Wydawca: O-press Kategoria: Specjalistyczne Język: polski Rok wydania: 2013

Uzyskaj dostęp do tej
i ponad 20000 książek
od 6,99 zł miesięcznie.

Wypróbuj przez
7 dni za darmo

Ebooka przeczytasz w aplikacjach Legimi na:

e-czytniku kup za 1 zł
tablecie  
smartfonie  
komputerze  
Czytaj w chmurze®
w aplikacjach Legimi.
Dlaczego warto?
Czytaj i słuchaj w chmurze®
w aplikacjach Legimi.
Dlaczego warto?
Liczba stron: 58

Odsłuch ebooka (TTS) dostępny w abonamencie „ebooki+audiobooki bez limitu” w aplikacji Legimi na:

Androida
iOS
Czytaj i słuchaj w chmurze®
w aplikacjach Legimi.
Dlaczego warto?

Ebooka przeczytasz na:

Kindlu MOBI
e-czytniku EPUB
tablecie EPUB
smartfonie EPUB
komputerze EPUB
Czytaj w chmurze®
w aplikacjach Legimi.
Dlaczego warto?
Czytaj i słuchaj w chmurze®
w aplikacjach Legimi.
Dlaczego warto?

Pobierz fragment dostosowany na:

Zabezpieczenie: watermark

Opis ebooka Z czego śmieją się...Ukraincy. - Filmpress

Zbiór najśmieszniejszych i najciekawszych, charakterystycznych dla Ukraińców dowcipów z ostatniej dekady. Zobacz z czego śmieją się nasi wschodni sąsiedzi i śmiej się razem z nimi.

Opinie o ebooku Z czego śmieją się...Ukraincy. - Filmpress

Fragment ebooka Z czego śmieją się...Ukraincy. - Filmpress

Text copyright © 2013

ISBN ePUB: 978-83-62808-94-6

ISBN MOBI: 978-83-62808-95-3

• ● •

Na bezludnej wyspie znaleźli się Amerykanin, Japończyk i Ukrainiec. Każdemu z nich dano po dwie metalowe kulki i kazano przez dwa tygodnie pobytu w samotności coś z nich wymyślić. Amerykanin zrobił z kulek minisiłownię, na której przez dwa tygodnie ćwiczył swoje muskuły. Japończyk puszczał kulki z rozmaitych pochylni, robił pomiary ich prędkości, uderzał je o siebie, notował wyniki, żeby na ich podstawie zbudować jakieś nowe urządzenie. A Ukrainiec? Co zrobił z dwóch kulek przez dwa tygodnie? Jedną kulkę zgubił, a drugą zepsuł.

• ● •

Ukrainiec, Niemiec i Amerykanin znaleźli się na wyspie zamieszkanej przez kanibali. Kanibale pojmali turystów i zaproponowali im ultimatum. Każdy z nich miał odzyskać wolność, jeśli zapłaci tysiąc dolarów, zje worek cebuli albo odda się całemu plemieniu. W przeciwnym przypadku turyści zostaną zjedzeni. Amerykanin od razu zapłacił i został uwolniony. Niemiec podrapał się w głowę, trochę ponarzekał, że drogo, ale też zapłacił. Ukrainiec miał co prawda pieniądze, ale postanowił, że spróbuje z cebulą. W połowie worka zaczęło go jednak mdlić.

- No dobra, gwałćcie - powiedział Ukrainiec.

Ale gdy pół plemienia to zrobiło, Ukrainiec zrozumiał, że więcej nie wytrzyma. Wyciągnął więc portfel i krzyknął, łkając z bólu:

- Macie te swoje tysiąc dolarów i dajcie mi wreszcie święty spokój.

• ● •

Rząd Ukrainy zastanawia się, co zrobić z ziemią wokół

Czarnobyla.

- Nie możemy tam nic uprawiać. Ani ziemniaków, ani kukurydzy... Ale możemy zasiać tytoń, a na paczkach papierosów umieścimy napis: Ministerstwo Zdrowia ostrzega po raz ostatni.

• ● •

Do Janukowycza przychodzi szef jego sztabu wyborczego i mówi:

- Panie premierze, mam dwie informacje: dobrą i złą. Od której zacząć?

- Od złej.

- Juszczenko otrzymał 99 procent głosów poparcia.

- O, k...a! A jaka jest dobra wiadomość?

- Wygrał pan wybory!

• ● •

- Dziadku, a ty chodziłeś do ataku na bagnety na fryców?

