Narzeczona. Komisarz Lara Barska (1) - Katarzyna Kulcak - ebook + audiobook
NOWOŚĆ

Narzeczona. Komisarz Lara Barska (1) ebook i audiobook

Katarzyna Kulcak

4,8

Ten tytuł dostępny jest jako synchrobook® (połączenie ebooka i audiobooka). Dzięki temu możesz naprzemiennie czytać i słuchać, kontynuując wciągającą lekturę niezależnie od okoliczności!

85 osób interesuje się tą książką

Opis

Nie wszystkie panny młode docierają do ołtarza...

Komisarz Lara Barska jest wziętą profilerką. Jej kariera jednak wisi na włosku, gdy po zabójstwie ukochanej córki traci panowanie nad swoim życiem i pogrąża się w depresji i alkoholizmie. Z marazmu wybija ją morderstwo kobiety, jak się szybko okaże – jedno z wielu. A gdy ktoś przysyła Larze starą fotografię z wizerunkiem Lidii Stachurskiej, aktorki z niedziałającego już Teatru Victoria, zaczyna rozumieć, że morderca włączył ją w swoją grę. Co nim kieruje? Dlaczego komunikuje się z Larą? I czy uda się zapobiec kolejnym śmierciom?

Katarzyna Kulcak – autorka powieści „Nieczystość” i „Chciwość”. W wolnych chwilach chodzi na spacery, czyta niezliczoną ilość książek oraz zajmuje się swoim ukochanym kotem.

Ebooka przeczytasz w aplikacjach Legimi na:

Androidzie
iOS
czytnikach certyfikowanych
przez Legimi
czytnikach Kindle™
(dla wybranych pakietów)
Windows

Liczba stron: 79

Rok wydania: 2026

Audiobooka posłuchasz w abonamencie „ebooki+audiobooki bez limitu” w aplikacjach Legimi na:

Androidzie
iOS

Czas: 2 godz. 3 min

Rok wydania: 2026

Lektor: Marcin Popczyński

Oceny
4,8 (6 ocen)
5
1
0
0
0
Więcej informacji
Więcej informacji
Legimi nie weryfikuje, czy opinie pochodzą od konsumentów, którzy nabyli lub czytali/słuchali daną pozycję, ale usuwa fałszywe opinie, jeśli je wykryje.
Sortuj według:
Mbotka_56

Dobrze spędzony czas

Polecam
00
kopyto11

Nie oderwiesz się od lektury

Krótkie fajne
00
Rubum

Nie oderwiesz się od lektury

Tak szybko przeczytałam że nawet noc zarwana po prostu genialna😀
00
BeataBazydlo

Nie oderwiesz się od lektury

polecam
00



KATARZYNA KULCAK

Narzeczona

@lindcopl

e-mail: [email protected]

Tytuł oryginału: Narzeczona

Seria: Śledztwa Lary Barskiej (t. 1)

Wszystkie prawa zastrzeżone.

Książka ani jej część nie może być przedrukowywana

ani w żaden inny sposób reprodukowana lub odczytywana

w środkach masowego przekazu bez pisemnej zgody

Wydawnictwa Lind & Co Polska sp. z o.o.

Ten e-book jest zgodny z wymogami

Europejskiego Aktu o Dostępności (EAA)

Wydanie I, 2026

Opracowanie redakcyjne: kaziki.pl

Projekt okładki: Daniel Rusiłowicz

(Grafiki wygenerowane przy użyciu AI)”

Copyright © dla tej edycji:

Wydawnictwo Lind & Co Polska sp. z o.o., Gdańsk, 2026

ISBN 978-83-68524-68-0

Dla Igi – za to, że nigdy się nie poddajesz

Fortes fortuna adiuvat

Prolog

Deszcz spływał po szybach zaniedbanego mieszkania na poddaszu, rozmywając światła miasta w srebrzyste, długie smugi. Ulica o tej porze była niemal pusta – tylko kot przemknął chyłkiem przez jezdnię i zniknął w cieniu bramy. Z oddali rozległo się szczekanie psów, które wyczuły intruza i chciały zapolować.

