Niecodzienny sklepik z listami w Seulu - Baek Seungyeon - ebook + książka

Niecodzienny sklepik z listami w Seulu ebook

Baek Seungyeon

0,0
47,99 zł

lub
-50%
Zbieraj punkty w Klubie Mola Książkowego i kupuj ebooki, audiobooki oraz książki papierowe do 50% taniej.

Dowiedz się więcej.
Opis

Pełna czułości opowieść o marzeniach, nadziejach i listach, które potrafią przynieść ukojenie nawet najbardziej zagubionym duszom.

Hyo-young czuje, że jej życie stanęło w miejscu. Marzenie o zostaniu reżyserką legło w gruzach, a rodzinne miasteczko przestało być miejscem, z którym wiązałaby przyszłość. Gdy przyjaciel prosi ją, by przez jakiś czas zajęła się sklepikiem z listami w seulskiej dzielnicy Yeonhui, dziewczyna natychmiast się zgadza, traktując to jako szansę na nowy początek.

Na miejscu czekają na nią piękne pióra, ozdobna papeteria i równo ułożone stosiki kopert. Najbardziej intryguje ją jednak niecodzienna usługa, jaką oferuje sklepik. W anonimowych listach klienci mogą napisać o swoich marzeniach, nadziejach i obawach, powierzając obcym to, czego nie potrafią wyznać najbliższym.

Z czasem Hyo-young zaczyna dostrzegać, że kryje się w tym szczególny rodzaj magii, który zbliża ją do nieznajomych, w tym do utalentowanego młodego autora webtoonów Yeong-gwanga. Otoczona cudzymi historiami Hyo-young czuje, że sama także nosi w sobie słowa, które od dawna domagają się spisania.

Ebooka przeczytasz w aplikacjach Legimi lub dowolnej aplikacji obsługującej format:

EPUB
MOBI

Liczba stron: 307

Data ważności licencji: 9/26/2030

Oceny
0,0
0
0
0
0
0
Więcej informacji
Więcej informacji
Legimi nie weryfikuje, czy opinie pochodzą od konsumentów, którzy nabyli lub czytali/słuchali daną pozycję, ale usuwa fałszywe opinie, jeśli je wykryje.



Tytuł oryginału: 편지가게 글월 (The Seoul Letter Shop)

편지가게 글월 by 백승연

Copyright © Baek Seungyeon / Storyplus. 2024

Copyright © for this edition by Wydawnictwo Otwarte 2026

Copyright © for the translation by Katarzyna Stawnicka.

All rights reserved

This translated edition is published by arrangement with TXTY (of Toyou’s Dream) c/o Shinwon Agency through Peters, Fraser and Dunlop Ltd.

Opieka wydawnicza: Alicja Konieczka, Natalia Karolak

Opieka redakcyjna: Anna Małocha, Dagmara Małysza

Przyjęcie tłumaczenia i redakcja tekstu: Dominika Chybowska-Jang

Adaptacja makiety na potrzeby wydania, adiustacja i korekta: Pracownia 12A

Promocja i marketing: Dominika Szczerek

Projekt okładki: Agnieszka Gontarz

Ilustracje na okładce: Kamila Rybak

ISBN 978-83-8399-601-1

www.otwarte.eu

Dystrybucja: SIW Znak. Zapraszamy na www.znak.com.pl

Wydanie I, Kraków 2026

Na zlecenie Woblink

woblink.com

plik przygotował Jan Żaborowski

Przedstawienie postaci

Personel Geulwoll

Wu Hyo-yeong (kobieta, 28 lat)

Absolwentka wydziału filmowego marząca niegdyś o zostaniu reżyserką. Obecnie pracuje w Geulwoll mieszczącym się w dzielnicy Yeonhui. Jest zawziętą perfekcjonistką. Jej umiejętność wkładania serca w słuchanie opowiadań innych czyni ją idealnym pracownikiem sklepu z listami Geulwoll.

Gang Seon-ho (mężczyzna, 35 lat)

Kolega Hyo-yeong ze studiów. Z początku marzył o karierze aktorskiej, lecz kiedy zdał sobie sprawę ze swoich ograniczeń, rzucił studia i otworzył Geulwoll. Obecnie zajmuje się wychowaniem dzieci, aby żona, która niedawno urodziła drugie, mogła się skupić na karierze.

Klienci Geulwoll

Cha Yeong-gwang (mężczyzna, 29 lat)

Autor webtoonów. Jego debiutanckie dzieło odniosło spory sukces. Obecnie zmaga się z bezsennością spowodowaną nieudanymi próbami stworzenia kolejnego utworu. Jego mieszkanie i pracownia znajdują się na czwartym piętrze bloku Yeonhwa, tuż naprzeciw Geulwoll.

Seong Min-jae (mężczyzna, 39 lat)

Księgowy w korporacji. Niegdyś marzył o zostaniu pisarzem, jednak wybrał bardziej przyziemny zawód. Listy pozwalają mu zaspokoić potrzebę pisania, dlatego często odwiedza Geulwoll. Interesuje się modą, a muszka jest nieodłącznym dodatkiem do jego eleganckiego garnituru.

Gwon Eun-a (kobieta, 46 lat)

Właścicielka biura nieruchomości Dynia w dzielnicy Yeonhui. Zaprzyjaźniła się z Hyo-yeong, pomagając jej znaleźć mieszkanie. Jest żoną właściciela piekarni znajdującej się na parterze budynku, w którym mieści się Geulwoll. Jej życzenie to wspólna podróż za granicę z mało wylewnym mężem.

