Uzyskaj dostęp do tej i ponad 250000 książek od 14,99 zł miesięcznie
Miłość bywa słodka. Tak jak niektóre trucizny.
Życie osiemnastoletniej Amili Evans to nieustanna walka. W domu doświadcza przemocy, w szkole – braku zrozumienia. Każdego dnia balansuje na granicy wytrzymałości, rozdarta między chęcią spełnienia cudzych oczekiwań a pokusą ucieczki do świata używek.
Gdy poznaje Noah Browna, charyzmatycznego syna znanego adwokata, nieświadomie wpada w pułapkę, z której trudno będzie się wydostać.
Wszystko zaczyna się od niewinnych wiadomości i długich nocnych rozmów… Ale każde słowo, dotyk i spotkanie budzą w Amili emocje, jakich nigdy wcześniej nie doznała. To, co miało być tylko chwilową ucieczką od rzeczywistości, szybko staje się jej ulubioną używką. Niestety – jak to z nimi bywa – nie potrzeba wiele, by pociągnęły nas na dno.
Już wkrótce na jaw wyjdą tajemnice, które złamią niejedno serce. A gdy wszystko zacznie się sypać, Amili będzie musiała zdecydować, czy chce walczyć o siebie… czy pozwoli na własny upadek.
Ebooka przeczytasz w aplikacjach Legimi na:
Liczba stron: 323
Rok wydania: 2025
Odsłuch ebooka (TTS) dostepny w abonamencie „ebooki+audiobooki bez limitu” w aplikacjach Legimi na:
Ispirak Mkrtchyan
Słodka tajemnica
Dla tych, którzy potrzebują usłyszeć:
jesteś zbyt fajny, by być czyimś sekretem lub awarią…
Mam nadzieję, że przeczytasz do końca, przeżyjesz każdą chwilę razem ze mną, tak jak ja przeżywałam, i mam nadzieję, że nie żałujesz swojej decyzji. Tylko, proszę cię, zdejmij maskę i przestań udawać kogoś, kim nigdy nie byłeś. I przestań chować się za miłością Ross…
Ta książka zawiera treści, które mogą być uważane za ciężkie i trudne dla niektórych czytelników – w tym dotyczące przemocy, seksualności i/lub chorób psychicznych. Czytając tę książkę, robisz to na własną odpowiedzialność i powinieneś/powinnaś zdawać sobie sprawę z jej potencjalnego wpływu na twoje emocje i stan psychiczny. Jeśli uważasz, że nie jesteś w stanie poradzić sobie z takimi treściami lub potrzebujesz pomocy, proszę, przerwij czytanie i zwróć się do profesjonalisty lub osoby, którą uważasz za zaufaną.
Miłego czytania!
Telefon Zaufania Fundacji
„Twarze Depresji” – 22 290 44 42
Całodobowa Linia Wsparcia – 800 70 2222
Numer alarmowy – 112
Ogólnopolski telefon dla ofiar przemocy w rodzinie „Niebieska Linia” – 801 120 002
Hotel – Montell Fish
In my Room – Chance Peña
Meet you at the Graveyard – Cleffy
Medicine – Daughter
I Just Wanna Feel Your Love Again – Montell Fish
Would’ve been you – Sombr
Enough For You – Montell Fish
Spotlight – Marshmello, Lil Peep
Nights Like This – The Kid LAROI
Yoshi City – Yung Lean
I’ve Never Felt So Alone – Labrinth
Bathroom – Montell Fish
Play With Me – Rendezvous At Two
Intro It – Chase Atlantic
Za każdym razem, gdy jedno z nich pisało do drugiego, wracali nawzajem do swojego życia. Potrzebowali siebie, by poczuć się lepiej choć na chwilę, na jakiś czas. Namiętność, czułość, dotyk, przelotne spojrzenia – były to jedyne zasady w ich grze. Ulegali razem pożądaniu, pragnieniu bliskości fizycznej, temu, czego akurat potrzebowali. A gdy tylko nasycali się sobą, znów gdzieś znikali – jak wiatr bez kierunku, niesieni przez uczucia. Te nie miały stałego domu, nie miały też celu. Nie miały trwać dłużej niż noc lub jeden dzień. I tak to się toczyło w kółko… Witajcie w świecie, gdzie miłość nie istnieje. Tutaj jedyną walutą jest pożądanie, a jedyna reguła brzmi: „dajesz mi namiętność, uczucia zostawiasz dla siebie”. Pamiętaj: to tylko przedstawienie. Stoisz na scenie i wyłącznie odgrywasz swoją rolę.
