Upadłe diabły. Hiszpański Lucyfer #1 - Nowaczyk Paulina - ebook
BESTSELLER

Upadłe diabły. Hiszpański Lucyfer #1 ebook

Nowaczyk Paulina

4,2

56 osób interesuje się tą książką

Opis

Jedna wiadomość.

Niewinny flirt.

Złamane serce…

 

Ona dała się ponieść emocjom.

On pragnął jej i nigdy się z tym nie krył.

Połączył ich intensywny romans.

Uległa urokowi Hiszpańskiego Lucyfera.

 

Kimo miał w sobie wszystko to, co powinien mieć mężczyzna idealny. Kochał moje poczucie humoru, mój charakter, moje wady i zalety. Był moim księciem na białym koniu. Zdominował mnie i moje myśli. Szalałam za nim. Smak jego ust i zapach skóry działały na mnie silniej niż afrodyzjak. Nigdy nie pożądałam nikogo tak bardzo jak jego.

 

Jednak życie bywa przewrotne, a pod maską dzielnego rycerza, czasami skrywają się dwie twarze.

 

„Czy zdrada musi oznaczać koniec świata, który do tej pory budowaliśmy? Dla Olgi to dopiero początek. Początek budowania od podstaw czegoś niepowtarzalnego. „Hiszpański Lucyfer” to historia pełna pasji i emocji, ukazująca, że dla miłości, bratniej duszy jesteśmy w stanie zrobić wszystko i pokonać wszelkie przeciwności losu.” - Agnieszka Siepielska, autorka

 

„Zazdrość, zaborczość, namiętność i obsesja – to wszystko kryje się w debiutanckiej powieści Pauliny Nowaczyk. Przystojny Hiszpan i piękna Polka, których połączyła szaleńcza miłość. Zderzenie dwóch kultur i dwóch osobowości połączonych jednym uczuciem, które może nie przetrwać próby, kiedy dogoni ich przeszłość… Gorąco polecam!” - Darcy Trigovise, autorka

 

„W życiu nie zawsze układa się po naszej myśli. Mimo to bywa i tak, że niektóre porażki to coś, czego potrzebowaliśmy, by zacząć od nowa. Tak jak Olga, która ze zranionym sercem na portalu randkowym napotyka jego – Kima. Miał być lekarstwem na nudę, a stał się jej całym światem. Zapraszam do przeczytania powieści Pauliny Nowaczyk. To pełna pasji i pożądania historia miłości, która wprowadzi Was w gorący klimat Hiszpanii. Takiego Lucyfera pokochają wszystkie grzeczne i niegrzeczne dziewczynki.” - Patty Goodman, autorka

 

„Przystojny Lucyfer i szalona zraniona kobieta zabierają nas w podróż wprost do upalnej, cudownej Hiszpanii. Budzące się pomiędzy bohaterami uczucie wybucha z siłą bomby atomowej, jednak czy wszystkim ten związek się spodoba? Jak wiele przeszkód spotkają na swojej drodze do wspólnego szczęścia? Namiętność, pożądanie, miłość, zazdrość i tajemnice – taką mieszankę znajdziecie w tej historii, od której nie będziecie mogli się oderwać!” - Paula, www.girlsbookslover.blogspot.com

 

„Gorący romans. Gwałtowne uczucia. Chorobliwe pragnienie. Taki właśnie jest „Hiszpański Lucyfer”! Paulina Nowaczyk stworzyła historię, która na długo pozostanie w Waszej pamięci. Na kartach powieści poznacie wszystkie oblicza pożądania. Wkroczycie w niebezpieczny świat Kima i dowiecie się, jak wiele zdolni jesteśmy poświęcić dla miłości.” - B.K. Staron, autorka

Ebooka przeczytasz w aplikacjach Legimi na:

Androidzie
iOS
czytnikach certyfikowanych
przez Legimi
czytnikach Kindle™
(dla wybranych pakietów)
Windows
10
Windows
Phone

Liczba stron: 254

Odsłuch ebooka (TTS) dostepny w abonamencie „ebooki+audiobooki bez limitu” w aplikacjach Legimi na:

Androidzie
iOS
Oceny
4,2 (98 ocen)
51
25
13
8
1
Sortuj według:
pacynkowapanna

Z braku laku…

Stwierdzam fakt,że ta książka nie ma nawet jednego wątku który by mnie zachwycił.
SylaRoyston

Nie oderwiesz się od lektury

❤️❤️❤️
00
mrooxa

Całkiem niezła

Klasyczny romans z erotycznymi wstawkami+nieupilnowane błędy redaktorskie: Madryt nie jest miasteczkiem, a kajdanki nie mają liczby pojedynczej...
00
Andzia2503

Nie oderwiesz się od lektury

SZTOS
00
helenanowak

Dobrze spędzony czas

dobrze się czyta
00

Popularność




Copyright © by Paulina Nowaczyk, 2019Wydawnictwo WasPos, 2021All rights reservedWszystkie prawa zastrzeżone, zabrania się kopiowania oraz udostępniania publicznie bez zgody Autora oraz Wydawnictwa pod groźbą odpowiedzialności karnej.

Redakcja: Kinga Szelest

Korekta: Magdalena Zięba-Stępnik

Naniesienie poprawek korekty: Aneta Krajewska

Projekt okładki: Marta Lisowska

Zdjęcie na okładce: © by Andrey Kiselev/123rf.com

Ilustracje wewnątrz książki: © by pixabay.com

Skład i łamanie oraz wersja elektroniczna: Adam Buzek

Wydanie I - elektroniczne

ISBN 978-83-67024-26-6

Wydawnictwo WasPosWarszawaWydawca: Agnieszka Przył[email protected]

Spis treści

Rozdział I

Rozdział II

Rozdział III

Rozdział IV

Rozdział V

Rozdział VI

Rozdział VII

Rozdział VIII

Rozdział IX

Rozdział X

Rozdział XI

Rozdział XII

Rozdział XIII

Rozdział XIV

Rozdział XV

Rozdział XVI

Rozdział XVII

Rozdział XVIII

Rozdział XIX

Rozdział XX

Rozdział XXI

Rozdział XXII

Rozdział XXIII

Rozdział XXIV

Rozdział XXV

Rozdział XXVI

Rozdział XXVII

Rozdział XXVIII

Rozdział XXIX

Rozdział XXX

Epilog

Playlista Hiszpański Lucyfer

Podziękowania

Dla Pauliny Peeters, zawiarę,przyjaźń, dobre słowo iwsparcie.To właśnie Ty pokochałaś ichpierwsza,grubo przedemną.Kocham Cię <3

Rozdział I

Olga

W dalekiej Hiszpanii czekał on, Kimo Anders, mężczyzna, który kochał ziemię, po której stąpałam; należałam do niego, a on do mnie. Pomimo dzielących nas kilometrów było to uczucie prawdziwe, wystarczył rok znajomości… Trzy miesiące wspólnego życia, żebym mogła dowiedzieć się, jakim naprawdę jestmężczyzną…

A zaczęło się totak…

Pół roku wcześniej…

To już jest koniec, nie zniosę tego dłużej. Po czterech latach odchodzę od mężczyzny, z którym planowałam spędzić resztę życia. Moja młodość i tak w dużej mierze upłynęła przy nim, zamykając mnie na świat. Nie ma niczego, co trwa wiecznie, tak też było w tym przypadku. Zdrada boli, najbardziej boli wtedy, kiedy myślisz, że wszystko jest wporządku.

Odeszłam od niego, gdy zobaczyłam go w łóżku z jego najlepszą przyjaciółką. Tak mi wmawiał przez większość czasu, że Kaśka to przyjaciółka. Jak się okazało, owszem, ale do łóżka. Czułam potworny żal, ból i ogromne rozczarowanie, bo jak można być takim manipulatorem, takim perwersyjnym człowiekiem. Ktoś, kto zdradza, jest na starcie u mnie przegrany, tak też było teraz. Spakowałam swoje rzeczy i odeszłam. Miałam tego dość, szczególnie ograniczania mojej osoby, kiedy on sam nie był w porządku w stosunku do mnie. Wieczne pretensje, wieczne niezadowolenie, czas się skończył, związek sięskończył.

