Wilcza pieczęć - Paulina Grabara - ebook

Wilcza pieczęć ebook

Paulina Grabara

0,0
5,99 zł

lub
-50%
Zbieraj punkty w Klubie Mola Książkowego i kupuj ebooki, audiobooki oraz książki papierowe do 50% taniej.

Dowiedz się więcej.
Opis

Gdziekolwiek spojrzysz, magia już tam jest. Wystarczy ją odnaleźć.

„Wilcza pieczęć” to jedna z dwunastu niesamowitych historii zaklętych w zbiorze opowiadań „Magiczny kompas”.

Książka wydana nakładem wydawnictwa Nie powiem, Hm... zajmuje się dystrybucją.

Ebooka przeczytasz w aplikacjach Legimi lub dowolnej aplikacji obsługującej format:

EPUB
MOBI

Liczba stron: 41

Oceny
0,0
0
0
0
0
0
Więcej informacji
Więcej informacji
Legimi nie weryfikuje, czy opinie pochodzą od konsumentów, którzy nabyli lub czytali/słuchali daną pozycję, ale usuwa fałszywe opinie, jeśli je wykryje.



Rok 1020, Jotunheimen

– Musicie umrzeć, żeby Midgard przetrwał. Obiecuję, że zrobię to szybko.

Meya stała twarzą w twarz z Bestią z Viken. Tropiła ją niestrudzenie przez cały miesiąc, aby dopaść w górach Jotunheimen. Czerwone ślepia nie patrzyły na nią z wściekłością, tylko ze strachem. Dwumetrowy wilk o srebrnej sierści chronił własnym ciałem dwa młode, które przylgnęły do skalnej ściany.

Wiatr przybrał na sile. Meya napięła cięciwę łuku i wymierzyła strzałę w bestię. Uważnie obserwowała górę, gdzie w ciemności czaiły się cztery krasnoludy. Powoli toczyły kamienie, wiedząc, że mają tylko jedną szansę na celny zrzut. Meya uspokoiła oddech, wyłączyła sumienie, skupiła się na celu. Ostatni raz splami dłonie krwią, a bogowie przywrócą w Midgardzie należyty porządek. Słowo Odyna było dla niej wiążące.

Skinęła głową, dając znak krasnoludom. Dwa głazy zaczęły spadać, a Meya wypuściła strzałę.

Poczuła pieczenie na ramieniu, na którym wyryła runę Thurisaz19. Symbol zaczął pulsować, co oznaczało, że w okolicy została aktywowana podobna runa. Jak w zwolnionym tempie widziała przeźroczystą powłokę otaczającą wilki. Głazy odbiły się, wzniosły, a następnie spadły prosto na krasnoludy. Strzała się zgięła i zawróciła, zaczęła zmierzać w stronę dziewczyny. Ta wykonała zwinny unik i przewróciła się na bok.

Meya zdążyła poznać te sztuczki. Przeklęty elf i rudowłosy półbóg wciąż wchodzili jej w drogę. Myślała, że pozbyła się ich na dobre w przełęczy, kiedy zniknęli w wodnej tafli, pochłonięci przez fossegrima20, a jednak los spłatał jej okrutnego figla.

Bestia zawyła, a ziemia pokryła się lodem, mimo że była pełnia lata. Meya przeskoczyła na półkę skalną, dzięki czemu uniknęła zamrożenia. Wilk chwycił młode w zęby i zaczął wspinać się po stromej górze. Nie miała szans go złapać.

Wybiegła z labiryntu i gwizdnęła. Białowłosy Stormr pędził niczym burza. Chwyciła się jego boku, przerzuciła nogę na siodło i zacisnęła lejce. Jechali w kierunku krzyków i płomieni, gdzie sprzymierzeńcy musieli odeprzeć niespodziewany atak.

Krasnoludy aktywowały wilcze doły, w które wpadały trzymetrowe trolle. Zasypywały je skałami, zalewały smołą i podpalały pochodniami. Podcinały im nogi srebrem, a kiedy padały, tłukły je toporami. Próbowały rzucać runę Naudiz21, ale kamienne ciała trolli były odporne na runy. W odwecie wściekłe stwory wgniatały krasnoludy w ziemię albo podrzucały je i miażdżyły jak miękkie owoce.

Dziewczyna przejechała obok zakrwawionego krasnoluda, nad którym troll unosił nabitą kolcami drewnianą pałę. Pierwsza strzała powędrowała w oko olbrzyma, który upuścił broń i chwycił się za twarz. Drugą trafiła w nieosłoniętą część kolana, prosto w zgięcie. Trzecia przebiła szyję i wówczas troll upadł. Krew Frei buzowała w Mei jak szalona, a każdy strzał był celny. Krasnoludy wspięły się na trolla i rozbijały pancerz.

– Verrim, jak sytuacja? – wykrzyknęła Meya.

– Dużo ich, ale poradzimy sobie. – Verrim, dowódca formacji, poprawił hełm. – Elf rzucał w nas runami, a ten twój półbóg podpalił doły ze smołą. Nie rozumiem, przecież mogli nas zabić, nie pomagać.

