Noc z nim 3 - Wiktoria Lange - ebook + audiobook

Noc z nim 3 ebook i audiobook

Lange Wiktoria

4,4

Ten tytuł dostępny jest jako synchrobook® (połączenie ebooka i audiobooka). Dzięki temu możesz naprzemiennie czytać i słuchać, kontynuując wciągającą lekturę niezależnie od okoliczności!
Opis

Trzeci, finałowy tom historii Alessii i Davida
David dowiaduje się, że został ojcem, i jest tym przerażony. Jednak od razu wykazuje zainteresowanie malutką Miley i stara się być dla niej jak najlepszym rodzicem.
Narzeczeni z nadzieją patrzą w przyszłość i są przekonani, że w końcu wszystko zacznie się układać. Niestety zachowanie matki dziewczynki budzi coraz większe obawy nie tylko Davida, ale i Alessii. Martwią się zarówno o Natalie, jak i o córeczkę, która jest pod stałą opieką kobiety.
Najgorsze jednak dopiero przed nimi. Wracając ze ślubu już jako małżeństwo, para ulega wypadkowi. David wychodzi z niego niemal bez szwanku, za to Alessia…
Książka zawiera treści nieodpowiednie dla osób poniżej osiemnastego roku życia.                                                                                                                                                                                                                     Opis pochodzi od Wydawcy.

Ebooka przeczytasz w aplikacjach Legimi na:

Androidzie
iOS
czytnikach certyfikowanych
przez Legimi
czytnikach Kindle™
(dla wybranych pakietów)
Windows
10
Windows
Phone

Liczba stron: 321

Audiobooka posłuchasz w abonamencie „ebooki+audiobooki bez limitu” w aplikacjach Legimi na:

Androidzie
iOS

Czas: 7 godz. 59 min

Lektor: Kim Sayar; Grzegorz Woś
Oceny
4,4 (108 ocen)
68
21
15
3
1
Więcej informacji
Więcej informacji
Legimi nie weryfikuje, czy opinie pochodzą od konsumentów, którzy nabyli lub czytali/słuchali daną pozycję, ale usuwa fałszywe opinie, jeśli je wykryje.
Sortuj według:
Cami28

Nie oderwiesz się od lektury

Piękna książka. Bardzo polecam 🫶❤️
20
Ewelina2611

Nie oderwiesz się od lektury

"Noc z nim 3 "to finałowy tom cyklu Bokser. Czekając na tą historię zastanawiałam się czy będzie mieć w sobie to "coś ".  I muszę Wam powiedzieć nie zawiodłam się. Fabuła, losy bohaterów i napięcie ,każą przewracać kolejne strony książki. Przed lekturą tego tomu koniecznie zapoznajcie się z pozostałymi ,aby znać wszystkie szczegóły. Zakończenie poprzedniego tomu wzbudziło we mnie ogrom emocji . Koniecznie musiałam poznać finał tej historii .  "Prze­szłość umoc­ni­ła naszą re­la­cję, a przy­szłość na­le­ża­ła wy­łącz­nie do nas. Co­dzien­nie za­peł­nia­li­śmy na­stęp­ne kart­ki, ocie­ra­jąc się o różne prze­szko­dy, ale naj­pięk­niej­sze było w tym to, że po­ko­ny­wa­li­śmy je razem". David i Alessia nie mogli świętować dnia zaręczyn tak jak tego oczekiwali.Natalie była partnerka mężczyzny właśnie ten dzień wybrała na to by odkryć karty . David dowiaduje się ,że ma dziecko . Pomimo swojego wybuchowego charakteru ,mężczyzna stara się podejść do tematu w bardzo odpowiedzialny sposób ....
20
Ewa_z82

Nie oderwiesz się od lektury

To była emocjonujaca noc ❤️
20
Zaczytana_13

Nie oderwiesz się od lektury

Wiktorii udało stworzyć się świetną, satysfakcjonującą historię. "Noc z nim 3" stanowi kwintesencje całej serii, jest tą wisienką na torcie, dopełnieniem całości. Fabuła została tak poprowadzona, aby wszystko złożyło się w całość, a wszystkie wątki zostały podomykane. Czytałam ten tom z wielkim napięciem, z tysiącem myśli w głowie, i z poczuciem, że wcale nie chce się rozstawać z bohaterami. I David i Alessia na długo zapadną mi w pamięci, a Miley, małe słoneczko była tą, która skradła moje serce najbardziej 🥰 "Pokochałam cię całą sobą i każdego dnia chcę pisać z tobą naszą wspólną historię. Nikt nie wie, jakie będzie jej zakończenie, jednak jeśli jeszcze raz mam wyruszyć w podróż, to tylko z tobą." "Świat wokół mógłby nie istnieć, gdy miałem ją blisko siebie." Zarówno Alessia jak i David od samego początku byli niesamowicie wyrazistymi postaciami, ale nie idealnymi i totalnie różnymi od siebie. Obserwowanie jakie zmiany w nich zaszły, jak bardzo się zmienili od momentu gdy p...
20
carinka2244

Z braku laku…

Szczerze? Spodziewałam się czegoś ciekawszego. Nudy, strasznie przewidywalna. Końcówka też słaba. Taki klasyk typowy jak każde romansidło. Cześć 1 była super, 2 też w miarę ale 3 to już takie przeciąganie na siłę żeby tylko wydać kolejną książkę.
32

Popularność




Copyright © 2024

Wiktoria Lange

Wydawnictwo NieZwykłe

All rights reserved

Wszelkie prawa zastrzeżone

Redakcja:

Anna Adamczyk

Korekta:

Sara Szulc

Karolina Piekarska

Barbara Hauzińska

Redakcja techniczna:

