Brutalna prawda o terapii i psychologach - Dlaczego świadomość nie wystarczy, proces nie zastąpi decyzji, a nikt nie zrobi życia za ciebie - Max Paradox - ebook

Brutalna prawda o terapii i psychologach - Dlaczego świadomość nie wystarczy, proces nie zastąpi decyzji, a nikt nie zrobi życia za ciebie ebook

Max Paradox

0,0

Opis

To nie jest książka przeciw terapii.
To książka przeciw złudzeniom.

„Brutalna prawda o terapii i psychologach” rozbiera współczesną kulturę rozwoju osobistego na czynniki pierwsze. Bez moralizowania. Bez taniej prowokacji. Bez dawania gotowych rozwiązań.

To satyra, która boli, bo trafia.

Autor punktuje:
– modę na bycie „w procesie” bez podejmowania decyzji,
– uzależnienie od analizowania zamiast działania,
– granice, które chronią przed światem, ale nie przed własnymi wymówkami,
– relacje, w których partner ma być terapeutą, regulatorem i zbawcą,
– cierpienie jako nową tożsamość.

To książka dla ludzi, którzy chodzą na terapię.
Dla tych, którzy ją rozważają.
I dla tych, którzy mają już dość psychologicznego języka bez realnych zmian.

Nie znajdziesz tu porad.
Nie znajdziesz checklist.
Nie znajdziesz ćwiczeń.

Znajdziesz lustro.

I jeśli będziesz czytać uważnie, możesz zobaczyć w nim siebie.

Ebooka przeczytasz w aplikacjach Legimi na:

Androidzie
iOS
czytnikach certyfikowanych
przez Legimi
Windows

Liczba stron: 91

Rok wydania: 2026

Odsłuch ebooka (TTS) dostepny w abonamencie „ebooki+audiobooki bez limitu” w aplikacjach Legimi na:

Androidzie
iOS
Oceny
0,0
0
0
0
0
0
Więcej informacji
Więcej informacji
Legimi nie weryfikuje, czy opinie pochodzą od konsumentów, którzy nabyli lub czytali/słuchali daną pozycję, ale usuwa fałszywe opinie, jeśli je wykryje.


Podobne


INTRO

Wszyscy jesteśmy dziś w terapii.

Albo przynajmniej mówimy, że jesteśmy.

To brzmi dobrze.Dojrzale.Nowocześnie.

„Pracuję nad sobą” to nowe „chodzę na siłownię”, tylko bez potu i z większą ilością chusteczek.

Psycholog stał się fryzjerem duszy.Psychoterapeuta – stylistą emocji.A trauma?Trauma jest teraz jak gluten. Ma ją każdy. Nawet jeśli nie wie skąd.

Nie zrozum mnie źle.Ludzie cierpią.Naprawdę.

Ale coś się wydarzyło po drodze.

• Smutek zmienił nazwę na „proces”.• Zwykłe zmęczenie zostało przemianowane na „wypalenie egzystencjalne”.• A bycie dupkiem stało się „stawianiem granic”.

Granice są teraz wszędzie.Granice wobec rodziców.Granice wobec partnera.Granice wobec szefa.Granice wobec psa.

Najlepiej jeszcze granica wobec kuriera.

Terapia stała się nową religią klasy średniej.Ma swoje rytuały.Ma swoje słowa-klucze.Ma swoje dogmaty.

„To nie twoja wina.”„Masz prawo tak czuć.”„Twoje emocje są ważne.”

Są.

Tylko czasem są też dramatycznie niedojrzałe.

Ale tego już nie mówimy.

Bo żyjemy w epoce, w której wszystko jest wytłumaczalne.Twoja zdrada?Styl przywiązania.

Twoje wybuchy?Nieprzepracowana relacja z matką.

Twoja bierność?Mechanizm obronny.

Wspaniale.

Nikt nie jest odpowiedzialny.Wszyscy są w procesie.

Psycholog nie jest już kimś, do kogo idziesz, gdy naprawdę toniesz.To ktoś, do kogo chodzisz, bo tak wypada.

Bo LinkedIn.Bo Instagram.Bo koleżanka z pracy „odblokowała w sobie wewnętrzne dziecko”.

Wewnętrzne dziecko to w ogóle fenomen.

• Ma 7 lat i kartę stałego klienta.• Płacze przy każdej decyzji.• I domaga się lodów emocjonalnych o 22:30.

I my je karmimy.Bo przecież trzeba być dla siebie czułym.