Geum Won-cheol (mężczyzna, 58 lat)

Dyrektor szkoły podstawowej Yeonhui. Romantyk. Straciwszy żonę wskutek choroby, opowiada o niej przez Penpal anonimowym odbiorcom jego listów. Nosi kaszkiet, w którym nad wyraz mu do twarzy.

Jeong Ju-hye (kobieta, 25 lat)

Pracownica poczty w dzielnicy Yeonhui. Pisanie listów sprawia jej dużo trudności. Przemieszczając się jedynie między pracą a domem, przechodzi właśnie fazę nudy. Poznaje Hyo-yeong, będąc w trakcie poszukiwania swojego niepowtarzalnego gustu.

Mun Yeon-geun (kobieta, 26 lat)

Piosenkarka i autorka tekstów. Prowadzi audycję radiową pod swoim nazwiskiem. Po powrocie do rodzinnego domu w dzielnicy Yeonhui natyka się na Geulwoll i na list, którym chciałaby się podzielić ze swoimi słuchaczami.

Song Eun-chae (kobieta, 28 lat)

Koleżanka ze studiów, z tego samego roku co Hyo-yeong. Podobnie jak Seon-ho marzy o karierze aktorskiej i walczy o realizację tego planu. W odróżnieniu od Hyo-yeong jest bezpośrednia i energiczna, jednak w głębi serca zmaga się z niepokojem i depresją.

Pozostali bohaterowie

Gang Ha-jun (chłopiec, 7 lat, syn Seon-ho)

Eun So-hui (kobieta, 35 lat, żona Seon-ho)

Seo Yeon-u (mężczyzna, 19 lat, pracownik Geulwoll)

Park Sang-hyeon (mężczyzna, 20 lat, młodszy brat Yeong-gwanga)

Wu Hyo-min (kobieta, 33 lata, starsza siostra Hyo-yeong)

Rodzice Hyo-yeong

Do Hyo-yeong

Hyo-yeong,

to już mój piąty list do Ciebie.

Zadziwiające, że chociaż nie dzwonię ani nie wysyłam Ci SMS-ów,

zawsze mam coś do przelania na papier.

Mam się dobrze.

Kiedy tak wysyłam te listy bez żadnej odpowiedzi,

odnoszę wrażenie, że znikają one jak para z ust unosząca się w powietrze.

Czuję się jednak sfrustrowana, jeśli

chociaż w taki sposób nie daję jej ujścia, stąd mój kolejny list.

Hyo-yeong,

wychodzi na to, że nie trzeba nawet nic robić, a czas i tak płynie dalej. Bez problemu.

A może bez celu?

Od kiedy tylko pamiętam, uczyłam się pilnie, jakbym ścigała się z czasem,

i z obawy, że zostanę w tyle, biegłam sprintem tak prędko, że brakowało mi tchu.

Okazuje się jednak, że da się przeżyć i bez tego.

Życie pozbawione większych trudności jest niesamowite i zarazem wygodne.

Przez trzydzieści trzy lata nie zdawałam sobie z tego sprawy.

Co słychać u mamy i taty? Do tej pory nie napisałam ani razu do żadnego z nich.

Martwię się, że rodzice mogą jako pierwsi przeczytać ten list.

Wiem, że mama albo tata od razu by odpisali, więc tym bardziej nie mogę go do nich wysłać.

Właśnie dlatego wielkimi literami piszę na kopercie twoje imię. Żebyś tylko Ty go przeczytała.

Ponieważ Ty nigdy mi na niego nie odpiszesz.

Zatrzymuję się teraz w Ulsan. Mam tutaj koleżankę z klasy z podstawówki.

Postanowiłam zostać u niej tylko na tydzień, więc jeśli ktoś wyśle na ten adres odpowiedź, to nie trafi ona do mnie.

Jeśli mama lub tata będą chcieli mi odpisać, wyjaśnij im dobrze sytuację.

Hyo-yeong,

kiedy leżę samotnie w łóżku przy zgaszonym świetle, czuję się jak plankton dryfujący w oceanie.

Albo jak nieznana nikomu z nazwy bakteria, która dostała się do jakiejś komórki.

Gdybym tylko urodziła się bez oczu, uszu i ust, pewnie mogłabym żyć jako stworzenie, które nikogo nie krzywdzi.

Niepotrzebnie znów smęcę.

Chciałam wyciągnąć czystą kartkę, żeby zacząć od nowa,

ale ta była ostatnia, więc zostawiłam, jak jest.

Wysyłam tak, bo boję się, że jak to przekreślę, wyjdę na jeszcze gorszą nieudacznicę.

Zrobiło się zimno, więc uważaj, żeby się nie przeziębić.

W domu są moje ubrania na zimę, możesz je wyciągnąć i nosić.

Trzymaj się, Hyo-yeong.

Twoja starsza siostra

Promienie słońca także mają zapach

1

– I co teraz? Twoja siostra została oszukana – powiedziała siedząca na podłodze naprzeciw drzwi wejściowych matka Hyo-yeong, patrząc na córkę, która właśnie przekroczyła próg domu.

Był październik ubiegłego roku. Do reklamówki trzymanej przez mamę przykleił się czerwony liść klonu, jakby z niej drwił. Ani matka, ani córka nie zdążyły nawet zdjąć butów. Nie dając sobie nawet chwili na uronienie łzy, kobieta wydusiła z siebie następujące słowa:

– Dlaczego akurat ona?

