Tytuł dostępny bezpłatnie w ofercie wypożyczalni Depozytu Bibliotecznego.
Tę książkę możesz wypożyczyć z naszej biblioteki partnerskiej!
Książka dostępna w katalogu bibliotecznym na zasadach dozwolonego użytku bibliotecznego.
Tylko dla zweryfikowanych posiadaczy kart bibliotecznych.
Książka dostępna w zasobach:
Powiatowa i Miejska Biblioteka Publiczna w Miechowie
Ebooka przeczytasz w aplikacjach Legimi na:
Liczba stron: 170
Rok wydania: 2012
Odsłuch ebooka (TTS) dostepny w abonamencie „ebooki+audiobooki bez limitu” w aplikacjach Legimi na:
Legendy i podaniaziemi miechowskiej
ilustrował
Marek Hołda
Powiatowa i Miejska Biblioteka Publicznaim. Marii Fihel w MiechowieMiechów 2012
© Powiatowa i Miejska Biblioteka Publicznaim. Marii Fihel w Miechowie
redaktorStanisław Piwowarski
korekta
Ewa Wesołowska
ilustracje
Marek Hołda
projekt okładkiZbigniew Barczyński
opracowanie i składStudio Reklamy S.C. Włodzimierz i Zbigniew Barczyńscyul. Janów Górny 132-200 Miechów
Europejski Fundusz Rolny na Rzecz Rozwoju Obszarów Wiejskich:Europa inwestuje w obszary wiejskiePublikacja opracowana przez Powiatową i MiejskąBibliotekę Publiczną im. Marii Fihel w MiechowiePublikacja współfinansowana ze środków Unii Europejskiej w ramach Osi 4 LEADERProgramu Rozwoju Obszarów Wiejskich na lata 2007-2013Instytucja zarządzająca Programem Rozwoju Obszarów Wiejskich na lata 2007-2013Ministerstwo Rolnictwa i Rozwoju Wsi
druk i oprawa
Zakład Graficzny Colonel S.A.
ul. Dąbrowskiego 16
30-523 Kraków
ISBN 978-83-930245-1-3
W działaniach Powiatowej i Miejskiej Biblioteki Publicznej im. Marii Fihel w Miechowie promocja dziedzictwa kulturowego ziemi miechowskiej zajmuje jedno z priorytetowych miejsc. Istotnym elementem tej promocji jest realizacja ambitnych projektów, których dobrym przykładem jest przedsięwzięcie „Ziemia miechowska moja mała ojczyzna”, poparte wydaną w 2010 roku książką.
Mając świadomość, że zarówno wiedza historyczna o przeszłości, jak też duchowy przekaz zawarty w legendach i podaniach, obecny w świadomości rdzennych mieszkańców krainy nad Nidzicą, Szreniawą i Dłubnią, ma wielkie znaczenie dla właściwego kształtowania postaw ideowych i obywatelskich społeczności naszej ziemi, decydujemy się na opublikowanie niniejszego zbioru legend i podań z głębokim przekonaniem, iż przyczyni się on do utrwalenia sporego skarbca utworów osadzonych w naszej historii i tradycji.
Prezentowane w publikacji prace są pokłosiem dwóch konkursów na legendy i podania ziemi miechowskiej, zorganizowane przez PiMBP, na które nadesłano 106 utworów, będących dziełami oryginalnymi, tekstami spisanymi od osób bliskich lub formami przetworzonymi z dawnych zapisów.
Jednak podstawową rolę w zebraniu i opracowaniu legend i podań odegrała młodzież, jak również grupa nauczycieli i opiekunów ze szkół ponadpodstawowych z terenu powiatu miechowskiego. Na specjalne dostrzeżenie zasługuje wkład Zespołu Szkół nr 2 im. Jana Pawła II w Miechowie, którego aż 41 uczniów włączyło się do zebrania krążących na naszej ziemi legend i podań oraz przetworzyło je w oryginalne i literacko dobre wypowiedzi, bazując na wrażliwości autorów i znajomości dziejów naszej krainy, o co zadbali opiekunowie.
