11,99 zł
Lily Barnes-Shah nie chce poślubić Lincolna Harrisona, lecz rodzina wywiera na nią presję, bo to małżeństwo byłoby korzystne dla ich interesów. Nieoczekiwanie z pomocą Lily przychodzi Julian Ford. Proponuje, by udawali parę, dzięki czemu ona nie będzie musiała wiązać się z Lincolnem, a on zyska wstęp do elit San Francisco. Plan jest dobry i wszystko idzie po ich myśli. Sprawy komplikują się, gdy przychodzi im się rozstać. To miał być tylko układ, a zakochali się w sobie bez pamięci…
Ebooka przeczytasz w aplikacjach Legimi lub dowolnej aplikacji obsługującej format:
Liczba stron: 152
Rok wydania: 2025
Bella Mason
Gdy przyjdzie miłość
Tłumaczenie:
Zbigniew Mach
Tytuł oryginału: Their Diamond Ring Ruse
Pierwsze wydanie: Harlequin Mills & Boon Limited, 2022
Redaktor serii: Marzena Cieśla
Opracowanie redakcyjne: Marzena Cieśla
© 2022 by Bella Mason
© for the Polish edition by HarperCollins Polska sp. z o.o., Warszawa 2025
Wydanie niniejsze zostało opublikowane na licencji Harlequin Books S.A.
Wszystkie prawa zastrzeżone, łącznie z prawem reprodukcji części lub całości dzieła w jakiejkolwiek formie.
Wszystkie postacie w tej książce są fikcyjne. Jakiekolwiek podobieństwo do osób rzeczywistych – żywych i umarłych – jest całkowicie przypadkowe.
Harlequin i Harlequin Światowe Życie są zastrzeżonymi znakami należącymi do Harlequin Enterprises Limited i zostały użyte na jego licencji.
HarperCollins Polska jest zastrzeżonym znakiem należącym do HarperCollins Publishers, LLC. Nazwa i znak nie mogą być wykorzystane bez zgody właściciela.
Bez ograniczania wyłącznych praw autora i wydawcy, jakiekolwiek nieautoryzowane wykorzystanie tej publikacji do szkolenia generatywnych technologii sztucznej inteligencji (AI) jest wyraźnie zabronione. HarperCollins korzysta również ze swoich praw na mocy artykułu 4(3) Dyrektywy o jednolitym rynku cyfrowym 2019/790 i jednoznacznie wyłącza tę publikację z wyjątku dotyczącego eksploracji tekstu i danych.
Ilustracja na okładce wykorzystana za zgodą Harlequin Books S.A.
Wszystkie prawa zastrzeżone.
HarperCollins Polska sp. z o.o.
02-672 Warszawa, ul. Domaniewska 34A
www.harpercollins.pl
ISBN: 978-83-291-1275-8
Opracowanie ebooka Katarzyna Rek
Wielki pokój nie zmienił się od dwóch dekad. Od książek i zdjęć w ozdobnych ramkach do barku w kształcie globusa – wszystko stało tam, gdzie zawsze. Przez jedną króciutką chwilę Lily Barnes-Shah chciała uciec stąd jak najszybciej.
I najdalej.
Stała kilka kroków od swojego brata, Devana. W dzieciństwie oboje kochali ten gabinet ich ojca. Nigdy nie pozwalał im się w nim bawić, ale zawsze jakoś wymyślali kolejne harce. Wielkie meble z ciemnego drzewa, potężne biurko i ciężkie zasłony idealnie nadawały się na zabawę w chowanego. Ojciec w końcu ich znajdywał i wyganiał z groźną przestrogą i ledwie skrywanym uśmiechem.
Teraz pokój sprawiał wrażenie upiornego monumentalnego pomnika.
A pamięć tego uśmiechu, za który tak kochała surowego ojca, budziła w niej głównie złość.
Tak jak i postawa brata.
