Uzyskaj dostęp do tej i ponad 250000 książek od 14,99 zł miesięcznie
To mogło być mailem.
Ale nie było.
Ta książka to zbiór absurdów, które znasz aż za dobrze - tylko nikt dotąd nie nazwał ich po imieniu.
Spotkania bez celu, cele bez sensu, KPI, które żyją własnym życiem, oraz ludzie, którzy „wrócą do Ciebie z feedbackiem” i już nigdy nie wracają. Jeśli pracujesz w korporacji (albo kiedyś pracowałeś), ta książka będzie boleśnie znajoma. I śmieszna. Głównie dlatego, że jest prawdziwa.
Autor z chirurgiczną precyzją rozkłada na czynniki pierwsze codzienność korpo-świata:
· spotkania, które niczego nie zmieniają
· prezentacje, które udają decyzje
· maile, które są tylko dowodem, że ktoś żyje
· feedback, który przychodzi za późno albo wcale
To nie jest poradnik.
To nie jest powieść.
To jest instrukcja przetrwania w Absurdystanie Sp. z o.o.
Czytaj po rozdziale. Albo losowo. Albo w pracy - i udawaj, że robisz notatki.
Uwaga: po tej książce już nigdy nie uwierzysz, że „to spotkanie ma sens”.
Ebooka przeczytasz w aplikacjach Legimi na:
Liczba stron: 85
Rok wydania: 2026
Odsłuch ebooka (TTS) dostepny w abonamencie „ebooki+audiobooki bez limitu” w aplikacjach Legimi na:
•Wstęp
•Rozdział 1. Narodziny korposzczura
•Rozdział 2. Język, którego nie rozumie nawet Google Translate
•Rozdział 3. Spotkania, które mogły być mailem
•Rozdział 4. Excel jako religia
•Rozdział 5. Mailowa wojna światów
•Rozdział 6. Kultura feedbacku
•Rozdział 7. Open space – symfonia absurdu
•Rozdział 8. Awans – mity i legendy
•Rozdział 9. Work-life balance, czyli praca zdalna na pełny etat życia
•Rozdział 10. Integracje i team building
•Rozdział 11. Korporacyjny savoir-vivre, czyli sztuka udawania
profesjonalizmu
•Rozdział 12. Korpo-bonusy i benefity, czyli marchewki dla osła
•Rozdział 13. Korpo-legenda –ludzie, których każdy zna, ale nikt nie
widział
•Rozdział 14. Korporacyjna biurokracja – papierologia 2.0
•Rozdział 15. Korpo-język w prezentacjach PowerPointa
•Rozdział 16. HR –strażnicy absurdu
•Rozdział 17. Korporacyjne święta i imprezy okolicznościowe
•Rozdział 18. Korpo-legendy o KPI i targetach
•Rozdział 19. Korpo-juniorzy i seniorzy – hierarchia absurdu
•Rozdział 20. Exit interview, czyli korporacyjne pożegnanie
•Rozdział 21. Korporacyjne legendy o coachingu i mentoringu
•Rozdział 22. Korporacyjna innowacyjność, czyli kopiuj-wklej w
nowym opakowaniu
•Rozdział 23. Korporacyjny czas –sztuka udawania, że jesteś zajęty
•Rozdział 24. Korpo-plotki i polityka biurowa
•Rozdział 25. Korporacyjna odwaga, czyli nikt nie podejmuje decyzji
•Rozdział 26. Korpo-życie po godzinach, czyli mail o 22:00
•Rozdział 27. Korporacyjny intranet –śmietnik informacji
•Rozdział 28. Korpo-szkolenia obowiązkowe, czyli godzina
straconego życia
•Rozdział 29. Korpo-język maili – sztuka pisania o niczym
•Rozdział 30. Korpo-życie w open space, czyli wielkie akwarium
Wstęp
Dlaczego ta książka powstała?
Korporacje to takie miejsca, gdzie człowiek idzie „po doświadczenie”, a wychodzi z traumą i zapasem żartów na całe życie.Każdy, kto choć raz otworzył drzwi do open space, wie, że w środku czeka inny świat —świat absurdów, które są tak codzienne, że przestajesz je zauważać.
