Tytuł dostępny bezpłatnie w ofercie wypożyczalni Depozytu Bibliotecznego.
Tę książkę możesz wypożyczyć z naszej biblioteki partnerskiej!
Książka dostępna w katalogu bibliotecznym na zasadach dozwolonego użytku bibliotecznego.
Tylko dla zweryfikowanych posiadaczy kart bibliotecznych.
"Powieści Hornblowerowskie," to cykl dwunastu powieści przygodowych z okresu wojen napoleońskich, których bohaterem jest oficer Royal Navy Horatio Hornblower.
[Opis]
Cykl: Powieści Hornblowerowskie, t. 12
/Vademecum Hornblowerowskie, Cecil Scott Forester, 1991 rok, ISBN 8321557953 (Wydawnictwo Morskie), ISBN 838529788X (Tekop), Wydawnictwo Morskie, Tekop/
Książka dostępna w zasobach:
Mediateka Biblioteka Publiczna w Krośnie Odrzańskim
Biblioteka Miejsko-Powiatowa w Kwidzynie
Miejska Biblioteka Publiczna im. Adama Próchnika w Piotrkowie Trybunalskim (2)
Ebooka przeczytasz w aplikacjach Legimi na:
Liczba stron: 171
Rok wydania: 1991
Odsłuch ebooka (TTS) dostepny w abonamencie „ebooki+audiobooki bez limitu” w aplikacjach Legimi na:
POWIEŚCI „HORNBLOWEROWSKIE”:
Pan midszypmen Hornblower
Porucznik Hornblower
Hornblower i jego okręt „Hotspur”
Hornblower i kryzys
Hornblower i jego okręt „Atropos”
Szczęśliwy powrót
Okręt liniowy
Z podniesioną banderą
Komodor
Lord Hornblower
Hornblower w Indiach Zachodnich
VADEMECUM HORNBLOWEROWSKIE
VademecumHornblowerowskie
VademecumHornblowerowskie
z mapkami Erwina Pawlusińskiegowg Samuela H. Bryanta
Przekład
Henryka Stępień
WYDAWNICTWO MORSKIE GDAŃSK„TEKOP” GLIWICE 1991
Tytuł oryginału angielskiego
The Hornblower Companion — With Maps and Drawings by Samuel H. Bryant
Redaktor
Alina Walczak
Opracowanie graficzne
Erwin Pawlusiński
Ryszard Bartnik
Korekta
Teresa Kubica
© Copyright 1964 by C. S.
ISBN 83-215-5795-3 (W. M.)
ISBN 83-85297-88-X (Tekop)
Wydawnictwo Morskie, Gdańsk 1991 we współpracy z
„Tekop” Spółka z o.o. Gliwice
Bielskie Zakłady Graficzne zam. 1726/K
Opowieść o tym, jak powstawała saga hornblowerowska — z trzydziestoma mapkami naświetlającymi wszystkie ważniejsze morskie wyczyny powieściowego bohatera.
Mapka ogólna podróży Horatia Hornblowera
Jest rzeczą znamienną, że na tej mapie nie trzeba było uwzględniać Bliskiego Wschodu i że poza jedynym wypadem na Pacyfik działania Hornblowera w okresie trzydziestu lat, między latami 1794 i 1823, ograniczały się do rejonu Oceanu Atlantyckiego z przyległymi do niego morzami: Bałtykiem, Morzem Śródziemnym i Morzem Karaibskim. Losy świata rozstrzygały się na Atlantyku, chociaż trzeba pamiętać, że dokonujące podbojów armie były eskortowane przez Królewską Marynarkę Wojenną aż do Manili i Jawy. Za rzecz równie znamienną można by uznać, że przez tak długi czas Hornblower działał na Morzu Karaibskim. W całym tym okresie Indie Zachodnie były niezmiernie ważne z gospodarczego punktu widzenia. Dobrobyt Londynu w znacznym stopniu zależał od sprawowania kontroli nad „wyspami cukrowymi”, a zależność ta utrzymywała się aż do zniesienia niewolnictwa i rozwoju produkcji cukru z buraków cukrowych. Pojawienie się setki nowych czynników ekonomicznych sprawiło, że znaczenie gospodarcze tych wysp dość znacznie zmalało w okresie, gdy Hornblower wchodził w pięćdziesiąte lata życia.
