Uzyskaj dostęp do tej i ponad 250000 książek od 14,99 zł miesięcznie
To nie jest poradnik.
To nie jest analiza polityczna.
To nie jest raport o reformach.
To bezlitosne lustro.
„Brutalna prawda o polskiej służbie zdrowia” to satyryczna, ale boleśnie trafna opowieść o systemie, który jednocześnie działa i nie działa. O kolejkach, które stały się narodowym sportem. O wizytach trwających cztery minuty. O prywatnych skrótach, znajomościach i podwójnym płaceniu za własne zdrowie.
To książka o:
• pacjentach, którzy przepraszają, że są chorzy,
• lekarzach wypalonych szybciej niż ich dyżury,
• seniorach, którzy nauczyli się nie przeszkadzać,
• rodzicach, którzy w panice uczą się logistyki,
• systemie, który operuje profesjonalnie, ale zapisuje na rezonans za pół roku.
Będziesz się śmiać.
Nerwowo.
Będziesz kiwać głową.
Bo to znasz.
I poczujesz ten lekki dyskomfort, gdy zrozumiesz, że system to nie tylko instytucja.
To także my.
Dla każdego, kto choć raz:
• dzwonił o 8:00 i słyszał sygnał zajętości,
• siedział sześć godzin na SOR-ze,
• zastanawiał się, czy „na pewno musi iść do lekarza”,
• zapłacił prywatnie, żeby nie czekać.
Ta książka nie daje rozwiązań.
Daje brutalną prawdę.
Ebooka przeczytasz w aplikacjach Legimi na:
Liczba stron: 87
Rok wydania: 2026
Odsłuch ebooka (TTS) dostepny w abonamencie „ebooki+audiobooki bez limitu” w aplikacjach Legimi na:
W polskiej służbie zdrowia wszystko jest możliwe.
Poza terminem.
To nie jest system.To jest eksperyment społeczny rozciągnięty na całe pokolenia.
Urodziłeś się? Gratulacje.Od dziś bierzesz udział w grze, w której nagrodą jest… brak wizyty u lekarza.
Bo kiedy już musisz iść, zaczyna się prawdziwa przygoda.
• Najpierw próbujesz dodzwonić się do przychodni.• Potem próbujesz zrozumieć, czy sygnał zajęty to przypadek, czy forma selekcji naturalnej.• Na końcu zastanawiasz się, czy twoje objawy nie przejdą same z siebie, bo system najwyraźniej na to liczy.
Polska służba zdrowia nie leczy.Ona testuje charakter.
Uczy cierpliwości.Pokory.I umiejętności stania w kolejce bez utraty resztek godności.
Masz gorączkę?Masz ból?Masz podejrzenie, że coś jest bardzo nie tak?
Spokojnie.
Najpierw musisz przejść przez poziom pierwszy: Rejestracja.
To tam zaczyna się twoja transformacja z obywatela w petenta.Z pacjenta w numer PESEL.Z człowieka w problem organizacyjny.
• Twoje zdrowie jest pilne.• System ma inne priorytety.• I zawsze wygrywa system.
W teorii masz prawo do opieki zdrowotnej.W praktyce masz dostęp do formularzy.
Internetowe rejestracje, które nie działają.Infolinie, które milczą.Okienka, w których pani zna już wszystkie twoje dane, ale nadal pyta o nazwisko.
A kiedy w końcu dostaniesz termin, czujesz się jak zwycięzca loterii.
Za osiem miesięcy.Jeśli dożyjesz.
To nie jest książka o lekarzach.To nie jest książka o pielęgniarkach.To nie jest książka o ratownikach.
To książka o systemie, który działa tak, jakby człowiek był dodatkiem do procedury.
• Procedura jest święta.• Regulamin jest ważniejszy niż puls.• Formularz ma większą wartość niż twój ból.
W tym kraju każdy zna kogoś, kto „załatwił prywatnie”.Bo prywatnie wszystko działa szybciej.Szybciej się umawia.Szybciej się diagnozuje.Szybciej się płaci.
NFZ to miejsce, gdzie czas płynie inaczej.Tam trzy miesiące to „ekspres”.Rok to „rozsądny termin”.A dwa lata to „proszę się cieszyć, że w ogóle jest”.