Jeżeli trzymasz tę książkę w rękach (albo czytniku, bo przecież kto w korpo ma czas na papier?), to znaczy, że albo:
•dopiero zaczynasz przygodę z „pracą w dużej firmie” i boisz się, że nie
ogarniesz,
• albo już tam siedzisz od kilku lat i traktujesz kawę jak surowiec
strategiczny,
• albo (co najgorsze) właśnie rozważasz powrót do tego świata, bo
„stabilizacja” i „benefity”.
Powód jest nieważny. Ważne, że tu jesteś —i że potrzebujesz mapy po krainie, gdzie spotkanie trwa 2 godziny i kończy się ustaleniem, że… trzeba się spotkać ponownie.
Korpo jako najlepszy kabaret na świecie
Powiedzmy sobie szczerze:
korpo to najdroższy stand-up, w którym występujesz codziennie, tylko nikt ci za to nie płaci ekstra.
Masz:
•absurdalne role (junior specialist do spraw rzeczy, o których nikt nic
nie wie),
• scenografię (open space z klimatyzacją w trybie losowym),
•aktorów (kolega, który udaje zajętego, klikając w Excela bez danych),
• i reżysera (menedżer, który sam nie wie, jaki jest cel projektu).
Każdy dzień to skecz.
Każdy mail to mem.
Każdy feedback to parodia psychoterapii.I o tym właśnie jest ta książka —żeby pokazać, że te absurdy nie są tylko w twojej głowie. One są realne, powszechne i… tak naprawdę śmieszne.
Dla kogo to jest?
👉Dla świeżaków —żebyś wiedział, w co się pakujesz i nie dał sobie wmówić, że tak „musi być”.
👉 Dla starych wyjadaczy —żebyś mógł się pośmiać z tego, co i tak przeżywasz codziennie.
👉Dla tych, którzy uciekli —żebyś przypomniał sobie, dlaczego nigdy tam nie wrócisz.
Jak korzystać z tego „poradnika przetrwania”?
Ta książka nie nauczy cię, jak robić kariery, nie znajdziesz tu porad typu: „5 kroków do zostania dyrektorem w rok”.Nie.
Znajdziesz tu:
• humor, sarkazm i trochę przekleństw, „Na szkoleniu o ‘radzeniu sobie ze stresem’ trener powiedział: po prostu mniej się stresuj.
• historie prawdziwe i pół-prawdziwe (bo przecież życie pisze najlepsze
żarty),
• porady, które bardziej rozśmieszą niż faktycznie pomogą,
•checklisty i buzzword bingo, dzięki którym kolejne spotkanie stanie się
znośniejsze.
To nie jest poradnik motywacyjny.
To książka-terapia.
Bo kiedy wiesz, że inni mają tak samo, trochę łatwiej ci znieść codzienny absurd.
Uwaga: sarkazm w natarciu
Niektóre fragmenty tej książki będą ostrzejsze niż kawa z biurowego ekspresu.
Jeśli łatwo się obrażasz — nie czytaj. Jeśli szukasz powagi —idź na szkolenie z „efektywnej komunikacji” (i baw się dobrze).
Ale jeśli masz dystans i lubisz się pośmiać —zostań. Obiecuję, że każdy rozdział będzie jak firmowy stand-up, tylko bez obowiązkowego team buildingu w górach.
Absurd dnia ☕
Firma zapłaciła za to 10 tysięcy.”
Podsumowanie wstępu
To książka o nas wszystkich —o pracownikach, którzy codziennie walczą z mailem o 17:59, spotkaniami o niczym i feedbackiem, który nic nie wnosi.
Możesz się z tego śmiać. Możesz płakać. A najlepiej —robić obie rzeczy naraz.
Bo korpo to nie tylko praca. To styl życia.Styl, którego nikt normalny by nie wybrał, ale w którym jakoś wszyscy tkwimy.
Rozdział 1. Narodziny korposzczura
Pierwsze wejście do nowego świata
Wyobraź sobie: wchodzisz do ogromnego biurowca. Szklane drzwi obracają się powoli jakby testowały twoją cierpliwość. Marmurowa posadzka odbija twoje niepewne kroki, a recepcjonistka patrzy na ciebie jak na intruza, który pomylił adres.
–„Dzień dobry, do kogo pan?”
–„Do pracy…” –odpowiadasz, zaskoczony, że ktoś może przyjść tu dla przyjemności.
Pierwszy absurd: zanim zaczniesz pracę, musisz udowodnić, że… faktycznie tu pracujesz.
