11,99 zł
Gdy Emma Brown poznaje na balu w Melbourne Alexandra Hastingsa, angielskiego arystokratę, nie może uwierzyć, że zwrócił uwagę właśnie na nią. Zgadza się na niezobowiązujący romans, bo Alexander podoba jej się jak żaden mężczyzna dotąd. Czuje, że łączy ich coś znacznie głębszego, ale Alexander uparcie twierdzi, że nie wierzy w miłość i nie chce trwałego związku. Emma będzie musiała go przekonać, by nie uciekał przed własnym szczęściem…
Ebooka przeczytasz w aplikacjach Legimi lub dowolnej aplikacji obsługującej format:
Liczba stron: 144
Rok wydania: 2024
Bella Mason
Co serce podyktuje
Tłumaczenie:
Anna Dobrzańska-Gadowska
Emma Brown wzięła głęboki oddech i powoli zeszła po schodach na parter.
Wchodząc do sali balowej, rozejrzała się dookoła. Szukała wzrokiem przyjaciółki. Miała wielką ochotę setny raz poprawić maskę oraz fałdy sukni w kobaltowym odcieniu błękitu, lecz w ostatniej chwili skarciła się ostro.
Z lekkim uśmiechem popatrzyła na wysoką ścianę ze szkła, podziwiając tysiące złocistych lampek, których światło odbijało się na powierzchni basenu. Ten hotel zawsze robił na niej ogromne wrażenie, bardzo podobało jej się też to, jak rozrastające się miasto otacza go ze wszystkich stron.
Niewiele miejsc na świecie kochała tak gorąco jak Melbourne. Kompletnie zauroczona pięknymi hotelowymi wnętrzami, nie zwracała uwagi na przewijających się wokół niej ludzi, aż do momentu, gdy zderzyła się z imponująco umięśnionym ciałem.
Silne ramię objęło ją w talii, chroniąc od upadku.
– Och, bardzo przepraszam… – wyjąkała.
– Wszystko w porządku? – odezwał się głęboki, dźwięczny głos.
Emma zerknęła w górę, zaskoczona własną reakcją na angielski akcent i przenikliwe spojrzenie intensywnie niebieskich oczu.
– Tak – zaśmiała się nerwowo. – Jeszcze raz przepraszam za moją nieuwagę i życzę miłego wieczoru.
Odwróciła się i odeszła, czując, jak gorący rumieniec wypełza na jej policzki. Gdy po paru sekundach obejrzała się ostrożnie, z przyjemnością stwierdziła, że mężczyzna w smokingu i prostej czarnej masce nadal ją obserwuje.
Kątem oka dostrzegła swoje siostry, które zaczęły już przechodzić od jednej grupki gości do drugiej, a także Hannę machającą do niej z daleka. Hanna, jej najlepsza przyjaciółka, współlokatorka i wieczna wybawicielka, była jedynym powodem, dla którego Emma zgodziła się wziąć udział w tym balu na rzecz organizacji charytatywnych.
Poprzedniego dnia Emma obchodziła swoje dwudzieste ósme urodziny i Hanna uznała, że mogą śmiało przedłużyć uroczystości.
– Hej, wyglądasz cudownie. – Przyjaciółka serdecznie uściskała Emmę.
– Dzięki – wymamrotała Emma, mimo woli poprawiając srebrzystą maseczkę.
– Niejednemu facetowi zawrócisz dzisiaj w głowie. – Hanna zachichotała, okręcając wokół palca lśniący lok rudych włosów.
– Jesteś okropna.
– Pewnie masz rację. – Hanna podała Emmie wysoki kieliszek z szampanem. – Mam nieodparte wrażenie, że powinnaś się czegoś napić, zanim osaczą cię twoje siostry. A kim jest to ciacho, które tak uporczywie ci się przygląda?
– To chyba lord Alexander Hastings – wyszeptała Emma.
– Chyba czy na pewno?
– Nosi maskę, więc trudno o pewność.
– Może podejdziesz do niego, przedstawisz mu się i w ten sposób pozbędziesz się wątpliwości, co? Wygląda, jakby był mocno zainteresowany, poważnie.
– Nie wydaje mi się, zwłaszcza po tym, jak prawie go znokautowałam. – Emma parsknęła śmiechem.
– Idiotka z ciebie – prychnęła Hanna. – A skoro o idiotkach mowa… Nadchodzi Lauren.
– Świetnie.
Obie przywołały na twarz uprzejmy uśmiech, patrząc na zmierzającą w ich kierunku kobietę. Lauren, najstarsza i niewątpliwie najpiękniejsza z sióstr Emmy, została obdarowana przez los na wiele różnych sposobów, ale chyba największym prezentem, jaki otrzymała, była niezwykła przychylność ich ojca.
– Hej, siostro – przywitała ją Emma. – Gdzie Maddie?
– Gdzieś w okolicy – wyniosłym tonem odparła Lauren. – Widzę, że naprawdę się postarałaś.