– Gdzie oni są? Czy biegła tędy bestia?

– Narobili bałaganu i pojechali za nią w doliny.

– Musimy wracać do Bjørgvin, nim przyjadą wojownicy jarla.

– Ty jedź! Wytrop bestię, jasnowłosa. Słońce powoli wstaje, trolle będą musiały uciec do jaskiń. Tam je dobijemy.

– Jesteście ranni. Nie poradzicie sobie.

Krasnolud roześmiał się gromko.

– Nie doceniasz ciężkiego życia krasnoluda. Zresztą to my zgodziliśmy się pomóc w polowaniu. Po wszystkim będziemy świętować przy suto zastawionym stole albo w Valhalli. Aaargh! – wykrzyknął, rzucił się na trolla i wbił mu topór w głowę.

Stormr pędził z wiatrem przez strome zbocze ku Gudbrandsdalen. Wilk pozostawiał zmrożone ślady łap, a w miejscach, w których się pojawiał, natura zaczynała zachowywać się nietypowo. Wytwór olbrzymów Jotünheim czerpał z magii, która w takiej ilości wywoływała anomalie w Midgardzie.

Dwa znajome kruki przeleciały nad Meyą i głośno zakrakały. Odyn czuwał. A do niej zbliżało się niebezpieczeństwo.

Wilk wybiegł na otwarty teren. Stormr był szybki, ale po całodziennej podróży zaczynał tracić siły. Łuk samej bogini Frei i strzały mogące sięgać kilkunastu metrów były jedynym ratunkiem. Meya wycelowała w tułów potwora, planując go zatrzymać, nim znowu ucieknie przez wodę.

– Proszę, nie rób tego! Możemy to rozwiązać inaczej! Tak jak planowaliśmy! – zawołał Ljósálfar22; mknął w białej szacie na rumaku.

Po prawej stronie dziewczyny pojawił się drugi jeździec. Przeklęty Trygve.

– Nasza przyjaźń znaczyła dla was tyle, co nic. Mogliśmy rozmawiać dwa miesiące temu, kiedy tylko dowiedzieliście się prawdy. Woleliście knuć za moimi plecami! Gdyby Odyn się wtedy nie pojawił, dziewięć światów byłoby straconych!

– Możemy uratować wszystkich, chociaż to rozwiązanie mi się nie podoba. Ale jestem gotowy na kompromis. – Półbóg starał się ją dogonić i strącić.

– To jego wina, że nas poróżnił. Byliśmy o krok od celu. Mogliśmy rozmawiać z olbrzymami. Ale to ty się wyrwałaś i pierwsza próbowałaś się nas pozbyć. – Eilif szykował się do rzucenia runy.

– Nie dojdziesz z nimi do porozumienia, bo mają własny plan. A bogowie nie odpuszczą. Nie poświęcę Midgardu. Nie próbujcie mnie powstrzymać!

– Musimy. Nawet Eilif rozumie powagę sytuacji. Proszę, opanuj się!

Meya podjechała bliżej elfa i wycelowała w Trygve. Wiedziała, że bez problemu spaliłby jej strzałę runą Algiz23. Teraz był czas na element zaskoczenia.

Nogami przyhamowała konia, tak aby szarżujący Trygve znalazł się przed nią. Strzała wydała krótki świst i przebiła jego prawe płuco, aż krzyknął. Chwycił się za klatkę piersiową i stracił panowanie nad koniem. Wpadł prosto na przerażonego Eilifa i obaj spadli.

Meya naciągnęła drugą strzałę i wypuściła ją w stronę bestii, która powoli znikała we mgle. Strzała zatrzymała się w jej udzie, a wycie zaczęło zamrażać wszystko dookoła. Ranna i zatruta wilczyca nie ucieknie daleko.

19 Thurisaz – runa ochronna aktywująca tarczę.

20 Fossegrim – duch wodny.

21 Naudiz – runa przymusu, zatrzymania lub osłabienia.

22 Ljósálfar – jasny elf.

23 Algiz – najsilniejsza runa ochronna.

Magiczny kompas

© Praca zbiorowa

© for the Polish edition by Wydawnictwo Hm…

All rights reserved. Wszystkie prawa zastrzeżone.

Kopiowanie, reprodukcja lub odczyt jakiegokolwiek fragmentu tej książki w środkach masowego przekazu wymaga pisemnej zgody twórców.

Pod redakcją: D. B. Foryś

Redakcja: Natalia Hermansa, Anna Kucharska, D. B. Foryś

Korekta: Aleksandra Baranowska

Projekt okładki: E.Raj

Skład: D. B. Foryś

Elementy graficzne w treści: pexels.com, unsplash.com, freepik.com

ISBN e-book: 9788368695649

Wydanie pierwsze

Wojkowice 2026

Wydawnictwo Nie powiem

E-mail: [email protected]

Telefon: 518833244

Adres: ul. Sobieskiego 225/9, 42-580 Wojkowice

www.niepowiem.com.pl