To wszystko jest bardzo słuszne i ważne. Może jednak warto wspomnieć także o tym, że — zbiegiem okoliczności — te wody były jedynymi wodami, z którymi biograf Hornblowera był dobrze obeznany, gdy pisał o końcowych latach wojen napoleońskich.
Pan Midszypmen HornblowerRozdziały II, III i V. Czerwiec 1794Zatoka Biskajska
Ta strefa była ośrodkiem walk o supremację na morzu w okresie wojen rewolucji francuskiej i cesarstwa. Tu Królewska Marynarka Wojenna miała pilnować, aby Marynarka Francuska, stacjonująca na tym wybrzeżu, nie tamowała najważniejszych dojść do Kanału Angielskiego. Ciekawa rzecz, że na tych wodach nie było większych akcji flot; bitwa słynnego Pierwszego Czerwca1 miała miejsce o stopę2 czy nawet więcej poza lewym brzegiem zamieszczonej obok mapki. Lecz właśnie w wyniku tej bitwy Hornblower znalazł się jako dowódca pryzu „Marie Galante” w punkcie 1. a kiedy próbował przeprowadzić go do kraju, pryz zatonał w punkcie 2. W punkcie 3 został on wzięty na pokład „Pique”, jednostki płynącej z Nantes w stronę wejścia do Kanału. Tak więc spotkanie „Pique” i „Indefatigable” w punkcie 4, gdzie brytyjskie okręty czyhały na takie właśnie stateczki korsarskie, nie było żadnym szczególnym zbiegiem okoliczności.
Trochę później „Indefatigable” wpłynęła na wody Żyrondy, a jeszcze później, w zatoce w punkcie 5, daleko od brzegów dających osłonę przed zimowymi sztormami, natknęła się na francuską fregatę, usiłującą od południa wydostać się na otwarty Atlantyk.
1. Zdobycie „Marie Galante”. 2. Zatonięcie „Marie Galante”. 3. Spotkanie z „Pique”. 4. Spotkanie „Pique” z „Indefatigable”. 5. Miejsce bitwy opisanej w rozdziale V.
Pan Midszypmen HornblowerRozdział IV. Wrzesień 1794Żyronda
Typowy przykład operacji przeprowadzanych dziesiątki razy w czasie wojen napoleońskich, kiedy to francuskie jednostki przemykały się wzdłuż wybrzeża spod osłony jednej baterii do następnej, a okręty brytyjskie skwapliwie szukały sposobności, aby je zaatakować. W tym wypadku zaskoczenie udało się doskonale. Francuska załoga spędziła już wiele nocy na kotwicy, to tu, to tam, tak że normalne środki zabezpieczenia przed nocnym atakiem stały się zwykłą formalnością. Nie widziano więc żadnego powodu, aby atak miał mieć miejsce akurat tej nocy, a nie innej.
Po stronie brytyjskiej nieodzownym czynnikiem była znajomość sztuki żeglarskiej. To dzięki niej „Indefatigable” mogła przejść nocą za widnokręgiem z punktu 1 dokładnie na właściwe miejsce zakotwiczenia w punkcie 3. Dzięki dobrej organizacji i wyposażeniu można było bezzwłocznie wysłać łodzie z załogami. Umiejętności nawigacyjne porucznika Ecclesa pozwoliły przeprowadzić łodzie nieoczekiwaną (i nie strzeżoną) drogą przez mielizny zalewane przy przypływie wyższym niż średni i zaatakować „Papillona” w punkcie 2. Do tego jeszcze doszła umiejętność postawienia żagli w absolutnych ciemnościach na nieznanej jednostce i wyprowadzenia jej na fali odpływu. Zdecydowane działanie też odegrało swoją rolę — tylko tej jednej jedynej nocy przypływ następował na godzinę przed wschodem słońca. Dzień zwłoki, noc spędzona na namyśle i sposobność mogłaby umknąć.