No właśnie. Od przedszkola błyskotliwość starszej siostry, Hyo-min, była powodem do dumy dla całej rodziny. Z łatwością, jakby skakała na skakance, dostała się do klasy dla dzieci szczególnie utalentowanych i często zdobywała nagrody w konkursach matematycznych. W gimnazjum i liceum trafienie do szkolnej czołówki ze wszystkich przedmiotów było dla niej czymś oczywistym. I niby ktoś taki powierzył pieniądze całej rodziny znajomemu, który zaproponował wspólne otwarcie akademii pozalekcyjnej, i został oszukany?

Wyraz twarzy taty, który przybiegł pospiesznie, zamknąwszy wcześniej pralnię, był jeszcze bardziej spektakularny. Była to mina kogoś, kto nie potrafił sobie wyobrazić, że jego córka, która nie tylko ukończyła licencjat, ale zdobyła też tytuł magistra na Uniwersytecie Seulskim, mogłaby tak łatwo wpaść w tarapaty. Ponieważ nie przeszło mu to nawet przez myśl, nic nie podejrzewał, gdy oświadczyła, że rezygnuje z dalszych studiów i zamierza otworzyć akademię. „Nasza mądra Hyo-min musi mieć jakiś dobry plan”, myślał.

– Nie mogę się dodzwonić do Hyo-min. – Tata westchnął ciężko, wyciągając telefon komórkowy z kieszeni.

Trzyosobowa rodzina cisnęła się w wąskim przedsionku przed drzwiami wejściowymi, nie zdjąwszy nawet butów. Hyo-yeong, która wróciła z trwających dwa dni zdjęć do filmu, spoglądała na rodziców opuchniętymi oczami, oszołomiona sytuacją. Słowa o zniknięciu siostry po części brzmiały jak sen.

Trzy dni później siostra zadzwoniła do mamy, by powiedzieć jedynie, że wszystko z nią w porządku, po czym wyłączyła komórkę. Tata, który pomimo niełatwej sytuacji finansowej zaciągnął pożyczkę, by wspomóc starszą córkę, wydłużył pracę pralni otwartej sześć dni w tygodniu o niedzielę. Mama poprosiła o pomoc wujka, więc aby spłacić zaciągnięty u niego dług, zaczęła pracować na pół etatu przy dostawie przystawek do ryżu.

Hyo-yeong nie zrobiła natomiast nic. Był to dla niej pracowity okres, poświęcała się kręceniu filmu stanowiącego projekt na zakończenie studiów. Od czasu do czasu na rodzinnym czacie pojawiały się wiadomości z pytaniem, czy siostra się z nią skontaktowała, jednak je ignorowała. Pełna niepokoju, zmartwiona reakcja rodziny wydawała jej się godna pożałowania. Wujek zapytał, czy rzucenie przez Hyo-min studiów na Uniwersytecie Seulskim to rzeczywiście jej dobrowolny wybór, czy może raczej decyzja spowodowana brakiem wystarczających umiejętności. Był to ten sam wujek – brat matki – który wysłał jej w dniu obrony pracy magisterskiej kosz z owocami. Tego dnia mama Hyo-yeong potknęła się na schodach podczas dostarczania banchanów na osiedlu i doznała urazu stawu biodrowego.

– Wychowywaliście ją, wmawiając, że jest filarem naszej rodziny, a teraz patrz! Jesteś cała pokaleczona, mamo, a ona zwyczajnie narobiła gnoju i uciekła!

Hyo-yeong wybuchła stłumionym gniewem, kiedy zobaczyła matkę leżącą w szpitalnym łóżku po operacji. Czyżby dlatego, że Hyo-min była zawsze lepsza od wszystkich i wyjątkowo utalentowana, brakowało jej odporności na porażki? Nawet jeśli, to czy tłumaczy to fakt, że dorosła kobieta po trzydziestce zniknęła tak nieodpowiedzialnie, zostawiając rodzinę?

Młodsza z sióstr zrezygnowała z kręcenia filmu, aby zaopiekować się matką. Dotacja trafiła do projektu na kolejnym miejscu, a ekipa filmowa Hyo-yeong naturalnym biegiem spraw się pod niego podłączyła. Kiedy pytano ją, czy uważa to za niesprawiedliwe, nie potrafiła odpowiedzieć od razu. Tak naprawdę po zniknięciu starszej siostry straciła wiarę w swoje dzieło. Zupełnie jakby współdzieliły zasób zwany pewnością siebie, czuła, że w jednej chwili wyczerpał się on w całości. Zarówno siostra, jak i film straciły swój cel. W tym czasie do domu zaczęły przychodzić listy od Hyo-min. Na kopercie zawsze widniał napis: „Do Hyo-yeong”.

2

Minął tydzień, odkąd Hyo-yeong zaczęła pracę w sklepie z listami Geulwoll. Znalazła pokój w pobliżu lokalu, więc droga do pracy zajmowała jej zaledwie dziesięć minut. Czas ten wystarczał na wysłuchanie czterech ulubionych piosenek. Krajobraz dzielnicy Yeonhui mijanej w drodze do Geulwoll był urokliwy i cichy. Stare budownictwo, wiekowe domy przerobione na kawiarnie, jasnozielony autobus jeżdżący skrupulatnie tam i z powrotem. Widywała też często psy, które spacerowały beztrosko, delektując się porannym słońcem. W chwili, gdy kończyła się czwarta piosenka, Hyo-yeong stawała przed budynkiem z napisem „Yeongung”. Wtedy właśnie do jej nozdrzy docierał aromatyczny zapach masła z piekarni na parterze. Była to woń, która mimowolnie skłaniała człowieka do wzięcia głębokiego wdechu.

