Brutalna prawda o ekologii - Dlaczego wiemy wszystko i nadal żyjemy tak samo - Max Paradox - ebook

Brutalna prawda o ekologii - Dlaczego wiemy wszystko i nadal żyjemy tak samo ebook

Max Paradox

0,0
29,99 zł

-50%
Zbieraj punkty w Klubie Mola Książkowego i kupuj ebooki, audiobooki oraz książki papierowe do 50% taniej.

Dowiedz się więcej.
Opis

To nie jest książka o segregowaniu śmieci.
To nie jest poradnik, jak zostać bardziej „eko”.
To nie jest zielona propaganda.

To bezlitosne lustro.

„Brutalna prawda o ekologii” to szczera, momentami niewygodna analiza naszej współczesnej relacji z klimatem, konsumpcją, komfortem i własnym sumieniem. Max Pradox rozkłada na czynniki pierwsze to, czego nie chcemy nazwać wprost: sprzeczność między tym, co wiemy, a tym, jak żyjemy.

Dlaczego wierzymy w technologię, ale nie w ograniczenia?
Dlaczego chcemy zmiany, ale nie chcemy jej kosztu?
Dlaczego oburzamy się na korporacje, a jednocześnie podtrzymujemy system?
Dlaczego planeta przetrwa, a my niekoniecznie?

Ta książka nie daje prostych odpowiedzi.
Nie uspokaja.
Nie głaszcze.

Zostawia czytelnika z jednym pytaniem:
czy naprawdę chcemy zmiany – czy tylko chcemy o niej mówić?

Jeśli szukasz pocieszenia, to nie tutaj.
Jeśli szukasz prawdy, nawet tej niewygodnej – witaj.

Ebooka przeczytasz w aplikacjach Legimi lub dowolnej aplikacji obsługującej format:

EPUB
PDF

Liczba stron: 101

Rok wydania: 2026

Oceny
0,0
0
0
0
0
0
Więcej informacji
Więcej informacji
Legimi nie weryfikuje, czy opinie pochodzą od konsumentów, którzy nabyli lub czytali/słuchali daną pozycję, ale usuwa fałszywe opinie, jeśli je wykryje.


Podobne


INTRO

Ekologia jest nową religią.

Ma swoje święte symbole.Ma swoje grzechy.Ma swoje odpusty.

I ma swoje plastikowe torby wielokrotnego użytku, które masz w domu w liczbie siedemnastu, bo za każdym razem zapominasz tej jednej, która „miała być zawsze w samochodzie”.

Świat płonie.

Topnieją lodowce.Zwierzęta wymierają.Ocean ma w sobie więcej plastiku niż twoja szuflada z kablami.

A ty stoisz przy kasie i zastanawiasz się, czy wziąć papierową torbę za 70 groszy, żeby poczuć się przez trzy minuty lepszym człowiekiem.

To jest właśnie współczesna ekologia.

Nie planeta.Nie klimat.Nie fakty.

Tylko emocje.

• Chcesz wierzyć, że jesteś po dobrej stronie historii.• Chcesz mieć poczucie kontroli nad czymś, nad czym realnie nie masz żadnej kontroli.• Chcesz segregować śmieci, żeby nie musieć segregować własnych decyzji życiowych.

Ekologia jest dziś bardziej o tobie niż o Ziemi.

Bo planeta nie potrzebuje twojej bawełnianej torby.Planeta przetrwała meteoryty.Planeta przetrwała epoki lodowcowe.Planeta przetrwa też ciebie.

To ty nie przetrwasz jej reakcji.

Ale to nie jest książka o klimacie.

To książka o tobie w klimacie.

O twoim sumieniu.O twoim Instagramie.O twoim kubku termicznym z napisem „There is no Planet B”, który został wyprodukowany w Chinach, przewieziony statkiem, ciężarówką i jeszcze zapakowany w trzy warstwy folii.

Ironia jest wbudowana w system.

• Kupujesz ekologiczne warzywa zapakowane w plastik.• Pijesz sojowe latte w jednorazowym kubku.• Oburzasz się na korporacje, ale kochasz darmową dostawę następnego dnia.