1. Pozycja „Indefatigable” o zachodzie słońca. 2. „Papillon” na kotwicy. 3. Pozycja „Indefatigable” o północy.
Pan Midszypmen HornblowerRozdział VI, 20 lipca 1795Plaża pod Muzillac
Co się tyczy historycznych wydarzeń, to tego dnia miał faktycznie miejsce desant rojalistycznej armii pod Quiberon, kilka cali w lewo od tej mapki. Desant zakończył się klęską, znacznie gorszą od poniesionej w wypadzie, w którym uczestniczył Hornblower. Wysadzenie dodatkowego oddziału desantowego na plaży pod Muzillac, dla pilnowania flanki sił głównych przed oddziałami posuwającymi się główną drogą z Nantes, nie byłoby więc wcale zbędnym środkiem ostrożności.
Dziś wybrzeże to jest usiane plażami zatłoczonymi letnią porą przez urlopowiczów. Dla nich odwiedzenie plaży, gdzie wylądował Hornblower (punkt 2) i obejrzenie mostu, który pomógł wysadzić w powietrze (punkt 4), byłoby tylko krótką wycieczką. Można by nawet znaleźć gospodę, gdzie w Muzillac nocował Hornblower. Trzeba jednak pamiętać, że budowa nowych dróg, osuszenie bagien oraz budowy i przebudowy prowadzone na szeroką skalę po roku 1795 bardzo zmieniły krajobraz.
Niepowodzenie wypadu było w znacznym stopniu wynikiem błędnej pracy wywiadu. Nikt nie miał pojęcia, że w Vannes stacjonują duże, lotne siły, mogące dotrzeć do punktu 5 na nie strzeżonej flance.
1. Miejsce zakotwiczenia „Sophii” i „Indefatigable”. 2. Miejsce lądowania na plaży. 3. Bród i pozycja czterdziestego trzeciego. 4. Szosa na grobli i most. 5. Początek głównego ataku francuskiego.
Pan Midszypmen HornblowerRozdziały VII i VIII. Styczeń 1796 i marzec 1796Cieśnina Gibraltarska
Galery hiszpańskie, z którymi stoczył walkę Hornblower, istniały rzeczywiście i służyły aż do tego czasu, głównie z powodu hiszpańskiego konserwatyzmu — nikt bowiem jeszcze nie podjął kroków niezbędnych do ich wycofania z eksploatacji. Zresztą były łatwym sposobem pozbycia się zatwardziałych przestępców przez zasadzanie ich u wioseł. Jeszcze w roku 1800, podczas oblężenia Genui, Keith zdobył genueńską galerę. Galery przydawały się też w okresach ciszy morskiej, kiedy dzięki łatwości manewrowania nimi i dwóm ciężkim działom na ich dziobach można było nękać chwilowo unieruchomione jednostki morskie.
Często występowały trudności z przebyciem Cieśniny Gibraltarskiej w kierunku zachodnim z powodu stałego kierunku prądu ku wejściu, utrzymywaniu się zachodnich wiatrów i częstego występowania ciszy morskiej — Nelson miał poważne kłopoty z powodu tych warunków w swoim pościgu za Villeneuve’em w roku 1805.
1. Pierwsza potyczka z hiszpańskimi galerami. 2. Walka z galerami. 3. Brandery w zatoce.
Pan Midszypmen HornblowerRozdział IX. Lipiec 1796Wyprawa „Caroline”
Wybrzeże berberyjskie było poważnym źródłem świeżego mięsa dla garnizonu w Gibraltarze i dla floty strzegącej Tulonu i Kadyksu, zwłaszcza w okresach (jak ten właśnie), gdy Hiszpania była wrogo nastawiona do Anglii. Zapotrzebowanie dzienne wynosiło dwadzieścia ton mięsa, nie licząc podrobów i odpadów, a to oznaczało, że naciskane służby zaopatrzeniowe musiały codziennie dostarczyć ponad sto sztuk nędznego berberyjskiego bydła. Wieprzowina, rzecz jasna, była nieosiągalna na tym mahometańskim wybrzeżu, a brytyjski marynarz — nawet jeśli w dzieciństwie miał się za szczęśliwca jedząc mięso raz w tygodniu — nie lubił być karmiony baraniną. Tak więc na całej trasie od Sallee do Algieru brytyjskie zaopatrzeniowce skupowały bydło, płacąc złotem lub prochem armatnim (prawie równie cennym dla dejów3 i bejów4), udręczeni zaś konsulowie robili, co mogli, aby utrzymywać neutralność tych kapryśnych monarchów.
