Uzyskaj dostęp do tej i ponad 250000 książek od 14,99 zł miesięcznie
360 osób interesuje się tą książką
Zdradziła ich i uciekła. Teraz pragną zemsty.
W mieście, w którym ponad wszystko liczy się lojalność wobec gangów, przypięto mi łatkę zdrajczyni. To wyrok śmierci.
Uciekłam z North Shore, kiedy znalazłam się w niebezpieczeństwie. Zostawiłam za sobą kogoś, kogo uważałam za rodzinę. Mój gang, Kingów.
Zwróciłam się przeciwko dwóm mężczyznom, którzy kiedyś znaczyli dla mnie wszystko.
To okazało się najtrudniejszą decyzją w moim życiu.
Znam Elliota i Ethana od dzieciństwa, ale zdradziłam ich i teraz pragną mojej śmierci.
Powinnam była przewidzieć, że przed Kingami nie ma ucieczki. Bracia odnaleźli mnie i zmuszają do powrotu do North Shore, gdzie będę musiała stawić czoła swoim najmroczniejszym sekretom i wspomnieniom.
Wracam do miejsca, gdzie okrzyknięto mnie wrogiem publicznym numer jeden.
Uwięziona między mistrzem manipulacji a jego żądnym krwi bratem – mężczyznami pragnącymi mojego cierpienia.
Nigdy nie pozwolą mi odejść. Przynajmniej dopóki nie zapłacę za swoje grzechy.
Książka zawiera treści nieodpowiednie dla osób poniżej osiemnastego roku życia. Opis pochodzi od Wydawcy.
Ebooka przeczytasz w aplikacjach Legimi na:
Liczba stron: 627
Rok wydania: 2026
Odsłuch ebooka (TTS) dostepny w abonamencie „ebooki+audiobooki bez limitu” w aplikacjach Legimi na:
Tytuł oryginału: Delightful Sins
Copyright © Lola King 2023
Copyright © for Polish edition by Wydawnictwo NieZwykłe Zagraniczne, Oświęcim 2026
All rights reserved • Wszystkie prawa zastrzeżone
Redakcja: Anna Suchańska
Korekta: Aleksandra Krasińska, Martyna Góralewska, Martyna Janc
Oprawa graficzna książki: Paulina Klimek
ISBN 978-83-8418-585-8 • Wydawnictwo NieZwykłe Zagraniczne • Oświęcim 2026
Grupa Wydawnicza Dariusz Marszałek
Playlista
Ostrzeżenie
Prolog
Rozdział 1
Rozdział 2
Rozdział 3
Rozdział 4
Rozdział 5
Rozdział 6
Rozdział 7
Rozdział 8
Rozdział 9
Rozdział 10
Rozdział 11
Rozdział 12
Rozdział 13
Rozdział 14
Rozdział 15
Rozdział 16
Rozdział 17
Rozdział 18
Rozdział 19
Rozdział 20
Rozdział 21
Rozdział 22
Rozdział 23
Rozdział 24
Rozdział 25
Rozdział 26
Rozdział 27
Rozdział 28
Rozdział 29
Rozdział 30
Rozdział 31
Rozdział 32
Rozdział 33
Rozdział 34
Rozdział 35
Rozdział 36
Rozdział 37
Rozdział 38
Rozdział 39
Rozdział 40
Rozdział 41
Rozdział 42
Rozdział 43
Rozdział 44
Rozdział 45
Rozdział 46
Epilog
Podziękowania
Powieści Loli King
Przypisy
Pozostałe rozdziały dostępne w pełnej wersji e-booka.
Dedykuję tę powieść wszystkim kobietom, którym zdarza się wpadać w gniew.
I tried to be perfect, but nothing was worth it. I don’t believe it makes me real.Sum 411
5 Seconds of Summer – Ghost of You
Diggy Graves – Pac Ave
Point North – Erase You
Adam Jensen – Trouble
blackbear, The Used – toxic energy
Sum 41 – Welcome To Hell
Damien Styles – Bad Bitch Energy
Kxllswxtch – LIGhts OUT
Nessa Barrett – dying on the inside
Huddy – All the Things I Hate About You
Slush Puppy, Royal & The Serpent – EAT SPIT!
Taking Back Sunday – MakeDamnSure
Jeris Johnson – roses red
THE HARA– Fool & The Thief
CORPSE, Bring Me The Horizon – CODE MISTAKE
Stand Atlantic, nothing,nowhere. – deathwish
Grey – HELL REPLIED
Gomey – Red Flags
Lilyisthatyou – ALL ABOUT ME
My Chemical Romance – Na Na Na
KID BRUNSWICK– Prescription Kid
iamjakehill, Josh A – RUN UP!
Halsey – Young God
Steve Aoki, grandson, Jasiah – KULT
Sueco – Loser
Nessa Barrett – pretty poison
Bazzi – Honest
Halsey – Ghost
Halsey – Gasoline
Sum 41 – Pieces
Sum 41 – With Me
Goody Grace, blink-182 – Scumbag
Tate McRae – you broke me first
Halsey – Strange Love
Beauty School Dropout – FIGHT MODE
Haiden – Pretty Little Addict
Nessa Barrett – hell is a teenage girl
Beauty School Dropout – A$$A$$IN
Diggy Graves – Trick or Cheat
Chris Grey – MAKEUP
Emerald Royce – Use Me
Thirty Seconds to Mars, Halsey – Love is Madness
Diggy Graves – Circus Psycho
Ellise – Angels Don’t Cry
Chri$tian Gate$ – I Need You
Halsey – Devil in Me
My Chemical Romance – I’m Not Okay (I Promise)
Awaken I Am – Roses
Diggy Graves – Cute Girl
Beauty School Dropout – WE MADE PLANS & GOD LAUGHED
Presence – Supposed to Be
Halsey – Sorry
Kodaline – All I Want
Måneskin – HONEY (ARE U COMING?)
Niniejsza powieść to dark romance przeznaczony wyłącznie dla czytelników powyżej osiemnastego roku życia. Zawiera sceny, które dla niektórych odbiorców mogą okazać się trudne. Pojawiają się w niej wątki wątpliwej zgody na seks, porwania, morderstwa, tortury, szantaż, manipulacja i kontrola, skrajnie toksyczna zazdrość, przemoc policyjna, napaść seksualna, wspomnienia napaści seksualnej na osobę małoletnią, a także wzmianki o przemocy wobec dzieci, prześladowaniu w szkole, cielesnych zaburzeniach dysmorficznych, zaburzeniach odżywiania oraz o śmierci rodziców i samobójstwie.
Jak we wszystkich moich powieściach angażujący się w związki bohaterowie są toksyczni. Moje męskie postaci to manipulanci niemal nie do odkupienia. Nie pochwalam tego w prawdziwym życiu i zalecam traktowanie tego wyłącznie jako fikcji.
Niniejsza powieść opisuje niestandardowe zachowania seksualne takie jak: bondage (krępowanie i wiązanie), odgrywanie roli zwierząt, degradacja, upokarzanie, praktyki oparte na uderzeniach, zakładanie obroży.
Moje książki nie są jednak przewodnikami po BDSM, więc nie znajdziecie w nich prawdziwych praktyk erotycznych.
Powieść przeznaczono dla czytelników, którzy pragną bezpiecznie zanurzyć się w swoje fantazje na jej kartach. Miejcie świadomość, że zaczynają się one na następnej stronie i wchodzicie w nie na własne ryzyko. Nie będzie dalszych ostrzeżeń ani słów bezpieczeństwa. Przygodę możecie przerwać jedynie wtedy, gdy zamkniecie książkę.
Zawsze bawcie się bezpiecznie i za obopólną zgodą.
Z wyrazami miłości
Lola
Jade
5 Seconds of Summer – Ghost of You
– Jeśli w ciągu dziesięciu minut nie zabierzemy jej do szpitala, umrze.
– Jade…
Co za piękny głos. Brzmi niczym zabłąkane w górach echo. Pulsuje w moich uszach pragnieniem, którym mnie do siebie przyciąga.
– Jade… maleńka, proszę, otwórz oczy.
Głęboki wdech tłumi ostatnią nutę tego błagania, rozproszonego, rozbitego przez wymowne szlochanie.
– Jeśli otworzysz oczy… przysięgam… przysięgam, że postąpię właściwie.
Zanurzam się w pustkę. W otchłań, która pochwyciła mnie w swoje szpony kilka minut temu, kiedy wycelowano do mnie z broni.
Próbuję złapać oddech, przez co zanoszę się kaszlem. Smakuje jak krew w moich ustach. Smakuje jak śmierć w moim sercu.
Czuję ucisk w piersi, kiedy samochód podskakuje na wyboju.
– Małe oddechy… – To nowy głos. – Trzymaj się dla nas. Mi Cielo2. Proszę, trzymaj się. Na następnym skrzyżowaniu skręć w prawo, Kay.
– Ukochana… – Głos Elliota ledwo przebija się przez dzwonienie w moich uszach.
Oddychanie staje się cholernie trudne. Kaszlę i czuję strumień krwi sączącej się z moich ust.
Na pewno opryskałam nią Elliota.
Światło razi mnie w oczy, gdy próbuję uchylić powieki. Jakby ktoś kierował flesz na moją twarz.
Klik. Oto twoja ostatnia chwila jako żywej kobiety.
Czuję uderzenie w policzek. Lekkie niczym muśnięcie bawełny. Moim ciałem targają dreszcze wywołane wydobywającym się ze mnie zimnem.
– Ethan. – Panika Elliota sięga szczytu. W końcu przeradza się w czystą rozpacz. – Ona nie…
Czyż to nie szaleństwo? Że wciąż czuję się przytomna, a mimo to doskonale wiem, że nie oddycham, i mam świadomość, że nic nie mogę na to poradzić.
To koniec.
Elliot
Diggy Graves – Pac Ave
Trzy miesiące wcześniej…
Alexandra Delacroix zauważa nasz samochód, kiedy parkujemy przed domem Xi. Wzdycha, a jej oczy robią się okrągłe ze strachu. Ma na sobie przyduży podkoszulek, który z pewnością należy do jej chłopaka.
Zastanawiam się, czy Xi zdaje sobie sprawę, jakim jest cholernym szczęściarzem. Kingowie i North Shore Crew toczyli wojnę, już kiedy wstępowaliśmy z Ethanem do gangu. My należymy do Kingów. Xi był kiedyś członkiem NSC, naszych wrogów. Mimo to temu draniowi udało się zawrzeć układ i opuścić ich szeregi, żeby móc wieść spokojne życie u boku swojej bogatej księżniczki. Jego dom stał się neutralnym terytorium… a przynajmniej tego sobie życzy.