To nie jest hipokryzja.

To jest model biznesowy.

Ekologia stała się stylem życia klasy średniej.

Nie biednej.Nie naprawdę zagrożonej.Nie tej, która liczy każdy grosz.

Bo kiedy masz wybór między najtańszym produktem a „ekologicznym”, różnica w cenie to luksus.

• Luksus moralny.• Luksus ideologiczny.• Luksus poczucia wyższości.

Najłatwiej ratować świat z poziomu dobrze ogrzanego mieszkania.

Najgłośniej krzyczą ci, którzy mają klimatyzację.

Najbardziej przejmują się emisją CO2 ci, którzy latają na wakacje trzy razy w roku, ale już z offsetem.

Offset to współczesny odpust.

Zapłacisz.Dostaniesz certyfikat.Grzech wymazany.

Świat jest skomplikowany.

Ale my kochamy proste narracje.

• My dobrzy.• Oni źli.• My świadomi.• Oni nieedukowani.

Problem w tym, że planeta nie reaguje na twoją tożsamość.

Nie obchodzi jej, czy jesteś „świadomy”.Nie obchodzi jej, czy masz butelkę z filtrem.Nie obchodzi jej, czy czujesz się winny.

Atmosfera nie czyta twoich postów.

Ekologia jest dziś polem bitwy.

Politycznej.Kulturowej.Pokoleniowej.

Jedni mówią: „To przesada”.Drudzy mówią: „To koniec świata”.

A większość mówi: „Dobra, ale czy mogę jeszcze zjeść burgera?”.

W tle są liczby.

Twarde.Bezlitosne.Nudne.

Ale nikt nie chce słuchać liczb.

Ludzie chcą emocji.

Chcą obrazków topniejących lodowców.Chcą filmików z żółwiem zaplątanym w słomkę.Chcą czuć coś.

Bo kiedy czujesz, masz wrażenie, że działasz.

• Wzruszenie zastępuje strategię.• Oburzenie zastępuje odpowiedzialność.• Post zastępuje działanie.

Największą ulgę daje kliknięcie „udostępnij”.

Ekologia jest też biznesem.

Gigantycznym.

Zielone fundusze.Zielone certyfikaty.Zielone obligacje.Zielone kampanie marketingowe.

Zielone wszystko.

Kolor nadziei.Kolor pieniędzy.

Firmy nie kochają planety.

Firmy kochają trend.

A trend jest prosty.

• Jeśli ludzie chcą czuć się ekologicznie, sprzedaj im uczucie.• Jeśli chcą plastik bez plastiku, nazwij go inaczej.• Jeśli chcą neutralności klimatycznej, policz to kreatywnie.

Greenwashing nie jest wypadkiem przy pracy.

To strategia.

Ale nie tylko firmy są winne.

Ty też.

Bo kupujesz.

Bo lajkujesz.

Bo wierzysz.

Chcesz być częścią rozwiązania.

Nawet jeśli nie rozumiesz problemu.

I tu zaczyna się najciekawsza część.

Ekologia jako tożsamość.

Nie jako nauka.Nie jako inżynieria.Nie jako ekonomia.

Tylko jako znak przynależności.

• Masz elektryczny samochód, więc jesteś postępowy.• Jesz mięso, więc jesteś zacofany.• Nie jesz mięsa, więc jesteś moralnie wyżej.

Dyskusja nie dotyczy faktów.

Dotyczy statusu.

A status zawsze wygrywa z rozsądkiem.

Zauważ, jak bardzo temat ekologii jest osobisty.

Jak szybko rozmowa o klimacie zamienia się w rozmowę o tym, kim jesteś.

Bo jeśli przyznasz, że system jest większy niż twoje wybory konsumenckie, to tracisz iluzję wpływu.

A bez iluzji wpływu zostaje bezradność.

A bezradność jest nie do zniesienia.

Więc robimy to, co umiemy najlepiej.

Upraszczamy.