Do publikacji wytypowano 55 prac przygotowanych przez młodzież, jak też osoby dorosłe, wszystkie jednak o znacznej wartości poznawczej i literackiej, łączącej w sobie prawdę i fantazję, szczyptę mitu i odrobinę magii oraz realnej i możliwej rzeczywistości.
Tematyka zaprezentowanych w niniejszym zbiorze legend i podań obejmuje: wydarzenia i epizody z przeszłości, postacie historyczne i baśniowe stwory, dziwne miejsca i tajemnicze historie, nazwy miejscowości czy miejsc topograficznych, plagi i klęski żywiołowe, dawne zwyczaje i obyczaje, tajemnicze chwile i ukryte skarby.
Udostępnione przez nas legendy i podania, przy zachowaniu układu chronologicznego i topograficznego, pozwolą również na dogłębne spojrzenie na legendarną i mityczną historię ziemi miechowskiej, o czym zbyt łatwo próbowaliśmy zapomnieć, usuwając z naszego myślenia i dziedzictwa te ślady kultury dawnej, które o niej opowiadają, objawiają ich istotę i wyjaśniają różne kwestie, a nieraz dają podstawę dla rytualnych zachowań i postaw.
Trzeba stwierdzić, że do tej pory nie został na ziemi miechowskiej wydany żaden zbiór legend i podań, a nawet nie zebrano jakiejś ich garści, jak to osiągnęła PiMBP przez dwie edycje swego konkursu. Stoi to w dysproporcji z całym bogactwem wydarzeń i zjawisk legendo- i podaniotwórczych, czy z wielką ilością zachowanych w wielu miechowskich rodzinach opowiadań i przekazów, określających mityczne i baśniowe karty naszej małej Ojczyzny. Publikacja nasza jest skromną próbą przedstawienia tego fragmentu kulturotwórczego dziedzictwa, jego pierwszym opisaniem, tak przecież bardzo potrzebnym dla ochrony i opieki nad nim, na terenie ziemi zamieszkiwanej w sposób zwarty (jeszcze 50 lat temu) przez Miechowiaków (Krakowiaków Wschodnich), cechujących się swoistą umysłowością i życiem kulturalnym.
Dlatego właśnie wytypowaliśmy tylko 55 legend i podań, usuwając zapisy i zdania pozostające w oczywistej sprzeczności z historią naszej krainy, a nawet z jej bajecznymi dziejami. Te pojedyncze zapisy i zdania (usunięte przez nas w sposób prawnie uzgodniony z autorami), były - jak to wiemy - rezultatem otwierania się najmłodszych generacji naszej ziemi na równoległą możliwość obcowania z tekstami pełnymi błędów i uproszczeń, tak łatwo osiągalnymi w dzisiejszych mediach elektronicznych. Wskazujemy na ten problem jako pojawiające się zjawisko „oblepiania” dobrych i wyrastających z tradycji tekstów (literackich i historycznych) współczesnymi „kostiumami” i objaśnieniami.
Przygotowana przez PiMBP, we współpracy z miechowskim Oddziałem PTTK, publikacja stanie się zapewne cennym przyczynkiem do lepszego rozumienia dawnych dziejów ziemi miechowskiej i jej dziedzictwa duchowego oraz potrzebną lekturą do wzbogacenia życia obecnych i przyszłych pokoleń, w tym przede wszystkim młodzieży.
Powiatowa i Miejska Biblioteka Publiczna im. Marii Fihel w Miechowie, jako wydawca książki, dziękuje Urzędowi Marszałkowskiemu Województwa Małopolskiemu za dofinansowanie pozycji i życzliwe zachęty do jej wydania.