Co jednak się stanie, gdy osoby biorące udział w tym spektaklu zostaną zmuszone do zmierzenia się z prawdziwymi uczuciami? Lub gdy jedna z nich złamie zasady? Czy gra stanie się ciekawsza? Czy zwiększy się jej stawka?
Przekonaj się. Wejdź do świata, w którym liczą się tylko namiętności, a miłość nie ma znaczenia. Bo w miłości chodzi o więcej niż tylko korzyści…
Czy uczucia mają tu szansę przetrwać? Czy naprawdę istnieje coś takiego jak przeznaczenie?
Tego poranka Amili obudziła się wyczerpana. Nawet nie pamiętała momentu, w którym zasnęła nad książkami. Czuła okropny ból pleców, a jej twarz wręcz krzyczała: „Jestem zmęczona, nie spałam całą noc”. Za drzwiami usłyszała hałas. Domyśliła się, że jej mama wychodzi właśnie do pracy. Zerwała się z krzesła, by stworzyć pozory, że już dawno wstała i szykuje się do szkoły. Wciąż jednak dokuczała jej senność i nim zdążyła się w pełni ocknąć, matka weszła do pokoju.
– Czy ty jeszcze nie jesteś gotowa?! Spóźnisz się do szkoły! – wykrzyczała Madison.
– Zbieram się, mamo. Zaraz się spakuję i wyjdę na autobus. Nie przejmuj się, nie spóźnię się – odpowiedziała Amili łzawym tonem.
– Dziewczyno, ile ty masz lat? Chyba jesteś już wystarczająco dorosła, by zadbać o własne wykształcenie, ja nie będę płacić za twoje zachcianki. Nie dość, że z ojcem cały czas pracujemy, żebyś mogła się uczyć, to jeszcze ty w kółko czytasz te swoje durne książki, zamiast się uczyć. I w kółko narzekasz! Otwórz oczy! Myślisz, że ktoś zatrudni kiedyś taką roztrzepaną osobę?
Madison nie przestawała poniżać własnej córki.
– Możesz mi oszczędzić tych morałów? – syknęła Amili. – W kółko tylko pytasz, kim jestem albo kim będę. Nie chce mi się teraz w ogóle z tobą rozmawiać, spóźnię się do szkoły, więc bądź łaskawa mi odpuścić. Przede mną ciężki dzień.
Dziewczyna nie wiedziała, co czuje mocniej – wściekłość na mamę za to, że znów nie liczy się z jej uczuciami, czy zwykły żal – łzy cisnęły się jej do oczu, ponieważ miała już dość tych bezustannych awantur.
*
Amili szła do szkoły okrężną drogą. Odpuściła sobie autobus, bo nie miała zbyt daleko. Kalifornia była bardzo zaludnionym stanem, a rodzina Evansów mieszkała w Riverside – mieście, którego Amili nie znosiła. Czuła, że jest dla niej za duże. Nie towarzyszył jej tu komfort.
Oczywiście spóźniła się na lekcję, ale nie miała sobie tego za złe. Gdy weszła do szkoły, na ekranie telefonu zamigotała wiadomość.
Mama:
No brawo, znowu jesteś spóźniona.
Napisała jej matka. Madison pilnowała jej właściwie cały czas.
Amili nic na to nie odpisała. Udała się w stronę sali, w której odbywały się lekcje języka hiszpańskiego. Z miejsca pożałowała, że przyszła dziś na lekcje, bo okazało się, że jej klasa właśnie pisała sprawdzian. Co prawda próbowała się wczoraj do niego pouczyć, ale niestety zmęczenie w niej wygrało. Gdy usiadła na krześle, usłyszała głos swojej zirytowanej nauczycielki, profesor Merry:
– Miło, że zawitałaś na mojej lekcji. Jesteś chociaż przygotowana na sprawdzian?
Amili wcale nie czuła się przygotowana, ale żeby nie wywołać kolejnej sensacji, odpowiedziała:
– Tak, oczywiście.
– Świetnie – odparła nauczycielka. – Wyciągnij kartkę, zaraz podyktuję ci pytania.
Gdy upłynął czas i zadzwonił dzwonek, wszyscy oddali już klasówki. Ale Amili była wciąż tak zajęta pisaniem, że nawet nie usłyszała dzwonka.