• Segreguję śmieci, więc jest okej.• Mam bidon, więc jest okej.• Wyłączyłem światło, więc jest okej.

Nie jest.

Ale to nie znaczy, że wszystko jest bez sensu.

To znaczy tylko tyle, że problem jest większy niż twoja kuchnia.

Większy niż twoje zakupy.Większy niż twoje sumienie.

Ekologia dotyka wszystkiego.

Transportu.Energetyki.Przemysłu.Rolnictwa.Geopolityki.

I twojego ego.

Bo ego chce być dobre.

Ego chce być świadome.

Ego chce być po właściwej stronie.

Ta książka nie będzie mówić, co masz robić.

Nie będzie listy pięciu kroków do uratowania świata.

Nie będzie moralnego kazania.

Będzie coś gorszego.

Lustro.

Zobaczysz w nim siebie z bawełnianą torbą i tanim biletem lotniczym.

Zobaczysz swoje oburzenie i swoje wygody.

Zobaczysz, jak łatwo mówisz „oni powinni”, a jak rzadko mówisz „ja mogę z czegoś zrezygnować”.

Ale spokojnie.

Nie będziemy się tu biczować.

Nie będziemy też udawać, że wszystko to spisek albo że wszystko zależy od jednego wyboru przy półce z nabiałem.

Będzie niewygodnie.

• Bo nie jesteś ani bohaterem, ani potworem.• Bo system jest większy niż twoje intencje.• Bo twoje intencje często kończą się tam, gdzie zaczyna się wygoda.

Ekologia to nie tylko klimat.

To styl życia.To marketing.To polityka.To biznes.To twoja tożsamość.

I to twoje usprawiedliwienia.

Witaj w świecie, w którym plastikowa słomka jest większym problemem medialnym niż globalne łańcuchy dostaw.

Witaj w świecie, w którym czujesz się winny za torebkę, ale nie za model gospodarczy.

Witaj w świecie, w którym chcesz uratować planetę, ale nie kosztem własnego komfortu.

To nie będzie książka o drzewach.

To będzie książka o ludziach.

O tobie.

O mnie.

O naszej potrzebie bycia dobrym, bez rezygnowania z czegokolwiek.

Rozdział 1 – Ekologiczne sumienie w promocji

Ekologia zaczyna się przy kasie.

Nie w laboratorium.Nie w parlamencie.Nie w kopalni.

Przy kasie.

Tam, gdzie decyzje są szybkie, emocjonalne i lekko podszyte poczuciem winy.

Patrzysz na dwa produkty.

Jeden tańszy.Drugi „eko”.

Zielona etykieta.Liść.Hasło o planecie.

I nagle czujesz, że to nie jest zwykły zakup.

To test moralny.

• Jeśli wybierzesz tańszy, jesteś częścią problemu.• Jeśli wybierzesz droższy, jesteś częścią rozwiązania.• Jeśli wybierzesz droższy, możesz o tym opowiedzieć.

Cena to nie tylko pieniądz.

To emocja.

To sygnał.

To sposób na kupienie sobie czystszego sumienia.

Problem w tym, że sumienie jest bardzo tanie w produkcji.

Wystarczy kilka słów.

„Naturalny”.„Bio”.„Zrównoważony”.„Odpowiedzialny”.

Nikt nie czyta drobnego druku.

Bo nie chodzi o skład.

Chodzi o narrację.

Green marketing działa, bo działa twoja potrzeba bycia dobrym.

Nie potrzebujesz dowodu.

Potrzebujesz potwierdzenia.

• Potwierdzenia, że jesteś świadomy.• Potwierdzenia, że nie jesteś obojętny.• Potwierdzenia, że robisz coś.

Nawet jeśli to „coś” to 1,50 zł więcej za opakowanie.

Ekologiczne sumienie jest wygodne.

Nie wymaga rewolucji.

Nie wymaga zmiany systemu.

Wymaga decyzji przy półce.

A półka jest bezpieczna.

Nie zmusza cię do konfrontacji z własnym stylem życia.

