5,99 zł
Gdziekolwiek spojrzysz, magia już tam jest. Wystarczy ją odnaleźć.
„Początek i koniec” to jedna z dwunastu niesamowitych historii zaklętych w zbiorze opowiadań „Magiczny kompas”.
Książka wydana nakładem wydawnictwa Nie powiem, Hm... zajmuje się dystrybucją.
Ebooka przeczytasz w aplikacjach Legimi lub dowolnej aplikacji obsługującej format:
Liczba stron: 27
Wierzyliśmy, że Nanook to półczłowiek, władca niedźwiedzi. Od małego wpajano nam, że powinno się go upolować, a przedmioty wytworzone z jego ciała traktować z należytym szacunkiem.
Wiedza wiedzą, ale kiedy stanął przede mną – tak ogromny, majestatyczny i… groźny – nie potrafiłam wykonać żadnego ruchu. Gdy nasze oczy się spotkały, muktuk17 omal nie stanął mi w gardle.
Oblał mnie gorący pot. Chwilę później otrząsnęłam się z pierwszego szoku i już miałam sięgnąć po włócznię, ale rozległ się potężny głos, wprawiający moje serce w szybsze drgania:
– Nie radzę, krzywdę tym zrobisz prędzej sobie niż mnie.
Próbując wstać, poślizgnęłam się na śniegu przez parkę z futra karibu. I jak rak, wycofałam się w kierunku domu, a w głowie dzwoniła tylko jedna myśl: WIAĆ!
Kiedy kątem oka obserwowałam napastnika, wydawało mi się, że w jego oczach zabłysło politowanie. I gdyby tylko mimika tego zwierzęcia była tak bogata jak ludzka, to z pewnością skrzywiłby się, widząc me niemrawe poczynania.
– Anuri – wymówił moje imię, czym ponownie wprawił mnie w bezruch. – Nie przybyłem, żeby cię skrzywdzić.
– Ni-e? – wystękałam, patrząc na niego przerażonym wzrokiem.
Dopiero wtedy mój umysł zakodował, że on nie mówi. Nie otwiera pyska, nie wylatują z niego żadne dźwięki prócz warkotu, więc… jak?
Jakim cudem go słyszę i rozumiem?
– Zastanów się – odpowiedział na niezadane głośno pytanie i zrobił krok naprzód, posuwając powoli olbrzymie, białe łapska. – Przecież wiesz, powiedz to, a będziemy mogli przejść do sedna.
Przechylił łeb na prawo i nieprzerwanie świdrował mnie wzrokiem.
– Ty… – Przełknęłam głośno ślinę. – Porozumiewasz się ze mną w myślach.
To obłęd – dodałam już sama do siebie i usłyszałam parsknięcie.
Wzięłam kilka głębokich oddechów, próbując poukładać to, co się działo, ale na niewiele mi się to zdało. Panujący chaos nie tak łatwo wyciszyć.
– Skoro już mamy to za sobą, pozwól, że oficjalnie się przedstawię. Jestem Nanook, władca niedźwiedzi, wierny kompan Quailerteta.
– Ducha burzy i wiatrów?
– On raczej woli się tytułować Bogiem Burzy, a swoją towarzyszkę Boginią Wiatru – sprostował prześmiewczo. – Jak widzisz, jest w waszych wierzeniach szczypta prawdy. Zanim zacznę je wszystkie burzyć, poleciłbym, byś udała się do Szamanki, a ona wytłumaczy ci, kim tak naprawdę jesteś.
Cofnął się i łbem wskazał na dom. Nakazywał mi spełnienie rozkazu.
– Wiem, kim jestem – oburzyłam się. – A ty najwyraźniej nie, bo wtedy byś wiedział, że Szamanką jest moja matka.
– Ależ doskonale to wiem. Jako że dziś kończysz dwadzieścia jeden lat, jesteś gotowa poznać prawdę o sobie. – Odwrócił się. – Wrócę za dwie godziny – dodał, stojąc tyłem do mnie. – I wyruszymy w drogę.
I po prostu odszedł, zostawiając mnie z milionem pytań i z myślą, że zwariowałam.
***
– Anuri, dokąd ci tak śpieszno?
Głos taty zatrzymał mnie jedynie na ułamek sekundy. Musiałam porozmawiać z mamą, wyłącznie ona mogła mi wytłumaczyć, o co w tym chodzi, i uspokoić, że nie zwariowałam i naprawdę przed chwilą rozmawiałam z Nanookiem.
Rzuciłam więc tylko:
– Do mamy.
I już mnie nie było. Przystanęłam w progu kuchni i spojrzałam na mamę zajmującą się przygotowywaniem posiłku. Odkaszlnęłam, by zwrócić na siebie uwagę, jak zawsze, odkąd byłam małym dzieckiem.