– Hej! – krzyknęła na nią nauczycielka.
Amili nie reagowała, więc profesor Merry podeszła do dziewczyny i spojrzała na nią zdenerwowana.
– Czas upłynął, oddaj mi swoją pracę.
Amili w końcu odłożyła długopis i opuściła salę. Tego dnia miała lekcje do piętnastej, więc jeszcze przez wiele godzin musiała zmagać się ze zmęczeniem. Idąc wzdłuż korytarza, zauważyła Charlotte, dziewczynę, której szczerze nienawidziła. Nie wiadomo, skąd wzięła się ich wzajemna niechęć. Amili się zastanawiała, czy kiedykolwiek pokłóciły o coś konkretnego, ale nie mogła sobie niczego takiego przypomnieć.
W końcu dostrzegła swojego przyjaciela, którego szukała przez pół przerwy.
– Wreszcie cię znalazłam! Gdzie się podziewałeś całą przerwę? – rzuciła, patrząc na niego, jakby chciała go zamordować.
– Am, dobrze wiesz, że nie lubię stać pod klasą. Byłem z chłopakami zapalić – odparł Liam. – Powiedz mi lepiej: dlaczego wyglądasz, jakby przejechał cię pociąg? – dodał z uśmiechem, kładąc rękę na jej ramieniu.
– Ha, ha, ha, bardzo śmieszne. Zasnęłam znów niespodziewanie, a z rana mama urządziła mi taką awanturę, że trudno byłoby wyglądać normalnie.
Liam uniósł brew i rzucił z rozbawieniem:
– O co tym razem mogła się do ciebie przyczepić pani Madison? Niech zgadnę… że niby to jesteś nikim?
– Liam, to nie jest zabawne. Takie złośliwości zostaw dla kolegów. – Jej głos zdradzał wyraźną irytację.
Liam i Amili przyjaźnili się od pięciu lat. Byli jak brat i siostra – kłócili się o byle co, ale jedno nie mogło żyć bez drugiego.
– Lepiej powiedz, o czym tym razem czytałaś. Masz już kolejnego książkowego męża? – zapytał Liam, przewracając oczami. – Za chwilę nie spamiętam już ich imion… tak tego dużo.
Blondyn nie przepadał za tym, że dziewczyna wzdychała do bohaterów zaklętych tuszem w kartach powieści. Żyła, jakby realny świat nie istniał. Zamiast tego tworzyła własny, w którym czuła się bezpiecznie i mogła być po prostu sobą. Amili była zwyczajną nastolatką. Niby już niemal dorosła, ale nadal istniało w niej małe dziecko. Marzyła o sprawiedliwości dla wszystkich. Oraz o księciu z bajki dla siebie… Paradoksalnie nie wierzyła jednak, że kiedykolwiek mogłaby się zakochać. Czuła się przeciętna, a zarazem inna od reszty. Na czym polegała jej rzekoma inność? Była strasznie zakompleksiona – z powodów, które nietrudno było odgadnąć. Nie doświadczyła miłości, akceptacji i bliskości w domu. W kółko słyszała tylko, że jeśli nie będzie najlepsza, nikt nie zwróci na nią uwagi. A mężczyźni, których spotykała na swojej drodze, widzieli wyłącznie jej ciało. Amili była niską brunetką o długich ciemnych włosach i pięknych piwnych oczach. Miała figurę, która kusiła wielu facetów. Każdy widział w niej obiekt pożądania, lecz ona się za taki nie uważała. Sądziła, że nigdy nie pozna chłopaka, który pokocha ją szczerze, a ona jego z wzajemnością. Że miłość nie jest dla niej. Myślała, że Bóg ją stworzył do życia w pojedynkę.
Nie miała jednak pojęcia, że już za chwilę cały jej świat wywróci się do góry nogami.
*
Amili cały dzień walczyła z rzeczywistością. Gdy wreszcie zabrzmiał dzwonek po ostatniej lekcji, poczuła wręcz ekscytację, że to już koniec tego cyrku na dziś. Zajęcia były trudne i wymagały ogromnej koncentracji, więc dziewczyna czuła się wyczerpana. Kiedy wreszcie dotarła do domu, z trudem wdrapała się po schodach. Państwo Evansowie byli już w środku. Przywitali ją w typowy dla siebie sposób.