- Oczywiście, że chodziłem. W ogóle to lubiłem chodzić do ataku na bagnety. Wszyscy biegną, a ja sobie idę.

• ● •

Żona, nie odrywając się od słuchawki telefonicznej, mówi do męża, który nie cierpi teściowej:

- Mojej mamie przytrafiło się nieszczęście, jej mały drewniany domek spalił się i dlatego ona już jedzie do nas, żeby tu zamieszkać.

Mąż chwyta laptop, szybko wchodzi na stronę nieruchomości i krzyczy do żony:

- Niech nie wyjeżdża, ja już kupiłem jej nowy dom z cegły.

Żona wychodzi do drugiego pokoju i mówi do słuchawki:

- Wiesz mamo, jednak miałaś rację…

• ● •

Do pokoju wpada blada pokojówka:

- Pani mąż leży bez czucia na środku salonu, w ręku trzyma jakiś papierek, a obok leży pakunek.

- No, nareszcie przyszło zamówione przeze mnie futro.

• ● •

Jeden facet do drugiego:

- Poradź, gdzie schować zaskórniaki, żeby ich żona nie znalazła.

- Zawiń w papier.

- Coś ty? A w jaki?

- W zaświadczenie o rozwodzie.

• ● •

Dyrektor najstarszej szkoły spadochronowej podchodzi do pracującego u nich zaledwie dwa miesiące instruktora:

- Bardzo często ludzie po swoim pierwszym skoku dosłownie zakochują się w niebie, w tym cudownym uczuciu swobodnego lotu, i po upływie wielu lat, kończąc swoją ziemską drogę, proszą o pochowanie ich obok miejsca, gdzie doświadczyli tego niepowtarzalnego przeżycia. I ten oto duży cmentarz obok lotniska jest tym właśnie miejscem. I właśnie tak szczegółowo wszystko to trzeba wyjaśnić nowicjuszom, bo przecież u pana już trzecia grupa nowego naboru rozleciała się, ponieważ pan im mówi tylko, że to jest cmentarz spadochroniarzy naszej szkoły.

• ● •

Przychodzi facet do sklepu zoologicznego po białe myszki dla swojego węża dusiciela. Zobaczył klatkę z papugą i podszedł, żeby popatrzeć.

Papuga:

- Rozzzzzporek rozzzzpięty!

Facet poczerwieniał, odwrócił się, żeby zapiąć.

- Dziurrrrka w spoooodniach!

Facet jeszcze bardziej zaczerwienił się i próbuje zakryć ręką tyłek.

- Sznurrrrowadło rrrozwiązane! Facet schyla się, żeby zawiązać.

- Pierdnąłeś!

Czerwony jak burak facet wybiega ze sklepu.

Głos z klatki z myszami:

- Iwanowicz, odwdzięczymy się jak zawsze.

• ● •

Facet zobaczył ładną dziewczynę i chciał się z nią zapoznać.

On:

- Czy umie pani grać w krykieta? Jeśli pani chce, to ją nauczę.

Dziewczyna, milcząc, wyciąga z torebki fotografię i podaje mu.

On:

- O, jakie czarujące maluchy! A jak się nazywają?

Ona:

- Tenis, golf i narty wodne.

• ● •

Wczesnym rankiem bezdomny budzi innego bezdomnego, śpiącego pod gazetą na dworcowej ławce:

- Wstawaj, chodźmy zbierać butelki.

- Odczep się, pozwól mi jeszcze trochę powylegiwać się w łóżku.

• ● •

W toku przesłuchania oskarżonemu przedstawiono niepodważalne dowody. W wyniku czego ze zdenerwowania poszła mu krew z nosa, wypadły cztery zęby i złamały się dwa żebra.

• ● •

Spotykają się dwie koleżanki.

- No, jak tam twój Wasia?

- Ja już z nim skończyłam.

- Ja też.

• ● •

Nauczyciel mówi do kolegi:

- Praca w szkole stała się całkowicie niemożliwa. Nauczyciel boi się dyrektora. Dyrektor - inspektora. Inspektor - wizytacji z ministerstwa. Minister - rodziców. Rodzice boją się dzieci. I tylko dzieci nikogo się nie boją.

• ● •

Na „alkoholowym” fakultecie odbywa się egzamin. Wchodzi student, wykładowca nalewa mu i pyta, co to jest. Student próbuje i odpowiada:

- To jest kagor, 20%, zebrany tu i tu itd.

