Ultraviolet. W rytmie uczuć - Anna Szubert - ebook
NOWOŚĆ

Ultraviolet. W rytmie uczuć ebook

Szubert Anna

5,0

30 osób interesuje się tą książką

Opis

On chce odzyskać jej zaufanie. Ona boi się kolejnego rozczarowania. Czy muzyka płynąca prosto z serca zdoła ich połączyć?

Kiedyś Carter zamierzał tylko szybko poprawić oceny i wyruszyć ze swoją kapelą na podbój Nowego Jorku. Gdy jednak w jego sercu zagościły uczucia do dziewczyny, która miała być tylko środkiem do celu, cały plan legł w gruzach.

Dziś chłopak musi zawalczyć o znacznie więcej – o serce kogoś, kogo zranił, rozbitą przyjaźń i szansę, by jego muzyka naprawdę wybrzmiała. A Aurelia? Musi odpowiedzieć sobie na pytanie, czy można kochać kogoś, kto raz już zawiódł.

Gdy wytwórnia muzyczna składa chłopakom propozycję życia, rywalizacja nabiera nowego wymiaru. Bo aby spełnić marzenia, trzeba współpracować… nawet z największym wrogiem.

Czy miłość i przyjaźń przetrwają próbę, gdy w grę wchodzi szansa na sławę?

Drugi tom hitu Wattpada–„Ultraviolet” Ani Szubert –to historia o drugich szansach, sławie, marzeniach i o tym, jak trudno odbudować stracone zaufanie. Przeczytaj, jeśli lubisz takie książki jak „MVP. The Most Valuable Prize” Oli Rochowiak, „Sunkissed” Kasie West i uwielbiasz motyw muzyki. To idealna powieść młodzieżowa, która wzbudza mnóstwo emocji!

Ebooka przeczytasz w aplikacjach Legimi na:

Androidzie
iOS
czytnikach certyfikowanych
przez Legimi
czytnikach Kindle™
(dla wybranych pakietów)
Windows
10
Windows
Phone

Liczba stron: 259

Rok wydania: 2026

Odsłuch ebooka (TTS) dostepny w abonamencie „ebooki+audiobooki bez limitu” w aplikacjach Legimi na:

Androidzie
iOS
Oceny
5,0 (1 ocena)
1
0
0
0
0
Więcej informacji
Więcej informacji
Legimi nie weryfikuje, czy opinie pochodzą od konsumentów, którzy nabyli lub czytali/słuchali daną pozycję, ale usuwa fałszywe opinie, jeśli je wykryje.



Redaktorka prowadząca i wydawczyni: Olga Gorczyca-Popławska Redakcja: Olek Zawisza Korekta: Patrycja Klempas Projekt okładki: Agata Łuksza

Copyright © 2026 by Anna Szubert

Copyright © 2026, Young an imprint of Wydawnictwo Kobiece Agnieszka Stankiewicz-Kierus sp.k.

Wszelkie prawa do polskiego przekładu i publikacji zastrzeżone. Powielanie i rozpowszechnianie z wykorzystaniem jakiejkolwiek techniki całości bądź fragmentów niniejszego dzieła bez uprzedniego uzyskania pisemnej zgody posiadacza tych praw jest zabronione.

Wydanie elektroniczne

Białystok 2026

ISBN 978-83-8417-601-6

Grupa Wydawnictwo Kobiece | www.WydawnictwoKobiece.pl

Na zlecenie Woblink

woblink.com

plik przygotowała Katarzyna Ossowska

Dla dziewczyn, które mówią „Nigdy więcej”, i dla chłopców, którzy wciąż pytają „A może jednak?”. Oraz dla tych, którzy wiedzą, że złamane serce to nie koniec, tylko początek czegoś nowego.