Rzeka Silver Snake dzieli miasto Silver Falls na dwie części. Na południowym brzegu – terenie określanym mianem South Bank – mieszkają typowi Amerykanie z klasy średniej. To przestronne miejsce zapełniają urocze rodziny. Znajdują się tam wspaniałe nowo wybudowane centrum handlowe, restauracje, a nawet szlak prowadzący do wodospadów Silver Falls, nad które rodziny z klasy średniej mogą się wybrać w weekendy na piknik.
My mieszkamy gdzie indziej. Po północnej stronie rzeki, w miejscu znanym jako North Shore. Miejscu zniszczonym przez wojnę gangów, gdzie kwiaty są miażdżone pod butami, zanim mają szansę wyrosnąć. Miejscu, nad którym od ponad trzech lat sprawujemy kontrolę, zmuszając NSC do życia z ochłapów. Nasza szefowa zawarła umowę z amerykańskim odłamem Bratvy i właśnie dzięki wsparciu Wilków jesteśmy praktycznie niezniszczalni. NSC próbuje nawiązać porozumienie z Cosa Nostrą, a to doprowadzi ich do zagłady.
Nie jest to jednak powodem naszej dzisiejszej wizyty w tym miejscu. Xi Benhaim może i chce zostawić za sobą przeszłość, ale ma coś, czego pragniemy. Coś, czego potrzebujemy.
Sięgam do schowka po pistolet i go ładuję.
– Cierpliwości, bracie – uspokaja mnie Ethan.
Z bratem przyrodnim często różnimy się w sposobie załatwiania spraw. On jest cichy, opanowany, cierpliwy. A przynajmniej wszyscy tak myślą.
Ja natomiast jestem niczym tykająca bomba. Zwłaszcza odkąd zaczęliśmy szukać naszej byłej dziewczyny.
Minęły dwa lata.
Jeśli to nie oznacza cierpliwości, to, do cholery, nie wiem, jak to określić.
– Idzie. – Przyciska rękę do lufy i zmusza mnie do opuszczenia broni.
Xi wypada z domu bez koszulki i z bronią wetkniętą w dżinsy. Dostrzegam trzy paskudne blizny w miejscach, gdzie kiedyś dźgnął go nasz najlepszy przyjaciel Caden.
Od tamtej pory wiele się zmieniło. Caden i Billie Scott zakochali się w sobie, chociaż należeli do wrogich gangów. Xi przestał żywić uczucia do swojej przyrodniej siostry i znalazł sobie bogatą laskę z pobliskiego miasteczka Stoneview, zamieszkiwanego przez podobnych do niej miliarderów. Jeśli South Bank wydaje się poza zasięgiem, to Stoneview nie znajduje się nawet w naszej stratosferze.
Mimo wszelkich zmian w ostatnim czasie, jedno pozostało niezmienne: wciąż nie możemy odnaleźć Jade.
Wysiadamy z bratem z samochodu. Okrążam maskę i czekam na mężczyznę, który ma to, czego chcemy.
Po chwili wysiada również nasz pasażer.
– Ja będę mówił – oznajmia Caden, kiedy Xi znajduje się już w zasięgu słuchu.
Pozwalam mu na to. Nie jestem cierpliwy z natury, ale zawsze mam plan. Dzisiejszy polega na tym, aby sprowadzić kogoś, kogo Xi będzie chciał się pozbyć z zasięgu wzroku jeszcze bardziej niż mnie i Ethana. A tą osobą jest Caden King.
Chłoptaś z NSC nie zawraca sobie głowy uprzejmościami. Zatrzymuje się tuż przed nami, jakby zamierzał nas staranować, i taksuje nas wzrokiem. Nadyma nozdrza i zaciska szczęki.
– Emma i Kayla się dogadały – warczy cicho. Pierwsza to przywódczyni NSC. Natomiast Kayla King jest naszą szefową i siostrą Cadena. – Mój dom znajduje się na neutralnym terytorium. Nie wciągajcie mnie w swoje gierki. Zostawiłem przeszłość za sobą. Czy nikt was, skurwysyny, o tym nie poinformował?
Dwie kobiety rządzące wrogimi gangami rzadko coś wspólnie omawiają, a mimo to Kay przekazała mi nowe zasady. Xi Benhaim wypadł, a jego dom mieści się teraz na neutralnym gruncie. Miłość może zdziałać cuda. Zastanawiam się, co Emma zaoferowała Kay w zamian za ugodę. Obie są bezwzględnymi biznesmenkami.
Nie przewidziały jednego – mianowicie tego, że Ethana i mnie gówno obchodzi ich mały rozejm. Chcemy odnaleźć kobietę, która nas zdradziła, a Xi ma potrzebne informacje.
– Ja też zostawiłem to za sobą – rechocze Caden. – Czyż życie po właściwej stronie prawa nie jest zwyczajnie nudne? Dałbym wszystko, aby znowu dźgnąć tego drania trzy razy w brzuch.
Xi spogląda spod przymrużonych powiek na swojego odwiecznego wroga.
– Ale Billie mi nie pozwoli. – Mój najlepszy przyjaciel wzdycha dramatycznie. – A wiesz, co powiadają. Szczęśliwa żona… szczęśliwy Caden King, kiedy podczas seksu wykrzykuje jego imię. Czy coś w tym stylu.
Xi nawet nie drga powieka na tę próbę prowokacji. Mężczyzna jest tak zaabsorbowany Alex Delacroix, że chyba nawet nie pamięta nazwiska Billie.
Jestem gotowy zacząć kierować groźby pod jego adresem, a może nawet stojącej pod oknem i obserwującej nas z jasnym rozkazem pozostania w domu jego dziewczyny.
Zanim jednak coś powiem, Xi zwraca się do mnie i Ethana:
– Chcę, żebyście wiedzieli, że gdyby oszczędzenie waszego życia nie było w umowie Emmy z Kay, obaj znajdowalibyście się sześć stóp pod ziemią za to, co zrobiliście Zarze.
Ach, tak. Zapomniałem wspomnieć, że szukając Jade, zabiliśmy jego najlepszą przyjaciółkę z dzieciństwa. Xi jest jedyną osobą, która posiada potrzebne nam informacje, i musieliśmy w jakiś sposób przekonać go do podzielenia się nimi. Nie ma się czym chwalić, ale nie jest to nasz najgorszy postępek w życiu.
– Śmiało – rzucam szyderczo. – Spróbuj.
– Nie – odpowiada z powagą. – To część umowy, a ja dotrzymuję słowa. To trzyma mnie z dala od waszej wojny, a tylko tego chcę. Moim celem jest ochrona ukochanej kobiety, a nie pomszczenie zmarłych. – Unosi dłoń, pokazując poszarpany skrawek papieru. – To miejsce, w którym ukrywa się Jade. Oddam wam to i nigdy więcej nie chcę oglądać waszych pieprzonych twarzy. Czy to jasne? Zbliżycie się do mnie, mojej kobiety albo rodziny, a pożałujecie, że się urodziliście. Umowa stoi? – Przyciska kawałek papieru do piersi Ethana, a kiedy mój brat chwyta go w swoją potężną dłoń, Xi wraca do domu.
Nieustraszony, jakby był niepokonany. Po prostu odwraca się plecami do wrogów.
– Miłość potrafi rozpieprzyć człowieka – stwierdzam.
– W najlepszy sposób, przyjacielu. – Uśmiecha się Caden. Tym swoim upiornym złowieszczym uśmieszkiem, który tak świetnie mu wychodzi.
Ponownie patrzę na okno i obserwuję, jak Xi kładzie dłoń na karku Alexandry. Obserwuje nas, kiedy wracamy do samochodu i odjeżdżamy.
Ethan podaje mi zmięty papier. Rozwijam go i prostuję rogi, a brat wiezie nas na terytorium Kingów.
420 Old Montauk Highway, Montauk, stan Nowy Jork
– Co, do licha? – mamroczę do siebie. Ethan milczy, czekając, aż rozwinę myśl. – Jest na Long Island.
– Long Island? – powtarza.
– Kurwa – rechoczę pod nosem, a potem głośno się śmieję, przez co do oczu napływają mi łzy. Kiedy w końcu ponownie łapię oddech, poważnieję tak bardzo, jak gdyby właśnie ktoś rozjechał mi psa. – Ta pieprzona suka znalazła kochanka z kasą, aby od nas uciec. – Zawsze wiedziała, jak wślizgnąć się do męskich łóżek dla własnych korzyści.
Obserwuję, jak Ethan porusza szczęką na boki.
– Hmm. Wygląda na to, że wybieramy się na wycieczkę.
Elliot
Point North – Erase You
– Co takiego? – Wściekłe spojrzenie Kay przeskakuje pomiędzy mną a Ethanem.
Przed wyruszeniem na poszukiwanie Jade zatrzymaliśmy się pod domem Kay, aby przekazać jej wieści. Skoro zamierzamy sprowadzić do naszego miasteczka zdrajczynię, nasza szefowa musi o tym wiedzieć. Przez to na własnej skórze przekonujemy się o jej stylu rodem z North Shore. Wściekła Kay krąży po kuchni.
– Odnaleźliśmy Jade i zamierzamy sprowadzić ją z powrotem – wyjaśnia ponownie spokojnym tonem Ethan. Przeczesuje palcami czarne włosy, a po chwili zaczyna się bawić kolczykiem w chrząstce ucha.
– Nie chodzi o to – syczy. – Mam na myśli to, jak zdobyliście wiedzę o miejscu jej pobytu. Pojechaliście do domu Xi. Mówiłam wam, że on wypadł z gry. Mamy umowę z NSC, a wy wybraliście się do niego za moimi plecami.
Uśmiecham się do niej promiennie, w uspokajający sposób.
– Nie jesteśmy idiotami, Kaylo. Wiedzieliśmy, że Xi nie chce mieć już do czynienia z takim życiem i chętnie poda nam adres.
– Nie czaruj mnie tym swoim cwanym uśmieszkiem, Elliot – oznajmia niskim tonem. – Może na innych on działa, ale znam cię wystarczająco długo, aby zorientować się, kiedy chcesz kogoś wychujać. Zabraliście ze sobą Cadena, wiedząc, jak tych dwóch się nienawidzi.
