien cięinteresować.

– A twój facet, który uciekł z więzienia, też nie powinien mnie interesować? Może to on kazał ci się zgodzić na naszą umowę, bo potrzebujekasy?

Zbladłam. Był taki bliski poznania prawdy. Czy powinnam była mu zaufać? Moje sumienie podpowiadało mi, żetak.

– Za kogo ty mnie uważasz. Avanie? Nie jestem dziwką, a Brad nie jest moim facetem od kilkulat.

– Dlaczego nic mi o sobie nie opowiadasz? Nawet o twoim trzyletnim synku. Uważasz mnie za potwora? A może ty się mnie boisz i uważasz, jak reszta, że zabiłem kobietę, która była moją jedyną miłością? W taki sposób mnieoceniłaś?

Pokręciłamgłową.

– Nie, Avanie. Ty nie mógłbyś nikogo skrzywdzić w przeciwieństwie doBrada.

Złapał mnie w objęcia i natarczywie pocałował, a mnie z wrażenia zakręciło się w głowie. Czułam, że Avan mi pomoże w odzyskaniu synka. Przytknął swoje czoło do mojego i spojrzał głęboko w mojeoczy.

– Ja nie zabiłem Evy. Zrobił to ojciec twojego Brada i zabrał połowę pieniędzy z mojejfirmy.

Nie mogłam uwierzyć w słowa Avana. Gustav nie mógłby się posunąć dozbrodni.

– To niemożliwe – powiedziałam, odsuwając się od mężczyzny. – Ja go znam. Dużo mi pomógł, kiedy byłam wciąży.

– Tak? To, gdzie jest teraz tenskurwysyn?

– Wyjechał, ale nie wiemdokąd.

– No właśnie. Zabił kobietę, którą kochałem, i ukradł moje pieniądze. – Dotknął mojego policzka. – Powiedz mi, gdzie jest twój syn, Sophie? Brad ci go odebrał, tak?

Pokiwałam głową i sięrozpłakałam.

– Ja pomogę tobie, a ty pomożeszmnie.

Rozdział 4

SOPHIE

Przez całą noc nie zmrużyliśmy oka. Musiałam opowiedzieć Avanowi o związku z Bradem oraz o żądaniu pieniędzy za mojegosynka.

– Dlaczego wszystko trzymałaś w sobie? Przecież dałbym ci te pieniądze i miałabyś przy sobie Maksa. – Tulił mnie do siebie i głaskał powłosach.

Czułam się jak maładziewczynka.

– Myślałam, że poczeka te trzy tygodnie i wtedy dałabym mu całą sumę, którą miałam dostać od ciebie. Nie jest łatwo mówić obcej osobie o własnychproblemach.

Nachylił się i spojrzał namnie.

– Uważasz mnie za obcego? Sophie, przecież znam cię, a ty znaszmnie.

– Wybacz, źle zabrzmiały mojesłowa.

– Jesteś pierwszą kobietą, na którą spojrzałem od dnia zabójstwa Evy. Czułem, że jesteś zniszczona od środka tak samo jak ja. Musiałem cię lepiej poznać. – Pocałował mnie delikatnie. – Z samego rana pojadę do banku po pieniądze i pojedziemy razem odebrać twojego synka z rąk jegoojca.

– Obiecuję ci, Avanie, że oddam ci wszystko co do grosza. – Uśmiechnął siędelikatnie.

– Oddasz mi w naturze, Sophie, i kiedy zamieszkasz u mnie z synem. – Spojrzałam na niego zaskoczona. – Nie rób takiej miny. Do końca umowy pragnę mieć cię bliskosiebie.

– Niemogę.

– Czemu ciągle się wykręcasz? Nie podoba ci się świat, do którego zabieram cię każdej nocy? Nie chcesz przebywać ze mną w rajurozkoszy?

Jego słowa potrafiły na mniedziałać.

– Nie chcę, żeby Maks się do ciebie przywiązał. On jest mały i na pewno jest mu potrzebny mężczyzna, którego będzie mógł traktować jakojca.

Sądziłam, że zrozumiał moje słowa tak, jaknależy.

– Sophie, rozumiem doskonale. Też byłem kiedyś małym chłopcem, który nie znałojca.

– Dobrze, że mnie rozumiesz, i moją odmowę również. – Pocałowałam mężczyznę wpoliczek.