– I znów na miejscu.

Hyo-yeong była w trakcie przystosowywania się do nagle zmienionego otoczenia. Po wyrzuceniu z siebie tych słów tak, jakby wypowiadała zaklęcie, nabierała sił, aby za jednym zamachem wejść po schodach na trzecie piętro, gdzie znajdowało się Geulwoll. Ponieważ budynek miał swoje lata, stopnie były nieco wysokie, a od pokrytych cementem ścian bił lekki chłód. Być może jednak dzięki zapachowi świeżo upieczonego chleba unoszącemu się z parteru znaczna część zimna przenikającego budynek zostawała zneutralizowana.

Po wejściu żwawo na górę wzdłuż srebrnej balustrady po prawej stronie ukazywały się jasnoniebieskie żelazne drzwi. Wewnątrz białego okręgu przypominającego ociosany kamień znajdowało się słowo „geulwoll”. Hyo-yeong wyciągała z uszu AirPodsy i wchodziła do środka. W ten sposób pojawiał się przed nią inny świat.

– Jesteś wcześniej?

– Mam trochę zaległych papeterii do zapakowania – odpowiedziała krótko na powitanie Seon-ho i umieściła swoją czarną torbę listonoszkę pod ladą.

Właściciel Geulwoll desperacko potrzebował nowego pracownika, żeby móc zaopiekować się niedawno narodzoną córką, i w końcu udało mu się skontaktować z koleżanką ze studiów, Hyo-yeong, która ewakuowała się do Seulu.

– Mówiłaś, że zbrzydły ci wszelkie listy, a tu patrz. Wu Hyo-yeong1, ty to dopiero masz zdolności adaptacyjne.

Od pięciu miesięcy do domu Hyo-yeong przychodziły listy od starszej siostry. Pojawiały się raz na dwa tygodnie lub rzadziej – raz w miesiącu. Ani razu nie otworzyła koperty odłożonej na szafkę na buty. Kiedy uzbierały się trzy, tata położył je na biurku młodszej córki, a ona w odpowiedzi złożyła koperty na pół i wrzuciła do kosza na śmieci. Jednak starsza siostra ciągle dosyłała wiadomości, na które miała nigdy nie dostać odpowiedzi. Kiedy Hyo-yeong odkryła w skrzynce pocztowej piąty list od siostry, postanowiła uciec z domu. Była to pierwsza ucieczka w życiu dwudziestoośmiolatki.

– A co mogę zrobić? Mówią, że wszędzie dobrze, gdzie nas nie ma.

Seon-ho wzruszył ramionami i ułożył listy leżące na ladzie w schludny stosik. Był właśnie w trakcie pisania czegoś na każdej z kopert. Pracownica zerknęła na nie z zaciekawieniem.

– Za dwa miesiące będziemy świętować sto dni2 od narodzin naszej Ha-yul. Dołączyłem kilka słów z pozdrowieniami do zaproszeń.

Na pierwszy rzut oka było ich ponad pięćdziesiąt. Jak się należało spodziewać, popularność Seon-ho na studiach sprawiła, że miał spore grono znajomych. Patrząc na zapisaną w notatniku listę nazwisk, Hyo-yeong zauważyła, że zna połowę z nich.

– Sporo tego. Napisałeś listy do nich wszystkich?

– A co to dla mnie? W końcu jestem właścicielem sklepu z listami.

Kiedy Hyo-yeong wycierała suchym ręcznikiem blat drewnianej komody, na której leżały papiery listowe, długopisy i koperty, ktoś zadzwonił na komórkę Seon-ho. Naglący głos jego teściowej dobiegający z drugiej strony słuchawki dotarł aż do uszu młodej kobiety. Wyglądało na to, że opiekującej się Ha-yul babci wypadło coś pilnego i musiała natychmiast wrócić do domu. Seon-ho zakończył rozmowę, mówiąc, że zrozumiał sytuację, i natychmiast zwrócił się do pracownicy:

– Sorry, Hyo-yeong. Dzisiaj miałem pomóc ci po raz ostatni podczas okresu próbnego, ale muszę już iść.

– Spoko. Już mniej więcej wiem, czym mam się zająć.

Seon-ho, który spoglądał na swoją pracownicę wzrokiem przepełnionym ufnością, zatrzymał się, gdy miał już przejść przez próg.

– Hyo-yeong, mogłabyś wysłać te listy? Nie zdążyłem jeszcze napisać wszystkich adresów na kopertach, ale możesz wysłać je nawet jutro przed pracą.

– Zanotowane! Wypisanie adresów i przedpołudniowa wizyta na poczcie!

– Dzięki!

Kiedy Seon-ho opuścił Geulwoll, przez chwilę delektowała się ciszą, po czym skierowała wzrok ku oknu po lewej. Marcowe niebo było błękitne i emanowało świeżą energią. Przez środek okna przebiegała linia górskiego grzbietu, a pod nią jeden obok drugiego ciągnęły się domy o różnych kształtach. Szare, pomarańczowe i czerwone dachy ułożone jeden na drugim wyglądały jak z obrazka.

To właśnie przez tę scenerię zdecydowała się na pracę w Geulwoll. Kiedy patrzyła na przytulność zamkniętą w okiennej ramie, nawet bezczynność nie budziła w niej już niepokoju ani nerwowości. Samo przebywanie w tym miejscu sprawiało, że czuła, jakby ktoś ją pocieszał, zapewniając, że dobrze sobie radzi. To była siła, której potrzebowała teraz najbardziej.