– Hej. – Caden przerywa smarowanie kromki chleba musztardą. – Byłem grzeczny.
– Gówno mnie to obchodzi – zwraca się do niego siostra. – Nigdy nie działaj za moimi plecami.
– Posłuchaj – zaczynam, przysiadając na stole kuchennym obok przyjaciela. – Rzecz w tym, że chciałaś odnaleźć Jade, a my znamy miejsce jej pobytu. Możemy wyjechać dzisiaj wieczorem, dopaść ją z rana i wrócić w mgnieniu oka. Jutro wieczorem będziemy z powrotem w domu.
Spogląda mi prosto w oczy, a w jej spojrzeniu jasno połyskują siła i determinacja. Szuka jakiejkolwiek wymówki, aby nas ukarać. Niestety ona też chce powrotu Jade. Pragnie, aby ta suka zapłaciła za swoje czyny, i nie zamierza nam odmówić. Mimo to na pewno poda warunki.
Zatrzymuje się, a ja dostrzegam, jak zaczyna knuć. Spogląda na mnie, w jej genialnym umyśle kiełkuje pomysł na zemstę.
– Okej – ustępuje w końcu. – Sprowadzicie ją do mnie.
– O ile jej wcześniej nie zabijemy. – Wzdycham cicho, pocierając dłonią o stół i stukając opuszkami palców o blat.
– Pozwolę wam na osobistą wendetę, skoro wychujała was obu, ale ta suka wisi mi pięćdziesiąt tysięcy dolarów. Przemyślcie to, czy zabijecie ją, zanim odda mi forsę. Nie chcecie mnie wkurzyć, chłopcy. Wierzcie mi.
– Prawda? – prycha pod nosem Caden, wciąż przygotowując kanapkę.
Kay odwraca się do niego z uniesioną brwią.
– Ty też jej nie tkniesz.
– Napadła na Billie. Zrobię jej, do cholery, co tylko zechcę.
– Billie należy do NSC – odgryza się jego siostra. – Jak dla mnie Jade mogła ją zabić i porzucić jej ciało w rowie.
– Uważaj, jak wyrażasz się o mojej narzeczonej, Kay. – Wraz z groźbą Cadena temperatura w pokoju spada o kilka stopni.
Niezbyt mądrze denerwować psychopatę.
– Możecie z nią zrobić, co chcecie, kiedy odzyskam kasę. Ani sekundy wcześniej, ani centa wcześniej – wyjaśnia Kay.
– Okej – odpowiadam spokojnie. – Dorwiemy ją, sprowadzimy i zmusimy do gadania. Na pewno wie, gdzie Sawyer ukrył kasę, którą ukradł NSC. Jade cały czas mu pomagała, skoro pieprzyli się i byli razem tacy przeszczęśliwi. – Ciężko mi pozbyć się goryczy w głosie. – Kiedy powie prawdę, będziemy mogli z Ethanem zrobić jej, co zechcemy. A jeszcze lepiej, że możemy zrobić, co chcemy, aby zmusić ją do gadania. – Uśmiecham się, niezwykle podekscytowany na myśl, jak postąpię z Jade, gdy już dorwę ją w swoje łapy. – Umowa stoi?
Kayla prycha i gładzi się po twarzy.
– Wiedzielibyśmy, gdzie są pieniądze – milknie, spoglądając znacząco na brata – gdyby ktoś nie zamordował Sawyera, zanim zdążyłam go o to zapytać.
– Według sędziego to nie ja jestem sprawcą. – Caden wzrusza ramionami i w końcu bierze kęs kanapki.
– Umowa stoi? – nalegam, kierując rozmowę na temat, który desperacko nas interesuje.
– Tak, tak. Umowa stoi – zgadza się Kay, leniwie machając ręką. – Ruszajcie i przyprowadźcie ją do mnie. Nie życzę sobie bałaganu.
– Bez bałaganu – obiecuję.
Przynajmniej dopóki nie zostaniemy z nią sami.
***
– Kajdanki? – prycham, przeglądając torbę, którą Ethan właśnie rzucił na pakę samochodu. Przesuwam na bok jego ubrania i uśmiecham się na widok pozostałych przedmiotów, które spakował. – I taśma. Bracie – wybucham śmiechem – myślisz, że będziemy uprawiać z nią seks?
Odpycha mnie na bok, zasuwa torbę, po czym zamyka pakę pick-upa w odcieniu matowej ciemnej zieleni.
– Nie zabrałem tego, bo mam ochotę ją pieprzyć. Obaj wiemy, że zrobi co w jej mocy, aby nam uciec, a tego chcemy uniknąć.
– Och, nie. – Uśmiecham się. – Tego byśmy nie chcieli, prawda? Zwłaszcza skoro tak desperacko pragniesz zakuć ją w kajdanki.
– Dość, Elliot – warczy, ruszając w stronę miejsca kierowcy, podczas gdy ja sadowię się na fotelu pasażera.
– Jak bardzo jej pragniesz?
Ethan prycha i odpala silnik.
– Nie będę się powtarzał. Nie sprowadzam Jade, aby się z nią pieprzyć. Ona już mnie nie interesuje. Śmiało, możesz wykorzystać ją jako swoją małą laleczkę, ranić ją i nagradzać pochwałami jak inne swoje zabaweczki. Ja nie chcę mieć z nią do czynienia. – Milknie, przechyla głowę i spogląda na mnie. – To właśnie chcesz usłyszeć, prawda?
Brat tak dobrze mnie zna.
Uwielbiam manipulować kobietami i chwalić je, kiedy całkowicie mi ulegają. Nagradzam je, gdy oddają mi się na wyłączność.
– Wciąż jesteś w niej zakochany?
Moje pytanie nie zbija go z tropu. Wie, że testuję jego wolę. Wbija wzrok przed siebie, kiedy opuszczamy North Shore i wyjeżdżamy na autostradę.
Odpowiada automatycznie niczym z wyuczonego na pamięć scenariusza, który powtarzał sobie co noc przed snem.
– Nie żywię żadnych uczuć wobec Jade. – Wciska pedał gazu i przyspiesza, dając w ten sposób ujście skrywanej wściekłości.
Wie, że okłamuje samego siebie, ale jest na tyle inteligentny, że próbuje uwierzyć we własne słowa w moim towarzystwie.
Podróż ciągnie się w nieskończoność. Zawsze tak jest, kiedy czuje się podekscytowanie na myśl o dotarciu do celu.
Próbuję nie wracać myślami do tego, że Jade przed zniknięciem zmieniała facetów jak rękawiczki, ale umysł mi na to nie pozwala. Kiedy Ethan złamał jej serce w liceum, zaczęła spotykać się ze mną. Przez jakiś czas regularnie się pieprzyliśmy. Słynąłem z przelotnych przygód, a ona wiedziała o tym zbyt dobrze, by pozwolić sobie na jakiekolwiek uczucia względem mnie. Bawiłem się nią. Tak przynajmniej wszystkim wmawiałem. Prawda była jednak zbyt skomplikowana do wyjaśnienia i tylko Ethana w pełni w to wtajemniczyłem.
Zignorowałem ukłucie w sercu, kiedy ze mną skończyła, wyznając, że na poważnie związała się z Sawyerem i nie chce już przelotnego seksu. Pogodziłem się z myślą, że nie mam na to wpływu.
Kiedy jednak wszyscy zaczęli posądzać ją i Sawyera o kradzież pieniędzy należących do gangu, to okazało się doskonałą wymówką, aby ją złapać. Nikt jej już nie chce, a Sawyer nie żyje.
Lojalność jest w North Shore wszystkim, przez co ten wybryk nie ujdzie jej na sucho. Nie podoba mi się zwłaszcza to, że część z tych pieniędzy pochodzi ode mnie. Z przekrętów, których dokonałem na miliarderach ze Stoneview.
Sawyer zastępował przywódcę jeszcze za życia ojca Kayli, który był szefem naszego gangu. Musiał zaakceptować większość naszych ruchów. Kayla przed śmiercią swojego ojca nie posiadała takiej władzy jak teraz. Przez to omawiałem wszystkie swoje przekręty z Sawyerem. Znał je od podszewki i to jemu przekazywałem pieniądze. Jade jeździła razem z nim. Nie wiedziałem, że większość tej kasy nigdy nie dotarła do naszego gangu. Sawyer gdzieś ją ukrył, podobnie jak resztę kradzionej forsy. Kayla uważa, że obecnie tylko Jade wie, gdzie znajdują się wszystkie pieniądze.
Po siedmiu godzinach szybkiej jazdy w końcu wjeżdżamy na autostradę Montauk Highway. Ethan kiwa głową w rytm You’re Gonna Go Far, Kid zespołu The Offspring. Znajdujemy się tak blisko celu podróży, że aż buzuję z podekscytowania.
Tutejsze domy wyglądają zupełnie inaczej niż te w naszym miasteczku. Wielkie posiadłości przy plażach, prywatne tereny z dostępem do oceanu. Jest wietrzny dzień i pomimo porannego blasku słońce się skryło. Wiatr miota lutowym deszczem o przednią szybę, a wycieraczki poruszają się w takim samym gwałtownym rytmie co moje serce.
– Jesteśmy już prawie na miejscu – oznajmia cicho Ethan, bębniąc palcami o kierownicę.
Sprawdzam GPS-a i unoszę kącik ust w lekkim uśmiechu.
Do zobaczenia za trzy minuty, Jade. Nie mogę się doczekać, aż wrócisz z nami do domu.
Jade
Adam Jensen – Trouble
Budzi mnie hałas dobiegający z łazienki przylegającej do pokoju. Stan się goli. Rozpoznaję stukanie golarki o krawędź zlewu, kiedy próbuje pozbyć się włosów, które utknęły między ostrzami. Co rano bierze prysznic, po czym skrupulatnie pozbywa się zarostu. Wychodzi z łazienki jedynie w ręczniku owiniętym wokół talii, prezentując wspaniałe mięśnie brzucha. Zmierza do garderoby, gdzie wybiera drogi garnitur, i powoli się ubiera. Spinki do mankietów. Krawat. W końcu przychodzi pora na buty.
Kiedy kończy się szykować, udaje się do kuchni i przygotowuje sobie espresso.
Dopiero w pełni rozbudzony i gotowy, wzywa mnie do siebie.
