Uzyskaj dostęp do tej i ponad 240000 książek od 14,99 zł miesięcznie
217 osób interesuje się tą książką
Próbują mnie złamać, lecz stałem się zbyt potężny. Niezniszczalny.
A przynajmniej tak było… dopóki nie pojawiła się ona.
LOGAN
Tak długo skupiałem się wyłącznie na jednym celu, że zapomniałem o wszystkim innym. Aż spotkałem Lanę.
Ona jest zagadką, której nie potrafię rozwikłać, ale to właśnie jej nieprzewidywalność tak mnie urzekła. Ta kobieta stała się obsesją pochłaniającą wszystkie moje myśli. Widzę jednak, jak się zamyka, skrywając przede mną fragmenty swojego życia.
Mam nadzieję, że pewnego dnia całkowicie mi zaufa.
Dopiero gdy z mojej winy zaczyna grozić jej niebezpieczeństwo, uświadamiam sobie, że mam do czynienia z prawdziwą wojowniczką, a mimo to, nadal pragnę ją chronić. Powinienem odejść – tak byłoby dla niej najlepiej – lecz nie potrafię. Dlatego muszę znaleźć inny sposób, by pozostała bezpieczna.
Liczę jedynie, że to wystarczy.
Bo wbrew drzemiącej w niej sile wciąż tak łatwo ją zranić…
Prawda?
Książka zawiera treści nieodpowiednie dla osób poniżej osiemnastego roku życia. Opis pochodzi od Wydawcy.
Ebooka przeczytasz w aplikacjach Legimi na:
Liczba stron: 162
Rok wydania: 2026
Odsłuch ebooka (TTS) dostepny w abonamencie „ebooki+audiobooki bez limitu” w aplikacjach Legimi na:
Tytuł oryginału: Sidetracked
Copyright © S.T. Abby 2016
Copyright © for Polish edition by Wydawnictwo NieZwykłe Zagraniczne, Oświęcim 2026
All rights reserved • Wszystkie prawa zastrzeżone
Redakcja: Anna Grabowska
Korekta: Aleksandra Krasińska, Natalia Szoppa, Martyna Góralewska
Skład i łamanie: Michał Swędrowski
Oprawa graficzna książki: Paulina Klimek
Ilustracje: Aleksandra Monasterska
ISBN 978-83-8418-830-9 • Wydawnictwo NieZwykłe Zagraniczne • Oświęcim 2026
Grupa Wydawnicza Dariusz Marszałek
Istotą mądrości jest świadomość granic własnego umysłu.
– Konfucjusz
LANA
Gdy moja mama potrzebowała motywacji, najchętniej sięgała do mądrości Konfucjusza. Z kolei mój tata w trudnych chwilach czerpał inspirację ze słów Einsteina.
Niestety, aktualnie nie mogę liczyć na żadnego z tych wielkich, choć już nieżyjących myślicieli. Zresztą na swoich rodziców i ich życiową mądrość również nie.
Prawdę powiedziawszy, pewnie nie pochwaliliby tego, że ukradłam tożsamość zmarłej dziewczyny, przejęłam jej spadek i wykorzystałam te pieniądze, by bawić się w anioła zemsty, dążącego do zniszczenia wszystkich mężczyzn, którzy tak bardzo mnie skrzywdzili.
Pięć minut temu mój świat wyglądał całkiem nieźle – no, przynajmniej z mojej perspektywy.
Tylko że nagle na moim progu pojawiła się Hadley. Trzeba było jej nie otwierać.
– Nazywam się Hadley Grace.
Niby brzmi to znajomo, ale nie wiem dlaczego.
– Fajnie – odpowiadam, wzruszając ramionami, by dać jej do zrozumienia, że nic mi to nie mówi.
– Moim szefem jest Logan Bennett.
A to ci… niespodzianka.
– Nie powinnaś być w Waszyngtonie? Ponoć Boogeyman znów kogoś zabił.
W jej oczach pojawia się błysk zaskoczenia. Wyjmuje telefon z kieszeni, zerka na ekran, po czym przeklina pod nosem.
Następnie wyciąga w moją stronę teczkę i oznajmia:
– To zajmie tylko chwilę, już wyjaśniam.
Krew natychmiast zaczyna szybciej krążyć mi w żyłach, kiedy otwieram dokumentację i widzę, że spełniają się wszystkie moje najgorsze przeczucia.
– Chociaż może to ty powinnaś zacząć wyjaśniać – zwraca się do mnie pozbawionym emocji głosem. – Powiedz mi, po jaką cholerę ukradłaś tożsamość martwej dziewczyny.