Paulina Romanek

Projekt okładki:

Paulina Klimek

www.wydawnictwoniezwykle.pl

Numer ISBN: 978-83-8362-422-8

Rozdział 1

David

Utkwiłem spojrzenie w małej dziewczynce, po czym podążyłem nim do szerokiego uśmiechu Natalie i ponownie powróciłem do maleńkiej istoty, która przed chwilą przede mną stanęła. Wyrównałem oddech i z trudem przełknąłem ślinę, wnikliwie obserwując rysy jej twarzy. Błękitne oczy przeszywały mnie na wskroś. Odniosłem wrażenie, jakbym znał je od lat – kryło się w nich zakłopotanie, ale dało się również dostrzec wesołe iskierki. Nieoczekiwanie chwyciła ręką materiał moich spodni, tym samym zmuszając mnie do przykucnięcia.

– Proszę. To dla ciebie – szepnęła niezbyt zrozumiale i wręczyła mi ozdobne pudełko.

Wziąłem je, jednak nic nie powiedziałem. Dziecko wciąż się do mnie uśmiechało, lecz ja nie miałem w sobie tyle odwagi, by odpowiedzieć tym samym. Od kilku minut czułem się jak sparaliżowany, jakby właśnie coś ciężkiego spadło na moją głowę. Ta sytuacja wywołała we mnie ogrom sprzecznych emocji. Miałem wrażenie, że tracę kontrolę nad swoim ciałem. Nie wiedziałem, jak się zachować, co ze sobą począć. Wreszcie wstałem.

– Natalie, nie powinnaś jej w to mieszać. Twoje dziecko nie jest niczemu winne. Mogłaś załatwić to inaczej i nie dzisiaj. Nie w taki dzień. – Za plecami dobiegł mnie przepełniony frustracją głos trenera.

Obejrzałem się przez ramię, by zawiesić na nim wściekły wzrok. Jeszcze nie do końca byłem pewien, co się tutaj dokładnie odpierdalało, ale na niektóre pytania poniekąd znałem już odpowiedź. Trener od początku wiedział o czymś, o czym ja nie miałem zielonego pojęcia. Wiedział o istnieniu dziewczynki, która miała na imię Miley.

– Proszę, nie mieszaj się w to, wujku. Ta sprawa dotyczy mnie i Davida. Gdybym od początku posłuchała głosu własnego serca, Miley nie musiałaby przez tyle lat wychowywać się bez ojca! – krzyknęła z wyrzutem, a następnie wzięła głęboki oddech i wyciągnęła ręce w stronę dziecka. – Chodź do mnie, kochanie, wrócimy już do domu, dobrze?

Dziewczynka ochoczo pobiegła w jej stronę, a ja nadal stałem jak wryty.

– Zaczekaj… – powiedziałem niespodziewanie. – Nigdzie nie odejdziesz, dopóki nie dowiem się wszystkiego i ci na to nie pozwolę. Co ty, do cholery, próbujesz mi znowu wmówić?

– Próbuję przekazać ci prawdę.

– Jaką prawdę?!

Mojej uwadze nie umknęło to, że inni goście zaczęli między sobą szeptać. Zacząłem uważnie obserwować każdego; moje spojrzenie na chwilę spoczęło na Adeline. Wyraźnie zaskoczona kobieta kręciła głową i przytrzymywała dłoń na swoich ustach. Potem popatrzyłem na Alessię. Moja świeżo upieczona narzeczona kurczowo zaciskała dłonie na blacie stołu, jakby bała się, że lada moment może upaść… Ten widok bardzo mnie zabolał, Bóg jeden wiedział, co sobie o mnie myślała. Kurwa mać!

– Nie krzycz przy niej. Dowiesz się wszystkiego, ale oszczędź jej takiego zachowania ze swojej strony.

Odruchowo spojrzałem na małe dziecko, które teraz tuliło się do nóg mojej byłej kobiety.

– Ja się nią zajmę – wtrąciła się nagle Eva, żona trenera. – Chodź, Miley, wejdziemy do środka i się pobawimy. – Wyciągnęła do niej rękę, a ona bez wahania podała jej swoją.

Ten obrazek… on natychmiast uświadomił mi, że nawet Eva nie była jej obca, bo przecież gdyby widziały się po raz pierwszy, dziewczynka tak łatwo by jej nie zaufała. Milczałem do momentu, aż zniknęły w głębi domu.

– Czy ktoś może mi wytłumaczyć, o co tutaj chodzi, do kurwy nędzy? – wycedziłem wolno.

– Nie denerwuj się, Moore. Usiądźmy i porozmawiajmy na spokojnie – powiedział trener, który znalazł się nagle przy moim boku.

– Wiedziałeś o tej sprawie? Wiedziałeś, że to dziecko prawdopodobnie jest moje?

– Ja…

– Nie prawdopodobnie, a naprawdę jest twoje – przerwała mu Natalie.

Przymknąłem powieki, a gdy je uchyliłem, zacząłem wyczekująco wpatrywać się w starszego mężczyznę. Czułem coś dziwnego. Czułem się oszukany, zdezorientowany i wkurzony. Nie byłem pewien, czy będę w stanie nad sobą zapanować.

– Powiedz, trenerze, wiedziałeś o tym i przez tyle lat milczałeś jak grób?

– Moore…

– Odpowiedz, niech wszystko stanie się jasne!

Mężczyzna wyraźnie się spiął – otworzył usta, a potem je zamknął. Nie wydusił z siebie nawet słowa, jakby niespodziewanie ktoś zakneblował mu usta. Parsknąłem zduszonym śmiechem i zacząłem kiwać głową. Poczułem się, jakbym był klaunem w cyrku. Odkryłem, że osoby, które darzyłem sympatią, łgały mi prosto w twarz.