To jego rytuał. Zachowuje się dokładnie tak samo każdego dnia podczas pobytu w domu. Czasami znika na całe tygodnie i wtedy mam dom dla siebie. Nie wolno mi go opuszczać, ale doceniam spokój, jaki towarzyszy mi bez Stana. Może wyjeżdża w służbowe podróże, a może na wakacje. Prawdopodobnie przebywa jednak w swojej głównej posiadłości z żoną i dziećmi. Wolę nie wiedzieć.
Musiałam ponownie zasnąć, ponieważ budzi mnie dzwonek z kuchni. Sygnał, aby wstać.
Nienawidzę tego mężczyzny.
Po szybkim prysznicu idę do jego garderoby, aby sprawdzić, jaki strój wybrał mi na dzisiaj.
– Och, proszę – burczę.
Nienawidzę, kiedy chce, abym ubierała się w ten sposób. To nie są prawdziwe stroje. Nigdy.
Wczoraj nosiłam skąpy mundurek szkolny. Dzisiaj wybrał swoje ulubione wdzianko, najbardziej znienawidzone przeze mnie.
Zakładam jasnoróżowe bawełniane majtki, białe skarpety do kolan i prześwitujący różowy koronkowy biustonosz. Nie znoszę ostatniego elementu stroju, ale i tak po niego sięgam. Założę go sama albo zmusi mnie do tego za pomocą bolesnych klapsów.
Z westchnieniem otwieram usta i wsuwam w nie smoczek z napisem „córeczka tatusia”. Owijam dwa paski wokół głowy i ciasno mocuję knebel.
Schodzę wielką klatką schodową do jadalni. Stan siedzi u szczytu białego marmurowego stołu, z niewielkim dzwoneczkiem w dłoni, a przed nim stoi filiżanka espresso. Na mój widok rozbłyskują mu oczy.
– Hmm, moja śliczna dziewczynka – oznajmia niskim głosem. – Chodź do mnie, maleńka. – Odsuwa krzesło, rozsuwa nogi, pstryka palcami i wskazuje na podłogę.
Znając swoje miejsce, opadam na czworaka, a potem ruszam w jego stronę. Sadowię się pomiędzy nim a stołem i unoszę wzrok.
– Dzień dobry, laleczko.
Kiwam głową i teatralnie zasysam smoczek, upewniając się, że to zauważy.
– Grzeczna dziewczynka. – Pieści mój policzek. – Moja dzidzia lubi possać, co?
Ponownie kiwam głową, starając się przybrać błagalne spojrzenie. Udaję, że desperacko pragnę wziąć do ust jego fiuta.
Od dwóch lat jestem zdana na łaskę tego człowieka. Dokładnie wiem, czego, kiedy i jak pragnie. Jego ciało nie ma przede mną tajemnic. Znam jego najgłębsze i najmroczniejsze pragnienia. Doświadczyłam ich wszystkich. A mimo to postanowiłam zostać.
Po pierwsze z powodu mamy. To on się nią zaopiekował. Pokrywał wszelkie koszty. Umieszczał ją w najlepszych szpitalach z najznakomitszymi lekarzami. A kiedy nic nie działało, kiedy rak zabrał najlepszą jej część… zostałam, ponieważ nie miałam innego wyboru.
Nie mam niczego. Nie mam dokąd pójść, nie mam nikogo, do kogo mogłabym zadzwonić. Nie mam miejsca, do którego mogłabym wrócić. Po śmierci mojej mamy Stan przestał opłacać czynsz w jej kawalerce. Nie mogę wrócić do North Shore. Nie mam pieniędzy, ponieważ mogę korzystać jedynie z tego, co mi daje, a on pieczołowicie wydziela mi kasę.
Jakiś czas temu przestałam myśleć o tym, by od niego odejść. Nie tego chce Stan. On chce mnie tutaj. Chce dziwki, którą ocalił przed podupadłym miasteczkiem, a ten mężczyzna zawsze dostaje to, czego pragnie.
Pewnego razu doszło między nami do sprzeczki. Głupiej. Wtedy wciąż jeszcze myślałam, że mnie wysłucha. Chciałam, aby zabrał mnie na randkę. Gdziekolwiek poza dom. Kiedy odmówił, wyszłam, trzaskając drzwiami. Odjechałam jednym z jego samochodów.
Nie udało mi się opuścić Long Island. Dopadł mnie jeden z jego ochroniarzy, a następnie sprowadził z powrotem, opierającą się i wrzeszczącą. Tamtego dnia dowiedziałam się, że Stan ma ochronę, która z nim nie mieszka, ale którą może wezwać w każdej chwili. Wtedy również zorientowałam się, że Stanislav nie jest jedynie obrzydliwie bogatym mężczyzną. Jest obrzydliwie bogatym członkiem Bratvy, a dokładniej mówiąc – Wilków. Organizacji, która w swoich rękach posiada Kingów. Nic dziwnego, że poznałam go w North Shore.
Płacę ci. Jesteś moją własnością. Koniec kropka. Tyle powiedział, kiedy przyprowadzili mnie do niego z powrotem. Przywiązał mnie do łóżka, po czym wepchnął mi dildo tak głęboko do gardła, że nie mogłam mówić przez kilka dni.
Nienawidzę go, ale egzystencja stała się dla mnie nawykiem. Bycie dziwką Stana weszło mi w krew. Żyję, by go zadowalać, a on w zamian karmi mnie i daje mi wszystko, czego pragnę, o ile nie proszę o coś spoza terenu posiadłości.
Możemy wybrać się do kina, Stan?
W domu jest salon kinowy. Wybierz sobie film, a ja go kupię.
Mogę wybrać się na zakupy?
Sprowadzę dla ciebie stylistkę.
Chciałabym wybrać się z tobą do restauracji. Na randkę.
Szef kuchni ugotuje, co tylko zechcesz.
Przynajmniej mam ocean. Muszę jedynie trzymać się prywatnej plaży Stana. Od dawna nie rozmawiałam z nikim innym. Wydaje mi się, że już nie potrafię konwersować. Pracownicy Stana mają zakaz nawiązywania ze mną rozmowy, tak samo jak ja nie mogę odzywać się do nich.
Dźwięk jego telefonu przywraca mnie do rzeczywistości. Zagląda pod stół i wzdycha.
– Dzisiaj rano nie mogę się z tobą pobawić, Jade. Przykro mi, po prostu nie mam czasu.
Potakuję.
– Daj mi dokończyć śniadanie i odprowadź mnie na czworakach do drzwi. Potem możesz pływać bez ubrań w basenie.
Odliczam minuty, klęcząc pomiędzy jego nogami. Szef kuchni przynosi mu śniadanie, które pachnie tak dobrze, że po podbródku cieknie mi ślinka i mocniej zasysam smoczek. Kiedy burczy mi w brzuchu, słyszę rechot. Mija wieczność, zanim Stan wreszcie podnosi się z miejsca, a ja ruszam na czworakach do drzwi wejściowych.
– Sprawuj się dobrze tego ranka. Wrócę na lunch.
Znowu potakuję i obserwuję, jak wychodzi. W końcu.
Po jego wyjściu przez kilka sekund tkwię w bezruchu. Wiem, że będzie mnie podglądał na swoim telefonie w samochodzie, więc opieram dłonie o drzwi, udając, że za nim tęsknię. Potem powoli się podnoszę i ściągam ubrania, do których założenia zmusił mnie tego ranka.
Kiedy schodzę na niższe piętro, gdzie znajduje się kryty basen, słyszę na górze huk. Zamieram w pół kroku na stopniach i spoglądam na wyższe piętro. Niewiele widzę ze swojego miejsca, więc wołam pokojówkę Stana.
– Sylvie? – Nie wiem, czemu to robię. Ona i tak mi nie odpowie.
Wspinam się z powrotem po schodach i obchodzę dom, aż dostrzegam kobietę kątem oka. Zmierza korytarzem w moją stronę, nawet na mnie nie spoglądając. Cofam się, świadoma swojej nagości, chociaż mam surowy nakaz chodzenia nago. Uspokojona, że to jedynie pokojówka, ponownie idę w stronę basenu.
Uwielbiam pływać, a ciepły podgrzewany basen w środku zimy to luksus, którego nigdy nie spodziewałam się doświadczyć. Szkoda, że wiąże się to z byciem uwięzioną w czterech ścianach ekskluzywną prostytutką.
Nie zastanawiam się nad tym zbyt długo, ponieważ właśnie takie życie wybrałam i jest ono lepsze niż przebywanie w North Shore z gangiem, którzy życzy mi śmierci. Zamiast tego postanawiam być dobra dla Stana i zrobić coś, co zagwarantuje mi rozkosz po jego powrocie.
Płynę na głęboką część basenu, gdzie jest skierowana kamera. Przytrzymuję się jedną ręką krawędzi, spoglądam prosto w obiektyw, a drugą dłonią sunę do cipki. Pieszczę się pod wodą, ale Stan i tak będzie miał doskonały widok. Powoli, nie spiesząc się, bawię się łechtaczką, aż czuję, jak wargi naprężą się pod opuszkami palców wskazującego i środkowego. Przypominam sobie ostatni raz, kiedy Stan kazał mi pochylić się przy łóżku i znieść seks jak grzeczny pieszczoszek. Myślę o tym, jak zawzięcie się we mnie wbijał.
Zawsze kiedy wsuwam palec do cipki, jego głos zmienia się w należący do kogoś innego. Jego ruchy stają się odmienne i zaciska mi dłoń na gardle, jak zwykł robić Elliot. Staję się coraz wilgotniejsza. Otwieram szeroko usta i przymykam powieki, wsuwając w siebie palec. Pieprzę się, głośno jęcząc, chociaż Stan nie jest w stanie usłyszeć mnie w kamerze. Bicie mojego serca pulsuje w uszach, a wszystko wokół znika. Wkrótce oddech staje się płytki, a jęki przerywa miękkie westchnienie, gdy szczytuję.
– Co za pokaz.
Serce podskakuje mi w piersi, kiedy otwieram oczy i gwałtownie odwracam się w stronę krawędzi basenu. Tuż na linii wzroku dostrzegam dwie pary butów. Przesuwam spojrzenie wyżej – właściciel jednej pary obuwia kuca, a drugi spogląda na mnie z góry ze skrzyżowanymi na piersi ramionami.
– Cześć, Jade. – Przykucający Elliot promiennie się uśmiecha. Ten okropnie nieszczery uśmiech posyła każdemu, kogo zamierza wykiwać.
Zjawił się tu, aby mnie zabić.
Wiem to.