Maria Słuszniak
Dyrektor PiMBP w Miechowie
Wrzesień 2012
Miechów
Dawno, dawno temu w niewielkiej osadzie - Miechów, która była własnością księcia Bogumiła z Miechowa obchodzono 16 urodziny córki Bogumiła - Blanki. Była ona wysoką dziewczyną, miała duże, zielone oczy i długie, kręcone, jasne włosy, które tworzyły wokół jej uroczej twarzy aureolę. Podobała się wielu mężczyznom, lecz ojciec we wszystkich dostrzegał jedynie chciwego chłopa, który patrzy łapczywie na wiano Blanki. Sama Blanka widziała w każdym tylko dobro, dlatego choć ojciec kochał swą córkę nie mógł pozostawić jej decyzji o wyborze małżonka. Dziewczyna była na świecie sama z ojcem. Jej matka zmarła po porodzie.
W dniu urodzin Bogumił powiedział córce, że znajdzie jej w tym roku odpowiedniego męża. Dziewczyna wyraziła na to zgodę. Po jakimś czasie do Miechowa zawitał bardzo młody książę Jaksa, posiadacz sporych włości na ziemi krakowskiej. Został wydelegowany do Bogumiła jako wysłannik jego zwierzchnika. Przybywał od samego księcia Władysława II. Został przyjęty w Miechowie jak prawdziwy król. Po omówieniu spraw, które przygnały młodzika w te strony, zasiedli do wieczerzy. Właśnie wtedy Blanka z Jaksą zapałali do siebie miłością. Bogumił widząc jak młodzi patrzą na siebie, pomyślał, że książę jest idealnym kandydatem na męża Blanki i pana na Miechowie. Lecz nie zapomniał o dawnej tradycji, przestrzeganej przez właścicieli osady. Bowiem każdy, kto chciał przejąć panowanie nad nią musiał wypełnić zadanie, które sprawdzałoby jego odwagę i pomysłowość. Było to zapewnienie, że nowy właściciel nie dopuści by Miechów popadł w ruinę.
Gdy nadszedł dzień odjazdu księcia, Blanka żegnała go ze łzami w oczach, a on patrzył na nią z czułością. Przez te parę dni, które Jaksa spędził w Miechowie, bardzo zbliżyli się do siebie z Blanką. Po wylewnym pożegnaniu, gdy książę był już u bram, zawrócił konia i podjechał do Bogumiła. Uroczyście poprosił go o rękę Blanki. Ona zaś podbiegła do ojca i zaczęła go błagać na kolanach, aby wyraził zgodę. Bogumił widząc miłość obojga, powiedział tak:
- Rad jestem, że cię książę spotkałem i chętnie dam ci córuchnę moją, ale tradycji trzeba przestrzegać. Jeżeli chcesz moją córuchnę za żonę musisz wykonać zadanie, które sprawdzi twą odwagę i pomysłowość. Polegać ono będzie na tym, abyś odnalazł stwora, który się zowie Gryf i zabrał jego złote jajo, z którym wrócisz do córuchny. Czy podejmiesz się tejże misji?
Na to Jaksa patrząc się na Blankę, odrzekł:
- W imię miłości podejmę się zadania. Wyruszam już teraz, by jak najszybciej wrócić do mej miłości.
Książę Jaksa wyruszył w poszukiwaniu dziwnego stwora z głową i skrzydłami orla. Z legend wynikało, że trzeba szukać go w górach, tak więc książę udał się na południe, w stronę gór. Po sprawdzeniu wielu przełęczy Jaksa rozpoczął polowanie na sarnę, gdyż kończył mu się prowiant. Wszedł za zwierzęciem w dolinę nad stawem. Wokół były przepiękne widoki, sądził, iż żaden poeta nie byłby w stanie opisać tego miejsca. Gdy zapuścił się jeszcze głębiej, między drzewami dostrzegł jakąś rzecz barwy złotej, lecz będącą w dużej odległości od niego. Ruszył w stronę poświaty, gdy nagle zobaczył złote jajo wielkości bukłaka wina. Książę zbliżył się do miejsca, w którym leżało jajo.