– Wiesz… – Zrobiłem pauzę, by odłożyć prezent na stół, i powoli odwróciłem się w stronę trenera. – Ufałem ci. Twoje pochwały uznawałem za cenne, a czas spędzony z tobą nigdy nie wydawał się stracony. Niejednokrotnie traktowałem cię jak ojca i dobrze o tym wiedziałeś. Jak mogłeś przez tyle lat ukrywać coś takiego?

– David, nie wypowiadaj słów, których potem możesz żałować. Powstrzymaj się, zanim nie poznasz prawdy. Zrobiłem to dla twojego dobra. Natalie od początku nie chciała, żebyś się o tym dowiedział – wyjaśnił i zwrócił się do swojej siostrzenicy: – Co się wydarzyło, że nagle zmieniłaś zdanie?

– Nie zamierzam dłużej ukrywać prawdy. Nie chcę, by Miley ponosiła winę za naszą wspólną przeszłość. Nie powinieneś się w to dłużej wtrącać, wujku.

– To brednie, Natalie. Nie mydl mi oczu.

Ponownie otaksowałem spojrzeniem wszystkich gości. Nie potrafiłem stwierdzić, co myśleli o tej sytuacji. Wydawało mi się, że wszyscy po kolei mogliby okazać się moimi wrogami. Mogli doskonale znać prawdę i oszukiwać mnie przez te wszystkie lata.

– To było miłe przyjęcie, ale… proszę was, wyjdźcie stąd. Nie powinniście uczestniczyć w tym, co się tutaj rozgrywa. To sprawa, która dotyczy wyłącznie mnie i Natalie – oświadczyłem nieco drżącym głosem.

Goście zaczęli patrzeć po sobie, jakbym mówił w innym języku.

– Czego nie zrozumieliście? Wypieprzać z mojej posesji, dopóki się porządnie nie wkurwiłem! – warknąłem.

Dopiero po tym poleceniu dotarło do nich, w jakim stanie się znajdowałem, i zaczęli opuszczać mój ogród. Oddychałem głośno i zaciskałem ze złości pięści. Powoli docierało do mnie, że w ułamku sekundy stałem się kupą gówna. Uczciwość, troska o innych, empatia – te uczucia niczym płomień świecy zaczęły nieoczekiwanie we mnie gasnąć. Zgrzytałem zębami i powstrzymywałem się, żeby nie uwolnić ani jednej łzy. Po raz pierwszy w życiu naprawdę się starałem, by nie pokazać ich światu. Nie chciałem ujawniać tego, jak bardzo czułem się upokorzony i pokonany.

– David, pozwól mi zostać i z tobą porozmawiać. – Trener usiłować coś wskórać, ale każda taka próba z jego strony tylko wyprowadzała mnie z równowagi. Im bardziej próbował się do mnie zbliżyć, tym bardziej ja miałem ochotę wybuchnąć. Choć nie wiedziałem do końca wszystkiego, wypowiedzenie okrutnych słów, które miałem na końcu języka, sprawiłoby, że ten człowiek nie mógłby spojrzeć nazajutrz w lustro.

– Do tej pory nie pozwalałem na to, żeby fałszywi ludzie przebywali w moim życiu. Cenię je i lubię wiedzieć, komu mogę ufać. Do dziś kochałem cię jak ojca. Nie mam pewności, czy jestem ojcem tej dziewczynki, jednak… Właśnie cię znienawidziłem. Wiesz dlaczego? Bo wiedziałeś. Znałeś prawdę i milczałeś. Ja też nie mam ci nic więcej do powiedzenia. Dołącz do swojej żony, a potem wyjdź z mojej posesji – wycedziłem, przez co mężczyzna błyskawicznie uniósł ręce w geście poddania i udał się w kierunku drzwi tarasowych.

Obserwowałem go, aż zniknął w środku. Wziąłem głęboki wdech i wypuściłem powoli powietrze. Zostałem sam w towarzystwie Alessii i Natalie. Moja narzeczona wciąż stała zdezorientowana, a kiedy popatrzyłem w jej kierunku, dostrzegłem, że jej broda drży. Rozumiałem, co czuła, jednak w tym momencie nie mogłem zrobić nic oprócz wyciągnięcia prawdy od Natalie. Jej jako jedynej nie chciałem karać za swoją przeszłość. Nie była niczemu winna, ale domyślałem się, że ta informacja ponownie zachwiała tym, co było między nami.

– Alessia, proszę cię, zostaw nas samych.

Wydawała się nieco zaskoczona moją prośbą, jednak chwilę później skinęła głową i udała się do środka domu. Gdy pozbyłem się wszystkich świadków, wolnym krokiem podszedłem do Natalie, stając z nią twarzą w twarz, i zajrzałem jej głęboko w oczy.

– Gratulacje. Znowu pojawiłaś się w moim życiu i je rozpieprzyłaś. Jak możesz być taka bezduszna i wszystko niszczyć?

– Ja? – Zaśmiała się krótko, po czym pokręciła głową i stwierdziła: – To ty nas zniszczyłeś, David. Ty sprawiłeś, że to małe dziecko wychowywało się bez ojca.

Przymknąłem powieki, próbując ubrać w słowa to, co wypełniało moje myśli. Wreszcie zdecydowałem się postawić sprawę jasno.

– Skąd mam mieć pewność, że to moje dziecko? Pieprzyłaś się z każdym!