Warto może zauważyć, że gdy Hornblower lawirował „Caroline”, czekając, aż skończy się okres jej kwarantanny, generał Bonaparte zajmował północne Włochy w swej triumfalnej pierwszej kampanii, w jakiej był głównodowodzącym.
1. Hornblower obejmuje dowództwo „Caroline”. 2. Pierwszy wypad na ląd po słodką wodę. 3. Drugi wypad po wodę i utarczka z hiszpańskimi guardacosta5. 4. Ładunek dostarczony.
Pan Midszypmen HornblowerRozdział X. Listopad 1797El Ferrol
Hiszpańskie porty, El Ferrol i La Coruńa, ze swymi doskonałymi urządzeniami, bardziej niż Brest cierpiały z powodu niemożności normalnego funkcjonowania. Tak bardzo były oddalone od centrum spraw, a ich łączność lądowa tak była marna, że gdy blokada uniemożliwiła im łączność drogą morską, podupadły i nie były w stanie właściwie pełnić roli baz morskich. To by wyjaśniało, dlaczego hiszpański statek handlowy próbował przerwać blokadę w czasie listopadowej wichury. W ładowniach mógł zmieścić tyle, ile pięćset wozów zaprzęgniętych w woły zdołałoby przewieźć przez góry. Miał pecha, a Hornblower szczęście, że w decydującym momencie pękł mu grotmarsel.
Hornblower wyzyskał oczywiście bez zwłoki nadarzającą się sposobność, ułatwiając nie tylko sobie drogę do wolności, lecz także żywot powieściopisarzowi, który podjął się pisania jego biografii.
1. Punkt obserwacyjny Hornblowera. 2. Statek hiszpański traci grotmarsel. 3. Statek rozbija się. 4. Trasa, którą przeciągano łódź rybacką. 5. Miejsce spuszczenia łodzi rybackiej na wodę.
Porucznik HornblowerRozdział VII—XVII. Od czerwca do sierpnia 1800Santo Domingo
Okręt JKM „Renown”, z umysłowo chorym kapitanem zamkniętym pod pokładem, płynął na kursie południowo-zachodnim pełnym północno-wschodnim wiatrem pasatowym, mając przed sobą trudną misję. Gdy przeszło sto lat później biograf Hornblowera przepływał na „Margaret Johnson” cieśninę Mona na przeciwnym kursie, był jeszcze beztrosko nieświadom faktu, że bliźniacze sylwetki Mony i Monity będą miały dla Hornblowera jakieś szczególne znaczenie ani że zatoka Samana po jego lewej ręce będzie sceną takiej desperackiej akcji. Faktycznie nie tylko nie miał pojęcia o obchodzeniu się z rozgrzanymi do czerwoności pociskami, ale dzieliło go nawet jeszcze kilka dni od usłyszenia od swego wewnętrznego „ja” nazwiska Horatia Hornblowera. Jednakże z jakiegoś powodu zabrał ze sobą bardzo wyraźny obraz przylądka Engano i falistych wzgórz Santo Domingo. Punkt 2, o mniejszym znaczeniu, dotyczy nadejścia wiadomości o pokoju w Amiens6, co znaczyło, że pierwszy, krótkotrwały awans Hornblowera na kapitana „nie mianowanego”7 nie zostanie zatwierdzony przez Admiralicję.
1. Początek rozdziału VII. 2. Potyczka „Renown” z „Clarą”.
Porucznik HornblowerRozdziały VII—XIII. Lipiec 1800Zatoka Samana
Chcąc dać w pełni odczuć swoją potęgę. Królewska Marynarka Wojenna musiała przystąpić do działań desantowych. Historia morska dwudziestolecia po roku 1794 roi się od takich akcji, a prawie wszystkie naturalnie były podejmowane w miejscach, gdzie siły lądowe nieprzyjaciela przeszkadzały w pełnym panowaniu na morzu. Są dziesiątki przykładów szturmów zaimprowizowanych oddziałów desantowych na baterie osłaniające okręty nieprzyjaciela. W bardzo wielu miejscowościach obrona pozostawiała z konieczności dużo słabych punktów, toteż oddział wojska przewieziony morzem mógł często znaleźć miejsce na desant i — działając szybko i zdecydowanie – zaatakować z zaskoczenia obronę brzegową od tyłu. Konfiguracja terenu na wschodnim krańcu Santo Domingo stwarzała doskonałą sposobność do takiego uderzenia. Można było po zapadnięciu nocy wysadzić oddział na ląd na północnym brzegu w punkcie 2, by o świcie poprowadzić go przez przesmyk do szturmu na fort zagradzający wejście do zatoki. Obecność drugiej baterii na południowej stronie wejścia — teraz już ostrzeżonej o niebezpieczeństwie, co utrudniało wzięcie jej szturmem – sprawiła, że trzeba było podciągnąć dziewięciofuntowe działo do punktu 7 i tak uprzykrzyć statkom handlowym stanie w zatoce na kotwicy, że musiały port opuścić.