Kiedyś był jej najlepszym przyjacielem. Dziś ledwie go poznawała. Stał się wyrachowanym biznesmenem. Ich ojciec, Sam, zmarł na zawał serca dwa miesiące temu. Kilka tygodni przed sześćdziesiątymi szóstymi urodzinami. Ta śmierć zmieniła wszystko w jej życiu. Od tego czasu rozpacz Lily tylko się pogłębiała, a jedyny człowiek, na którego pomocną dłoń liczyła, niezbyt przejmował się jej losem.
Postawa brata raniła i tak już zbolałe serce Lily.
W przeszłości konsorcjum Shah International przeszło z rąk ich dziadka w ręce Sama. Potem stery przejął Devan. Jego drogi z siostrą zaczęły się rozchodzić już wcześniej, gdy brat dołączył do ojca jako wiceprezes. Dla Devana rodzinna firma była całym światem. Zajmowała się wszystkim, importowała i eksportowała. Była też właścicielem wielu sieciówek. Pośmiertnie ojciec Lily dostał to, o czym zawsze marzył – syn, nie oglądając się na nic, kroczył jego śladem. Jednak nic za darmo. Bo w ten sposób Lily straciła najlepszego przyjaciela. Wiecznie teraz zapracowanego brata.
– Ojciec zaplanował wszystko lata temu. Wtedy nie miałaś nic przeciwko. Więc w czym problem? – spytał Devan, unosząc wzrok na siostrę.
Ciężkie zasłony w oknie za jego biurkiem były szeroko rozsunięte, ale drzwi na balkon zasłonięte. Widoczny w dali wysoko płot zasłaniał jej widok na błękitne niebo San Francisco. Lily spojrzała na brata. Wyglądał tak samo jak ich ojciec. Ciemne brązowe oczy i gęste czarne włosy. Ta sama ciemna karnacja skóry. Devan był teraz patriarchą rodziny. Jego słowo było prawem.
– Nigdy nie podobał mi się jego plan, ale co mogłam zrobić? – odparła. – Miałam dziewiętnaście lat i studiowałam za granicą. Byłam mu posłuszna przez pięć lat, choć prosiłam, żeby zmienił zdanie.
Zawsze pragnęła zaspokajać życzenia ojca. Robiła wszystko, by był z niej dumny. Jako człowiek starej daty oczekiwał od dzieci posłuszeństwa. Ale cichy układ, o którym teraz rozmawiała z bratem, był ponad jej siły.
– Ostatnio dużo o tym myślałam. Ojciec obiecał mnie Lincolnowi, ale dziś ojca już nie ma. Ty tu rządzisz, więc wszystko zależy od ciebie. Tylko ty, Devan, możesz przerwać to szaleństwo.
Dobrze pamiętała tamtą rozmowę z ojcem. Wracała do niej w snach. Zawdzięczała mu swoją pozycję, ale gdy usłyszał, jakim przemocowcem jest Lincoln Harrison, dał jej przecież nadzieję, że wycofa się z tego dziwnego układu. Sam obiecał jej, że coś wymyśli, ale nigdy nie dotrzymał obietnicy. Przynajmniej nie do nagłego zawału serca, którego nikt w rodzinie się nie spodziewał.
– Twoje zobowiązanie… – Devan zamilkł na chwilę.
Lily poczuła, że zaraz wybuchnie. Wszystko w niej kipiało ze złości. Jak brat śmiał nazwać ten szalony pomysł „zobowiązaniem”? Nikt jej wtedy o nic nie pytał. Nigdy nie powiedziała „tak”. Nie było zaręczyn. Postawiono ją pod ścianą. Dlaczego Devan nie przyznaje, że siostrę potraktowano jak rzecz, którą można przestawiać z kąta w kąt?
– O czym ty mówisz? Mów o zaaranżowanym przez ojca małżeństwie – wydusiła przez zaciśnięte zęby.
– Nie unoś się. Twoje zobowiązanie chroni nas oboje.
Lily z trudem dusiła w sobie gniew. Devan ignorował jej uczucia. Musiał widzieć, co przeżywa, ale udawał, że nie widzi. To bolało i łamało jej serce. Gdzie się podziała ich wielka przyjaźń?