Playlista

Friends• Chase Atlantic

Back to friends • Sombr

12 to 12 • Sombr

Idfc • Blackbear

Why’d You Only Call Me When You’re High? • Arctic Monkeys

Supermassive Black Hole • Muse

Play with Fire • Sam Tinnesz, Yacht Money

Love The Way You Lie • Eminem, Rihanna

7 Things• Miley Cyrus

Accidentally In Love • Counting Crows

Lover • Taylor Swift

Into You • Ariana Grande

Heart Attack • Demi Lovato

What The Hell • Avril Lavigne

Take Me Out • Franz Ferdinand

Knee Socks • Arctic Monkeys

Swoon • Beach Weather

I Feel Like I’m Drowning • Two Feet

Tear In My Heart• Twenty One Pilots

Woman • Harry Styles

IDGAF • BoyWithUke, Blackbear

The Loneliest • Måneskin

Mammamia • Måneskin

If not for you • Måneskin

The Driver • Måneskin

Don’t Wanna Sleep • Måneskin

Gossip • Måneskin

Bad idea right? • Olivia Rodrigo

Get him back!• Olivia Rodrigo

Love is embarrasing • Olivia Rodrigo

So american • Olivia Rodrigo

Falling • Harry Styles

Sign of the times • Harry Styles

Fine Line • Harry Styles

Late night talking • Harry Styles

Drag Me Down • One Direction

One Way or Another • One Direction

Overcome • Nothing But Thieves

Sorry• Nothing But Thieves

Tomorrow is Closed • Nothing But Thieves

Life’s Coming in Slow • Nothing But Thieves

Take This Lonely Heart • Nothing But Thieves

Teenage Dirtbag • Wheatus

R U Mine? • Arctic Monkeys

Ultraviolet • Stiff Dylans

BeautifulWay • You Me At Six

NeonRoses• The Technicolors

Out Of My League • Fitz and The Tantrums

Cupid’s Chokehold/Breakfast in America • Gym Class Heroes

Still into You • Paramore

Complicated • Avril Lavigne

Are You Gonna Be My Girl? • Jet

1

Carter

Czułem się tak, jakbym siedział pod tymi cholernymi drzwiami całą wieczność. Nie wiedziałem już, czy Aurelia jest w środku i uparcie się do mnie nie odzywa, czy może jednak gdzieś wyszła i to dlatego nie daje znaku życia. Nie zamierzałem się poddać. Musiałem z nią porozmawiać. Musiałem jej to wszystko wyjaśnić.

I liczyć na to, że mi wybaczy.

– Tu jesteś – usłyszałem nad sobą głos Masona.

Nie odpowiedziałem. Nadal siedziałem na podłodze, chyba w oczekiwaniu na jakiś pieprzony cud.

– Jezu, wszędzie cię szukam. Zaraz ogłoszą wyniki – powiedział zniecierpliwiony. – No rusz się, do cholery – ponaglił mnie.

Spojrzałem na niego nieprzytomnie. Zupełnie straciłem rachubę czasu. Zerknąłem na zegarek. Niemożliwe, żebym spędził tu dwie godziny.

– Kłopoty w raju? – spytał, patrząc z rozbawieniem, jak z trudem podnoszę się z podłogi. – Brooks wyrzuciła cię z pokoju?

Posłałem mu pochmurne spojrzenie. Nie byłem w nastroju do żartów.

– Co jest? – spoważniał, gdy zobaczył moją niezadowoloną minę.

– Nic – mruknąłem.

Nie zamierzałem zadręczać go swoimi problemami. Nie teraz. Nie na chwilę przed ogłoszeniem wyników. Miał ważniejsze sprawy na głowie.

– No gadaj. – Najwyraźniej nie zamierzał odpuścić. – Co się stało?

– Alex się stał, kurwa – burknąłem, wlokąc się za kumplem w stronę sali koncertowej. – Zjawił się bez zapowiedzi, a Aurelia go rozpoznała. Zaczęła się z nim kłócić o tę akcję w jej pracy i spytała, czy o tym wiedziałem. A ja nie mogłem już dłużej kłamać jej prosto w oczy.

– Oj, stary… – Mason popatrzył na mnie ze współczuciem, po czym poklepał mnie po ramieniu. – Masz przesrane.

– Dzięki. – Zgromiłem go wzrokiem. – Nie ma to jak pocieszenie od kumpla.

– Wolisz, żebym ci słodził, mówiąc, że wszystko będzie dobrze? – spytał, unosząc brew.

Głośno westchnąłem w odpowiedzi. Nie będzie dobrze. Doskonale to wiedziałem.

Jak mogło być dobrze po tym wszystkim, co zrobiłem?

– Ale to wszystko nie ma znaczenia, wiesz? – Mason odezwał się znowu, gdy weszliśmy do dużej zatłoczonej sali. – Przecież masz to, na czym najbardziej ci zależało. Brooks pomogła ci poprawić oceny, a starzy puścili cię na konkurs. Wszystko poszło zgodnie z naszym planem.

Miał rację. Wszystko poszło zgodnie z planem. Szkoda tylko, że w tym planie nie przewidziałem niespodziewanych komplikacji w postaci uczuć do Brooks. I choć początkowo byłem gotowy zrobić wszystko, żeby znaleźć się w tym miejscu, to teraz…

Wiedziałem, że cena, którą musiałem zapłacić za swoje działania, była zbyt wysoka.

Szedłem za Masonem jak w amoku, zupełnie nie zwracając uwagi na ludzi wokół. W głowie miałem tylko jedną osobę.

– Siadaj. Zaczyna się. – Kumpel pociągnął mnie za ramię, by posadzić na miejscu obok siebie.