Warszawa wiosną jest taka piękna, wszystko kwitnie, pary wychodzą na ulice, ludzie biegają, wszędzie radość, tylko mnie ogarniała złość. Z walizką i założoną na ramię torbą z laptopem, szłam do mojej najlepszej przyjaciółki, jedynej osoby, na której mogłam polegać; jedynej osoby, jaką miałam. Idąc, zdałam sobie sprawę, jaka byłam słaba, będąc z tym idiotą Kamilem. Nie miałam zbyt dużo do powiedzenia, bo co ja się znam, a on robił, co chciał. Tak robił, że sobie wyrobił. Szybkie numerki w naszym łóżku z tą ździrą Kasią. Nie chciałam słuchać jego wyjaśnień, i tak by powiedział, że to moja wina, pewnie nawet że ja go do tego łóżkawłożyłam.

Po około godzinie dotarłam do Pauli. Wiedziałam, że na mnie czeka, bo poinformowałam ją o całej sytuacji. Przeszłam przez stare podwórko, udałam się na drugie piętro, gdzie mieszkała moja przyjaciółka, i rzuciłam się jej naszyję.

– Ciii, nie płacz, kochana, zawsze był kutasem, ale że takim łasym, nie wiedziałam. Będzie wszystko dobrze, ale nie płacz, proszę. Wiem, że jest ci trudno – powiedziała.

– Jak, kurwa, nie płacz? Zmarnowałam na tego gnoja cztery lata, a on się bzyka z tąlafiryndą.

– Wiem. Wiem, że to cię boli, ale przyjdzie czas, że zapomnisz. Chodź, napijemy się wina ipogadamy.

Tak też zrobiłyśmy. Wraz z Paulą usiadłyśmy na dywanie w moim tymczasowym pokoju i popijałyśmy wino z butelki jak elementy spod sklepu, jednak mnie to nie przeszkadzało. Jutro muszę pójść do pracy, a wyglądam jak tysiąc nieszczęść, oczy podpuchnięte, kac pewnie też będzie. Nie interesowało mnie teraz nic prócz tego, żeby się napić i zrelaksować, zapomnieć. O, tak. Najlepiej wymazać go z pamięci, całe cztery lata. Nie chcę już żadnego faceta, wszyscy są do niczego, no chyba że Norbert mojej Pauli. To ideał, kochający i szanujący swojąkobietę.

– Idę spać, dziękuję ci za dziś, jesteś najlepszą przyjaciółką, jaką mam, nie wiem, co bym bez ciebie zrobiła, naprawdę. Dziękuję ci, że jesteś – powiedziałam.

– Olga, i viceversa.

Moja lokalizacja to pokój gościnny, w którym stoją: rozkładana kanapa, szafa i komoda. Nie narzekam, bo mieszkanie mi się podoba. Ma swój urok, a mnie będzie u Pauli najlepiej. Kiedy rozłożyłam łóżko i ubrałam pościel, położyłam się wygodnie. Nie trwało to długo, bo odpłynęłam w głębokisen.

O dziwo, spało mi się dobrze, dość lekko, jakby cały świat nieistniał.

Poczułam, jakby ktoś z pleców zdjął mi osiemdziesięciokilowy ciężar, te kilogramy należały do Kamila. Może tak musiało być, czas na nowystart.

Po upojnej nocy na kanapie wstałam wypoczęta i gotowa do działania. Kiedy weszłam do kuchni, była już w niej Paula, która od rana miała mnóstwo energii. Podziwiałam ją, bo ja o tej porze zwykle jestem niezdecydowana i wycofana zżycia.

– Kawy? – zapytała.

– Hmm, sama nie wiem, idę się ogarnąć i uciekam dopracy.

Gdy byłam w łazience, spojrzałam w lustro. Moje oczy były podpuchnięte od wczorajszego płaczu, nie wyglądały w tym momencie najlepiej, jednak nie poddałam się. Weszłam pod gorącą wodę i zmyłam z siebie wczorajszy wstyd, poczułam się zrelaksowana. Po prysznicu założyłam szlafrok i przeszłam do dalszych przygotowań. Na twarz nałożyłam delikatny makijaż, na usta dałam moją ulubioną pomadkę, a włosy wyprostowałam – idealnie spadały na moje piersi. Założyłam czarną dopasowaną spódnicę i do tego białą koszulę, całość podkreśliłam czarnymi szpilkami, wyglądałam tak, jak powinna wyglądać kobieta sukcesu, chociaż zawodowego. Spojrzałam na siebie w lustrze raz jeszcze i byłamgotowa.

***

Codziennie osiem godzin spędzałam w biurze. Byłam rekruterem projektów. Sprawdzałam projekty architektoniczne osób, które ubiegają się o staż w naszej firmie. Nie jest to nudna praca, ciekawiły mnie poglądy innych osób na pewne sprawy, sama kiedyś byłamstażystą.

Kiedy szłam ulicami miasta i oglądałam te wszystkie zakochane pary, które jak na złość akurat o ósmej rano postanowiły wynurzyć się ze swoich norek miłości, brało mnie lekkie obrzydzenie. Czy już zawsze tak będzie? Że nie będę mogła spojrzeć na zakochaną parę bądź na innego mężczyznę? Zawsze będzie kojarzyło mi się wszystko ze zdradą? Zastanawiałam się, czy osoby, które idą koło mnie, są zdradzane, czy jedno z nich ma fantazje o obcej osobie, czy akurat ten chłopak zdradza tamtą dziewczynę. Żyjemy w dziwnych czasach, pomyślałam. Wierność to nie lada wyzywanie, a bolesne momenty mogą na nas odcisnąć ogromnepiętno.

Po dwudziestu minutach drogi i czasie głębokich rozmyślań byłam na miejscu. Wchodząc do windy, napotkałam mojego szefa, który zawsze po przyjacielsku traktował zarówno mnie, jak i innych pracowników. Pan Jan to mężczyzna w średnim wieku, wysoki i zadbany, sam stworzył tę firmę, jednak wiadomo, czasem jest lepiej, a czasem gorzej. Nie budował on muru wokół siebie, był otwarty na pracowników, zawsze pomocny, taki szef to skarb – zdecydowanie.

– Witaj, Olgo, jak twoje samopoczucie? – zapytał.

Zastanawiałam się, czy na czole mam wypisane to, że zostałam zdradzona? Czy może widać to po mnie? Chyba że to czysta troska o pracownika. Możliwe też, że da się zauważyć wczorajsze wino. Jednak uznałam, że to grzecznościowepytanie.

– Dziękuję, panie Janie, w sumie bardzo dobrze, mimo że wczoraj złapałam swojego chłopaka na zdradzie. Rozumie pan, cztery lata namarne.

Jezu, czy ja to właśnie powiedziałam? Naprawdę topowiedziałam?

– Oj, bardzo mi przykro, Olu, czy mogę ci jakośpomóc? Chceszwolne?

– A skąd, w pracy się odprężę i skupię myśli na czymś innym niż na tym kutasie. Przepraszam za wyrażenie, ale nie mogę się powstrzymać, ogarnia mnie takazłość.

Pan Jan spojrzał na mnie i zaczął się śmiać. Nie wiem, co go bawiło, bo mnie w tym przypadkunic.

– Oj, Ola, Ola, zdajesz sobie sprawę z tego, że jesteś młoda i przed tobą jeszcze więcej takich kutasów? Nie ma co, szkoda łez. W weekend wyjdź do klubu, zaszalej. Wiesz, ja nie od razu byłem panem Janem, kiedyś też byłemmłody.

Mimo jego przyjacielskich relacji z pracownikami, nigdy nie był aż tak bezpośredni. Pierwszy raz w życiu mój szef był tak wyluzowany, a ja pierwszy raz powiedziałam, co leży mi na sercu. Może tak trzeba robić, mówić otwarcie o swoich potrzebach, uczuciach i problemach. Spojrzałam na szefa i posłałam mu uśmiech. Wyszliśmy z windy, każde z nas poszło w swojąstronę.

Całe szczęście, że dzielę biuro sama ze sobą, nie chciałabym wyjść na despotyczną wariatkę, która się nad sobą użala. Weszłam do gabinetu, podciągnęłam rolety i włączyłam komputer, sprawdziłam ważne informacje i zabrałam się do pracy. Ten dzień był zdecydowanie lepszy niż poprzedni. Należał do mnie, już samejmnie.