Jaksa wyciągał dłoń, by je przechwycić, wtedy rozległ się głośny skrzek, a potem strumień powietrza odepchnął księcia tak, że upadł pod najbliższym świerkiem. Na sianie wylądował długo poszukiwany stwór. Gryf popatrzył na Jaksę z powagą w oczach. On gdy tylko wstał, skłonił się nisko stworowi. Jednak szybko się wyprostował, jak tylko usłyszał głos szlachetnego stworzenia niosący się jak echo w kierunku niego:
-Tak.
W takich oto okolicznościach książę Jaksa otrzymał jajo, w zamian za wieczną pamięć. Powrócił do Miechowa, gdzie znalazł czekającą na niego Blankę z ojcem. Po niedługim czasie stał się w Miechowie jego historycznym panem. Złote jajo ofiarował sprowadzonym przez siebie Bożogrobcom. Zaś, aby Gryf nie poszedł w niepamięć, jego wizerunek umieścił w herbie Miechowa.
Anna Pyczek
Miechów
Dawno temu, w I połowie XII wieku (ok. roku 1115) na świat przyszedł Jaksa - syn księżniczki połabskiej Przybysławy. Jego imię pochodzi od słowiańskiego słowa „jaks” - oznaczającego człowieka dzielnego, silnego. Miejsce jego urodzenia jak i wiele wydarzeń z jego życia do dzisiejszego dnia pozostają wielką tajemnicą. Wiadomo jednak, że był on siostrzeńcem Przybysława Henryka - ostatniego księcia i niedoszłego króla Stodoran, który władzę nad swymi posiadłościami sprawował z grodu Brenna. Jaksa wywodził się z potężnej rodziny Gryfów, która razem z dynastią Lisów i Wierzbnowów, stanowiła niegdyś jeden ród. Jego zasługi, jako już dorosłego rycerza pozwoliły mu na otrzymanie miana jednego z najbardziej wpływowych ludzi w dwunastowiecznej Polsce. Około 1145 r. pojął za żonę Agapię, córkę Piotra Włostowica (palatyna Bolesława Krzywoustego) i księżniczki ruskiej Marii. We wianie żony otrzymał liczne posiadłości na Śląsku, w Wielkopolsce, na ziemi krakowskiej i sandomierskiej. Agapia była jego jedyną żoną, z którą miał czworo dzieci. Wieść o śmierci księcia polskiego Bolesława Krzywoustego w 1138 r. doprowadziła do walki o tron między jego pięcioma synami, co poważnie osłabiło Polskę.
Po śmierci księcia Przybysława Henryka, Jaksa, jako jego siostrzeniec rozpoczął próby ubiegania się o majątek po nim. Nie dopuścił do tego Albrecht Niedźwiedź (niemiecki książę, który nie cieszył się zbyt dobrą sławą wśród Słowian), wykorzystał on fakt śmierci księcia Stodoran i najechał Brennę, którą zajął. Niedługo po tym Jaksa z dużą pomocą Polaków i opłacanych Sasów odzyskał Brennę, po czym wypędził z niej całą ludność brandenburską. Niestety, 11 czerwca 1157 r. ten sam margrabia Albrecht Niedźwiedź wykorzystał konflikt polsko-niemiecki i przy wsparciu arcybiskupa magdeburskiego Wichmana, podbił wszystkie posiadłości Stodoran (łącznie z Brenną). Mimo utraty Brenny książę Jaksa utrzymał swą władzę w Kopniku, gdzie mincerze książęcy wybijali złote i srebrne monety z jego imieniem, wizerunkiem oraz krzyżem patriarchalnym (co podkreślało jego wyprawy do Jerozolimy).