Po drugiej stronie siedzieli Dylan i Alex, który od razu posłał mi przepraszające spojrzenie.

Byłem na niego wkurzony. Zamierzałem się z nim rozmówić, ale nie to było teraz najważniejsze. Zacząłem się rozglądać z nadzieją, że gdzieś w tłumie dostrzegę Aurelię. Moja nadzieja jednak prysła tak szybko, jak się pojawiła, bo nigdzie jej nie widziałem.

– Udało ci się w końcu dodzwonić do Logana? – usłyszałem głos Dylana.

– Nie, nadal nie odbiera – odpowiedział mu Mason.

Zmarszczyłem brwi, patrząc na puste miejsce obok Alexa. Przez to, że ciągle myślałem o Brooks, nie zwróciłem uwagi na nieobecność kumpla.

Może byli razem? Może właśnie teraz ją pocieszał? Może wypłakiwała mu się w ramię?

Natychmiast się spiąłem, myśląc o wszystkich możliwych wytłumaczeniach.

– Pójdę go poszukać. – Podniosłem się z miejsca, jednak Mason pociągnął mnie za ramię.

Najwyraźniej nie zamierzał mnie nigdzie puścić.

– Siedź, nie mamy już na to czasu – powiedział stanowczo. Niechętnie opadłem na krzesło obok niego. – Wystarczy, że Logan gdzieś wyparował.

Odpuściłem, bo nie chciałem się z nim kłócić na chwilę przed ogłoszeniem wyników. Wystarczyło, że ja miałem beznadziejny humor. Nie zamierzałem psuć go też innym.

– Panie i panowie – usłyszeliśmy głos prowadzącego – pora poznać wyniki konkursu. Najpierw jednak chcielibyśmy podziękować wszystkim uczestnikom za udział… – kontynuował wysoki mężczyzna w świetnie skrojonym garniturze.

Zupełnie się wyłączyłem. Mogłem myśleć tylko o tym, gdzie do diabła jest Logan.

Miałem złe przeczucia. I tak bardzo nie chciałem, żeby okazały się prawdziwe. Nie po tym, jak dobrze ostatnio się dogadywaliśmy. Nie po tym, jak w końcu atmosfera między nami się oczyściła.

– Jednogłośną decyzją jury trzecie miejsce z nagrodą dwudziestu tysięcy dolarów zajmuje zespół… – dotarło do mnie. Wstrzymałem oddech w oczekiwaniu na werdykt. – Pulse!

Odetchnąłem. Cieszyło mnie to, że nie zajęliśmy trzeciego miejsca. W końcu chcieliśmy wygrać.

Wszyscy zaczęli wiwatować, a wywołana grupa weszła na scenę. Byli naprawdę podekscytowani. Zastanawiałem się, jakie to uczucie stać przed tymi wszystkimi ludźmi i odbierać nagrodę. Miałem nadzieję, że już wkrótce się o tym przekonamy.

– Drugie miejsce i pięćdziesiąt tysięcy dolarów trafia do niesamowitej Victorii Longwood – oznajmił prowadzący.

Na widowni ponownie rozległy się brawa, a dziewczyna wstała z miejsca i ruszyła w stronę sceny, płacząc ze wzruszenia.

Zerknąłem na chłopaków. Obaj siedzieli jak na szpilkach, czekając na ogłoszenie zwycięzcy. Ja też się stresowałem. Przecież wygrana w tym konkursie byłaby spełnieniem marzeń. Dałaby nam rozgłos, którego tak potrzebowaliśmy. Może udałoby się nam nawiązać współpracę z jakąś wytwórnią muzyczną? Wydać płytę? Albo nawet ruszyć w trasę koncertową? Boże, byłoby cudownie.

– Zwycięzcą konkursu i zdobywcą głównej nagrody o wartości stu tysięcy dolarów jest… – prowadzący urwał w połowie, tworząc napięcie, które było nie do zniesienia. – Zespół…. – Poczułem, jak coraz mocniej wali mi serce. – Euphoric – dokończył, a ja poczułem bolesne ukłucie.

Przegraliśmy.

Spojrzałem na chłopaków, którzy wydawali się równie zrozpaczeni jak ja. Być może wcale nie byliśmy tacy dobrzy, jak nam się wydawało? Może byliśmy jedynie przeciętni? Może powinniśmy dalej grać w garażu i koncertować tylko w okolicznych klubach? A może ojciec miał rację i powinienem porzucić muzykę, żeby zostać prawnikiem tak jak on i mój idealny brat?

A co, jeśli to wszystko nie miało tak naprawdę sensu?

Czy w ogóle cokolwiek w moim życiu miało jeszcze sens?