W środku pomieszczenia panował półmrok. Stare żarówki na suficie drżały nieznacznie. Mężczyzna siedział przy zniszczonym biurku zasypanym fotografiami i starymi kliszami. Twarz miał zmęczoną. Tyle lat milczenia i ukrywania się przed światem. Z jego oczu biły niepokój i napięcie, wiele się w nim nagromadziło bólu, lęku i odrzucenia.

Od dawna żył na granicy. Był samotnikiem. Dawni znajomi uważali go za ekscentryka i traktowali z nieufnością, a on ukrywał się w cieniu. Coraz bardziej zamykał się w sobie, aż w końcu jego świat skurczył się do czterech ścian i kilku przedmiotów, które miały dla niego znaczenie. Nie potrzebował wiele, nie liczył na zbyt dużo od życia. Odrzucił rzeczy materialne. Najważniejsze, co miał, właśnie leżało przed nim. Liczne czarno-białe fotografie ukrywające w sobie przeszłość i tajemnice.

Każde zdjęcie przedstawiało tę samą kobietę, z bladą cerą, długimi włosami, oczami zdającymi się przenikać papier. Jej wzrok towarzyszył mu od dzieciństwa. Stanowił niemilknące echo i prowokował narastającą obsesję oraz chęć poznania prawdy. Wiedział, że jego życie od dawna utraciło pozory normalności. Śnił o niej. Stała wtedy przed nim nieruchoma, w odległości kilku kroków. Czuł jej obecność, choć wiedział, że to niemożliwe. Lata spędzone w samotności pogłębiały jego przekonanie, że musi w końcu opowiedzieć jej historię. Chciał pokazać, jak bardzo wszyscy się mylili.

Nie wiedział, kiedy zaczął mówić sam do siebie. Z czasem nie był już pewien, czy słyszy własne słowa, czy też ona podsuwa mu odpowiedzi. Złapał się na tym, że zaczął prowadzić dialogi z jej spojrzeniem. Coraz częściej miał wrażenie, że kobieta czeka, aż coś zrobi. Znajdzie kogoś, komu opowie nie tylko o niej, ale i o kłamstwach, na jakich zbudowano jej życie. Musiał ujawnić sekret. Podobnie jak ona, mężczyzna też miał swoje tajemnice, dopominające się o wyjawienie.

Dlatego właśnie teraz siedział przy biurku i starannie pisał imię i nazwisko. Lara Barska. Kobieta, która musiała zrozumieć. Początkowo nieznajoma, teraz była mu bliższa niż kiedykolwiek. Czytał o niej w gazetach, widział wywiady w telewizji. Ich losy były splecione, a postać ze zdjęcia wskazała mu właściwy trop.

Zaadresowaną kopertę położył obok fotografii. Mężczyzna sięgnął po jedną z nich – przedstawiała dziewczynkę z jasnymi włosami i dołeczkami w rumianych policzkach. Dziecko było łudząco podobne do Barskiej. To udowadniało, że jego obsesja ma podstawy. Nie wymyślił sobie tego. Nie wierzył w przypadki. Byli połączeni.

Ścisnął zdjęcie tak mocno, że zadrżały mu palce. Wiedział, że to, co uczyni, będzie przełomowe. Musiał zrobić wszystko, aby zrozumiała, że jej życie to jedno wielkie kłamstwo, a najmocniej ranią nas ci, którym ufamy najbardziej. Nie miał po co żyć, był stracony. Nim jednak odejdzie z tego świata, Lara pozna prawdę. Odpowiedzi, których on szukał całe życie.

Podszedł do okna i otworzył je, wpuszczając do środka chłodne powietrze. Wychylił się. Deszcz smagał mu twarz, lecz nie drgnął. Myślami był daleko – uwięziony w fotografiach, w spojrzeniach i rzeczach, które zrobił i które nie chciały go uwolnić.

