Rozterki matki emigrantki - Anka Nisztuk - ebook

Rozterki matki emigrantki ebook

Anka Nisztuk

4,3

Opis

Kiedy kilka lat wcześniej zakochana Marysia rzuca dobrą pracę w Polsce i bez znajomości języka angielskiego przyjeżdża do Anglii za swoim mężem, nie przypuszcza nawet, że kilka lat później ukochany mąż uczyni z niej ex żonę, a po małżeństwie oprócz domu zostanie jej syn, Kostek, i nudne życie samotnej matki. Ale wszystko co nudne nie trwa wiecznie i tak pojawienie się w życiu Marii jej nowego szefa, jego ochroniarza, oraz pewnej starszej pani, zapoczątkuje serię niespodziewanych przygód, które na zawsze zmienią jej życie. A przecież jest jeszcze ex mąż, który nie powiedział ostatniego słowa. Przystojny sąsiad również sporo namiesza, a Maria zatęskni za stwierdzeniem, że jej życie jest nudne.

 

Ebooka przeczytasz w aplikacjach Legimi na:

Androidzie
iOS
czytnikach certyfikowanych
przez Legimi
czytnikach Kindle™
(dla wybranych pakietów)
Windows
10
Windows
Phone

Liczba stron: 616

Rok wydania: 2018

Odsłuch ebooka (TTS) dostepny w abonamencie „ebooki+audiobooki bez limitu” w aplikacjach Legimi na:

Androidzie
iOS
Oceny
4,3 (8 ocen)
5
1
1
1
0
Więcej informacji
Więcej informacji
Legimi nie weryfikuje, czy opinie pochodzą od konsumentów, którzy nabyli lub czytali/słuchali daną pozycję, ale usuwa fałszywe opinie, jeśli je wykryje.



Anka Nisztuk

Rozterki matki emigrantki

© Copyright: Anna Nisztuk

Projekt okładki: Anna Nisztuk

Skład: Ilona Dobijańska

Wydawca: Wydawnictwo internetowe e-bookowo

www.e-bookowo.pl

Kontakt: [email protected]

ISBN: 978-83-7859-956-2

PATRONAT MEDIALNY:

Wszelkie prawa zastrzeżone.

Kopiowanie, rozpowszechnianie części lub całości

bez zgody wydawcy zabronione

Wydanie I 2018

Konwersja do epub i mobi A3M Agencja Internetowa

I wiosna by tak nie smakowała, gdyby przedtem zimy nie było.

Przysłowie polskie

A journey of a thousand miles begins with a single step.

Tysiącmilowa podróż rozpoczyna się od jednego kroku.

Przysłowie angielskie

Lenie

oraz

Tym wszystkim, którzy nie przestali szukać...

1) Różowa Tuba

Te dłonie. Długie palce przesuwające się po moim ciele. Badające każdy jego zakamarek — począwszy od stóp, poprzez wewnętrzną część ud, wzgórek, brzuch, okalające piersi, a kończąc na szyi, na ustach. Drżę chcąc go dotknąć, muszę go dotknąć, by i on odczuwał przyjemność z mojego dotyku. Ale on na to nie pozwala. Przytrzymuje moje dłonie nad moją głową, a jego usta zraszają mój policzek. Jak przyjemnie czuć te pocałunki... Muska mnie coraz namiętniej, coraz intensywniej, wydając przy tym ciche pomruki.

— Kochanie przestań, bo będę cała mokra — szepnęłam, na co odpowiedział mi kolejny pomruk, wręcz warknięcie.

Uniosłam ospale powieki i tuż przy mojej twarzy zobaczyłam wielkie, zielone okręgi, a zapach wątróbki dotarł do moich nozdrzy. Otworzyłam szerzej oczy. Moje dłonie ściskały szczebelek nad głową, a wielka, kudłata góra mięsa sapała na mnie wesoło, co chwilę posyłając mi śliniastego całusa.

— Saba, spadaj! — krzyknęłam podrywając się z łóżka. — Cholera jasna! — rzuciłam czerwieniąc się jak burak i puszczając szczebelek. — Pięknie, wstydzę się własnego psa — powiedziałam do siebie, głaszcząc czule przeogromny łeb Saby. — Twoja pani ma niedosyt seksualny. Tak, nazwijmy to po imieniu. Matko, czy naprawdę bez tego nie da się żyć?! — Wzniosłam oczy ku górze, a dwie godziny później wypowiedziałam te same słowa do Sabiny, najlepszej przyjaciółki z biura.

— Ktoś powinien cię przelecieć — skomentowała w swoim stylu. Była największą zboczuchą, jaką znałam.