Gdy zwycięzcy przyjmowali nagrody i wygłaszali podziękowania, które ja puszczałem mimo uszu, pogrążałem się w coraz większym smutku. Wiedziałem, że to z mojej strony cholernie samolubne i podobnie jak cała widownia powinienem oklaskiwać zwycięzców, ale nie potrafiłem. Byłem tak cholernie zawiedziony.

Alex próbował nas pocieszyć, mówiąc, że byliśmy świetni, jednak każdy z nas wydawał się na tyle zrezygnowany, że nie do końca go słuchaliśmy. Już mieliśmy podnieść się ze swoich miejsc i wyjść na zewnątrz, gdy niespodziewanie prowadzący ponownie się odezwał.

– Chcielibyśmy przyznać dziś jeszcze jedną, dość szczególną nagrodę, a konkretnie nagrodę publiczności za najgłośniejszy aplauz, który został zmierzony decybelomierzem – oznajmił. – Serca publiczności i dziesięć tysięcy dolarów zdobywa zespół Ultraviolet! Zapraszamy na scenę!

Spojrzałem zszokowany na chłopaków, którzy wydawali się równie zaskoczeni jak ja. Nie mieliśmy pojęcia, że przyznają tu także nagrodę publiczności.

Alex zaczął się drzeć i klaskać jak opętany, podobnie jak wszyscy na widowni. Zszokowani tym, co się wydarzyło, w niepełnym składzie, ruszyliśmy na scenę. Podeszliśmy do prowadzącego, który wręczył nam statuetkę oraz czek, składając przy tym gratulacje.

– Chcielibyście coś powiedzieć? – spytał.

Dylan i Mason spojrzeli na mnie. Chyba oczekiwali, że to ja się wypowiem, czułem się jednak tak skołowany, że zupełnie zabrakło mi słów.

Byłem w takim szoku, że nie docierało do mnie to, co się właśnie stało. Wziąłem mikrofon i przez dłuższą chwilę milczałem. Na szczęście sytuację szybko uratował Dylan, który już po chwili zaczął przemawiać.

– Jesteśmy naprawdę wdzięczni. Zupełnie się tego nie spodziewaliśmy. Ta nagroda jest dla nas niesamowicie ważna. Dziękujemy i cieszymy się, że nasza muzyka trafiła do waszych serc – powiedział, na co publiczność zaczęła wiwatować.

Byłem wzruszony.

Jeszcze przed chwilą chciało mi się wyć, bo przegrałem to, na czym tak bardzo mi zależało. A teraz? Miałem ochotę rozpłakać się ze szczęścia. Bo choć sędziowie nas nie docenili, to ludzie nas pokochali, a to było najważniejsze. To znaczyło dla mnie o wiele więcej niż zdobycie głównej nagrody.

Po tym, jak szeroko Dylan i Mason się szczerzyli, mogłem stwierdzić, że czują podobnie.

Od kiedy dwa lata temu zaczęliśmy grać, marzyliśmy, żeby ktoś nas zauważył. Żeby do ludzi trafiała nasza muzyka. A teraz to marzenie zaczęło się spełniać. Nie mogłem czuć się bardziej spełniony niż w tej chwili.

Dylan i Mason zbiegli ze sceny prosto do Alexa, który wydawał się równie podjarany tą nagrodą jak my.

– Gratulacje – wydzierał się, przytulając każdego z nas po kolei. Nadal byłem na niego wkurzony, ale nie chciałem teraz o tym myśleć. Zamierzałem pozwolić sobie choć na chwilę szczęścia. – Ludzie was pokochali. A sędziowie to frajerzy i chuja się znają – podsumował, czym ściągnął na siebie wzrok kilku osób siedzących niedaleko.

Parsknąłem śmiechem na ten niezwykle subtelny komentarz. Alex miał niewyparzony język, o czym wiedziałem od zawsze.

– Ciszej. – Dylan posłał mu ostrzegawcze spojrzenie. – Bo jeszcze nas stąd wywalą.

– No co? – Alex spojrzał na niego i wzruszył ramionami. – Przecież mówię prawdę.

– Dobra, chodźcie. Czas opić naszą wygraną – odezwał się Mason.

W przeciwieństwie do reszty ja nie miałem teraz imprezowego nastroju. Musiałem najpierw porozmawiać z Aurelią, co jednak wydawało się niemożliwe, bo konsekwentnie mnie olewała.

– Możemy pogadać? – zwrócił się do mnie Alex.

Skinąłem głową. W końcu ignorowanie go i obrażanie się jak dziecko nie było dobrym rozwiązaniem.

– Idźcie, dogonimy was – oznajmiłem chłopakom.

– Będziemy na was czekać w pokoju – odpowiedział Dylan. – Tylko się pospieszcie, bo chcę już wyjść na miasto.