Identyfikator –twoja nowa tożsamość
Dostajesz identyfikator. Na zdjęciu wyglądasz, jakby ktoś zrobił ci fotkę w trakcie przesłuchania. Zresztą, tak to mniej więcej wyglądało – szybki błysk, zero przygotowania, zero „uśmiechnij się”.Twoja mama by cię nie poznała. Prawdopodobnie nawet ty sam nie poznajesz siebie.
Identyfikator jest od teraz twoim paszportem do świata open space.Jeśli go zgubisz –stajesz się nikim.
Laptop, czyli narzędzie tortur
Kolejny etap: dostajesz laptopa. Nowoczesny, błyszczący, pachnący plastikiem i… kompletnie bezużyteczny.
Dlaczego? Bo jeszcze nie masz konta w systemie. –„Kiedy dostanę login?” –pytasz nieśmiało.–„Proszę poczekać, aż IT założy konto.”To potrwa. Ile? Nie wiadomo. Trzy godziny, trzy dni, a czasem trzy tygodnie.
Pierwsza lekcja: w korpo czas płynie inaczej. Coś, co na zewnątrz zajmuje pięć minut, tutaj trwa wieczność.
Onboarding – spektakl o niczym
Przychodzi czas na onboarding. Brzmi profesjonalnie. W praktyce to maraton PowerPointa.
200 slajdów. Logo firmy na każdym.
Misja: „Zmieniać świat”.
Wizja: „Być liderem branży”.
Wartości: „Pasja, innowacja, integracja”.
Brzmi jak reklama wody mineralnej.
Przykład z życia:
–„Nasz założyciel, pan Marek, w 1998 roku założył firmę w garażu…”A ty myślisz: „Dlaczego ja też nie siedziałem w garażu w ’98? Może dziś byłbym miliarderem?”.
Po godzinie zaczynasz odpływać. Po dwóch marzysz o wypadku ewakuacyjnym. Po trzech zadajesz sobie pytanie: „czy ja naprawdę podpisałem tę umowę?”.
Syndrom „wszyscy wiedzą, tylko ja nie”
Pierwsze dni to nieustanna gra w zagadki logiczne. –„Gdzie jest toaleta?”
–„Złóż ticket do Facility Managementu.”–„Jak się loguję do systemu raportowego?”–„To proste: VPN → Active Directory → Jira → SAP. Kliknij w zielony kwadracik w prawym górnym rogu, ale tylko przed 9:15, bo potem się zawiesza.”
Brzmi jak instrukcja obsługi statku kosmicznego.Każdy dzień to gra RPG:
1. Znajdź dział HR na 11 piętrze.
2. Odblokuj konto w SAP-ie.
3. Zdobądź hasło, które wygaśnie, zanim je wpiszesz.
Pierwsze spotkania – survival mode
Twój kalendarz sam się zapełnia. Nagle masz spotkania o nazwach:
1. Status update,
2. Kick-off,
3. Alignment,
4. Intro call,
5. i absolutny klasyk: catch-up.
Pierwsze doświadczenie:
–„Musimy zeskalować ten issue do stakeholderów.”Ty: „Czy to po polsku?”
Po godzinie wiesz mniej, niż wiedziałeś przed wejściem. Witamy w świecie, gdzie spotkanie zawsze kończy się decyzją… żeby umówić kolejne spotkanie.
Pierwszy mail – i lawina absurduOutlook. Na początku skrzynka jest pusta. Myślisz: „super, nikt mnie nie zauważył”.
Dzień później: 187 maili.
Po tygodniu: 1000.
Wątki wyglądają tak:
FW: RE: FW: RE: Spotkanie dot. statusu projektu – poprawione FINAL v3. Załączników: 12. Każdy inny.
Checklist: Skąd wiesz, że mail nie jest dla ciebie?
1. Masz go w DW.
2. W tytule jest akronim, którego nie znasz.
3. Załącznik nazywa się „raport_final2_nowynaprawde.xlsx”.
Pierwsze benefity – gorzka prawda
HR wysyła maila: „Możesz korzystać z benefitów!”. Klikasz z nadzieją.Oferta:
1.Multisport (ale tylko do siłowni w piwnicach, gdzie śmierdzi gumą i
potem),
2. karta lunchowa (100 zł na miesiąc, czyli 4 obiady w Warszawie),
3. ubezpieczenie (które i tak nic nie pokrywa).
Najlepszy benefit: kawa z ekspresu. Darmowa. Smakuje jak toner zmieszany ze smutkiem.