Jade
blackbear, The Used – toxic energy
Sprawa przedstawia się prosto. Trzy lata temu zrobiłam coś złego. Coś naprawdę złego. Coś, przez co Elliot Pearson z pewnością mógłby pragnąć mojej śmierci. Planowałam zabrać ten sekret do grobu.
Dwa lata temu ktoś mu o tym powiedział.
Więc uciekłam.
Czyste tchórzostwo. Nie czekałam, aby się wytłumaczyć. Nawet przez chwilę nie przyszło mi to do głowy. Kiedy zapukał do moich drzwi, wyskoczyłam przez okno.
North Shore jak niczego innego uczy nas przetrwania, a ja nie chciałam umierać.
Teraz wrócił, aby mnie zabić.
Elliot łapie mnie za mokre włosy i wpycha pod wodę, dzięki czemu ucisza mrożący krew w żyłach krzyk wyrywający się z mojego gardła.
Kiedy mnie wyciąga, wypluwam wodę, krztusząc się.
– Tęskniłaś za nami? – Uśmiecha się szyderczo, podczas gdy ja łapię oddech. Puszcza moje włosy tylko po to, aby złapać mnie pod pachy i wyciągnąć z basenu. Kiedy się prostuje, przetaczam się po wilgotnych płytkach i odpełzam od niego.
Nie czekając na reakcję braci, szybko się podnoszę i rzucam do ucieczki. Niemal upadam na śliskiej podłodze. Pędzę do drzwi, wołając Sylvie, jakby była w stanie poradzić sobie z dwoma śmiertelnie niebezpiecznymi mężczyznami, którzy się po mnie zjawili.
– Nie masz dokąd uciec – kpi ze mnie Elliot, kiedy przeskakuję po dwa stopnie na raz.
Oczywiście rzucają się za mną w pościg. Zjawili się, aby mnie dopaść, więc czemu mieliby pozwolić mi uciec?
– Sylvie! Dzwoń po Stana! – krzyczę, biegnąc w stronę drzwi wejściowych.
Nie mam pojęcia, czemu się fatyguję. Kobieta prawdopodobnie już nie żyje. Próbuję otworzyć drzwi, ale te są zaryglowane. Do tej pory zawsze były otwarte.
Wpadam w panikę i spoglądam w dół. Zepsuli pieprzony zamek.
– Kurwa!
Rozglądam się wokół i zauważam, że się do mnie zbliżają.
– Po-poczekajcie – dyszę, wyciągając przed siebie ręce. – Stan… was zabije, jeśli mnie skrzywdzicie.
– Au, nie. – Elliot udaje, że się dąsa. – Powinniśmy zostawić mu krótki liścik, że uciekłaś?
– Wszędzie są kamery – bełkoczę. – Nie możecie mnie zabić.
– Zabić cię? – Ethan śmieje się niskim głosem. – Nie po to się zjawiliśmy.
Czas zwalnia, kiedy spoglądam raz na jednego, raz na drugiego z braci.
Blond włosy Elliota są dłuższe, odkąd ostatnio go widziałam. Teraz sięgają do połowy ucha i wpadają mu do oczu. Jak zwykle odrzuca je na bok szybkim ruchem głowy. Szyderczy uśmieszek na jego twarzy mówi mi, że mają dla mnie coś znacznie gorszego niż śmierć. Nogi zaczynają mi drżeć na samą myśl.
Ethan robi niewielki krok w moją stronę, przez co przywieram plecami do drzwi. Jego czarne oczy są głębokie jak wszechświat, a włosy, tej samej długości co u Elliota, mają odcień ciemnego atramentu. Farbuje je, co nadaje im niebieskawego połysku w słońcu. Dzisiaj to nie rzuca się w oczy, ponieważ jest pochmurno.
Już od kilku lat w moim życiu nie świeci słońce.
Ethan nie uśmiecha się tak jak jego przyrodni brat. Zawsze był zbyt smutny, zbyt dziwny, jak wszyscy go określali. Kiedy jednak zbliża się na tyle blisko, że muszę wyciągnąć szyję, aby spojrzeć mu w oczy, posyła mi morderczy uśmiech.
– Dlaczego mielibyśmy cię zabijać, skoro możemy zadać ci cierpienie?
Kręcę głową, tłumiąc strach, nazbyt świadoma swojej nagości w zetknięciu z jego bliskością. Ethan jest wysoki, ma metr osiemdziesiąt. Elliot za to mierzy ponad dwa metry. Wiem to, bo wszyscy ciągle go o to wypytują.
Cholera, jesteś olbrzymi. Ile masz wzrostu?
Bardzo szybko go to znudziło.
Krzyżuję ramiona na piersi, zasłaniając cycki.
Z ust Ethana wyrywa się mroczny śmiech.
– Nie masz tu niczego, czego byśmy nie widzieli. Jestem pewien, że gdybyś spacerowała nago po North Shore, dla większości facetów stanowiłabyś znajomy widok.
Mój nos rozszerza się na jego insynuacje.
– Czego chcecie? – cedzę przez zaciśnięte zęby.
Wiem, po co się zjawili. Chcą mnie w trumnie, sześć stóp pod ziemią. Jestem zaskoczona, że Elliot jeszcze nie wpakował mi kulki w łeb.
Czyjaś dłoń lekko odciąga w tył Ethana. Elliot staje bliżej. Osaczają mnie.
– Wracasz do domu, maleńka – oznajmia ten drugi nieco łagodniejszym, ale wciąż wytrącającym z równowagi tonem. – Lista tego, czego chcemy, jest zbyt długa, by ją teraz przytaczać. Najpierw będziesz miała do czynienia z Kay. Potem może z Cadenem.
Czasami życie zmusza nas do błyskawicznej oceny sytuacji. Nasze instynkty biorą górę, a my podążamy za nimi albo giniemy.
Nie chciałabym wyjawiać na głos powodu, dla którego opuściłam North Shore. Ludzie uważają, że zrobiłam coś złego, że wkurzyłam niewłaściwego człowieka, ale nie mają pojęcia, jak źle przedstawia się moja sytuacja. Uważają, że uciekłam, ponieważ Caden King pragnie mojej śmierci.
Spoglądam na Elliota, doszukując się jakichkolwiek wskazówek w jego oczach, rysach twarzy, sposobie poruszania się. Nie przystawia mi broni do głowy. Wciąż jestem na nogach. Żywa.
I staje się dla mnie jasne… że o niczym nie ma pojęcia.
On nie wie, do licha.
W ułamku minuty kwestionuję każdą podjętą przeze mnie decyzję w ciągu minionych dwóch lat. Uciekłam, ponieważ myślałam, że poznał sekret, który przed nim skrywam. Przed nimi oboma. Okazuje się jednak, że nic nie wiedzą. Inaczej już kilka minut temu wydałabym ostatnie tchnienie.
Zjawili się tu… Właściwie po co? Aby sprowadzić mnie z powrotem do Cadena? Do Kay? Oboje pragną mojej śmierci. Ona pewnie jest rozsierdzona, ponieważ od Kingów nie można tak po prostu odejść. Krew za krew – taką wyznają zasadę.
Zastanawiam się, jak długo milczę, próbując ukryć zaskoczenie. Wciąż staram się przetrawić, że Elliot Pearson nie ma pojęcia, dlaczego tak naprawdę powinien być na mnie wściekły.
– Jeśli zabierzecie mnie z powrotem do North Shore – przełykam gęstą ślinę – skończę martwa.
To prawda, niezależnie od tego, co wiedzą, a czego nie.
Elliot nachyla się nad moją twarzą, a fałszywy żal maluje się na jego obliczu.
– Nie martw się – mamrocze. – Nie pozwolimy nikomu cię zabić. – Przykłada dłoń do moich wciąż mokrych włosów i wsuwa mi za ucho potargane kosmyki. – Teraz będziesz z nami. Zatrzymamy cię i bardzo dobrze się tobą zajmiemy.
– Przestań – mówię desperacko i strząsam jego dłoń.
Niebezpiecznie jest słuchać Elliota, jego czarującego, głębokiego głosu, zwłaszcza kiedy przemawia tak spokojnie. Wiem, że to dla niego gra. Dobry z niego manipulant, a ja zawsze obiecywałam sobie, żeby się na to nie nabierać.
Krzyżuję spojrzenie z Ethanem, gdy próbuję unikać wzroku jego brata.
– Czyż nie zawsze tego chciałaś, Jade? – warczy Ethan. – Przyciągnąć uwagę nas obu?
Nie zaprzeczam. Spotykałam się z Ethanem, a potem pieprzyłam z Elliotem. Podczas gdy drugiemu nie zależało, ten pierwszy nigdy mi nie wybaczył.
Obaj cofają się o krok, a potem Ethan wyciąga broń z tylnej kieszeni dżinsów.
– Chwila… – wpadam w panikę, ponownie wyciągając przed siebie ręce w bezużytecznym geście, który nie zdołałby mnie ochronić.
Ethan nie przestaje we mnie celować.
I w końcu strzela.
Z krzykiem odskakuję na bok i ukrywam twarz w dłoniach. Bracia wybuchają śmiechem. Nie takim w rodzaju „świetnie się bawię z przyjaciółmi”. To subtelny, upokarzający mnie dźwięk, przez co mam ochotę zwinąć się w kulkę i umrzeć.
Kiedy ponownie unoszę wzrok, uświadamiam sobie, że Ethan przestrzelił zamek, aby otworzyć drzwi.
– Żwawo – zwraca się do mnie radośnie Elliot. – Do samochodu. Czeka nas długa podróż.
Zaciskam usta, próbując uspokoić gwałtowne bicie serca. Nie raz w życiu się bałam. Znajdowałam się w gorszych tarapatach. To są te same chłopaki, których znam od zawsze, i nigdy wcześniej się ich nie obawiałam. Unoszę podbródek i prostuję ramiona, odnajdując w sobie dawną siłę.
– Czy mogę się przynajmniej w coś ubrać? – pytam.
– Chodź. – Elliot przewraca oczami. – Myślisz, że cię nie znamy? Uciekniesz tylnym wejściem i ślad po tobie zaginie.
– No to chodźcie ze mną do sypialni.
Przez chwilę spoglądają po sobie, nie potrzebując wymieniać zdań na głos, aby się dogadać.
– Z przyjemnością, maleńka. – Elliot jest groźniejszy niż myśliwy. Zawsze prawi czułe słówka, zanim pochwyci cię w swoje szpony. Wabi ludzi, aż są tak blisko, że potem może udusić ich gołymi rękami. – Chodź. – Pstryka palcami, okazując zniecierpliwienie.