Jednak Emma nie słuchała, wpatrzona w mężczyznę, który pociągał ją w nieznany jej dotąd, całkowicie prymitywny sposób. Stał teraz z jedną ręką w kieszeni, zajęty rozmową ze skupioną wokół niego grupą. Mimo przyćmionego oświetlenia widziała nieco ironiczny uśmieszek na jego twarzy i podejrzewała, że w pełni zdaje sobie sprawę z zainteresowania, jakie w niej wzbudził, chociaż może było to tylko wrażenie.
Starała się nie dopuszczać do świadomości kąśliwych uwag, wymienianych przez jej przyjaciółkę i siostrę, i była tym tak pochłonięta, że w ogóle nie zauważyła, kiedy dołączyła do nich Madison.
Dopiero pełen zniecierpliwienia okrzyk Lauren przywołał ją do rzeczywistości.
– Przepraszam – wykrztusiła. – Co się stało?
– Mogłabyś przynajmniej udawać, że słuchasz! – Lauren zmierzyła siostrę oskarżycielskim spojrzeniem. – Pytałam, co właściwie skłoniło cię do przyjścia na tę imprezę, bo przecież zamierzałaś siedzieć w domu ze zwierzakiem.
– Zmieniłam zdanie. No i zostałam zaproszona, tak samo jak ty.
– No, tak – mruknęła Lauren. – Nie zapominaj, że ja reprezentuję tu firmę.
Emma roześmiała się.
– Wiem, moja droga. Nigdy nie przyszłoby mi do głowy, żeby zająć twoje miejsce na środku sceny, szczególnie że reprezentowanie firmy nie należy do moich zadań.
– Dziewczęta, może powinnyśmy poszukać jakiegoś spokojniejszego zakątka. – Maddison rzuciła Emmie przepraszający uśmiech.
– Nie ma potrzeby, skarbie. – Lauren odrzuciła włosy do tyłu i podniosła kieliszek do ust. – Przecież tylko rozmawiamy…
Stojący dookoła ludzie rozmawiali, uśmiechali się i śmiali, i wszystko wskazywało na to, że nikt z nich nie zwraca najmniejszej uwagi na Emmę. Nikt poza jednym człowiekiem, który zmarszczył brwi, widząc, jak pogodny uśmiech znika z twarzy dziewczyny.
– Wydaje mi się, że powinnyśmy zająć się gośćmi – zasugerowała, starając się zneutralizować napięcie.
Doskonale wiedziała, że po paru minutach spędzonych tylko z Hanną jej dobry nastrój wróci, lecz niestety Lauren chwyciła ją za ramię i pociągnęła w tłum. Musiała spostrzec, że młodsza siostra gapi się na Alexandra Hastingsa jak zahipnotyzowana, i postanowiła coś z tym zrobić.
– Całkowicie się z tobą zgadzam – zasyczała. – Najwyższy czas poświęcić trochę czasu gościom.
Alex zauważył dwie idące w jego stronę kobiety i skrzywił się lekko, rozczarowany, że intrygująca brunetka nie jest sama.
Przez głowę przemknęła mu myśl, że ta reakcja jest najzupełniej bezsensowna i bezzasadna, bo przecież nie zamienił z nią choćby dwóch słów. Śmieszne, że w ogóle coś poczuł, a jednak tak było, i to za każdym razem, gdy zatrzymywała na nim spojrzenie tych niebiesko-szarych oczu.
Doskonale wiedział, że ona również nie czuje się komfortowo w tej sytuacji. Fascynowała go, chociaż nie miał pojęcia, co jest tego przyczyną.
Kiedy obie w końcu do niego dotarły, ogarnęło go rozdrażnienie, że to nie ona odezwała się pierwsza.
– Możemy się do pana przyłączyć? – zagadnęła oszałamiająco piękna blondynka.
W jej głosie brzmiała uwodzicielska nuta, która sprawiła, że Alex o mały włos nie zazgrzytał zębami. Znał aż zbyt wiele podobnych do niej kobiet.
– Proszę bardzo.
Szerokim gestem wskazał jedyne wolne krzesło, na które blondynka opadła z gracją.
– Lauren Brown. – Wyciągnęła do niego rękę. – A to moja siostra, Emma.
– Cała przyjemność po mojej stronie.
– Słyszę angielski akcent. – Lauren dotknęła jego ramienia. – Niedawno pan przyjechał?
– Niedawno – potwierdził z wymuszonym uśmiechem.
– Może poprosi mnie pan do tańca, żebyśmy się lepiej poznali…
W policzku Emmy zadrgał napięty mięsień. Wzięła głęboki oddech i na moment zamknęła oczy, a gdy uniosła powieki, była wyraźnie spokojniejsza. Ciekawe, pomyślał Alex.
– Znakomity pomysł – odparł. – Emmo, mogę prosić?
Podniósł się i wyciągnął rękę, nie spuszczając przenikliwego wzroku z jej twarzy, a ona, zaskoczona i zmieszana, podała mu dłoń.
– Z przyjemnością – powiedziała cicho.
Gdy prowadził ją na parkiet, kątem oka dostrzegł przeraźliwie kwaśny uśmieszek jej siostry.
– Nazywam się Alexander Hastings.
– Wiem. – Kiwnęła głową. – Chyba wszyscy w Melbourne wiedzą. Twój przyjazd wywołał spore poruszenie.