– Jak w szkole? – zapytał podejrzliwym głosem Diego, ojciec Amili.
– W porządku – wymamrotała dziewczyna pod nosem.
Chciałaby mu powiedzieć, że wcale nie jest tam w porządku, jednak zrezygnowała z dyskusji z ojcem. Wiedziała, jak by się to skończyło. Tymczasem w jej wymijających słowach kryło się wiele smutku, gniewu i zmęczenia, lecz rodzice byli zbyt zajęci, by zauważyć zapłakane oczy własnej córki.
– Wiesz, że jesteś w ostatniej klasie, czekają cię bardzo ważne egzaminy.
– Wiem, tato.
Amili miała dość tego, że rodzice ciągle przypominali jej o zbliżających się testach. Wiedziała, że musi się do nich przygotować, ale nie chciała słuchać o tym ciągle. Pragnęła mieć trochę czasu dla siebie, a oni wciąż nie dawali jej spokoju. Codziennie przypominali i naciskali, żeby się uczyła. Czuła się tym przytłoczona i zaczęła tracić motywację do nauki.
W końcu poszła do swojego pokoju. Zdjęła buty, następnie włożyła wygodny dres. Wzięła też głęboki oddech i położyła się na łóżku. Zamknęła oczy i próbowała zagłuszyć natłok myśli, włączając muzykę. Była na tyle zmęczona, że nawet się nie zorientowała, gdy zasnęła. Do tego zamiast krótkiej drzemki przespała bite pięć godzin. Nagle zadzwonił telefon. Amili otworzyła oczy i spojrzała na zegar. Osłupiała, widząc, że jest już dwudziesta. W tym samym momencie ekran ponownie się rozświetlił. Dzwonił jej przyjaciel, więc odebrała.
– Liam, czego chcesz? – zapytała zirytowanym tonem.
– Zapomniałaś, karzełku, że mieliśmy pouczyć się dziś matematyki? – spytał ją radośnie najlepszy kumpel.
– Przepraszam cię, ale jest piątek, nie mam ochoty na naukę. Możemy przełożyć to na inny dzień? – Była pewna, że przyjaciel nie będzie na nią zły.
– Czy mój karzełek potrzebuje czegoś, żeby ożyć? – spytał chłopak i można było wyczuć, że uśmiecha się do telefonu.
– Po pierwsze nie jestem twoja. A po drugie jeszcze raz nazwiesz mnie karzełkiem, to przysięgam, wyrwę ci nogi z dupy. Za kogo ty się uważasz? – Amili była tak wkurzona, że przelała swoje emocje na Liama bez skrupułów.
– Uspokój się, kobieto. To, że przespałaś pół dnia, nie jest moją winą. Dzwoniłem pięć razy!
Miała ochotę rozwalić wszystko wokół siebie. Nie dość, że przespała pół dnia, to jeszcze zapomniała o prośbie Madison.
– Liam – rzuciła szybko – muszę kończyć, pa!
Rozłączyła się i zerwała z łóżka. Matka przypominała jej dziś rano, że trzeba upiec ciasto dla gości. Tego wieczoru w domu Evansów miało się odbyć spotkanie z kolegami Madison z pracy. Mama Amili była znaną w mieście neurolożką. Urodziła córkę wcześnie, gdy miała raptem osiemnaście lat. Z ciężkim trudem skończyła studia i zdobyła pracę jako lekarka. Choć Madison od zawsze chciała być chirurżką, w swojej specjalizacji radziła sobie całkiem nieźle. Miała wielu pacjentów, którzy ufali jej diagnozom.
Madison, wysoka blondynka o niebieskich, lśniących jak ocean oczach, poprzedniego dnia dostała awans i miała uczcić swój sukces ze znajomymi. Zadziwiające było jednak to, że Amili nie dostała żadnej wiadomości od mamy. Zadzwoniła więc do niej od razu.
– Halo. Cześć, kiedy będziesz? – spytała, próbując się upewnić, czy mama nadal oczekuje ciasta.
– Hej, słuchaj, wrócę późno. Pojechaliśmy jednak ze znajomymi do pubu. Upiekłaś ciasto?
– Zaspałam i zapomniałam, przepraszam – wyszeptała ledwie Amili, mając łzy w oczach.