1. „Renown” wchodzi na mieliznę. 2. Miejsce lądowania przed atakiem na Fort. 3. Droga oddziału desantowego atakującego Fort. 4. Kotwicowisko hiszpańskich statków handlowych. 5. Hiszpańskie statki handlowe trafione rozżarzonymi pociskami. 6. Miejsce wyładowania dziewięciofuntowego działa na ląd. 7. Pozycja strzałowa działa.
Porucznik HornblowerRozdział XIV. Lipiec 1800Morze Karaibskie
Właśnie w trakcie długiej podróży z cieśniny Mona na Jamajkę hiszpańscy jeńcy powstali przeciwko tym, którzy wzięli ich do niewoli, i na krótko opanowali okręt JKM „Renown”. Dzięki Hornblowerowi okręt został szybko odbity. W czasach statków żaglowych często się zdarzało (przykładem jest zdobycie „Papillona”), że po opanowaniu pokładu głównego przez jakiś oddział i po przejęciu kontroli nad prowadzeniem statku można było tę kontrolę utrzymać mimo obecności większych sił nieprzyjacielskich pod pokładem. Po zamknięciu otworów lukowych uwięziona na dole załoga zdobytej jednostki była właściwie bezradna, bo gdyby się jej nawet udało sforsować wyjście, to musiałaby opuszczać luk pojedynczo — pozostawało podpalenie statku lub wysadzenie w powietrze magazynu z amunicją, ale to byłyby kroki samobójcze, chociaż, jak wiadomo, takie wypadki miały miejsce. Dziwna rzecz, że (na ile autor niniejszej książki zdołał się zorientować z lektury) nikomu nie przyszło nigdy do głowy zastosować prostego sposobu w postaci przecięcia lin sterowych.
Trochę pechowo złożyło się dla Hornblowera, że w tym właśnie punkcie jego życia jego biograf bardziej interesował się wyczynami porucznika Busha, tak że dobry pomysł Hornblowera, żeby przed rozpoczęciem kontrataku z „Gaditany” (potem całkiem trafnie przechrzczonej na „Retribution”8) ściągnąć obsady pryzowe ze wszystkich pryzów, nie zyskał takiego uznania, na jakie zasługiwał. Mimo jednak tego przeoczenia ze strony biografa Hornblower dostał od admirała Lamberta stanowisko (pechowe) dowódcy „Retribution”.
1. Jeńcy odbijają „Renown”, lecz Hornblower z powrotem go im odbiera.
Hornblower i jego okręt „Hotspur”Rozdziały IV—XXV. Od kwietnia 1803 do lipca 1805Podejścia do Brestu
Mapka jest upstrzona punktami odniesienia, co wynika stąd, że Hornblower spędził dwa lata na blokowaniu Brestu i że można tu więc było oczekiwać wielu akcji bojowych. Mnóstwo mężczyzn mniej szczęśliwych od Hornblowera spędziło w służbie blokadowej całe dziesięć kolejnych lat, przeżywając w tych trudnych warunkach okres życia od wczesnej młodości do wieku średniego, tak że koniec wojny zastał ich całkiem nie przygotowanych do bytowania na lądzie i bez możności znalezienia pracy na morzu.
Żeglarze znający to wybrzeże muszą zawsze odczuwać zdziwienie z powodu nikłych strat poniesionych przez znaczne siły pilnujące Brestu zimą i latem prawie bez przerwy. Przez okres tych dziesięciu lat stracono tylko jeden okręt liniowy, który wpadł na skałę nie zaznaczoną na mapie morskiej. Jest to wybitny dowód doskonałych umiejętności żeglarskich ludzi będących w owym czasie w służbie Królewskiej Marynarki Wojennej.