— Poczekaj, dam ogłoszenie w gazecie. Może ktoś się znajdzie — rzuciłam sarkastycznie.

— Pogadaj z Adą. Ona powinna mieć kilku fajnych kolegów — Sabina zrobiła rozmarzoną minę, a ja skomentowałam jej propozycję krótkim parsknęłam.

Ada, moja młodsza siostra, faktycznie nie mogła opędzić się od adoratorów, ale jakoś ciężko było mi sobie wyobrazić, że jakiś soczysty dwudziestolatek miałby ochotę na ponad dziesięć lat starszą ...mnie. Nie wiem, co Sabina wyczytała z mojej miny, ale odchrząknęła i zawołała mnie do siebie.

Nasze biurka w literę L stały naprzeciw siebie, stykając się dłuższymi końcami, a krótszymi jeszcze z dwoma kolejnymi, przez co całość wyglądała z góry jak krzyż. Biorąc pod uwagę natężenie perwersji w naszym biurze, w ogóle to do siebie nie pasowało.

— Chodź. Zobacz, co kupiłam. — Wskazała na monitor zupełnie nie kryjąc się z tym, że właśnie przyglądałyśmy się sporych rozmiarów wibratorowi. — Powinnaś też sobie taki sprawić, póki siostra nie pożyczy ci któregoś studencika.

— Też jak coś powiesz… — parsknęłam i wróciłam na miejsce.

— Wysłałam ci link do różowej tuby.

— Czego? — Matko, ta dziewczyna nigdy nie ma dosyć?

— Otwórz, to zobaczysz.

Czasem bałam się własnej naiwności albo — jak nazywała to moja mama — ufności do ludzi. Ładniej brzmiało, ale konsekwencje miało takie same: plucie sobie w brodę, że znowu dałam się złapać. Tym razem to złapanie było kontrolowane, bo gdy tylko bezmyślnie kliknęłam w przysłany przez Sabinę link, a oczom ukazały się nagie cycuchy i wywijające na wszystkie strony fiutki, zza moich pleców dotarł do mnie głos szefa.

— Pani Iwan.

Moje nazwisko w jego ustach zdawało się ciągnąć w nieskończoność, jak te feralne fiutki, których jak na złość nie mogłam zamknąć. Zamiast nacisnąć X, kursor przesunął się odrobinkę w lewo na piękny kwadracik, dzięki któremu strona z uciechami nie tylko nie zniknęła z monitora, ale pojawiła się na całym jego obszarze.

Moja twarz oblała się purpurą i zaczęłam nerwowo klikać w co popadnie, dzięki czemu zamknęłam foldery, nad którymi pracowałam, jeden projekt i email. Wszystko, tylko nie te świństwa, które nadal tkwiły na środku ekranu. Wtedy szef, Maks, pochylił się nade mną tak, że poczułam zapach jego wody kolońskiej, delikatnie ujął moją dłoń spoczywającą na myszce, — nie mogłam oczywiście powstrzymać się przed nasuwającym się skojarzeniem — i powoli przesunął kursor wprost na pożądany X, po czym delikatnie przycisnął mój wskazujący palec i strona zniknęła.

Boże, gdybym ja też tak mogła wtedy zniknąć. Oddech miałam przyspieszony i w ogóle myślałam, że zaraz spalę się ze wstydu.

— Mogę panią prosić do mnie.

To nie było pytanie. Matko, to nie było pytanie! On mnie teraz zwolni, pomyślałam zdruzgotana i czerwona na twarzy. Kurna pikuś, zwolni mnie za stronę porno, którą przysłała mi Sabina. Swoją drogą, miała niezłą zwałkę przyglądając się całej akcji.

Wstałam i chwiejnym krokiem ruszyłam za Maksem. Matko, i jak to będzie wyglądało w dokumentach? Zwolniona za „Różową Tubę”. O kurwa mać! I co to w ogóle za nazwa?! Sabina, zabiję cię!!!

O Lence

Lenka to bardzo dzielna dziewczynka, której historia przepełniona jest walką, wytrwałością i pokorą, a jednocześnie dziecięcą radością, miłością bliskich i wiarą, że wszystko będzie dobrze, bardzo mnie wzruszyła. Dlatego postanowiłam zaangażować się w pomoc dla niej i cześć zysków z książki przekazać na fundacyjne konto Leny.