Mimo że przez głowę przelatują mi tysiące scenariuszy, to przede wszystkim zadaję sobie pytanie, ile ta dziewczyna tak naprawdę wie. Wprawdzie w środku zalewa mnie panika, lecz jestem pewna, że nic po mnie nie widać. Pozornie jestem oazą spokoju. Wiedziałam, że kiedyś ten moment nastąpi, ale nie przypuszczałam, że stanie się to tak szybko ani że będzie wypytywał mnie ktoś, kto pracuje z Loganem.
– Prześwietlasz tak dokładnie wszystkie laski, z którymi chodzą twoi koledzy z pracy, czy zrobiłaś dla mnie wyjątek? – pytam, cały czas starając się zachować chłodny, zdystansowany ton.
– Serio, tak chcesz to rozegrać? Spoko. Zaraz zadzwonię do Logana i powiem, że jakaś fałszywa suka robi go w konia.
– Śmiało, dzwoń. Jeśli chodzi o podszywanie się pod zmarłą dziewczynę, to nie mam pojęcia, o czym mówisz. Ale nie krępuj się, pokaż mu, jaka jesteś o niego zazdrosna.
Zaczynam zamykać drzwi, lecz Hadley w ostatniej chwili wsuwa stopę w szparę i je blokuje.
Mam ją.
Powoli otwieram z powrotem, wyginając brew.
– Dziesięć lat temu Kennedy Carlyle miała wypadek samochodowy, bo była na takim haju, że słyszała kolory i widziała dźwięki. Odniesione przez nią obrażenia uznano za śmiertelne, a jednak jakimś cudem przeżyła. Ciekawe, jak jej się to udało.
Celowo mówi o Kennedy w trzeciej osobie. Próbuje mnie podpuścić.
– Dziesięć lat temu byłam zupełnie innym człowiekiem. Zmieniłam imię i nazwisko, przestałam ćpać i podjęłam kilka przełomowych decyzji. Wcześniej byłam zbuntowaną, wkurzoną na cały świat szesnastolatką. Potem jednak zyskałam nową tożsamość i zaczęłam podejmować mądrzejsze decyzje oraz budować swoje życie od nowa. Dodatkowo lepiej poukładałam sobie pewne sprawy w głowie. Faktycznie, cudem wyszłam z tego cało, za co jestem bardzo wdzięczna.
Milion razy powtarzałam sobie w myślach tę odpowiedź, gdy przygotowywałam się na moment, w którym ktoś zacznie zadawać tego typu niewygodne pytania.
Hadley prycha pogardliwie, a następnie oświadcza:
– Nawet nie jesteś do niej podobna. Korzystałam z programu do analizy rysów twarzy. Różnicie się jak dzień i noc.
Szkoda tylko, że kiedy ćwiczyłam, nie przewidziałam, iż przyjdzie mi się mierzyć z FBI.
– A nie natknęłaś się na żadne akta medyczne, gdy postanowiłaś naruszyć moją prywatność i złamać prawo?
– Nie złamałam ani jednego przepisu, a już na pewno nie włamałam się do szpitalnej bazy danych, by uzyskać dostęp do twojej karty pacjenta, jak insynuujesz.
– Niemniej jednak wiesz, że obrażenia, jakie odniosłam w wypadku, były niemal śmiertelne – oświadczam, odwracając role, by ujawnić jej kłamstwa.
Mruży oczy tak bardzo, że przypominają w tej chwili dwie szparki. Postanawiam wziąć ją z zaskoczenia i podciągam koszulkę.
Jej wzrok pada na blizny o poszarpanych, nierównych brzegach. Jeszcze nie widziała tych, które mam na plecach. Logan nawet o nich nie wspomniał, odkąd zaniemówiłam, kiedy je zobaczył.
– Masz rację. Mało brakowało – dodaję. Na szczęście Kennedy była prawie tak samo pokiereszowana jak ja. – Zresztą dowody masz przed sobą. Ale jeśli ci mało, zawsze mogę zmyć makijaż i pokazać kilka bladych blizn, które zostały mi na twarzy. Akurat w tej kwestii byłam prawdziwą szczęściarą. Dziesięć operacji rekonstrukcyjnych, przeprowadzonych przez wybitnego chirurga plastycznego, sprawiło, że nie mam tam takich szkaradztw jak te poniżej.
Cofa się nieco, zaciskając usta. W przypadku programów do rozpoznawania twarzy daną osobę da się zawsze poznać po oczach. Chyba że twarz została tak zmasakrowana, że w dziewięćdziesięciu procentach składa się z metalowych płytek. W moim przypadku wszystko powinno idealnie pasować. Jake zadbał o to już dawno temu, więc nie wykluczam, że dziewczyna zwyczajnie blefuje.
– Z moją twarzą było naprawdę fatalnie, najbardziej oberwała. Zresztą sama się przekonasz, gdy zajrzysz do moich akt. Została tak zdeformowana, że trzeba było ją zrekonstruować praktycznie od zera. Więc tak, to cud, że przeżyłam. W razie czego zerknij do dokumentacji sporządzonej przez mojego chirurga plastycznego. Nazywa się doktor Calvin Morose. Jestem pewna, że kiedy to zrobisz, przeprosisz Logana.