Jeszcze przed narodzinami Jaksy, bo 27 listopada 1095 r. po zakończeniu przedostatniego dnia synodu w Clermont, papież Urban II zaapelował do ludności zgromadzonej na placu przed kościołem o zorganizowanie wypraw mających wyzwolić Jerozolimę z rąk niewiernych. Od tego momentu zaczęto organizować wyprawy krzyżowe, których uczestnikami byli również Polacy. W 1162 r. ziemie Jaksy nie były zagrożone najazdami ze strony jego sąsiadów (dzięki wcześniej podpisanym porozumieniom). Wykorzystując to ów Gryfita wraz z innymi polskimi oddziałami, wyruszył na wyprawę do Jerozolimy.
Była to najważniejsza i najbardziej niebezpieczna podróż w życiu bohatera i jego towarzyszy. Na każdym kroku groziło im niebezpieczeństwo, w dodatku znajdowali się na obcej ziemi, z którą łączyła ich tylko więź religijna. Wielu z nich nie przetrwało tej podróży, ponieważ w drodze przez Wenecję, Adriatyk, Morze Śródziemne i Kretę, aż do Akki umierali z głodu, pragnienia, chorób lub wycieńczenia fizycznego. Inni natomiast tracili swe życie w walce z korsarzami, rabusiami i muzułmanami.
Jaksa przebywał w Ziemi Świętej rok, w tym czasie bronił Jerozolimy u boku Templariuszy zwanych „Ubogimi Rycerzami Chrystusa”. Poznał również okoliczne zwyczaje, gospodarkę, organizację oraz zarządzanie miastami i różnymi obiektami, co bardzo mu się spodobało. Najbardziej jednak zachwyciło go zaangażowanie, z jakim Kanonicy Regularni Stróżowie Świętego Grobu zabiegali o chwałę Bożą. Natychmiast podjął starania w tym kierunku, aby ten zakon sprowadzić do Polski. W zamian za zasługi w walce z poganami i głęboką wiarę, otrzymał od patriarchy Amalryka zgodę na utworzenie funduszu klasztoru Bożogrobców w Polsce. Wracając do ojczyzny, Jaksa zabrał ze sobą ułamek Drzewa Krzyża Świętego, cztery worki ziemi (po której niegdyś stąpał Pan Jezus) oraz pobożnego Marcina Gallusa, o przydomku Wielbłąd.
Wkrótce po tym wydarzeniu rozpoczęto prace nad budynkami klasztornymi oraz nową świątynią. Zostały one następnie bogato wyposażone, a w kościele zbudowano wierną kopię Grobu Chrystusa z Jerozolimy. W tym samym czasie nowo otwarty klasztor otrzymał od Jaksy trzy wsie (Miechów, Zagorzyce i Komorów), które stanowiły pierwotne uposażenie Bożogrobców. Wkrótce po tym na prośbę Jaksy, Bolesław Kędzierzawy zatwierdził fundację klasztoru oraz nadał mu wiele przywilejów m.in. zwolnił Bożogrobców z ciężaru prawa książęcego. Owe działania Jaksy doprowadziły do powstania pierwszego w Europie klasztoru Bożogrobców i świątyni z Grobem Chrystusa, który następnie stał się celem licznych pielgrzymek. Przyczyniło się to do szybkiego rozwoju Miechowa oraz okolicznych miejscowości (głównie dzięki ofiarności pielgrzymów).
Do końca XII w. Bożogrobcy posiadali trzy klasztory w Małopolsce (Miechów, Skaryszew i Chełm nad Rabką). Oprócz klasztoru w Miechowie ów książę ufundował, lub przyczynił się do powstania wielu innych obiektów religijnych m.in. zbudował klasztor Norbertanek w Krzyżanowicach oraz rozpoczął budowę kościoła św. Michała we Wrocławiu.