– Nie mnie, lecz inwestycję. Myślałam, że brat będzie chronił siostrę, a nie tylko biznes – odparła spokojnym głosem Lily.
Słowa same wypłynęły z jej ust, zanim mogłaby je zatrzymać.
Tak bardzo wierzyła, że Devan chce ją chronić. Ale teraz widziała, że chłopak, który zawsze hołubił ją jako siostrę, zniknął bezpowrotnie. Przed nią siedział twardy biznesmen.
– Chronię, Lily, ale to najlepsze wyjście dla nas obojga. Shah International ma się dobrze i jest nasz, ale Arum Corporation… Ojciec miał tam trzydzieści procent udziałów, a Arthur – połowę. Póki Arthur żył, wszystko było w porządku. I wciąż jest, gdy stery przejął Lincoln…
– Ale teraz taty nie ma – powiedziała cicho.
Arthur Harrison był największym przyjacielem ich ojca. Obaj pochodzili ze starych bogatych rodzin od pokoleń osiadłych w San Francisco. Bawili się w tym samym kręgu przyjaciół, chodzili do tych samych szkół i studiowali w jednym z najlepszych w Stanach prestiżowym Uniwersytecie Stanforda. Całe życie byli bardziej braćmi niż przyjaciółmi. Gdy Arthur zaproponował Samowi wspólny biznes, ten zgodził się bez chwili wahania.
Aby sprawdzić, jak pójdzie współpraca, najpierw otworzyli piekarnię. Szybko stali się właścicielami supermarketu, a potem – całej ich sieci. Wtedy kwitnąca firma weszła na rynek produkcji towarów.
Sam zgodził się na mniejszą pulę udziałów z kilku powodów. Głównie jednak dlatego, że był przeciwnikiem wspólnych biznesów z przyjaciółmi. Wierzył też, że skromniejszy pakiet akcji obniża ryzyko porażki. Dla Arthura było to pierwsze przedsięwzięcie, które zaczynał od zera. Nikt nie mógł przewidzieć, czy nie skończy się porażką.
Obu jednak bardzo zależało na ich przyjaźni. Zgodzili się więc, że w razie klapy partnerstwa, żadna ze stron nie będzie blokowała wykupu akcji. Chroniąc własny biznes, poszli jeszcze dalej. W umowie umieścili specjalną klauzulę. Jeśli ewentualni kolejni udziałowcy naruszą dobre imię firmy, będzie można odwołać ich z zarządu, a udziały wykupić.
Tak więc na początku Samowi pasowało trzydzieści procent akcji. W końcu rozwój Shah International zawsze był dlań najważniejszy. Jednak tylko do czasu, gdy konkurencyjny Arum nie urósł w potęgę.
Lily kochała Arthura tak samo, jak kochał go jej ojciec. Arthur był zręcznym biznesmenem, twardym i budzącym szacunek w sali narad firmy, ale czułym i kochającym w stosunku rodziny. Dlatego tak bardzo zaskoczyło Lily zachowanie jego syna, Lincolna. Był zupełnym przeciwieństwem ojca.
– Lincoln jest większościowym udziałowcem, Lily – odezwał się Devan. – Musisz za niego wyjść. Ma być zadowolony i utrzymywać z nami przyjazne stosunki. Nie jest taki, jak jego ojciec. Jeśli zacznę odkupować akcje, spojrzy na nas krzywym okiem i, jak nic, znajdzie sposób, by uruchomić klauzulę z umowy. Nawet za cenę sfabrykowania powodów. Nie możemy pozwolić, by miał osiemdziesiąt procent udziałów. Wiesz, co wtedy stanie się z Arum?
– Nie chcę za niego wychodzić i nigdy nie chciałam.
Lily była zrozpaczona.
– Przykro mi, Lily. Oboje najlepiej wiemy, jaki jest Lincoln.