Rozdział II

Olga

Godziny w pracy minęły mi dość szybko, w drodze do domu zahaczyłam o sklep i kupiłam wino. Chyba za jedno mogę być Kamilowi wdzięczna, za wieczory spędzone z Paulą i z winem. Jak tak dalej pójdzie, to popadniemy w alkoholizm. Trudno, mam ochotę się napić. Kiedy teoretycznie twoje życie się wali, relaks jest potrzebnynajbardziej.

Gdy wyciągnęłam portfel, żeby zapłacić za zakupy, usłyszałam wibrujący telefon. Myślałam, że może to moja przyjaciółka, jednak niestety wiadomość była od tego buca Kamila. Od wczoraj nic innego nie robi, tylko wydzwania i przeprasza w esemesach, ilemożna…

– Trzeba brać odpowiedzialność za swoje czyny – powiedziałam.

Pani kasjerka popatrzyła na mnie dziwnie, bo kto też mruczy coś pod nosem. Nie obchodziło mnie to, a nie chciałam kolejnej osobie opowiadać, co się wydarzyło. Wystarczyło, że mój szef wiedział, że ten kretyn pozbawił mnie kobiecości i pewnościsiebie.

Jego esemes nie zrobił na mnie wrażenia, wręcz przeciwnie jeszcze bardziej mniezirytował:

Proszę, zachowaj się jak dorosła osoba i porozmawiaj ze mną. To nie jest tak, jak myślisz. Kocham cię ponadżycie.

Ja mam zachować klasę? Ja się dymałam jak dziki królik na boku? O co to, to nie, może sobie pisać, ile chce, mnie to całkowicie nierusza.

W mieszkaniu nie zastałam przyjaciółki. Zostawiła mi jednak wiadomość, że nie mogła się do mnie dodzwonić.

Hmm, ciekawe czemu?

Przez tego głupka, który wydzwaniał do mnie cały dzień. Zdrada boli, jednak analizując to na zimno, chyba dobrze, że tak sięstało.

Patrzę w tym momencie na niego jak na zmarnowany czas. Myślę, że przez cały ten okres układało nam się byle jak, ale żadne z nas nie chciało się do tego przyznać. Więc była to formalność, kiedy ten związek się rozpadnie. Postanowił zachować się w taki sposób? To niech uszanuje decyzję i da mi spokój. Na nic jego pisanie, przepraszanie. Ten rozdział się zakończył, a on sam się do tegoprzyłożył.

Paula napisała mi, że dzisiejszą noc spędza u Norberta i zobaczymy się dopiero rano. Nie mogę oczekiwać teraz, że kiedy jestem sama, to ona rzuci dla mnie wszystko, będzie trzymać mnie za rączkę i prowadzić przez życie. I tak dała mi ogromne wsparcie, jest przy mnie, to się liczy. Muszę nauczyć się żyć sama, mieszkanie z nią też jest przejściowe, bo nie chcę być dla niej ciężarem. Niech żyje swoim życiem, ja sobie dam radę. Poboli i przestanie, taka jestprawda.

Zaczęłam wypakowywać zakupy i nalałam sobie kieliszek wina. W telewizji akurat leciał mój ulubiony film, w którym dziewczyna chodziła na randki z Internetu. Przez chwilę stałam przed telewizorem i wlepiałam w niego wzrok. To jest pomysł. Można przecież popisać, porozmawiać z kimś, nie od razu wszyscy idą ze sobą do łóżka i zakładająrodzinę.

– Hmm, ciekawe, jak to działa?

Nie ukrywam, że zastanawiałam się, jak funkcjonują tego typuportale.

Nie rozmyślając dłużej, zabrałam swoje jedzenie oraz wino i usiadłam na kanapie z laptopem. Przeanalizowałam kilka razy, czy jestem świadoma tego, co robię, po czym wpisałam w wyszukiwarkę „portal randkowy” i wyskoczyło mi kilkaterminów.

– A co, raz siężyje.

Po dwudziestu minutach założyłam konto, podałam potrzebne informacje i przeglądałam mężczyzn. Może i moje rozstanie było świeżą sprawą, ale nikt nie każe mi się wiązać z tymi mężczyznami. Niewinny flirt jeszcze nikomu nie zaszkodził, a już na pewno niemnie.

Po kolejnej lampce wina nabrałam śmiałości i odpisałam na kilka maili, swoją drogą mężczyźni na tym portalu to niezłe gagatki. Dodając zdjęcie, nie myślałam, że ktokolwiek zainteresuje się moją osobą. Nie byłam do końca przekonana o swojej wartości, a i moja pewność siebie po ostatnich wydarzeniachucierpiała.

Miałam dwadzieścia osiem lat, metr siedemdziesiąt wzrostu, nie byłam gruba, raczej normalnych kształtów, moje oczy były w odcieniu błękitu, co nadawało im wyjątkowego uroku, włosy miałam w kolorze ciemnego brązu. Nie powiem, nastrój nieco mi się poprawił, pisałam już dobrą godzinę z jakimś grafikiem z Poznania. Mężczyzna miał świetne poczucie humoru i rozmawiało mi się z nim idealnie. Co prawda nie łączyłam z tym żadnej przyszłości ani nadziei, ale fajnie jest czasem pogadać z kimś zupełnieneutralnym.

Mijały godziny, a nasza rozmowa ciągnęła się i ciągnęła, zahaczając o najróżniejsze tematy. Niestety, ale mój czas się kończył. Musiałam położyć się spać, by nie doprowadzić się znów do stanu takiego jak dziś, że sam szef zwrócił uwagę na mój wygląd. Pożegnałam się z Tobiaszem i obiecałam, że porozmawiamyjutro.

Kiedy kładłam się do łóżka, zastanawiałam się, jak to wszystko jest możliwe. Czy stało się tak, żeby pokazać mi, że jest szansa na coś innego? Na lepsze życie? Nie wiem sama. Rozmyślając tak, zapadłam w objęcia Morfeusza i zostałam w tym stanie dorana.

***

Szlag. Cholera, zaspałam do pracy, telefon mi padł. Było już po dziewiątej. Biegając jak poparzona, szybko ładowałam telefon i dzwoniłam do swojego szefa, informując, że zaspałam i dojadę później. Jednak on był na tyle wspaniały, że oznajmił, iż należy mi się wolne, żebym mogła odpocząć. Byłam w delikatnym szoku, ale może miał rację. Zatem co ja mam robić w ten wolny dzień? Nigdy nie miałam w środku tygodnia wolnegodnia.

Ciekawiło mnie, czy mam jakąś wiadomość na portalu. Zrobiłam swoją ulubioną kawę oraz zjadłam śniadanie. Wracając do łóżka, zabrałam komputer, żeby zalogować się na swoje konto. Po chwili ujrzałam wiadomość od Tobiasza, cieszyłam się jak małedziecko:

„Cześć, Olu, przemyślałem sytuację, chcę przyjechać do Warszawy i się z tobą spotkać. Co o tymmyślisz?”

Nie ukrywam, byłam w lekkim szoku, bo sama nie wiedziałam do końca, czy chcę się pakować w taką znajomość. Obcy mężczyzna chce do mnie przyjechać kilkaset kilometrów, żeby się spotkać. Nie proponowałam mu spotkania, w ogóle nie brałam tego pod uwagę, gdyż wydawało mi się, że to za wcześnie, zdecydowanie za wcześnie. Jednak wmawiałam sobie od wczoraj, że mam żyć chwilą, więc tak zrobię. Nie mam na co się oglądać, mam dwadzieścia osiem lat, czas zaznać życia. Kawa czy spacer nikomu niezaszkodzą.

Już chciałam odpisać Tobiaszowi, kiedy mój telefon zaczął wibrować. Oczywiście kto? Kamilek. Miałam go już dość. Jego i jegobłaznowania.

– Czego ty chcesz ode mnie? – zapytałam dośćpodirytowana.

– Porozmawiać – odpowiedział.

– Ale wydaje mi się, że nie mamy o czym, zabrałam swoje rzeczy, mieszkanie jest twoje. Więc chyba sprawa ma się jasno, nieuważasz?

– Nie chcę się rozstawać z tobą, Olu, proszę.

– Mogłeś myśleć o tym, zanim wsadziłeś to, co masz między nogami, w inną dziurę. Sorry, ale ja tak nie mogę. T O J E S T K O N I E C, rozumiesz?