– Nie przyjmuję odmowy. – Wbił się łapczywie w moje usta. – Sprawię, by twój syn spędził cudownedni.

Nie próbowałam drążyć tematu, bo nie było sensu. Już podjęłam decyzję, z której mój kochanek nie będziezadowolony.

Po namiętnym pocałunku zasnęliśmy nadranem.

Kiedy się obudziłam, Avana nie było. Pierwszy raz od kilku dni wstałam radosna. Miałam odzyskać mojego synka, moje szczęście i największą miłość. Tak bardzo tęskniłam za jego uśmiechem, za tym gadulstwem i wesołym śmiechem, który roznosił się po całym mieszkaniu. Brakowało mi naszych zabaw, wymyślania wspólnych bajek i robienia kolacji, przy której zawsze mi pomagał. Ja kroiłam warzywa i wędlinę, a Maksiu dekorowałkanapki.

Po szybkim odświeżeniu się poszłam do kuchni z zamiarem przygotowania śniadania. Kiedy je kończyłam, do mieszkania wszedł Avan. Stanął przede mną z bukietem różowych róż i mi jewręczył.

– Dla pięknej, odważnej i cudownej kobiety, którą tyjesteś.

Wzięłam od niego kwiaty i w podziękowaniu złożyłam na jego ustach szybkipocałunek.

– Dziękuję ci, są prześliczne. Tylko nie wiem, czy mam tak ogromny wazon, by się wszystkiezmieściły.

Uśmiechnął się domnie.

– O tym też pomyślałem. – Wyjął duży idealnywazon.

– Jesteś uroczy. – Odwzajemniłam uśmiech. Nalałam wody i włożyłamkwiaty.

– Nie pamiętam już, kiedy kupowałem kwiaty kobiecie. – Zamyślił się i na chwilę zrobił się przygaszony orazsmutny.

– Wiem, jak boli strata ukochanej osoby. – Położyłam mu dłoń na ramieniu. – Straciłam rodziców w katastrofie samolotowej, kiedy miałam osiem lat, przez osiemnaście lat wspomnienie ich twarzy zamazywało się, co bardzo mniesmuciło.

– Przykro mi, Sophie.

Przytuliliśmysię.

– Życie różne scenariusze nam pisze. Chodź na śniadanie, bo kawa stygnie. Mam nadzieję, że lubiszjajecznicę?

– Uwielbiam.

Avan usiadł do stołu w trochę lepszym humorze i zaczął jeśćśniadanie.

O jedenastej zadzwonił Brad. Podał mi adres miejsca, w którym mieliśmy dokonać wymiany. Nie sądziłam, że Avan miał swój plan, który był niebezpieczny dla mojego synka. Chciał się zemścić na moim byłym facecie i zawiadomił wcześniej policję. Opowiedział im o całej sytuacji, która miała miejsce wczoraj popołudniu. Funkcjonariusze czekali, aż poda im adres wymiany. Kiedy miałam już mieć Maksa przy sobie, specjalny oddział do zajmowania się takimi przestępcami miał zwinąć Brada i zamknąć, najprawdopodobniej na zawsze, w więzieniu o zaostrzonymrygorze.

– Nie martw się, Sophie, dasz radę. Wszyscy będziemy was bacznie obserwować. – Pocałował mnie i podał małą torebeczkę z pieniędzmi. – Idź i czekaj. Oni mogą obserwować każdy twój ruch, więc lepiej, żeby nie widzieli nasrazem.

Przestraszona ruszyłam na drugą stronę, udając się na opuszczoną stacjębenzynową.

Znajdowała się ona na pustkowiu, z dala od domów i ludzi. Nawet rzadko przejeżdżały tędy samochody i przez to została zamknięta. Została jedynie rudera po małym sklepiku, idealnie nadawała się do sceny z mrocznejksiążki.

Rozejrzałam się, ale nigdzie nikogo nie widziałam. Nawet Avan z brygadą policyjną byli niewidoczni dla moich oczu. Usiadłam na stopniu do dawnego sklepu i w nerwach czekałam na Brada, który zjawił się punktualnie w południe. Wysiadł ze starego forda, trzymając Maksia za rączkę. Kiedy maluch mnie zobaczył, zaczął się wyrywać i mnie wołać. Brad szarpał nim, jakby byłlalką.

– Zostaw go w spokoju! – krzyknęłam. – Zabieraj pieniądze i zostaw mojego syna i mnie wspokoju.