– Możemy porozmawiać? – Zadałam to pytanie, gdy przykułam jej wzrok. – Miałam przed chwilą bardzo dziwną sytuację i…
– Przybył Nanook? – przerwała mi i porzucając dotychczasowe zajęcie, przeniosła całą uwagę na mnie.
Czyli nie zwariowałam. Naprawdę odwiedził mnie mistyczny niedźwiedź polarny. Normalka. Dzień jak co dzień.
– Mamo, nie wiem, co powinnam myśleć. Nic z tego nie rozumiem.
– Usiądź, czeka nas długa rozmowa. – Uśmiechnęła się z czułością i pogłaskała mnie po policzku.
Następnie podała mi kielich z winem z mewy, a ja posłusznie zajęłam miejsce.
– Jak wiesz, wszystkie nieożywione i ożywione rzeczy posiadają ducha. Gdy duch umiera, nadal żyje w świecie duchowym, a ja, jako Szamanka, mogę się z nimi porozumiewać. – Usiadła naprzeciw mnie. – A człowiek to trzy części.
– Dusza, ciało i imię – dopowiedziałam, nie bardzo rozumiejąc, do czego nasza rozmowa zmierza.
– Czyli jeśli po śmierci jakiejś osoby nadamy jej imię nowo narodzonemu dziecku, to…? – urwała, zachęcając, bym odpowiedziała.
– To dusza nadal będzie żyła w nowym ciele.
– Dokładnie. – Wzięła głęboki wdech i ciężko wypuściła powietrze nosem. – Więc kiedy dwadzieścia jeden lat temu nosiłam cię pod sercem, usłyszałam Qailerteta. Nakazał mi, abym nadała swojej córce imię Anuri.
Kielich wypadł mi z dłoni. Sądziłam, że rozmowa z mamą rozjaśni mój umysł, a wystarczyło kilka minut, by zapanował w nim jeszcze większy chaos.
– Chcesz powiedzieć, że niby ja żyłam wcześniej… I to z Duchem burzy i wiatru? To absurd, kompletny absurd!
Zerwałam się z miejsca i zaczęłam krążyć po pomieszczeniu, przyciskając palce do skroni. Rano wypiłam wino i teraz jeszcze poprawiłam, to pewnie to. Miałam jakieś dziwaczne wyobrażenia, bo najzwyczajniej w świecie się upiłam.
Musiałam się położyć i przespać, a wszystko minie. To tylko skutek uboczny. Nic więcej.
– Anuri, nie skończyłam.
Słyszałam jej głos – albo wydawało mi się, że go słyszę. Mniejsza.
Sen, wyłącznie on mi pomoże.
Rzuciłam się na posłanie i zacisnęłam powieki, licząc w myślach foki.
– Córcia, wiem, że ciężko w to uwierzyć, ale proszę cię, nie bluźnij. Jesteś Anuri, żyjesz i umierasz, a potem odradzasz się na nowo w innym ciele w rodzinie, w której ojciec lub matka jest Szamanem. Łączysz się z Qailertetem, żyjecie razem, a później dopada cię klątwa krótko żywotności.
Z każdym słowem mamy miałam wrażenie, że coraz bardziej pulsuje mi żyła. Głowa zaczynała mocniej boleć, a żołądek się zaciskał.
– Tak łatwo o tym mówisz – sapnęłam, podciągając się do pozycji siedzącej. – I myślisz, że ja również przyjmę te wytłumaczenia jak gdyby nigdy nic?
– Rozumiem, że jesteś w szoku…
17 Muktuk – tradycyjna potrawa Inuitów, składająca się z surowej lub lekko przetworzonej skóry i tłuszczu wieloryba.
Magiczny kompas
© Praca zbiorowa
© for the Polish edition by Wydawnictwo Hm…
All rights reserved. Wszystkie prawa zastrzeżone.
Kopiowanie, reprodukcja lub odczyt jakiegokolwiek fragmentu tej książki w środkach masowego przekazu wymaga pisemnej zgody twórców.
Pod redakcją: D. B. Foryś
Redakcja: Natalia Hermansa, Anna Kucharska, D. B. Foryś
Korekta: Aleksandra Baranowska
Projekt okładki: E.Raj
Skład: D. B. Foryś
Elementy graficzne w treści: pexels.com, unsplash.com, freepik.com
ISBN e-book: 9788368695618
Wydanie pierwsze
Wojkowice 2026
Wydawnictwo Nie powiem
E-mail: [email protected]
Telefon: 518833244
Adres: ul. Sobieskiego 225/9, 42-580 Wojkowice
www.niepowiem.com.pl