1. 6° stopień długości geograficznej zachodniej: otwarcie zapieczętowanych rozkazów. 2. Zaoczenie „Deux Freres”. 3. Zwykła droga patrolowa „Hotspura”. 4. Pokojowe spotkanie z „Loarą”. 5. i 6. Pozycja „Hotspura” i „Loary” w czasie potyczki. 7. Uszkodzenie „Loary”. 8. Starcie z francuskimi kabotażowcami. 9. Obiad na pokładzie „Tonnanta”. 10. Pomost, na którym wylądowała grupa desantowa. 11. Lokalizacja stacji sygnalizacyjnej. 12. Lokalizacja baterii. 13. Obozowisko oddziałów francuskich. 14. Pierwsze zetknięcie z francuskimi transportowcami. 15. Tu pierwszy transportowiec osiadł na mieliźnie. 16. Tu dwa transportowce weszły na mieliznę (na Rafach Małych Dziewczynek). 17. Starcie z czwartym transportowcem i francuską fregatą. 18. „Grasshopper” traci maszty. 19. Przewoźne baterie. 20. Zwykła pozycja „Hibernii”.
Hornblower i jego okręt „Hotspur”Rozdział XIII. Październik 1803Trasa „Hotspura” do zatoki Tor
Przy utrzymujących się wiatrach zachodnich zawsze istniało niebezpieczeństwo spychania przez nie jednostek pływających w górę Kanału. Wciąż trzeba było pamiętać o tej ewentualności) która wpływała na myślenie strategiczne co najmniej od czasów Armady. W okresie amerykańskiej wojny o niepodległość admirałowie francuscy bardzo uważali, żeby nie wypływać poza punkt, skąd nie było powrotu, choćby byli naciskani przez Vergennesa9 czy Napoleona. Brytyjska Marynarka Wojenna, mająca duże i dobre porty otwarte dla siebie, była — rzecz jasna — w korzystniejszej sytuacji. Lecz jeśli w czasie wichury od zachodu okręt został zepchnięty w górę Kanału aż za Start, mógł się spodziewać trudności z powrotem na swoją pozycję ze względu na konieczność halsowania na węższych wodach w kierunku wschodnim. Stąd znaczenie zatoki Tor jako kotwicowiska — z Plymouth trudno było wychodzić w morze, dopóki nie zbudowano tam falochronów, zaś Falmouth miało słabe połączenia lądowe. Po stracie Sir Cloudesleya Shovela10 na wyspach Scilly Brytyjczycy przeprowadzili badania układu pływów w ujściu Kanału. Lecz te uwagi nie powinny umniejszać wyczynu Hornblowera jego podejścia do lądu koło Bolt Head.
1. Potyczka z „Najadą”. 2. Zmiana kursu w celu ustawienia się na wiatr z lewej strony rufy. 3. Tu dokonano sondowania.
Hornblower i jego okręt „Hotspur”Rozdział XXII. Wrzesień 1804Obszar patrolowany przez eskadrę Moore’aopodal Przylądka Św. Wincentego
Kapitan Graham Moore istniał naprawdę, rzeczywiście został wysłany w owym czasie, żeby przechwycił cenną hiszpańską flotyllę i prowadził patrolowanie dokładnie w taki sposób, jak opisany. Także cały incydent wzięcia „floty”11 do niewoli i późniejsza odmowa wypłaty pryzowego przez rząd brytyjski tym, którzy tego dokonali, zdarzyły się rzeczywiście — przy poprzedniej okazji, kilka lat wcześniej, gdy „flota” została przechwycona, ci, co tego dokonali, otrzymali miliony do podziału. Niestety, ktoś czytający uważnie raporty i nie znajdujący wzmianki o „Hotspurze” i „Felicite” mógłby zwątpić, czy w ogóle istniał kapitan Hornblower. Jeśli jednak zaakceptuje istnienie Hornblowera, to może przynajmniej przyzna, że w tym wypadku działania Hornblowera były nacechowane samozaparciem i jasnością widzenia godną bohatera powieści.