Dorastali we trójkę. Devan zawsze był najbardziej odpowiedzialny. To on nimi dowodził. Lily sądziła, że rolę lidera odgrywa z racji wieku. Był z nich najstarszy. W duchu sądziła, że spotkała ją wielka niesprawiedliwość losu, bo po cichu sama chciała być liderką. Na szczęście Devan zawsze pozwalał jej na wszystko. Lily była wulkanem energii. Od razu zaprzyjaźniała się z każdym, kogo spotkała. Zawsze chętna do zabawy. Co innego Lincoln. Chłodny, wyrachowany i rozpieszczony chłopak, który święcie wierzył, że wszystko mu się należy. Te cechy pogłębiały się w nim wraz z wiekiem.
Gdy kiedyś Sam i Arthur żartowali na temat jej małżeństwa z Lincolnem, Lily przez jedną króciutką chwilę dostrzegła wyraz oczu przyszłego narzeczonego i… zrozumiała wszystko. Chodziło mu tylko o jedno. W chwili, gdy stery biznesu objęliby Devan i Lincoln, przez związek z nią zyskałby całkowitą kontrolę nad firmą. W jego rękach Lily stałaby się tylko pionkiem używanym do kontroli nad jej bratem.
Po śmierci Arthura, Sam postanowił poważnie porozmawiać z Lincolnem o małżeństwie z córką. Kierowała nim mądrość seniora rodziny. Wiedział, że na związku zyska nie tylko Lincoln, ale i Lily, i Devan, który już dał się poznać jako sprawny strateg. Sam był więc pewien, że przez alians dwóch rodzin jego syn osiągnie wyżyny. Bo Lincoln nie pozwoliłby sobie na to, by wypchnąć z biznesu członka własnej rodziny.
Lily dobrze pamiętała ranek, w którym ojciec powiedział jej o swoich planach. Gdy usłyszała o przyszłym małżeństwie z Lincolnem, przeszył ją zimny dreszcz. Wiedziała, że życie z tym mężczyzną będzie koszmarem.
– Tylko nie rób ze mnie idiotki, mówiąc, że chcesz oszczędzić siostrze kłopotów – powiedziała, nie patrząc na Devana.
Jej wzrok szybko powędrował na półki pełne książek. Naprawdę czuła się jak idiotka. Nie mogła znieść myśli, że Devan mógłby dostrzec wyraz bólu na jej twarzy.
– Nie chcę niczego na tobie wymuszać, ale tak to jest, Lily – powiedział Devan, łagodząc ton głosu.
– I to wszystko? – spytała zimnym jak lód tonem. – Firma jest ważniejsza ode mnie?
– Lily… – zaoponował Devan
W jego głosie zabrzmiała nagana.
Dosyć tego, pomyślała. Dość fałszywych grzeczności i błagania o pomoc. Sama doszła do tego, kim jest. Bez Devana. Teraz też go nie potrzebuje.
– Nie rób ze mnie głupiej, bo właśnie to robisz. Mówiłeś, że Shah International ma się dobrze. Oboje wiemy, że to mało powiedziane. Firma zarobiła dla naszej rodziny takie krocie, że do śmierci nie będziemy wiedzieć, jak je wydać. Więc co z tego, że Lincoln mógłby chcieć wypchnąć cię z Arum? Nawet nie poczujesz tego uszczypnięcia. Ale chcesz tylko jednego – jeszcze więcej. I masz gdzieś, że ja będę za to płacić.
– Co ty pleciesz? – spytał Devan. – Nigdy nie chciałaś mieć nic wspólnego z naszą firmą.
Była to prawda. Lily nie wyobrażała sobie codziennej pracy w szklanym wieżowcu. Nigdy nie przemawiało do niej korporacyjne życie. Taka postawa zresztą była jej na rękę, bo wszystkie obowiązki spadły na Devana, a ona chętnie zajęła się swoim życiem.