Obaj idą za mną do sypialni, trzymając się blisko. Kiedy docieramy do pomieszczenia, każą mi usiąść na łóżku.
– Coś ci wybiorę – oznajmia Elliot, po czym wchodzi do garderoby.
Ethan w tym czasie opiera się o ścianę i z ramionami skrzyżowanymi na piersi obserwuje mnie niczym jastrząb.
– Jak tam muzyka? – pytam, nasuwając na siebie pościel, by zachować pozory godności.
Ignoruje mnie, wyciąga dłoń przed siebie i skubie jeden z pomalowanych na czarno paznokci. Zawsze ma odpryśnięty lakier od gry na gitarze.
– Skomponowałeś jakieś nowe piosenki od naszego ostatniego spotkania?
Powiedzenie, że Ethan jest muzycznym geniuszem, byłoby niedopowiedzeniem. Potrafi grać na każdym instrumencie, po jaki sięgnie, i czyta nuty jak inni książki. Wygląda pięknie podczas grania. Nie żebym ostatnio miała okazję tego doświadczyć.
Najwyraźniej uznaje moją pogawędkę za trudną do zniesienia i puka w ścianę oddzielającą pokój od garderoby.
– Skończyłeś tam?! – woła do Elliota. Jego głos jest nieco wyższy i szorstki, nie głęboki jak jego brata. Cholernie uderzający.
Ethan i Elliot technicznie są przyrodnimi braćmi, ale dorastali razem od szóstego roku życia, więc dawno temu zaczęli uważać się za rodzone rodzeństwo. Elliot jest tylko o rok starszy od Ethana i ode mnie.
– Cóż, spójrz na to. – Drugi z braci z radosnym uśmiechem wraca do pokoju. W ręce trzyma jedną z koszul Stana i jedwabne spodenki od piżamy. W drugiej ma koszyk z ulubionymi zabawkami właściciela domu.
Wciągam gwałtownie powietrze przez nos i mrużę oczy.
– Odłóż to gówno – rzucam twardziej, niż powinnam. Przez to zorientuje się, że to moja słabość.
– Chyba nie jesteś w pozycji do wydawania rozkazów, maleńka – wybucha śmiechem, spoglądając na mnie jasnymi oczami.
– Przestań mnie tak nazywać.
– Mam nie nazywać cię maleńką? – Jego głos staje się o kilka tonów mroczniejszy, co nie zwiastuje niczego dobrego. Powoli rusza w moją stronę, celowo dając mi czas, abym pożałowała tego żądania. – Jak mam cię zatem nazywać? – Z kolejnym powolnym krokiem wbija we mnie spojrzenie niebieskich oczu. – Zdrajczynią?
Próbuję przełknąć tkwiącą w moim gardle gulę. Drań zatrzymuje się dopiero przede mną i przytłacza mnie swoją wielkością. Owijam się ciaśniej prześcieradłem.
– Manipulującą suką? – dopytuje, dając mi do zrozumienia, co naprawdę o mnie myśli.
– Nie. – Usiłuję powiedzieć to głośno, ale ciało mnie zdradza i próbuje się ukryć przed myśliwym.
– Dziwką? – Zrywa ze mnie pościel.
Łapię się brzegów materaca i kręcę głową, zerkając na wciąż opierającego się o ścianę Ethana. Obserwuje nas kompletnie niewzruszony.
Podekscytowane spojrzenie Elliota wędruje na moje nogi, powoli przesuwa się do ud i zatrzymuje na odsłoniętej cipce. Zaciskanie nóg ani trochę nie pomaga. Czuję się obserwowana, praktycznie analizowana na wylot.
– Cóż, Jade – mruczy z uznaniem. – Nie wstydzę się przyznać, że należę do mężczyzn, którzy są fanami tego, co masz między nogami. Założę się… Jak go nazwałaś? Stan? Założę się, że on również to uwielbia.
Stawia kosz na materacu i wyciąga z niego parę czarnych koronkowych majtek, których krocze pokrywa gruba warstwa bawełny.
– Co to takiego? – pyta na głos. Podstawia mi je pod twarz, oglądając je i wsuwając palec w kieszonkę krocza. Marszczy brwi i ponownie zagląda do koszyka, po czym wyjmuje wibrator łechtaczkowy i wsadza do kieszonki. Po chwili znajduje pilota do urządzenia. – Och – wybucha śmiechem. – Wprost idealnie.
– To nie pieprzona gra – syczę. – Jadę z wami. A teraz przestań się bawić i daj mi się ubrać.
Próbuję sięgnąć po koszulę, którą rzucił na łóżko, ale łapie mnie za ramię, zanim mi się to udaje.
– Jade – upomina mnie udawanym tonem rozbawienia, ale w jego głosie pobrzmiewa wyraźna groźba. – Załóż to.
Wciska mi do ręki majtki.
– To mnie, do cholery, nie bawi. Zabieracie mnie z powrotem do North Shore, gdzie jak wiecie, Caden dostanie moją głowę. Nie ma potrzeby jeszcze mnie upokarzać.
– Robię to, na co mam ochotę. A teraz chcę, abyś je włożyła. Włączę je, tylko jeśli okażesz się niegrzeczną dziewczynką. – Przechyla głowę na bok i taksuje mnie wzrokiem. – Myślisz, że dasz radę się grzecznie zachowywać?
W milczeniu kipię wściekłością, chcąc mieć już to wszystko za sobą. Podrywam się z łóżka i zdenerwowana zakładam majtki. Sięgam po koszulę i ją również wkładam, zanim zdąży mnie powstrzymać.
– Proszę – mówię, praktycznie tupiąc nogą z frustracji. – Zadowolony?
W milczeniu łapie mnie za ubranie, przyciąga bliżej i przysuwa dłoń do mojej cipki. Wzdycham, kiedy czuję silikonowy przedmiot wsuwający się do kieszonki bielizny. Próbuję się wyrwać Elliotowi, ale niespiesznie pociera mnie, upewniając się, że wibrator się ułożył. Ignoruję delikatną przyjemność, z jaką moje ciało reaguje nie tylko na jego pieszczotę, ale też na uwielbiany przez Stana erotyczny gadżet.
Elliot uśmiecha się, wciąż trzymając dłoń w moich majtkach. Czuję bijące od niego ciepło. Gdyby rozchylił mi wargi, poczułby wilgoć.
– Boże – prycha. – Nie powinienem się dziwić, że uciekłaś z North Shore, aby stać się czyjąś dziwką. – Na jego oskarżenie wykrzywiam twarz w grymasie. To nigdy nie było łatwe, ale usłyszenie tego wydaje się jeszcze gorsze. – Jak często z tego korzysta?
Przełykam ślinę. Wolę milczeć, zamiast powiedzieć coś, co mogłoby go rozzłościć.
– Co tydzień? Codziennie?
– To nieistotne.
– Odpowiedz.
– Kilka razy w tygodniu. – Spoglądam mu w oczy, po czym odwracam wzrok.
– Hmm, więc wiesz, jakie to uczucie, co?
Spoglądam na niego i potakuję.
– Dobrze. – Bierze pilota w dłoń, wciska przycisk i ustawia maksymalną prędkość.
Wzdycham, opadam na łóżko i zwijam się wpół. Wibracje są zbyt intensywne jak na bezpośredni dotyk łechtaczki. Z sykiem wyciągam rękę, aby zsunąć majtki. Elliot mnie jednak ubiega. Chwyta mnie za rękę i podciąga do pozycji stojącej.
– Jeśli będziesz grzeczna, gadżet pozostanie wyłączony. Kiedy będziesz się źle zachowywać, dojdziesz tyle razy, że zemdlejesz w samochodzie. Siedem godzin to długa podróż, maleńka. Jasne?
– Okej – dyszę w mieszance bólu i rozkoszy. – Okej, rozumiem. Po prostu to wyłącz!
Natychmiast unieruchamia wibrator. Mam wrażenie, jakbym dryfowała w powietrzu. Pragnę więcej, a mimo to mam nadzieję, że nie włączy ponownie gadżetu.
Z uśmiechem wsuwa pilota do kieszeni. Spoglądam na Ethana, który wciąż nie zmienił pozycji. Malujący się na jego twarzy wyraz obrzydzenia sprawia, że moje policzki oblewa żar. Większość mężczyzn podnieciłaby się na mój widok w takiej sytuacji. Ethan za to spogląda w moją stronę tak, jakby wolał wyskoczyć przez okno.
– Chyba możemy ruszać w drogę – oznajmia dumnie jego brat, klepiąc się po kieszeni, gdzie trzyma pilota. Stanowi zupełne przeciwieństwo brata. Nawet nie zawstydza go wzwód napierający na jego dżinsy.
– Spodenki – mówię zwyczajnie.
– Nie trzeba. Chodźmy.
Moje przeczucie, że Sylvie nie żyje, potwierdza się, kiedy wychodzimy na padający na zewnątrz deszcz. Ciało kobiety leży na trawniku przed domem. Kulka w głowę, prosto między oczy. Nie jest pierwszym trupem, którego w życiu widziałam, ale od dwóch lat nie konfrontowałam się z życiem przestępczym, przez co jej śmierć jest niczym cholerny policzek w twarz.
– Możesz znaleźć się na jej miejscu, jeśli jeszcze raz pomyślisz o ucieczce przed nami. – Kiedy upiorny głos Ethana dzwoni mi w uszach, uświadamiam sobie, że zatrzymałam się, aby się przyjrzeć kobiecie.
Pozwalam, aby oziębłe słowa mojego byłego spłynęły dreszczem po moim kręgosłupie. Ethan to dziwak, ale zastanawiam się, kim czyni mnie fakt, że zawsze uwielbiałam tę chorą stronę jego natury. Z tym mężczyzną jest coś poważnie nie tak. Dlatego się w nim zakochałam. Dawniej oboje byliśmy upiornymi przegrywami.
Bracia stają po moich bokach. Elliot trzyma mnie mocno za ramię i prowadzi do należącego do brata pick-upa w odcieniu matowej zieleni. Pieprzyłam się w jego samochodzie z Elliotem. Z seksownym, wspaniałym blondynem, który zawsze miał dziewczyny, reputację i przyjaciół. Który jest wyższy i silniejszy. Który nigdy nie był dręczony w szkole, ponieważ nikt by się na to nie ośmielił. Pieprzyłam się z nim w samochodzie Ethana, aby cisnąć mu tym w twarz. Tylko dlatego, że ze mną zerwał i zdeptał mi serce. Pieprzony dramat z liceum wydaje się teraz śmieszny w obliczu nienawiści, jaką obaj wobec mnie żywią.