Absurd dnia 🐭
1.„Dostałem 5 loginów i 7 haseł. Żadne nie działało. IT kazało wysłać
maila. Problem w tym, że nie miałem jeszcze maila.”
2.„Pierwszego dnia spędziłem 6 godzin na szkoleniu BHP online. Pytanie
testowe: czy wolno pić kawę przy komputerze?. Źle odpowiedziałem.”
3.„Menedżer zapytał, czy mam pytania. Powiedziałem: Tak, co właściwie
mam robić?. Odpowiedź: to się okaże.”
Dialog: świeżak kontra HR
–„Przepraszam, jak mogę zgłosić problem z komputerem?”–„Trzeba wypełnić formularz w systemie HelpDesk.”–„Ale nie działa mi komputer.”
–„To proszę wysłać maila.”
–„…”
Mini-checklista: Jak rozpoznać, że jesteś świeżakiem?
1. Masz na biurku nowiutki laptop, którego nie możesz uruchomić.
2. Nie znasz żadnego skrótu, a wszyscy mówią w akronimach.
3. Twoja skrzynka mailowa to śmietnik, którego nie rozumiesz.
4. Twój identyfikator robi z ciebie kryminalistę.
5.Na pytanie „jak się zalogować” dostajesz instrukcję dłuższą niż twoja
praca magisterska.
Podsumowanie
Narodziny korposzczura to rytuał przejścia.Najpierw jesteś zagubiony, potem udajesz, że rozumiesz, a na końcu odkrywasz, że wszyscy inni też udają.
Największy sekret korpo?
Nikt nie wie, o co chodzi. Ale wszyscy grają, jakby wiedzieli.
Rozdział 2. Język, którego nie rozumie nawet Google Translate
Pierwszy kontakt z korpolingua
Wyobraź sobie, że przychodzisz pierwszego dnia do pracy i nagle trafiasz do kraju, w którym niby rozumiesz słowa, ale zdania brzmią jak zaklęcia w obcym języku.
To właśnie korpolingua.
Przykład z życia (autentyczny):
–„Musimy to zeskalować ASAP, żeby zrobić quick win i potem deep dive w KPI. Ale pamiętaj, że synergy z innym projektem to must have.”Ty: „…czyli co dokładnie?”
–„No przecież mówię prosto!”
Nie. To nie było prosto. To był początek twojej edukacji w świecie absurdalnych słów, które znaczą wszystko i nic.
Słownik świeżaka
Pierwszą rzeczą, którą musisz zrobić, jest nauczenie się słownika. Nie z podręcznika, nie z kursu, tylko z obserwacji.Kilka podstawowych haseł:
1. ASAP – „jak najszybciej”. Ale czy to znaczy dziś? Jutro? Za tydzień? Nikt
nie wie.
2. Quick win – mały sukces. Zazwyczaj tak mały, że nawet go nie
zauważysz.
3. Deep dive – spotkanie, które miało być krótkie, ale kończy się 50
slajdami i godziną dyskusji o przecinkach.
4. Synergia – mit, w który wierzą tylko menedżerowie.
5. Ownership – problem, który nie był twój, właśnie stał się twój.
6. Best practice – rozwiązanie, które działało w innej firmie. Tu nie
zadziała.
7. Low hanging fruit – coś, co można zrobić od ręki, ale i tak nikt nie zrobi.
8. Alignment – spotkanie, na którym wszyscy udają, że się zgadzają, a
potem i tak robią po swojemu.
Pierwsze maile – szok i niedowierzanie
Myślisz: „Mail to mail, co może być trudnego?”A potem dostajesz swój pierwszy mail w korpo.Od kolegi, który siedzi obok ciebie. Po angielsku:
“Dear All, please kindly note that we need to leverage our core competencies in order to create sustainable value going forward. Let’s align offline before EOD.”
Tłumaczenie na polski:
„Nie wiemy, co robimy. Spotkajmy się jeszcze raz, żeby wyglądało, że pracujemy.”
Absurd dnia:
„Wysłałem maila po polsku: ‘Hej, masz chwilę?’. Odpowiedzieli: ‘Please use English –we are global company’. Pisałem do kolegi z Gdańska.”
Historie z życia
1. „Zakończyłem maila ‘Pozdrawiam’. HR napisał mi zwrotnie: Proszę
używać Kind regards, to bardziej profesjonalne. Poważnie? Od tego zależy wynik kwartalny?”
2.