1. Obszar patrolowany przez eskadrę Moore’a. 2. Zaoczenie „Felicite” przez „Hotspura”. 3. „Hotspur” niezdolny do dalszej żeglugi.
Hornblower i jego okręt „Atropos”Rozdziały I—III. Październik 1805Z Gloucester do Deptford
Dzięki pomyślnemu zbiegowi okoliczności biograf Hornblowera zdobył duże doświadczenie w żeglowaniu po rzekach i kanałach Anglii i innych krajów. Na długo zanim ten sposób podróżowania wszedł ponownie w modę, przepłynął, jako kapitan łodzi, z Londynu do Llangollen i z powrotem. Pasażerem łodzi był jego starszy, kilkumiesięczny wówczas syn, który spędził trzy szczęśliwe miesiące na spokojnych wodach kanałów. Trochę tylko był niepokojony koszmarnymi przeprawami przez takie tunele, jak Blisworth i Braunston. W gruncie rzeczy największym zagrożeniem dla błogiego spokoju tych wypraw był fakt, że przypadkiem kapitan łodzi był równocześnie pisarzem, właśnie zajętym pisaniem powieści. A nie było to najłatwiejszym zadaniem na małej łodzi, na której jedna osoba z trójki załogi nie miała jeszcze sześciu miesięcy. Lecz przeżycia te dały autorowi przynajmniej jakieś podstawy do opisania podróży Hornblowera rzeką i kanałem przez Anglię w towarzystwie małego synka.
1. Tunel Sapperton. 2. Przejście z kanału na rzekę. 3. Kolacja w Oksfordzie. 4. Przejście na prom. 5. „Atropos” na kotwicy (w Deptford).
Hornblower i jego okręt „Atropos”Rozdział IV. Styczeń 1806Tamizą z Deptford do Westminsteru
Przy innej okazji biograf Hornblowera załadował swą łódź na pokład płynącego ze wschodniego Bałtyku statku, który stanął na kotwicy niezbyt daleko od miejsca, gdzie zakotwiczyła „Atropos” w roku 1806. Mimo gwałtownej wichury od zachodu, wśród potoków deszczu, wszystkie holowniki i barki na rzece zdawały się posuwać z maksymalną prędkością. Trzeba było opuścić łódź za burtę, zanim statek wejdzie do basenu. Biograf z żoną zeszli po sznurowej drabince, aby dalej popłynąć łodzią w górę rzeki, gdzie pędzące holowniki miotały bryzgi — wydawało się, a może i rzeczywiście — pionowo w górę na wysokość ośmiu stóp. Tylko trzymając się obu rękami i nogami mogli uniknąć zbiorowego wypadnięcia z łódki kiwającej się z dziobu na rufę i podskakującej na wysokich falach. Przy wietrze przeciwnym pływowi fale te niewiele się zmniejszyły nawet za Mostem Londyńskim, gdzie ruch był mniejszy. Dopiero taras budynków parlamentu dał upragnioną osłonę, i można było wyczerpać wodę z łodzi — wiele lat później, spożywając pewnego wspaniałego letniego dnia truskawki ze śmietaną, pisarz uśmiechnął się na to wspomnienie. Podróż skończyła się małą awarią tuż za Vauxhall12, i po tych doświadczeniach pisarz postanowił — przynajmniej przez pewien czas — przeżywać przygody tylko poprzez Hornblowera. To wyjaśniałoby trudności napotykane przez Hornblowera w żałobnym kondukcie Nelsona.
1. „Atropos” na kotwicowisku. 2. Tu formuje się kondukt; pęka klepka w barkasie pogrzebowym. 3. Zaczyna się wyczerpywanie. 4. Tu trumna zostaje wyniesiona na ląd. 5. Pomost, przy którym dokonano awaryjnej naprawy barkasa pogrzebowego.