Wykładowca jest zdziwiony:

- A co to jest?

- A to koniak. Ma tyle i tyle lat, tyle i tyle procent itd.

- A to co?

- A to wódka itd.

Wykładowca jest w szoku, bierze indeks, otwiera:

- Tfu, znów przyszli z politechniki podchmielić się.

• ● •

Pielęgniarka do chorego:

- Czy nie mógłby pan usiąść na igle?

- A pani to co, narkomana chce ze mnie zrobić?

- No nie, po prostu ja nie umiem robić zastrzyków.

• ● •

Stuletni mieszkaniec Odessy codziennie chodził do synagogi modlić się. I nagle następnego dnia po tym, jak ukończył 101 lat, nie przyszedł. Zatrwożony rabin zaraz po modlitwie wstąpił do niego, żeby dowiedzieć się, czy jest zdrów. Zastał go w zdrowiu, wesołego i pełnego życia. Na pytanie o to, dlaczego nie przyszedł, staruszek odpowiedział tak:

- Kiedy ukończyłem 81 lat, zrozumiałem, że wkrótce umrę, zacząłem się więc modlić, żeby dożyć do 90. Mając 90 lat modliłem się z przyzwyczajenia. Ale kiedy ukończyłem 101, zrozumiałem, że Bóg jest zbyt zajęty, żeby zajmować się moimi prośbami i widocznie o mnie zapomniał. A więc jeśli nie będę mu o sobie przypominał, pożyję dłużej.

• ● •

Sędzia:

- Dokonał pan ośmiu grabieży w ciągu jednego tygodnia, czy to jest możliwe?

Oskarżony:

- Pracowałem dzień i noc, wysoki sądzie. Jeśliby wszyscy trudzili się tak jak ja, nasz kraj dawno już by wszedł na drogę rozkwitu.

• ● •

Sekretarka mówi do swojego szefa:

- Gdyby pan wiedział, jakie plotki rozpuszcza o panu pański zastępca…

- To wszystko bzdury! Ważne, żeby on nie mówił prawdy.

• ● •

Żona do męża:

- Moją mamę po zatruciu już wypisują ze szpitala.

Mąż do siebie:

- Fakt, toksykologia poszła daleko do przodu, metody odziedziczone po dziadku już nie skutkują.

• ● •

Park. Na ławce siedzi student i przygotowuje się do egzaminu z fizyki. Naprzeciwko siedzi narkoman i ukradkiem wącha proszek. Nagle nad głową studenta pojawia się duży cień i słyszy głos:

- Hej, człowieku, przyszedłem po ciebie!

Przestraszony student:

- Kim jesteś?

- Jestem szatanem, przyszedłem po twoją duszę.

- Cóż ja takiego zrobiłem? Uczę się do egzaminu. Patrz, tam siedzi narkoman, zabierz jego duszę.

Cień pojawia się nad narkomanem i słychać głos:

- Hej, człowieku, przyszedłem po ciebie!

Przestraszony narkoman:

- A kto ty jesteś?

- Szatan, przyszedłem…

- Tfu, przestraszyłeś mnie. Myślałem, że to dzielnicowy.

• ● •

Dzwoni telefon:

- Halo, mamy pewne problemy, dlatego pogrzeb dziadka przenosimy ze środy na piątek.

- A co, zrobiło mu się lepiej?

• ● •

W zeszłym roku jeden chirurg zmienił mi kształt nosa. Zastał mnie ze swoją żoną.

• ● •

Babcia przychodzi do sklepu spożywczego i pyta sprzedawcę:

- Nie znasz adresu, gdzie trumny się zamawia?

- Znam, babciu…

- No to - przerywa babka - adres przyda się twoim krewnym, jeśli mnie teraz oszukasz w rachunkach.

• ● •

Port lotniczy.

- Do wiadomości podróżnych, pierwsza część TU-134 ląduje.

• ● •

Mężczyzna zawsze myśli o kobiecie. To o młodziutkiej z pięknymi nogami, to o staruszce z kosą.

• ● •

W jednym afrykańskim plemieniu ludzie lubili zawody sportowe. I istniała tam dawna tradycja - nagradzania zwycięzców - zwyciężonymi.

• ● •

- Doktorze, dlaczego mi pan powiedział, żebym wysunęła język? Dawno to zrobiłam, a pan na niego nawet nie spojrzał.

- Bo w ciszy łatwiej mi zapoznać się z historią pani choroby.

• ● •