Stojąc przed ladą, spojrzała na podłogę w odcieniach szarości. Wpadające przez okno promienie słoneczne układające się w trapez przycupnęły na czubku jej Conversów. Od samego patrzenia na światło poczuła, jakby jej paluchy robiły się ciepłe. Bez powodu poruszyła palcami stóp w butach.

Istniała jeszcze jedna rzecz, która tak samo jak widok za oknem przypadła Hyo-yeong do gustu. Była to przywodząca na myśl dojrzałą morelę farba, którą pomalowano wnętrze Geulwoll. Spoglądając na morelowy kolor pokrywający cementową ścianę z jej naturalnymi nierównościami, czuła, jakby trafiła do małego kartonowego pudełka, w którym trzymała w dzieciństwie pierścionki i gumki do włosów. Poczucie komfortu i swobody, jakby patrzyła na cenne rzeczy zebrane w jednym miejscu, szybko zrodziło w niej zażyłość z lokalem. I właśnie tak w mgnieniu oka minął tydzień, odkąd zaczęła pracę w Geulwoll.

Po sprawdzeniu stanów magazynowych Hyo-yeong sięgnęła po kostkę introligatorską, aby zapakować nowo dostarczony papier listowy. Było to narzędzie używane do składania skóry w kaletnictwie, a w tym wypadku – do składania papieru. Prawdopodobnie przez częsty dotyk Seon-ho wierzch przypominającego linijkę narzędzia był wytarty. Kostka introligatorska wywoływała zabawny szelest, przebiegając nad lekko zagiętym papierem. Po chwili powtarzania tej prostej czynności zadrapanie, które pojawiło się bezwiednie gdzieś w zakątku serca Hyo-yeong, zaczęło się goić.

Wtem do Geulwoll weszło dwoje młodych ludzi, mających na oko niewiele ponad dwadzieścia lat.

– Wow, z zewnątrz wyglądało to inaczej.

– Mówiłam ci. Całkiem tu klimatycznie, prawda?

Ponieważ przyszli koło południa w dzień powszedni, uznała, że muszą być studentami albo pracować jako freelancerzy. Dziewczyna miała przewieszoną przez ramię srebrną skórzaną saszetkę. Ubrana była w żółty kardigan nałożony na czarny krótki top i w niebieską spódnicę cargo. Chłopak miał włosy dłuższe z tyłu, a na nogach luźne sztruksowe spodnie. Oboje wyglądali na będących na czasie młodych z szafą pełną ubrań.

– Ji-eun napisała mi list z przeprosinami, a papier był mega ładny. Zapytałam więc, gdzie go kupiła, i trafiłam tutaj.

– Kłócisz się z nią raz w tygodniu, ale nadal się kumplujecie?

– A co jest złego w kłótniach? Wystarczy się pogodzić, i tyle. Poza tym czy to nie urocze napisać w dzisiejszych czasach list z przeprosinami?

Przysłuchując się rozmowie pary ćwierkającej niczym ptaszki, Hyo-yeong po cichu pakowała za ladą papier listowy. Zadanie polegało na umieszczaniu małych kartek w przezroczystej folii.

– Jakiego dyfuzora tutaj używacie? Pachnie jak w lesie. – Dziewczyna zadała to pytanie, odwróciwszy się w stronę lady.

Hyo-yeong zesztywniała, niczym osoba zamieniająca się w lód w grze „lodowacieję”3. Aby klienci mogli się skupić na produktach oferowanych przez Geulwoll, starała się być jak najbardziej przezroczysta – w tym celu zajmowała się pakowaniem za prześwitującą zasłoną zawieszoną po jednej stronie lady albo unikała spoglądania w stronę klientów. Dlatego uderzyła ją myśl, że już dawno nie stanęła z kimś w ten sposób, twarzą w twarz.

– To nie dyfuzor, tylko perfumy. To te dwa produkty wystawione poniżej.

Nosiły nazwę Ink Wood. Jak stwierdziła klientka, miały orzeźwiający zapach pełen leśnej aury. Ponoć żona Seon-ho włożyła dużo wysiłku w to, by je znaleźć, mówiąc, że co jak co, ale o woni unoszącej się w Geulwoll chce zadecydować osobiście. Orzeźwiający aromat eukaliptusa i ciężki zapach tuszu w kamieniu tworzyły spokojną atmosferę Geulwoll.

– Ach, to te tutaj.

Klientka położyła ręce na kolanach i pochyliła się. Towarzysz poszedł w jej ślady i przykucnął, po czym skierował wzrok na perfumy Ink Wood na wystawce poniżej. Dziewczyna przyłożyła butelkę perfum do nosa. Powolne gesty pary przywodzące na myśl rozleniwionego kota rozbawiły Hyo-yeong.

– Dlaczego postawiono tutaj stół? – Chłopak wskazał na drewniane biurko i designerskie krzesło.

W małym sklepie postawiono stół z myślą o klientach usługi Penpal. Seon-ho, który miał nadzieję, że odwiedzający będą tutaj pisać listy, nie przeszkadzało, że stół oznaczał mniej miejsca na ekspozycję produktów.

– Tutaj klienci zapisani na usługę Penpal mogą pisać listy. Ale nie trzeba być koniecznie klientem Penpal, można wypisać tu po prostu zakupione kartki.

– Penpal?