Alex przystanął, patrząc na mnie z zakłopotaniem.

– Słuchaj, głupio wyszło – zaczął zmieszany, gdy reszta ekipy znacznie się oddaliła.

– No co ty powiesz – burknąłem, bo nie zdołałem się powstrzymać. – Co ci strzeliło do głowy, żeby tu przyjeżdżać bez uprzedzenia?

Zamrugał i spojrzał na mnie zaskoczony, jakby zupełnie nie rozumiał, o co mi chodzi.

– Sądziłem, że się ucieszysz. Nie miałem pojęcia, że ona tu będzie.

– Może, gdybyś wcześniej spytał, to… – zacząłem, jednak szybko mi przerwał.

– Jezu, serio, przecież ja nie chciałem między wami namieszać – tłumaczył. – Logan nic o niej nie wspominał.

Spojrzałem na niego zszokowany.

– Że co? Co ma z tym wspólnego Logan? – spytałem, choć znałem już odpowiedź.

– No… to on mnie tu zaprosił. Kazał ci nie wspominać, bo to miała być niespodzianka – tłumaczył, a ja czułem, jak coraz bardziej podnosi mi się ciśnienie. – Początkowo odmówiłem. Znaczy… chciałem przyjechać, ale wiesz, że cienko u mnie z kasą. Powiedziałem mu to, a on zaproponował, że opłaci lot i hotel. Było mi głupio, ale tak nalegał, że w końcu się zgodziłem. Nie miałem pojęcia, że ta blondyna tu będzie. Logan wspomniał tylko o waszej czwórce.

Zacisnąłem palce na statuetce tak mocno, że aż zbielały. Miałem ochotę rzucić nią o ścianę. Byłem wściekły. Logan zgrywał mojego przyjaciela, a tak naprawdę czekał tylko na dobry moment, żeby zniszczyć mi życie.

Sprowadził tu Alexa, bo wiedział, że w ten sposób skłóci mnie z Aurelią. A teraz pewnie siedział z nią gdzieś i zgrywał pocieszyciela. Nerwowo oddychałem, przez dłuższy czas się nie odzywając, a Alex patrzył na mnie z przerażeniem.

– To może ja to zabiorę – powiedział, po czym wyrwał mi z dłoni statuetkę. – Jestem za młody, żeby teraz umrzeć – dodał dramatycznie.

– Zabiję go – wycedziłem przez zęby.

– Kogo? – Spojrzał na mnie zaskoczony. – Znaczy wiesz, bardzo się cieszę, że nie mnie, ale trochę mnie martwi ta agresja z twojej strony.

Spiorunowałem go wzrokiem. Nie miałem teraz ochoty na żarty.

– Jezu, stary, może ci meliski zaparzę, co? – brnął dalej niezrażony.

– Alex, zamknij się, do cholery.

– Dobra, dobra, chciałem tylko rozładować napięcie.

Minąłem go i nabuzowany ruszyłem w stronę naszego pokoju. Musiałem znaleźć Logana. Chyba jeszcze nigdy w życiu nie byłem na nikogo tak wściekły. Naprawdę uważałem go za przyjaciela. Tak samo jak Dylana i Masona. Nie byliśmy tylko kumplami z zespołu. Za każdego z nich dałbym sobie rękę odciąć.

Wtargnąłem do pokoju, w którym zastałem jedynie tamtych dwóch, którzy śmiali się, oglądając jakiś filmik na telefonie. Obaj spojrzeli na mnie zdziwieni.

– A tobie co? – spytał Mason.

Nie miałem teraz ani siły, ani chęci na rozmowę. Wyszedłem, trzaskając drzwiami odrobinę za mocno, i zapukałem do drzwi naprzeciwko, czyli do pokoju Aurelii. Tak jak wcześniej odpowiedziała mi jednak tylko głucha cisza.

Moje wkurwienie sięgało zenitu.

Skoro nie było ani Aurelii, ani Logana, to oznaczało, że musieli wyjść razem.

– Chyba jej nie ma – usłyszałem za sobą głos Dylana. – No i Logan też od kilku godzin nie daje znaku życia…

Mason posłał mi znaczące spojrzenie. Chyba domyślił się już, co jest powodem mojej złości.

– Może poczekamy, aż wrócą, i wtedy wyjdziemy razem na miasto? – zaproponował, próbując załagodzić sytuacje.

– Nie. – Pokręciłem głową. – Nie wiadomo, ile to potrwa – parsknąłem zirytowany. – Chodźmy ich poszukać.