Zadowolony podszedł do mnie, puszczającmałego.

– Maks, wsiadaj dosamochodu.

Musiałam przyjechać moim nowym autem bmwX1.

– Widzę, że dobrze ci się powodzi. – Wyrwał mi pieniądze z ręki i zaczął liczyć. – Gdybym wiedział, tobym więcej za tego małego bachora policzył. – Chwycił mnie za twarz i mocnościsnął.

– Puszczaj mnie, to boli! – Spojrzałam w stronę Maksa, który wgramolił się do samochodu. Mogłam odetchnąć zulgą.

– Czyją jesteś kurwą, że tak dobrze się ustawiłaś, co? – Przejechał językiem po moimpoliczku.

– Wal się, skurwielu!

Zaśmiałsię.

– Jeśli zrobiłeś krzywdę mojemu synowi, to cięzabiję.

Próbowałam być silna i nie okazywać strachu. Do tej pory pamiętałam, jak mnie bił i sprawiał miból.

– Ten smarkacz nie powinien się nigdy narodzić. Chociaż gdyby nie on, to jego puszczalska matka nigdy by tak szybko nie zebrałapieniędzy.

Uderzył mnie w twarz. Miejsce, w które dostałam, zaczęło mnie szczypać. Dlaczego policja jeszcze nie zaaresztowała Brada? Na co oni czekali? Na to, aż mniezabije?

– Jesteś potworem w ludzkiej skórze. Masz pieniądze, to spieprzaj i nigdy więcej się do nas nie zbliżaj. – Ruszyłam w stronęsamochodu.

– Jeszcze nieraz zabiorę mojego syna, by wyciągnąć od ciebiekasę.

Byłam już przy samochodzie, kiedy oddział specjalny zwinąłBrada.

– Ty dziwko, sprzedałaś mnie! Zapłacisz mi za to, zobaczysz!

Dopiero wtedy cały lęk o mojego synka przerodził się w łzy iulgę.

– Mamusia!

Mój malutki synuś wysiadł z auta, a ja wzięłam go na ręce i mocno do siebieprzytuliłam.

Zaczęłam sprawdzać jego buzię i rączki, czy przypadkiem ojciec go nieskrzywdził.

– Maksiu, nic ci nie zrobił, nic cię nieboli?

– Nie, mamusiu. Tylko krzyczał na mnie, bo strasznie za tobą płakałem. Nie chciał mnie przywieźć dodomu.

Dawałam mu buziaki, a on wtulał się we mnie, jakby bał się, że go zostawię. Tak bardzo za nim tęskniłam, że trzymanie synka w ramionach przywróciło mi sens życia. Przecież Maks był dla mniewszystkim.

– Już nikt, synku, nie będzie na ciebie krzyczał, obiecuję.

Smyk zaczął obsypywać mnie słodkimicałusami.

Policja wypytała mnie o wszystkie szczegóły porwania Maksa i o to, czy ojciec nic mu nie zrobił. Chcieli go zabrać do szpitala, ale lekarz z pogotowia stwierdził, że wszystko w porządku. Synkowi również zadali kilka pytań, na które odpowiedział. Musiałam pojechać na komisariat i złożyć zeznania, które pozwolą skazać Brada na długi pobyt w więzieniu. Kiedy opuściłam budynek, dostrzegłam Avana opartego o maskę samochodu. Maks spojrzał na mnie izapytał:

– Mamusiu, co to zapan?

– Ten pan bardzo mi pomógł w odzyskaniu ciebie, kochanie.

Ścisnął mocniej mojądłoń.

– Cześć, Maks. – Avan wyciągnął do niego dłoń. – JestemAvan.

– Ja Maksiu, a ty jesteś chłopakiem mojejmamy?

Jak ja kochałam tę jego bezpośredniość. Mężczyzna poczuł się trochę zaskoczony, ale uśmiechnął się do mojegosynka.

– Jestem przyjacielem twojejmamy.

Nie wiedziałam czemu, ale poczułam się rozczarowana. Jak mogłam liczyć na coś więcej ze strony Avana. Minęły dopiero cztery dni od naszego pierwszego seksu. A poza tym ja nie mogłam liczyć na nic więcej. To była tylko głupiaumowa.

– Szkoda. – Zrobił smutną minkę. – Mamo? – Pociągnął mnie za rękaw. – Pójdziemy na dużą porcjęlodów?