– Będę sięstarał.

– Nie interesuje mnie to, daj mispokój.

Rozłączyłam się, po czym zablokowałam jego numer. I tak mój idealny humor się ulotnił przez tegobuca.

Zastanawiając się, co mam odpisać grafikowi, pomyślałam, że odpiszę mu jasno iwyraźnie:

„Cześć, Tobiaszu. Oczywiście nie mam nic przeciwko temu. Podaj tylkodatę.”

Wysłałam wiadomość. Postanowiłam wstać i wyjść na zakupy, to chyba dobrze mi dziśzrobi.

Włożyłam dżinsy, lekko opadający sweterek i trampki, zabrałam klucze iwyszłam.

Pogoda była odpowiednia, nie za ciepło, nie za zimno. Może pomyślę dziś o jakimś relaksie nadWisłą?

Zakupy zaczęłam od tego, co sprawia mi największą przyjemność, czylibielizna…

Niespodziewanie do moich myśli wkradło się pewne wspomnienie, było to wspomnienie związane z Kamilem i naszym wspólnym kupowaniem bielizny, myślałam wtedy, że jest to cośwyjątkowego.

– Jesteś taka piękna, Oluś, jesteś kobietą mojego życia. Uwielbiam na ciebie patrzyć, teraz w tym stroju przyprawiasz mnie o wzwód, chodź tu domnie.

– Kamil, przestań, jesteśmy wprzymierzalni.

– No i co, to będzie szybki numerek, chodź.

Podeszłam do niego, delikatnie wspięłam się na palce i pocałowałam go wusta.

Jego cichy jęk dodał mi dreszczy. Kamil zdjął ze mnie majteczki i położył swoje dłonie pod moimi pośladkami. Unosząc mnie, jakbym była lekka jak piórko, przyparł mnie do jednej ześcian.

– Jesteś taka piękna, pragnęcię.

Odrzuciłam głowę do tyłu, pozwalając mu całować moją szyję. Jego usta wędrowały coraz to niżej, rozpiął zamek w spodniach, wszedł we mnie jednym szybkim ruchem. Podnieciło mnie to bardzo, dreszczyk emocji, ukrywanie się. Wbijał się we mnie raz za razem, przyspieszając swojeruchy.

– Zdecydowanie musisz kupić ten komplet – wyszeptał mi do ucha idoszedł.

Ze wspomnień wyrwała mniesprzedawczyni.

– I jak leżykomplet?

– Dziękuję, dobrze, wezmęgo.

Rozdział III

Olga

Po wyczerpujących zakupach przyszedł czas na kawę i dobre ciacho. Nie będę przecież robiła tego sama, nie lubię siedzieć sama w warszawskich kawiarniach, przepełnionych turystami. Czuję się wtedy jak zabytek muzealny. Nie lubię jeść w samotności, to jest pewne. Zadzwoniłam do Pauli, mimo że mieszkamy razem, to możemy wyjść nakawę.

– Cześć, jesteś mocno zajęta? – zapytałam.

– Hej, w sumie to nie, jestem teraz na zakupach i wracam do domu, a cotam?

– Masz ochotę nakawę?

– Jasne, gdziejesteś?

– Na Marszałkowskiej, w Blum-blum.

– Za dwadzieścia minutjestem.

Tak faktycznie było, po dwudziestu minutach moja przyjaciółka siedziała już obok mnie, piłyśmy wspólnie kawę, a w międzyczasie opowiadałam jej, co przytrafiło mi się przez ten jeden krótkidzień.

Streściłam jej historię z Tobiaszem, którego poznałam przez Internet, do tego opowiedziałam jej o wymianie zdań zKamilem.

– Zostawić cię na jeden, jeden malutki dzień, a ty już romansujesz przez neta. Olu, jesteś wielka, cieszę się bardzo – powiedziała.

– No ja chyba też, tym bardziej że ten dupek nie daje mispokoju.

– Koniecznie, serduszko, musisz się spotkać z tym grafikiem – powiedziała.

Wiedziałam, że na nią mogę liczyć, w każdym momencie swojegożycia.

– Takzrobię.

Po powrocie do domu Paula zabrała się do robienia obiadu, a ja postanowiłam się zrelaksować, biorąc kąpiel. Dodałam do wody swój ulubiony olejek o zapachu mango i utonęłam w pianie. Taak, zdecydowanie tego potrzebowałam, błogiego odpoczynku, który nie trwał zbytdługo…

Mój telefon zaczął wibrować w coraz krótszych odstępach, dźwięk powiadomień już mnie irytował, przez co musiałam przerwać kąpiel. Spojrzałam na telefon, przesuwając palcem po ekranie, zobaczyłam, że to nikt inny jak Tobiasz. Napisał, że w ten weekend będzie w Warszawie i chce się ze mną zobaczyć.

Świetnie – pomyślałam. Czułam się podekscytowana na samą myśl. Na randki czy nawet zwykłe spotkania z innymi mężczyznami nie chodziłam od czterech lat. Można powiedzieć, że stałam się starą nowicjuszką, zaśmiałam się w duchu. Odpisując na wiadomość, bardzo się cieszyłam, lecz nie chciałam mu za bardzo okazywać tejradości.

Włożyłam szlafrok i pobiegłam szybko do mojej przyjaciółki, chwaląc się nagłymi planami naweekend.

– Chyba to dobrze, prawda? To za dwa dni w sumie – powiedziała.

– Chyba tak. Tak, zdecydowaniedobrze.

– Więc zluzuj majty, mała, ubierzesz się jak na gwiazdę przystało i uderzysz na spotkanie z grafikiem. W sumie fajna para, pani architekt igrafik.

– Możesz nie szukać mi męża? – Zaśmiałam się głośno, odrzucając głowę dotyłu.

***

Dwa dni przeleciały tak szybko, że nie zdążyłam się obejrzeć. W pracy było spokojnie, więc mogłam wymieniać wiadomości z nowo poznanym mężczyzną. Kiedy nastał sobotni wieczór, ogarnął mnie delikatny stres. Umówiłam się z Tobiaszem na dwudziestą pierwsz, była to moja pierwsza randka od ponad czterech lat i to z zupełnie obcymmężczyzną.

Wychodząc z taksówki, zdążyłam się jeszcze przejrzeć w witrynie sklepowej, koło której mieściła się restauracja. Przed wyjściem z domu przebrałam się kilka razy, zanim doszłam do wniosku, że wyglądam dobrze. Okolica, w której mieściła się restauracja, była bardzo ładna. Przy każdym budynku pięknie oświetlone elewacje, lampiony stojące na zewnątrz, zachęcające, aby wejść do środka. Nie czekając dłużej, weszłam do restauracji, w której byłamumówiona.

– Dzień dobry, mam rezerwację na nazwiskoMalinowska.

– Witam serdecznie, stolik dla dwóch osób. Zapraszam zamną.

Po przejściu przez salę, w której w dwóch równych rzędach stały stoliki, nigdzie nie widziałam mojego towarzysza, kiedy byłam na miejscu, było mi głupio zapytać kelnerki, czy ten się już zjawił. Zamówiłam wino i czekałam. Jednak moje czekanie okazało się jedną wielką stratą czasu. Po dwóch kieliszkach wróciłam do domu, pełna rozczarowań i wściekła jak osa, jak mogłam dać się tak wkręcić. Może już taki mój los, że przyciągamfrajerów.

***

– Co ty tak szybko w domu? Okazał się paskudny? – zapytałaPaula.

– Daj spokój, kolejny kutas, ale taki nie bez honoru. Wiesz, nawet nie raczył napisać, że go nie będzie. Kurwa mać! – zaklęłam.

– Winka?

– Wiaderko…

Po dwóch butelkach wina i długich rozmowach postanowiłyśmy wejść na portal, na którym poznałam tego gnojka. Byłam ciekawa, czy coś napisał, ale cisza. Paula, jak na moją przyjaciółkę przystało, nie mogła opanować rąk i swojej głupoty i zaczęła odpisywać jednemu z mężczyzn, który pisał do mnie kilka dni temu. Nie zwracałam na niego szczególnie uwagi, ponieważ pisał po angielsku, znałam ten język dobrze, ale co z tego? Skoro to pewnie kolejnyoszust.