Czułość jest piękna.Dopóki nie zamienia się w wymówkę.

Nie chodzi o to, że terapia jest zła.Chodzi o to, że stała się produktem.

Pakiet 50 minut.Pakiet 10 sesji.Pakiet premium z uważnym spojrzeniem i kawą z mlekiem roślinnym.

Cierpienie zostało uporządkowane w kalendarzu Google.

Wtorek 18:00 – rozpad osobowości.Czwartek 19:00 – praca z lękiem.Sobota – joga i afirmacje, żeby to wszystko jakoś spiąć.

Psycholog nie jest już tylko specjalistą.Jest też marką osobistą.

Ma logo.Ma estetyczne zdjęcia.Ma cytaty na pastelowym tle.

• „Twoje tempo jest wystarczające.”• „Nie musisz być produktywny.”• „Oddychaj.”

Oddychamy.A potem wracamy do pracy, w której nienawidzimy ludzi.

I znowu oddychamy.

To nie będzie książka przeciwko terapii.

To będzie książka o tym, co z nią zrobiliśmy.

O tym, jak z bólu zrobiliśmy tożsamość.Jak z diagnozy zrobiliśmy wizytówkę.Jak z introspekcji zrobiliśmy hobby.

I jak w tym wszystkim zgubiliśmy coś bardzo niewygodnego.

Odpowiedzialność.

Bo łatwiej powiedzieć:„Mam taki schemat.”

Niż:„Zachowałem się jak idiota.”

Witaj w świecie, w którym każdy coś „przepracowuje”,a mało kto naprawdę dorasta.

Tu będziemy mówić rzeczy, których nie wrzuca się na Instagram.

I które czasem bolą bardziej niż rachunek za sesję.

Rozdział 1 – Każdy ma traumę. Nawet jeśli jej nie pamięta.

Kiedyś trauma była czymś rzadkim.

Wojna.Wypadek.Przemoc.

Dziś trauma jest jak aplikacja w telefonie.Masz ją.Tylko jeszcze jej nie otworzyłeś.

Jeśli czujesz niepokój – trauma.Jeśli nie czujesz nic – wyparcie traumy.Jeśli czujesz za dużo – oczywiście trauma.

To wygodne.

Bo trauma wyjaśnia wszystko.

• Spóźniasz się chronicznie, bo twoje dzieciństwo było niestabilne.• Krzyczysz na partnera, bo nikt nie słuchał twoich potrzeb w wieku pięciu lat.• Nie oddzwaniasz do ludzi, bo twój układ nerwowy jest przeciążony.

Układ nerwowy stał się celebrytą.

Regulujemy go.Kojimy go.Tulimy go.

A on dalej reaguje jak rozkapryszony nastolatek.

Trauma to dzisiaj najbezpieczniejsza etykieta.

Nie mówi: „jestem niedojrzały”.Nie mówi: „nie radzę sobie”.Nie mówi: „nie chce mi się”.

Mówi: „to system przetrwania”.

Brzmi poważnie.

Brzmi naukowo.

Brzmi tak, że nikt nie zadaje dodatkowych pytań.

Problem w tym, że kiedy wszystko jest traumą, nic nią nie jest.

Prawdziwe cierpienie istnieje.

Ale inflacja pojęć jest brutalna.

• Złe wspomnienie to już nie wspomnienie. To „ślad traumatyczny”.• Kłótnia w domu to „mikroprzemoc emocjonalna”.• Zwykła krytyka to „naruszenie granic osobistych”.

Granice.Znowu te granice.

Granice są dziś ważniejsze niż relacje.

Nie chodzi o to, żeby się dogadać.Chodzi o to, żeby się zabezpieczyć.

Nie chodzi o to, żeby zrozumieć drugą stronę.Chodzi o to, żeby nie zostać triggerowanym.

Trigger.

To słowo wyjaśnia wszystko i nic.

• Ktoś się z tobą nie zgadza – jesteś triggerowany.• Ktoś mówi prawdę – jesteś triggerowany.• Ktoś nie daje ci racji – aktywuje się trauma.

Wspaniały mechanizm obronny.

Bo jeśli coś jest triggerem, nie musisz tego analizować.

Możesz wyjść.

Możesz się obrazić.

Możesz napisać posta o „toksycznych ludziach”.

Trauma daje status moralnej niewinności.

Nie jesteś winny.Jesteś zraniony.

A zraniony człowiek ma immunitet.

Nikt nie powie mu: „weź się w garść”.