Hyo-yeong wskazała klientowi wytrzeszczającemu ze zdziwienia oczy ustawioną obok stolika skrzynkę. Tak funkcjonuje to w Geulwoll: osoba zapisana na usługę Penpal przelewa własne myśli na arkusz listowy udostępniony przez lokal, kiedy chce wysłać coś, czego nie mogłaby powiedzieć wprost nawet komuś bliskiemu, lub pragnie przekazać słowa zachęty i wsparcia komuś, kogo nie zna. Na załączonej kopercie wybiera i zakreśla przymiotniki, które ją opisują, a na kwadratowej naklejce rysuje własny symbol i przykleja ją zamiast znaczka. Po nadaniu do jednej konkretnej osoby można wymieniać się listami, nie znając co prawda nawzajem swojej tożsamości, jednak pisząc coś od serca. Oferujące tę usługę Geulwoll pełni funkcję listonosza dostarczającego przesyłki.

– Chcieliby państwo spróbować?

Kiedy Hyo-yeong posłała klientce delikatny uśmiech, ta spojrzała na skrzynkę Penpal z wydzielonymi prostokątnymi przegródkami. Każdy z listów miał symbol narysowany wewnątrz znaczka-naklejki przez anonimowego nadawcę. W lewym dolnym rogu znajdowały się słowa, takie jak: „wesoły”, „wyluzowany”, „inteligentny”, „strapiony”, „lubiący czytać”, „poszukujący piękna”, „towarzyski”, „znudzony”, „uzależniony od kawy”, „wyczerpany”, „nostalgiczny”, „sympatyczny”, „produktywny”, „pesymistyczny”, z których kilka było zakreś­lonych.

Klientka, która z zainteresowaniem przyglądała się kopercie, odłożyła list z powrotem do przegródki. Partner zachęcał ją, by spróbowała, ale ona uśmiechnęła się niezręcznie i potrząsnęła głową.

– Nie robiłam tego od czasów podstawówki, więc nie wiem, czy potrafiłabym cokolwiek napisać. Tym bardziej że list miałby trafić do kogoś, kogo nie znam, a nie do przyjaciółki.

– Dlaczego myślisz, że to trudne?

– To sam coś napisz.

Chłopak zrobił poważną minę w reakcji na te słowa, po czym odpowiedział, chichocząc:

– Ja też chyba bym nie potrafił.

Dziewczyna roześmiała się, twierdząc, że spodziewała się takiej odpowiedzi, wybrała kartki z kwiatami irysa i ostróżki, a następnie za nie zapłaciła. Obydwoje przez chwilę podziwiali widoki za oknem i po krótkim pożegnaniu opuścili sklep. Kiedy ich głosy zanikły, Geulwoll znowu wypełniła cisza. Hyo-yeong podeszła do skrzynki Penpal i ponownie uporządkowała koperty. Nagle uświadomiła sobie, że minęło wiele czasu, odkąd sama wysłała do kogoś list.

Mimo to pisanie było rzeczą, w której wykazywała się podobnymi zdolnościami co jej inteligentna siostra. Starsza o pięć lat Hyo-min rozwiązywała zadania z gimnazjum już w piątej klasie szkoły podstawowej, podczas gdy siedmioletnia Hyo-yeong nic z nich nie rozumiała. Kiedy starsza z dziewczynek w szóstej klasie otrzymała srebrny medal w szkolnym konkursie na esej, młodsza, która również uczyła się w tej samej placówce, zdobyła główną nagrodę za napisanie listu na temat pralni swojego taty. Tata powiesił ich dyplomy obok siebie na ścianie lokalu i uściskał obie córki. Był to pierwszy raz, kiedy dyplom Hyo-yeong zawisł tuż przy wyróżnieniu siostry, więc przez długi czas pielęgnowała w sercu dumę, którą poczuła tego dnia.

Po tym zdarzeniu zawsze przykładała się do odrabiania pisemnych prac domowych bardziej niż do czegokolwiek. Brała też regularnie udział w konkursach pisarskich. Choć nigdy nie otrzymała nagrody za wyniki w nauce, ściany jej pokoju były pokryte dyplomami z konkursów na własne teksty. Wśród nich znalazły się również wyróżnienia za napisane listy. Dobór słów wykraczających poza zasób dzieci i technika pisarska stanowiły w dużej mierze zasługę mądrej i lubiącej mówić poprawnym językiem starszej siostry. Hyo-yeong, dla której pisanie listów było nieporównywalnie łatwiejsze niż rozwiązywanie zadań matematycznych, z biegiem czasu zapomniała, kiedy po raz ostatni napisała do kogoś przepełniony szczerością list. Rozstanie to było tak naturalne, że nawet nie czuła żalu.

Jaka moc może kryć się w listach w czasach, gdy w ciągu jednej sekundy jesteśmy w stanie zapytać drugą osobę, co słychać? Właściciel, Seon-ho, sam nie był pewien, czy zdoła utrzymać sklep z samych papeterii i usługi Penpal. Mówił, że obecnie nie ma ludzi, którzy przekazują swoje uczucia za pomocą listów. Co więcej, młodzi zdają się czuć niezręcznie, wymieniając ciepłe i pocieszające słowa. Być może dlatego opracował nową strategię i sprzedawał również produkty odzwierciedlające unikatową aurę Geulwoll, takie jak perfumy, notesy czy wieczne pióra. Jego misja, by chronić wartość listów, nie uległa zmianie, jednak aby przyciągnąć młodych klientów, którzy – jak ci sprzed chwili – nie byli do nich przyzwyczajeni, potrzebne były różnorodne działania.