– Oczywiście, skarbie, dokąd zechcesz. – Pocałowałam smyka w czółko i wsiedliśmy dosamochodu.

Usiadłam z synkiem z tyłu, a Avan prowadził auto. Dojechaliśmy do małej lodziarni i zajęliśmystolik.

– To jakie lody mój kolega zje? – zapytał radośnieMaksa.

– Moje ulubione lody to wiśniowe z dużą ilością bitej śmietany i czekolady. – Uśmiech nie schodził mu ztwarzy.

– A twoje, Sophie? Jakie są twoje ulubionelody?

Zauważyłam ten jego błysk w oczach. Zbereźnikjeden.

– Ja lubię waniliowe – powiedziałamzawstydzona.

– Waniliowe? To tak jak ja. – Udał się do środka i wrócił po chwili. – Maksiu, za moment przyniosą nasze pysznelody.

– Hura! Tata nie chciał mi dać lodów anijedzenia.

Łzy stanęły mi woczach.

– Kochanie, teraz będzie inaczej. – Przytuliłam szkraba. – Mama nigdy nie odmówi ci twoichprzysmaków.

Spojrzałam na Avana, który miał smutny wyraztwarzy.

– Maksiu, chciałbyś zamieszkać w dużym domu i mieć pokój z mnóstwemzabawek?

Uniosłam głowę i zdenerwowana wpatrywałam się w mężczyznę. Mówiłam mu, że nie zgodzę się na mieszkanie w jego domu, a on w bezczelny sposób przekupywał mojegosyna.

– Oj, tak! Mamo, mogę? – Był taki uradowany, a szczęście z niegoemanowało.

– Nie, kochanie. Nie możemy, i Avan nie powinien był wychodzić z taką propozycją. – Byłam naprawdęwściekła.

– Dlaczego?

– Mama jest zazdrosna. – Wbił wzrok we mnie. – Sophie, nie odmawiaj swojemu synowi. My się podzielimy z tobą zabawkami. – Uśmiechnął sięuroczo.

– Avan, jesteś nieodpowiedzialny i doskonale wieszdlaczego!

Kelnerka postawiła przed nami duże pucharki z lodami. Uśmiechnęła się do Avana iodeszła.

– Sophie, a kto powiedział, że miałoby to być tylkochwilowe?

Zaskoczył mnie po razkolejny.

Rozdział 5

SOPHIE

– Co powiecie na wycieczkę za miasto i piknik z ogromnym koszem jedzenia? – Avan wkroczył do kuchni z radosnymuśmiechem.

– Tak! – ucieszył się Maks. – Mamusiu, zgódź się, proszę.

Jego piękne zielone oczka, wyczekiwały mojejzgody.

– Najpierw śniadanie, chłopaki, a późniejwycieczka.

Synek skakał zradości.

– Wujku, mama się zgodziła. – Podbiegł do Avana, a on wziął go naręce.

– Wujku? – Patrzyłam na uśmiechniętegomężczyznę.

– Sam tak wybrał, prawda, smyku?

Maluch tylko pokiwał główką z czarnączupryną.

W domu Avana byliśmy dopiero od wczorajszego wieczora, a mój syn złapał z nim taki kontakt, że chyba popełniłam poważny błąd, godząc się na wspólne mieszkanie. Trudno będzie później, kiedy nasz raj się zakończy i wrócimy do szarej, nudnejrzeczywistości.

Zabrałam od siebie najpotrzebniejsze rzeczy i ubrania. Avan był na tyle pewny mojej zgody, że zdążył przyszykować w swojej łazience pustą półkę oraz część garderoby. Pokój dla Maksa był pełen zabawek, tak jak obiecał Avan. Szkrab był tak szczęśliwy, bawiąc się ze swoim nowym wujkiem, że zasnął koło północy, opierając głowę na jego kolanach. Mężczyzna delikatnie wziął go na ręce i położył na łóżeczku. Wszystko wyglądało pięknie, a ja czułam się szczęśliwa. Mogłam odetchnąć z ulgą, że mój synek był bezpieczny i nic mu nie groziło ze strony ojca. Bałam się jednak, że ta piękna, kolorowa bańka pęknie tak szybko, jakpowstała.

– Wszystko już mamy? – Avan cieszył się na ten wyjazd jak mójtrzylatek.