Jaksa zmarł 27 lutego 1176 roku i został potajemnie pochowany. Jego ciało zostało złożone w podziemiach klasztoru Bożogrobców, w tajemniczej złotej komnacie. Oprócz jego ciała znajdują się tam również bezcenne przedmioty z Ziemi Świętej oraz archiwa pisane od początku istnienia klasztoru. Nikt jednak do tej pory nie zdołał odnaleźć tajemnego przejścia i portalu do komnaty Jaksy. Wiadomo tylko, że pomieszczenie to jest dobrze strzeżone przez duchy zmarłych mnichów, dlatego wejść może tam tylko osoba wierząca. Natomiast kluczem do portalu jest jedna z monet Jaksy oraz pierścień, jaki nosiła na palcu jego żona Agapia.
Większość życia jak i okoliczności śmierci Jaksy stanowią dla nas ogromną tajemnicę. Jednak osiągnięcia, których dokonał pozwalają nam na nazwanie go człowiekiem o silnym charakterze, stawiającym sobie duże wyzwania oraz kimś głęboko wierzącym. Gryf z jego herbu rodowego i podwójny krzyż Bożogrobców stanowi herb Miechowa, właśnie, dlatego jego postać utrwaliła się jeszcze bardziej w kulturze miasta.
Łukasz Kazibudzki
Miechów
Dawno, dawno temu, prawie przed tysiącem lat, ziemie nad Nidzicą i Szreniawą pokrywała wielka puszcza, ale też liczniejsze były tutaj, niż gdzie indziej, wielkie polany i wolne tereny z siedzibami rolników i hodowców.
Od leżącego u stóp Stawnej Góry grodu Mieszka, czyli Miechowa, siedziby królewicza Mieszka Bolesławowica, syna władcy Polaków zwanego Śmiałym lub Szczodrym, chłopca niezwykłej urody, mądrości, dobroci i dzielności, całą otaczającą ten gród puszczę nazywano miechowską.
W nasyconej w dobra leśne puszczy i na urodzajnych ziemiach całej okolicy żyli najlepsi z wszystkich plemion Słowian polskich mieszkańcy, którzy są - co w historii rzadko się przecież zdarza - przodkami naszych dzisiejszych Miechowiaków.
Puszcza roiła się od różnych zwierząt, dużych, średnich i małych. Na te wielkie, jak jelenie, sarny, dziki, tury i rysie, nowi panowie tych ziem (Sieciech, Prandota, Skarbimir), które dostali od głównego księcia, po tajemniczej śmierci królewicza Mieszka, organizowali wielkie polowania, a po wytrzebieniu większości owych leśnych mieszkańców sprzedali je komesowi Piotrowi Włostowicowi, bądź z nim wymienili na inne.
I wtedy to właśnie przybył do Miechowa książę Sorabów Jaksa, mający za żonę Agapię, córkę Piotra, który księcia o krzywych ustach był szwagrem
i przejął we władanie po owej Agapii tę najpiękniejszą w Polsce krainę nad Nidzicą i Szreniawą.
Ów książę Jaksa przywiózł ze sobą do Miechowa skrzydlatego zwierzaka - zwanego gryfem, który mu wiernie we wszystkich jego potrzebach wojennych towarzyszył. Stał się też ten gryf herbem (znakiem rozpoznawczym) dla całego rozgałęzionego rodu książęcego.
Zwierzę było roślinożerne, nigdy nie żywiło się mięsem, ale też uwielbiało miód, zwłaszcza majowy, który w dziuplach starych drzew puszczy miechowskiej gromadziły pracowite pszczoły.
Gryf owe miodowe zasoby pszczół podbierał osobiście albo raczył się miodem dostarczanym przez leśnych ludzi (podbieraczy tego eliksiru życia) na gródku Jaksy, spijając go do woli ze specjalnego złotego kielicha.