To zdanie zostało zdelegalizowane.

Oczywiście – często słusznie.

Ale czasem… czasem ktoś naprawdę powinien się wziąć w garść.

I to jest najbardziej niewygodna myśl tej epoki.

Bo jeśli twoje zachowania są tylko skutkiem traumy, to gdzie jest miejsce na odpowiedzialność?

• Czy możesz być jednocześnie zraniony i odpowiedzialny?• Czy możesz mieć trudne dzieciństwo i nadal być dupkiem?• Czy możesz mieć styl lękowy i mimo to przestać manipulować?

Odpowiedzi nie są modne.

Lepiej powiedzieć: „to proces”.

Proces to magiczne słowo.

Proces nie ma końca.

Proces nie wymaga rezultatu.

Proces pozwala latami mówić o tym samym.

„Pracuję nad tym.”

Od siedmiu lat.

To nie jest atak na ludzi, którzy naprawdę cierpią.

To jest pytanie o to, czy przypadkiem nie zaczęliśmy kochać swoich ran.

Bo rany dają tożsamość.

Rana tłumaczy twoją intensywność.Rana tłumaczy twoją nadwrażliwość.Rana tłumaczy twoją bierność.

Bez rany zostaje cisza.

A cisza jest niebezpieczna.

W ciszy może się okazać, że nie jesteś aż tak skomplikowany.

Może jesteś po prostu:

• rozpuszczony,• niedojrzały,• przyzwyczajony do tego, że świat ma się do ciebie dostosować.

Ale tego nie powie ci nikt na pastelowej grafice.

Trauma stała się językiem uprzywilejowanym.

Im więcej wiesz o swoich schematach, tym bardziej jesteś oświecony.

Im więcej masz nazw dla swoich reakcji, tym bardziej jesteś świadomy.

Tylko że świadomość bez zmiany to hobby.

Droga pasja.

Czasem bardzo kosztowna.

50 minut tygodniowo.Przez lata.

I wciąż to samo zdanie:

„To się bierze z dzieciństwa.”

Oczywiście, że się bierze.

Większość rzeczy się bierze.

Ale dorosłość zaczyna się tam, gdzie przestajesz tylko wskazywać źródło.

A zaczynasz coś z tym robić.

Tylko że „robienie” jest męczące.

Łatwiej opowiadać.

Łatwiej analizować.

Łatwiej rozkładać emocje na czynniki pierwsze.

Niż powiedzieć:

„Tak. To ja. I to ja to zmienię.”

Trauma nie jest modą.

Ale mówienie o niej – już tak.

I w tej modzie najłatwiej zgubić coś bardzo prostego.

Fakt, że życie bywa trudne.

Nie zawsze dlatego, że było trudne kiedyś.

Czasem dlatego, że jesteśmy trudni teraz.

Rozdział 2 – Psycholog jako marka osobista

Kiedyś psycholog siedział w gabinecie.

Cisza.Segregatory.Dyplom na ścianie.

Dziś psycholog siedzi też na Instagramie.

Pastelowe tło.Cytat w eleganckiej czcionce.Zdjęcie w lnianej koszuli, lekko zamyślone spojrzenie w dal.

Człowiek od cierpienia stał się twórcą treści.

I to nie jest przypadek.

Bo terapia stała się rynkiem.

A rynek nie znosi próżni.

• Jeśli nie masz konta na Instagramie, nie istniejesz.• Jeśli nie masz reelsów, nie masz wiarygodności.• Jeśli nie mówisz o granicach co tydzień, algorytm cię zje.

Psycholog musi dziś umieć dwie rzeczy.

Słuchać.

I sprzedawać.

Sprzedawać siebie jako bezpieczną przestrzeń.

Sprzedawać spokój w wersji premium.

Sprzedawać regulację układu nerwowego w pakiecie 10 spotkań.

Brzmi brutalnie?

Taki jest rynek.

Gabinet to firma.

Firma potrzebuje klientów.

Klient potrzebuje problemu.

A jeśli problem jest zbyt mały – trzeba go nazwać.

Nazwać profesjonalnie.

Bo „mam doła” nie brzmi wystarczająco poważnie.

Ale „doświadczam epizodu obniżonego nastroju w kontekście niezaopiekowanych potrzeb emocjonalnych” już tak.

Język robi robotę.

• Im bardziej skomplikowane słowo, tym większe wrażenie głębi.• Im więcej terminologii, tym mniej odpowiedzialności po obu stronach.• Im bardziej miękko brzmi przekaz, tym łatwiej go kupić.