Nie chodzi o to, że ludzie są źli.Ludzie są zmęczeni.
Zmęczeni pacjenci.Zmęczeni lekarze.Zmęczone pielęgniarki.Zmęczone recepcjonistki.Zmęczony system, który od lat funkcjonuje na trybie „jakoś to będzie”.
• Każdy wie, że to nie działa.• Każdy mówi, że trzeba to naprawić.• Nikt nie wie jak.• I wszyscy się przyzwyczaili.
Najgorsze w tym wszystkim jest to, że przestaliśmy być zaskoczeni.
Nie dziwi nas, że na SOR-ze czeka się 12 godzin.Nie dziwi nas, że lekarz rodzinny ma 4 minuty na pacjenta.Nie dziwi nas, że diagnoza często zaczyna się od Google.
To jest normalność.Chora, ale normalność.
Ta książka nie da rozwiązań.Nie poda recepty.Nie zaproponuje reformy.
Ona tylko zdejmie filtr.
Pokaże absurd.Pokaże mechanizmy.Pokaże nasze współuczestnictwo w systemie, który krytykujemy, a jednocześnie akceptujemy.
• Bo sami kombinujemy.• Sami skracamy kolejki „po znajomości”.• Sami udajemy, że wszystko jest w porządku, dopóki nie dotyczy to nas.
A kiedy zaczyna dotyczyć - jest już za późno na żarty.
Chociaż będziemy się śmiać.
Nerwowo.
Bo to jedyne, co w tym systemie działa bez limitu.
Wszystko zaczyna się od telefonu.
Nie od bólu.Nie od diagnozy.Nie od lekarza.
Od telefonu.
Dzwonisz o 7:59, bo ktoś ci kiedyś powiedział, że trzeba dzwonić „przed ósmą”.O 8:00 linia jest już zajęta.
• Przez pierwsze trzy minuty myślisz, że to przypadek.• Po pięciu wiesz, że to system.• Po dziesięciu zaczynasz wątpić w swoje człowieczeństwo.
Automatyczny komunikat mówi: „Wszyscy konsultanci są zajęci”.Jakbyś właśnie próbował dodzwonić się do banku w Black Friday.
Ale to nie bank.To twoje zdrowie.
W międzyczasie twoje objawy nie czekają w kolejce.One nie słyszą sygnału zajętości.One po prostu są.
Wchodzisz na stronę internetową przychodni.
Zakładka „Rejestracja online” istnieje.Klikasz.
Błąd 404.
Albo jeszcze lepiej - formularz działa, ale pierwsza dostępna wizyta jest za 94 dni.
• System działa.• Teoretycznie.• W teorii wszystko działa.
W końcu dodzwaniasz się.
Głos po drugiej stronie brzmi jak ktoś, kto od 20 lat odbiera telefony od ludzi, którzy nie chcą tu być.
- Dzień dobry, chciałbym się zarejestrować.
- Na kiedy?
To pytanie zawsze zaskakuje.
Na kiedy?Na jutro?Na przyszły rok?Na życie po życiu?
Mówisz, że jak najszybciej.
Cisza.
Słychać klikanie w klawiaturę.Brzmi jak wyrok.
- Najbliższy termin za cztery tygodnie.
Cztery tygodnie.Twój ból trwa cztery dni.System uznał, że to za mało, żeby się spieszyć.
• Ból nie jest argumentem.• Argumentem jest kalendarz.• Kalendarz jest ważniejszy od ciebie.
Jeśli protestujesz, słyszysz:
- Takie są terminy.
Nie wiadomo czyje.Nie wiadomo skąd.Nie wiadomo dlaczego.
Takie są.
Magiczne zdanie, które kończy każdą dyskusję.
A jeśli masz odwagę powiedzieć, że to pilne, zaczyna się selekcja.
- A co się dzieje?
Opowiadasz swoje objawy osobie, która nie jest lekarzem, ale ma dostęp do grafiku.
Mówisz o bólu, który trudno opisać.O strachu, którego nie widać w systemie.
Po drugiej stronie cisza.
