49,00 zł
Zbiór tekstów, artykułów i relacji poświęconych działalności niemieckiej floty podwodnej w trakcie II wojny światowej. Książka analizuje taktykę walki U-bootów, ich codzienne życie na patrolach, a także wyzwania, z jakimi mierzyły się załogi w starciach z siłami alianckimi.
Ebooka przeczytasz w aplikacjach Legimi lub dowolnej aplikacji obsługującej format:
Liczba stron: 29
PRZEDMOWA
Początkowo książka, która właśnie trafia do rąk czytelników miała się składać wyłącznie ze wspomnień Hartmanna. Ale pomyślałem sobie, że jest zbyt cienka i czytelnik może być tym rozczarowany. A ponieważ jest kilka opowiadań z pierwszej wojny światowej, z którymi nie wiadomo co zrobić, postanowiłem wykorzystać je i jakoś „dociągnąć” książkę do tych standartowych około 200 stron. Przy okazji może uda mi się pozyskać nowych „zwolenników” pierwszej wojny światowej? Nie chciałbym tu snuć rozważań o wyższości pierwszej wojny światowej nad drugą, albo odwrotnie, bo traktuję wojnę U-bootów jako jedną, z przerwą na międzywojnie. Trzeba przyznać, że Hitler potrafił w większości zagospodarować bohaterów wojny podwodnej w pierwszej wojnie. Gdy się prześledzi ich losy, to podczas drugiej wojny światowej służyli i w Kriegsmarine w różnym charakterze. Takim przykładem jest Otto Schulze, który był niekwestionowaną gwiazdą wśród dowódców U-bootów w pierwszej wojnie światowej, zatapiając 53 statki i brytyjski krążownik HMS Falmouth. Po wojnie awansował w Kriegsmarine do stopnia admirała. Jego syn kontynuował dzieło ojca w drugiej wojnie światowej, zginął na U-boocie. W tej książce przytaczamy jego wspomnienia z pierwszej wojny światowej.
Postaci Karla Dönitza nie trzeba chyba nikomu przypominać.Twórca nowej taktyki U-bootów, dowódca U-bootów, potem całej Kriegsmarine i w końcu z woli Hitlera jego następca, tym razem wspomina swój udział w wojnie U-bootów w pierwszej wojnie światowej. To zupełnie nieznane, niewiarygodne wspomnienia. Szkoda, że tak krótkie. Kto by przypuszczał, że Dönitz udawał wariata w niewoli brytyjskiej? Anglicy nie poznali się na jego sztuczkach zarówno w pierwszej jak i drugiej wojnie światowej. Może dlatego byli za bezwzględną karą więzienia dla Dönitza po drugiej wojnie światowej, mimo że przecież nie udowodniono mu wcale odpowiedzialności zbrodniczej. Ale przecież zwycięzców się nie sądzi. Co innego, pokonanych.
No i wreszcie wspomnienia Hartmanna, człowieka któremu Dönitz wyrządził wielką krzywdę, biorąc go do swojego sztabu. Przynajmniej tak zareagował Hartmann na wieść o swoim awansie! Hartmann jak żywo przypomina bohaterów z filmu „Das Boot”. Nie wylewał wódki za kołnierz. To właśnie podczas jednej z tych słynnych „podwodniackich biesiad” poznaje Guntera Priena, gdy ten kompletnie zalany stoi na stole i śpiewa kolejne sprośne zwrotki ludowej pieśni. Od razu poczuł do niego sympatię i jeszcze podczas tej biesiady obaj jej uczestnicy ustalili, że będą pływać razem. Jak ustalili tak i zrobili. Krótko bo krótko, ale na jednym U-boocie znaleźli się: Hartmann, Prien i Suhren, czyli trzy wielkie indywidualności, gwiazdy U-bhootwaffe.