Upewniam się, by spojrzeć w skierowaną na podjazd kamerę, pokazując zrozpaczony wyraz twarzy. Wiem, że Stan sprawdzi, kto mnie uprowadził.
Nie mogę się doczekać chwili, w której Ethan i Elliot będą musieli stawić czoła jego gniewowi. Kogo, do licha, obchodzi, że Kingowie chcą mnie martwej, skoro mam pewność, że Stan zrobi wszystko, aby utrzymać mnie przy życiu i zachować u swojego boku.
Bracia nie są świadomi błędu, jaki właśnie popełniają, zabierając mnie jednemu z Wilków.
Komuś, kto mógłby zniszczyć Kingów pstryknięciem palców.
Najlepsze w tym wszystkim wydaje się to, że oni z pewnością nie mają pojęcia, kim naprawdę jest Stan.
***
Dopiero w samochodzie na autostradzie uświadamiam sobie skalę tego, co się dzieje. Dopiero kiedy Elliot pokazuje mi wiadomość, którą właśnie dostałam. Na numer, na który może zadzwonić tylko jedna osoba. Stan.
Stan:
Coś wyskoczyło mi w pracy, laleczko. Wyjeżdżam na kilka tygodni. Sylvie zostanie z tobą i będzie ci gotować. Przez cały czas chodź naga. To rozkaz. Będę za granicą, więc nie będzie ze mną zbytnio kontaktu. Pamiętaj, żeby być grzeczna.
Kilka tygodni?
Kilka tygodni?!
Mój oddech przyspiesza, gdy rzucam Elliotowi dzikie, spanikowane spojrzenie.
– Ach! Och! – oznajmia radośnie. – Chyba mamy sporo czasu, zanim wróci twój pracodawca.
Nie. To niemożliwe.
Elliot bez trudu orientuje się, jak powinien zareagować na wiadomość Stana. Wolno mi używać jedynie dwóch słów, chyba że sprawa jest pilna. Mógł to wywnioskować z moich wcześniejszych SMS-ów.
– Tak, tatusiu – mamrocze do siebie, odpisując. – Wysłane. – Spogląda na mnie. – To jak, cieszysz się na powrót do domu?
Na powrót do domu?
Do miejsca, do którego już nie należę?
Do miejsca, w którym nienawidzą mnie najlepsi przyjaciele z dzieciństwa i którego mieszkańcy pragną mojej śmierci. Uciekłam. W oczach Kingów przyznałam się do winy.
Nie pozostało mi absolutnie nic w życiu. Przez ostatnie dwa lata byłam zabawką mężczyzny, któremu nigdy niczego nie odmówiono, ponieważ posiada władzę. Przynajmniej byłam bezpieczna.
Ethan i Elliot z powrotem wrzucą mnie do paszczy rekina, aby z radością przyglądać się, jak zostanę rozerwana na strzępy ostrymi zębami.
– Elliot. – Ethan wydaje się poirytowany, łagodnie ujmując. – Nie mam ochoty słuchać jej głosu. Przestań zadawać jej pytania.
– Przez ciebie jest naburmuszony. – Uśmiecha się do mnie Elliot.
Określenie Ethana nadąsanym to pieprzone niedomówienie. On mnie śmiertelnie nienawidzi. Jest tak cholernie pewien, że ma do tego prawo, chociaż to on złamał mi serce.
Obserwuję, jak mój eks prowadzi samochód. Podwinął rękawy, prezentując silne, ale spięte przedramiona. Jego żyły naprężają się, kiedy zaciska ręce na kierownicy.
Ethan nigdy nie był silny ani zabójczo przystojny. Był wysokim, chudym przegrywem, który farbował włosy i malował paznokcie na czarno. Sprawiał dziwne wrażenie, smukły i niezwykle milczący. Ludzie mawiali, że przydałoby się poddać go egzorcyzmom. Naśmiewali się z niego i bili go, a on nie miał dość siły, aby się im postawić.
Przez trzy lata liceum tak wyglądało jego życie. Spotykaliśmy się przez dwa lata i cztery miesiące. Zakochałam się w nim, pomimo wszystkiego, co o nim mówiono. Ludzie uważali mnie za brzydką i niewartą choćby chwili uwagi. Tak było przed moją metamorfozą. Zanim stałam się obiektem pożądania.
Nie byłam jednak wyrzutkiem.
Nienawiść zaczęła się, kiedy związałam się z Ethanem.
Elliotowi nie zależało tak jak teraz. Chronił młodszego brata tylko raz na jakiś czas, kiedy pokazywał się w szkole. Zmagał się z innym bagnem w domu, gdzie obaj potrzebowali większej ochrony niż w liceum. Elliot się tym zajmował. Już wtedy należał do Kingów.
Później Elliot wciągnął Ethana do gangu, gdzie ten poznał Cadena Kinga, i wszystko uległo zmianie. Zostali najlepszymi przyjaciółmi. Ethan zaczął ćwiczyć, podnosić ciężary i budować masę, przez co jego wygląd się zmienił. Pieprzony psychopata Caden zaczął przeobrażać mojego chłopaka w mężczyznę bez sumienia. Mój eks zyskał opinię niebezpiecznego i zabójczego. Stał się seksowny. Tajemniczy, nie dziwny. I kogo zostawił za sobą?
Brzydką dziewczynę, która nie pasowała do jego nowej reputacji.
Ta dziewczyna uświadomiła sobie, że jeśli nigdy nie chce odstawać, musi zrobić to samo. Przejść przemianę, dołączyć do Kingów, stać się agresywna i nieustraszona. Przeobrazić się w prawdziwą sukę. Wiedziałam, czego chcę, i nie bałam się po to sięgnąć. Nigdy więcej mnie nie ignorowano. Musiałam jedynie utrzymać nową reputację seksownej suki bez serca.
Zrobiłam to samo co Ethan. Tyle że inaczej mnie zaszufladkowano.
Uprawianie seksu z Elliotem stanowiło wisienkę na torcie.
A mój były chłopak postanowił mnie za to znienawidzić.
– Nie masz prawa mnie nienawidzić, wiesz? – zwracam się do Ethana. – To ty ze mną zerwałeś.
Jego zjadliwe spojrzenie krzyżuje się z moim w lusterku wstecznym.
Nie kontynuuje rozmowy, więc postanawiam mówić dalej. Gdy kiedyś mocno się kogoś kochało, bez problemu potrafi się wyprowadzić tę osobę z równowagi.
Ponad godzinny pobyt poza murami przytłaczającego domu Stana powoduje, że znów bardziej czuję się sobą. Może to też zasługa bliskości braci. Wiem, że nie muszę znosić tego, co próbują mi narzucić. Zawsze mogę się im postawić, tak jak miałam w zwyczaju, zanim poznałam Stana.
Istnieje tylko jeden sposób, aby namieszać braciom w głowach.
– Nienawidzisz mnie, bo pieprzyłam się z Elliotem, by wzbudzić w tobie zazdrość, po tym, jak ze mną zerwałeś. Później znienawidziłeś siebie, bo znów się z nim pieprzyłam. I kolejny raz. A potem regularnie. Nie mogłeś znieść myśli, że odrzuciłeś coś naprawdę dobrego.
– Jade – warczy Elliot. – Zamknij się, dobra?
Tylko jeden sposób, żeby zniszczyć ich od środka i zdobyć wolność.
– Robiłam z nim rzeczy, na które tobie nigdy bym nie pozwoliła – prycham.
A tak próbuję zwrócić ich przeciwko sobie.
Chyba jednak moja pierwsza próba kończy się fiaskiem, ponieważ Ethan posyła mi wyluzowany uśmiech.
– Ciebie i mnie różni jedno, Jade. Ja nie trzymam się kurczowo przeszłości. Mieliśmy wtedy po siedemnaście lat. Teraz masz dwadzieścia. Prawie dwadzieścia jeden. Wiem, że ciężko zniosłaś nasze rozstanie, ale pora się z nim pogodzić. A może pieprz się z Elliotem, aby spróbować o mnie zapomnieć? Jego chyba kręcą tanie dziwki.
Ponownie zerka w lusterko, po czym wbija wzrok w drogę. Na widok jego pełnego satysfakcji szyderczego uśmieszku czuję się dokładnie tak, jakby ktoś przejechał paznokciem po tablicy.
Mam ochotę go zabić. Kopię w tył jego fotela, na co wybucha śmiechem.
Ethan stuka w ekran komputera w samochodzie i rozlegają się dźwięki Welcome To Hell w wykonaniu Sum 41. To ulubiony zespół jego brata, który ma dzisiaj na sobie nawet koszulkę z tą kapelą.
W ciągu dwóch lat ten mężczyzna nie zmienił się ani odrobinę. Wciąż nosi koszulki z zespołami niczym staruszek, który nie może zapomnieć o starych dobrych czasach. Tyle że na niego pasują o wiele lepiej niż na jakiegokolwiek dziadka. Znacznie lepiej. To jedyne, co łączy braci. Ich miłość do punk rocka. Poza tym stanowią swoje kompletne przeciwieństwa.
Zerkam w prawo i przyglądam się ostrej szczęce Elliota, jego silnym ramionom, muskułom podkreślonym przez luźną koszulkę. Wciąż bawi się beztrosko trzymanym w lewej dłoni moim telefonem. Trzyma go między kciukiem i palcem wskazującym i przesuwa na drugi koniec uda. Zerkam na jego mocne palce, przypominając sobie, jak wcześniej znajdowały się blisko mojej cipki. Wiercę się na siedzeniu na samo wspomnienie tego, co potrafi nimi robić.
Drapię się po szyi i wyglądam przez okno. Łapię i zakręcam gęsty, wilgotny kosmyk na palcu wskazującym. Zaciskam go, aż czuję, jak zatrzymuję przepływ krwi.
Zachowaj trzeźwy osąd, dziewczyno. Ostatnie, czego ci trzeba, to zamglony umysł, upominam się w myślach.
Jade
Damien Styles – Bad Bitch Energy
Zanim docieramy do domu Elliota i Ethana, dopadają mnie nudności. Podróż trwa długo. Zapadłam w sen, próbując odsunąć od siebie rzeczywistość w tylko znany mi sposób. Zawsze sypiałam twardo i z łatwością zatapiałam się w mroku, aby zapomnieć o prawdzie czyhającej na mnie w krainie żywych.