Przecież nie mogli odejść daleko. A przynajmniej taką miałem nadzieję. Liczyłem na to, że jak najszybciej znajdę Logana i sobie z nim porozmawiam…

2

Aurelia

Siedziałam przy stole w barze, popijając kolejnego drinka. Logan przekupił barmana, który sprzedał nam alkohol bez dowodu. Bar nie należał do najładniejszych. Był dość obskurny i kręciło się tu wielu podejrzanie wyglądających typów, ale przynajmniej udało nam się kupić drinki.

Byłam zła, smutna i rozczarowana. Mieszało się we mnie tyle uczuć, a ja nie miałam pojęcia, jak sobie z nimi poradzić. Próbowałam być silna i nie płakać, ale łzy same cisnęły mi się do oczu.

Logan przez cały ten czas był przy mnie i próbował choć trochę mnie pocieszyć, co w tej sytuacji było w zasadzie niemożliwe. Cieszyła mnie jednak jego obecność. Nie chciałabym teraz zostać sama.

– Może już wracajmy – powiedziałam ledwo żywa. – Nie zdążysz na ogłoszenie wyników.

– Już je ogłosili – odpowiedział, na co zrobiłam wielkie oczy.

– Co, jak to? – Spojrzałam na godzinę. Momentalnie dopadły mnie wyrzuty sumienia. Powinniśmy wrócić już dawno – O Boże, zupełnie straciłam poczucie czasu. Jezu, przeze mnie nie zdążyłeś.

– Daj spokój. – Uśmiechnął się ciepło. – Gdyby organizatorzy wyczuli ode mnie alkohol, mogliby zdyskwalifikować cały zespół. Poza tym Dylan napisał mi w SMS-ie, że dostaliśmy nagrodę publiczności za największy aplauz po występie.

– Och, to cudownie – ucieszyłam się. – Znaczy… przykro mi, że nie udało wam się wygrać, bo moim zdaniem bardzo na to zasługiwaliście. Ale i tak się cieszę, że doceniła was publiczność. Byliście świetni.

Logan posłał mi uroczy uśmiech, a ja upiłam kolejny łyk drinka. Byłam coraz bardziej wstawiona, ale zupełnie mi to nie przeszkadzało. I choć nie upijałam się na imprezach, to dziś czułam, że chciałabym zrobić coś, co pozwoli mi zapomnieć o całym świecie.

Zapomnieć o Reedzie. O jego pięknej twarzy, idealnym uśmiechu… I paskudnym charakterze.

Uniosłam szklankę i wypiłam drinka do końca, krzywiąc się.

– Ej, ej. – Logan spojrzał na mnie spod uniesionych brwi brwi. – Przystopuj trochę, bo rano będziesz się czuła okropnie.

– Gorzej niż teraz? – Uśmiechnęłam się sztucznie. – To chyba niemożliwe.

– Chcesz wrócić do pokoju? I odpocząć? – spytał, na co pokręciłam głową.

– Jak powiem, że chcę tylko kolejnego drinka, to zaczniesz mnie umoralniać? – spytałam, na co on się zaśmiał i podniósł z krzesła.

– Zaraz wracam – oznajmił.

Nie mogąc się powstrzymać, weszłam na Instagram i wyszukałam profil Reeda. Sądziłam, że pochwali się nagrodą publiczności, jednak nic nie dodał. Wyszukałam też profil Masona, który wrzucił w relację zdjęcie z Dylanem i statuetką. Zaczęłam się zastanawiać, dlaczego nie było z nimi Reeda, jednak szybko się otrząsnęłam.

W końcu miałam o nim nie myśleć.

Zostawił mi milion nieodebranych połączeń i równie wiele wiadomości, na które nie odpisałam. Prosił, żebyśmy się zobaczyli i porozmawiali. Ja z kolei miałam nadzieję, że nie zobaczymy się jak najdłużej. Najchętniej jeszcze dziś wykupiłabym lot powrotny do domu, a po powrocie zaszyła się w swoim pokoju na wieki, żeby z nikim nie rozmawiać. Problemem oczywiście były pieniądze, dlatego jedyne, co mi pozostało, to zapijanie smutków.

Po chwili Logan wrócił z kolejną porcją alkoholu.

– Dzięki. – Wzięłam od niego szklankę. – Wiesz, jeśli chcesz już wracać do chłopaków, to idź. Poradzę sobie – zapewniłam go.

Nie chciałam, żeby siedział tu ze mną z litości. Wystarczyło, że sama miałam beznadziejny humor. Nie zamierzałam go psuć też jemu.

– No co ty. Nie zostawiłbym cię tu samej. Poza tym wypiłaś już tyle, że raczej nie wrócisz do hotelu bez mojej pomocy.

– Ej – oburzyłam się. – Nie jest ze mną tak źle.

– Ach tak? – Spojrzał na mnie rozbawiony, unosząc brew. – Podaj adres hotelu.