- To niech pan przyjdzie jutro na godzinę 7:00 i zobaczymy, czy doktor przyjmie „dodatkowo”.
Dodatkowo.
Najpiękniejsze słowo polskiej służby zdrowia.
• Jesteś człowiekiem dodatkowym.• Twoje cierpienie jest dodatkowe.• Twój czas jest darmowy.
Przychodzisz o 6:40.
Jesteś trzeci w kolejce.
O 6:50 jesteś już siódmy.
Ludzie stoją w milczeniu.Nie patrzą na siebie.Wszyscy wiedzą, że są w tej samej grze.
Drzwi się otwierają.
Wchodzicie pojedynczo.Rejestracja wygląda jak odprawa graniczna.
- Do kogo?- Z jakim problemem?- Czy ma pan skierowanie?
Nie masz skierowania.Bo żeby dostać skierowanie, musisz mieć wizytę.A żeby mieć wizytę, musisz mieć skierowanie.
• Logika jest zamkniętym obiegiem.• Ty jesteś elementem, który nie pasuje.• System nie ma funkcji „wyjątek”.
Czekasz.
Mija godzina.Mijają dwie.
Ktoś wychodzi i mówi, że dziś lekarz przyjmie tylko trzy osoby dodatkowe.
Jesteś czwarty.
Patrzysz na drzwi, jakby miały zmienić decyzję.
Nie zmieniają.
Wracasz do domu z poczuciem porażki.Nie przegrałeś z chorobą.Przegrałeś z harmonogramem.
Wtedy zaczynasz myśleć o prywatnej wizycie.
Wchodzisz na stronę prywatnej kliniki.
Wolne terminy: jutro.Pojutrze.Dziś o 18:30.
Koszt: 280 zł.
• Nagle system działa.• Nagle lekarze mają czas.• Nagle twoje zdrowie jest pilne.
Różnica polega na tym, że teraz jesteś klientem.
A klient nie czeka.Klient płaci.
Wracasz myślami do NFZ.
Przypominasz sobie składki.Miesiąc w miesiąc.Lata w lata.
I zadajesz sobie pytanie, którego nikt nie zadaje głośno:
Za co właściwie płacę?
Ale nawet to pytanie jest niewygodne.Bo system nie lubi pytań.
On lubi formularze.
• W formularzu nie ma miejsca na frustrację.• W formularzu nie ma miejsca na strach.• W formularzu jest miejsce na PESEL.
Najgorsze jest to, że przyzwyczailiśmy się do tej gry.
Umawiamy wizyty z wyprzedzeniem „na wszelki wypadek”.Odwołujemy, jeśli nie zachorujemy.Planowanie choroby stało się nową kompetencją dorosłości.
• Urodziłeś się w Polsce.• Otrzymałeś PESEL.• I dożywotnią subskrypcję systemu, który zawsze jest zajęty.
Rejestracja to pierwszy poziom.
Nie dlatego, że jest najgorsza.
Dlatego, że pokazuje, gdzie jesteś w hierarchii.
Nie jesteś na górze.Nie jesteś nawet w środku.
Jesteś w kolejce.
A kolejka w Polsce to nie linia ludzi.To stan umysłu.
W końcu się udało.
Masz wizytę.
Siedzisz w poczekalni i czujesz się jak zwycięzca.Nie dlatego, że wyzdrowiałeś.Dlatego, że przebiłeś się przez rejestrację.
Poczekalnia jest miejscem, gdzie czas przestaje mieć znaczenie.
Na ścianie wisi zegar.Wskazuje godzinę twojej wizyty.Lekarz jest 40 minut opóźniony.
• Opóźnienie jest normą.• Punktualność jest legendą.• Ty masz być elastyczny.
Wchodzisz.
Gabinet wygląda jak połączenie lat 90., drukarki fiskalnej i zmęczenia.
Lekarz patrzy w komputer.Nie na ciebie.
- Co się dzieje?
Masz cztery minuty.
Może pięć, jeśli system się zawiesi.
Próbujesz opowiedzieć wszystko szybko.Logicznie.Skondensowanie.
Ból w klatce piersiowej.Zawroty głowy.Bezsenność.Niepokój.
Lekarz kiwa głową.