Po chwili cofnął się, schował zdjęcie do koperty i położył ją na biurku. Serce biło mu nierówno, lecz w końcu poczuł ulgę. Pierwszy raz od dawna zrozumiał, że nie będzie sam, że ktoś wejdzie w jego świat i zobaczy to, czego on sam nie był w stanie już dłużej udźwignąć. Czuł, że kobieta ze zdjęcia wciąż go obserwuje. Ocenia to, co zrobił, i wie, że nigdy nie znajdzie odkupienia. Każdy czyn miał konsekwencje, a on dawno przekroczył granice. Nie było odwrotu. Ani teraz, ani nigdy.

Rozdział 1

Przesyłka

Lara Barska próbowała przyzwyczaić się do światła. Narastający ból głowy nie pozwalał zapomnieć, że musiała wstać i stoczyć walkę z kolejnym dniem. Odwróciła się na prawy bok, zakrywając uszy poduszką. Śpiący obok mąż chrapał donośnie. Nienawidziła tego. Kiedyś martwiła się o niego, podejmując wszelkie działania, aby mu pomóc. Jednak im bardziej omijał kolejne wizyty u lekarzy, tym bardziej jej było wszystko jedno. Nieraz marzyła, żeby zasłonić mu usta dłonią i raz na zawsze pozbyć się irytujących dźwięków. Zamiast tego męczyła się już piętnaście lat. O wiele za długo – dodała w myślach.

Leżała teraz dłuższą chwilę, licząc, że narastające mdłości w końcu ustąpią. Naciągnęła na siebie kołdrę, choć na czoło wystąpiły jej kropelki potu. Lodowate stopy przysunęła do łydek mężczyzny.

Z oddali słychać było śpiew ptaków. Każdy odgłos powodował, że jej głowa eksplodowała. Żałowała, że nie zamknęła na noc okna. Wesołe trele zupełnie nie pasowały do nastroju, w jakim się obudziła. Na moment wysunęła nogę spod pościeli, by poczuć promienie wschodzącego słońca. Jednak przyjemne ciepło nie współgrało z demonami, jakie w sobie nosiła.

Nadal starała się oddychać miarowo, by nie poddać się nieuniknionemu. Ale świat nagle zawirował. Zacisnęła mocniej oczy, próbując zapanować nad wzbierającą w jej przełyku żółcią. Rozlegający się obok miarowy oddech zmieszany z wonią nieumytych zębów spotęgowały uczucie niepokoju. Zrozumiała, że nie wytrzyma. Odrzuciła kołdrę, zrywając się na równe nogi. Wybiegła z sypialni, nie dbając o to, czy obudzi męża. Drżącą ręką trzymała się balustrady, nieudolnie starając się zachować równowagę. Schody prowadzące na dół nigdy nie wydawały się jej tak długie. Przeskakiwała po dwa stopnie, chcąc jak najszybciej znaleźć się w łazience. Już na dole poślizgnęła się na parkiecie. Cudem udało jej się nie upaść. Złapała za klamkę, wbiegając do środka. Upadła na kolana, zwracając wszystko, co dotychczas wypiła. Westchnęła, zamykając oczy. Nie chciała patrzeć na wyrzucone z siebie resztki. I bez tego wiedziała, że nie znajduje się tam nic poza wypitym alkoholem. Targana torsjami, nie potrafiła sobie przypomnieć, kiedy ostatnio zjadła porządny posiłek.

Po chwili usłyszała za sobą ciche kroki. Wiedziała, że Bogdan stanął za drzwiami, zastanawiając się, czy powinien wejść czy może lepiej będzie, jeśli zostawi ją samą. Dobrze go znała i była pewna decyzji, jaką podejmie. Nachyliła się nad sedesem, chcąc pozbyć się pozostałości zalegającego na żołądku trunku. Bezskutecznie. Wyginała plecy, napinając mięśnie. Skupiła się na brudnej wodzie widocznej przed sobą, zastanawiając się, jak długo będzie musiała cierpieć. W tym momencie nie była pewna, czy bardziej żałuje stanu, do którego sama się doprowadziła, czy tego, że nie miała siły żyć.