Już miałam odpowiedzieć, kiedy uświadomiłam sobie, że nie pamiętam. Cholera. Logan zaśmiał się z mojej reakcji, wyraźnie zadowolony z tego, że miał rację.

– A chociaż numer pokoju?

– Dwadzieścia pięć – wypaliłam.

– Blisko, blisko. – Zaśmiał się. – Sto dwadzieścia pięć.

Siedzieliśmy tak jeszcze przez dłuższy czas, a ja bawiłam się całkiem nieźle. Przez chwilę nawet udało mi się zapomnieć o tym wszystkim, co się wydarzyło. Naprawdę lubiłam spędzać czas w towarzystwie Logana. Był taki miły, słodki i bezproblemowy. W przeciwieństwie do jego kumpla. Gdy teraz o tym myślałam, zupełnie nie rozumiałam, dlaczego z nich dwóch poczułam coś właśnie do Reeda. Dlaczego ten bezczelny chłopak zdołał tak szybko zawrócić mi w głowie? Nie widziałam żadnego logicznego wyjaśnienia. Liczyłam jednak na to, że moje uczucia do niego znikną równie szybko, jak się pojawiły.

– Zapraszamy na karaoke – usłyszałam nagle i zobaczyłam faceta stojącego przy sprzęcie muzycznym.

– Ooooch. – Spojrzałam błagalnie na Logana. – Musimy zaśpiewać.

– Odpada. – Kręcił głową, śmiejąc się. – Jesteśmy pijani. A ja nie śpiewam, bo brzmię wtedy jak kot obdzierany ze skóry.

– No proszę… – Wstałam z krzesła i zaczęłam ciągnąć go za ramię.

– Aurelia, nie – zaprotestował.

– Proszę, proszę, proszę. – Nie dawałam za wygraną.

Zawsze chciałam zaśpiewać w barze karaoke, jednak brakowało mi odwagi. A dziś byłam wstawiona, w obcym mieście i było mi już wszystko jedno. Lepszy moment mógł nie nadejść.

– No nie wiem. – Zaczął się zastanawiać, a ja czułam, że za chwilę uda mi się go przekonać.

– I tak nikt nas tu nie zna. Nawet jeśli totalnie się skompromitujemy, to ludzie jutro o tym zapomną.

– No dobra. – Uniósł ręce w geście kapitulacji. – Wybierz piosenkę.

– Znasz Drag me down One Direction?

– Niestety – westchnął, a ja klasnęłam zadowolona.

– Mamy to! – pisnęłam.

Podeszłam do DJ-a i podałam mu nazwę piosenki, na co uśmiechnął się pod nosem. Po chwili weszliśmy na małą scenę, a wszystkie oczy zwróciły się w naszą stronę. Na szczęście w barze nie było wielu osób, a średnia wieku oscylowała wokół trzydziestki.

– I’ve got fire for a heart, I’m not scared of the dark. You’ve never seen it look so easy – zaczął Logan.

Ewidentnie okłamał mnie, gdy powiedział, że nie umie śpiewać, bo brzmiał naprawdę dobrze.

No może nie tak dobrze jak…

Cholera jasna, skup się, Aurelio!

– If I didn’t have you, there would be nothing left. The shell of a man who could never be his best. If I didn’t have you, I’d never see the sun. You taught me how to be someone, yeah – dołączyłam do niego dopiero przy drugiej zwrotce, gdy posłał mi ponaglające spojrzenie.

Nagle uwaga wszystkich skierowała się na drzwi, przy których powstało jakieś zamieszanie. Ktoś chyba się kłócił, ale przez głośną muzykę prawie nic nie słyszałam, więc nie byłam pewna.

Gdy wreszcie zrozumiałam, co się dzieje, zamarłam.

Reed szedł prosto w naszą stronę. Przestałam śpiewać, ale nadal stałam w tym samym miejscu, z mikrofonem w dłoni, i nie byłam w stanie się poruszyć.

Nie chciałam go widzieć. Tak bardzo nie chciałam go teraz oglądać. Dlaczego on tu przyszedł? Dlaczego nie mógł sobie po prostu odpuścić?

Szedł przed siebie, nie zważając na nic dookoła. Po chwili wskoczył na scenę. Sądziłam, że tak jak poprzednio będzie mnie błagał o rozmowę, jednak on mnie wyminął i podszedł do Logana. Zanim zdążyłam się zorientować, co zaraz nastąpi, on się zamachnął i z całej siły walnął przyjaciela pięścią prosto w nos. Siła uderzenia była tak duża, że chłopak zachwiał się i wpadł na stolik stojący za nim, po czym stracił równowagę i upadł na podłogę. Szybko się jednak podniósł i przecierając zakrwawiony nos, ruszył w stronę Reeda.