– Nie bądź bezczelny! – Wymierzyła we mnie oskarżycielsko palec. – Dobrze wiesz, że podczas trwania naszego związku spałam tylko z Trevorem. Nie doszłoby do tego, gdybyś nie był tak mocno zafascynowany swoją karierą. Nigdy nie chciałeś słuchać o moich potrzebach i nie traktowałeś mnie odpowiednio. – Nieoczekiwanie minęła mnie i podeszła do stołu, na który wcześniej odłożyłem prezent. – Gdy zajrzysz do środka tego pudełka, zyskasz pewność, że Miley jest twoją córką.

Odwinęła czerwoną kokardkę i zaczęła rozrywać papier ozdobny. Wyjęła zawartość pudełka i przesunęła ją po blacie stołu. Dostrzegłem jej trzęsące się dłonie i łzy, które zaczęły spływać po policzkach. Natalie próbowała z nimi walczyć – ocierała je naprzemiennie ze skóry palcami. Zrobiłem krok do przodu, jednak czułem towarzyszącą mi niepewność i dziwny strach. Nie wiedziałem, co mogłem tam ujrzeć, lecz przygotowywałem się na najgorsze. Dotychczas brałem na klatkę i starałem się naprawić wszystkie błędy, jakie popełniłem w swoim życiu, by później mieć czyste sumienie.

– To są wyniki DNA. Miley w dziewięćdziesięciu dziewięciu procentach jest twoim dzieckiem. Byłam tego pewna od początku. Właściwie ten test zrobiłam z myślą o tobie, bo wiedziałam, że nie uwierzysz mi na słowo. Kiedyś błagałam cię o to, żebyś mnie wysłuchał. Błagałam o rozmowę! Nie dałeś mi szansy, więc… – Jedną ręką chwyciła mnie za nadgarstek, a drugą podniosła kartkę i wepchnęła mi w dłoń. – Przeczytaj to! To jest ten dowód, którego oczekiwałeś ode mnie przez lata.

Nagle zwątpiłem. Poczułem, że nie musiałem tego czytać. Nie musiałem, bo to małe dziecko było jak… kopia mnie. Miałem niewiele czasu na to, żeby przyjrzeć się dziewczynce, ale gdy podeszła bliżej i spojrzała w moje oczy… To wystarczyło, bym poczuł dotkliwe ukłucie w klatce piersiowej. W tych małych rączkach, którymi chwyciła materiał moich spodni, płynęła moja krew. Przyglądałem się wynikowi testu na ojcostwo i milczałem. Nie musiałem pytać nawet o wiek Miley. Kalkulacja wydawała się prosta, zapewne zbliżały się jej czwarte urodziny.

– Gdybyś chciał, żebym na szybko streściła ci jej życiorys, przyniosłyśmy też ze sobą zdjęcia. – Kobieta zaczęła po kolei rozkładać fotografie, wskazując na nie palcem. – Tutaj jest fotografia Miley zaraz po urodzeniu. Od początku była do ciebie bardzo podobna, dosłownie jakby skórę zdjął. To zdjęcie z jej pierwszych urodzin, na którym byłam tylko ja i jej niania. Tutaj pierwszy raz zaczęła chodzić. A to nasze pierwsze wspólne wakacje w Turcji.

Podniosłem jedno ze zdjęć i w tym samym momencie zalała mnie fala paskudnej goryczy. Topiłem się w morzu poczucia własnej klęski, że zawiodłem. Zawiodłem jako ojciec, choć nawet przez myśl nie przeszło mi, że mogę nim być. Przecież Trevor powiedział mi coś innego. Powiedział, że dokonała aborcji, a ja przez jego słowa czułem się podle z samym sobą. Teraz… Kiedy obserwowałem radosną twarz tego dziecka na każdym zdjęciu, poczułem się tak, jakbym je opuścił. Skazał na samotną podróż przez życie, na jaką mnie skazała moja matka.

– Nie chcę, żebyś myślał, że te wszystkie chwile były przepełnione szczęściem. Nie pozwolę ci tak myśleć. Nie wiesz, przez co przeszłam i nadal przechodzę, ponieważ posłuchałam innych.

Odłożyłem fotografię na stół i podniosłem wzrok na Natalie.

– Każdego dnia próbowałam grać przed nią silną, stwarzać pozory, pokazywać, że świat może być piękny bez tatusia, który nas nie chciał. Oprócz wujka i cioci nikt nie wiedział, co wtedy czułam. Gdy Miley zaczęła rosnąć pod moim sercem, zdecydowałam się porzucić Trevora. Wręcz obrzydliwie go okłamałam, a potem spakowałam się i wyjechałam, żeby urodzić gdzieś w samotności. – Jej oczy ponownie napełniły się łzami, a mi powoli wszystko zaczęło łączyć się w całość. – Żyłyśmy samotnie z dala od innych. Miałyśmy wtedy tylko siebie.

Przełknąłem z trudem ślinę, ale cierpliwie słuchałem tego, co miała mi do powiedzenia. Nie byłem draniem bez uczuć i jej słowa naprawdę zadawały mi ból.

– Przeszłam przez paskudną depresję poporodową i zrezygnowałam na jakiś czas ze swojej kariery. Gdyby nie wsparcie najbliższych, nie wiem, czy miałybyśmy gdzie spać i za co żyć. Podczas gdy ty pławiłeś się w luksusie, ja codziennie budziłam się z nowym lękiem i kończyłam dzień, modląc się, żeby te okropne myśli wreszcie mnie opuściły. Nie do końca tak się stało, wciąż żyję wydarzeniami z przeszłości. Rozumiesz, co to znaczy? Rozumiesz, jak bardzo cierpiałam, gdy ty przez ten czas spełniałeś swoje marzenia?