– Tak, by poczuli potrzebę napisania – wymamrotała pod nosem Hyo-yeong i otworzyła dzienne sprawozdanie Geulwoll.

[Geulwoll – raport dzienny]

Data: 26 marca (weekend)

Pogoda: słonecznie

Pracownik: Wu Hyo-yeong

Liczba odwiedzających: 23

Płatność kartą: 220 800 ₩4

Płatność gotówką: 10 500 ₩

Razem: 231 300 ₩

Lista produktów wyprzedanych

• zestaw Fruit Set-Olive (pozostała niewielka ilość papieru listowego i kopert)

• przycisk do papieru Delfin Sumitani (pozostały tylko egzemplarze z wystawy)

Niezbędne wyposażenie

• reklamówki do pakowania

Uwagi: przed południem pewien klient w wieku około dwudziestu lat poprosił o zrobienie mu zdjęcia. Usiadł przy stole i udawał, że pisze list, ale powiedział, że pisanie naprawdę to dla niego za wiele. Powiedział, że znalazł to miejsce na Instagramie, więc wygląda na to, że skrupulatne prowadzenie przez szefa profili w mediach społecznościowych przynosi całkiem dobre efekty. W końcu w tak spokojnej okolicy pojawia się sporo młodych, modnie ubranych klientów.

Wydaje mi się, że obecnie moi rówieśnicy nie są przyzwyczajeni do pisania listów. Chociaż jestem pewna, że istnieją osoby, które zamiast Kakao Talk5 czy wiadomości prywatnych na Instagramie chciałyby wysłać odręcznie napisany list pełen szczerości. W każdym razie czy nie powinniśmy przyciągnąć takich osób, by Geulwoll mogło się rozwijać? Piszę, żeby szef się nad tym zastanowił. ^^

Kiedy skończyła pisać dzienne sprawozdanie, była już osiemnasta dwadzieścia pięć. Za dużym oknem na wprost zachodziło słońce. W przeciwieństwie do widoku za szybą po lewej, gdzie pośrodku znajdowała się linia grzbietu górskiego, większość krajobrazu naprzeciw stanowił pięciopoziomowy blok wybudowany w latach siedemdziesiątych. Według Seon-ho ściana budynku z pionowym pasem w kolorze szafirowym po lewej stronie napisu „Yeonhwa” do zeszłego roku była pomalowana na kolor jasnofioletowy, co nadawało jej delikatności. Twierdził, że jeszcze przyzwyczaja się do orzeźwiającego odcienia.

Za firankami na trzecim piętrze widać było kobietę w średnim wieku ćwiczącą z hantlami wyglądającymi na lekkie. Obserwując budynek i jego mieszkańców, pracująca w sklepie z listami Hyo-yeong czuła się, jakby była ich sąsiadką. Tak już było, że w miarę malejącego dystansu fizycznego bezwiednie i bez większego powodu rodziła się zażyłość.

Raz, dwa, raz, dwa. Hyo-yeong przecierała mopem podłogę w rytm ruchów ćwiczącej energicznie kobiety. Na co dzień trzymała się z dala od aktywności fizycznej, więc w Geulwoll świadomie poruszała się żwawiej. Podekscytowana myła akurat szybkim tempem podłogę, gdy zdała sobie sprawę, że przygląda się jej wysoki mężczyzna, który nie wiedzieć kiedy się pojawił. Byli w podobnym wieku. Mógł być najwyżej nieco po trzydziestce.

– Zastałem Seon-ho? Powiedział, że dzisiaj będzie w pracy.

– Szefa? Wyszedł wcześniej ze względu na dziecko. Ma pan jakąś sprawę?

„Czy wie, że Seon-ho ma córkę? Jak dobrze się znają?” Hyo-yeong zastanawiała się, od czego zacząć wyjaśnienia, zaś mężczyzna rozglądał się po niedużym lokalu, jakby nie wierzył w to, co mu powiedziała. Mimo że Seon-ho lubił sobie stroić żarty, nie był na tyle dziecinny, by chować się pod ladą lub za drzwiami.

– Mam mu coś do przekazania. Wysłałem mu wiadomość, że trochę się spóźnię, ale nie odpisał.

Mężczyzna podniósł płótno, które trzymał przy boku. Okryto je gazetą, więc nie było wiadomo, co przedstawia. Hyo-yeong wzięła pakunek, który wyciągnął w jej stronę, i oparła go o bok lady. Był na tyle duży, że sięgał jej ud.

– W każdym razie całe szczęście, że ktoś tu jest.

Mężczyzna podrapał się po głowie i kłaniając się Hyo-yeong na pożegnanie, poprosił o przekazanie obrazu. Wtedy ich oczy się spotkały, a kobieta uśmiechnęła się niezręcznie. „Myślałam, że sobie pójdzie, więc dlaczego tak stoi? Czy chce o coś jeszcze dopytać?”, zastanawiała się.

– To listy, które miał wysłać Seon-ho, prawda? – Wskazał na koperty rozrzucone na blacie.

– Słucham? Tak – odsunęła się o krok od niego, rzucając tylko krótką odpowiedź. Odniosła wrażenie, że nie znając nawet tożsamości tego mężczyzny, prowadzi z nim zbyt osobistą rozmowę, dlatego nieświadomie przyjęła postawę obronną.

– Adres odbiorcy jest napisany zbyt blisko brzegu. O jakieś pięć milimetrów.