Psycholog jako marka musi być czuły.

Ale nie za bardzo.

Profesjonalny.

Ale nie zimny.

Autentyczny.

Ale kontrolowanie autentyczny.

Autentyczność w wersji przemyślanej.

Selfie z kawą.

Zdjęcie notatek.

Stories z cytatem o tym, że „to normalne, że czujesz”.

Oczywiście, że to normalne.

Prawie wszystko jest normalne.

Tylko że normalność nie sprzedaje się tak dobrze jak wyjątkowość.

Dlatego każdy klient jest wyjątkowy.

Każdy przypadek jest złożony.

Każda historia jest głęboka.

I każda wymaga czasu.

Dużo czasu.

Bo czas to pieniądz.

Nie ma w tym nic złego.

To praca.

Ale udawanie, że to wyłącznie misja, jest naiwne.

• Misja też ma cennik.• Empatia ma stawkę godzinową.• Uważność kończy się, gdy kończy się sesja.

Psycholog jako marka nie może powiedzieć wszystkiego.

Nie może powiedzieć:„To nie trauma. To brak dyscypliny.”

Nie może powiedzieć:„Powtarzasz ten sam schemat, bo tak jest wygodnie.”

Nie może powiedzieć:„Lubisz być ofiarą.”

Bo marka musi być bezpieczna.

Bezpieczna przestrzeń nie konfrontuje za mocno.

Bezpieczna przestrzeń nie mówi brutalnej prawdy bez filtrów.

A ta książka właśnie to robi.

Psycholog w social mediach jest też trochę terapeutą zbiorowym.

Krótki post.

Szybka ulga.

„Jeśli ktoś nie szanuje twoich granic, odejdź.”

Świetna rada.

Tylko że życie nie jest tak czarno-białe.

• Czasem nie możesz odejść.• Czasem to ty nie szanujesz czyichś granic.• Czasem problem nie jest po drugiej stronie.

Ale to się gorzej klika.

Algorytm kocha prostotę.

Kochamy jasne komunikaty.

Kochamy jednoznacznych winnych.

Psycholog jako marka nie może być zbyt kontrowersyjny.

Kontrowersja odstrasza klientów.

A klient to relacja długoterminowa.

W tej relacji jest subtelna zależność.

Ty potrzebujesz zrozumienia.

On potrzebuje, żebyś wrócił w przyszłym tygodniu.

Nie zawsze to jest cyniczne.

Często jest po prostu ludzkie.

Ale ta ludzkość bywa niewygodna.

Bo jeśli terapia jest produktem, to czy jej celem zawsze jest zakończenie?

Czy celem jest wyzdrowienie?

Czy może stabilna współpraca?

To pytania, których nie zadajemy głośno.

Bo chcemy wierzyć, że to czyste.

Że to tylko pomoc.

Że pieniądz nie miesza się z empatią.

A miesza się zawsze.

• W każdej profesji.• W każdej relacji usługowej.• W każdym „pracujemy nad tym”.

Psycholog jako marka musi też budować wizerunek eksperta.

Webinary.

E-booki.

Kursy online.

Programy o pracy z wewnętrznym dzieckiem.

Pakiety regulacji.

Zniżki przy zakupie trzech modułów.

Cierpienie w abonamencie.

To nie jest oszustwo.

To ewolucja rynku.

Ale warto przestać udawać, że to wyłącznie święta misja.

Bo kiedy pomoc staje się produktem, pojawia się marketing.

A marketing lubi upraszczać.

„Twoje życie zmieni się, gdy zrozumiesz schemat.”

Nie zmieni się.

Zrozumienie to początek.

Zmiana to praca.

Ciężka.

Niewdzięczna.

Czasem samotna.

I nie zawsze spektakularna.

Psycholog jako marka osobista musi też chronić siebie.

Granice.

Work-life balance.

Detoks od trudnych historii.

Bo terapeuta też ma układ nerwowy.

Też ma rachunki.

Też ma zmęczenie.

I w tym wszystkim jest coś paradoksalnego.

Bo osoba, która pomaga ci regulować emocje, też reguluje swoje.

Na fakturze.

Nie ma w tym winy.

Jest system.

System, który z bólu zrobił branżę.

I teraz wszyscy w nim gramy swoje role.

Ty jako klient w procesie.

On jako ekspert od procesu.

A proces trwa.

I trwa.

I trwa.