– Żaden z ciebie użytek – odparła Madison. – Tylko jesz, śpisz i narzekasz. Wrócę, to pogadamy. Na razie. – Madison rozłączyła się, a Amili po raz kolejny poczuła, że zawiodła mamę. Zadręczała się własnymi myślami, uważając, że matka ma rację, gdy ją poniża.
Dziewczyna przebywała sama w domu. Ochotę miała jedynie na książki i herbatę. Poszła do kuchni i sięgnęła do szuflady, by wyciągnąć swój ulubiony kubek, który dostała od Liama na osiemnaste urodziny. Gdy woda się gotowała, Amili przeglądała media społecznościowe.
O, Niles wysłał zdjęcie – zorientowała się. Z ciekawości otworzyła je od razu. Niles był bardzo bliskim kolegą Amili. Chodzili do tej samej szkoły, z tym że on do klasy o profilu matematyczno-fizycznym, a ona humanistycznym. Niles Hogan był wysoki, mierzył sto osiemdziesiąt centymetrów. Miał ciemne blond włosy i brązowe oczy. Z natury był raczej leniwy, za to uzdolniony muzycznie. Uczęszczał na lekcje muzyki i grał na gitarze. Ich liceum, Riverside STEM Academy, było jedną z najlepszych szkół ponadpodstawowych w całej Kalifornii. Niles zaś był przewodniczącym rady szkoły. Choć nie uczył się wystarczająco dobrze, zyskał poparcie rówieśników i został wybrany na to stanowisko.
– Boże, znów jest na imprezie. Kiedyś się tak upije, że straci własną głowę – skomentowała na głos oburzona Amili.
Może powinnam napisać do Noaha? – rozmyślała. Nie wiedziała, co powinna zrobić w tej sytuacji. Niles poza zdjęciem nie odpisywał jej od paru godzin, nawet nie wyświetlił wiadomości, którą mu wysłała, gdy jeszcze byli w szkole. Amili zdecydowała się upewnić u Noaha, czy z Nilesem wszystko w porządku. Noah Brown był jego najlepszym przyjacielem. Miał lekko kręcone włosy w kolorze brązowym, do tego ciemne oczy i jasną karnację. Należał do szkolnej drużyny koszykarskiej – to było jedno z jego nielicznych hobby.
Gdy odblokowała telefon, zobaczyła, że Noah wysłał jej nagranie, na którym widać, jak Niles się wygłupia. Dziewczyna trochę się uspokoiła. Mimo wszystko uznała, że wolałaby, by ktoś informował ją na bieżąco o stanie Nilesa. Napisała więc do Noaha:
Amili
Cześć, przepraszam, że zawracam ci głowę, ale pilnuj, proszę, Nilesa i w razie czego pisz do mnie, okej?
Do samego Nilesa nie pisała, bo wiedziała, że niektórzy jego koledzy za nią nie przepadają. Ku jej zaskoczeniu Noah szybko odpowiedział. Już po paru minutach na ekranie wyświetliły się słowa:
Noah
Hej, nie martw się, Niles jest bezpieczny ze mną.
Amili trochę się uspokoiła, zrobiła sobie herbatę i zaczęła czytać książkę. Co jakiś czas zerkała na zdjęcia od Noaha, który na bieżąco pokazywał jej, co się dzieje na imprezie. Kiedy skończyła książkę, była już druga w nocy. Sięgnęła po telefon, by sprawdzić, czy Niles jest już w domu. Na ekranie telefonu zobaczyła wiadomość od niego:
Niles
Dzięki, że się martwiłaś. Przepraszam, że nie odpisywałem, dobrze się bawiłem. Już jadę do domu, Gerry mnie odwiezie. Miłej nocy.
Amili się ucieszyła, że chłopak dotrze bezpiecznie do siebie. Z niewiadomych przyczyn zaczęła się martwić o Noaha. Nigdy przedtem z nim nie rozmawiała, tak naprawdę nie wiedziała nawet za bardzo, jak on wygląda. Ale taka już była – zawsze opiekuńcza wobec wszystkich. Napisała więc do Noaha.
Amili
I jak, wszyscy poszli? Narobili bałaganu czy nie?
Spytała o to, bo była pewna, że to u niego odbywała się impreza.
Noah
Hej, właśnie jadę do domu.
Amili
Do domu?
Noah
No tak, każdy wrócił na chatę, to ja też muszę, nie?
Amili
Aaa, okej. Myślałam, że impreza jest u ciebie.
Noah
Nie, coś ty. Ja mam rodziców w domu.