– No weź, może być fajna zabawa – powiedziała podekscytowanaPaula.

– Jasne – odpowiedziałam znudzona. – Ciekawe dla kogo – dodałam pochwili.

Okazało się, że po drugiej stronie był mężczyzna z Hiszpanii, niejaki Kimo. Wraz z Paulą rozmawiało nam się z nim bardzodobrze.

Okazało się, że mężczyzna w połowie jest Hiszpanem, a w połowie Algierczykiem. Przez ostatni czas mieszkał w Algierii, ale myśli o powrocie do Hiszpanii. Różne rzeczy słyszy się o mężczyznach arabskiego pochodzenia, jednak ten, mimo stereotypów, wydawał się dość kulturalny. Nie byłam rasistką, dlatego nie przekreśliłam Kima podczas naszej rozmowy.

Była czwarta w nocy, Paula dawno już spała na dywanie, a ja nadal prowadziłam konwersację z cudzoziemcem. Wydawał się pozytywny, wysyłał mi zdjęcia z miejsca, w którym się teraz znajdował; chyba był barwnym człowiekiem. Jednak zaintrygowały mnie jego uśmiech i oczy, było w nich coś, czego nie widziałam w nikim innym. Opowiadał sporo ciekawych rzeczy, jedna szczególnie zapadła mi w pamięć: że mimo różnic kulturowych kobiety ze środkowej Europy są dla niego bardzo ciekawe i pełnewartości.

Dziwne – pomyślałam – wydawało mi się, że raczej mają o nas odmiennezdanie.

Nasza rozmowa dobiegała końca, jednak umówiliśmy się na kontynuację w późniejszych godzinach. Co mi szkodzi, nigdy go nie spotkam, a przecież poznać inną kulturę i poglądy można zawsze, a jeszcze język doszkolę. Może to być również plasterek na moje rany, czasem rozmowa z kimś zupełnie obcym dobrzerobi.

Targając moją wspaniałą i pijaną przyjaciółkę do łóżka, pomyślałam, że Kimo musi być interesującym mężczyzną, skoro poświęciłam mu tyle czasu… Kładąc Paulę, usłyszałam dźwięk wiadomości. Podeszłam do telefonu i zobaczyłam, że napisał Kimo, czarujący Hiszpan, a być może i czarujący Lucyfer. Jego oczy były czarne, przypominał mi diabła, ale w dobrym tego słowaznaczeniu.

Spojrzałam na ekran i cieszyłam się dotelefonu:

Jesteś wspaniała. Mogłem tylko marzyć o takiej kobiecie jak ty. Jesteś boginią mojegonieba.

No to trafił mi się romantyk, pomyślałam. Nie odpisałam na wiadomość. Położyłam się w łóżku i myślałam o Kimie. Mężczyźnie, który żyje sobie w odległej Hiszpanii. Spojrzałam jeszcze raz na jego zdjęcie i wiedziałam, że ten człowiek może namieszać w moim życiu, dlatego będę na niego mówiła Lucyfer. Mój HiszpańskiLucyfer.

Rozdział IV

Olga

Tygodnie mijały dość szybko, postanowiłam się wyprowadzić od Pauli i w końcu zamieszkać sama. Potrzebowałam przestrzeni, tak samo jak ona. Moje nowe mieszkanie nie było duże, w sam raz dla mnie. Pięknie oświetlone, słońce przedostawało się do środka, ściany były białe, a całość urządzona w minimalistyczny sposób. Dwa pokoje i aneks kuchenny, czego chcieć więcej? Kamienica, stare budownictwo, ale oddawała swój klimat. Czy moja trauma minęła? Myślę, że dawne życie zostawiłam za sobą. Mój były chłopak się odczepił, w pracy miałam spokój i mogłam sięrealizować.

Codziennie rozmawiałam z Kimem po dwie godziny, gdyż on również pracował. W Algierii, bo teraz tam przebywał, jest godzina do tyłu; tak jak wspomniałam, miał podwójne obywatelstwo. Zatem nie była to jakaś duża różnica czasowa. Nasza internetowa znajomość trwała już sześć tygodni, nie łączyłam z tym jakichś wielkich nadziei, mimo że mężczyzna upierał się przy swoim. Dawał mi odczuć, że jest zainteresowany czymś więcej, jednak ja nie potrafiłam sobie tegowyobrazić.

Doszliśmy do pewnego kompromisu, z tym że ja to bardziej traktowałam jak przygodę, ewentualnie internetową przyjaźń. Wątpiłam w to, że on lub ja przyjedziemy do siebie. Jednak Kimo zapewniał mnie, że w sierpniu spotkamy się w wyznaczonym przez nas miejscu. Czułam się źle, bo nie wiedziałam, czy ja mogę mu to obiecać. Dopiero wrzesień, do sierpnia zostało wiele czasu, przez te kilka miesięcy może się sporo zmienić. Nie mam pewności, że nie znajdzie miłości swojego życia, mnie los też może spłataćfigla.

– Olu, kochana moja, proszę cię tylko o niecałyrok.

– Kimo, ale czy nie uważasz, że to jest mrożenie uczuć? Jaką ja mam pewność, że nie masz żony? Dzieci? A ja nie jestem dla ciebie tylko jednorazowązabawką?

– Masz mojesłowo.

Widziałam na jego twarzy złość, poczuł się urażony moją odpowiedzią. Wiedziałam, że jest to mężczyzna, któremu nie można odmawiać, jednak ktoś tu musiał zachować zdrowy rozsądek, a nie żyć fantazjami. Złość złością, ale co, jeśli gdzieś na niego czekają żona idzieci?

– Czy ty mi ufasz? – zapytał.

– Kimo, jak mam ciufać?

– Rozumiem. A w sumie może jednak nie rozumiem. Staram się pokazywać ci, jak mi zależy na tobie. Codziennie z tobą rozmawiam, czy myślisz, że gdybym miał rodzinę lub nieczyste intencje, to mógłbym sobie na topozwolić?

– Ale nie rozumiesz czegoś chyba. Jaką mam pewność, że to nie będzie stracony rok? Że nie masz ułożonego życia, a ja będę twoją zabawką? Nie chcę kolejny raz sięzawieść.

– Masz moje słowo, jaką miałbym z tego korzyść, by cięokłamywać?

– Nie wiem, nie mampojęcia.

– Twoje słowa mnie bardzo ranią, zależy mi na tobie, ale takie zachowanie mi nie odpowiada. Zastanów się nad sobą trochę. Cześć, muszę wracać dopracy.

I tak zakończyła się dzisiejsza rozmowa z Kimem, obraził się za brakzdecydowania.

Lucyfer jest ode mnie o osiem lat starszy, ma trzydzieści sześć lat. Myśli, że ja kolejny rok będę usychać z powodu mężczyzny, który później mi oznajmi, że ma żonę i piątkę dzieci. Jeśli zakończył rozmowę, to on zachował się niedojrzale, nie ja. Czasami mnie przerażała jego zachłanność co do mojej osoby, starałam się patrzyć na to subiektywnie, jednak dziś się miarkaprzebrała.

Wrześniowe wieczory dawały jeszcze popalić upałem. Nalałam sobie kieliszek schłodzonego martini i rozsiadłam się wygodnie w salonie na moim nowym narożniku. W takie wieczory jak ten uwielbiałam zatonąć w dobrej lekturze, do ręki wzięłam książkę ulubionej autorki i odpłynęłam wraz z lekturą. Minęły trzy godziny i trzy kolejne kieliszki martini, kiedy skończyłam czytaćpowieść.

Spojrzałam na telefon. Dwie wiadomości na Facebooku od Pauli – pyta, co u mnie; kolejna od jakieś znajomej i esemes od Kima. Zignorowałam to, mimo że w moim sercu kołatały się dziwneemocje.

Zabrałam piżamę i poszłam do łazienki, odkręciłam wodę i weszłam pod prysznic, krople spływały po mnie, a ja nie mogłam zapomnieć o jego gniewnych oczach, które piorunowały mnie przez Skype’a, a co by było w realnym życiu. Na myśl o tym mężczyźnie robiło mi się gorąco, ale jednocześnie przerażało mnie to, jak nieodpowiedzialnie sięzachowuję.

Owszem, wyobrażałam sobie, jakby to było, gdyby był tu ze mną, czy byłby czuły ikochający?