Krzyknęłam przerażona.

Wszystko działo się jakby w zwolnionym tempie. Po chwili na scenę wbiegli również Mason z Dylanem, którzy zaczęli ich rozdzielać.

A ja po prostu stałam jak sparaliżowana, zupełnie nie wiedząc, co mam zrobić. Byłam w szoku, dlatego nie umiałam zareagować. Ocknęłam się dopiero w momencie, w którym ktoś z obsługi podszedł do nas i zaczął krzyczeć, że mamy się wynosić i nigdy więcej nie wracać.

Mason złapał Reeda i zaczął go prowadzić do wyjścia, a Dylan zrobił to samo z Loganem. Patrzyli na nich uważnie, jakby nie chcieli, żeby znowu się na siebie rzucili. A byliby do tego zdolni. Obaj patrzyli na siebie z taką nienawiścią, że aż przeszedł mnie dreszcz.

Nie mogłam uwierzyć, że po tym wszystkim Reed miał jeszcze tupet, żeby tu przyjść i zupełnie bez powodu rzucić się na swojego przyjaciela. Boże, co ja w nim widziałam?

Ten chłopak niszczył wszystko dookoła siebie.

Gdy wyszliśmy na dwór, głęboko odetchnęłam, bo dalej nie mogłam uwierzyć w to, co się właśnie wydarzyło.

– Aurelia, chciałem… – usłyszałam za sobą głos Cartera.

Miałam ochotę go zamordować. Nie chciałam nawet na niego patrzeć. Pragnęłam, żeby zniknął.

– Pobić swojego przyjaciela bez powodu? – Zaśmiałam się gorzko. – Tego chciałeś?

– Jak widać, to już nie jest mój przyjaciel – powiedział wyraźnie wściekły. – Może nawet nigdy nim nie był – dodał, patrząc na Logana z nienawiścią. Obaj nadal mierzyli się morderczymi spojrzeniami. – Zaprosił tu Alexa i…

– …i jesteś zawiedziony, że wszystkie twoje kłamstwa wyszły na jaw? – spytałam, patrząc mu prosto w oczy.

Pod powiekami znów poczułam napływające łzy, ale bardzo się starałam, żeby nie rozpłakać się przy nich wszystkich.

Musiałam być silna. Nie mogłam pokazać słabości. Nie mogłam się rozkleić.

– Ktoś mi powie, co tu się do cholery dzieje? – spytał wyraźnie skołowany Dylan. – Jeszcze wczoraj wszystko było super, a dziś skaczecie sobie do gardeł? – dodał, spoglądając to na Reeda, to na Logana.

Najwyraźniej jednak żaden z nich nie zamierzał udzielić mu odpowiedzi.

– Możemy porozmawiać na osobności? – Reed spojrzał na mnie błagalnie.

– Nie widzę takiej potrzeby, przecież każdy z twoich kumpli wie, że od początku chciałeś mnie tylko wykorzystać, prawda?

Nastała grobowa cisza, jakby ktokolwiek bał się odezwać.

– On ci tak powiedział? – Carter ponownie zacisnął dłonie w pięści.

– A co, może to nieprawda? – spytałam, patrząc mu w oczy.

Szybko spuścił wzrok, bo nie mógł wytrzymać mojego intensywnego spojrzenia.

Milczał.

A jego milczenie jedynie potwierdzało, że wszystko, czego dowiedziałam się od Logana, było prawdą.

Dalsza część książki dostępna w wersji pełnej

3

Aurelia

Dostępne w wersji pełnej

4

Logan

Dostępne w wersji pełnej

5

Carter

Dostępne w wersji pełnej

6

Aurelia

Dostępne w wersji pełnej

7

Aurelia

Dostępne w wersji pełnej

8

Aurelia

Dostępne w wersji pełnej

9

Carter

Dostępne w wersji pełnej

10

Aurelia

Dostępne w wersji pełnej

11

Aurelia

Dostępne w wersji pełnej

12

Carter

Dostępne w wersji pełnej

13

Aurelia

Dostępne w wersji pełnej

14

Aurelia

Dostępne w wersji pełnej

15

Carter

Dostępne w wersji pełnej

16

Aurelia

Dostępne w wersji pełnej

17

Carter

Dostępne w wersji pełnej

18

Carter

Dostępne w wersji pełnej

19

Aurelia

Dostępne w wersji pełnej

20

Carter

Dostępne w wersji pełnej

21

Aurelia

Dostępne w wersji pełnej

22

Aurelia

Dostępne w wersji pełnej

23

Carter

Dostępne w wersji pełnej

Epilog

Aurelia

Dostępne w wersji pełnej

Podziękowania

Podziękowania

Dostępne w wersji pełnej