Amili
Jasne. W takim razie uważaj na siebie. Napisz, jak będziesz na miejscu.
Minęło czterdzieści minut, a Amili wciąż nie otrzymywała wiadomości od bruneta. Zastanawiała się, czy wrócił bezpiecznie. Może coś mu się stało? Cały czas odświeżała okno rozmowy, licząc, że chłopak chociaż da cokolwiek znać. Zastanawiała się, dlaczego tak bardzo ją to obchodziło. Dlaczego stało się dla niej tak ważne?
Po kolejnych dwóch kwadransach Amili dostała wiadomość. Niemal wyskoczyła z łóżka, by sięgnąć po wibrujący telefon, który leżał na krześle.
Noah
Cześć, wróciłem.
Na jej twarzy od razu pojawił się uśmiech. Odpisała w sekundę:
Amili
Super, daleko mieszkasz, że tyle ci to zajęło?
Noah
Nie, mieszkam bardzo blisko ciebie. Ale auto mi zaczęło szwankować, musiałem zadzwonić po tatę, żeby przyjechał i pomógł.
– MIESZKA BARDZO BLISKO MNIE! – wykrzyknęła Amili.
Nie mogła pohamować emocji. Cholera – myślała – skąd on wie, gdzie ja mieszkam, skoro ja nawet nie wiem, jak on wygląda?
Napisała do chłopaka niemal natychmiast.
Amili
Przepraszam, Noah, ale skąd wiesz, gdzie ja mieszkam?
Noah
Niles kiedyś mi mówił, jak przejeżdżaliśmy koło ciebie.
No tak, Niles. Mój Boże, idiotka ze mnie – pomyślała. Przez chwilę zapomniała, że pisze z przyjacielem swojego kumpla.
Amili
Okej, skoro jesteś bezpieczny i już dotarłeś do domu, mogę się położyć spać.
Noah
Czekałaś, aż wrócę do domu?
Amili
No tak, martwiłam się, nigdy nie wiadomo, jak to bywa na tych waszych imprezach. Niles często mi opowiadał o różnych wygłupach, to wolałam się upewnić, czy żyjesz.
Noah
Miło mi.
I tak rozmowa Noaha i Amili ciągnęła się do samego rana. Oboje byli wyczerpani. Ona wciąż prawie zasypiała, ale nie chciała się żegnać z chłopakiem. W końcu Noah napisał:
Noah
Ami, odpadam, oczy mi się zamykają, idę spać. Ty też się połóż.
Amili
Dzięki za rozmowę, dobranoc.
Odpisała mu, a potem przez pół nocy o nim myślała. O tym, jak wygląda, jaki ma charakter. W końcu nie mogła już wytrzymać. Weszła na Instagrama i wpisała jego imię i nazwisko. Noah Brown.
O MÓJ BOŻE, CO ZA PRZYSTOJNIAK – pomyślała podekscytowana. Dlaczego przez tyle lat nie zauważałam Noaha w szkole? Tragedia…
Oczywiście wiedziała, że nie może się teraz zakochać. Nie miała na to czasu. To nie był odpowiedni moment na relację z chłopakiem. Rzuciła telefon na łóżko i usiłowała zasnąć.
Tylko czy w miłości naprawdę liczy się czas? – myślała jeszcze. Miejsce? Czy cokolwiek liczy się z tak potężną siłą, jaką jest miłość?
Dalsza część dostępna w wersji pełnej
Słodka tajemnica
ISBN: 978-83-8373-964-9
© Ispirak Mkrtchyan i Wydawnictwo Novae Res 2025
Wszelkie prawa zastrzeżone. Kopiowanie, reprodukcja lub odczyt jakiegokolwiek fragmentu tej książki w środkach masowego przekazu wymaga pisemnej zgody Wydawnictwa Novae Res.
REDAKCJA: Joanna Kłos
KOREKTA: Anna Miotke
OKŁADKA: Agnieszka Wrycz-Szybowska
ILUSTRACJE: Martyna Szymańska
Wydawnictwo Novae Res należy do grupy wydawniczej Zaczytani.
Grupa Zaczytani sp. z o.o.
ul. Świętojańska 9/4, 81-368 Gdynia
tel.: 58 716 78 59, e-mail: [email protected]
http://novaeres.pl
Publikacja dostępna jest na stronie zaczytani.pl.
Opracowanie ebooka Katarzyna Rek