W takich momentach łapałam się na tym, że na myśl o nim zaczyna mi się robić mokro między nogami. Po wieczornej toalecie przeszłam przez mieszkanie, sprawdzając drzwi, i udałam się do sypialni. Wzięłam do ręki telefon, który wibracjami przypominał o wiadomości. Otworzyłam ją, ciekawość wygrała. Kimo napisał tylko trzy słowa, które przyprawiły mnie ozawał:

Przylatuję doPolski.

Co, kurwa? – pomyślałam. Zastanawiałam się, czy odpisać, że nie chcę go widzieć, oddzwonić czy co zrobić? Będzie chodził po Warszawie i mnie szukał? Nie myśląc dłużej, wybrałam jego numer i oczekiwałam na połączenie. Po dwóch sygnałach odebrał. Jego głos przybrał dość łagodnyton.

– Słucham cię, Olu.

– Po co chcesz przylecieć doPolski?

– Mam sprawy do załatwienia w Hiszpanii, interesy. Pomyślałem, że przylecę, żeby rozwiać twojewątpliwości.

– To jest chyba jakieśszaleństwo.

– Nie jest, kochanie, chcę cię zobaczyć, chcę cię poznać, dotknąć, pobyć ztobą.

– Kiedy masz nibyprzyjechać?

Czułam się zirytowana, nie lubię, jak ktoś za mniedecyduje.

– Będę za równy tydzień, z piątku na sobotę. Zatem w sobotę się zobaczymy, zatrzymuję się w hoteluSobieski.

– Po co mi tomówisz?

– Gdybyś już nie mogławytrzymać.

W jeden wieczór stał się zaborczy, władczy i pełen pewności siebie. Nie ukrywam, podobało mi się to. Z jednej strony był pięknym i kochanym Kimem, a z drugiej zaborczymLucyferem.

– Po przylocie się do mnie odezwij, teraz idę spać – powiedziałam stanowczymgłosem.

– Olu, czy jesteś na mniezła?

Nastała chwilowa cisza po obu stronach. Musiałam się zastanowić, czy jestem zła na mężczyznę, który okazał mi swojezainteresowanie.

– Niejestem.

– Dobrze, jutro o tej samejporze?

– Tak.

Odłożyłam telefon na stolik przy łóżku. Przewracałam się z boku na bok, nie mogłam tej nocy zasnąć, ponieważ ciągle myślałam o Kimie; o tym, jakim stanowczym mężczyzną stał się; o tym, że za tydzień mam go zobaczyć. Jak to spotkanie będziewyglądało?

***

Wstałam około piątej, wypiłam szybką kawę i poszłam na siłownię. Po drodze napisałam do Pauli, że jak się obudzi, koniecznie ma mi dać znać i idziemy na kawę. Nie mogłam tego przemilczeć, musiałam się wygadać, bo inaczej padłabym na zawałserca.

Po czterdziestu minutach cardio i połowie składanki Sii byłam już wymęczona. Przyjaciółka napisała mi, że o ósmej możemy umówić się w naszej knajpce.

Super, nic tak dobrze nie robi po treningu jak szarlotka i lody – pomyślałam. Wzięłam prysznic, pomalowałam rzęsy i ruszyłam w stronę naszej kawiarni. Byłam chwilkę spóźniona i myślałam, że osoba dobijająca się do mnie to Paula, lecz to nie była ona. Mój znajomy? Mój przyjaciel? Trudno określić, kim tak naprawdę jesteśmy dla siebie. Dzwonił Kimo. W pierwszej chwili myślałam, że coś się stało. Jednak kiedy odebrałam, zamarłam.

– Halo, Kimo?

– Dzień dobry, Olu, chciałem cię usłyszeć i życzyć ci wspaniałegodnia.

To bardzo miłe z jego strony, ale pomału zaczynałam się zastanawiać, czy nie ma rozdwojenia jaźni. Wczoraj się obrażał i zdecydował przyjechać, dziś był potulny jakbaranek.

– Tobie również życzę dobrego dnia. Myślałam, że coś sięstało.

– Wszystko w porządku. Wracam do pracy, do później, mojakochana.

Stałam na środku chodnika z telefonem w ręku i zastanawiałam się, czy to ja już zwariowałam, czy on? Weszłam do kawiarni i widziałam, jak moja przyjaciółka już ze znudzenia puka palcami w stolik. Podbiegłam szybko do niej i się z niąprzywitałam.

– Spóźniona jesteś, ale cześć. – Zaśmiała sięPaula.

– Przepraszam, ale korki i miałam dziwnąrozmowę.

– Jaką rozmowę? – zapytała.

– Zaraz zdam cirelację.

Dwie kawy i dwie szarlotki później opowiadałam jej, jak przez kilka tygodni wyglądał mój romans z Kimem, ale również o tym, jak się zmienił w jeden dzień. Paula nie ukrywała zdziwienia, ale kazała mi zaryzykować i spotkać się z mężczyzną, który ciągle zaprzątał moje myśli. Zawsze mówiła, by ryzykować, być może ryzyko to moje drugie imię, a ja o tym nic niewiem.

– Został tydzień, znając jego nastrój wiele może się zmienić – powiedziałam.

– Wydaje mi się, że raczej jest słowny iprzyjedzie.

– A jak zNorbertem?

Nie chciałam, żeby rozmowy były skierowane tylko na mojąosobę.

– Dobrze, wszystko się znakomicie układa, może wpadniesz do nas na kolację zKimem?

– Nie.

– Dlaczegonie?

– Bo to jest mój… znajomytylko.

– Zastanawiam się, czy ty jednak nie masz rozdwojeniajaźni.

Po kilkugodzinnej rozmowie z Paulą udałam się dodomu.

Była sobota, śliczna pogoda. Postanowiłam wyjść na taras i popracować trochę, jednak mój spokój przerwał dzwonek. Podchodząc do drzwi, lekko poprawiłam włosy, bo nigdy nie wiadomo, kto będzie stał po drugiej stronie. Nikogo się nie spodziewałam, nie zapraszałam gości. Spojrzałam przez wizjer i zobaczyłam mężczyznę w czapce. Kurier, ale czego on, do cholery, chce?

– Pani OlgaMalinowska?

– Tak, to ja, o cochodzi?

– Mam dla paniprzesyłkę.

– Dziękuję.

Starszy mężczyzna podał mi ogromny bukiet, były to krwiste róże. Zamknąwszy za sobą drzwi, podeszłam do zlewu i nalałam wody do wazonu. Postawiłam kwiaty w salonie i wyjęłam liścik, byłam ciekawa, kto miał taki gest. Tym bardziej że nikt prócz Pauli nie wiedział, gdzie terazmieszkam.

Bądź gotowa na 21. Kimo.

Na chwilę przystanęłam w salonie i zastanawiałam się, skąd on zna mój adres, przecież nie jestem masochistką, aby podawać go byle komu, tym bardziej że jest to dla mnie tak naprawdę obcy człowiek poznany przezInternet.

Spojrzałam na zegarek, mam czas. Kurwa, nie wierzę, nie lubię takich niespodzianek. Szlag.

Rozdział V

Olga

Ja chyba śniłam, zdecydowanie to musiał być sen, nie mogło być to realne. Kilka godzin temu z nim rozmawiałam i nawet nie powiedział, że jest w Europie, ba, że jest w Polsce, tu, w Warszawie; że chce się zobaczyć. Myślałam, że padnę z wrażenia. Zastanawiałam się, co ja mam zrobić w tym momencie. Zostały mi trzy godziny, trzy godziny, by oswoić się z sytuacją, czułam dziwne ukłucie w brzuchu, to chyba nerwy. Człowiek, z którym rozmawiałam przez Internet, jest tutaj. Przyjechał, ale czy ze względu namnie?

Musiałam zadzwonić do Pauli, sama nie dałabym rady przetrawić tej wiadomości. Wybrałam jej numer telefonu, po kilku sygnałach nie odbierała, zostałam z tym sama.

Pięknie – pomyślałam. Nagle zaczął wibrować mój telefon, podbiegłam do niego, nie patrząc, kto dzwoni. Byłam przekonana, że to mojaprzyjaciółka.

– Halo, Paula, ja chybaumrę.