I dobrze było gryfowi w gródku księcia Jaksy w Miechowie. Dobrze też było pszczołom, bo podobnie jak ludzie leśni, którzy umieli współżyć z pszczołami, również gryf, sprawiedliwie, czyli po równo, z ich zasobów miodu zebranego w poszczególnych dziuplach korzystał. A z puszczy przepędzał różnych złodziei miodu i zapuszczających się do niej z odległych nieraz kniei spragnionych miechowskiego miodu misiów.
Ale książę ruszył daleko na wojenną wyprawę, aż do zamorskich krain, o których mówiono, że ich rzeki płyną mlekiem i miodem. I wyprawił się z Jaksą jego wierny druh - gryf skrzydlaty, płynąc majestatycznie nad hufcem księcia wśród chmur. W owej potrzebie wojennej był najlepszym zwiadowcą, bo wszystko z góry widział a nawet słyszał. Na ziemi, która była areną wojny, ale też była Świętą, bo stąpały po niej nogi Jezusa Chrystusa, zamieszkiwały również żółte pszczoły i zbierały miód w glinianych i skalnych gniazdach. I znowu nasz gryf się z nimi zaprzyjaźnił. Ale podpatrzyli to niewierni Saraceni i gryfa - łakomego słodkiego, jak nigdzie, miodu palestyńskiego - podstępnie zaprosili na ucztę zatruwając wcześniej miód w rzekomo przyjaznym gościowi złotym kielichu. Stare i poczciwe zwierzę skosztowało owego rubinowego miodu i oddało ducha.
Zapłakał po nim książę, zapłakała cała jego drużyna i zapłakał rój pszczeli, z którego zasobu skorzystali podstępni muzułmanie. I ten właśnie rój zabrał ze sobą Jaksa i przywiózł do Miechowa, a potem przekazał zakonnikom, których tutaj osadził i od tego momentu właśnie wzięły się w krainie nad Nidzicą i Szreniawą różne rasy pszczele, bo do pszczół z Ziemi Świętej, hodowanych teraz w Miechowie i okolicy, ciągnęły one, jak pielgrzymki do Grobu Chrystusa.
Stąd też tutejsze bartnictwo nie miało w Polsce konkurenta, bo miody tu były przeróżne, przednie, prawdziwe, miały piękny wygląd i kosztowały niewiele, a w świątyni i klasztorze Bożogrobców w Miechowie pracowitą pszczołę wychwalano za słodycz miodu i wosk świec, za pracowitość i organizację życia. Leczenie miodem i jadem pszczelim traktowano zawsze za najbardziej korzystne dla chorego. Zabicie zaś pszczoły, zwłaszcza królowej, uznawano za bardzo ciężki grzech, stąd w całej okolicy takich pszczelich „zabójców” było zawsze bardzo niewielu.
I dzisiaj w Miechowie można posmakować różnych gatunków miodu, ponieważ obecne pszczelarstwo nad Nidzicą i Szreniawą opiera się na starej tradycji tego zawodu, naukowych podstawach, korzystnym mikroklimacie terenu i jego bogatej roślinności. Tradycyjnymi miodami są: majowy - najsłodszy, głównie na bazie rzepaku i mniszka lekarskiego; czerwcowy - najdelikatniejszy, dla którego pożytkiem są kwiaty z naszych łąk i ogrodów; i lipcowy - wyrazisty, zawdzięczający swój ostry smak przede wszystkim akacji. Ale są tutaj też i inne miody.
Stanisław Piwowarski
Miechów
Jaksa drżał... Nie mógł opanować tego drżenia, tak mu było zimno. Od kamiennych płyt tworzących posadzkę kaplicy ciągnął nieznośny chłód i przenikał go do szpiku kości.
- Jeszcze trochę, jeszcze muszę wytrzymać, już tak niewiele czasu zostało do świtu - powtarzał sobie w duchu - muszę wytrzymać, muszę dotrzymać przysięgi!
