Uzyskaj dostęp do tej i ponad 250000 książek od 14,99 zł miesięcznie
Biznesmen Oakes Radell zamierza zabić swojego rywala Harrisona Hadlera. Przez większość opowiadania śledzimy przebieg przygotowań do morderstwa, organizowanie alibi, a następnie samo zabójstwo. Czy jest możliwa zbrodnia doskonała?
Ebooka przeczytasz w aplikacjach Legimi na:
Liczba stron: 23
Rok wydania: 2023
Audiobooka posłuchasz w abonamencie „ebooki+audiobooki bez limitu” w aplikacjach Legimi na:
Johnston McCulley
Przełożył: Jacek Żuławnik
Oakes Radell wziął długi zakręt z zawrotną prędkością i zorientowawszy się, że szosa jest pusta jak okiem sięgnąć, wybuchnął gromkim śmiechem, głośniejszym nawet od ryku silnika.
Nie był to entuzjastyczny, beztroski śmiech zachwyconego kierowcy zbratanego z pędzącym wiatrem, nic podobnego; dało się w nim wychwycić raczej cyniczną, złowieszczą nutę. Radell musiał mieć pewność, że na tym konkretnym odcinku drogi nie napotka innych pojazdów ani żadnych pieszych. Gdyby stało się inaczej, musiałby zrewidować przynajmniej część swoich planów. Ale udało się, co oznaczało, że wbrew obawom szczęście wcale go nie opuściło.
Nie kontynuował podróży gładką szosą, która wiła się jak wielki wąż wzdłuż mieniącej się rzeki. Wyszedłszy z wirażu, wcisnął hamulec i znacząco zredukował prędkość potężnego roadstera. Skręcił w wąską, rzadko używaną przecinkę, prowadzącą łukiem do gęsto zarośniętego wąwozu, i znalazł się w miejscu niewidocznym dla podróżujących główną drogą.
Kiedy pisnęły hamulce i auto, przetoczywszy się jeszcze kilka metrów, powoli zatrzymało się w jarze, Radell znów się zaśmiał, choć tym razem ciszej, i wysiadł. Zaczął zapalać cygaro i sponad złożonych dłoni, którymi osłaniał płonącą zapałkę, przez chwilę uważnie przyglądał się otaczającym go zaroślom, aby upewnić się, że nie jest obserwowany. Gdy tylko nabrał przekonania, że nikt go nie zobaczy, szybkim ruchem sięgnął do kieszeni w drzwiach wozu i wyciągnął z niej nieduży klucz; specjalnie go tam umieścił, żeby zaoszczędzić na czasie. Z poważną miną zabrał się do demontażu prędkościomierza.
Potem wsiadł z powrotem do samochodu, schował klucz i nie tracąc ani chwili, wcisnął sprzęgło. Przejechał kawałek do miejsca, w którym wąwóz się rozszerzał, tam zawrócił i skierował się na szosę. Pognał asfaltem w stronę leżącego trzydzieści mil na północ miasta.
Radell, człowiek wielkich interesów, dla którego czas liczył się w dolarach i centach, zadawał sobie wiele trudu, by kupić zwyczajne giemzowe rękawiczki.
Pokonał osiemdziesiąt mil od domu i siedziby swojej firmy, by dotrzeć do innego, dużo mniejszego miasta, z gorszą ofertą sklepów, i dopiero tutaj dokonać zakupu.
Wymyślił wszystko w najdrobniejszych szczegółach, poświęcił wiele godzin na dopracowanie planu, ponieważ wiedział, że tym, co gubi większość ludzi, jest niedbałość, jeśli chodzi o detale, a on nie zamierzał dać się złapać, o nie. Tłumaczył sobie, że każdy rozsądnie myślący człowiek, który umie odrzucić dyktat emocji i zapanować nad gniewem, byłby w stanie zrobić to, do czego on sam właśnie się przymierzał – i uniknąć konsekwencji.
Oakes Radell postanowił bowiem zabić Harrisona Hadlera.
Musiał to zrobić, aby zabezpieczyć swoją finansową przyszłość. Nie miał z tego powodu żadnych skrupułów. Hadler był dla niego pod wieloma względami zagrożeniem, przeszkodą do usunięcia. Do tego właśnie wszystko się sprowadzało – tak wyglądała sytuacja odarta ze zbędnych faktów.