– Nic nie rozumiem, Olu, co mówisz? Możesz po angielsku? – zapytał mnie znajomygłos.

– To ty – powiedziałam delikatniezszokowana.

– To ja, a zatem co mówiłaś? – zapytał.

– Umrę z wrażenia, umrę przezciebie.

– Nie możesz umierać, za trzy godziny jestem po ciebie, no coty.

– Sprawiasz, że dostajęzawału.

– To chyba dobrze, że wzbudzam w tobie takie emocje? Jednak zawał zostaw na później, na odległąprzyszłość.

– Kimo, miałeś być za tydzień – powiedziałam.

– Wiem, ale nie mogłem się doczekać. Dla ciebie wszystko, nie tegochciałaś?

Zamilkłam. Czy tego właśnie chciałam? Udowodnienia, że zależy mu na mnie? Czy właśnie takich porywów potrzebowałam? Takiego udowadniania, że jestem dla kogoś ważna? Może tego pragnęłam, jednak nie chciałam się przyznać, nieteraz.

– Porozmawiamy o tympóźniej.

– Do zobaczenia, mojadroga.

Poszłam wziąć prysznic, umyłam włosy i zaczęłam przeglądać zawartość mojej szafy. Postanowiłam włożyć czerwoną dopasowaną sukienkę na cienkich ramiączkach – idealnie podkreślała moją talię, do tego złote sandałki i kopertówka. Włosy zostawiłam falowane i wyraźnie podkreśliłam swoje usta i oczy. Miałam wszystko idealnie na swoim miejscu, to zasługa treningów na siłowni. Do wyjścia zostało mi dziesięć minut, postanowiłam nalać sobie kieliszek martini i iść nadół.

Wybiła dwudziesta pierwsza, zgasiłam światła, zamknęłam drzwi i udałam się przed budynek. Na dworze było ciepło, wieczór był piękny, gwieździste niebo idealnie oświetlało ulice Warszawy. Moje serce biło jak szalone. Nie wiedziałam, jak mam się zachować, czy mam uciekać? To była pierwsza moja myśl. Postanowiłam się ogarnąć i zachowywać jak na dorosłą kobietę przystało. Jednak serce waliło mi niczymdzwon.

Wychodząc z kamienicy, zobaczyłam na podjeździe czarnego mercedesa klasy S, a przed nim mężczyznę, który swoimi czarnymi oczami wpatrywał się we mnie. Wyglądał jeszcze lepiej niż na zdjęciach czy podczas rozmów video. Miał na sobie szare eleganckie spodnie i lazurową koszulę, której rękawy były podwinięte do łokci. Odcień ten podkreślał jego ciemne oczy oraz całą twarz, która była doskonała. Jego regularne męskie rysy i idealnie zaciśnięta szczęka sprawiły, że zabrakło mi tchu. Stałam jak wmurowana, jakby coś mnie sparaliżowało. Nie wiedziałam, co mam ze sobą zrobić. W tym momencie poczułam się jak mała istotka, jak malutka dziewczynka, która zobaczyła swojego księcia zbajki.

Kimo podszedł do mnie, uniósł mój podbródek i spojrzał mi prosto w oczy, był ode mnie wyższy o ponad głowę. Jego wzrok mnie przerażał, a jednocześnie podniecał – był uzależniający. Moje nogi zaczęły delikatnie mięknąć, popatrzył na mnie i musnął moje usta. Nie cofnęłam się, tylko stałam jakwryta.

– Dzień dobry, Olgo, cudowaniewyglądasz.

– Dzień dobry, Kimo, tyrównież.

Złapał mnie za rękę i poprowadził do samochodu, otworzył mi drzwi, a ja usiadłam na miejscu pasażera. Kimo obszedł samochód i zajął miejsce kierowcy, wziął do ręki nawigację i wpisał adres restauracji w samym centrum Warszawy. Wyglądał przy tym seksownie, jego silne ramiona idealnie opinała lazurowakoszula.

– Głodna? – zapytał.

– Bardzo.

Droga nie trwała długo, ale cały czas widziałam, jak Kimo stara się mnie obserwować. Ukradkiem spoglądałam na jego dłonie zaciskające się na kierownicy, jego wyrzeźbione przedramiona. Czułam, że mogłam przepaść, jeśli chodzi o tego człowieka. Miał w sobie coś takiego, o czym kobiety marzyły lub czytały w romansach. To taki typ mężczyzny, który łamie serca. Po dwudziestu minutach drogi dojechaliśmy na miejsce, Kimo, jak na gentlemana przystało, otworzył mi drzwi i wziął mnie za rękę, delikatnie jągłaszcząc.

– Proszę, jesteśmy namiejscu.

Spojrzałam w jego oczy, były piękne. Byłam zawstydzona, a jednocześnie ciekawa tego mężczyzny. Podchodząc do recepcjonistki, Kimo wypowiedział swoje nazwisko – Anders.

Jak to ładnie brzmi w jego ustach – pomyślałam.

Kobieta zaprowadziła nas w ustronne miejsce i podała karty. Zamiast przeglądać dania mój towarzysz chwycił moje dłonie i delikatnie ucałował. Był szarmancki, ale jednocześnie pełentajemnicy.

– Olu, przyjechałem tutaj z wielu powodów, ale ten najważniejszy siedzi przedemną.

– Ale…

– Nie przerywaj mi, chcę ci cośpowiedzieć.

Nie śmiałam mu przerywać, skoro było to cośważnego.

– Jestem biznesmenem, mam podwójne obywatelstwo, mam korzenie algiersko-hiszpańskie, ale większość swojego życia spędziłem w Algierii, to ci mówiłem na początku naszej znajomości. Zajmuję się hotelami. Mam sieć hoteli w całej Algierii, a teraz zaczynam działać również w Hiszpanii. Przyleciałem do Europy na trzy miesiące, w dużej mierze ze względu na ciebie, ale też ze względu na Hiszpanię. Co jakiś czas muszę tam być, a dokładnie w Madrycie, lecz większość mojego pobytu planuję spędzić tutaj, przy tobie. Pewnie zastanawiasz się, dlaczego po kilku tygodniach tak mi zależy? Owszem, bardzo mi zależy. Kiedy zobaczyłem twoje zdjęcie, w twoich oczach było to coś. Gdy usłyszałem twój głos, wiedziałem, że jesteś tą wyjątkową kobietą. A jak zaczęliśmy rozmawiać na Skypie, oszalałem na twoim punkcie. To były chwile, w których podjąłem decyzję, że dłużej nie wytrzymam i muszę zjawić się u ciebie. Poznać cię osobiście, upewnić się, że istniejesz, a nie jesteś jedynie moim wyobrażeniem. Chcę dać nam trzy miesiące, żebyś przekonała się do mnie. Trzy miesiące, jeśli nie wyjdzie, dam cispokój.

Po jego dość długim monologu nie wiedziałam, co odpowiedzieć, zostałam zaskoczona i to bardzo. Żaden mężczyzna nie pokonał dla mnie tylu kilometrów, dla nikogo nie byłam tak ważna jak w tym momencie dlaKima.

– Nie wiem, co mam odpowiedzieć, Kimo.

– To, co czujesz, Olu, tylkoto.

– Jak wiesz, jestem po dość nieudanym związku, w którym mężczyzna bardzo mnie zranił. Oczywiście, wiem, że nie powinnam i nie chcę mierzyć wszystkich jedną miarą, jednak wiedz, że mnie na tobie równieżzależy.

Czy ja naprawdę to powiedziałam? – zastanawiałam się wmyślach.

– Dobrze, zgadzam się, ale co później? Myślałeś o tym? – mówiłam to, co czułam, chciałam rozwiać swoje wątpliwości ispróbować.

– Oczywiście, żetak.

– Ico?

– Myślę, że z czasem oboje sięprzekonamy.

Rozmawialiśmy bardzo długo, jedząc kolację i popijającwino.

Kimo opowiedział mi o swoim dzieciństwie i o tym, jak przez przypadek dorobił się majątku. Opowiadał o kulturze, jaka panuje w Algierii; o rodzinie w Hiszpanii. Dało się odczuć, że był związany ze swoim bratem Pakiem, który jest w Madrycie i dogląda jegointeresów.