– Kto cię zmusił do ukrywania tej prawdy? Trener? – zapytałem drżącym głosem. – Kto? Przyznaj się do wszystkiego.

– Ty. Ty mnie wyrzuciłeś z domu. Ty nas nie chciałeś. Ty kazałeś się nam wynosić.

Westchnąłem ciężko i potarłem dłońmi twarz. Przypominanie jej o tym, że przecież mnie wtedy zdradziła, było bez sensu. Każdy z nas miał swoją wersję i zaciekle jej bronił.

– Gdy Miley zaczęła rosnąć i coraz więcej rozumieć, stwierdziłam, że muszę wyznać ci prawdę. Mocno pragnęłam to zrobić, jednak inni zaczęli cię bronić. Jak zwykle wmawiali mi, że to nie najlepszy moment, ponieważ miałeś przed sobą karierę. Toczyłeś pojedynki i je wygrywałeś, a ta wiadomość mogłaby zrujnować twoje życie. Szkoda, że nikt nie pomyślał o mnie. – Urwała na sekundę i przymknęła powieki, jakby chciała się uspokoić. Po chwili powróciła do mnie spojrzeniem pełnym żalu. – Pogodziłam się z tym, że nie będziemy już razem, ale jeśli chodzi o Miley… po latach powiedziałam dość. To nie mogło dłużej trwać. Ona potrzebuje też ojca, a ja nie mam już siły, żeby być samotną matką.

– Jaką karierę, Natalie? Naprawdę uznałaś, że nawet w tamtym momencie nie mógłbym zaakceptować tego, że zostałem ojcem? – prychnąłem pod nosem i odważnie stwierdziłem: – Nic nie jest ważniejsze niż… moje dziecko.

Zamilkliśmy na jakiś czas. Te słowa płynęły prosto z mojego serca, ale o dziwo, nie chciałem ich cofnąć. Kobieta do tej pory była roztrzęsiona, a tym wyznaniem wywołałem w niej zdumienie, poznałem to po mimice jej twarzy. Miałem dosyć wypominania sobie błędów przeszłości, ponieważ nam obojgu sprawiało tylko ból.

– Powiedz mi tylko, dlaczego zaczęłaś robić takie podchody, gdy pojawiła się Alessia? Dlaczego próbowałaś wrobić mnie w to, że uprawialiśmy seks?

– Myślałam, że ta kobieta…

– Alessia.

– Alessia nic dla ciebie nie znaczy. Wypytywałam o nią wujka. Miała być tylko twoją sprzątaczką. Jednak prawda okazała się inna, a od dziś jest twoją narzeczoną.

– Nic nie usprawiedliwia twojego zachowania ani tego, że podałaś mi jakieś gówno, kiedy odwiozłem cię do domu. I to praktycznie przed samą walką. Wiedziałaś, z czym to się wiąże!

– Jakiego świństwa? Nie wiem, o czym mówisz.

– Nie udawaj. Nie byłem wtedy sobą, a ty dobrze wiesz, jak to się mogło skończyć. Nie zasnąłem u ciebie sam. To coś uśpiło moją czujność, a ty mnie jeszcze rozebrałaś.

– David…

– Chociaż raz nie próbuj mydlić mi oczu, Natalie! Przestań już!

Kobieta spuściła głowę ze wstydu i pociągnęła nosem.

– Dobrze, zrobiłam to. Przyznaję się.

Prychnąłem.

– Co chciałaś tym osiągnąć? Dlaczego potem zaczęłaś mnie szantażować tymi SMS-ami? Jaki miałaś w tym cel?

– Naprawdę nie wiesz? Nie wiesz, dlaczego się tak zachowywałam? Ta kobieta odebrała mi moją rodzinę. – Wskazała palcem za siebie. – Odebrała mężczyznę, którego kochałam i wciąż kocham, który jest ojcem mojego dziecka. Dlaczego karma nie wraca? Dlaczego los karze tylko mnie, podczas gdy innym wszystko uchodzi płazem?

– Pogrążasz się, Natalie. Lepiej już nic więcej nie mów na ten temat – powiedziałem i odsunąłem jedno z krzeseł, po czym usiadłem przy stole.

Dziwny szum w uszach sprawił, że nagle zachciało mi się wymiotować od nadmiaru informacji. Po powrocie do Chicago stanowiłem oazę spokoju, a w ciągu jednego wieczoru znowu stałem się kłębkiem nerwów.

– I tak niczego nie zrozumiesz. Nie zrozumiesz, jak bardzo można kogoś kochać. Jak ciężko bywa, gdy serce walczy z rozumem. – Oparła się rękami o stół, pokręciła głową i powiedziała coś, co ponownie zwróciło moją uwagę. – Ja jednak już się z tym pogodziłam. Mam tylko nadzieję, że nie będziesz tego żałował.

– O czym ty mówisz?

– O niczym, zapomnij. Zostawię ci zdjęcia na pamiątkę, gdybyś chciał oprawić je w ramkę – szepnęła i nagle ruszyła w kierunku domu.

– Dlaczego? – zapytałem. Po tym, jak ucichł stukot jej obcasów, domyśliłem się, że się zatrzymała. – Dlaczego postanowiłaś przyprowadzić moją córkę… – z ogromnym trudem wypowiedziałem to słowo – …do mnie po tylu latach? Dlaczego nie zrobiłaś tego wcześniej? Nie wierzę, że chodzi tutaj o moje marzenia. Po prostu w to nie wierzę.

– Uwierz. W tym momencie nikt nie jest dla mnie ważniejszy od Miley. Zrobię dla niej wszystko, a ona… oprócz mnie ma jedynie ciebie. Musiała poznać swojego ojca. Musiała się dowiedzieć, kim jesteś.