Nie każe ci rezygnować z samochodu.

Nie każe ci przestać latać.

Każe ci wybrać wersję premium.

• Premium jogurt.• Premium torba.• Premium moralność.

Korporacje zrozumiały to szybciej niż aktywiści.

Bo aktywiści chcą zmiany.

A korporacje chcą sprzedaży.

I sprzedaż wygrywa.

Zobacz, jak łatwo wchłonęliśmy narrację, że zmiana świata zaczyna się od wyborów konsumenckich.

Nie od polityki energetycznej.Nie od przemysłu ciężkiego.Nie od infrastruktury.

Od ciebie i twojego koszyka.

To piękna historia.

Demokratyczna.

Każdy ma głos.

Każdy może „zagłosować portfelem”.

Brzmi dobrze.

Prawie romantycznie.

Tylko że twój portfel jest ograniczony.

A system jest nieporównywalnie większy.

• Możesz kupić ekologiczne jajka.• Ale nie zmienisz globalnego transportu morskiego.• Możesz zrezygnować z plastikowej słomki.• Ale nie zatrzymasz produkcji miliardów ton plastiku rocznie.

To nie znaczy, że twoje wybory są bez znaczenia.

To znaczy tylko tyle, że znaczenie zostało sprytnie przeskalowane.

Zrobiono z ciebie głównego bohatera.

Bo łatwiej zarządzać bohaterem niż systemem.

Ekologiczne sumienie działa jak subskrypcja.

Opłacasz je regularnie.

Przy zakupach.Przy kawie.Przy wyborze kosmetyków.

I czujesz, że jesteś w porządku.

To uczucie jest warte więcej niż produkt.

Bo produkt się zużyje.

Uczucie zostaje.

Na kilka godzin.

Do następnego zakupu.

A potem zaczyna się od nowa.

Najciekawsze jest to, że im bardziej świat się komplikuje, tym bardziej upraszczamy odpowiedzialność.

Zamiast pytać:

Dlaczego system działa w ten sposób?

Pytamy:

Czy ta butelka jest z recyklingu?

• Redukujemy globalny problem do lokalnej decyzji.• Redukujemy ekonomię do etykiety.• Redukujemy politykę do wyboru koloru opakowania.

I czujemy ulgę.

Bo lokalna decyzja jest w zasięgu ręki.

Globalny system nie.

Ekologia w wersji konsumenckiej to terapia.

Terapia na bezsilność.

Daje ci poczucie wpływu.

Nawet jeśli ten wpływ jest symboliczny.

A symbole są potężne.

Ludzie umierali za symbole.

Dziś płacą za nie więcej przy kasie.

Nie chodzi o to, że wszystko to jest oszustwem.

Nie chodzi o to, że nie ma sensu wybierać mądrzej.

Chodzi o proporcje.

O skalę.

O iluzję.

Bo jeśli naprawdę wierzysz, że kupując ekologiczny szampon, zmieniasz świat, to system wygrał.

Nie dlatego, że robisz coś złego.

Dlatego, że robisz coś małego i wierzysz, że to dużo.

A wiara w „dużo” uspokaja.

I uspokojony konsument nie pyta o więcej.

Nie pyta o strukturę.

Nie pyta o interesy.

Nie pyta, kto naprawdę zarabia na tej zielonej rewolucji.

Zielona rewolucja ma sponsorów.

Ma akcjonariuszy.

Ma budżety marketingowe większe niż budżety małych państw.

Ale ty widzisz tylko półkę.

I etykietę.

I cenę.

I swoje sumienie.

To wystarczy.

Na razie.

To dopiero początek.

Rozdział 2 – Segreguj, więc jesteś

Segregacja śmieci to współczesny rytuał oczyszczenia.

Nie myjesz już rąk z grzechu.

Myjesz opakowanie po jogurcie.

I zdejmujesz folię.

Oddzielasz papier od plastiku.

Plastik od szkła.

Szkło od bio.

Bio od zmieszanych.

Zmieszane od poczucia winy.

Czujesz, że to coś znaczy.