W głębi duszy wiedziała, że choruje. Bała się jednak sama do tego przed sobą przyznać. Zainteresowała się tematem i nie potrzebowała drogich wizyt u specjalistów, aby wiedzieć, co jej dolega. Wysokofunkcjonująca depresja. Nie mogło być inaczej. Diagnozując się, poczuła ulgę, a większość jej zachowań znalazła uzasadnienie. Miała świadomość, że bez leków nigdy nie dojdzie do siebie. Nie była jednak gotowa, aby powiedzieć, że jest słaba. Straciła wolę walki i chęć do działania. Każdy dzień zdawał się taki sam. Pozbawiony sensu i celu. Budziła się i zasypiała trawiona poczuciem winy i przekonaniem, że powinna dawać z siebie więcej. Odsunęła się od znajomych, a po zakończonej służbie wracała bezpośrednio do domu, myśląc o kieliszku wina. Spała zdecydowanie zbyt dużo. Przestała o siebie dbać. Blond włosy związywała w niewielki kucyk, często zapominając wziąć kąpiel. Nie przeszkadzało jej to.

W pewnej chwili poczuła na ramieniu ciepłą dłoń męża. Zebrał jej opadające kosmyki, starając się, aby pozostały czyste. Zawsze tak robił. Kiedyś myślała, że gdy zobaczy ją w takim stanie, będzie jej wstyd. Nic bardziej mylnego. W czasie gdy wygrywał nałóg, wszystko inne przestawało mieć znaczenie. Bogdan wiele razy znosił huśtawkę nastrojów, jaką mu serwowała. Za każdym razem dbał, aby po kolejnym napadzie alkoholowym wróciła do siebie. Miała go dosyć. Idealny mężczyzna dla zupełnie nieidealnej kobiety.

– Musisz przychodzić? – warknęła niezadowolona.

Objęła rękoma sedes, nie chcąc patrzeć w oczy męża. Miała dosyć zawodu, jaki w nich widziała. Myślał, że będzie w stanie to przed nią ukryć, lecz nie był dobrym aktorem. Wiedziała, że się z nią męczył. Pogładził ją kilka razy po włosach, na co nieznacznie się wzdrygnęła.

– Przyniosłem ci okulary. Aż dziwne, że bez nich nie spadłaś ze schodów. Wybiegłaś z sypialni jakby się paliło.

– Przynajmniej miałbyś w końcu spokój – burknęła. – Połóż je na podłodze. Nie mam ochoty ich jeszcze zakładać.

Odsunął się, odkładając okulary na pralkę. Odetchnęła z ulgą. Wolała, gdy był daleko. Nie zauważyła, kiedy jego dotyk stał się męczący. Każde przesunięcie palcem po skórze pozostawiało na niej nieprzyjemne mrowienie.

– Dobrze wiesz, że nie lubię, jak tak mówisz. – Oparł się o futrynę, zakładając ręce. – Jesteś moją żoną i gdy braliśmy ślub, obiecałem, że będę się tobą opiekował. Na dobre i na złe. W zdrowiu i w chorobie. Niezależnie od tego, jak bardzo chcesz mnie odtrącić, dobrze wiesz, że nie odpuszczę.

Wytarła mokre palce w znoszoną koszulkę. Myszka Miki wpatrywała się w nią szyderczo. Trzymając się kurczowo toalety, wstała. Nogi nadal miała drżące, a uczucie niepokoju przyczepiło się do niej, oblepiając zaciekle. Uniosła wzrok gotowa spojrzeć w oczy mężczyźnie, którego, jak jej się wydawało, kochała. Oddychała ciężko. Nie miała ochoty na kolejne starcie. Odwróciła się i sięgnęła po okulary.

– Przepuść mnie – poleciła ostro. – Nie mam nastroju, aby przebywać z tobą w jednym pomieszczeniu. – Podeszła do męża, lecz ten nawet nie drgnął. – Naprawdę musisz mi to utrudniać?