Stuka w klawiaturę.
• Najpierw wpisuje PESEL.• Potem kod choroby.• Potem coś, co brzmi jak skrót wojskowy.
Masz wrażenie, że jesteś dodatkiem do formularza.
On nie patrzy na ciebie, bo musi patrzeć w monitor.Monitor decyduje, czy jesteś pacjentem, czy statystyką.
- Ile to trwa?
Mówisz: od tygodnia.
Lekarz: „Mhm”.
To „mhm” może znaczyć wszystko.Albo nic.
Masz poczucie, że mówisz za długo.Że twoje objawy są zbyt rozwlekłe.Że powinieneś mieć skróconą wersję cierpienia.
• W systemie nie ma miejsca na historię.• Jest miejsce na kod.• Kod jest krótszy niż twoje życie.
Lekarz zadaje trzy pytania.Jedno dotyczy bólu.Drugie ciśnienia.Trzecie brzmi jak formalność.
Potem drukuje receptę.
Czujesz ulgę, choć nie wiesz dlaczego.
Bo coś dostałeś.Papier.Dowód, że wizyta się odbyła.
- Jeśli nie przejdzie, proszę przyjść ponownie.
To zdanie jest jak klamra.
Nie wiadomo, co ma nie przejść.Nie wiadomo, kiedy wrócić.Nie wiadomo, czy w ogóle wracać.
Cztery minuty.
Tyle trwało twoje zdrowie w systemie publicznym.
Wychodzisz z gabinetu z poczuciem niedosytu.Nie dlatego, że lekarz był nieuprzejmy.Był poprawny.
Problem w tym, że poprawność nie leczy.
• Lekarz ma 40 pacjentów dziennie.• Ty jesteś numerem 23.• Numer 24 już czeka pod drzwiami.
On też ma swoje życie.Też jest zmęczony.Też ma swoje dzieci, rachunki, kredyt.
System nie jest bezlitosny tylko dla ciebie.
Jest bezlitosny dla wszystkich.
Lekarz rodzinny miał być kimś, kto zna twoją historię.Kto wie, że twoja bezsenność zaczęła się po śmierci ojca.Że twoje bóle brzucha wracają zawsze w stresie.
W praktyce zna twój PESEL.
I historię w systemie, która wygląda jak lista zakupów.
2019 – infekcja.2020 – recepta.2021 – kontrola.2023 – „pacjent zgłasza ból”.
Pacjent zgłasza ból.
Tak jakby to była notatka techniczna.
Nie ma tam twojego strachu.Nie ma tam twojej bezradności.Nie ma tam zdania: „boję się”.
• System nie koduje lęku.• System nie zapisuje bezradności.• System zapisuje jednostki chorobowe.
Wrócisz do domu.
Wpiszesz nazwę leku w Google.
Przeczytasz ulotkę.
Przestraszysz się skutków ubocznych.
Pomyślisz, czy może nie było warto zapytać o więcej.
Ale już wyszedłeś.
A w poczekalni czeka numer 24.
Lekarz rodzinny stał się filtrem.
Nie leczy wszystkiego.On decyduje, czy możesz iść dalej.
Skierowanie to przepustka do wyższego poziomu.
Bez skierowania jesteś w miejscu.Ze skierowaniem jesteś w kolejce gdzie indziej.
• Każdy poziom ma swoją kolejkę.• Każda kolejka ma swój regulamin.• Regulamin jest silniejszy niż twoje objawy.
I tak zaczyna się gra w ping-ponga.
Rodzinny → specjalista.Specjalista → badania.Badania → znowu rodzinny.
Między jednym a drugim mija pół roku.
A twoje ciało nie zna kalendarza NFZ.
Ciało działa tu i teraz.
System działa „w miarę dostępności”.
Najbardziej absurdalne jest to, że często wychodzisz z wizyty i czujesz wdzięczność.
Bo lekarz był miły.Bo nie krzyczał.Bo spojrzał przez sekundę w oczy.
Standard jest tak nisko, że normalność wydaje się luksusem.
• Nie oczekujesz cudu.• Oczekujesz uwagi.• Czasem nawet to jest za dużo.
Cztery minuty.