– Jedzenie jest, owoce też, napoje, ubrania, koc, apteczka – wyliczałam.

– Sophie, czy ty całą lodówkę i pół domu zabrałaś? – Śmiał się zemnie.

– Ja? Przecież to ty większość rzeczy pochowałeś – odparłam.

– Najważniejszego jeszcze w samochodzie nie ma – powiedział bardzopoważnie.

– Zapomniałam o czymś? Wydaje mi się, żenie.

– Jeszcze nie spakowałem was do auta. – Radośnie pobiegł w stronę Maksa i ganiali się wokół pojazdu. W końcu malec opadł z sił i pozwolił się złapać. – Sophie, jak zaraz nie wsiądziesz, to też cię przerzucę przezramię.

Chcąc uniknąć zwisania głową w dół, usiadłam z tyłu przyMaksie.

Avan jechał przez piękne, malownicze drogi, którymi byłam zachwycona. W oddali było widać zielone pola, ale miejsce, do którego nas przywiózł, odebrało mi oddech. Wokół nas rozciągały się małe pagórki, polana ozdobiona drobnymi kwiatkami oraz mały staw z pomostem. Wysoka trawa falowała rytmicznie przy powiewie wiatru, dając złudne wrażenie ukołysanego oceanu zieleni. Rozchodziły się dźwięki grających świerszczy, którym akompaniowały swoim pięknym śpiewem, zamieszkujące tutejszy las, ptaki. Bez wątpienia było to jedno z najpiękniejszych i najbardziej urokliwych miejsc, jakie w życiuwidziałam.

– Widzę, że podoba ci się miejsce, które wybrałem? – Podszedł do mnie i delikatnie musnął mojeusta.

– Tu jest tak pięknie i tak magicznie. Synku, spójrz na ten pomost i na małą plażę. Będziesz mógł, kochanie, pomoczyćnóżki.

Maks skakał z radości iklaskał.

– A może będziesz chciał popływaćłódką?

Szkrabowi zrobiły się duże oczy zzachwytu.

– Hura! Słyszałaś, mamo? Wujek weźmie mnie nałódkę.

Wszystko wyglądało pięknie. Avan był taki dobry, miły i kochany dla Maksa. Bałam się dnia, w którym wszystko się zakończy. Nie mogłam pozwolić, by mój syn przyzwyczaił się do Avana. Musiałam z nim porozmawiać wieczorem i wytłumaczyć mu, że nie możemy z nim mieszkać. To nie był najlepszypomysł.

– Tak, kochanie, słyszałam.

Mój entuzjazm nagleuleciał.

Patrzyłam na dorosłego mężczyznę, który cieszył się tak samo, jak mały chłopczyk, który był całym moim światem. Nie była to jego wina, że miał ojca kryminalistę. To tylko moja wina. Byłam taka głupia i naiwna. Jego piękne słowa i zapewnienia o swojej miłości zaślepiły mnie i oddałam się Bradowi. Wszystkiego żałowałam, jedynie byłam mu wdzięczna za to, że dał mi cudownego i mądregosynka.

– Sophie, a ty czemu jesteś smutna? – Mężczyzna podszedł do mnie i objął ramieniem. – Coś sięstało?

– Avan, to nie czas i miejsce na takie rozmowy – przechylił lekko głowę, by mógł na mniespojrzeć.

– Przed momentem byłaś tak podniecona jak przy ostatnimszczytowaniu.

Fala zaczerwienienia oblała mojątwarz.

– Przestań, jeszcze maluch usłyszy. – Odeszłam od niego i wzięłam koc, by rozłożyć go między wysokimi i gęstymidrzewami.

– Co się z tobą dzieje? – Przystanął koło mnie i postawił kosz. – Nie podoba ci moje małe prywatnemiejsce?

Nie sądziłam, że ten kawałek ziemi należał doAvana.

– To nie o tochodzi.

– Więc o co? – Nie dawał mispokoju.

– O to, że Maks się do ciebie przywiązuje i koniec naszej umowy będzie dla niego bardzo bolesny. – Łzy stanęły mi w oczach, kiedy patrzyłam na szczęśliwą twarzyczkę mojegoszkraba.

– Nie dam mu tego odczuć. Jest wspaniałym dzieckiem i nie opuszczę swojego kolegi. Prawda, smyku? – Podbiegł do niego i wziął go na ręce, po czym zakręcił się z nim wkoło.