Rozdział 2

Alessia

Weszłam do domu, gdzie zobaczyłam siedzącą na kanapie Adeline, a przy niej pana Browna wraz z jego żoną i… Miley. Kobieta nieoczekiwanie przykucnęła przed dzieckiem, próbując pieszczotliwym głosem przekonać ją, że jej mama zaraz wróci i od razu pojadą do domu. Gosposia jako jedyna zauważyła, w jakim stanie się znajdowałam; natychmiast zerwała się na równe nogi i podeszła do mnie.

– Czy mogłybyśmy porozmawiać, dziecko? Na górze? – Głową wskazała kierunek, a ja wciąż nie mogąc wydusić z siebie żadnego słowa, jedynie skinęłam.

Powoli pokonywałam każdy stopień. Nie miałam pewności, czy zaraz nie zemdleję. Kurczowo zaciskałam palce na poręczy i nieobecnym wzrokiem spoglądałam na plecy Adeline, która szła przede mną. Nie mogłam udawać, że to, co się wydarzyło kilka minut temu, we mnie nie uderzyło. Byłam załamana i roztrzęsiona. Wiadomość o tym, że David miał dziecko, wywróciła wszystko do góry nogami. Nie wiedziałam już, komu i w co powinnam wierzyć.

– Usiądź na łóżku. Może chcesz się czegoś napić? – zapytała gosposia, gdy weszłyśmy do pomieszczenia, w którym przebywałam, zanim na dobre przeniosłam się do sypialni Davida.

– Nie, Adeline. Niczego nie potrzebuję – odparłam cicho i usiadłam na materacu.

Złączyłam dłonie i wpatrywałam się w swoje palce. Na jednym z nich lśnił pierścionek, który przypomniał mi o tym, że nawet nie zdążyłam nacieszyć się tą piękną chwilą, która stała się ulotna. Naprawdę nie miałam pojęcia, co będzie dalej.

– Nie wiem, jak ubrać to w słowa… To, co się tutaj wydarzyło. Jeśli to prawda… Jeśli to dziecko jest jego dzieckiem… Naprawdę nigdy nie zrozumiem, dlaczego ta kobieta wciąż próbuje uprzykrzać Davidowi życie. Za każdym razem, gdy on zaczyna wierzyć, że może być szczęśliwy, pojawia się ona i zrzuca mu na głowę jakąś bombę.

– Adeline…

– Dopiero co się zaręczyliście. To powinien być wasz dzień, powinniście się nim cieszyć i celebrować go w gronie przyjaciół. Ona wszystko niszczy, nie pozwala mu być szczęśliwym…

– Adeline, zatrzymaj się na chwilę, proszę – powiedziałam i podniosłam na nią spojrzenie. – Widziałaś to dziecko, prawda? Widziałaś, jak bardzo jest podobne do Davida. Ta dziewczynka to jego czysta kopia. To jego przeszłość. Nie oszukujmy się wzajemnie, że jest inaczej. To jego córka.

Kobieta potarła dłonią twarz, a na jej czole uwydatniły się głębokie zmarszczki. Odchrząknęła głośno, a później zaczęła mówić:

– To jest tylko niewinne dziecko, które nie powinno się tutaj dzisiaj znaleźć. Nie wiem, co David usłyszy od tej kobiety, ale nie skreślaj go. Mimo wszystko powinnaś go najpierw wysłuchać, porozmawiać z nim i dopiero potem podjąć decyzję.

– Nie skreślam go… – szepnęłam i mocno przygryzłam wargę, przez co poczułam posmak krwi na języku. – Po prostu wciąż jestem w szoku. Dopóki nie usłyszę czegoś z jego ust, nie wiem, co o tym wszystkim myśleć. Jeszcze niedawno wyznał mi, że Natalie usunęła to dziecko, więc jakim cudem go okłamała? Jak mogła to wszystko ukrywać przez tyle lat?

– Nigdy nie darzyłam jej sympatią. Nie potrafiłam się do niej przekonać i jak widać, słusznie. – Adeline przykucnęła przy mnie i położyła dłoń na mojej dłoni. – Traktuję was jak swoje dzieci i byłam naprawdę szczęśliwa, gdy usłyszałam, że się zaręczyliście. Przykro mi, że musicie przechodzić przez coś takiego.

Pociągnęłam nosem i uwolniłam swoją rękę, szybko przecierając łzę, która wypłynęła mi się spod powieki.

– Przepraszam cię, Adeline, ale chciałabym zostać sama. Ten dzień jest jednocześnie najszczęśliwszym i najgorszym dniem w moim życiu.

– Rozumiem. Nie musisz się przede mną tłumaczyć, dziecko. – Kobieta wstała. – Nie chcę wam przeszkadzać, więc pójdę już do domu. Gdybyś czegoś potrzebowała, zawsze możesz do mnie zadzwonić. Nie wiem, czy dzisiejszej nocy zasnę – wydukała, a gdy nie odpowiedziałam, ruszyła w stronę drzwi.

Jeżeli chodziło o sen, bardzo pragnęłam, żeby ten wieczór się nim okazał. Chciałabym się obudzić z wiedzą, że nic takiego się nie wydarzyło, a pomiędzy nami wciąż jest tak jak dawniej. Niestety musiałam uwierzyć, że to się działo naprawdę, nawet jeśli było to dla mnie cholernie trudne.