Znowu próbuję zatrzasnąć drzwi, ale ona ponownie zatrzymuje je nogą. Tym razem, gdy na powrót uchylam skrzydło, wbijam w dziewczynę spojrzenie, które powinno ją zabić na miejscu, a zarazem staram się wyglądać na głęboko urażoną, a nie tak, jakbym w każdej chwili mogła puścić pawia.
– W szkole Kennedy Carlyle jechała na samych dwójach i trójach. Chcesz mi powiedzieć, że po wypadku zmieniła się do tego stopnia, że ukończyła liceum ze świetną średnią, dzięki której dostała się na studia? Mało tego, teraz potrafi analizować umysły seryjnych morderców tak dobrze jak wyszkoleni profilerzy FBI?
Ach, czyli to wszystko przez tego zasranego Boogeymana. Naprawdę mam ochotę zamordować tego gnoja.
– Zauważyłam jedynie, że posprzątał po sobie jak ktoś, kto zajmuje się tym zawodowo. Trudno nazwać to sporządzeniem profesjonalnego profilu psychologicznego. Po prostu bogate dzieciaki często spędzają więcej czasu z gosposiami niż z rodzicami.
– Powiedziałaś Loganowi, że twój ojciec przyjaźnił się ze złotą rączką – oznajmia, uśmiechając się złośliwie, jakby przyłapała mnie na kolejnym kłamstwie.
Cholera, teraz zaczynam się zastanawiać, jak blisko się przyjaźnią. Dlaczego tak bardzo jej zależy, by wygrzebać na mnie jakieś brudy? Może najlepiej byłoby ją wyeliminować?
Nie. Wykluczone. Nie mogę jej zabić. Chyba że dopuściła się gwałtu. Ciekawe, jakie są szanse, że tak jest.
Rozmyślam nad tym, obrzucając bacznym spojrzeniem jej szczupłą sylwetkę. Pozory mylą, przynajmniej w moim przypadku. Może z nią jest tak samo.
Dobra, oficjalnie mam nierówno pod sufitem.
– Mój ojciec przyjaźnił się z wieloma ludźmi. Chociaż sam nie używał określenia „złota rączka”, tylko zawsze mówił o nich jako o członkach personelu domowego. Wybacz, że nie chciałam opowiadać swojemu chłopakowi, jaką to byłam rozkapryszoną, nadzianą gówniarą, której rodzina miała forsy jak lodu. Ani o tym, że dopiero kiedy omal nie umarłam, zrozumiałam, co naprawdę liczy się w życiu. To był dla mnie punkt zwrotny. A jeśli chodzi o to, że mu o tym nie powiedziałam… Logan i ja to świeża sprawa. Doszłam do wniosku, że nie warto zaczynać związku od wywlekania przed partnerem całej swojej historii. Z kolei wpadanie w szał zazdrości i szperanie w przeszłości jego dziewczyny to nienajlepszy sposób, by go uwieść. A teraz bądź tak miła i odpierdol się ode mnie.
– A jeśli powiem o wszystkim Loganowi? – rzuca groźnie.
– Wtedy ja pokażę mu dokumenty od chirurga, a także dowody na wszystkie operacje, które przeszłam. A jeżeli po rozmowie z nim poczuję się tak obnażona, jak po twojej dzisiejszej wizycie, to z nim zerwę.
Trzaskam jej drzwiami przed nosem i staram się zignorować trzęsące się ręce, gdy opieram się o framugę.
Kurwa jej zasrana mać.
W mojej przeszłości nie ma czego się przyczepić. Jake o to zadbał. Dokumentacja medyczna Kennedy Carlyle została tak zmieniona, by idealnie pasowała do mnie. Jej blizny. Jej obrażenia. Jej grupa krwi. A nawet jej pieprzone DNA. Zatuszował dosłownie każdy, nawet najmniejszy ślad.
Kennedy Carlyle to ja.
Chociaż tak naprawdę ja to Lana Myers.
Bo Victoria Evans i Kennedy umarły, kiedy narodziła się Lana.
Zadziwiające, że jeszcze nie dorobiłam się co najmniej rozdwojenia jaźni.
Biorę do ręki telefon, uruchamiam go i dzwonię do Jake’a.
– Co to miało być, do jasnej cholery? – oburza się. – Dlaczego się rozłączyłaś, a potem wyłączyłaś komórkę?!
– Dowiedz się wszystkiego o dziewczynie, która nazywa się Hadley Grace.
– Co? Dlaczego?
Nabieram głęboko powietrza i przygotowuję się na kolejną gównoburzę ze strony mojego wspólnika.
– Bo właśnie zaczęła stanowić problem.