Mierząc ją od stóp do głów, w końcu się przesunął. Zrobił to na tyle nieznacznie, że przechodząc obok, musiała go dotknąć. Mimowolnie się wzdrygnęła. Ruszyła w stronę kuchni w nadziei, że mocna kawa postawi ją na nogi. Bogdan podążał za nią niczym cień. Usiadł przy wyspie kuchennej, obserwując, jak metodycznie przygotowywała gorący napój. Skupianie się na rutynowych, powtarzalnych czynnościach pozwalało, aby na chwilę ciemność znikała.

– Wiesz, że nie możemy odkładać rozmowy o tym, co się stało – podjął. – Minął już rok. To, jak żyjemy, nie doprowadzi do niczego dobrego.

Oparł głowę na rękach, przez co jego i tak tłuste policzki zrobiły się dwa razy większe. Czuła, jak się w nią wpatrywał. Skupiła się na kawie płynącej z dysz ekspresu jakby od tego miało zależeć jej życie. Krople skapywały jedna za drugą, wybijając własny rytm w jej obolałej głowie. Nie miała ochoty rozmawiać. Wszystko, co chciała powiedzieć, już dawno z siebie wyrzuciła. Żadne słowa nie spowodowałyby, że poczułaby ulgę.

– Nie musisz wyjść do pracy? – zapytała, patrząc na zegarek. Dochodziła siódma.

– Zaraz zostawię cię w spokoju – odparł. – Pamiętaj, że Marceliny nie ma z nami i musimy się z tym pogodzić.

Milczała. Musiała zapanować nad złością, jaka w niej narastała. Fakt, że mąż stanął na nogi i żył jakby nic się nie stało, powodował, że robiło jej się niedobrze.

– Zejdź mi z oczu – poleciła, sięgając po kubek. – Jesteś żałosny w udawaniu, że śmierć naszej córki nic dla ciebie nie znaczyła. Nie mam siły na ciebie patrzeć. W przeciwieństwie do ciebie Marcelina była dla mnie całym światem.

Nie odpowiedział. Bez słowa odsunął krzesło i skierował się na piętro. Usiadła przy stole, patrząc na podwórko. Domek na drzewie nadal tam był. Nieco zniszczony upływem czasu przypominał jej lata, w których myślała, że zło nigdy ich nie dosięgnie. Na myśl o córce czuła ból w klatce piersiowej. Żałowała, że nie była lepszą matką i pozwoliła, aby dziecko dorastało w cieniu jej pracy. Nie zwróciła uwagi, kiedy Bogdan wyszedł. Zatopiona we własnych myślach, odcinała się od niego. Strata, jaką czuła, była wyłącznie jej i nie chciała się dzielić żałobą.

Słońce poranka coraz bardziej wdzierało się do domu przez żaluzje, które zapomniała zasłonić poprzedniego wieczoru. Światło padało na zabałaganione biurko stojące w kącie salonu, stos książek i notatek porozrzucanych na blacie. W powietrzu unosił się zapach niedopitej kawy. Przeszła do salonu i usiadła na skraju łóżka. Wpatrywała się w swoje odbicie w szybie. Włosy pozostały w nieładzie po tym, jak zerwała się z łóżka. Nie zdążyła się nawet porządnie uczesać. Oczy miała zmęczone, z widocznymi cieniami – efekt wielu godzin pracy, wypitego alkoholu i przewracania się z boku na bok, gdy po raz kolejny nie mogła zasnąć. Poprawiła koszulkę, wzdychając cicho. Musiała się przygotować do pracy.

Wzięła zimny prysznic, dzięki czemu rozbudziła się na tyle, aby zacząć normalnie funkcjonować. Sięgnęła po leżącą na fotelu ciemnogranatową marynarkę i narzuciła ją na czarny golf, który dobrze maskował jej zaokrągloną sylwetkę. Dobrała do tego jeansy i wygodne buty. Była gotowa. Jak zwykle nie zdecydowała się na makijaż – nie miała do tego cierpliwości. Jedyne kosmetyki, jakich używała, to kremy przeciwzmarszczkowe, które i tak niewiele pomagały w ukryciu upływającego nieubłaganie czasu.