Nagle wstałam, po czym weszłam do łazienki i odkręciłam kran z zimną wodą. Spod moich powiek wypłynęło jeszcze więcej łez, które zaczęły skapywać ciurkiem na umywalkę. Zmyłam je, opłukując twarz wodą, i popatrzyłam na swoje odbicie zaszklonym wzrokiem. Co mogło wydarzyć się dalej? Czy ta kobieta miała jeszcze coś w zanadrzu? Przełknęłam z trudem ślinę i przymknęłam powieki. Bardzo chciałam wierzyć, że David nic nie wiedział o istnieniu tej dziewczynki. Przecież na wszystko było jakieś wytłumaczenie. Okłamała go, okłamała wszystkich. Był niewinny, a ja nie mogłam obwiniać go za przeszłość. Żadne z nas nie miało na nią wpływu.

– Weź się w garść – szepnęłam, usiłując się pocieszyć, i otworzyłam oczy.

Gdy chociaż trochę udało mi się uspokoić, wyszłam z łazienki i otworzyłam drzwi balkonowe, a ciepłe powietrze natychmiast wdarło się do środka. Stanęłam na balkonie, po czym rozejrzałam się po ogrodzie i zatrzymałam spojrzenie na tarasie, gdzie dostrzegłam Davida i Natalie. Zaczęłam ich obserwować – ich rozmowa przypominała kłótnię. Nie słyszałam zbyt wiele, ale byłam w stanie dostrzec emocje, jakie nimi targały. Z podenerwowania przygryzłam wargę i po raz kolejny tego wieczoru poczułam na języku metaliczny posmak krwi. Nie chciałam być świadkiem ich rozmowy, jednak nie potrafiłam też tak po prostu wejść z powrotem do środka.

Natalie w pewnym momencie zaczęła krzyczeć, a potem płakać. Ten widok nie był przyjemny, bo mimo że nie darzyłam ją nadmierną sympatią, zrobiło mi się jej szkoda. To, co wydarzyło się chwilę później, sprawiło jednak, że poczułam się dziwnie. David wstał z krzesła, podszedł do niej i po prostu ją przytulił. Trzymał ją w swoich ramionach i próbował ją uspokoić… Oparłam się o ścianę, obserwując, jak kobieta usiłowała wydostać się z jego uścisku, a on jej na to nie pozwolił. Wypełniła mnie zazdrość i rozgoryczenie. W głębi duszy wiedziałam, że nie zrobił tego ze względu na to, że coś do niej czuł. Byłam świadoma, że jego uczucia dawno się wypaliły, a on przecież już nie raz mi to udowodnił. Jednak widok innej kobiety w jego ramionach był dla mnie bolesny.

Nie zamierzałam dłużej tego znosić. Musiałam jak najszybciej wrócić do środka, ponieważ łzy po raz kolejny zaczęły wypływać spod moich powiek. Kiedy znalazłam się w pokoju, od razu skuliłam się na łóżku, podciągając nogi pod brodę, i utonęłam we własnej rozpaczy. Przez kilka długich minut czułam się bezradna. Dopiero po jakimś czasie podniosłam dłoń i spojrzałam na pierścionek na moim palcu – był tak samo piękny jak nasze ostatnie dni, które razem spędziliśmy. Zaczęliśmy nawzajem siebie poznawać, łapać wspólny język i nagle wszystko stanęło pod znakiem zapytania. Powoli byłam tym wszystkim zmęczona. Kiedy tak leżałam, moje powieki w końcu zrobiły się ciężkie i pogrążyłam się we śnie.

– Alessia – usłyszałam męski szept i otworzyłam oczy.

Zobaczyłam siedzącego przy mnie Davida; przyjrzałam się mu wnikliwie, a potem rozejrzałam się po pomieszczeniu. Zdążyłam zauważyć, że na zewnątrz zrobiło się jasno.

– Długo tutaj jesteś?

– Dopiero co przyszedłem. Myślałem, że znajdę cię w sypialni.

– Nawet nie wiem, kiedy zasnęłam.

– Sam zasnąłem na tarasie. – Zaczął palcami niepewnie muskać moją dłoń. – Wiesz… Powinniśmy porozmawiać o tym, co się wydarzyło. Oboje zasługujemy na to, żeby wiedzieć, na czym stoimy. Jestem wykończony, ale…

Zastygł w bezruchu, zaś ja natychmiast się podniosłam do pozycji siedzącej i zaczęłam się w niego wpatrywać. Był przybity i wyglądał tak, jakby wcale nie spał, pomimo że dopiero wstał. Multum różnych emocji malowało się na jego twarzy.

– Miley jest moją córką. Nie mam już co do tego żadnych wątpliwości, bo Natalie pokazała mi test DNA – potwierdził nieco zachrypniętym głosem. – Przysięgam, że nie miałem o tym pojęcia… Podobnie jak ty, nie wiedziałem, że mam córkę.

– David, nie chcę cię rozliczać za twoją przeszłość – szepnęłam i złączyłam nasze palce, zaskakując tym samą siebie. – To część twojej historii. Coś, co jest związane z tobą. Wtedy nie mieliśmy pojęcia o swoim istnieniu, więc nie powinnam mieć teraz do ciebie żadnych pretensji.

– Alessia…

– Pozwól mi dokończyć. – Wzięłam głęboki wdech. Byłam spokojniejsza niż kilka godzin temu. Sen pomógł mi uspokoić natarczywe myśli i spojrzeć na tę sprawę zupełnie inaczej. – Jeszcze wieczorem byłam rozbita i zszokowana. Początkowo pomyślałam nawet, że mnie okłamałeś. Nic nie zwiastowało, że tego wieczoru wydarzy się coś takiego. Później jednak przypomniałam sobie, jaką jesteś osobą. Nie zrobiłbyś mi czegoś takiego. Nie okłamałbyś mnie w takiej sprawie. Dotarło do mnie, że sam po prostu o tym nie wiedziałeś.