Hornblower i jego okręt „Atropos”Rozdział VIII. Maj 1806Downs13
Pewne wspomnienie z dzieciństwa doprowadziło do zdobycia „Vengeance” przez „Atropos” i do odbicia „Amelii Jane”. Mały chłopiec bawił się z gościem z obcego kraju w jakąś grę, w której zapisywało się wyniki. Zaintrygowały go dziwne kreski poprzeczne stawiane przez gościa na siódemkach. Gość był człowiekiem dorosłym, więc powinien wiedzieć lepiej. To, co robił, było wbrew temu, co według chłopca być powinno — uczono go przecież pisać siódemki bez kresek, a dzieci bywają formalistami w sprawach drobnych szczegółów. Później, gdy dziecko wyrosło na powieściopisarza (jeśli można to nazwać rośnięciem), z tego wspomnienia zrobiła się fabuła. Tak się złożyło, że akurat wtedy pisarz zajmował się historią morską, stąd siódemka z kreską pojawiła się na wiośle i „Vengeance” została zdobyta. Gdyby przypomniał sobie o tym w jakiejś innej fazie pracy pisarskiej, przekreślona siódemka mogłaby się była pojawić w książce na temat międzynarodowej bankowości, a Hornblower miałby o jedną przygodę mniej.
1. Miejsce zakotwiczenia „Atropos”. 2. Miejsce zakotwiczenia „Amelii Jane”. 3. Miejsce zakotwiczenia „Vengeance”. 4. Inne, nie zidentyfikowane okręty na kotwicach.
Hornblower i jego okręt „Atropos”Rozdziały IX—XXI. Od lipca 1806 do stycznia 1808Morze Śródziemne
Od wieków znana jest zmienność kolei życia w marynarce wojennej. Lecz Hornblower bywał w swojej karierze ofiarą kaprysów bardziej kapryśnego losu niż zwykle. Może nie było w tym nic dziwnego, że kilka zdawkowych słów rzuconych przez pewnego admirała sprawiło, że został on wysłany w daleką podróż Morzem Śródziemnym do wybrzeża tureckiego. Ten admirał, będący jednym z najwybitniejszych na świetnej liście admirałów brytyjskich, nie tylko skierował zainteresowanie hornblowerowskiego biografa na zatokę Marmaris jako miejsce działania zabranych przez Hornblowera nurków-poławiaczy pereł, lecz także ofiarował mu egzemplarz Mediterranean Pilot14, tom 5, zawierający (wśród wielu innych rzeczy) locję tego obszaru — sondowania i namiary z roku 1950 niewiele się różniły od tych z roku 1806. Tak więc Hornblower popłynął ze swymi poławiaczami pereł do zatoki Marmaris. Potem stoczył walkę z hiszpańską fregatą „Castilla”, dzięki czemu po latach prowadząc pertraktacje z el Supremem mógł mieć u pasa szpadę ze złotą rękojeścią, ofiarowaną mu na pamiątkę tego wydarzenia.
1. McCullum przybywa na pokład. 2. Miejsce pierwszego spotkania. 3. Spotkanie z flotą śródziemnomorską. 4. McCullum ranny w pojedynku. 5. Unieruchomiony ciszą na jeden dzień. 6. Operacja McCulluma. 7. Następne spotkanie z Collingwoodem. 8. Skarb wydobyty. 9. „Castilla” w pościgu. 10. Pan Książę wypada za burtę. 11. Bój z „Castillą”. 12. „Atropos” kupiona przez króla Sycylii.
Hornblower i jego okręt „Atropos”Rozdziały XI—XVIII. Marzec 1807Zatoka Marmaris
Dzięki podarunkowi admirała Hornblower mógł dokonać zakończonej takim sukcesem ucieczki z zatoki Marmaris pod ostrzałem dział „Mejidieha”. Dużo też zawdzięczał szczęśliwej okoliczności, że tej właśnie nocy wiatr był północno-wschodni, lecz szczęściarz to ten, kto jest przygotowany do wyzyskania szczęśliwego trafu i kto ma biografa skłonnego sfałszować rzut kości na jego korzyść. Zostawiając fantazję na boku, warto zauważyć, że zatoka Marmaris rzeczywiście była kotwicowiskiem floty i konwoju, gdy w roku 1801 Keith zbierał swe siły w celu odzyskania Egiptu, z pisanej zaś w owym czasie pracy Keitha można wyłuskać wiele ciekawych wiadomości. Fakty często rywalizują z fikcją.
1. Miejsce zakotwiczenia „Atropos”. 2. Pozycja wraka. 3. Miejsce zakotwiczenia „Mejidieha”.
Szczęśliwy powrót15Rozdziały I—XXI. Od czerwca do sierpnia 1808Wybrzeża Ameryki Środkowej od strony Pacyfiku