– Och, a czy to… stanowi jakiś problem? – odpowiedziała Hyo-yeong bez złośliwości, po czym ugryzła się w język. Zastanawiała się nawet, czy ton jej głosu nie mógł zostać źle odebrany.

Mężczyzna uśmiechnął się lekko i odparł, że prawdopodobnie będzie to problem. W tym momencie z jego kieszeni dobiegł dzwonek komórki. Odebrał i powiedział rozmówcy, że wkrótce się zjawi, po czym raz jeszcze pożegnał ją wzrokiem i opuścił Geulwoll.

Była to krótka, ale bardzo chaotyczna interakcja. Fakt, że przyszedł po godzinach i ulotnił się, powiedziawszy tylko to, co miał do zakomunikowania, z jakiegoś powodu wprawił ją w dyskomfort. Gdyby jednak mocniej się zastanowić, nie było chyba aż tak źle.

Kiedy tylko uporała się z porządkami i podniosła torbę, zadzwonił do niej Seon-ho.

– Wpadł Yeong-gwang6, prawda? Taki wysoki i przystojny koleś.

– Ten, który przyniósł obraz? Tak, był tutaj.

– Poprosiłem o portret naszej Ha-yul. Dla uczczenia setnego dnia od narodzin. To na pewno to.

– To jakiś malarz? Albo mistrz Photoshopa?

– Jest autorem webtoonów7. Dość znanym. Musiałem się naprosić, żeby dostać ten obraz.

Hyo-yeong miała zapytać o miejsce zapisu adresu na kopertach, ale zrezygnowała. Nie dość, że wypisała już wszystkie pięćdziesiąt w tym samym miejscu, to jej uwaga skupiła się na prośbie podekscytowanego Seon-ho, który chciał, by rozdarła opakowanie, a następnie przesłała mu zdjęcie portretu Ha-yul.

Natychmiast ściągnęła owijającą płótno gazetę. Być może dlatego, że narysował ją artysta webtoonów, buzia Ha-yul wydawała się jeszcze słodsza i urokliwsza. Rozśmieszyło ją też, że niemowlę liczące sobie zaledwie sto dni miało na sobie sukienkę pełną koronkowych ozdób. Widać było, że starał się narysować dziewczynkę w sposób realistyczny, jednak specyficzny styl rysunku komiksowego bijący z pracy sprawiał, że dało się wyczuć jego osobowość.

– Jest pierwszym stałym klientem Geulwoll. Kiedy rok temu otworzyłem sklep z listami, ten koleś jako pierwszy się nim zainteresował. Mieszka w bloku Yeonhwa po drugiej stronie ulicy.

Słysząc słowa Seon-ho, Hyo-yeong mimowolnie spojrzała przez duże okno na budynek naprzeciw. Szef uprzejmym tonem dodał, że chodzi o piętro czwarte.

– Używa tego mieszkania głównie jako studia, przygotowując się do powrotu z kolejnym tytułem, ale mówił, że nie robi postępów w pracy, więc obecnie przebywa tam przez większość czasu. Wyglądał dzisiaj jak człowiek? Gdy widziałem go kilka dni temu, miał poczochrane włosy i był niedogolony.

– Wyglądał normalnie. Przynajmniej z zewnątrz.

– Całe szczęście.

Po zakończeniu rozmowy Hyo-yeong znów spojrzała bezwiednie w stronę ostatniego piętra bloku Yeonhwa po drugiej stronie ulicy. Gdyby pozostali dla siebie zupełnie obcy, o niczym by nie wiedziała, a teraz czuła się zakłopotana, jakby musiała się z nim witać spojrzeniem z odległości dzielącej ich ulicy. Miała nadzieję, że nie nawiąże z nim kontaktu wzrokowego podczas pracy. Bojąc się, że Yeong-gwang wróci do domu natychmiast po opuszczeniu Geulwoll, chwyciła pospiesznie torbę i wyszła.

Idąc powoli przez dzielnicę mieszkaniową, obserwowała niebo zmieniające kolor z chwili na chwilę. Jej siostra, Hyo-min, nazywała zachody słońca i momenty, gdy człowiek powoli zaczynał się robić głodny, „czasem powrotu do domu z placu zabaw”. W dzieciństwie mniej więcej o tej porze dzieci, które gromadziły się na zjeżdżalniach lub drabinkach na wołanie mam rozchodziły się jedno po drugim.

Ciekawe, czy siostra wie, że już czas wrócić do domu.

Dalsza część w wersji pełnej

1 W języku koreańskim składające się z jednej sylaby nazwisko zapisywane jest przed imieniem (wszystkie przypisy pochodzą od tłumaczki).

2 Ceremonia obchodzona z okazji setnego dnia po narodzinach dziecka. Jej początek wziął się z wysokiej umieralności wśród noworodków w czasach, kiedy niełatwo było o pomoc medyczną. Obecnie, doliczając sto dni do okresu ciąży, uznaje się, że jest to również rocznica roku po pojawieniu się dziecka jako płód (żywa istota).

3 Koreański odpowiednik zabawy w berka.

4 Symbol koreańskiej waluty. Tysiąc wonów to około dwóch i pół złotego.

5 Koreański komunikator internetowy.

6 Słowo „yeonggwang” (영광) oznacza „chwałę”.

7 Komiksy internetowe.

Spis treści

Okładka

Karta tytułowa

Karta redakcyjna

Spis treści

Przedstawienie postaci

Promienie słońca także mają zapach

1

2

Punkty orientacyjne

Okładka

Strona tytułowa

Strona redakcyjna

Spis treści

Meritum publikacji