Ojciec zaś rozpieszczał ją i spełniał jej marzenia. Opłacił naukę w renomowanej szkole cukiernictwa we Francji. Lily zdobyła też wykształcenie w dziedzinie zarządzania. Po powrocie otworzyła własną dużą ciastkarnię z francuskimi wyrobami w położonej na północnym nabrzeżu słynnej dzielnicy turystycznej Fisherman’s Wharf. Dziś, w wieku zaledwie dwudziestu czterech lat, prowadziła jedną z najbardziej popularnych cukierni w San Francisco. Ale nie znaczyło to, że nie ma pojęcia o rodzinnej firmie. Przeciwnie.
– Co się z nami stało, Devan? Kiedyś nigdy byś tak do mnie nie powiedział, bo to nieprawda. Stałeś się innym człowiekiem. Patrzysz na mnie z góry. Nie znam Lincolna i mam go w nosie.
Lily podeszła do biurka, przy którym wciąż siedział Devan.
– Masz rację – dodała. – Nie chciałam pracować w firmie. Wiesz czemu? Bo widzę, kim się stałeś, i nie chcę się stać taka sama. Ale wciąż znam jej wartość. Za bardzo zafiksowałeś się na zdobyciu tych trzydziestu procent Arum. Już nawet nie widzisz bogactwa, jakie daje ci Shah. Zbyt wiele cię to kosztuje. Wykończysz się.
– Grozisz, że jeśli nie będzie tak, jak chcesz, zerwiesz wszystkie związki ze mną? – odciął się Devan. – Rzucisz mnie wilkom na pożarcie?
Lily wzięła głęboki oddech. Na samą myśl, że mogłaby zerwać kontakt z bratem, pękało jej serce. Od dawna ciążyło jej na duszy, że wciąż się kłócili. Mieli przecież tylko siebie. Po pogrzebie ich ojca, matka oświadczyła, że nie pozostanie w okazałej rezydencji w prestiżowej dzielnicy Presidio Heights. Miała zbyt wiele wspomnień związanych z tym domem, ale nie chciała też go sprzedać. Ruszyła więc w podróż po świecie. Ostatnia rozmowa córki z Victorią Barnes-Shah odbyła się dawno temu. Matka przebywała wtedy gdzieś we Włoszech.
Lily pragnęła zapomnieć o tej rozmowie. Wyznała matce, że nie chce wychodzić za Lincolna, ale matka przekonywała ją, by wzięła ślub nawet wbrew sobie.
Słowa Victorii wciąż brzmiały w głowie córki. „Ojciec tak bardzo cię kochał. Zawsze pragnął dla was tego, co najlepsze. Powinnaś spełnić jego życzenie”.
Może wszystkiemu był winien żal i smutek po śmierci ojca, ale po tych słowach matki Lily poczuła się jeszcze bardziej samotna.
Oboje z Devanem zostali więc w ogromnym pustym domu, a między nimi często na długie godziny zapadało ciężkie milczenie.
– Zrozum, że nieuczciwe jest samo pytanie o ten ślub – zwróciła się do brata. – Nigdy świadomie bym cię nie zraniła, ale jeśli mi nie pomożesz, sama znajdę wyjście.
Devan spojrzał na nią z troską w oczach.
– Proszę, nie rób niczego pochopnie.
Lily nie odpowiedziała na tę prośbę. Wiedziała, że nie ustąpi. Pragnęła tylko jednego – żyć życiem wolnej kobiety. A kiedyś, jeśli będzie chciała, wyjść za mąż za kogoś, kogo sama wybierze.
– I pamiętaj, że wieczorem mamy przyjęcie. Potrzebujemy nowych kontaktów – dodał Devan.
– Żartujesz? – rzuciła Lily. – Po wszystkim, co powiedziałam?
– Lily… – Devan westchnął głęboko. – Jeśli nie chcesz iść z Lincolnem, nie musisz. Po prostu pójdź ze mną.
Spojrzała na brata uważnym wzrokiem niepewna, czy zaufać jego zaproszeniu. Słowa Devana zabrzmiały jednak jak ręka wyciągnięta do zgody.
– Dobrze, pójdziemy – odparła.
Zapraszamy do zakupu pełnej wersji