Podniósł moją dłoń i przycisnął do niej usta, zostawiając delikatny pocałunek.

– Nigdy nie zraniłbym cię w ten sposób. Przysięgam, że nawet nie przeszło mi to przez myśl.

– Wiem… – Spuściłam wzrok, spoglądając na nasze złączone dłonie. Mężczyzna dołożył drugą rękę i zaczął wpatrywać się w złoto na moim palcu.

– To wszystko wydaje się takie zagmatwane. Nie chciałem, żeby ten dzień tak wyglądał. Chciałem, żebyś była najszczęśliwszą kobietą na świecie. Chciałem rozpocząć z tobą kolejny etap. Chciałem dać ci wszystko, czego pragniesz.

– Twoja przeszłość pewnie zacznie wpływać na naszą teraźniejszość, ale nikt nie powiedział, że przekreśli wspólną przyszłość. Wciąż chcę być szczęśliwa z tobą, lecz ciebie czekają teraz trudne dni. Jesteś ojcem i nie powinieneś zostawiać Miley.

– Nie wiem, co zrobię. Czuję się winny, pomimo że o niczym nie widziałem. Natalie ma do mnie pretensje, a tak naprawdę nie wie, jakbym się zachował. – Westchnął melancholijnie. – Chcę być odpowiedzialny. Nie jestem już niedojrzałym gnojkiem, który umywa ręce od większego problemu.

– Ta dziewczynka nie jest niczemu winna. Ty też nie jesteś.

– Wiem to. Ona niewiele jeszcze rozumie, ale gdy na mnie dzisiaj spojrzała… – Zabrał dłonie i ukrył w nich swoją twarz. – Serce biło mi tak szybko i działo się ze mną coś dziwnego. Dotychczas nie było mnie w jej życiu, lecz mam szansę to nadrobić. Najgorsze wydaje się to, że nawet nie wiem, jak to jest być ojcem. Nigdy go nie miałem. Nigdy nie miałem wzorca.

Chwyciłam go za nadgarstek, prowokując do tego, żeby na mnie spojrzał. Drugą ręką sięgnęłam do jego twarzy i musnęłam palcami policzek. Mężczyzna przymknął powieki.

– Wierzę, że zrobisz wszystko, by być dla niej najwspanialszym ojcem. To dziecko jest częścią ciebie. Ma nawet twoje oczy… – szepnęłam, a David od razu na mnie popatrzył.

– Próbowałem sobie wmówić, że tak nie jest, ale to prawda.

– Bez względu na wszystko i na sposób, w jaki się o tym dowiedziałeś, nie chcę cię rozdzielać z twoją córką. Masz prawo do tego, żeby się nią zaopiekować i zapewnić jej poczucie bezpieczeństwa. Nie możesz karać swojej córki za krzywdy, jakie w przeszłości wyrządziła ci Natalie.

– Nie zamierzam tego robić. To najgorsze, co może być dla małego dziecka.

– Nie tylko dla małego. Nie pozwól na to, żeby czuła się tak jak ja. Możesz być jeszcze prawdziwym mężczyzną dla swojej córki.

– Nie chciałem, żeby ta sytuacja cię przytłoczyła, a nasza rozmowa wywołała bolesne wspomnienia.

– Nic się nie stało – szepnęłam i posłałam mu nieznaczny uśmiech. – To wraca do mnie co jakiś czas, ale mam nadzieję, że kiedyś ten ból minie. Bądź sobą i nie postępuj tak jak nasi ojcowie.

– Zdecydowanie mam większe jaja niż oni. Chociaż wciąż przepełnia mnie jeszcze wiele emocji, przy tobie nieco się uspokoiłem. Jesteś kobietą, która naprawdę mnie rozumie i wspiera. Jesteś moim lekiem na wszystko.

Przysunęłam się bliżej i pocałowałam go w czoło.

– Kilka godzin temu zgodziłam się patrzeć z tobą w jednym kierunku. Czy nie tego właśnie wymaga miłość?

David patrzył mi prosto w oczy. W jego rozszerzonych źrenicach tkwiły szczere, niemal czyste uczucia.

– Jesteś wspaniała, Alessia, niezastąpiona. Kiedy dowiedziałem się, że to prawda… że Miley faktycznie jest moją córką, bałem się, jak na to zareagujesz.

– Przewidywałeś inny scenariusz?

– Tak. Bałem się, że będziesz chciała ode mnie odejść. Tylko to przychodziło mi wtedy do głowy.

– To nie jest powód, żeby odchodzić. Jasne, był to dla mnie ogromny szok, bo nagle dowiedziałam się, że masz córkę. Jednak nie mogę żądać od ciebie, byś zerwał z nią kontakt. Nawet nie byłabym w stanie tego zrobić. To byłoby do mnie niepodobne. Pragnę cię wspierać, tak jak ty zawsze wspierasz mnie. Pragnę być przy tobie, gdy będziesz stawiał pierwsze kroki w roli ojca.

Przysunął się, chwycił moją twarz w dłonie i zostawił delikatny pocałunek na moich ustach.

– To wiele dla mnie znaczy. Nie wiem, czy poradziłbym sobie bez ciebie.

– Poradzimy sobie razem. Nie zamierzam odchodzić. To – uniosłam dłoń, ukazując pierścionek – obietnica, że zamierzam być z tobą na dobre i na złe.

Mężczyzna się uśmiechnął. Wręcz nieśmiało, ale wydawał się wdzięczny.

– Dziękuję. Dziękuję, że w tym całym moim marnym życiu Bóg zesłał mi taki ideał, jakim jesteś.