– Naprawdę? – rzucił, choć świetnie wiedział, że tak było.
I to nie tylko z powodu jego firmy. Media społecznościowe poświęcały mnóstwo uwagi trzydziestodwuletniemu miliarderowi, synowi angielskiego hrabiego, a szczególnie jego fizycznym zaletom. Na prawie każdym zdjęciu Alex pojawiał się z inną dziewczyną, i teraz, znajdując się tak blisko niego, Emma rozumiała, dlaczego tak się działo.
– Myślę, że doskonale o tym wiesz – uśmiechnęła się.
– Lubię, gdy ludzie zwracają na mnie uwagę. – Zsunął dłoń w dół jej pleców, zatrzymując ją tuż nad jej biodrami i przyciągając ją bliżej.
Natychmiast zauważył, że mocno przygryzła wargę. Wysoko cenił opanowanie, a ona popełniła zupełnie oczywisty błąd.
– Chyba powinniśmy rozejrzeć się za jakimś drinkiem – powiedział, przerywając zaczarowany moment.
Chwycił dwa kieliszki szampana z tacy niesionej przez przechodzącego obok kelnera i umiejętnie wyprowadził Emmę na taras nad basenem.
– Pięknie tu, prawda? – zagadnęła.
– Wyjątkowo – odparł, patrząc na nią uważnie.
Chłodny powiew sprawił, że zadrżała. Alex postawił swój kieliszek na stoliku, zdjął marynarkę i otulił nią jej ramiona.
– Dziękuję.
Jej uśmiech wprawiał go w jakiś dziwny stan. Nie miał pojęcia, jak może wydawać mu się tak intrygująca, skoro do tej pory nie widział nawet całej jej twarzy.
– Kocham to miasto. – Głos dziewczyny wyrwał go z zamyślenia. – Widziałeś już wszystkie ciekawe miejsca?
– Na pewno nie.
– W takim razie może kiedyś mogłabym ci je pokazać…
Jej obietnica sprawiła, że serce zabiło mu mocniej. Stanął obok niej przy balustradzie, myśląc, że jeszcze nigdy tak rozpaczliwie nie chciał wyjść z imprezy w towarzystwie jakiejś kobiety.
– Masz ochotę czegoś się napić? – zapytał.
– Przecież właśnie pijemy szampana – roześmiała się.
– Miałem na myśli jakieś spokojniejsze miejsce, z ciekawszymi widokami. – Jeden kącik jego ust uniósł się w uśmiechu.
Emma nie zdołała zdławić myśli, że bardzo chciałaby poznać smak jego warg.
– Chętnie. – W jej głosie nie było nawet cienia wahania.
Gdy położył dłoń na jej plecach i pokierował nią w stronę wyjścia, bijące od niego ciepło ogarnęło ją jak cudowna fala. W drzwiach złowiła mordercze spojrzenie Lauren i z trudem powstrzymała wybuch śmiechu.
W hotelowym holu Alex przepuścił ją w progu i znaleźli się na dziedzińcu, oddychając świeżym nocnym powietrzem. Chwilę później tuż przed nimi zatrzymało się luksusowe czarne auto i Alex pomógł jej wsiąść do środka.
Kiedy usiadł obok niej i podał szoferowi adres, Emma sięgnęła do wiązania maseczki, lecz on przytrzymał jej dłonie.
– Zostaw ją.
Patrząc mu w oczy i odczytując wszystkie kryjące się w nich zmysłowe obietnice, bezradnie opuściła ręce. Alex lekko ścisnął jej dłoń i utkwił wzrok w przemykających za szybą światłach wielkiego miasta.
Zapraszamy do zakupu pełnej wersji
Tytuł oryginału: Awakened by the Wild Billionaire
Harlequin Mills & Boon Limited, 2022
Redaktor serii: Marzena Cieśla
Opracowanie redakcyjne: Marzena Cieśla
© 2022 by Bella Mason
© for the Polish edition by HarperCollins Polska sp. z o.o., Warszawa 2024
Wydanie niniejsze zostało opublikowane na licencji Harlequin Books S.A.
Wszystkie prawa zastrzeżone, łącznie z prawem reprodukcji części lub całości dzieła w jakiejkolwiek formie.
Wszystkie postacie w tej książce są fikcyjne. Jakiekolwiek podobieństwo do osób rzeczywistych – żywych i umarłych – jest całkowicie przypadkowe.
Harlequin i Harlequin Światowe Życie są zastrzeżonymi znakami należącymi do Harlequin Enterprises Limited i zostały użyte na jego licencji.
HarperCollins Polska jest zastrzeżonym znakiem należącym do HarperCollins Publishers, LLC. Nazwa i znak nie mogą być wykorzystane bez zgody właściciela.
Ilustracja na okładce wykorzystana za zgodą Harlequin Books S.A.
Wszystkie prawa zastrzeżone.
HarperCollins Polska sp. z o.o.
02-672 Warszawa, ul. Domaniewska 34A
www.harpercollins.pl
ISBN: 978-83-8342-406-4
Opracowanie ebooka Katarzyna Rek