Kiedy poznałam Avana, to był poważny, mało mówił i tylko czekał, kiedy ja się odezwę. Bardziej rozmowny zrobił się dopiero, gdy kochaliśmy się pierwszy raz. Jego słowa wychodziły z niego, jakby miał wszystko nagrane i po włączeniu niewidocznego guziczka taśma ruszyła. Teraz, odkąd poznał moją historię, otworzył się przede mną. Największą radość jednak sprawiał mu Maks. Znali się dopiero drugi dzień, a zachowywali się, jakby znali się od dawna. Jeszcze nigdy nie widziałam tak szczęśliwego synka. Serce mi się radowało na widok jego wesołej twarzyczki i śmiechu, który był najpiękniejszą melodią naświecie.

– My, Sophie, idziemy popływać łódką, a ty przestań się martwić i korzystaj z uroków przyrody. – Kiedy Maks nie patrzył, Avan ujął moją twarz w dłonie i złożył krótki, ale namiętny pocałunek na ustach. – Wszyscy potrzebujemy swojej obecności. Jesteśmy lekarstwem dla swoich zniszczonych dusz – powiedział i odszedł z radosnymmalcem.

– Tylko uważajcie na siebie! – krzyknęłam, kiedy wchodzili z pomostu dołódki.

– Tak, mamusiu. Będę opiekował sięwujkiem.

Zaśmiałamsię.

– Będę mógł wziąćwiosło?

– Oczywiście, smyku. – Podał mu jedno, a drugie trzymałsam.

Patrzyłam za nimi i śmiałam się z dowodzenia mojego syna. Nie sądziłam, że tak szybko polubiAvana.

Avan – mężczyzna przystojny o ostrych rysach twarzy. Jego ciemne oczy skrywały się pod czarnymi i gęstymi rzęsami. Nos miał zgrabny, chociaż troszkę zadarty. Nosił kilkudniowy zarost, który dodawał mu uroku. Jego usta były kuszące i zachęcały, by się w nich zatapiać. Facet, który spędził parę lat w więzieniu za niewinność, sprawił, że zmieniłam zdanie o nim. Okazał się dobrym człowiekiem o złotym sercu. Był skrzywdzony przez osobę, której ufał, która odebrała mu szczęśliwe życie u boku ukochanejkobiety.

– Mamusiu, jesteśmy.

Oboje zaczęli chlapać mniewodą.

– Będziesz mokra – zawołał ciągle roześmianyMaksiu.

– Chłopaki, przestańcie. – Śmiałam się razem znimi.

Po zjedzeniu całej zawartości kosza i wspólnych wariactwach wróciliśmy do domu Avana. Dziwnie się czułam w miejscu, do którego nigdy nie będę mogłanależeć.

– Sobota minęła cudownie w waszym towarzystwie. Dziękuję. – Objął mnie w pasie, a ja stałam tyłem doniego.

– To ja dziękuję, że tyle czasu poświęciłeśMaksowi.

– Smyk śpi? – Zaczął wodzić ustami po moimkarku.

– Padł od razu po kąpieli. Biedny, prawie zasnął mi wwannie.

– To dobrze. Możemy teraz spędzić noc w podróży do miasta zwanegorozkoszą.

Odwrócił mnie w swoją stronę i nasze usta się połączyły. Przy nim nie potrafiłam się hamować. Z dnia na dzień pragnęłam go coraz bardziej. Źle się działo i dobrze o tymwiedziałam.

– Dziś będę się tobądelektował.

Wziął mnie na ręce i zaniósł do sypialni. Ułożył na łóżku i wpatrując się we mnie, dłońmi przesuwał się z bioder do piersi. Zdjął mi bluzkę i biustonosz. Mój oddech przyśpieszył wraz z biciemserca.

– Jesteś taka piękna, Sophie, że mapę twojego ciała, mógłbym sprawdzaćcodziennie.

Nachylił się i przywarł ustami do piersi. Jego miękkie wargi, składały delikatne pieszczoty na skórze, pozostawiając po sobie mokre ślady. Zębami drażnił moje wrażliwe brodawki. Z moich ust wydobył się cichy jękprzyjemności.

– Uwielbiam zabierać cię w nasze podróże i odkrywać nowe miejsca, które sprawiają nam tyleprzyjemności.

Patrzył mi w oczy, a