Usłyszałam o niej od przyjaciółki, która sama zaangażowała się w pomoc na rzecz dziewczynki. Ona i wielu innych ludzi. Postanowiłam do nich dołączyć. Mam nadzieję, że Ty też przyłączysz się do nas. A teraz poznaj jej historię. Poniżej umieszczam list, który znalazłam na stronie Pomagam.pl. Myślę, że właśnie on najlepiej opisuje sytuację Lenki.

„Cześć wszystkim! Mam na imię Lenka i mam już prawie 3 latka. Razem z mamą, tatą i starszym bratem mieszkam w Stryszawie, w województwie małopolskim. Kiedy się urodziłam, okazało się, że cierpię na bardzo rzadką chorobę Tibial Hemimelia. Oznacza to, że moja jedna nóżka była krótsza od drugiej, w jednej nóżce brakowało kości piszczelowej, a stopy miały zły kształt i były nienaturalnie wykręcone.

Lekarze z klinik w Polsce powiedzieli moim rodzicom, że nie dają mi dużych szans na wyzdrowienie i doradzali amputację, jednak rodzice się nie poddali i postanowili walczyć o to, żebym mogła w przyszłości chodzić jak inne dzieci. Z pomocą znajomych dowiedzieli się o doktorze Paley’u, który w swojej specjalistycznej klinice Paley Institute pomaga dzieciom takim jak ja.

Po konsultacji, doktor Paley dał moim rodzicom nadzieję, powiedział, że pewnego dnia będę chodzić, jednak będzie to wymagało minimum 7 operacji, długiej rehabilitacji i mnóstwa czasu spędzonego w USA, moi rodzice powiedzieli, że zrobią wszystko aby mi pomóc.

Obecnie, po czterech operacjach, wielu godzinach rehabilitacji i nieprzespanych z bólu nocach, mogę stawiać kroczki dzięki pomocom specjalnych ortezek. Rosnę, jestem coraz silniejsza, ale aby moje marzenie o pełnej sprawności się spełniło potrzebuję jeszcze trzech operacji w Instytucie doktora Paleya i kolejnych godzin ciężkiej rehabilitacji.

Jedna operacja, rehabilitacja po zabiegu, pobyt w USA, który trwa około 8 miesięcy i środki medyczne, to koszt około 1 miliona złotych. Moi rodzice nie są już w stanie sami zbierać pieniędzy na moje leczenie ponieważ kwota ta, przekracza ich możliwości, dlatego właśnie potrzebujemy pomocy.(…)

Wierzę, że pewnego dnia będę mogła biegać i bawić się jak inne dzieci, że razem z moim braciszkiem będę mogła grać w piłkę czy jeździć na rowerze. Jestem już w połowie drogi, potrzebuję jeszcze tylko tych kilku operacji. Proszę, pomóżcie jeśli możecie. Więcej możecie dowiedzieć się o mnie na mojej stronie na Facebooku: www.facebook.com/lenkacholewa. Tam znajdziecie więcej zdjęć, filmików i informacji o mnie. Jestem wdzięczna za każdą pomoc i każde udostępnienie linku.”

Na stronie Pomagam.pl znajdziecie więcej informacji o Lenie. Wystarczy, że w wyszukiwarce wpiszecie Lena Cholewa, by poznać całą jej historię. Gdy sama to zrobiłam, ciężko było mi przejść obojętnie. Skontaktowałam się natychmiast z mamą Lenki. To przesympatyczna osoba o wielkiej sile, która wraz z mężem każdego dnia walczy o zdrowie swojej córeczki. Bardzo chciałabym, by udało się im wygrać walkę z czasem i Lena była kiedyś całkowicie sprawna.

Wiele osób zaangażowało się w pomoc dla Leny. Organizowane są koncerty charytatywne, można przekazać jeden procent podatku, zbierane są plastikowe nakrętki. A teraz ta książka. Mam więc ogromną nadzieję, że poprzez tę akcję uda się zdobyć chociaż część pieniędzy potrzebnych na dalsze leczenie.

Mamy szansę zrobić coś dobrego. Możemy pomóc. Przyłączcie się do nas, by nóżki Leny miały szansę zanieść ją, gdzie tylko sobie zamarzy.

Wpłat możecie dokonywać na stronach:

https://pomagam.pl/mh3fcaut

Więcej bieżących informacji na temat Leny:

www.facebook.com/lenkacholewa

Moja strona autorska:

https://ankanisztuk.blog

A może sami macie pomysł, jak pomóc Lenie? Każda pomoc jest na wagę złota!

Dziękuję w imieniu swoim i Lenki!

Zdjęcia Leny Cholewy z prywatnego archiwum rodziny.