Bo to wymaga wysiłku.

Musisz wiedzieć, gdzie co wrzucić.

Musisz pamiętać, że karton po mleku to nie karton.

Musisz sprawdzić, czy korek zostaje przy butelce.

• Myślisz, że jesteś częścią większego procesu.• Myślisz, że to realna zmiana.• Myślisz, że ktoś to później mądrze wykorzysta.

Nie zawsze.

Czasem tak.

Czasem nie.

Ale to nie jest najważniejsze.

Najważniejsze jest to, że czujesz się odpowiedzialny.

System w genialny sposób przerzucił ciężar moralny na obywatela.

Nie na producenta.

Nie na projektanta opakowania.

Nie na korporację, która generuje miliony ton plastiku.

Na ciebie.

Bo ty masz trzy kosze.

Albo cztery.

Albo pięć.

Im więcej koszy, tym bardziej jesteś zaangażowany.

To działa jak gra.

Prawidłowe wrzucenie daje satysfakcję.

Źle wrzucone powoduje lekki dyskomfort.

Wyrzuciłeś coś do złego pojemnika?

Masz ochotę to poprawić.

Bo nie chodzi o śmieci.

Chodzi o tożsamość.

• Segregujesz, więc jesteś świadomy.• Segregujesz, więc jesteś lepszy niż „ci, którzy mają to gdzieś”.• Segregujesz, więc należysz do cywilizowanego świata.

A kiedy widzisz kogoś, kto wrzuca wszystko do jednego worka, coś w tobie drży.

Nie dlatego, że planeta właśnie upadła.

Dlatego, że ktoś złamał rytuał.

Rytuały są ważne.

Dają strukturę.

Dają poczucie sensu.

Dają iluzję kontroli.

Segregacja śmieci jest jednym z niewielu obszarów, gdzie masz jasne zasady.

• Plastik tu.• Papier tu.• Szkło tu.• Reszta tam.

Prosto.

Logicznie.

Czarno na białym.

Szkoda, że świat nie jest tak prosty.

Bo w tym samym czasie, kiedy ty starannie zgniatasz butelkę, globalny przemysł produkuje kolejne miliony.

Kiedy odkręcasz korek, gdzieś powstaje nowe opakowanie, którego nikt nie będzie recyklingował.

Nie dlatego, że ludzie są źli.

Dlatego, że to się opłaca.

Ale ty nie widzisz tej skali.

Widzisz swoją kuchnię.

Widzisz kosz.

Widzisz własne wybory.

I to jest wygodne.

Bo globalna skala paraliżuje.

Lokalna daje poczucie sprawczości.

Segregacja stała się moralnym minimum.

Jeśli nie segregujesz, jesteś podejrzany.

Jeśli segregujesz, jesteś normalny.

Nie bohater.

Normalny.

Tak działa podniesienie poprzeczki.

Co kiedyś było cnotą, dziś jest standardem.

I to dobrze.

Ale zobacz, jak łatwo standard zamienia się w zasłonę.

• Segreguję, więc robię swoje.• Segreguję, więc mam czyste ręce.• Segreguję, więc problem jest gdzie indziej.

Problem zawsze jest gdzie indziej.

W Chinach.

W Indiach.

W Afryce.

W korporacjach.

W politykach.

Rzadko w nas.

Bo my mamy kosze.

W pewnym momencie segregacja przestaje być narzędziem.

Staje się symbolem.

Symbolem odpowiedzialności obywatelskiej.

Symbolem nowoczesności.

Symbolem przynależności do „świadomego społeczeństwa”.

Nie segregujesz?

Jesteś zacofany.

Nie ogarniasz.

Nie czytasz.

Nie dbasz.

A może po prostu jesteś zmęczony.

Może nie masz przestrzeni mentalnej na analizowanie, czy to jest kompozyt.

Może pracujesz 10 godzin dziennie.

Może wychowujesz dzieci.

Może ledwo wiążesz koniec z końcem.

Ekologia bywa luksusem poznawczym.

Wymaga czasu.

Wymaga wiedzy.