Na zewnątrz szalała burza. Błyskawice, co chwilę rozświetlały osadę, a z nieba lały się takie potoki wody, jakby wszystkie zastępy cherubinów robiły wielkie pranie. Wiatr przyginał drzewa do ziemi, zrywał pokrycia z chat, turlał z rumorem nieczystości. A woda w rzeczce wciąż przybierała...
Od dłuższego już czasu Miechów był nękany przez wszystkie możliwe kataklizmy: pożary, gradobicia, a nawet już dwa razy w ciągu minionego pięciolecia została zalana większość niżej położonych terenów. Niewielka rzeczka zamieniała się w rwący potok, niosący mieszkańcom widmo głodu. Byli oni doprowadzeni do kresu wytrzymałości.
Z komór zniknęły zapasy jedzenia, pola zostały zdziesiątkowane ulewami i gradobiciem. Nadzieję na przetrwanie zimy dawały mizerne resztki dojrzewające i oczekujące zbioru na nielicznie ocalałych spłachetkach. A te pola teraz właśnie mogły zostać zalane, w każdej chwili rzeczka mogła wylać, zatopić nie tylko grunt, ale i nadzieję na nikłe, jednak niezwykle ważne zbiory.
- Kara boska - szeptano.
- Pan okazuje w ten sposób swój gniew na naszą osadę... Ludzie żyją gnuśnie, mało chwalą Boga, myślą tylko o własnych przyjemnościach, no i doigrali się.
Do takich wniosków doszli również możni tych okolic: rycerz Jaksa oraz jego doradcy i druhowie.
Właśnie dlatego rycerz Jaksa ślubował przebłagać Najwyższego Pana, pozostał na czuwaniu noc całą, krzyżem leżał rozciągnięty na lodowatej posadzce kaplicy i modlił się żarliwie o łaskę dla osady. Dotkliwe zimno powodowało, że jego usta powtarzały machinalnie pobożne słowa, ale myśli uciekały i nie pozwalały się skupić. Rycerz zapadał momentami w stan odrętwienia, półsnu prawie, tak był wymęczony całonocnym czuwaniem. Chyba zmorzył go sen i wydało mu się, że znajduje się w Ziemi Świętej, że pielgrzymuje śladami Chrystusa... Golgota, Chrystus na krzyżu... i jakiś głos mówiący mu, co ma zrobić... Ocknął się nagle i doznał olśnienia: tak, to jest ratunek dla Miechowa! We śnie przemówił do niego sam Pan! Dostąpił takiej łaski! Zapomniał o twardej, zimnej posadzce, zapomniał o upływającym czasie i nawet nie zauważył, że zrobiło się jasno. Jego umysł pracował na pełnych obrotach, a serce przepełniała radość! Miał plan, genialny plan! Jeszcze tylko musi uzyskać zgodę biskupa krakowskiego Gedki i księcia Bolesława...
***
Piękny, słoneczny dzień przypadł na powrót pielgrzymów z wyprawy do Ziemi Świętej. Kopyta koni klaskały na gościńcu, lekki wiatr rozwiewał peleryny rycerzy... Mieszkańcy Miechowa tłumnie wylegli przed domy i z radością witali Jaksę, powracającego po długiej nieobecności. Jechał na przedzie orszaku, dosiadał pięknego, karego rumaka. Tulił do piersi niewielką, drewnianą szkatułkę niby najcenniejszy skarb. Nikomu nie powierzył jej pod opiekę, obejmował ją dłońmi dzień po dniu, przez całą długą powrotną drogę.
Tłum rozstąpił się, gdy Jaksa zsiadł z wierzchowca na placu przy kaplicy, miejscu pełniącym rolę rynku, służącym ważnym zgromadzeniom.
![Legendy i podania ziemi miechowskiej - Stanisław Piwowarski [red.] - ebook](https://files.legimi.com/images/1a19cfbbe0d107305924418ce6847c70/w200_u90.jpg)