Dzisiejszego wieczoru przebudziłam się jednak bez niczyjej pomocy. Jakby nic nie było w stanie powstrzymać rzeczywistości od zadania mi bolesnego ciosu w brzuch. Kiedy unoszę powieki, moim oczom ukazuje się North Shore. Parkujemy już na ulicy w pobliżu domu braci.
Dudniące odgłosy basu imprezy dochodzące z domu wymierzają cios prosto w moje serce.
Bum. Wszyscy cię tu nienawidzą.
Bum. Jesteś zdana wyłącznie na siebie.
Bum. Kay nabije twoją głowę na pal za ucieczkę.
Wszyscy uważają, że ich skrzywdziłam. Chociaż nawet nie mają pewności w jaki sposób. Po prostu powielają plotki. Nikt mi nie wierzył, kiedy błagałam o pomoc, ale gdy mnie oskarżono, byli gotowi spalić mnie na stosie.
Polowanie na czarownice. W tym gustują.
– Wygląda na to, że wracasz we właściwym momencie, Jade – stwierdza Elliot.
– Urządziliście mi przyjęcie powitalne? – odburkuję.
Dwa lata spędziłam jako uległa Stana. Niecałą minutę temu wróciłam do domu i odzyskałam pazur. W tym miasteczku nie wolno okazywać słabości, aby nie zostać pożartym żywcem.
– To tylko piątkowy wieczór, maleńka. Nie wyciągaj pochopnych wniosków. – Kiedy Elliot otwiera drzwi samochodu, uderza we mnie podmuch mroźnego nocnego powietrza.
Po krótkiej chwili mężczyzna otwiera moje drzwi. Przez kilka sekund zostaję w samochodzie sam na sam z Ethanem. To jednak wystarczająco długi moment, aby nasze spojrzenia się skrzyżowały, a jego oczy pochwyciły moją duszę.
W spojrzeniu chłopaka nie dostrzegam nienawiści, jedynie tęsknotę. Nie sądzę, żebyśmy kiedykolwiek tak głęboko połączyli się w milczeniu. Może mówić na głos, co zechce, nawet grozić mi śmiercią, ale wiem, że za mną tęsknił.
Mnie również go brakowało.
Oboje wyrywamy się z zamyślenia, kiedy drzwi stają otworem.
– Wysiadaj – zachęca przesłodzonym tonem Elliot. – Pozwól się zaprowadzić do swojego nowego domu.
Jestem zaskoczona, że gdy staję na progu ich domostwa, nie zwracam przekąsek, którymi nakarmili mnie w samochodzie. Imprezuje tu tak wielu Kingów, że jedyne, co chciałabym teraz zrobić, to uciec jak najdalej stąd. Nie mając jednak wyboru, prostuję ramiona tuż przed tym, jak drzwi stają otworem.
Fala ciepła chłosta mnie po twarzy. W powietrzu unoszą się zapachy zioła i alkoholu. Okna zaparowały od oddechów ludzi tłoczących się w salonie.
Elliot i Ethan posiadają jeden z największych domów w okolicy, ale ich sypialnie i piwnica nie są dostępne dla imprezowiczów. Goście muszą się tłoczyć w niewielkim salonie i kuchni. Dawniej imprezy zazwyczaj odbywały się u Sawyera, ale skoro oboje zostaliśmy okrzyknięci zdrajcami, a jego dodatkowo zabili… chyba przenieśli je do domu braci.
Z głośników ryczy LIGHTS OUT w wykonaniu Kxllswxtch, aż niemal pękają mi bębenki. Czuję zawroty głowy, kiedy zagłębiamy się w tłum. Pomimo obstawy Ethana i Elliota drżę, gdy muzyka nieco cichnie i wszystkie głowy zwracają się w moją stronę.
Mam przeczucie, że pomimo ciemnej karnacji wyglądam blado. Czy w ten sposób umrę?
Gangi z North Shore są bezwzględne, brutalne. Zdrajców traktuje się tak samo jak wrogi gang, jeśli nie gorzej. W pojedynkę nie wszyscy mnie przerażają. Zapewne mogłabym zdjąć jedną czy dwie suki w tym pokoju. Ale wszystkich razem? To inna kwestia.
Nieświadomie przywieram mocniej do Elliota. Pewnie dlatego, że jest największy w tym pomieszczeniu. Instynkt przetrwania i takie tam.
Uświadamiam sobie swój odruch, kiedy chłopak łapie mnie za kark. A ponieważ wszystkie moje zmysły są wyostrzone, nie uchodzi mojej uwadze to, jak dłoń Ethana drga przy jego boku.
Tęsknił za mną, do licha, intonuję w myślach. Tylko tyle mogę zrobić, aby powstrzymać szeroki uśmiech. W końcu w tym momencie mam pilniejsze sprawy na głowie.
– Nie ma na co się gapić – oznajmia uprzejmie Elliot. – Bawcie się dobrze.
Podczas nieobecności szefowej to jego słuchają ludzie. Już wcześniej plasował się wysoko w hierarchii gangu, ale od śmierci ojca Kay i przejęcia przez nią władzy stał się jej prawą ręką.
Jaki przywódca nie chciałby na swojego zastępcę ponad dwumetrowego potwora o uśmiechu anioła i przebiegłym umyśle diabła? Kay jest na tyle inteligentna, aby wiedzieć, że dobrze mieć Elliota za sojusznika i nigdy nie dać mu szansy pomyśleć, że gdzie indziej byłoby mu lepiej niż z Kingami.
Muzyka ponownie zaczyna ryczeć z głośników, a ludzie wracają do zabawy. Chociaż rzucają mi spojrzenia z ukosa, schodzą naszej trójce z drogi, kiedy przedzieramy się przez tłum. W obecności braci nie mają śmiałości wykonać ruchu w moją stronę.
Do moich uszu docierają jednak obelgi.
Dziwka. Zdrajczyni.
Groźby.
Jesteś trupem. Poczekaj, aż dopadniemy cię, gdy będziesz sama.
Wszystko wydaje się jeszcze dziwniejsze, niż myślałam. Rozumiem, dlaczego Caden chce mnie zabić. Pobiłam jego dziewczynę. Wrobiłam ją. Nikomu innemu jednak nie powinno na niej zależeć. Billie należy do wrogiego gangu.
Więc o co chodzi z tymi szeptami za moimi plecami?
Czuję na skórze uczucie dyskomfortu. Oni wiedzą o czymś, o czym ja nie mam pojęcia. Nie podoba mi się to.
Niemal docieramy do drzwi na korytarz prowadzący do sypialni, kiedy jedna osoba wychodzi z grupy dziewcząt i blokuje nam drogę.
Żołądek mi się skręca, a w piersi czuję uścisk, kiedy dostrzegam najlepszą przyjaciółkę Kay.
Vickie.
– Nie ma na co patrzeć, hmm?
Na sam dźwięk jej głosu drżą mi ręce i nogi. Mam ochotę ją uderzyć. Wdałyśmy się w wystarczającą liczbę walk na pięści, które potem wpędziły mnie w tarapaty. Kay zawsze stawała po jej stronie, skoro są najlepszymi przyjaciółkami.
Dzięki Vickie zrozumiałam w liceum, że nie warto się wychylać. Kiedy działa mi się krzywda i zwróciłam się do niej, nazwała mnie kłamczuchą i zakazała rozpowszechniania bredni o nietykalnych mężczyznach z gangu.
Nie wymyślaj kłamstw, aby ściągnąć na siebie uwagę, Jade.
Nigdy ponownie o tym nie wspominaj. Zabiję cię, do cholery.
Kręcę głową.
– Zejdź mi z drogi – syczę do niej.
Nawet nie czekam na czyjąkolwiek reakcję. W tym miasteczku wahanie może doprowadzić do śmierci. Popycham dziewczynę w pierś, zmuszając do cofnięcia się o krok.
– No i się zaczyna – mamrocze Elliot. – Wróciła prawdziwa Jade.
Tak. Bycie cukiereczkiem nie trwało długo.
Nie znoszę Vickie. Na jej widok wpadam w szał. Gdy nikt ci nie wierzy, zabija to w tobie poczucie zdrowego rozsądku. A osoba, która nazywa cię kłamcą, nie staje się jedynie twoim najgorszym wrogiem, ale też przypomnieniem koszmaru, który cię unicestwił.
Vickie reaguje odruchowo. Odpycha moje ramiona i podnosi rękę, ale Elliot łapie ją za nadgarstek.
– Puść mnie – warczy dziewczyna. – Ta suka zasługuje na wszystko, co ją spotka. – Wykrzywia górną wargę, przyglądając mi się z obrzydzeniem. Dzięki zadartemu nosowi zdaje się jeszcze bardziej protekcjonalna. I pomyśleć, że w liceum chciałam być taka ładna jak ona. – Oddasz pieniądze, Jade. Zaufaj mi.
– Pieniądze? Jakie pieniądze? – dopytuję ze zmarszczonymi brwiami.
Czy o to mnie posądzają? O kradzież forsy? Uważają, że byłabym na tyle głupia?
– Nie mogę się doczekać, aż Kay dorwie w swoje łapy tę kłamliwą sukę.
Tracę nad sobą panowanie.
– Zamknij się! – krzyczę i rzucam się na nią. Zadaję jej niedbały cios w łuk brwiowy, raniąc sobie przy tym knykcie, zanim Ethan mnie od niej odciąga.
Obejmuje mnie ramionami w talii i z łatwością podnosi. Mam niewiele ponad półtora metra wzrostu. Najbardziej w życiu żałuję, że nie wykorzystałam tych godzin snu, kiedy tata kładł mnie do łóżka w dzieciństwie. Mogłabym być wyższa. Ethanowi byłoby ciężej mnie dźwigać, teraz robi to tak, jakbym nic nie ważyła. Jestem tak niska, że już nie czuję podłogi pod stopami.
– Wykończę cię, Vickie! – krzyczę, kiedy Ethan omija ją łukiem, popycha drzwi na korytarz i niesie mnie do sypialni Elliota.
Jego brat podąża za nami, zamyka za sobą drzwi i zaśmiewa się, jakby miał niezły ubaw.
– Cholera jasna, nic się nie zmieniłaś. Wciąż wściekła na cały świat, co? Jesteś zbyt wybuchowa jak na kogoś, kto zawdzięcza wszystko temu gangowi.