Po dość udanej kolacji wezwaliśmy taksówkę i udaliśmy się na stare miasto, chciałam pokazać Kimowi, jak ładnie jest tutaj nocą. Przechodząc przez urokliwe miejsce, rozmawialiśmy i co chwilę dotykaliśmy się, niby przelotnie, jednak zawsze gdzieś był tendotyk.

– Gdzie się zatrzymałeś? – zapytałam.

– W Sobieskim, tak jak ciwspominałem.

Mężczyzna stanął przede mną i objął mnie w pasie, dociągnął do siebie i spojrzał na mnie ponownie, czułam ciarki na całym ciele. Działał na mnie jak najlepszynarkotyk.

– Nie mogę przestać cię dotykać, jesteś takawyjątkowa.

Kimo cały czas dotykał mnie, moich dłoni, ukradkiem pleców, włosów. Czułam się przez ten jeden wieczór bardzo wyjątkowo, czułam się jak najważniejsza osoba na świecie. To zdecydowanie miła odmiana po moim poprzednimzwiązku.

Spojrzałam na niego i go pocałowałam. Wzbiłam się na palcach i przycisnęłam swoje usta do jego, był zaskoczony, jednak również mnie pocałował. Pragnęliśmy siebie nawzajem, z każdym oddechem, z każdym dotykiem, z każdym pocałunkiem corazbardziej.

Przestałam, mężczyzna popatrzył na mnie z żalem i zaczął całować mnie od nowa. Nie wiem, ile tak staliśmy w blasku gwiazd, ale czułam, że moje usta były już opuchnięte od namiętności, jaką mi okazywał. Usta Kima smakowały winem, ale również smakiem zarezerwowanym dla niego. Czy tego chciałam? Tak! Jego ręce wędrowały coraz niżej, zatrzymując się na mojej talii, spojrzał na mnie ponownie. Pomyślałam, że co mi szkodzi zaprosić go na lampkę wina do mnie, nawet gdyby miało się to skończyć wspólną nocą. Pragnęłam jego tak samo jak i onmnie.

– Masz ochotę napić się wina? Umnie.

Spojrzał na mnie i jego usta delikatnie uniosły się w uwodzicielskimuśmiechu.

– Oczywiście, mojapani.

Zamówiliśmy taksówkę i udaliśmy się do mojego mieszkania. Pod domem mocno złapał mnie za biodra i przycisnął dosiebie.

– Pragnę cię – wyszeptał mi doucha.

Czułam to, gdy przycisnął mnie do siebie. Jego wybrzuszenie w spodniach mówiło wiele. Jedno było pewne, nie mogłam się powstrzymać przed tym mężczyzną. Pociągnęłam go za rękę i weszliśmy do środka, w kilka sekund znaleźliśmy się na górze. Nie chciałam wyjść na łatwą, ale to było silniejsze ode mnie. Nie mogłam przestać o nim myśleć, nie mogłam go nie czuć, pragnęłam tegomężczyzny.

Kimo obrócił mnie i podniósł, żebym miała możliwość objęcia go nogami w pasie. Zamknąwszy za sobą drzwi, udaliśmy się do sypialni. Położył mnie delikatnie na łóżku, spojrzał na mnie izapytał:

– Jesteśgotowa?

– Jeśli tylko tyjesteś.

Kimo zaczął zdejmować koszulę, pokazując idealny tors i mięśnie brzucha. Podszedł do mnie i pocałował mnie w szyję. Zdjął mi ramiączko, po czym pocałował moje ramię, po chwili przeniósł usta na drugą stronę i zrobił to samo. Jednym ruchem zsunął ze mnie sukienkę i ujrzał moje ciało. Miałam na sobie czerwony stanik z koronki i dopasowane do tegomajki.

– Jesteśdoskonała.

Zdjął spodnie i uwolnił nabrzmiałego kutasa, widać było, że pożądał mnie równie mocno jak ja jego. Zerwał ze mnie bieliznę i ułożył mnie pod sobą. Całował mnie delikatnie, przygryzał ucho i co chwilę powtarzał mi, jaka jestem doskonała. Taka się czułam, wiedziałam, że ten mężczyzna może mnie zranić, a zarazemuszczęśliwić.

Rozdział VI

Olga

Kimo był czuły, całował mnie namiętnie w usta, zjeżdżając coraz niżej. W jego oczach widziałam uwielbienie, pachniał cytryną i wyjątkowym zapachem, zarezerwowanym specjalnie dla niego. Ustami skierował się ku mojej kobiecości, zaczął delikatnie lizać mnie w moich wrażliwych miejscach. Przygryzając lekko fałdki, palce skierował na mój czuły punkt na łechtaczce i namiętnie ją pieścił. Nie miałam od dawna fizycznego zbliżenia, ale nigdy żaden mężczyzna nie odczytywał moich potrzeb seksualnych tak jak Kimo. Rękoma opierałam się o materac, obserwując każdy jego ruch. Satysfakcjonowało mnie to, jak patrzy na mnie, z jakimpożądaniem.

– Jesteś takamokra.

Nie odpowiedziałam, spojrzałam na niego i z zalotnym uśmieszkiem podciągnęłam go wyżej, chciałam czuć jego usta na swoich, potrzebowałam tego. Popatrzył na mnie swoimi czarnymi oczami. Widziałam w nich żar i pożądanie. Nie mogłam dłużej wytrzymać, chciałam, żeby znalazł się we mnie. Wyczuwał idealnie to, czego oczekiwałam. Wziął w usta paczuszkę, rozerwał ją i nałożył kondona na swojego nabrzmiałegoczłonka.

Spojrzał na mnie jeszcze raz, mówiąc kilka słów po hiszpańsku i kręcącgłową.

Jednym ruchem był już we mnie. Czułam, jak ziemia się pode mną zapada. Wszedł delikatnie i poruszał się powoli. Wiłam się pod nim z rozkoszy, czułam, że moja kobiecość potrzebowała go. Pragnęłam go, było to wspaniałe uczucie. Ten mężczyzna, jakże seksowny i doskonały, kochał się ze mną w moim łóżku. Widziałam w nim cały świat. Był moim zmartwieniem, ale również moim wybawieniem. Byłam podniecona, nie mogłam powstrzymać się od orgazmu, czułam, że zaraz moje ciało wybuchnie, mój mózg przestawał już pracować, byłam w siódmymniebie.

– Kimo, nie wytrzymam dłużej – ostrzegłam.

– To dojdź dla mnie, mała.

Tak też zrobiłam. Doszłam. Moje krzyki obijały się od ścian. Kiedy mój orgazm stał się intensywny, przed oczami miałam mroczki. Chwilę po mnie doszedł Kimo, całując mnie namiętnie i nie spuszczając ze mniewzroku.

Nigdy nie przeżyłam takiego seksu, nigdy nie czułam takich emocji. To był namiętny seks. Namiętność to coś, czego mibrakowało.

Spojrzałam na mężczyznę, który poprawiał mi poduszkę i szykował się do spania tuż obok. W głębi liczyłam na to, że zostanie na noc. Tego właśnie potrzebowałam. Potrzebowałam jego bliskości iczułości.

– Cieszę się, że trafiłem na taką kobietę jak ty. Mądrą, piękną, czułą – powiedział.

– Ciii… – uciszyłam go, delikatnie całując go wpoliczek.

Ułożył się wygodnie na plecach, a ja umieściłam swoją głowę na jego piersi, nie trwało to długo, kiedy poczułam ciężkie powieki i zasnęłam. Zasnęłam w objęciach Kima, mężczyzny poznanego przez Internet. Mężczyzny z dalekiego kraju. Przez trzy miesiące miała trwać nasza sielanka, ale w głębi byłam niepewna tego, co może się stać później; tego, co może zrobić z moim sercem. Cały czas gdzieś z tyłu głowy było to pytanie: co, jeśli się nie uda? Miałam przed sobą trzy miesiące na poznaniejego.

***

Dawno nie byłam tak wypoczęta. Obróciłam się w stronę Kima. Spał. Na jego twarzy malował się subtelny uśmiech, jego włosy były w lekkim nieładzie, a klatka delikatnie się unosiła, wyglądał tak spokojnie, tak idealnie. Nie miałam sumienia go budzić. Po cichu wysunęłam nogi spod kołdry, nałożyłam na siebie szlafrok i poszłam do łazienki. Spojrzałam na siebie w lustrze i