Wychodząc z sypialni, usłyszała dzwonek domofonu. Spojrzała na zegarek. Dochodziła dziewiąta. Znowu była spóźniona. Nie spodziewała się nikogo o tak wczesnej porze. W wizjerze rozpoznała znajomego listonosza. Otworzyła zaniepokojona.

– Dzień dobry, panie Dutkiewicz – rzuciła. – Coś się stało?

– Dzień dobry pani – powiedział mężczyzna, podając jej kopertę formatu A4. – Przesyłka bez nadawcy.

Zmarszczyła brwi, odbierając paczkę. Pożółkła koperta była szorstka, nie miała żadnego znaku identyfikującego autora. Na lekko chropowatej fakturze papieru odbijało się wyłącznie jej imię i nazwisko zapisane czarnym atramentem.

– Dzięki – mruknęła, zamykając drzwi.

Wróciła do salonu, odkładając kopertę na stole obok kubka z resztkami napoju. Przez chwilę przyglądała się jej w oczekiwaniu, że sama zdradzi skrywane tajemnice. W końcu ostrożnie rozerwała papier i wysunęła zawartość. W środku znajdowała się jedna stara fotografia. Czarno-białe zdjęcie przedstawiało młodą kobietę w eleganckiej sukience z lat pięćdziesiątych. Siedziała na drewnianym krześle z lekkim uśmiechem na ustach. Włosy miała długie, falowane, a jej spojrzenie zdawało się przenikać przez obiektyw aparatu. Odwróciła fotografię. W prawym dolnym rogu dostrzegła zapisaną starannie datę „1957 r.” i jedno słowo, napisane tym samym odcieniem atramentu, co jej dane na kopercie: „Pamiętaj”.

Lara poczuła dziwny ucisk w żołądku. Nie wiedziała jeszcze dlaczego, ale coś w uchwyconej pozie ją zaniepokoiło. Miała wrażenie, że twarz kobiety jest znajoma, choć nie potrafiła powiedzieć, skąd w jej głowie pojawiły się takie przypuszczenia. Spojrzała przez okno. Świat zdawał się zupełnie taki sam, jak jeszcze przed kilkoma minutami. Nie mogła pozbyć się wrażenia, że otrzymana przesyłka będzie początkiem czegoś nowego.

Drgnęła wystraszona na dźwięk telefonu. Wiedziona instynktem natychmiast pobiegła, aby odebrać. Zobaczyła na ekranie niezidentyfikowany numer, a jej serce przyspieszyło. Przeciągnęła zieloną słuchawkę, nie zastanawiając się nad konsekwencjami.

– Komisarz Lara Barska – powiedziała szybko.

W słuchawce panowała cisza. Spojrzała na wyświetlacz, chcąc się upewnić, że połącznie nie zostało zakończone. Zegar odliczał jednak kolejne sekundy połączenia.

– Barska – rozpoznała głos inspektora policji Grzegorza Lipskiego – przyjedź jak najszybciej na komendę. Mamy problem.

DALSZA CZĘŚĆ DOSTĘPNA W WERSJI PEŁNEJ

Spis treści

Prolog

Rozdział 1

Przesyłka

Rozdział 2

Pierwsza ofiara

Rozdział 3

Wspomnienia sprzed lat

Rozdział 4

Kolejne fotografie

Rozdział 5

Ukryte powiązania

Rozdział 6

Ślad w teatrze

Rozdział 7

Zagubiona tożsamość

Rozdział 8

Gra psychologiczna

Rozdział 9

Morderca w cieniu

Rozdział 10

Ostatnie zdjęcie

Rozdział 11

Pościg

Rozdział 12

Finał w teatrze

Epilog

Od autorki