Lista utworów

Będę z Wami szczera. To muzyka „pisała” tę książkę. Gdy słuchałam utworów z listy poniżej w mojej głowie pojawiały się gotowe fragmenty tekstu, które następnie ubierałam w słowa i przelewałam na papier. W ten sposób powstało ponad czterdzieści rozdziałów wypełnionych po brzegi emocjami.

Kolejność utworów na liście jest przypadkowa; specjalnie nie przypisuję piosenek do konkretnych rozdziałów. Posłuchajcie utworów i sami zdecydujcie, do których fragmentów najlepiej pasują. Ciekawa jestem, czy Wasze wybory będą pokrywały się z moimi.

Miłego słuchania :)

1) Ania Iwanek & Pati Sokół ft. Piotr Cugowski — Miasto

2) Bracia — Po drugiej stronie chmur

Bracia — Nad przepaścią

3) Bonnie Tyler — Holding Out For A Hero

4) Calum Scott — Dancing on my own

Calum Scott — You are the reason

5) Celine Dion & Sia — Loved me back to life

6) Cleo — Sztorm

7) Lasery — Wracam

8) Lindsey Stirling — Crystallize

Lindsey Stirling — Elements

9) Mateusz Ziółko — Planety

10) Mateusz Ziółko — W płomieniach

11) Maroon 5 — Sugar

12) Marta Bijan — Mówiłeś

13) Natasha Bedingfield — Pocketful Of Sunshine

14) Naughty Boy & Beyonce & Arrow Benjamin — Runnin (lose it all)

15) Piotr Rubik feat. Grzegorz Wilk — Strażnik Raju

16) Sarsa — Zapomnij mi

17) Sia — Broken glass

Sia — Cheap Thrills

Sia — Helium

Sia — Midnight Decisions

Sia — Never give up

Sia — Rainbow

Sia — Waving goodby

18) Sylwia Grzeszczak & Mateusz Ziółko — Bezdroża

Sylwia Grzeszczak — Flirt

Sylwia Grzeszczak — Pożyczony

Podziękowania

Wiele osób przyczyniło się do powstania tej książki. Chociażby wszyscy autorzy powyższych utworów bez których nie pisałoby mi się tak przyjemnie. Dziękuję, że tworzycie i błagam, róbcie to dalej! (Mam nadzieję, że to dotrze do Sii!)

Dziękuję też najbliższym — za to, że mi nie przeszkadzali, gdy przesiadywałam nocami przy komputerze stukając w klawisze. Że przynosili mi ciepłe herbatki i dopytywali się, kiedy w końcu skończę tę książkę?! Dziękuję Wam za cierpliwość i wyrozumiałość. I za to, że nie czytaliście wcześniej „Rozterek…”. Spaliłabym się ze wstydu i jak nic książka by nie powstała... lub byłaby o wiele grzeczniejsza.

I za wiarę we mnie też dziękuję. I za poczucie humoru. I za to, że jesteście!

Dziękuję też wszystkim czytelnikom z Wattpada, moim testerom emocji. Może to dziwne, ale jest mi o wiele łatwiej pokazać tekst komuś, kto mnie nie zna. Wiem, że wtedy opinie są szczere, a ja mogę się więcej nauczyć. Wattpadziaki, byliście wspaniali, a Wasze reakcje na poszczególne fragmenty takie, jakie mogłam sobie tylko wymarzyć. Dziękuję, że byliście ze mną, będąc jednocześnie moją motywacją i nagrodą. Wszystkie gwiazdki i komentarze były bezcenne!

Wszystkim tym, którzy zrobili co mogli, by książka nadawała się do czytania — również WIELKIE DZIĘKUJĘ. Tak, to prawda, trzeba było ją trochę uformować, tu zabrać, tam dodać… Wasza praca była dla mnie dobrą lekcją na przyszłość. Dziękuję za nią, Wy moje fajne, upierdliwe baby!

A teraz dziękuję Wam, moi drodzy czytelnicy. Za to, że daliście mi szansę. Nieznanej autorce, która w dodatku zamarzyła sobie — poprzez książkę — pomóc małej dziewczynce. Dziękuję, że tu jesteście, bo przeczytaliście nie taką wcale krótką historię, a teraz jeszcze czytacie Podziękowania. Zasługujecie na nie, bo jesteście ostatnim, finalnym elementem całego procesu powstawania książki. To dla Was ją pisałam, żeby Was rozbawić i wzruszyć. By oderwać Was chociaż na moment od codzienności. Żywię nadzieję, że mi się to udało. I może jeszcze kiedyś, gdy pojawi się moja kolejna książka, sięgniecie po nią, by znów dać się zabrać do innego świata.

Anka Nisztuk